Głębiny Europy i Enceladusa – recenzja “Pozaziemskich oceanów”

Woda przykrywa 70% powierzchni naszej planety, oceany pozostają domem dla olbrzymiej liczby gatunków, a ich głębiny to prawdopodobna kolebka całego ziemskiego życia. Czy biologia na innych globach mogła kroczyć podobnymi ścieżkami?

W 2020 roku NASA wyszła z fantastyczną wizją Enceladus Orbilander – projektem bezzałogowego lądownika, który gdzieś w przyszłej dekadzie mógłby osiąść w pobliżu południowego bieguna niewielkiego księżyca Saturna. Z kolei kilka dni temu, agencja przedstawiła kilka konkretów na temat równie ambitnego planu Uranus Orbiter and Probe – sondy mającej odsłonić tajemnice siódmej planety Układu Słonecznego oraz jej satelitów. Trudno o lepszy czas na premierę takiej książki, jak Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu, którą właśnie sprowadziło na polski rynek Copernicus Center Press.

Kevin Peter Hand, autor recenzowanej publikacji, założyciel organizacji Cosmos Education oraz pracownik NASA Jet Propulsion Laboratory, to jeden z najgorliwszych zwolenników poszukiwań organizmów pozaziemskich na księżycach gazowych olbrzymów Układu Słonecznego. Od lat przyświeca mu następująca idea: jeżeli hipoteza o narodzinach ziemskiego życia wokół kominów hydrotermalnych ma w sobie ziarno prawdy, to podobne procesy biochemiczne, mogły również zajść na aktywnych geologicznie globach okrążających Jowisza czy Saturna. Oznaczałoby to, że gdzieś pod lodową skorupą Europy lub Enceladusa mogą ewoluować proste formy życia.

Pozaziemskie oceany nie są jednak prostym, 350-stronicowym nawoływaniem o rychłe spenetrowanie dalekich księżyców. Nie są również zbiorem pobożnych życzeń i naiwnych wizji autora – czego trochę się obawiałem. Zamiast tego, Hand przelał na papier rzetelny i wieloaspektowy wykład, ku mojemu zaskoczeniu wykraczający daleko poza ramy czystej astronomii. Ba, wątki astronomiczne są tu co najwyżej równorzędnym partnerem dla rozważań z zakresu fizyki, oceanografii, biologii oraz biochemii.

Pozaziemskie oceany
Wbrew tytułowi, treść Pozaziemskich oceanów dotyczy również głębin oceanów ziemskich.

Zamiast standardowego wstępu, główną treść książki poprzedza prolog. Opowiada on osobistą przygodę Handa, który dwie dekady temu miał okazję zwiedzać dno Atlantyku na pokładzie batyskafu, w ramach projektu zainicjowanego przez znanego reżysera i pasjonata oceanografii Jamesa Camerona (tak, tego od Titanica oraz Terminatora). Szczerze mówiąc, choć nie wątpię, że klaustrofobiczne przeżycie pozostawiło trwały ślad w głowie autora, jego szczegółowa relacja nie była dla mnie zbyt porywająca. Na szczęście, już po dwudziestu stronach dostałem, to co najważniejsze: wysokokaloryczne popularnonaukowe mięsko, które z każdym kolejnym rozdziałem stawało się coraz bardziej sycące.

Hand, jak przystało na astrobiologia, raczy nas równie dorodnymi kęsami nauk o kosmosie i nauk o życiu. Kiedy więc przyjrzymy się już z bliska warunkom panującym na Tytanie, Enceladusie, Europie i innych egzotycznych globach, zostajemy cofnięci do dawnej Ziemi, aby dać nura do pradawnego oceanu i rozważyć hipotezy dotyczące abiogenezy oraz ewolucji pierwotnych form życia. Nie będę ukrywał, że to właśnie te rozdziały – uogólniając druga połowa książki – okazały się dla mnie najbardziej fascynujące. Problemy powierzchni katalitycznej, magazynowania energii chemicznej, serpentynizacji, wczesnej roli RNA, narodzin fotosyntezy, rewolucji tlenowej… To całkiem dobrze zbadane klocki, które mimo wszystko, wciąż trudno nam poskładać w jeden spójny model, opisujący moment przejścia materii nieożywionej w pierwszą bakterię.

Jeden z twórców tej hipotezy, doktor Mike Russell z JPL NASA, silnie podkreśla wagę właściwego ujęcia kwestii życia. Twierdzi on, że kiedy myślimy o początkach życia, nie ma sensu pytać czym jest życie – należy raczej zastanowić się, co życie robi. Dlaczego? Ponieważ, jeśli zadamy pytanie, co życie robi, odpowiedź będzie brzmiała: łagodzi chemiczną nierównowagę w środowisku, zamykając obwód, tak by bateria mogła się wyczerpać.

Fragment “Pozaziemskich oceanów”

Szczególny szacunek oddaję jednak autorowi za to, że objaśniając wszystkie te tematy, z zasady nie chodzi na skróty. Kiedy Hand twierdzi, że księżyce galileuszowe są bogate w określone pierwiastki, natychmiast omawia zasadę działania spektroskopu NIMS zainstalowanego w sondzie Galileo. Kiedy mówi o lodowej powierzchni Europy, natychmiast powołuje się na zdjęcia z przelotu Voyagera 2. Kiedy stawia tezę o momencie bezwładności wskazującym na nietypowe rozłożenie masy wewnątrz Europy, podpiera się starannymi pomiarami grawitacyjnymi przy użyciu sieci DSN. Kiedy rozważa skład chemiczny pióropuszy wystrzeliwanych z Enceladusa, przywołuje badania instrumentów INMS i CDA obecnych na pokładzie sondy Cassini. Kiedy spekuluje, że obecność argonu może być wskaźnikiem procesów geologicznych na Tytanie, przedstawia dane uzyskane przez próbnik Huygens.

Każda informacja ma tu swoje źródło, każda obserwacja bierze się z konkretnego urządzenia, każde wyjaśnienie posiada fizyczną, chemiczną lub biologiczną podstawę. Zamiast poprzestać na przekazaniu czystej wiedzy, Kevin Hand ukazuje naukę w działaniu. Dzięki temu, po ukończeniu Pozaziemskich oceanów nie czuję niedosytu – czego nie mogę napisać w każdej recenzji.

Info:
Autor: Kevin Peter Hand;
Przełożyła: Zuzanna Lamża;
Tytuł: Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu;
Tytuł oryginału: Alien Oceans. The Search for Life in the Depths of Space;
Wydawnictwo: Copernicus Center Press;
Wydanie: Kraków 2022;
Liczba stron: 366.
Książka jest dostępna do kupienia na stronie Copernicus Center Press.

Rozwiązanie konkursu. Egzemplarz Pozaziemskich oceanów mogliście również zgarnąć w niedawnym konkursie. Zabawa polegała na odgadnięciu nazw dziesięciu planet/księżyców znanych z kultowych filmów lub książek science-fiction. Poprawne odpowiedzi brzmią następująco: 1) K-Pax (główny bohater był pacjentem psychiatrycznym, ciągle nosił okulary przeciwsłoneczne, no i słynna scena z bananem); 2) Dagobah (miejsce pochodzenia Yody, porośnięty dżunglą, szkolenie Jedi); 3) Magrathea (mieszkańcy zbudowali Głęboką myśl, superkomputer, który rozważał “wielkie pytanie o życie, wszechświat i całą resztę”, które tak interesowało bohaterów Autostopem przez galaktykę); 4) Trisolaris (problem trzech ciał, okresy nawadniania i osuszania, autor książki i główni bohaterowie są Chińczykami), 5) Qo’noS (ojczyzna Klingonów, siedziba Imperium Klingońskiego, świat znany z rozbudowanego systemu jaskiń); 6) Gethen (z powieści Lewa ręka ciemności, nazywana Zimą, zamieszkana przez hermafrodytów); 7) LV-426/Acheron (2-godzinna doba, załoga USCSS Nostromo natknęła się tam na jaja ksenomorfów); 8) Arrakis/Diuna (niebieskie oczy tubylców pustynnej planety); 9) Terminus, ale uznawałem też Trantora (Encyklopedia Galaktyczna wokół której kręci się akcja Fundacji Izaaka Asimova); 10) Solaris (“myślący” ocean, który wpływał na wspomnienia badaczy, główny bohater nazywał się Kris Kelvin).

Przyznaję, przy niektórych punktach trzeba było się trochę wysilić. Tym bardziej jestem pod wrażeniem niezwykle wyrównanego poziomu, bowiem niemal żaden uczestnik nie zaliczył więcej niż 2-3 pomyłek. Jednak bezkonkurencyjni okazali się czytelnicy IJ JCI oraz Miłosz K, którzy ustrzelili komplet. Grono laureatów uzupełni użytkownik DCR – najszybszy spośród tych, którzy podali dziewięć poprawnych odpowiedzi.

Wszystkim dziękuję za dobrą zabawę, a szczęśliwców bardzo proszę o kontakt mailowy, w sprawie danych korespondencyjnych i wysyłki książek.

Unikatowa i piękna. Przedpremierowa recenzja “Przedziwnej planety Ziemi” Mniej znane epizody Projektu Manhattan – recenzja “Dziewczyn Atomowych” Kosmologiczna herezja – zmienna prędkość światła