Czytaj dalej

Wielka pochmurna koniunkcja roku 2020 już za nami. Czy rzeczywiście mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem tak rzadkim, jak twierdzą krzykliwe nagłówki? A jeśli tak, to kiedy znów będziemy mieli szansę na zobaczenie czegoś podobnego?

TL;DR: 21 grudnia dwie naj­więk­sze planety przy­su­nęły się do siebie na nie­bo­skło­nie na odle­głość 6,1 minuty kątowej. Było to pierwsze takie zbli­że­nie od 17 lipca 1623, gdy Jowisza i Saturna dzieliło zaledwie 5,2 minuty kątowej. Kolejne wyda­rze­nie astro­no­miczne o podobnej randze nastąpi 15 marca 2080 roku.

Chociaż współ­cze­śnie nikt (przy­naj­mniej nikt trzeźwy na umyśle) nie dopisuje zda­rze­niom astro­no­micz­nym ukrytych znaczeń i meta­fi­zycz­nej sym­bo­liki, koniunk­cje ciał nie­bie­skich nie­zmien­nie budzą zain­te­re­so­wa­nie obser­wa­to­rów nieba. Naj­więk­szą eks­cy­ta­cję wywołują oczy­wi­ście efek­towne, rela­tyw­nie rzadkie spo­tka­nia dwóch naj­więk­szych planet Układu Sło­necz­nego – Jowisza i Saturna – nie­przy­pad­kowo nazywane wielkimi koniunk­cjami.

Oba gazowe olbrzymy poru­szają się po własnych orbitach z wła­ści­wymi sobie pręd­ko­ściami. Saturn obiega Słońce w 29 ziem­skich lat, Jowisz szybciej – niecałe 12. O koniunk­cji możemy mówić wtedy, gdy oba obiekty znajdą się mniej więcej w jednej linii, tworząc na nie­bo­skło­nie iluzję zle­wa­ją­cej się pary. Taki efekt możemy zaob­ser­wo­wać średnio co 7253 dni, czyli 19,8 lat.

Wielka koniunkcja Jowisza i Saturna 2020.
Dwa olbrzymy na wspólnym spacerze.

Tak, to oznacza, że poprzed­nia koniunk­cja nastą­piła w roku 2000, a do kolejnej dojdzie w 2040. Dlaczego więc akurat tego­roczne zbli­że­nie cieszy się taką atencją amatorów astronomii?

Haczyk polega na tym, że różne nachy­le­nia orbit i wzajemne poło­że­nie Saturna, Jowisza oraz Ziemi powodują, iż każda koniunk­cja okazuje się nieco odmienna od poprzed­niej. W więk­szo­ści przy­pad­ków planety mijają się zacho­wu­jąc dystans nie mniejszy niż 60′ (minut kątowych). To aż dwu­krot­ność średnicy tarczy Księżyca, co nie czyni wido­wi­ska szcze­gól­nie wyjąt­ko­wym. Praw­dzi­wie intymne spo­tka­nia, w czasie których dochodzi niemalże do optycz­nego przy­tu­le­nia obu gigantów, zachodzą nie­re­gu­lar­nie i nie­po­rów­ny­wal­nie rzadziej. 

Właśnie z taką nie­co­dzienną koniunk­cją mieliśmy do czy­nie­nia 21 grudnia, gdy oba punkty na niebie dzieliło nie 60′, a skromne 6′ (czyli 1/5 przy­wo­ła­nej tarczy Księżyca). Jeśli więc tra­fi­li­ście w okno pogodowe i udało wam się przy­ła­pać tę parkę – gra­tu­luję, byliście świad­kami czegoś praw­dzi­wie unikatowego.

Wyja­śnijmy w tym miejscu pewną wąt­pli­wość, wywołaną przez lawinę nagłów­ków, jakie prze­to­czyły się w ostat­nich dniach przez internet. Według części mediów “Gwiazda Betle­jem­ska” zaszczy­ciła nas po czte­ry­stu latach, według innych musie­li­śmy nań czekać aż osiemset lat.

Media o wielkiej koniunkcji
Rabini się wypowiedzieli.

Skąd te roz­bież­no­ści? I kto ma rację?

Ogólnie rzecz biorąc, wszyst­kie poważne wielkie koniunk­cje (poniżej 10′), jakie wystą­piły w ciągu ostat­niego milenium, można by zliczyć na palcach jednej ręki. Pierwsza grupa redak­to­rów nawią­zała zapewne do zjawisk z 1623 oraz 1563 roku, gdy Jowisz i Saturn dzieliło kolejno 5,2′ i 6,8′. Pozo­stali skupili się na głębokim śre­dnio­wie­czu i roku 1226. Wtedy to doszło do naj­bar­dziej spek­ta­ku­lar­nej koniunk­cji tysiąc­le­cia, w czasie której planety minęły się na niebie w odle­gło­ści zaledwie 2,1′.

Bliższe prawdy wydaje się zatem stwier­dze­nie, że poprzed­nia koniunk­cja przy­po­mi­na­jąca tego­roczną, miała miejsce czte­ry­sta lub czte­ry­sta pięć­dzie­siąt lat temu. Trzeba jednak przy tym zazna­czyć, że zbli­że­nie z 1623 roku nie sta­no­wiło większej atrakcji, a nawet mogło przejść kom­plet­nie nie­zau­wa­żone. Para planet poja­wiała się w tamtym czasie w pobliżu tarczy sło­necz­nej i praw­do­po­dob­nie nie zwróciła uwagi żadnego z miesz­kań­ców XVII-wiecz­nego świata. Znacznie większe szanse na wywo­ła­nie zamie­sza­nia miała koniunk­cja z 1563 roku, odno­to­wana m.in. przez uczonych z Akademii Krakowskiej.

A jak długo przyj­dzie nam czekać na powtórkę z rozrywki i kolejne zjed­no­cze­nie Jowisza z Saturnem? Jak usta­li­li­śmy, wielkie koniunk­cje zdarzają się średnio raz na dwa­dzie­ścia lat, toteż gazowe olbrzymy miną się zarówno w 2040, jak i w 2060 roku. Nie będą to jednak spo­tka­nia warte szer­szego komentarza.

Następne zbli­że­nie o niemal iden­tycz­nej randze do obecnego nastąpi za sześć­dzie­siąt lat. Zwykle odstępy pomiędzy takimi zda­rze­niami sięgają całych stuleci, więc nie mamy prawa narzekać. Jeśli zamier­za­cie szczę­śli­wie doczekać tego momentu, pamię­taj­cie o zare­zer­wo­wa­niu bez­chmur­nego nieba na marzec roku 2080.


Bonus: wielkie portale o wielkiej koniunkcji

Pora na ćwi­cze­nia z cze­pia­li­zmu sto­so­wa­nego. W świetle zdobytej wiedzy, spró­bujmy odpo­wie­dzieć na pytanie: co jest nie tak z poniż­szymi nagłówkami?

Ogólnie rzecz biorąc wielkie koniunk­cje zachodzą mniej więcej co 20 lat, a poprzed­nia (choć trudna do zaob­ser­wo­wa­nia) miała miejsce 31 maja 2000 roku. Tego­roczna jest po prostu wyjąt­kowo efek­towna. Poza tym wyra­że­nie “wielka koniunk­cja Jowisza i Saturna” stanowi pleonazm, albowiem termin wielkiej koniunk­cji zwykło się odnosić właśnie do tych dwóch planet.

Po raz pierwszy od 397 lat. Ewen­tu­al­nie od 457.

Naj­praw­do­po­dob­niej redaktor wycią­gnął błędny wniosek, że inte­re­su­jące wielkie koniunk­cje są cał­ko­wi­cie regu­larne i wypadają co jakieś cztery stulecia. Nic bardziej mylnego, bo jak usta­li­li­śmy, kolejny “kosmiczny spektakl” objawi się na nie­bo­skło­nie już w roku 2080.

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.