Jeszcze nie opadł pył po poje­dynku Bill Nye vs. Ken Ham (o której może w przy­szło­ści coś skrobnę), a sieć już huczy i rechocze w związku z akcją sta­no­wiącą pokłosie tej medial­nej debaty. Oto dwa­dzie­ścia dwie owieczki posta­no­wiły podłożyć się pod obiektyw aparatu aby zestawić swoje twarze z tra­pią­cymi je roz­ter­kami natury egzy­sten­cjal­nej i naukowej. Skoro nie dyskusja auto­ry­te­tów, to może tkliwy apel odwie­dzie miliony od sza­tań­skich teorii?


Jeżeli taki był cel ini­cja­to­rów, to obawiam się, że nie do końca prze­my­śleli swój projekt. Szczerze doceniam odwagę osób uży­cza­ją­cych swoich facjat i oddanie sprawie, ale zde­cy­do­wana więk­szość ich “poważ­nych” pro­ble­mów może jedynie wzbudzić śmiech lub poli­to­wa­nie. Przyj­rzyjmy się kilku.


Zakład Pascala mam tu zasto­so­wać, czy jak? Myślę że jeśli miło­sierny Ojciec istnieje, to wybaczy każdemu kto poświę­cił życie aby zgłębić tajem­nice wykre­owa­nego przezeń wszech­świata.


Może i naiwna, ale za to jaka foto­ge­niczna!


Jestem za. Ale liczę na to, że kiedy badający tą panią lekarz zacznie szukać diagnozy w Starym Testa­men­cie, entu­zjazm pozo­sta­nie równie wielki. Pojawia się też pytanie, czego kon­kret­nie mie­li­by­śmy uczyć? Mitu stwo­rze­nia w wydaniu greckim, muzuł­mań­skim czy Księgi Rodzaju? A jeżeli w wersji chrze­ści­jań­skiej, to które frag­menty Biblii będziemy odczy­ty­wać wprost, a które jako metaforę? Warto ustalić wcze­śniej takie szcze­góły (i czekać na rozłamy wśród samych kre­acjo­ni­stów).


Pewnie, że możemy zigno­ro­wać fakt przy­śpie­sza­ją­cej eks­pan­sji wszech­świata, mikro­fa­lowe pro­mie­nio­wa­nie tła tłu­ma­czyć inge­ren­cją aniołów, a rozkład izotopów litu w gwiaz­dach uznać za fortel szatana. Nawet gdy już znaj­dziemy alter­na­tywne wytłu­ma­cze­nia dla tych i innych zjawisk, nadal będę klepał pacierze do wszech­wiecz­nej oso­bli­wo­ści. W końcu wiara pozwala znieść wszyst­kie prze­ciw­no­ści.


Nie­sa­mo­wita szpila, której Nye, niebło­go­sła­wiony Hubble, nieświęty Darwin i zastępy nobli­stów nigdy nie daliby rady. Tak przy­naj­mniej zdaje się myśleć autor powyż­szego pytania. Szkoda tylko, że tą wsty­dliwą dla nauki zagwozdkę oparł na wydu­ma­nych zasadach fizyki, powie­la­nych przez osoby wolące brać udział w dur­no­wa­tych eventach zamiast pochylić się nad książką i szukać odpo­wie­dzi. Wystar­czy chwila reflek­sji: co wła­ści­wie rozu­miemy przez ciągły wzrost entropii? Przy­zwy­cza­jeni do prostych wyja­śnień ze szkoły pod­sta­wo­wej, zapo­mi­namy o tym, że porządek to coś więcej niż ułożone klocki lego. Dla fizyka idealny, wręcz krysz­ta­łowy ład panował w pierw­szej mikro­se­kun­dzie po wielkim wybuchu. Tem­pe­ra­tura sięgała kwin­ty­liar­dów stopni, każda z cząstek nosiła podobne wła­ści­wo­ści, a cztery oddzia­ły­wa­nia pod­sta­wowe, które z takim wysił­kiem staramy się dziś zuni­fi­ko­wać, sta­no­wiły ele­gancką jedność. Z każdą następną sekundą i postę­pu­ją­cym ochła­dza­niem wszech­świata, wszystko się gmatwało. 


Satys­fak­cja bijąca z twarzy igno­ranta myślą­cego, że właśnie dostrzegł coś czego żaden biolog i fizyk przez prawie półtora wieku nie zauważył – bezcenna. Jeżeli przez moment się zasta­no­wimy i pod­nie­siemy wzrok ku górze (o ironio) to doj­dziemy do oczy­wi­stego wniosku, że Ziemia nie jest układem zamknię­tym, a 150 milionów kilo­me­trów stąd znajduje się dość spora elek­trow­nia ter­mo­ją­drowa. Czy to mało aby lokalnie odwrócić dzia­ła­nie entropii? Pamię­ta­cie Stanleya Millera pró­bu­ją­cego odtwo­rzyć warunki młodej Ziemi i dopro­wa­dzić do samo­rzut­nego powsta­nia pra­bak­te­rii? Nad­rzęd­nego celu nie osiągnął, ale wyniki i tak przeczą kre­acjo­ni­stycz­nemu poj­mo­wa­niu II zasady ter­mo­dy­na­miki. W zupie z metanu i amoniaku poddanej ogrze­wa­niu i wyła­do­wa­niom elek­trycz­nym, samo­ist­nie wytrą­ciło się kil­ka­na­ście ami­no­kwa­sów. Eks­pe­ry­ment Millera-Ureya, co by o nim nie mówić, dowiódł że energia pocho­dząca ze Słońca (bądź z wulkanów), pioruny i czas, wystar­czają aby z paru prostych skład­ni­ków powstały znacznie bardziej złożone struk­tury orga­niczne. Na pohybel entropii.


Znowu ktoś mi powie, że bije ode mnie pycha. Nic z tych rzeczy. Zdaję sobie sprawę, że żadna z moich odpo­wie­dzi nie należy do ory­gi­nal­nych i wystar­czy dość ele­men­tarna wiedza aby dojść do ana­lo­gicz­nych wniosków. Ale po co silić się na nowa­tor­stwo skoro sami kre­acjo­ni­ści wolą odgrze­wać po raz enty mocno przy­pa­lony kotlet? 

A jakie wrażenie na was zrobiły 22 pytania?


  • Rebul123

    Przykro patrzeć. I te uśmiechy mające pod­kre­ślać “mój świat stworzył Bóg i dzięki temu jestem taki szczęścliwy/wa”! Szczę­śli­wym należy być przez sam fakt ist­nie­nia a nie dlatego że ist­nie­nie to się zawdzię­cza big bangowi, ewolucji, Jahwe czy Allahowi.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/04462980978029983637 Tomasz Miśków

    Uważam kre­acjo­nizm i odrzu­ca­nie ewolucji za zwykły przejaw anty­kon­for­mi­zmu. Tu nawet nie chodzi o wiarę (przecież chyba nawet KK uznaje teorię Darwina), tylko o poka­za­nie światu jakim to się jest ory­gi­nal­nym. Przykro mi, ale na obecną chwilę uważam takich ludzi za mocno zakom­plek­sio­nych.

    P.S. Kiedy jeszcze uzna­wa­łem się za chrze­ści­ja­nina nie odrzu­ca­łem ewolucji i wiel­kiego wybuchu. Uważałem nawet, że cuda mieszczą się w ramach praw fizyki (w sumie to muszą, bo z defi­ni­cji są nie do złamania) i zakwa­li­fi­ko­wał­bym je jako nie­sa­mo­wite zbiegi oko­licz­no­ści zapla­no­wane przez Twórcę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/00942523515910368978 Kot Ania

      Naprawdę są tacy ludzie, którzy szczerze wierzą w Boga i stwo­rze­nie świata w 7 dni — lite­ral­nie. Anty­kon­for­mizm zapewne też, ale jak wszędzie — ludzie mają prze­różne postawy. Naj­czę­ściej z “kre­acjo­ni­zmem po polsku” mam do czy­nie­nia w przy­padku star­szych ludzi, nie­do­sta­tecz­nie wykształ­co­nych; takich, którzy nie mieli spo­sob­no­ści nauczyć się przede wszyst­kim kry­tycz­nego myślenia; takich, których uczono, że ksiądz ma zawsze rację. W pewnym sensie jest to postawa spo­łeczna, będąca wynikiem takiej a nie innej edukacji.
      Dlaczego jest tak mocno for­so­wane, mogę się tylko domyślać. Odrzu­ce­nie ewolucji jako faktu nauko­wego pozwala nadal wygodnie wierzyć w nauki kościoła, nie trzeba doko­ny­wać koniecz­nej kali­bra­cji świa­to­po­glądu. Bo przesz jeśli ewolucja jest prawdą, to Biblia się myli. Jeśli Biblia się myli w jednej rzeczy, to może mylić się w innych.
      A jest ona trak­to­wana jako nie­omylna, świętość, która nie powinna podlegać krytyce. Dzieło Ducha Świętego. Amen…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Myślę , że kolega nie tylko się pogubił w swoim” wykła­dzie “ale i nie wie o czym pisze “Pamię­ta­cie Stanleya Millera pró­bu­ją­cego odtwo­rzyć warunki młodej Ziemi i dopro­wa­dzić do samo­rzut­nego powsta­nia pra­bak­te­rii” nie to miał na celu ! Chodziło o moż­li­wość uzy­ska­nia prostych pod­sta­wo­wych skład­ni­ków orga­ni­zmów żywych z materii nie­oży­wio­nej. Autor również nic nie wspomina o tym, że eks­pe­ry­ment ten w prak­tycz­nie 100 % tworzył tylko i wyłącz­nie sub­stan­cje tok­syczne (bodajże w 98 % ) .

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Kolega gdzieś zgubił sens tego co czyta (i nie wiem dlaczego nazywa blogowe notki z działu “szybkie prze­my­śle­nia” wykła­dami). Wyniki tego doświad­cze­nia budziły i będą budzić kon­tro­wer­sje, ale są jednym z setki przy­kła­dów nie­pod­wa­żal­nie prze­czą­cych częstemu argu­men­towi kre­acjo­ni­stów. Jeżeli che­micz­nej zupce zapew­nimy odpo­wied­nie warunki (zwłasz­cza energię), mogą utworzyć się bardziej skom­pli­ko­wane struk­tury. Nie ma tu nigdzie zaprze­cze­nia drugiej zasady ter­mo­dy­na­miki. Inne aspekty dla tego tematu są nie­istotne.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Tak czytam i się zata­na­wiam, czy kwas mlekowy, pro­pio­nowy lub glicyna to sub­stan­cje tok­syczne? :-0

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Kolega podał bardzo dokładny procent tych “tok­sycz­nych” sub­stan­cji, musi zatem wiedzieć o czym pisze, jeszcze tak dokładny procent…

      To, że sama mie­sza­nina (!) użyta do eks­pe­ry­mentu składała się w 93,113132% (nie mam pojęcia z kąd wziąłem ten %, ale czy to takie ważne) z “tok­sycz­nych” sub­stan­cji, jest nieważne. To, że dla pierw­szych komórek sub­stan­cje te wcale nie musiały być tok­syczne podobnie jak wysoka tem­pe­ra­tura, która dla 99% 😉 dzi­siej­szych orga­ni­zmów byłaby “zabójcza” również.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Wszystko jasne. Bóg stworzył wszech­świat za pomocą wiel­kiego wybucha. A jakiś czas później wybrał sobie nie­wielki układ pla­ne­tarny z nie­wielką gwiazdą, gdzieś na zadupiu jednej z wielu miliar­dów galaktyk, w której są miliardy gwiazd. I akurat tutaj umieścił Adasia i Efcię razem z wężem pod jabłonką. 😉 I wszystko po to żeby teraz pod­glą­dać jak chłopcy walą konia a dziew­czynki dłubią sobie w odpo­wied­nim miejscu. Po to żeby mieć pretekst do wysłania ich do piekła po śmierci. 😉 Taaak… myślę, że to bardzo racjo­nalne wytłu­ma­cze­nie potrzeby ist­nie­nia Boga. 😀

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/00942523515910368978 Kot Ania

    Znam tylko jednego fik­cyj­nego gościa, który to naj­traf­niej sko­men­to­wał 😉 — Sheldon Cooper: Evo­lu­tion isn’t an opinion, it’s fact.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/09552720757435761251 Karol R

    Mnie dobił argument jednego z kre­acjo­ni­stów. Cytuję (tłu­ma­cze­nie własne): “Skoro Bóg nie istnieje, to w jaki sposób zachodzi słońce?” Pytania tych kre­acjo­ni­stów są tak głupie, że boli głowa. Nie ma na co tracić czas…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Zasta­na­wia­łem się nad tym “argu­men­tem” i nie wiem czy autorowi nie chodziło przy­pad­kiem o coś innego. Może trzeba było to tłu­ma­czyć w cudzy­sło­wie, w stylu “czy możliwy byłby taki cud natury jak wscho­dzące Słońce, gdyby nie Bóg?”. Sam nie wiem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/17014371180036661675 Jacek K.

    Jak wrzucasz to po angiel­sku to to tłumacz, bo nie wiadomo czy dobrze zro­zu­mia­łeś. Po drugie, nie to po to wchodzę na blogi polskie by czytać po angiel­sku.

    “Satys­fak­cja bijąca z twarzy igno­ranta myślą­cego, że właśnie dostrzegł coś czego żaden biolog i fizyk przez prawie półtora wieku nie zauważył – bezcenna.“
    Schrödin­ger (ten od równania z jego nazwi­skiem, może sły­sza­łeś) twier­dził, że życie nie podlega prawom ter­mo­dy­na­miki. Stworzył też pojęcie ujemnej entropii.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Entropy_and_life#Negative_entropy

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Nie znam czło­wieka. (Bo nie wiem jaki był cel tej ironii.)
      Negen­tro­pia to kolejna cie­ka­wostka leżąca na cmen­ta­rzy­sku fizycz­nych hipotez. Ale dobrze, że ją przy­to­czy­łeś, może kogoś zain­te­re­suje.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Nie rozumiem tej walki Kre­acjo­ni­ści vs. Naukowcy. Oso­bi­ście jestem osobą wierzącą ze strasz­nym głodem na wiedzę i wcale nie uważam, że nauka jest sprzeczna z wiarą. Wręcz prze­ciw­nie umacnia mnie w niej. Za każdym razem kiedy poznaję nowy fascy­nu­jący fakt na temat osa­cza­ją­cego nas świata uśmie­cham się i mówię sobie w myślach: “Widzę co tu uczy­ni­łeś, to było całkiem sprytne!”, Myślę, że Bóg miał w całkiem rozsądne intencje tworząc świat w ten “okrężny” sposób. Owszem mógł ot tak w swej wszech­mocy pstryk­nąć palu­chami i stworzyć wszystko, lecz gdzie wtedy spo­żyt­ko­wa­li­by­śmy naszą cie­ka­wość, nasz głód wiedzy. To właśnie jest motor napę­dza­jący rozwój ludz­ko­ści. Gdyby nie ludzka cie­ka­wość nie wyróż­nia­li­by­śmy się nadto ponad inne zwie­rzęta i pewnie dawno byśmy wymarli. Taka jest moja opinia. Mam nadzieję, że ktoś się nie zgadza:)

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      Ja się nie zgadzam 🙂
      Kre­acjo­ni­ści twierdzą, że Wszech­świat został stwo­rzony w sześć dni — nie­któ­rzy twierdzą, że było to sześć dosłow­nych dni (24 godz.), nie­któ­rzy, że sześć bliżej nie­spre­cy­zo­wa­nych okresów, a nie­któ­rzy twierdzą raz tak, raz tak — zależy co im aktu­al­nie bardziej pasuje. Rzeczone stwo­rze­nie (a raczej Stwo­rze­nie) miało wedle nich miejsce niecałe 6000 lat temu. Podczas niego pojawiły się wszyst­kie gatunki, a przy­naj­mniej rodzaje (ale to też zależy kogo i kiedy pytasz), zwierząt i roślin oraz człowiek (który oczy­wi­ście nie jest zwie­rzę­ciem — pal sześć sys­te­ma­tykę).
      Wszyst­kie te (oraz jeszcze wiele innych) kre­acjo­ni­styczne “fakty” stoją w sprzecz­no­ści z tym co mówi nam o świecie nauka i dlatego właśnie (jak to nazwałeś) toczą one ze sobą walkę — choć według mnie nie jest to naj­traf­niej­sze okre­śle­nie.

      Ty nato­miast masz po prostu wyima­gi­no­wa­nego przy­ja­ciela. Twier­dzisz, że twój bóg stworzył świat w “okrężny” sposób, by ludzie się nie nudzili. Zauważ tylko, że ten “okrężny” sposób wygląda póki co na cał­ko­wi­cie natu­ralny (w zna­cze­niu — bez inge­ren­cji z zewnątrz). A skoro świat może powstać bez inge­ren­cji z zewnątrz, to twój bóg staje się bytem zby­tecz­nym.
      “Nauka praw­do­po­dob­nie nigdy nie udowodni, że bóg nie istnieje, ale już udo­wod­niła, że nie jest on potrzebny.” Stefan Orłowski (cyto­wa­łem z pamięci)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Książę

      A skąd pomysł, że Boga inte­re­suje to czy go odkry­jemy? To istota wyższa, nie potrze­buje i nie kieruje się takimi uczu­ciami jak ludzie. Ja po prostu nie wierzę w takie zagęsz­cze­nie przy­pad­ków i dlatego uważam że ktoś to wszystko skru­pu­lat­nie zor­ga­ni­zo­wał.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      “A skąd pomysł, że Boga inte­re­suje to czy go odkry­jemy?” Z teologii chrze­ści­jań­skiej.
      “To istota wyższa, nie potrze­buje i nie kieruje się takimi uczu­ciami jak ludzie.” Na jakiej podstawi stwier­dzasz czego potrze­buje i czym kieruje się jakiś wyima­gi­no­wany byt?
      “Ja po prostu nie wierzę w takie zagęsz­cze­nie przy­pad­ków” Może to, co nazywasz “przy­pad­kiem” jest po prostu kon­se­kwen­cją natu­ral­nych praw, których jeszcze nie rozu­miemy (lub ty nie rozu­miesz)?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/13382727101012869490 Spi­żar­nia mentalna

    Głupotą nale­ża­łoby nazwać raczej ciągłe prze­cią­ga­nie liny z pełną zażar­to­ścią i poczu­ciem poten­cjal­nej ”wszech­po­praw­no­ści” pomiędzy wia­do­mymi stronami. Czytanie tego typu wywodów, nie­za­leż­nie, czy popeł­nio­nych przez zwo­len­ni­ków kre­acjo­ni­zmu, czy ateizmu zawsze wywo­ły­wało u mnie roz­ba­wie­nie. Prawie każdy poważny, sza­nu­jący siebie i swoją pracę nauko­wiec, nigdy nie popadnie w skrajny rady­ka­lizm zdając sobie w pełni sprawę z poten­cjal­nego braku moż­li­wo­ści doko­na­nia osta­tecz­nego osądu. Jeżeli do kogoś bardziej prze­ma­wia wizja Boga, niech sobie żyje w takim prze­ko­na­niu nie wkła­da­jąc palucha w moją zupę i vice versa. Nie stoję po żadnej stronie barykady, a tego posta piszę wyłącz­nie po to, żeby udo­wod­nić gro­te­sko­wość tego żon­glo­wa­nia argu­men­tami. Ser­decz­nie polecam książkę pt ”Zała­ma­nie Chaosu” duetu Cohen, Stewart w której autorzy cudownie ukazują mate­ma­tyczne i logiczne roz­jeż­dża­nie się naszego dążenia do punktu naj­głęb­szego reduk­cjo­ni­zmu. Na koniec pozwolę sobie zacy­to­wać klasyka: “Nobody ever figures out what life is all about, and it doesn’t matter. Explore the world. Nearly eve­ry­thing is really inte­re­sting if you go into it deeply enough.” R. Feynman Pozdra­wiam Paweł Dobosz

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      Tu (w tym artykule) nie chodzi o to, że zarówno teiści jak i ateiści mają swoje racje ale o to jak kre­tyń­skich argu­men­tów (tu w formie pytań) używają kre­acjo­ni­styczni teiści.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/04226515576838046197 paweł Hofman

    jak powie­dział pewien niemiec “wis­sen­schaft ohne religion ist blind religion ohne wis­sen­schaft ist lahm” i to tyle, dyskusja z kre­acjo­ni­stami jest bez sensu…Wiara w Boga nie wyklucza niczego co udo­wad­nia nauka, nauka z kolei nie udo­wad­nia niczego co wyklu­cza­łoby ist­nie­nie Boga…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      Ale zdajesz sobie sprawę, że jest to tylko prywatna opinia pewnego Niemca?

      Nato­miast to czy wiara w jakiegoś boga wyklucza się z nauką zależy od tego jak defi­niu­jesz tego boga.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/15265510765401619777 Sky Papa­razzi

    Ostatnio na lekcji religii ksiądz krzyczał, żeby nie wierzyć w to, że człowiek pochodzi od małpy. Jak stwier­dził, jest to stek bzdur i idioctw. Ale dla mnie oso­bi­ście bardziej idio­tyczne jest dosłowne prze­no­sze­nie treści biblij­nych na rze­czy­wi­stość. Stwórca był moim zdaniem na tyle ory­gi­nal­nym i genial­nym inży­nie­rem, że był w stanie zapro­jek­to­wać cały mecha­nizm, który dopro­wa­dził do pewnej ewolucji tego i tamtego i do powsta­nia tego co jest teraz. To co mówię, to oczy­wi­ście taka lekka gadka, proszę tego nie brać serio.
    Śmieszą mnie te pytania, bo widać po nich dosyć spore ogra­ni­cze­nie tych osób. No cóż, trochę wyobraźni i nawet naj­bar­dziej uparty kre­acjo­ni­sta jest w stanie pogodzić dowody naukowe z geniu­szem Boga 🙂

    PS. Bardzo ciekawy blog, dlaczego trafiłam tutaj dopiero teraz?
    Zapra­szam do mnie na astro­no­miczne opo­wie­ści : fly-off-into-nasa.blogspot.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/01378008580135982785 mar­sja­nin­zmarsa

      Ale przecież on dobrze mówił, człowiek nie pochodzi od małpy, to jest bzdura, w którą nie należy wierzyć…

      [człowiek ma z małpami wspól­nego przodka]

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Observer

    A ten przodek był krową, bo przecież to nie­moż­liwe żeby był małpą.
    I jeszcze taka cie­ka­wostka: przed wspólnym przod­kiem czło­wieka i szym­pansa istniał wspólny przodek czło­wieka i goryla (i szym­pansa co oczy­wi­ste), przed nim wspólny przodek oran­gu­tana i czło­wieka, jeszcze wcze­śniej wspólny przodek czło­wieka i gibona itd. Ponieważ jednak duża grupa ludzi uparcie twierdzi iż żadnego z tych przodków nie możemy nazwać mianem małpy, musimy przyjąć że małpy jako takie wyewo­lu­owały rów­no­le­gle z kilku różnych gałęzi. Ot taki cud ewolucji. : P

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0