Noblista wyklęty. Tragedia Abdusa Salama

Na cmentarzu w niewielkiej miejscowości Rabwah, przy wschodniej granicy Pakistanu, znajduje się prosty grób. Spoczywa w nim najbardziej zasłużony spośród muzułmańskich uczonych, który mimo osiągnięć, nawet po śmierci pozostaje czarną owcą w oczach miejscowych mahometan.

Na białej płycie nagrobnej widnieje napis: “Profesor Muhammad Abdus Salam, syn Chaudhry Muhammada Hussaina i Hairy Hussain. (…) W 1979 roku, został pierwszym [zamazane słowo “muzułmańskim”] laureatem nobla w dziedzinie fizyki…” Jak to się stało, że współwyznawcy proroka postanowili nie przyznawać się do słynnego uczonego? Zacznijmy od początku.

Świat poznał Abdusa Salama pod koniec lat 60. ubiegłego stulecia. Tym, którzy go z jakiegoś powodu nie kojarzą (a więc nie czytali dokładnie moich wpisów) przypomnę, że Pakistańczyk należał do głównych budowniczych najważniejszej teorii fizyki cząstek elementarnych – modelu standardowego. Właśnie on, współpracując ze Stevenem Weinbergiem z Harvardu, wpadł na pomysł zespolenia dwóch sił podstawowych – elektromagnetyzmu i słabego oddziaływania jądrowego – pod postacią teorii oddziaływań elektrosłabych. Dwaj fizycy zrobili właściwie to samo co w roku 2012 Peter Higgs: rozwiązali teoretyczną łamigłówkę, przewidując istnienie nowych bozonów o ściśle określonych cechach. Jeszcze istotniejsza była teza, jakoby cząstki te mogły zachowywać się analogicznie do fotonów (jako kwantów pola elektromagnetycznego), przy dostarczeniu im wystarczająco dużej energii, co otworzyło bramy do prac nad teorią wielkiej unifikacji (GUT). Podobnie jak w przypadku cząstki Higgsa, po kilkunastu latach ten śmiały pomysł udało się w pełni zweryfikować, natomiast teoretycy zostali godnie nagrodzeni.

Salam nie obraził jednak swoich ziomków pracą naukową. Wręcz przeciwnie, w odróżnieniu od wielu swoich kolegów po fachu (choćby wspomnianego Weinberga, będącego nieprzejednanym ateistą), pozostał on osobą silnie wierzącą, daleką od tego aby wyłączyć ze swojego światopoglądu ideę Stwórcy. Głęboką pobożność najlepiej ilustruje ceremonia noblowska 1979. Odbierając najwyższe naukowe wyróżnienie, Salam ubrany był w tradycyjny pendżabski strój, a w ramach podziękowań zacytował surę Koranu. W tym czasie uczony aktywizował się również politycznie i społecznie na rzecz swojej ojczyzny. Przez długi czas pełnił obowiązki naukowego doradcy prezydenta Pakistanu, organizował wyjazdy swoich studentów do najlepszych amerykańskich i brytyjskich uczelni, a także starał się zainicjować budowę międzynarodowego centrum naukowego. Nie mogąc przekonać władz swojego państwa do tego ostatniego, ostatecznie patronował wzniesieniu ICTP w Trieście we Włoszech. Zdawałoby się, że Pakistan oraz islam nie mogły sobie wymarzyć lepszego ambasadora: światowej sławy uczony, patriota, dbający o dobre imię tak swojej ojczyzny jak i wiary. Mimo to, fundamentaliści widzieli sprawę trochę inaczej.

Po dojściu do władzy Zulfikara Ali Bhutto, oficjalnie zakazano (i to w pakistańskiej konstytucji!) uznawać członków reformatorskiego ruchu Ahmadiyya za muzułmanów. Według nowego prawa, Salam i dziesiątki tysięcy jemu podobnych postępowców, stało się elementem niepożądanym; czymś gorszym niż heretycy czy innowiercy. Nie jest tajemnicą, że tamtejszy kodeks karny przewiduje bardzo dotkliwe konsekwencje za wszelkiego typu bluźnierstwa, toteż profesor już na stałe przeniósł się do Europy. (Na marginesie: w konstytucji Pakistanu przepisy dzielące ludzi na muzułmanów i nie-muzułmanów, w dziwaczny sposób współegzystują z niewykreślonymi normami stanowiącymi o równości obywateli… W ten sposób azjatyckie państwo oficjalnie sprzeciwia się ekstremistom, jednocześnie dając podstawy pod samosądy i pogromy na bluźniercach).

Zmarł w Oxfordzie roku 1996, cierpiąc na rzadką chorobę neurodegeneracyjną. W testamencie poprosił o przeniesienie swojego ciała do ojczyzny, aby spoczęło w rodzinnych stronach. Niemal od razu po zakończeniu uroczystości pogrzebowych, z nagrobkowego epitafium zniknął przymiotnik “muzułmański”. Wandale? Nie. Zadziałała miejscowa administracja. Urzędnicy bez zawahania nakazali wymazać słowo, do którego żaden przedstawiciel Ahmadiyya nie ma prawa.

Z wykładu Hellera: Niepojmowalna pojmowalność wszechświata Nieobiektywny przyjaciel pana Wignera Przemyślenia o entropii