Czytaj dalej

Jak co roku o tej porze, na Kwantowo nie może zabraknąć skrótowego i subiektywnego podsumowania mijających dwunastu miesięcy. Sprawdźmy, jaki był 2019 rok dla nauki.

Najważniejsze wydarzenie

O ile w ubiegłym roku trudno było wskazać jed­no­znacz­nego faworyta, o tyle tym razem zwy­cięzca może być tylko jeden. Kwiet­niowa kon­fe­ren­cja, na której przed­sta­wiono pierwszy w dziejach naoczny dowód ist­nie­nia czarnej dziury, wywołała nie­praw­do­po­dobną wrzawę. Oblicze super­ma­syw­nego monstrum z centrum galak­tyki M87 okrążyło cały świat, pozo­sta­wia­jąc ślady we wszel­kich mediach, popkul­tu­rze, a nawet mar­ke­tingu (godną szacunku kre­atyw­no­ścią wykazała się m.in. Ikea).

Ekipa EHT prze­gląda infor­ma­cje o swoim dokonaniu.

Na Kwantowo temat M87 również był wał­ko­wany wie­lo­krot­nie. Powtórzę więc tylko, że sukces ekipy Tele­skopu Hory­zontu Zdarzeń nie polega wyłącz­nie na zare­je­stro­wa­niu mrocz­nego oblicza czarnej dziury. Przede wszyst­kim, astro­no­mo­wie nauczyli się jak sprawnie syn­chro­ni­zo­wać pracę wielu obser­wa­to­riów i łączyć dane spły­wa­jące z całego globu, co ogromnie poszerzy nasze moż­li­wo­ści poznaw­cze. To drugi – obok detekcji fal gra­wi­ta­cyj­nych przez LIGO – przełom w bada­niach kosmosu, jaki dokonał się w ostat­nich latach.

Najważniejsze wydarzenie w Polsce

Polscy naukowcy zabły­snęli w mija­ją­cym roku co najmniej dwoma zna­czą­cymi publi­ka­cjami, które znalazły miejsce na łamach cza­so­pi­sma Science. W numerze listo­pa­do­wym ukazał się artykuł Engi­ne­ering spin-orbit syn­the­tic Hamil­to­nians in liquid-crystal optical cavities, pod­su­mo­wu­jący prace młodych fizyków z Uni­wer­sy­tetu War­szaw­skiego i Woj­sko­wej Akademii Tech­nicz­nej. Kil­ku­na­sto­oso­bowy zespół przed­sta­wił świeżą metodę wię­zie­nia fotonów we wnęce optycz­nej wypeł­nio­nej ciekłym krysz­ta­łem. W tych spe­cy­ficz­nych warun­kach kwanty światła wykazują nowe wła­ści­wo­ści upo­dab­nia­jąc się do elek­tro­nów, co być może zostanie wyko­rzy­stane w elektronice.

Kształt Drogi Mlecznej

Poza tym, swoją elitarną pozycję po raz kolejny potwier­dził rodzimy program OGLE. W sierp­nio­wej publi­ka­cji A three-dimen­sio­nal map of the Milky Way using clas­si­cal Cepheid variable stars, polscy astro­no­mo­wie przed­sta­wili naj­do­kład­niej­szą jak dotąd trój­wy­mia­rową “mapę” Drogi Mlecznej. Aby do tego doszło, zespół obsłu­gu­jący teleskop Las Campanas w Chile musiał obser­wo­wać i poddać analizie aż 2,4 tys. cefeid. Otrzy­mane wyniki okazały się znaczące i potwier­dziły, że krańce galak­tycz­nego dysku cha­rak­te­ry­zują się wyraźną krzy­wi­zną. Zain­te­re­so­wa­nych tym tematem odsyłam do wywiadu jaki prze­pro­wa­dzi­łem z człon­ki­nią projektu OGLE – Dorotą Skowron.

Najciekawsze zdjęcie

Źródło: Carly Ziegler, Alex Shalek, Shaina Carroll (MIT).

W zasadzie mógłbym w tym miejscu znów wyróżnić dzieło EHT, ale sądzę, że nie ma sensu się powtarzać.

Barwne koła, które widzicie powyżej składają się z komórek Makaka Kró­lew­skiego. Komórki pocho­dzące z tkanek tego samego typu zostały zebrane w skupiska, tworzące poszcze­gólne kolorowe strefy. Foto­gra­fia powstała przy okazji badań zespołu prof. Alexa Shalka, w ramach których małpie komórki zakażano wirusem nie­do­boru odpor­no­ści SHIV. Poza war­to­ścią naukową, praca uczonych z MIT zakwa­li­fi­ko­wała się do finału konkursu Wellcome Pho­to­gra­phy Award 2019.

Najgłupsza wypowiedź

Ech, korciło aby uho­no­ro­wać w tym miejscu wciąż świeże androny arcy­bi­skupa Marka Jędra­szew­skiego, który już nie pierwszy raz dał się ponieść własnej wyobraźni i fun­da­men­ta­li­stycz­nej wizji świata. Jeśli nie wiecie, kapłan prze­strzegł przed naj­więk­szym nie­bez­pie­czeń­stwem współ­cze­snej cywi­li­za­cji w formie – jak to ujął – “eko­lo­gi­zmu”. Wybitny teolog wyde­du­ko­wał, iż ruchy mające ogra­ni­czyć eks­plo­ato­wa­nie naszej planety pozo­stają sprzeczne z biblijną zasadą: “czyńcie sobie ziemię poddaną” i nie­uchron­nie prowadzą nas ku totalitaryzmowi.

Ja bym  z tą nie­miecką nauką uważał. Niemcy przodują w tego typu bada­niach. A ja przy­po­mi­nam, że roz­ma­wiamy w War­sza­wie i 70 lat temu przo­du­jąca nie­miecka nauka miała taką kon­cep­cję, że istnieje zagro­że­nie rasowe ze strony Żydów, a i Polacy są nie najlepsi. (…) Jak ja teraz słucham kolejną kon­cep­cję, która ma zbawić ludzkość, właśnie z tamtych ust, to pod­cho­dzę do tego ze sceptycyzmem.

~ Tomasz Sommer

Jednak osta­tecz­nie, bardziej kurio­zalna wydaje mi się radosna tyrada red. Tomasza Sommera. Naczelny Naj­wyż­szego czasu wygłosił ją w radiowej Trójce, gdzie został zapro­szony jako ekspert, znawca i koneser tematu zmian kli­ma­tycz­nych. Gdy padło hasło o wynikach badań i wnio­skach nie­miec­kiego zespołu naukow­ców, doktor socjo­lo­gii wystrze­lił niczym waha­dło­wiec Chal­len­ger. Nie tylko nie odniósł się do meritum, ale z lubością i gracją pingwina sięgnął po argu­men­tum ad Hitlerum. Nie wiem jaką minę miał radiowy rozmówca Sommera, ale ja sam musiałem kil­ku­krot­nie przejść się po pokoju aby roz­cho­dzić tę żenadę.

Warto na zakoń­cze­nie dodać, że szma­tła­wiec pro­wa­dzony przez pana redak­tora, nie­ustan­nie karmi swoich czy­tel­ni­ków pseu­do­nauką, teoriami spi­sko­wymi, a także coty­go­dnio­wymi wróżbami końca świata.

Najciekawsza wypowiedź

Pochodzę dosłow­nie z innych czasów. Uro­dzi­łem się w holo­ce­nie, trwa­ją­cym 12 tysięcy lat okresie kli­ma­tycz­nym, który pozwolił ludziom osiąść, uprawiać ziemię i tworzyć cywi­li­za­cje. Warunki sprzy­jały naszym wyjąt­ko­wym umysłom, dały pod­wa­liny pod handel, uczyniły ludzi glo­bal­nym gatun­kiem, którym jesteśmy. (…) Teraz, w prze­ciągu jednego poko­le­nia, wszystko uległo zmianie. Holocen się skończył, Edenu już nie ma. Zmie­ni­li­śmy śro­do­wi­sko do tego stopnia, że naukowcy mówią o nastaniu całkiem nowej epoki – antro­po­cenu. Epoki człowieka.

~ David Attenborough

Wystą­pie­nie Sir Davida Atten­bo­ro­ugha na World Economic Forum w Davos, było czymś więcej niż tylko apelem sza­cow­nego uczonego. 92-latek pochodzi z innych czasów i spogląda na zacho­dzące zmiany nie tylko przez pryzmat nauki, ale również własnych, nie­zwy­kle bogatych doświad­czeń oraz obser­wa­cji. Mimo to, słowa legen­dar­nego biologa docze­kały się wielu szy­derstw i zło­śli­wo­ści. Bo przecież zwięk­sze­nie stężenia CO2 w atmos­fe­rze o 100 ppm nie może zmienić klimatu. Bo wypro­du­ko­wa­nie 9 miliar­dów ton plastiku, który pływa nawet w Rowie Mariań­skim, nie szkodzi eko­sys­te­mom. Bo wycięcie kil­ku­dzie­się­ciu milionów hektarów lasów oraz tysiąc­krotne przy­śpie­sze­nie wymie­ra­nia wielu gatunków – w ciągu zaledwie poko­le­nia – nie będzie miało żadnych kon­se­kwen­cji. A nawet jeśli, to nie nasz problem.

Największe rozczarowanie

Mayor i Queloz
Michael Mayor i Didier Queloz przy chi­lij­skim Obser­wa­to­rium La Silla. 

Prze­wrot­nie, pewnym roz­cza­ro­wa­niem było dla mnie naj­więk­sze wyda­rze­nie roku – czyli kon­fe­ren­cja Tele­skopu Hory­zontu Zdarzeń. Jeśli nie pamię­ta­cie, pier­wot­nie EHT miało dokonać obser­wa­cji nie czarnej dziury w M87, lecz tej leżącej w centrum Drogi Mlecznej. Na szczę­ście, astro­no­mo­wie nie zre­zy­gno­wali cał­ko­wi­cie z Sagit­ta­riusa A* i w przy­szło­ści (być może nawet w nad­cho­dzą­cym roku) przed­sta­wią kolejny obraz hory­zontu zdarzeń.

Z kolei naj­wię­cej szumu na krajowym podwórku, narobiła sprawa Nagrody Nobla w dzie­dzi­nie fizyki. Medale, pie­nią­dze i uścisk króla Szwecji przy­pa­dły Micha­elowi Mayorowi i Didie­rowi Quelo­zowi, którzy w 1995 roku zare­je­stro­wali planetę poza­sło­neczną 51 Pegasi b, w kon­ste­la­cji Pegaza. Dla wielu komen­ta­to­rów (zwłasz­cza w Polsce) była to nie­zro­zu­miała decyzja, bowiem trzy lata przed Szwaj­ca­rami, ślad obcych globów odno­to­wali Alek­san­der Wolsz­czan oraz Dale Frail. Na nasze nie­szczę­ście Komisja Noblow­ska posta­no­wiła w tym przy­padku docenić metodę oraz wagę odkrycia, uznając, że detekcja “gorącego Jowisza” krą­żą­cego wokół gwiazdy ciągu głównego, przebija wykrycie pla­ne­tar­nego truchła obie­ga­ją­cego pulsar. Tak czy inaczej, szkoda.

Najciekawsze video

Powyższy filmik stanowi owoc pracy badaw­czej zespołu Evan­ge­losa Kara­mat­skosa i Jochena Küppera z nie­miec­kiego Center for Free-Electron Laser Science. Fizycy pieścili laserem czą­steczki siarczku kar­bo­nylu (OCS), zmu­sza­jąc je do rotacji. Na tym jednak nie koniec. Impulsy bły­ska­wicz­nie roz­bi­jały molekuły, a całe nagranie to zlepek kilkuset osobnych ujęć. Oczy­wi­ście w rze­czy­wi­sto­ści pełny “obrót” czą­steczki trwa zaledwie bilio­nową część sekundy.

Najlepsza książka

N. Tyson, "Witamy we wszechświecie. Podróż astrofizyczna"

Lite­ra­tura popu­lar­no­nau­kowa mnoży się na potęgę, jednak wciąż brakuje książek zawie­ra­ją­cych zro­zu­miałe, ale nie­ba­nalne podej­ście do poru­sza­nych zagad­nień. Sądzę, że takim opra­co­wa­niem jest Witamy we wszech­świe­cie. Podróż astro­fi­zyczna. Wbrew wtórnemu tytułowi, publi­ka­cja Tysona, Straussa i Gotta stanowi zbiór rze­czo­wych i całkiem dogłęb­nych wykładów oma­wia­ją­cych fizykę kla­syczną, mecha­nizm funk­cjo­no­wa­nia gwiazd, struk­turę galaktyk, prawo Hubble’a oraz podstawy teorii względ­no­ści. Co naj­waż­niej­sze, autorzy znaleźli złoty środek, pomiędzy miłą dla wyobraźni narracją, a twardymi danymi, liczbami oraz równaniami.

Największa strata

Po śmierci Leona Leder­mana, w maju 2019 przyszło nam żegnać kolej­nego giganta fizyki cząstek ele­men­tar­nych. Murray Gell-Mann kom­plet­nie zmienił nasze rozu­mie­nie mikro­świata i budowy materii. To on jako pierwszy założył, że protony i neutrony powinny posiadać wewnętrzną struk­turę, wysu­wa­jąc hipotezę ist­nie­nia kwarków. Wymier­nie posze­rzył wiedzę na temat świeżo odkry­tych hipe­ro­nów, kaonów i mezonów pi. Brał udział w kre­śle­niu podstaw teorii oddzia­ły­wa­nia słabego oraz chro­mo­dy­na­miki kwan­to­wej (QCD). Wreszcie, to Gell-Mann badając i kla­sy­fi­ku­jąc kolejne cząstki, wpro­wa­dził do fizyki pojęcia dziw­no­ści i ładunku kolorowego.

Co ciekawe, profesor na stare lata porzucił swoją dzie­dzinę, poświę­ca­jąc się nowej pasji – języ­ko­znaw­stwu. W rzeczy samej, eme­ry­to­wany fizyk zdołał spłodzić kilka inte­re­su­ją­cych publi­ka­cji nauko­wych na temat związków pomiędzy odle­głymi (z pozoru) rodzi­nami języków. Zmarł w Santa Fe w wieku 90 lat.

Największe oczekiwania

Czekam wreszcie na jakąś kata­strofę kosmiczną, która zmiecie wszyst­kich z planszy. Po przy­szłym roku nie spo­dzie­wam się więk­szych rewo­lu­cji. Na pewno, sporo będzie działo się w kosmosie. Na Ziemię powróci japońska sonda Hayabusa 2, wraz z próbkami pla­ne­to­idy Ryugu. Na Marsie do łazika Curio­sity dołączy towa­rzy­stwo pod postacią misji Mars 2020 (nazwa robocza). SpaceX praw­do­po­dob­nie po raz pierwszy użyje swojej kapsuły Dragon do misji załogowej.

A czego bym sobie życzył? Po pierwsze, nowych infor­ma­cji doty­czą­cych kształtu i roz­sze­rza­nia się wszech­świata. Pomiary z ostat­nich miesięcy wpro­wa­dziły chaos i rzuciły nieco cienia na dotych­cza­sowe modele kosmo­lo­giczne, z czym należy się uporać. Po drugie, chciał­bym wreszcie zobaczyć obie­ca­nego Sagut­ta­riusa A*.

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.