menu Menu
Wszechświat w trzech aktach – recenzja książki “Astronomia, kosmologia i astronautyka”
Trzysta stron, trzydzieści jeden pytań i kosmiczny sprint po sprzęcie, teorii oraz historii obserwacji nieba.
By Adam Adamczyk artykuł w Polecanki on 19/08/2026 3 Comments 7 min czytania
O czym szepczą między sobą bozony Higgsa? Wcześniejszy Wielka przerwa Wielkiego Zderzacza Następny

Kosmos to wdzięczny temat dla popularyzatorów nauki, ale ma pewien problem: napisano o nim już niemal wszystko i na każdy możliwy sposób. Na odpowiednim regale w Empiku znajdziemy opracowania dotyczące gwiazd, czarnych dziur i ciał Układu Słonecznego, wstępy do kosmologii, albumy astronomiczne, poradniki obserwacyjne oraz historie podboju przestrzeni kosmicznej. Osobną kategorię tworzą książki próbujące usystematyzować wszystko to, co przed chwilą wymieniłem na przestrzeni jednego tomu.

Astronomia, kosmologia i astronautyka w popularnych pytaniach i odpowiedziach wydana tego lata przez PWN to właśnie tego rodzaju vademecum. Przemysław Rudź – doświadczony edukator mający na swoim koncie m.in. kilka atlasów nieba – nie próbuje dokonywać tu rewolucji. Wziął na warsztat ogromny kawał wiedzy z trzech tytułowych dyscyplin i podzielił go na 31 rozdziałów, z których każdy odpowiada na jedno pojemne pytanie.

Poza popularyzowaniem astronomii, Przemysław Rudź para się również komponowaniem muzyki elektronicznej.

Tytułowe pytania i odpowiedzi nie przyjmują jednak formuły lakonicznego FAQ, jak miało to miejsce w przypadku innej niedawnej serii PWN (choćby Fizyka kwantowa Michaela Raymera, którą recenzowałem dwa lata temu). Tam mieliśmy do czynienia z setką punktowych pytań i krótkich, bardzo konkretnych odpowiedzi. Tutaj każde pytanie jest raczej pretekstem do kilkustronicowego wykładu.

Ogólna struktura prezentowania wątków jest klasyczna i nie wprowadza zbędnego chaosu. Pierwsza i najobszerniejsza część książki rozpoczyna się od historii astronomii, po czym przechodzi do porad dotyczących orientacji na niebie oraz obserwacji teleskopowych. Dalej dostajemy objazd po planetach Układu Słonecznego, Księżycu, Słońcu, mgławicach, egzoplanetach, pulsarach i czarnych dziurach. Część druga, kosmologiczna, jest wyraźnie najkrótsza i koncentruje się na ewolucji wszechświata, ogólnej teorii względności, falach grawitacyjnych oraz rozważaniach na temat życia pozaziemskiego. Z kolei ostatni segment, poświęcony astronautyce, przenosi ciężar z obserwacji i teorii na eksplorację. Poczytamy w nim o dziejach i mechanice lotów orbitalnych, rakietach, nieważkości, a także o współczesnym przemyśle kosmicznym, z uwzględnieniem polskich akcentów.

Rudź nie jest astronomem z wykształcenia (kończył geografię na Uniwersytecie Gdańskim), ale ma w tej dziedzinie ogromne doświadczenie, szczególnie jeżeli chodzi o obserwację nieba.

Najwyraźniej to widać w kilku rozdziałach z części astronomicznej. Gdy autor wkracza w świat refraktorów, montaży, filtrów słonecznych, okularów, systemów GoTo czy astrofotografii – praktyczna wiedza oraz entuzjazm biją z każdego akapitu. Brzmi jak człowiek, który bez wątpienia spędził niejedną noc przy teleskopie, walcząc z ustawieniami sprzętu i kaprysami pogody. Te fragmenty należą do moich ulubionych, przełamując klarowny, ale dość bezosobowy ton towarzyszący większości rozdziałów.

Nie jest to publikacja broniąca jakiejś szczególnej tezy. Rudź opowiada czytelnikowi o wszystkim, co kojarzymy dziś z badaniami kosmosu, zatrzymując się od czasu do czasu przy najbardziej spektakularnych zagadnieniach. Ma to oczywistą zaletę: lekturę można bez kłopotu konsumować na wyrywki. Jeżeli interesują nas teleskopy, otwieramy rozdział o obserwacjach. Jeżeli fale grawitacyjne, przeskakujemy do kosmologii. Jeśli program Apollo czy perspektywa powrotu człowieka na Księżyc, czeka na nas astronautyka. Nie ma większej potrzeby maszerowania od pierwszej do ostatniej strony.

To dobrze pokazuje największą siłę, ale również pewne ograniczenie tej książki.

Rudź chce opowiedzieć co nieco o wszystkim. A kiedy chce się opowiedzieć o wszystkim na niespełna trzystu stronach, trzeba poruszać się szybko. Nazwy, daty, zjawiska, instrumenty i pojęcia potrafią więc nadlatywać całymi seriami. Dlatego miejscami tekst zmienia się w encyklopedyczny przegląd kolejnych faktów. Na pewno czyta się go lżej niż typowy podręcznik, ale nie zawsze zostaje po nim w głowie jakaś szczególnie charakterystyczna myśl, analogia czy obraz.

Jest to nie tyle zarzut, co kwestia oczekiwań. Astronomia, kosmologia i astronautyka nie należy do tych książek popularnonaukowych, w których autor bierze jeden problem i przez trzysta stron cierpliwie rozkłada go na części. Tu priorytetem jest dokonanie szerokiego przeglądu. Czytelnik ma po zakończeniu lektury wiedzieć mniej więcej, czym zajmują się współcześni astronomowie, jak działa teleskop, czym różni się gwiazda neutronowa od czarnej dziury, dlaczego statek pozostaje na orbicie i co ciągnie ludzi na Księżyc i Marsa.

Do takiego zadania publikacja Rudzia nadaje się całkiem dobrze.

Autor ma przy tym skłonność do patrzenia na naukę nie tylko jako zbiór informacji, ale też jako część kultury. Tu i ówdzie można znaleźć zarys rozważań o miejscu człowieka we wszechświecie i sensie prowadzenia badań. Rudź pisze wtedy o „katedrze wiedzy”, „przyrodniczej estetyce” czy kulturotwórczym potencjale astronomii. Bywa w tym trochę patosu, ale osobiście nie mam nic przeciwko, ponieważ to właśnie takie elementy pozwalają nadać wykładowi pozapodręcznikowej głębi. Dlatego szkoda, że tego rodzaju myśli zostały przemycone tylko we wstępnie, zakończeniu i podsumowaniach do raptem paru rozdziałów.

Jeśli chodzi o merytorykę, pozwolę sobie na jedną uwagę. Autor we wstępie postawił obok siebie silną zasadę antropiczną i kwantowy problem pomiaru, sugerując, że eksperymenty kwantowe czynią ze świadomego obserwatora „kreatora wydarzeń”. Później ilustruje to doświadczeniem z dwiema szczelinami. Problem polega na tym, że dla kolapsu cząstki istotna nie jest obecność świadomej istoty, lecz oddziaływanie układu z otoczeniem. Być może był to skrót myślowy – ostatecznie praca dotyczy kosmosu, nie mikroświata – ale tego rodzaju zdania mogą sprawić, że czytelnik-laik będzie w przyszłości bardziej podatny na pseudonaukowy bełkot ezoteryków.

Rzeczą, którą muszę natomiast pochwalić, jest warstwa wizualna. Pomijając okładkę, która mogłaby być twarda, wnętrze książki prezentuje się znacznie efektowniej, niż można oczekiwać po typowym vademecum. Skład nie przypomina ściany tekstu podzielonej od czasu do czasu smutnym czarno-białym wykresem. Grafik naprawdę się pobawił, co widać w układzie stron, tłach, typografii, wyróżnieniach i rozmieszczeniu elementów. W tym ilustracji. Jest ich mnóstwo i obejmują nie tylko fotografie obiektów astronomicznych oraz naukowców, ale też tabelki i grafiki dobrze współgrające z treścią. Jedyny mankament to dwa-trzy schematy, które mogą być trudne do odczytania dla osób ze słabszym wzrokiem, z uwagi na zbyt drobne litery.

W książce poświęconej astronomii ilustracje robią różnicę. Można oczywiście przez pół strony opisywać mgławicę albo konstrukcję rakiety, ale czasem jedno dobrze dobrane zdjęcie wykonuje połowę popularyzatorskiej roboty. Tutaj warstwa wizualna jest integralną i przemyślaną częścią lektury.

Szczerze mówiąc, właśnie dzięki niej książkę przyjemnie jest czasem po prostu przekartkować.

Dzięki uprzejmości PWN z kodem KWANTOWO dostaniecie 27% zniżki podczas zakupów na stronie wydawnictwa (nie łączy się z innymi zniżkami). Bonus obowiązuje do końca sierpnia i dotyczy całego katalogu. Poza publikacją Przemysława Rudzia, warto więc zwrócić uwagę również na inne nowości, jak Niszczyciel światów. Historia epoki nuklearnej albo Feynman. Życie pełne fizyki. Ta ostatnia jest ładniejszym i poprawionym wydaniem biografii, której recenzję mogliście tu przeczytać cztery lata temu.

Info:
Autor: Przemysław Rudź;
Tytuł: Astronomia, kosmologia i astronautyka w popularnych pytaniach i odpowiedziach;
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN;
Wydanie: Warszawa 2026;
Oprawa: miękka;
Liczba stron: 296.

książki recenzje


Wcześniejszy Następny

keyboard_arrow_up