Czytaj dalej

News prosto z NASA. Amerykańscy naukowcy zakomunikowali, że planeta Jowisz, Księżyc, a także pewna gwiazda tzw. ciągu głównego – znana jako Słońce – znajdą się niebawem w niezwykle dogodnej pozycji do obserwacji. Oznacza to, że będzie można podziwiać je za pomocą lornetki, a nawet nieuzbrojonym okiem!

Rzecz dotyczy czci­god­nego Jowisza. Około dzie­się­ciu stron inter­ne­to­wych (dalej nie szukałem) podało wia­do­mość o czerw­co­wej opozycji naj­więk­szej planety Układu Sło­necz­nego. Gazowy olbrzym znajduje się właśnie 630 mln kilo­me­trów od Ziemi, czyli niemal 150 mln bliżej niż zazwy­czaj. Daje to amatorom astro­no­mii nie­zwy­kle dogodną okazję do obser­wa­cji. Dzien­ni­ka­rze zauwa­żyli, że w naj­bliż­szym czasie Jowisza będzie można oglądać przez lornetkę, a nawet (!!!) gołym okiem.

I wiecie co? Mają abso­lutną rację. Nie posia­da­jąc się z pod­nie­ce­nia wybie­głem wczoraj na taras i zacząłem foto­gra­fo­wać to prze­piękne zjawisko. Bez żadnego spe­cjal­nego obiek­tywu, mimo zachmu­rze­nia i zaśmie­ce­nia światłem, uchwy­ci­łem olbrzyma w całej jego jowi­szo­wa­to­ści.

Nie­bo­skłon 15 VI 2019.

Dlaczego więc czepiam się teo­re­tycz­nie praw­dzi­wej wia­do­mo­ści? Otóż wbrew pozorom, czasami zdarza mi się wyjść z domu i choćby mimo­cho­dem spojrzeć w górę. Stąd wiem, że jeśli już gazowy olbrzym pojawi się nad hory­zon­tem, to zawsze jest widoczny gołym okiem.

W rzeczy samej, Jowisz stale należy do naj­ja­śniej­szych i naj­wy­raź­niej­szych punktów na nocnym niebie.

Tak, obecnie mamy wyjąt­kowo korzystne warunki do pod­glą­da­nia tej bulwy – ale nie potrzeba ani opozycji, ani lornetki, aby podzi­wiać ją również w inne dni. Żeby być bardziej pre­cy­zyj­nym: obser­wo­walna wielkość Jowisza wynosi zwykle od ‑1,1m do ‑2,5m (magni­tudo, im mniejsza liczba tym lepsza widocz­ność). To naprawdę solidny wynik, lepszy od jakiej­kol­wiek gwiazdy (poza Słońcem) i jeden z naj­wyż­szych spośród wszyst­kich obiektów. Ogółem, korzy­sta­jąc z naszych nie­uzbro­jo­nych ocząt, jesteśmy w stanie dojrzeć ciała osią­ga­jące nawet 6m. Oznacza to, że jeśli tylko wiemy gdzie szukać, możemy bez trudu roz­po­znać na nocnym fir­ma­men­cie również takie planety jak Wenus (do ‑4,4m), Mars (-2,6m), Merkury (-1,3m, choć utrud­nie­nie stanowi fakt, że nie oddala się zanadto od tarczy sło­necz­nej) oraz Saturn (-0,5m). Przy bardzo dobrych warun­kach pogo­do­wych i odro­bi­nie szczę­ścia da się również upolować będącego na skraju widocz­no­ści (5,5m) Urana.

Sama infor­ma­cja o aktu­al­nej bli­sko­ści gazowego olbrzyma miałaby jeszcze sens. Osoby zain­te­re­so­wane tematem nie­wąt­pli­wie wyciągną w tym okresie swoje lornetki oraz tele­skopy, z nadzieją na dostrze­że­nie większej głębi szcze­gó­łów niż zazwy­czaj (to dobra okazja do pod­glą­da­nia jowi­szo­wych księ­ży­ców!). Nie chodzi zatem o to, że Jowisz jest widoczny gołym okiem – bo pozo­sta­wał on widoczny cały czas – lecz o to, że jego jasność wzrosła. Dlatego por­ta­lowe nagłówki zawie­rają infor­ma­cję może nie tyle fałszywą, co bez­war­to­ściową. Świadczą też o kom­plet­nym nie­zro­zu­mie­niu esencji ser­wo­wa­nej wia­do­mo­ści.

Zasta­na­wia mnie jeszcze, jak to się stało, że tę samą bania­lukę zdołało powielić aż tyle serwisów? I kto jako pierwszy rzucił hasłem, które z uroczą naiw­no­ścią pod­chwy­ciły dzien­ni­kar­skie papugi?

Na koniec tech­niczna porada, dorzu­cona do newsa o widocz­no­ści Jowisza przez jeden z portali:

Podobnie jak w przy­padku deszczu mete­ory­tów czy innych wydarzeń nie­biań­skich, naj­le­piej jest wybrać się poza granice wielkich miast i dać swoim oczom czas na oswo­je­nie się z ciem­no­ścią. Naj­lep­sza recepta? Odpocząć trochę od ekranów tele­fo­nów i kom­pu­te­rów. Na obser­wa­cję będzie­cie mieli czas do końca miesiąca.

~ NOIZZ.pl

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.