W sierpniu dałem wyraz swojemu zażenowaniu artykułem Ateizm, czyli urojona wizja człowieka, w którym osoba ciesząca się tytułem doktora, niczym czołg napędzany chciejstwem i ignorancją, rozjechała wszelkie zasady rozumowania i zdrowego rozsądku. Czy może być coś gorszego? Owszem – profesor fizyki piszący dla Frondy.

Wykła­da­jący niegdyś na Uni­wer­sy­te­cie w Poznaniu, prof. Zbigniew Jacyna-Onysz­kie­wicz, posunął się do czynu jakiego nie spo­dzie­wał­bym się po żadnym pra­cow­niku naukowym – racjo­na­li­zo­wa­nia wiary za pomocą nauki. Ale w jakim stylu! W tekście Fizyka kwantowa a wiara, nie tylko wysunął zało­że­nie, że oba światy – duchowy i naukowy – nie są sprzeczne (z czym można się zgodzić), ale również próbuje prze­ko­nać czy­tel­nika, że poj­mo­wa­nie wszech­świata bez elementu nad­przy­ro­dzo­nego jest bez­pod­stawne i niepełne!
Ale euforia związana właśnie z postępem naukowo-tech­nicz­nym XIX w. spo­wo­do­wała, że to zało­że­nie meto­do­lo­giczne zostało prze­nie­sione na to, co istnieje. Naukowcy zaczęli się zacho­wy­wać tak, jak gdyby to nie było tylko przy­ję­cie jakiejś wybranej meto­do­lo­gii, która się okazała bardzo sku­teczna, i zaczęli tworzyć iluzję, że tylko sama przyroda istnieje – poza nią nie istnieje nic.  Zało­że­nie to już nie jest nauką – to jest pewna ide­olo­gia. Ale ide­olo­gia ta stała się fun­da­men­tem właśnie bez­boż­nic­twa, ateizmu – czyli odrzu­ce­nia jakiej­kol­wiek rze­czy­wi­sto­ści poza naturą. 
Ostat­nimi czasy “ide­olo­gia” stała się bardzo nośnym słowem, którym szczo­drze obda­ro­wują nas niemal wszyscy ludzie walczący z obcymi poglą­dami. Kiedy w coś wierzymy, mówimy o swoich prze­ko­na­niach, filo­zo­fii życiowej, świa­to­po­glą­dzie; a gdy tylko ktoś się z nami nie zgadza, bez zasta­no­wie­nia rzucamy hasłem “ide­olo­gia”! Nie do końca rozumiem skąd to nega­tywne brzmie­nie “ide­olo­gii”, ozna­cza­ją­cej ni więcej niż upo­rząd­ko­wany system wartości i poglądów. I dlaczego taki wrogi stosunek do tego pojęcia, pod­kre­śla się naj­czę­ściej w tekstach, obiek­tyw­nie i słow­ni­kowo aż kipią­cych od ide­olo­gii? O ironio.
Dalej z faktu roz­sze­rza­nia się wszech­świata wynika, że materia zostanie bardzo szybko roz­pro­szona – szybko w skali kosmicz­nej – tak że nie będzie możliwe życie w jakim­kol­wiek punkcie wszech­świata w dalekiej przy­szło­ści. Czyli tym samym ludzkość nie może istnieć w nie­skoń­czo­ność, lecz musi mieć swój kres. Nawet loty kosmiczne nie ratują sytuacji, bo cały wszech­świat nie będzie się nadawał do zamiesz­ka­nia. W 1917 r. Einstein stwier­dził, korzy­sta­jąc ze swojej ogólnej teorii względ­no­ści, że w zasadzie sen­sow­nie możemy myśleć o wszech­świe­cie tylko jako o wszech­świe­cie zamknię­tym, którego objętość jest ogra­ni­czona. Czyli widzimy, że ten mate­ria­li­styczny entu­zjazm XIX-wieczny został w pewien sposób nad­szarp­nięty przez naj­now­sze badania makro­ko­smosu. Ale również badania w mikro­ko­smo­sie dopro­wa­dziły fizyków do kon­ster­na­cji, gdyż nie spo­dzie­wano się, że otrzyma się takie rezul­taty.
To bardzo istotny fragment. Przede wszyst­kim, autor wyciąga z kape­lu­sza rzekomą konfuzję świata nauko­wego po naj­więk­szych odkry­ciach ubie­głego wieku. Wia­do­mość, że wszech­świat a wraz z nim ludzkość, nie mogą istnieć wiecznie rze­czy­wi­ście stanowi nie­we­sołą per­spek­tywę, ale nauko­wiec co najwyżej wzruszy ramio­nami widząc jedną z wielu cech ota­cza­ją­cej go rze­czy­wi­sto­ści. Nie ważne czy chcemy wszech­świata otwar­tego czy zamknię­tego, pełnego czarnych dziur i kwazarów czy spo­koj­nego, eks­pan­du­ją­cego czy sta­tycz­nego. Nasze zachcianki i wizje nie odgry­wają tu żadnej roli.
I nauko­wiec nie­wie­rzący wierzy, że w rozumie mamy pewną wiedzę przej­ściową, czę­ściową, ale w miarę rozwoju nauki będziemy poznawać coraz głębiej tę rze­czy­wi­stość itd. Ale ten proces pozna­wa­nia nie może się ciągnąć w nie­skoń­czo­ność, ponieważ są ogra­ni­cze­nia, których nigdy nie prze­kro­czymy. Różnicą właśnie pomiędzy naukow­cem wie­rzą­cym a nie­wie­rzą­cym jest to, że człowiek, który jest naukow­cem wie­rzą­cym, uważa, że istnieje taki ogólny, wszech­ogar­nia­jący akt poznania i zro­zu­mie­nia. 
Gdybym nie zobaczył, nie uwie­rzył­bym, że profesor nauk fizycz­nych może dojść do tak dzi­wacz­nych wniosków. Ustalmy: byt nad­przy­ro­dzony jest dla badaczy nie­zbędny, ponieważ mogą się oni okazać za głupi aby samemu pojąć rze­czy­wi­stość? Oczy­wi­ście istnieje pogląd, że umysł ludzki jest zbyt pry­mi­tywny aby odsłonić wszyst­kie prawa natury i należy mieć to na uwadze. Nie rozumiem nato­miast dlaczego ta myśl miałaby nas zmuszać do poszu­ki­wa­nia istoty wyższej. Nie dostrze­gam prze­słanki (a profesor jej nie wskazał) każącej nam sądzić, iż musi istnieć ktoś, ogar­nia­jący wszech­rzecz.

Chyba nie muszę nikogo uświa­da­miać z jakiej przy­czyny uczeni nie mogą włączać do procesów badaw­czych idei boga. Tym bardziej prze­cie­ram oczy ze zdu­mie­nia, czytając kolejne akapity.
Dalej – logika nas prze­ko­nuje, że każda idea, która obejmuje samą siebie, jest nie­po­zna­walna dla racjo­nal­nego rozu­mo­wa­nia; my tego nie możemy poznać. A to oznacza, że Bóg, który jest wszech­wie­dzą, będzie tajem­nicą, której nigdy nie zdołamy poznać na drodze rozu­mo­wa­nia racjo­nal­nego.
Tłu­ma­cząc na nasz: przyj­mu­jemy a priori nie­po­zna­wal­ność wszech­świata i powra­camy do rylców, drapaków i pię­ścia­ków.
Poza tym jeżeli Bóg jest miłością, to nasze ist­nie­nie świadczy o tym, że On stworzył nas z miłości. My jesteśmy tylko częścią wszech­wie­dzy; taką częścią, którą Bóg wypo­sa­żył w dwie ważne cechy: jesteśmy pod­mio­tami i mamy wolną wolę. Bóg stworzył nas po to, żebyśmy mogli nawiązać relację miłości z Miłością – Miłością abso­lutną, czyli z Bogiem Trój­je­dy­nym.
Przy­po­mnę tytuł artykułu: Fizyka kwantowa a wiara. Zasta­na­wiam się w jaki sposób “wiara” stanowi w nim dopiero drugi człon.
Proszę zwrócić uwagę na fakt, że wszech­świat musi być stwo­rzony tylko ze wszech­wie­dzy, dlatego że nic poza wszech­wie­dzą nie istnieje. Zatem nasz wszech­świat, który my odbie­ramy jako bardzo złożoną rze­czy­wi­stość, możemy w tym ujęciu wyobra­zić sobie tak, iż w naszych umysłach po prostu jest on gene­ro­wany przez Boga poprzez przekaz odpo­wied­nich porcji (kwantów) wiedzy.
Despe­ra­cja bijąca z tych zdań potrafi zwalić z nóg.
Proszę zobaczyć jeszcze, jakie są kon­se­kwen­cje takiej meta­fi­zyki. Jeżeli nie było czło­wieka, to nie było też wszech­świata. A przecież my obser­wu­jemy, że wszech­świat ma, jak mówiłem, 14 mld lat. Ale tu znowu dochodzi do głosu prawo fizyki kwan­to­wej, które mówi, że jeżeli obiekt nie jest obser­wo­wany, to jest on tylko zbiorem moż­li­wo­ści, nie można mu niczego przy­pi­sać. Czyli wszech­świat powstał w momencie, kiedy powstał pierwszy człowiek, i z całego zbioru moż­li­wych wszech­świa­tów został wykre­owany taki, w którym może istnieć właśnie człowiek taki, jakiego Bóg sobie założył.
I wracamy do starej jak Biblia tezy, że Ojciec poda­ro­wał świat we władanie ludziom. A wszystko to ele­gancko tłumaczy mecha­nika kwantowa. Cytując samego siebie: Dla entu­zja­stów tego typu teorii, między zasadą nie­ozna­czo­no­ści a szeroko rozu­mia­nym palcem bożym, można w zasadzie postawić znak równości. (…) Brzmi to całkiem inte­re­su­jąco, ale czy nie nazbyt naiwnie?
I to też odkryto w ramach badań kosmo­lo­gicz­nych, że wszech­świat jest właśnie tak skon­stru­owany, iż nawet drobne zmiany w jego struk­tu­rze unie­moż­li­wi­łyby życie czło­wieka.
Zasadę antro­piczną szlag trafił. A może to my wyewo­lu­owa­li­śmy w takim wszech­świe­cie, w pobliżu takiej gwiazdy i na takiej planecie, że wykształ­ci­li­śmy odpo­wied­nie cechy? Profesor wywraca całą kon­struk­cję do góry nogami, tylko po to, aby lepiej pasowała do ideolo… jego świa­to­po­glądu.
Oczy­wi­ście, badając jakieś ska­mie­liny, mamy pro­jek­cję cofania się w czasie, ale rze­czy­wi­ste ist­nie­nie wszech­świata może być takie jak ist­nie­nie czło­wieka. Nasuwa się tu oczy­wi­sty wniosek, że ide­olo­gia oparta na kon­cep­cji Darwina jest nie­praw­dziwa (…). Z punktu widzenia fizyki kwan­to­wej sytuacja jest zupełnie odwrotna. Możemy powie­dzieć, że podej­ścia natu­ra­li­styczne są mało wia­ry­godne z punktu widzenia fizyki kwan­to­wej.
Darwin i fizyka kwantowa. Pan profesor zde­cy­do­wa­nie powinien napisać jakąś książkę na ten temat.
I dlatego szy­ka­no­wa­nie chrze­ści­jan za to, że ich prze­ko­na­nia są sprzeczne z nauką, że chrze­ści­jań­stwo to jest ciem­no­gród, jest bez­pod­stawne.
Nie szy­ka­nuję chrze­ści­jan, nie uważałem ich prze­ko­nań za koniecz­nie sprzeczne z nauką, ani nie twier­dzi­łem, iż wierzący żyją w ciem­no­gro­dzie. Jednakże czytanie takich głupot, wydzie­la­ją­cych tak mocny odór indok­try­na­cji i igno­ran­cji, któregoś dnia może cał­ko­wi­cie odwrócić moje zdanie. Kiedy widzę, że nauko­wiec – a więc osoba z defi­ni­cji znająca zasady popraw­nego rozu­mo­wa­nia – stosuje tak miałką argu­men­ta­cję, efekt jest cał­ko­wi­cie odwrotny do zamie­rzo­nego. Naprawdę trudno utrzymać mi nadzieję na postu­lo­wane w jednej z książek Sagana przy­mie­rze między religią i nauką. 
Z tego, co my naprawdę wiemy o wszech­świe­cie w tej chwili, wynika, że znacznie lepsza jest meta­fi­zyka oparta na kon­cep­cji Trój­je­dy­nej Osobowej Wszech­wie­dzy, ponieważ kon­cep­cja taka więcej tłumaczy, a poza tym jest ona dokład­nie zgodna z naucza­niem Kościoła kato­lic­kiego.
I z tym ostatnim argu­men­tem śmierci, pozo­sta­wiam was drodzy czy­tel­nicy.

  • Ano­ny­mous

    Zauwa­ży­łem, że na WF UAMu jest cała grupka pro­re­li­gij­nych (lub pro­spi­sko­wych, vide smoleńsk) pro­fe­so­rów, więc nawet nie zdziwiło mnie, jak prze­czy­ta­łem nazwisko (bo kojarzę). Jeden nawet się mocno udziela na Face­bo­oku 🙂 Na szczę­ście jest to mniej­szość (wg mnie “na szczę­ście”).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/03603837607405946735 Civril

    Mnie oso­bi­ście poziom arty­ku­łów Frondy przeraża, już nie raz i nie dwa widzia­łem jak ktoś forsuje tam podobne tezy. Ale naj­głup­szy artykuł jaki tam widzia­łem dotyczył tego, że autor strony anty-komor nie wierzy sondażom, które mówią, że pre­zy­dent Komo­row­ski jest lubiany przez Polaków. Więc wziął telefon i dzwonił do losowo wybra­nych 1000 osób, potem obwie­ścił, że ofi­cjalne sondaże kłamią bo on se zrobił swoje własne. Fronda mu przy­kla­snęła i zapo­mniała wspo­mnieć, iż młody nie­po­korny podczas swojego sondażu nie wziął pod uwagę żadnych ele­men­tar­nych zasad meto­do­lo­gii takich badań.
    A i tak BTW w jakiej książce Sagana jest mowa o przy­mie­rzu między religią a nauką?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    “Czyli wszech­świat powstał w momencie, kiedy powstał pierwszy człowiek” — Chciałem napisać, że to dobry przykład do czego prowadzi uznanie pseu­do­nau­ko­wych inter­pre­ta­cji QM, gdzie funkcje nie repre­zen­tują mate­ma­tyki a realny stan układu. Ale utoż­sa­mia­nie obser­wa­cji ze świa­do­mo­ścią, zwłasz­cza na wyłącz­ność ludzką… Takich rzeczy to się chyba nawet na kwejku nie znajdzie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/09853504384859386064 Krzysiek Runiec

    Nie wiem co autora dziwi przecież poglądy Jacyny-Onysz­kie­wi­cza są znane od dawna. Wszak to on napisał kultową w kręgach kato­lic­kich “Meta­ko­smo­lo­gię“
    http://pochwalony.cba.pl/

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      W chwili gdy takie poglądy prze­staną nas dziwić i do nich przy­wyk­niemy, przyj­dzie kres racjo­na­li­zmu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Czytam Pana blog regu­lar­nie, sam jestem astro­ama­to­rem,
    ale nie ogra­ni­czam się tylko do astro­no­mii lecz posze­rzam swoją wiedzę
    także z zakresu fizyki kwantowej/ rela­ty­wi­stycz­nej =)
    Nie naśmie­wam się z wie­rzą­cych, mam do nich szacunek, jak do każdego czło­wieka
    Niestety jednak klapki na ich oczach robią to co robią i tyle.
    Naj­gor­sze, że nie są otwarci na to co dookoła ich się dzieje,
    nie pojmują, nie próbują nawet pojąć tego, że nauka idzie do przodu, że
    wiemy coraz więcej, że jesteśmy na takim etapie rozwoju, że nie jest nam
    potrzebny ” KTOŚ PONAD WSZYSTKIM ” tak jak w czasach sta­ro­żyt­nych
    czy śre­dnio­wiecz­nych dzięki któremu będziemy tłu­ma­czyć to czego nie rozu­miemy.
    Wiemy już na tyle dużo, że to staje się zbędne,
    jednak Ci którym wpajano od małego “prawdę” bronią jej nogami i rękami,
    bez zasta­no­wie­nia się chociaż przez chwilę czy wie­rze­nie w miło­ści­wego, wszech­wie­dzą­cego i wszech­moc­nego czło­wieka panu­ją­cego nad wszyst­kim
    nie jest zbyt dzie­cinne i naiwne, czy to nie jest teraz jeden wielki biznes.

    Nie lubię się udzielać na takie tematy gdyż szybko wynika z tego
    gorąca dyskusja, wiadomo każdy ma swój rozum, swoje zdanie, swój świat.

    Pozdra­wiam Cię Adamie Ser­decz­nie 🙂
    Twój stały czy­tel­nik — Łukasz

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14690936098231892316 Mateusz Holc

    To brzmi jak kiepska mie­sza­nina prze­sło­dzo­nego kazania i nie­zna­jo­mo­ści pod­sta­wo­wych terminów z drobną szczyptą zakładu Pascala na deser :p

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Szanowni — mam wrażenie, że wasze znie­sma­cze­nie, kąśli­wość, krytyka wobec autora/artykułu wynika z 
    Waszego ogra­ni­czo­nego postrze­ga­nia autora/zagadnienia,
    tylko per­spek­tywy — nazwijmy ją: “fachowej fizyki”.
    Nato­miast artykuł traktuje temat z per­spek­tywy »meta­fi­zyki«
    (co nawet jest w wyżej wymie­nio­nych cytatach — czy­taj­cie ze zro­zu­mie­niem).

    Blo­go­wi­czu, Komen­tu­jący
    wybacz­cie za szorst­kie słowa:
    lecz wasze wypo­wie­dzi, krytyka ma się nijak do tematu poru­sza­nego w cyto­wa­nym artykule. Wasza krytyka jest po prostu nie na temat (obszar meta­fi­zyki).

    Czytam Was i mam wrażenie, że
    kry­ty­ku­jąc tak “pry­mi­tyw­nie” i nie na temat pewne kon­cep­cje meta­fi­zyczne
    to Wy jeste­ście przeciw nauce, tej dzie­dzi­nie nauki i ją pod­wa­ża­cie (?).

    Pozdra­wiam,

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Rozwiń swoje zarzuty, zwłasz­cza ten ostatni.

      Kiedy twórcy teorii strun tworzą w swych umysłach i obli­cze­niach abs­trak­cyjną i na razie nie­moż­liwą do zwe­ry­fi­ko­wa­nia teorię, często zarzuca im się “to nie nauka, to misty­cyzm a w naj­lep­szym razie filo­zo­fia!”. Tym­cza­sem dla Ciebie wrzu­ca­nie do jednego wora mecha­niki kwan­to­wej i wiary — two­rze­nie meta­fi­zyki — jest dzia­ła­niem naukowym? Oczy­wi­ście, że każdy może mieć tu swoje zdanie, a moje jest takie, że nauka kończy się tam gdzie logikę zastę­puje chciej­stwo.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/17696772646003129909 Nick Jogo

      Cześć Adam, dziękuję za ten blog, cieszę się, że jesteś. Wiele Twoich arty­ku­łów zain­te­re­so­wało mnie, są grun­tow­nie prze­my­ślane i przej­rzy­ście opisane. Odniosę się do artykułu Głupota na nie­dzielę — Boga można inter­pre­to­wać, defi­nio­wać na prze­różne sposoby. Róż­no­rod­ność religii (wyobra­żeń o Bogu) jest na planecie Ziemia ogromna zarówno teraz, jak i histo­rycz­nie w długim terminie patrząc. Dlaczego? Dlatego, że Bóg jest odbiciem czło­wieka, jego marzeń, emocji,potrzeb, bez­pie­czeń­stwa. Inaczej wyobra­żał sobie Boga człowiek pier­wotny (miał inne potrzeby: szcze­gól­nie związane z bez­pie­czeń­stwem), a inaczej wyobraża sobie Boga człowiek współ­cze­sny. Inaczej widzi Boga spo­łecz­ność Islamu, a inaczej chrze­ści­jań­stwa. Można spo­strze­gać Boga jako naj­wyż­szą wspólną wartość w danej kulturze. Wspólną wartość jako prze­strzeń, do której dążymy przez całe życie. Ta wspólna prze­strzeń jest świę­to­ścią i dobrem naj­wyż­szym. Sama zmiana spo­strze­ga­nia Boga w dziejach ludz­ko­ści świadczy dobitnie o tym, że człowiek sobie Boga tylko wyobraża. Bóg nie istnieje jako obiekt (dobry ojciec, duch, energia, itd) gdzie­kol­wiek we wszech­świe­cie. Brak Boga jako obiektu nie oznacza, że nie ma go w sercu czło­wieka. Można mieć Boga w sercu jako miłość i dobro dla siebie i innych.
      Myślę, że masz szerokie roz­wi­nięte podej­ście do pojęcia Boga. W bada­niach i roz­wa­ża­niach (mecha­nika kwantowa) pojęcie Boga prze­szka­dza, ponieważ nie istnieje Ktoś lub Coś JEDYNE, co buduje i niszczy wszystko. Jak słusznie zauwa­ży­łeś, w innym artykule, w mecha­nice kwan­to­wej Coś i Nic nie istnieje. A na koniec rozważań tak obser­wuje, od bardzo wielu lat, że Bóg w sercach ludzi jest raczej rzad­ko­ścią, niestety. Moja prośba: działaj dalej na blogu, pozdra­wiam ser­decz­nie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Chyba mnie pod­pusz­czasz 🙂
    ok 🙂

    Oczy­wi­ście meta­fi­zyka — jest dzia­ła­niem naukowym roz­wi­ja­nym od tysięcy lat (to filo­zo­fia) i nie jest to “chciej­stwo” tylko logika.

    Bardzo często pojawia się najpierw A-“idea” a dopiero potem B-“dowody”.
    Bardzo często Wielcy Fizycy głosili coś wedle swej A-“intuicji”, “wiary” a po 
    latach poja­wiały się dopiero B-“wzory”, “potwier­dze­nia prak­tyczne”;
    LUB
    krok B nigdy nie był osiągany (tu: obalenie idei: czasem zasadne, czasem nie — zatrzy­mu­jące rozwój nauki na lata).

    Czy moment w czasie gdy pojawia się A (idea, intuicja, wiara w coś) a nie ma
    jeszcze B
    - to właśnie Twoje “chciej­stwo”?

    Co w tym złego?
    Śmiem twier­dzić, że to normalny, naukowy proces, który wymaga czasu (czasem
    nie­skoń­czo­nego (np. aksjo­ma­tów w mate­ma­tyce się nie udo­wad­nia — w to się wierzy)).

    Dlaczego kwe­stio­nu­jesz o jakie arte­fakty (tu: mecha­nika kwantowa, wiara) opierać (“nie wsadzac do wora”) jakąś kon­cep­cję meta­fi­zyczną?
    (wiary pro­po­nuję nie doty­kajmy bo ona z natury jest meta­fi­zyczna)

    Więc czemu nie mecha­nika kwantowa? (nie do tego wora) ?

    Oprę wywód o analogię i hipotezę (którą będzie można zwe­ry­fi­ko­wać dopiero za 10-
    1000lat):
    Znamy przed-koper­ni­kań­skie wzory na tra­jek­to­rie panet:
    są one pre­cy­zyjne, skom­pli­ko­wane, pozwa­la­jące dokład­nie prze­wi­dzieć, gdzie
    były, są i będą uolo­ko­wane planety.
    Ale obecnie wiemy, że te skom­pli­ko­wane wzory są oparte o błędne zało­że­nia (choć odwzo­ro­wują względ­nie pre­cy­zyj­nie).
    Kto wie? może za 10–1000 lat
    fizykę kwantową czeka podobny los ?
    Równania fiz. kwan­to­wej — które potwier­dzają doświad­cze­nia prak­tyczne
    mogą być tylko odpo­wied­ni­kami
    przed-koper­ni­kań­skich wzorów na tra­jek­to­rie panet.
    A dlaczego zachodzą (jak) zjawiska kwantowe?
    -»> tego nie wiemy
    (ana­lo­gicz­nie jak setki lat temu — przy­czyny ruchu planet)

    Czyż — to właśnie nie “chciej­stwo” mecha­niki kwan­to­wej ?
    Jej faza “A” ?
    Czyż — nie można tu dostrzec tego meta­fi­zycz­nego pier­wiastka “wiary w te równania kwantowe” ?

    Na dzisiaj, na obecny stan wiedzy przecież my dosłow­nie w te wzory wierzymy.
    Czyż to nie meta­fi­zyka?

    [cut]

    Moje zarzuty (ten ostatni) ?
    Nie, nie mam zarzutów.
    To raczej próba wyra­że­nia mojego wrażenia, że Wasza krytyka to
    jakby próba dekon­struk­cji parowozu (kon­cep­cji meta­fi­zycz­nej)
    pre­cy­zyj­nym (fizycz­nym) scy­zo­ry­kiem (który paro­wo­zowi raczej nie zaszko­dzi).
    Inaczej:
    mam wrażenie, że użwy­wa­cie argu­men­tów nie z tej dzie­dziny nauki
    aby podważyć kon­cep­cję z innej dzie­dziny nauki.
    Idąc krok dalej (indu­ku­jąc):
    Każdą kon­cep­cję meta­fi­zyczną można oczernić kąśliwą krytyką pre­cy­zyj­nego fizycz­nego scy­zo­ryka (który jej szkody oczy­wi­ście nie zrobi, bo to Loko­mo­tywa — inna dzie­dzina i scyzoryk ma tu inny wymiar) ale ta kpina mam wrażenie eskaluje na całą meta­fi­zykę — która też jest logiczną nauką (nie “chciej­stwem”).

    Pozdra­wiam,

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Całkiem zgrabnie to wyja­śni­łeś i Twoje argu­menty byłyby całkiem dobre — gdyby tylko miały oparcie w tekście pro­fe­sora.

      W kon­struk­cji przez Ciebie zapre­zen­to­wa­nej na początku znajduje się intuicja (wiara? to nie do końca to samo). Niech będzie. Ale już intuicja musi mieć zaplecze w czymś wcze­śniej­szym. Aby Kopernik zbudował model helio­cen­tryczny, coś w obser­wa­cjach musiało najpierw zwrócić jego uwagę. Zanim Higgs, Englert i Brout wpadli na pomysł pola i cząstki nada­ją­cym masę materii, wyraźnie widzieli dziurę w ukła­dance. Brak obiek­tyw­nego, mate­ma­tycz­nego puzzla. Potem mogła działać intuicja — coś jest wyraźnie źle, więc muszę od czegoś zacząć szukać odpo­wie­dzi.

      Nie­pod­wa­żalne jest nato­miast, że do tego momentu, bez względu na to o czym mówimy, niczego nie wolno przed­sta­wiać jako pewnik. Intuicję (która nie musi być jeszcze uar­gu­men­to­wana) naukowcy mogą zostawić dla siebie, tudzież swoich współ­pra­cow­ni­ków i innych osób, które mogą im ją pomóc zwe­ry­fi­ko­wać. To jeszcze mniej niż hipoteza, na którą już ma się jakieś dowody i można deli­kat­nie prze­ko­ny­wać resztę świata do swoich racji.

      To co spre­zen­to­wał nam Jacyna-Onysz­kie­wicz jest jedynie wiarą. Nie ma w tym nic złego, ale przed­sta­wia­nie czegoż z defi­ni­cji nie­we­ry­fi­ko­wal­nego jako wyja­śnie­nie procesu fizycz­nego? Prze­ko­ny­wa­nie opinii publicz­nej do zajęcia takiego a nie innego sta­no­wi­ska na pod­sta­wie… czego jeśli nie chciej­stwa?

      Dosta­jemy hasło “wszech­świat powstał kiedy powstał pierwszy człowiek”. I co z tym możemy zrobić? Co za tym prze­ma­wia poza wyobraź­nią autora tej myśli? Wskazał obiek­tywny dowód? Chociaż sposób na zna­le­zie­nie takiego? Jakie­kol­wiek prze­wi­dy­wa­nia co do takiej moż­li­wo­ści? Nie, mamy tu czystą wiarę, która niestety ma pod­bu­do­wy­wać jakąś ideę. Może to być idea szczytna i dobra — ocena jest tu nie istotna — ale nauka nie działa w taki sposób. Ma być obiek­tywna i jeżeli trzeba, również brutalna.

      Filo­zo­fo­wa­nie to piękna sztuka i nie­zmier­nie potrzeba. Ale trzeba umieć wyraźnie odróżnić to co jest czystym roz­my­śla­niem i gdy­ba­niem od faktów. A w tekście tego nie mamy, kwestie bardzo mocno filo­zo­ficzne są pre­zen­to­wane jako kon­cep­cje, stawia się je w opozycji do teorii za którymi stoją badania i obli­cze­nia. Autor, wyko­rzy­stu­jący auto­ry­tet pro­fe­sora, usiłuje do nich prze­ko­nać ludzi.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.greenal.net/ krzysz­tof

    ja nie bardzo rozumiem “chciej­stwo” mecha­niki kwan­to­wej, kiedy to doświad­cze­nia wyko­ny­wane na pod­sta­wie prze­wi­dy­wań wykazują ogromną z nimi (prze­wi­dy­wa­niami) zgodność.mechanika kwantowa działa nie w świecie meta­fi­zycz­nym, a jest dostępna, “nama­calna” dla każdego. to, że nie wszystko jest zro­zu­miałe jest chyba czymś natu­ral­nym i dziwić nie powinno nikogo. nato­miast byt nad­przy­ro­dzony o jakim mowa to wytwór póki co czysto hipo­te­tyczny i problem właśnie się pojawia kiedy ktoś próbuje go “prze­my­cić” kilkoma zwinnymi, ale fał­szy­wymi tezami do świata rze­czy­wi­stego.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Czy słowo “wiara” samo w sobie już nie oznacza bez­myśl­nego przyj­mo­wa­nia czegoś za pewnik? Wierzyć znaczy zgadzać się bez względu na wszystko. Wiara w coś z defi­ni­cji wyklucza moż­li­wość zmiany zdania, ponieważ dzięki wierze nie ma nie­pew­no­ści. Skoro już w coś wierzę, nie muszę tego wery­fi­ko­wać, bo to przecież “oczy­wi­ste”. Dlatego wie­rzą­cemu trudno jest zmienić zdanie. Dlatego właśnie z wie­rzą­cym trudno jest dys­ku­to­wać. Głęboko wierzący nie chcą wery­fi­ko­wać przed­miotu swoich wierzeń, bo to stwarza ryzyko wniosku, że byli w błędzie. Zatem stwarza to ryzyko ponie­sie­nia porażki. Stąd wie­rzą­cemu łatwiej nie wery­fi­ko­wać niż narażać się na wstyd przed samym sobą. Bardzo fajny blog. Pozdra­wiam!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Maciek

    Kim jesteś Adamie Adam­czyku? Chciał­bym uznać Ciebie za auto­ry­tet. Tak, jak uznałem Jacynę-Onysz­kie­wi­cza, ale kim ty chłopie jesteś? Dorobek naukowy? Książki? Publi­ka­cje? Daj mi szansę szanować twoje zdanie. Albo zniknij z mojej prze­strzeni życiowej. Tak szybko, jak się poja­wi­łeš ze swoimi wypo­wie­dziami mistrza Zen.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Tanczacy_z_katolikami

      Kim Ty jesteś Maćku? Napi­sa­łeś jakieś teksty, publi­ka­cje, książki? Masz w ogóle ukoń­czoną szkołę… 😉
      Oczy­wi­ście żartuję — do mnie nie prze­ma­wia argument auto­ry­tetu, a cytaty z Onysz­kie­wi­cza mogłyby być napisane równie dobrze przez pierw­szego lepszego księdza czy kate­chetę z pod­sta­wówki. Jego tytuł naukowy tak jak i tytuły Nie­sio­łow­skiego czy Paw­ło­wicz ni ziębią ni grzeją.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      O wielki Newtonie, ale skąd pomysł że pre­ten­duję do miana Twojego auto­ry­tetu? Nigdy w życiu nie śmiałbym. Skoro moje skromne tek­ści­dło i miałkie argu­menty, niczym skru­szony klif pękają pod naporem mądrości Onysz­kie­wi­cza — co z gracją i impo­nu­jącą skru­pu­lat­no­ścią wska­za­łeś — pozo­staje mi pogra­tu­lo­wać lotności umysłu oraz bra­wu­ro­wego podjęcia polemiki z treścią. I oczy­wi­ście natych­miast znikam z Twej prze­strzeni życiowej, w której tak nachal­nie, bez wycie­ra­nia butów poja­wi­łem się, nie zważając na aprobatę. Obiecuję, że od dzisiaj zaprze­stanę nękania Cię drogą mailową, listowną, tele­fo­niczną, tudzież jaki­mi­kol­wiek innymi kanałami komu­ni­ka­cyj­nymi.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Maciek

    Chciałem poznać Cię czlo­wieku bliżej, a zwłasz­cza Twoje większe publi­ka­cje, po to by usłyszeć głos odmienny od Jacyny-Onysz­kie­wi­cza. To ja szukam auto­ry­te­tów w tej prze­strzeni. Wystar­czyło podać link do jednego choćby artykułu swego i wszyscy byliby szcze­sliwi. Może spróbuj jeszcze raz?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Ale drogi czło­wieku (skoro już tytu­łu­jemy się w taki… bio­lo­giczny sposób), miałem nie wchodzić w Twą prze­strzeń życiową.
      Moje publi­ka­cje — te doty­czące fizyki, tudzież filo­zo­fii przyrody — znajdują się na blogu, który łaskawie odwie­dzi­łeś.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Maciek

    Ok. Dzięki za pre­cy­zyjną i szybką pod­po­wiedź 🙂 Wczytam się uważnie i zacie­ka­wie­niem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Zbigniew Kowa­lew­ski

    Ja stad wysiadam .-tu jest jak w “Stra­znicy Swiadkow Jechowy ” Och SWIETOWIDZIE!!!! ty nie grzmisz ‚- wszech­swiat powstal wraz z naro­dzi­nami Adama -co za abbe­ra­cja Co? dlatego ze otworzyl oczy .A co ze wzrokim swiata zwierzat !!!!! Jakie miejsce zajmuje u Was Puma Punku ‚a co z teoria RIMANA w 100% dowo­dzaca o nie­ab­strak­cyj­no­sci naszego metra w SI.Skoro Wasz Wszech­swiat powstal w momencie otwarcia pierw­szych oczu Adama ‚to w logicz­nej kon­se­kwen­cji powstal CZAS .A wiec Wasz Bog nie mial przed nim czasu by wszystko poukladac.Skro wiec powstal sam z niczego to Bog nie byl mu do tego potrzebny .…poz drawiam

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Mr Remmoz

    I to są właśnie szybkie prze­my­śle­nia pana Adama. Zaiste, szybkie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Mr Remmoz

    Powiem w stylu pana Adama: Szybko i mało istotnej myśli pana Adama w tym tekście. Uprze­dze­nia i pewien fanatyzm.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Cóż, nie śmiałbym ich zesta­wiać z rozsądną, obiek­tywną i rewo­lu­cyjną myślą pana Mr Remmoza. Niestety w swojej małost­ko­wo­ści i fana­ty­zmie, potrze­buję jakiej­kol­wiek treści, z którą mógłbym pole­mi­zo­wać. 🙁 Szczerze zachęcam do uza­sad­nie­nia i wyjścia poza pusty frazes.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • kkk

    Bóg był od zawsze i będzie odpo­wie­dzią na pytania na które nie potra­fimy odpo­wie­dzieć. Dopóki nie poznamy wszyst­kich odpo­wie­dzi (a praw­do­po­dob­nie nie zdążymy), dopóty będzie istniała wiara. Wiara nie jest czymś złym ale powinna być gdzieś obok nauki.
    ps. wytrwa­ło­ści w pro­wa­dze­niu tego świet­nego bloga

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Patryk Kęp­czyń­ski

    Pod­sta­wo­wym błędnym zało­że­niem Pana jest wyobra­że­nie Boga jako źródło wyja­śnie­nia nie­wy­ja­śnio­nego. Chrze­ści­jań­ski teizm nie zakłada kreacji za pomocą mecha­nicz­nego ukła­da­nia stałych kosmo­lo­gicz­nych itp. Boga roz­pa­tru­jemy jako źródło ist­nie­nia, jako wiecz­nego, nie­ustan­nie two­rzą­cego kreatora, który jest źródłem ist­nie­nia. Samo spro­wa­dze­nie powsta­nia wszech­świata do prawa fizyki o niczym nam nie mówi. Nadal pytam o ist­nie­nie racjo­nal­nych praw two­rzą­cych rze­czy­wi­stość. Idąc dalej natra­fiamy na kolejny problem, gdyż jako że prawa fizyki są struk­tu­rami mate­ma­tycz­nymi, a mate­ma­tyka nie jest siłą stwórczą — potrze­bu­jemy infor­ma­cji. Tak Biblia mówi: “Na początku było Słowo”, słowo, tj. infor­ma­cja. Bez infor­ma­cji prawa się nie ruszą. Można by o tym pisać w nie­skoń­czo­ność, ale w tym przy­padku polecam poznać takie sylwetki, jak: ks. Michał Heller, John Barrow, John Lennox itd.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0