Przegląd newsów – marzec 2019

Marzec przebiegł pod względem naukowym raczej spokojnie. Nie zmienia to jednak faktu, że byliśmy świadkami pierwszego startu statku Dragon w wersji załogowej oraz największej podniebnej eksplozji od czasu Czelabińska.

Nad Morzem Barentsa nastąpiła spora eksplozja meteoroidu

Większość czytelników pamięta zapewne przypadek meteoru czelabińskiego. Zimowym rankiem 15 lutego 2013 roku w atmosferę ziemską wpadła 20-metrowa skała, fundując mieszkańcom poduralskich miejscowości niesamowity spektakl. Bolid eksplodował 30 kilometrów nad powierzchnią ziemi, czemu towarzyszył huk, błysk i energia niemal pół megatony. Prawdopodobnie był to największy wybuch tego rodzaju od czasu słynnej katastrofy tunguskiej z 1908 roku.

W ostatnim miesiącu upublicznione zostały informacje na temat kolejnej niebagatelnej eksplozji wywołanej przez gościa z kosmosu. Kilkumetrowa skała roztrzaskała się w przestrzeni powietrznej nad Morzem Barentsa – znów na terytorium Rosji – 18 grudnia ubiegłego roku. Jako, że okolice Kamczatki nie należą to zbyt gęsto zaludnionych, zdarzenie zostało zarejestrowane wyłącznie przez satelity. NASA szacuje, że meteor wybuchł o ponad połowę słabiej od tego z Czelabińska, ale nadal mowa o uwolnieniu energii dziesięciu bomb Little boy zrzuconych na Hiroszimę. Czyni to ubiegłoroczny incydent trzecim co do wielkości kosmicznym najściem zarejestrowanym w epoce współczesnej. O odkryciu NASA poinformowała na swojej stronie.

Rekordowo duży Tyranozaur

Wyłoniono największego Tyranozaura

Początkowo miałem napisać, że “odkryto największego Tyranozaura”, ale nie byłoby to do końca zgodne z prawdą. Na pierwsze ślady osobnika o imieniu Scotty (RSM P2523.8) kanadyjscy badacze wpadli już w 1991 roku, jednak mieli problem z bezpiecznym wydłubaniem kości, odrestaurowaniem i analizą szkieletu. Zgodnie z najświeższą publikacją Scotta Personsa, Philipa Currie i Gregory’ego Ericksona, badany przez nich okaz mógł mierzyć 13 metrów długości i ważyć niecałe 10 ton (dla porównania: samiec Słonia afrykańskiego dochodzi do 6 ton). Czyniłoby go to najdorodniejszym z ponad pięćdziesięciu poznanych dotąd przedstawicieli gatunku Tyrannosaurus rex. Naturalnie paleontolodzy zawsze muszą liczyć się z pewnym marginesem błędu, ale kompletny w 65% szkielet Scotty’ego dość mocno uprawdopodabnia szacunki.

Króla gadów o krótkich rączkach będzie można już niedługo podziwiać w kanadyjskim Royal Saskatchewan Museum. Więcej informacji znajdziecie w oficjalnej publikacji.

Mózg

Mózg (być może) potrafi wytwarzać nowe neurony przez całe życie

Jeszcze do niedawna pokutowała teza, że u osób dorosłych, a już na pewno u starszych, neurogeneza ulega zupełnemu lub niemal zupełnemu wyhamowaniu. Niedawna publikacja zespołu prof. Eleny Moreno-Jiménez jest kolejną, która wspiera stanowisko przeciwne. Hiszpanie skupili się przede wszystkim na procesach zachodzących w hipokampie, odpowiadającym za wspomnienia i pamięć. W tym celu wzięli pod lupę mózgi pochodzące od trzynastu dorosłych osób, z których najstarszy miał 87 lat. Neurolodzy dostrzegli w badanych próbkach ślady białek charakterystycznych dla neurogenezy. Sceptycy uważają, że to bardzo słaba poszlaka, ponieważ takie substancje mogą towarzyszyć innym zjawiskom lub też stanowić pozostałość po dawnych narodzinach komórek. W każdym razie, do pełnego sukcesu badawczego potrzeba kolejnych badań i bardziej zróżnicowanych dowodów. Artykuł Moreno-Jiménez ukazał się na łamach Nature.

Pulsar PSR J0002

Pulsar PSR J0002+6216 został wystrzelony z prędkością 1,1 tys. km/s

Smuga widniejąca na zdjęciu mierzy 13 lat świetlnych i stanowi ślad pozostawiony przez obiekt wystrzelony w przestrzeń przez eksplozję supernowej. I to nie byle jaki obiekt, lecz pulsar – niewielki, ale bardzo gęsty twór gwiazdowy, wirujący z ogromną prędkością. Tym bardziej szokuje, że ciało mogące posiadać masę 1,5 Słońca zostało wyrzucone z wielką, nawet jak na warunki kosmiczne prędkością wynoszącą 1100 km/s (tak, mowa o 0,3% prędkości światła). Zdarzenie warte odnotowania, bowiem większość odnotowanych przypadków ciał niebieskich miotanych przez supernowych, osiąga maksymalnie 1/4 tej wartości.

Pierwszy sygnał od oddalonego o 6,5 tys. lat świetlnych PSR J0002+6216 uchwycono w 2017 roku, w ramach programu Einstein@home (wykorzystującego moc obliczeniową komputerów osobistych, dobrowolnie przyłączających się do sieci). Dokładną obserwację zawdzięczamy radioteleskopowi VLA w Nowym Meksyku. Więcej na temat tej kosmicznej kuli armatniej napisało National Radio Astronomy Observatory.

Jowisz

Jowisz odbył w przeszłości wielką wędrówkę

Największa planeta naszego Układu obiega Słońce w odległości około 750 milionów kilometrów, jednak najnowsza praca Simony Pirani sugeruje, że w dalekiej przeszłości Jowisz leżał znacznie dalej. Astronomka z Uniwersytetu w Lund doszła do tego wniosku na podstawie analizy mniejszych ciał towarzyszących gazowemu olbrzymowi – planetoid trojańskich. Trojańczyki mają to do siebie, że poruszają się po orbicie zbliżonej do Jowisza, ale z jakiegoś powodu wyraźna większość znajduje się nieco bliżej Słońca. Pirani ze współpracownikami przygotowała symulacje komputerowe przedstawiające różne scenariusze ewolucji Układu Słonecznego, mogące tłumaczyć widoczne struktury. Najbardziej obiecujący okazał się wariant zakładający, że świeżo po uformowaniu Jowisz leżał jakieś cztery razy dalej niż teraz (zatem w okolicach obecnego Urana) i przez 700 tysięcy lat wędrował ku swojej aktualnej pozycji. Zjawiska grawitacyjne towarzyszące tej migracji miałyby tłumaczyć współczesne rozłożenie planetoid. Można też zakładać, że pozostałe planety zewnętrzne w dalekiej przyszłości również spoczywały na znacznie odleglejszych orbitach.

Temat jest o tyle interesujący, że obserwując egzoplanety często natrafiamy na tzw. gorące Jowisze – tj. gazowe olbrzymy orbitujące tuż pod nosem swojej gwiazdy centralnej. Stąd część astronomów mogło podejrzewać, że Jowisz w przeszłości leżał bliżej i stopniowo się oddalał. Artykuł uczonych z Lund zamieszczony na łamach  Astronomy & Astrophysics, ma więc spore znaczenie dla dyskusji o genezie układów planetarnych.

Planeta X lub Dziewiąta planeta

Batygin i Brown dalej spekulują na temat Planety X

Na początku 2016 roku kilku astronomów z Kalifornii narobiło niemałego szumu, odkopując temat polowania na nową, całkiem dużą planetę Układu Słonecznego. Kilka lat minęło, a przełomowego odkrycia jak nie było tak nie ma. Nie oznacza to jednak, że naukowcy złożyli broń. W ostatnim czasie Mike Brown i Konstantin Batygin – główni entuzjaści poszukiwań – podzielili się swoimi przewidywaniami w dwóch artykułach. Zapowiedziano w nich nowe symulacje komputerowe, a także zawarto najświeższe przewidywania. Najważniejsza zmiana dotyczy szacunków na temat gabarytów poszukiwanego globu – o ile wcześniej spodziewano się gazowego olbrzyma o masie 10 Ziem, o tyle teraz mowa o obiekcie o połowę mniejszym.
Po więcej odsyłam do tekstu na Puls Kosmosu oraz do swojego dawnego artykułu na temat Planety X.

Statek Dragon

Nastąpił debiut załogowej kapsuły Dragon

Na zakończenie informacja z samego początku miesiąca. 2 marca z Centrum im. Kennedy’ego na Florydzie wystartowała rakieta Falcon 9 – po raz pierwszy wyposażona w załogowy statek Dragon 2. Był to lot testowy, więc zamiast żywych astronautów posłano na orbitę manekin o imieniu Ripley oraz… maskotkę w kształcie Kuli Ziemskiej. Po nieco ponad dobie kapsuła wykorzystując własne silniki udanie zadokowała do orbitującej na wysokości 400 kilometrów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. (Wcześniej pierwszy człon Falcona wrócił na Ziemię, z sukcesem lądując na pokładzie pływającej platformy Of Course I Still Love You). Po sześciu dniach, 8 marca Dragon został odłączony od ISS i przystąpił do manewru deorbitacji. Zarówno osłona termiczna jak i cztery spadochrony doskonale spełniły swoje funkcje, pozwalając kapsule na bezpieczne lądowanie w wodach Oceanu Atlantyckiego. Bardziej szczegółową relację całej misji znajdziecie na SpaceX.com.pl.

Debiut załogowego Dragona ma niezwykle doniosłe znaczenie dla amerykańskiej astronautyki. Od czasu zakończenia programu wahadłowców (ostatni był Atlantis w 2011 roku), NASA de facto nie była zdolna do samodzielnego wysyłania ludzi w kosmos – co w przypadku supermocarstwa stanowiło sytuację kuriozalną, żeby nie powiedzieć uwłaczającą. Udana kooperacja NASA i SpaceX powinna w ciągu kilku lat naprawić tę sytuację.

Ostatni okres przyniósł nam również intrygujący eksperyment z zakresu mechaniki kwantowej, któremu poświęciłem osobny artykuł. Po kolejną porcję kosmicznych wiadomości zapraszam już na początku następnego miesiąca.

Komunikwanty – wrzesień 2017 Komunikwanty – luty 2018 Komunikwanty – grudzień 2017