Wielu popularyzatorom nauki, w tym i mi, nie starcza cierpliwości na tłumaczenie kwestii, które każdy rozsądny człowiek żyjący w XXI wieku powinien pojmować. Jeśli nie w sposób głębszy, przemyślany, to przynajmniej intuicyjny. Niestety płonna to nadzieja, bowiem sceptycyzm wobec nauki i jej elementarnych zasad wciąż wzmaga na sile.

Piszę o scep­ty­kach, mógłbym o nega­cjo­ni­stach; wzbra­niam się nato­miast przed użyciem słowa nie­do­wia­rek. Niesie ono za sobą nie­szczę­sną kono­ta­cję, która sty­ra­ni­zo­wała mnie na tyle, że popeł­ni­łem ten tekst. Jak wiadomo kre­acjo­nizm nie jedno ma imię: poczy­na­jąc od form znośnych, a kończąc na zakła­da­ją­cych wycza­ro­wa­nie naszego wszech­świata w całej swojej oka­za­ło­ści, przed zaledwie sze­ścioma tysią­cami lat. Bez względu jednak na to z jakim orto­dok­sem roz­ma­wiamy, nie­rzadko możemy trafić na argument, przez który mózg gnije, dzieci płaczą, a Karl Popper prze­wraca się w grobie.

Nauka oparta jest na wierze
. Podobno. Poza inter­nau­tami i znanymi kre­acjo­ni­stami, o rzekomym przyj­mo­wa­niu teorii nauko­wych na wiarę, mówił kilka lat temu m.in. rzecznik reno­mo­wa­nego bry­tyj­skiego Emmanuel City Tech­no­logy College. Oto genialne narzę­dzie do usa­dze­nia każdego dys­ku­tanta-bał­wo­chwalcy, sta­wia­ją­cego naukę zbyt wysoko w hie­rar­chii wartości. Zatem, nie istnieje żaden powód aby odrzucać lub nie doceniać siły wyższej, skoro nauka oferuje ni więcej, ni mniej od religii. My wierzymy, ale wy również tylko wie­rzy­cie. Naiwne prze­sła­nie, będące tylko do pewnego stopnia wygodnym argu­men­tem, a nadto próbą uspra­wie­dli­wie­nia samego siebie i racjo­na­li­zo­wa­nia tego co z gruntu nie­ra­cjo­nalne.

Powi­nie­nem teraz urządzić tyradę na temat tego co nazywamy teorią naukową, hipotezą, twier­dze­niem i tak dalej. I uczynię to, ale w osobnym wpisie; teraz tak naprawdę nie ma to więk­szego zna­cze­nia. Bez względu na to jak skla­sy­fi­ku­jemy pomysły spło­dzone przez uczonych, będzie je łączyć jedno: dowody.
teach controversy
Tu jednak temat się kom­pli­kuje, co naukowi sceptycy ochoczo, choć bez­pod­staw­nie, próbują wyko­rzy­stać na swoją korzyść. Dowody są różne i to nie powinno ulegać naj­mniej­szej wąt­pli­wo­ści – a niestety ciągle ulega. Stu­diu­jąc prawo miałem okazję prze­ko­nać się jaką moc niesie za sobą dowód, nawet jeżeli nie polega on na przy­sło­wio­wym chwy­ce­niu zło­dzieja za rękę. Każdy karnista wie, że bardzo często sprawę można roz­wią­zać jedynie stosując dowody pośred­nie, które dopiero w zesta­wie­niu z innymi dają podstawę do wysu­nię­cia wniosku o winie. Wyobraź­cie sobie nastę­pu­jącą sytuację. Zastrze­lona i okra­dziona zostaje pra­cu­jąca w opu­sto­sza­łym lokalu młoda barmanka. Wezwane na miejsce makabry służby nie znajdują żadnego kla­sycz­nego dowodu, ani rze­czo­wego, ani oso­bo­wego. Zero. Niedługo później historia się powtarza i kula posyła na łono Abrahama kolejną, okra­dzioną dziew­czynę. Dopiero po jakimś czasie policja loka­li­zuje męż­czy­znę korzy­sta­ją­cego ze skra­dzio­nego telefonu komór­ko­wego, co oczy­wi­ście samo w sobie niewiele znaczy. Jednak dalszy proces poszla­kowy pozwala ustalić również, że facet prze­by­wał w czasie obu zbrodni w feralnej miej­sco­wo­ści, ma aktu­al­nie kłopoty finan­sowe i posiada odpo­wied­nią broń palną.

Każda z tych poszlak roz­pa­try­wana poje­dyn­czo nie ma abso­lut­nie żadnego zna­cze­nia. Podej­rzany mógł kupić telefon u pasera, na skutek zbiegu oko­licz­no­ści przy­je­chać do miasta na zakupy akurat w te dni i zrzą­dze­niem losu wejść w posia­da­nie poszu­ki­wa­nego typu broni. Razem jednak, poszlaki tworzą logiczny łańcuch, uza­sad­nia­jący w świetle zdro­wo­roz­sąd­ko­wego rozu­mo­wa­nia wycią­gnię­cie wniosku kto jest mordercą. Jeśli jeste­ście ciekawi, bliź­nia­cza sprawa miała miejsce w rze­czy­wi­sto­ści a poszlaki uznano za prze­ko­nu­jące na tyle, iż sąd wydał wyrok doży­wot­niego pozba­wie­nia wolności. Pomyślmy ile musia­łoby wydarzyć się przy­pad­ków aby zaszła tu pomyłka. Naprawdę, wszech­świat – lub siła wyższa jak kto woli – byłby nie­skoń­cze­nie wredny, gdyby tyle drob­no­stek wskazało na nie­win­nego czło­wieka. Jasne, na milion takich kazusów znajdzie się i pechowy – trudno jednak w oparciu o wyjątki i nie­zwy­kłe zbiegi oko­licz­no­ści budować zasady. Koniec końców, zawsze gdy szansa na zaist­nie­nie danego faktu jest większa od zera, teo­re­tycz­nie mogło do niego dojść. Naukowcy nie robią tu jednak nic innego niż każda zdrowa na umyśle osoba, tj. kal­ku­lują i umac­niają swoje prze­wi­dy­wa­nia poprzez zbie­ra­nie kolej­nych poszlak. 

Kre­acjo­ni­sta czy­ta­jący powyższy akapit już zaciera ręce. Przy­zna­jesz więc brak stu­pro­cen­to­wej pewności co do swoich teorii!!! Sęk w tym, iż poza logicz­nymi tudzież mate­ma­tycz­nymi twier­dze­niami, nigdzie nie dosta­niemy gwa­ran­cji pełnej popraw­no­ści. W obliczu naj­bar­dziej bez­po­śred­niego dowodu nadal istnieje nie­wiel­kie praw­do­po­do­bień­stwo omyłki. Nawet szcze­gólna teoria względ­no­ści, nie bez przy­czyny nazywana naj­le­piej udo­ku­men­to­waną teorią naukową, nie jest pozba­wiona mar­gi­nesu błędu. Nie zało­żył­bym się o głowy swoich przy­szłych wnuków, że za sto lub dwieście lat nie dostrze­żemy jakiejś szramy w zamyśle Ein­ste­ina. Jeszcze lepszy przykład stanowi model stan­dar­dowy. Już dzisiaj wielu uczonych bez ogródek zapo­wiada, iż aktualna teoria cząstek ele­men­tar­nych ulegnie roz­kła­dowi lub co najmniej będzie potrze­bo­wała kapi­tal­nego remontu. Czy w związku z tym fizycy siadają w kątach labo­ra­to­riów i cichutko pochli­pują? Nie. Nawet wadliwa kon­cep­cja to krok ku posze­rze­niu wiedzy, a  wybra­ko­wane elementy nie muszą uchybiać całości. W ten oto sposób chwie­jący się u podstaw model stan­dar­dowy sku­tecz­nie pozwolił na uni­fi­ka­cję elek­tro­ma­gne­ty­zmu z oddzia­ły­wa­niem słabym oraz odna­le­zie­nie bozonu Higgsa. Jego zało­że­nia okazały się poszla­kami nie­zbęd­nymi do wycią­gnię­cia wielu logicz­nych wniosków.
science bitches
U podstaw obu sposobów myślenia leży zupełnie coś innego. Osoba wierząca zadowala się dogmatem, tezą płynącą z obja­wie­nia lub świętej księgi. Robi to z własnej woli, w zgodzie z własnym rozumem i zmysłami. Człowiek opo­wia­da­jący się za teorią naukową czy choćby tylko hipotezą, potrze­buje potwier­dza­ją­cych ją prze­sła­nek. Te mogą być słabsze lub moc­niej­sze, mate­ma­tyczne lub obser­wa­cyjne, pośred­nie lub bez­po­śred­nie, ale zawsze logiczne i w jakiś sposób wska­zu­jące na dany wniosek. Nie mam zamiaru oceniać obu postaw czy ich war­to­ścio­wać, chciał­bym jedynie pod­kre­ślić tę jaskrawą różnicę. Mamy prawo pole­mi­zo­wać z teorią ewolucji albo teorią wiel­kiego wybuchu, poddając pod wąt­pli­wość poszcze­gólne postu­laty, wska­zu­jąc na prze­czące im dowody i jeśli to możliwe, pro­po­nu­jąc lepsze wyja­śnie­nie. Mecha­nizm wiary działa odmien­nie, dowody są zbędne, a nauk bożych nie będziemy sze­re­go­wać np. według kry­te­rium zgod­no­ści z obser­wa­cjami. Żaden Kościół nie zamieni zesła­nych “z góry” przy­ka­zań, po to aby wygrać z kon­ku­ren­cyj­nym kultem. (A przy­naj­mniej tak byłoby w idealnym świecie, ludzi naprawdę wie­rzą­cych.)

Zarzuty kre­acjo­ni­zmu trącą przy tym nie­sa­mo­witą, wręcz zatrwa­ża­jącą hipo­kry­zją. Wiara w Naj­wyż­szego może ma sens, może nie – wszystko zależy od naszej wraż­li­wo­ści i per­cep­cji. Nauka jest pewna. Nie ma żadnego zna­cze­nia czy jesteś chrze­ści­ja­ni­nem, buddystą, muzuł­ma­ni­nem czy ateistą; meto­do­lo­gia wypra­co­wana przez poko­le­nia uczonych działa i przynosi efekty. Nawet zade­kla­ro­wany kre­acjo­ni­sta bzdu­rzący o Młodej Ziemi codzien­nie korzysta z jej osią­gnięć. Gdy bierze anty­bio­tyki, używa GPS, ogląda tele­wi­zję, czy nawet włącza komputer aby psioczyć na zasady, które umoż­li­wiają mu teraz roz­po­wszech­nia­nie głupot. Z nie­zro­zu­mia­łego dla mnie powodu, takie osoby wolą iść w zaparte, reagując bólem i auto­ma­tycz­nym sprze­ci­wem na fakt, że to właśnie nie­do­ce­nia­nej nauce, my wszyscy zawdzię­czamy wyjście z jaskiń.

Myślę, że ta hipo­kry­zja to jeden z naj­smut­niej­szych wyznacz­ni­ków naszej cywi­li­za­cji.

podpis-czarny
  • Kajko

    Flejm wyczuwam. 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • anon

    Bardzo dobry tekst.

    http://i.imgur.com/8VTZVVg.png
    🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Gość

      Gugl jak zawsze w sedno xD.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Karo­la­mama

    “felernej miej­sco­wo­ści” — chodzi o “feralną miej­sco­wość”?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Mhm.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kot

        Why can’t we have both.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Gajus

    Bardzo dobrze się czyta i nie da się nie zgodzić. Niestety to i tak bez zna­cze­nia bo kre­acjo­ni­sta to człowiek z defi­ni­cji zasła­nia­jący uszy w obawie przed racjo­na­li­zmem i argu­men­tami. Naj­gor­sze jest właśnie to, że próbuje spro­wa­dzić ludzi myślą­cych do swojego poziomu, czyli jak napi­sa­łeś “wy też tylko wie­rzy­cie!”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Hellissa

    1. “Osoba wierząca zadowala się dogmatem, tezą płynącą z obja­wie­nia lub świętej księgi. Robi to z własnej woli, w zgodzie z własnym rozumem i zmysłami.” — niestety, jeżeli ktoś jest “wycho­wany w wierze” — to z woli rodziców;
    2. Przy­ję­cie zało­że­nia, że istnieje istota wyższa, która nas śledzi i również śledzi nasze myśli i która może pokarać za wąt­pli­wo­ści podważa dobro­wol­ność “trwania w wierze” — uwie­rze­nie ma sprzę­że­nie zwrotne;
    3. Jak się odnosi autor do tezy, że rze­czy­wi­stość, którą obser­wu­jemy i w której uczest­ni­czymy, jest wir­tu­alna? — jako miło­śniczka gier CRPG — w których kreowany jest świat z historią, dziełami sztuki, itp. dostrze­gam analogię miedzy światami w których gram, a światem rze­czy­wi­stym. Owszem, świat w którym żyję jest o wiele dosko­nal­szy od tych, w które gram na malutkim ekraniku przy pomocy myszy i kla­wia­tury — ale to jest różnica ilo­ściowa, nie jako­ściowa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Domi

    Ostatnie zdanie — idealne pod­su­mo­wa­nie, do takiego samego smutnego wniosku doszłam niedawno.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • User

    Meto­do­lo­gia to nauka o meto­dy­kach. Nie pasuje mi zdanie “meto­do­lo­gia wypra­co­wana przez poko­le­nia uczonych”. Powinno chyba brzmieć “… metodyki naukowe wypra­co­wane przez poko­le­nia uczonych działają …”. Nie jestem polo­ni­stą tak się czepiam jako inżynier 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Izabela Pandora Próch­niak

    Tylko proszę o roz­dzie­le­nie zdrowego scep­ty­cy­zmu od wiary w cokol­wiek. Zdrowy scep­ty­cyzm to szcze­gól­nie przy­datne narzę­dzie, ale tego w szkołach niestety nie uczą. I z jednej strony dosta­jemy kre­acjo­ni­stów, czy antysz­cze­pion­kow­ców, ale też fanów nauki, którzy łykną wszystko z każdej strony//portalu//gazety popu­lar­no­nau­ko­wej nigdy nie spraw­dza­jąc źródeł. *i wtedy fan nauki pozba­wiony scep­ty­cy­zmu, za to nakar­miony odpo­wied­nimi arty­ku­łami “nauko­wymi” powiedzmy zostanie antysz­cze­pion­kow­cem*.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.petek.net.pl Krzysz­tof Petek

      Ba — ale cóż to ma wspól­nego nauką? Scep­ty­cyzm, wery­fi­ka­cja, dyskusja? Jestem za.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • czy­tel­nik

    Na wstępie prze­pra­szam, że nie na temat. Jestem po seansie Inter­stel­lara. Film mnie zasko­czył na wielu pozio­mach, zasko­czył pozy­tyw­nie. Polecam szczerze. Czy istnieje szansa na twoją recenzję na łamach Kwantowo.pl? Taka mała ale wielka prośba. Ten film porusza tak wiele cie­ka­wych i ważnych wątków, o których tu wiele razy czytałem…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Jest szansa czy­tel­niku (choć już tyle recenzji pojawiło się w sieci, że nie wiem czy ma to sens) — ale do kina wybiorę się naj­wcze­śniej w przy­szłym tygodniu. =(

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • czy­tel­nik

        Tak, wiele recenzji pojawiło się na stronach i vlogach ale żadna z nich nie skupia się dłużej na zagad­nień nauko­wych poru­szo­nych w filmie (poza jedną krótką recenzją Michio Kaku dla CBS). A jest tego trochę zwłasz­cza, że kon­sul­to­wano się w tym zakresie z Kipem Thornem (wie­lo­let­nim przy­ja­cie­lem Sagana i Hawkinga). Nie musi to być recenzja ale np. krótki opis poru­szo­nych tematów w filmie z twoimi wra­że­niami z seansu w tle.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Bartek Andrzej­czak
  • Damian

    Jakbym czytał własne myśli tylko lepiej i ściślej ujęte.
    Genialny blog, po cichu liczę na krótką recenzję filmu Inter­stel­lar z naci­skiem na aspekty naukowe. “Fizyka Nola­now­ska” jest dosyć ciekawa…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.petek.net.pl Krzysz­tof Petek

    Obawiam się, że zamiast z otwar­tymi oczyma wkraczać w XXI wiek, wla­tu­jemy weń na miotłach zabo­bo­nów, zamia­ta­jąc przy tym — dzięki współ­cze­snemu szkol­nic­twu — nasze dzieci pod dywan guseł, objawień i obja­wio­nych pewników sto­ją­cych w jawnej sprzecz­no­ści z nauką, wiedzą i zwykła obser­wa­cją. Popu­la­ry­za­to­rzy nauki winni więc stanowić element chro­niony i dotowany, a tabletki odwagi powin­ni­śmy im dostar­czać całymi wagonami. Walczmy. Walczmy tym, co mamy i dzięki czemu możemy osiągnąć przewagę. Walczmy mózgami.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Widzisz, a mimo to pod wieloma wpisami ana­lo­gicz­nymi do powyż­szego jestem rugany, że tracę czas na głupoty i to walka z wia­tra­kami. Tym­cza­sem uważam, podobnie jak Ty, że irra­cjo­na­lizm należy pięt­no­wać wszyst­kimi moż­li­wymi spo­so­bami.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.petek.net.pl Krzysz­tof Petek

        Ci, którym opadają ręce, sami skazują się na prze­graną. Nawet więc, jeśli w naszych sta­ra­niach kryje się nuta don­ki­szo­te­rii, wierzę, że nie mar­nu­jemy czasu. Biorę udział w wypra­wach po całym świecie i odnaj­duję głębokie kaniony, które wyrzeź­biły nie­wiel­kie rzeczki. Kropla do kropli… To działa.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Dedalus

      Jako odbiorca naszej wspa­nia­łej edukacji zauważam z prze­ra­że­niem, że nauka rozu­mo­wa­nia i wycią­ga­nia wniosków jest zde­cy­do­wa­nie na mar­gi­ne­sie. Uczymy się dat, tabelek, idio­tycz­nych i wewnętrz­nie sprzecz­nych defi­ni­cji na polski (sic!), a nie wycią­gamy z nich żadnych kon­struk­tyw­nych wniosków. Dowód nie wprost w pierw­szej liceum budzi poru­sze­nie na sali :/

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • the survivor

    Wpis jest dobry w zakresie funk­cjo­no­wa­nia wszech­świata na prawach nauki i sta­wia­nia racjo­nal­nych mecha­ni­zmów ponad reli­gij­nymi teoriami. Ciężko jednak odnieść istotę poru­szo­nego problemu do wielu sfor­mu­ło­wań nauko­wych funk­cjo­nu­ją­cych na zasadach religii (globalne ocie­ple­nie, poszu­ki­wa­nie boskiej czą­steczki, czy wielu innych teorii spo­łecz­nych i eko­no­micz­nych).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      “poszu­ki­wa­nie boskiej czą­steczki” — Mówisz o cząstce (nie czą­steczce) poszu­ki­wa­nej w odnie­sie­niu o logiczne i racjo­nalne prze­słanki wyni­ka­jące z Modelu Stan­dar­do­wego i co waż­niej­sze, eks­pe­ry­men­tal­nie uchwy­co­nej dwa lata temu. Możesz rozwinąć swoją myśl? Co ma higgson do religii?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • the survivor

        Mam na myśli wiarę w to, że odkrycie bozonu Higgsa uświęca koniecz­ność ponie­sie­nia nakładów na budowę i utrzy­my­wa­nie LHC.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Wybacz, nie rozumiem. Rozwiń to, naj­le­piej w kon­tek­ście tematu spraw wiary i meta­fi­zyki.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Marcin

        Ja chyba rozumiem o co mu chodzi, acz uważam, że jest to po prostu bzdurne i nie­po­prawne. Błąd rozu­mo­wa­nia “the survivor” polega na tym, że myśli iż prze­wi­dy­wa­nia naukowe bierze się na wiarę — a tak nie jest — teorię tworzy się tak aby opi­sy­wała dane zagad­nie­nie- jeżeli robi to bardzo dobrze to można pobawić się modelem i spró­bo­wać np. eks­tra­po­lo­wać i zobaczyć czy tam nie ma czegoś cie­ka­wego- jak odnaj­dzie się taki ciekawy kąsek to wtedy ocenia sie czy warto zain­we­sto­wac w to pie­nia­dze i robi sie eks­pe­ry­menty.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • gabi

    Z przy­kro­scia stwier­dzam, ze artykul jest dosc ten­den­cyjny. Wrzucasz do jednego worka kre­acjo­ni­stow i wszyst­kie wie­rze­nia reli­gijne. Pro­bu­jesz jed­no­cze­snie w ten sposob udo­wod­nic kar­ko­lomna teze, o sprzecz­no­sci wiary i nauki. Ten sposob argu­men­ta­cji jest jednak nie­uczciwy i nie­upraw­niony. O ile rze­czy­wi­scie mozna i trzeba przy pomocy argu­men­tow nauko­wych sprze­ci­wiac sie kre­acjo­ni­zmowi (ktory udaje teorie naukowa), to jed­no­cze­snie bez­sen­sowne jest prze­wsta­wia­nie nauce wszyst­kich wierzen. Wie­rze­nia reli­gijne nie pre­ten­duja do roli hipotez nauko­wych, jed­no­cze­snie dotycza kwestii ktorymi nauka z defi­ni­cji nie zajmuje sie. Dlaczego zatem pro­bu­jesz prze­ciw­sta­wiac, nie nacho­dzace na siebie dzie­dziny (teolog czy filozof wojujacy z nauka wychodzi poza swoja role, podobnie jak nauko­wiec walczacy z teologia).Oczywiscie mozna nie inte­re­so­wac sie roz­wa­za­niami nauko­wymi czy meta­fi­zycz­nymi, dla kogos jedna z tych dziedzin moze byc cie­kaw­sza, prak­tycz­niej­sza. Ale ogolne war­to­scio­wa­nie ich jest bez­sen­sowne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      A teraz się zastanów i napisz z ręką na sercu, że nie zoba­czy­łeś w tekście tego co sam chciałeś zobaczyć. Aż sobie teraz przej­rza­łem raz jeszcze swoje słowa i niestety moim zdaniem posu­ną­łeś się do dalekiej nad­in­ter­pre­ta­cji. Może to kwestia naszego nasta­wie­nia i tego z jakimi emocjami pod­cho­dzimy do tematu, ale w żadnym miejscu nie “udo­wad­niam tezy” o sprzecz­no­ści wiary i nauki. W ogóle nie podjąłem tego wątku. Znacznie bliżej mi do stwier­dze­nia, że religia w ogóle nie ma zna­cze­nia dla nauki i to rzecz, która powinna pozostać na uboczu per­cep­cji naukowca. Tak więc trudno mi odpo­wie­dzieć, bo nie pole­mi­zu­jesz ze mną.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Marcin

        Jest jedna sfera nauki, w którą wchodzi każda* religia — ta sfera nazywa się ekonomia, bowiem każda* religia jest po to aby posiąść pie­nią­dze (bądź władzę i pie­nią­dze)

        * — Każdy większy kult za wyłą­cze­niem Lata­ją­cego Potwora Spa­ghetti ponieważ Potwór nie potrze­buje Twoich ani moich pie­nię­dzy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kazi­mierz Jod­kow­ski

    Ma Pan dwa problemy: a) pole­mi­zuje Pan z kre­acjo­ni­stami, ktorzy istnieja tylko w Panskiej wyobra­zni; i b) po co zabiera Pan glos w sprawach meto­do­lo­gii i filo­zo­fii nauki? Nie lepiej pisac o tym, na czym sie Pan zna? Z duza przy­jem­no­scia prze­czy­ta­lem Pana tekst o czarnej dziurze w jakiejs galak­tyce. Ale to powyzej? Po co to Panu? To jest poza Panskimi kom­pe­ten­cjami.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      1. Kto jest zmyślony, Hovind, Ham, a może przy­wo­łany dyrektor koledżu? Jeżeli nie znasz (prof. Miodek radzi aby w inter­ne­tach porzucić formułę per pan 😉 ) problemu to nie oznacza, że on nie istnieje. Choć dobrze by było. Niestety, ale para­dok­sal­nie im bardziej roz­wi­nięte państwo, tym szerszy krąg odbior­ców skraj­nego kre­acjo­ni­zmu. Apogeum ma miejsce właśnie w USA i w Wielkiej Brytanii. Do Polski, m.in. za pośred­nic­twem YouTube również nastę­puje powolna recepcja.
      2. Trudno mi się usto­sun­ko­wać do prostego twier­dze­nia “nie znasz się”, teraz mógłbym odpo­wie­dzieć “a wcale, że nie”. Oczy­wi­ście to wpis na blogu a nie traktat filo­zo­ficzny, więc trudno abym posuwał się tu do jakiś wyra­fi­no­wa­nych tez, ale jeśli uważasz, że popeł­ni­łem jakieś jaskrawe błędy na tej płasz­czyź­nie to jak naj­bar­dziej proszę o ich wska­za­nie. Ja również pisząc, z wielką chęcią się czegoś nauczę.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • kokos

    Skąd pochodzi obraz w tle? — te 2 osoby na zielonym tle?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sabrina

    Piszesz tak; ” takie osoby wolą iść w zaparte, reagując bólem i auto­ma­tycz­nym
    sprze­ci­wem na fakt, że to właśnie nie­do­ce­nia­nej nauce, my wszyscy
    zawdzię­czamy wyjście z jaskiń” 

    Otóż oprócz fizyki, mate­ma­tyki rozwija się nauka ‘psy­cho­lo­gia” Fak­tycz­nie reagują bólem agresją na próby obalenia dogmatu, jakby tracili własne życie…To nie jest zła wola, to strach. Dzięki religiom masy są posłuszne, zwol­nione z myślenia i sta­no­wie­nia o sobie a władcy bawią się w wojny i władzę nad owcami…Jak to jest że w dobie lotów w kosmos, rosną w siłę potężne religie chrze­ści­jań­skie, islam ? Dlaczego wielu naukow­ców jest było wie­rzą­cych w sposób naiwny? Taki Paskal, zdolny a o wierze, pisał tak jakby to był innym czło­wie­kiem. Dlaczego Watykan ma respekt w całym cywi­li­zo­wa­nym świecie, a elita poli­tyczna UE biega na świą­teczne uro­czy­sto­ści na których dokonuje się akt ludo­żer­stwa? Nie wiń tak zwykłych ludzi, bo oni są raczej ofiarami…
    A co powiesz o odkrytym genie “wiary” ?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Niadek

    W moim naj­bliż­szym oto­cze­niu jestem jedyną “nie­za­pro­gra­mo­waną” osobą. Mądrego to aż miło “posłu­chać” 🙂 Pozdra­wiam.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Grzesiek

    Zasad­ni­czo zgadzam się z prze­sła­niem Autora, warto jednak dopre­cy­zo­wać kilka kwestii.

    1. “Nauka oparta jest na wierze. Podobno(…)Naiwne prze­sła­nie, będące tylko do pewnego
    stopnia wygodnym argu­men­tem, a nadto próbą uspra­wie­dli­wie­nia samego
    siebie i racjo­na­li­zo­wa­nia tego co z gruntu nie­ra­cjo­nalne.”
    W tym sensie o jakim piszesz — zgoda. Ale także nauka opiera się na pewnych zało­że­niach meta­fi­zycz­nych, cho­ciażby takim że badane przez nią obiekty istnieją. To też jest wiara.

    2. “Osoba wierząca zadowala się dogmatem, tezą
    płynącą z obja­wie­nia lub świętej księgi. Robi to z własnej woli,
    w zgodzie z własnym rozumem i zmysłami”
    Nie wiem jakich znasz Autorze wie­rzą­cych ale zapew­niam Cię że wielu nie zadowala się dogmatem, a szukanie racjo­nal­nych podstaw wiary jest fun­da­men­tem ist­nie­nia teologii (wiara szu­ka­jąca zro­zu­mie­nia). Obecnie część teologów żywo przecież inte­re­suje się odkry­ciami nauko­wymi, ufun­do­wana w 1972 r. Nagroda Tem­pel­tona wręczana jest za poko­ny­wa­nie barier dzie­lą­cych naukę i religię. Nie jest to sprawa nowa — już św. Augustyn z Hippony pisał: “wątpię więc jestem” i , z tego co pamiętam, w razie wykrycia sprzecz­no­ści między dobrze udo­ku­men­to­waną prawdą a Biblią radził zmienić inter­pre­ta­cję tej ostat­niej. Także “ojcowie zało­ży­ciele” nowo­żyt­nej nauki z I. Newtonem na czele szukali Bożego zamysłu w przy­ro­dzie. Co do samych dogmatów — wcale nie muszą one oznaczać nie­na­ru­szal­nych prawd wiary które wierni muszą przyj­mo­wać tak jak są im podane. Są one raczej punktem wyjścia niż miejscem doce­lo­wym i jak uważa np. ks. prof. Wacław Hry­nie­wicz: “Dogmaty kato­lic­kie w swoim obecnym sfor­mu­ło­wa­niu i rozu­mie­niu mogą ulec znacznym zmianom.”
    Pozdra­wiam

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Co do 2. Drogi Komen­ta­to­rze, odpo­wiedz sobie tylko na jedno pytanie: czy choćby wspo­mniany Newton doszedł do wiary w kon­kretną siłę wyższą poprzez empi­ryczne badanie przyrody, czy raczej usiłował odnaleźć palec boży w naturze? To zupełnie różne procesy. A to co napi­sa­łeś nie uchybia wcale tego, że wiara sama w sobie — a zwłasz­cza wiara prze­cięt­nego zjadacza chleba — wynika z dogmatu. Nikt nie kwe­stio­nuje np. bio­lo­gicz­nej moż­li­wo­ści nie­po­ka­la­nego poczęcia, to po prostu pewna prawda, którą należy przyjąć.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0