Czytaj dalej

Ledwo zaczął się rok, a świat nauki już zdążył sypnąć sporą liczbą interesujących wydarzeń. W dzisiejszym przeglądzie przyjrzymy się m.in. transneptunowej planetoidzie Ultima Thule, nowej rakiecie od SpaceX oraz świeżym szacunkom stałej Hubble’a.

Planetoida Ultima Thule

New Horizons przeleciała w pobliżu planetoidy Ultima Thule

Trwa trzy­na­sty rok odysei sondy New Horizons. Po minięciu okolic Plutona i Charona w 2015 roku, urzą­dze­nie kon­ty­nu­uje swoją misję, prze­mie­rza­jąc zimne, ciemne i słabo zbadane rubieże Układu Sło­necz­nego. Przez długi czas nie było pewne, co stanie się kolejnym przy­stan­kiem na trasie urzą­dze­nia. Osta­tecz­nie, 1 stycznia sonda ominęła w odle­gło­ści 3,5 tys. kilo­me­trów pla­ne­to­idę (486958) 2014 MU69, okre­ślaną też popu­lar­niej­szą nazwą Ultima Thule. Tym samym, Ultima uzyskała tytuł najdalej poło­żo­nego (ponad 6 mld kilo­me­trów od Słońca!), zba­da­nego z bliska ciała nie­bie­skiego. Inte­re­su­jący jest też fakt, że Teleskop Hubble’a odkrył skałę dopiero w 2014 roku – zatem w chwili startu Nowych Hory­zon­tów, astro­no­mo­wie nie zdawali sobie w ogóle sprawy z jej ist­nie­nia.

Badacze mają oczy­wi­ście nadzieję, że analiza kosmicz­nego bałwanka, przy­nie­sie nieco nowych infor­ma­cji na temat Pasa Kuipera i cha­rak­te­ry­styki obiektów trans­nep­tu­no­wych. Więcej o tym doko­na­niu i jego zna­cze­niu, pisała ofi­cjalna strona NASA.

Roślina na pokładzie Change'e 4

Cheng’e 4 wylądował na Księżycu

Jednym z bardziej medial­nych wydarzeń początku tego roku okazał się sukces misji Chang’e 4. Dla przy­po­mnie­nia: w ramach pierw­szych dwóch odsłon chiń­skiego programu, na orbicie Księżyca umiesz­czono satelity, zaś w czasie trzeciej i czwartej, na powierzch­nię Srebr­nego Globu dotarły lądow­niki wraz z łazikami. Wyjąt­ko­wość Chang’e 4 polega na tym, że po raz pierwszy doszło do lądo­wa­nia po nie­wi­docz­nej z Ziemi stronie Księżyca. Ważący ponad 1200 kilo­gra­mów sprzęt osiadł w olbrzy­mim kraterze, w pobliżu bieguna połu­dnio­wego (Basen Biegun Połu­dniowy-Aitken). Głównym zadaniem misji jest wyko­rzy­sta­nie instru­men­tów do badań gruntu i zasobów Księżyca.

Przy okazji zre­ali­zo­wano też inny cel. Chińska Agencja Kosmiczna poin­for­mo­wała, że na pokła­dzie lądow­nika znaj­do­wał się pojemnik z ziemią i nasio­nami kilku roślin. Dwa tygodnie po lądo­wa­niu Azjaci pochwa­lili się foto­gra­fią, na której widnieje zie­lo­niutki kiełek bawełny. Życie prze­trwało 212 godzin. To czy eks­pe­ry­ment można zaliczyć jako sukces i czy ma on realne zna­cze­nie badawcze budzi pewne kon­tro­wer­sje, ale próba bez wąt­pie­nia zostanie zapa­mię­tana. Więcej o tej sprawie dowiecie się ze space.com, zaś o samym lądo­wa­niu możecie poczytać na nasaspaceflight.com.

Genetyk He Jiankui w areszcie domowym

Pod koniec tamtego roku świat (nie tylko nauki) zelek­try­zo­wała infor­ma­cja o naro­dzi­nach pierw­szych dzieci, których geny zostały zmo­dy­fi­ko­wane przy użyciu metody CRISPR/Cas9. Za kon­tro­wer­syj­nymi bada­niami stoi chiński uczony z ośrodka w Shenzhen, He Jiankui. Poza głosami obu­rze­nia w śro­do­wi­sku, naukowca praw­do­po­dob­nie spotkają nie­przy­jem­no­ści prawne. Pań­stwowe służby twierdzą, że eks­pe­ry­ment został wykonany cał­ko­wi­cie nie­le­gal­nie, jed­no­cze­śnie ofi­cjal­nie potwier­dza­jąc, że taki proceder rze­czy­wi­ście miał miejsce (do tej pory wielu uczonych nie dowie­rzało donie­sie­niom). Jak na razie Jiankui został zwol­niony z uczelni i oczekuje na proces, zaś dziew­czynki z “uspraw­nio­nym” DNA pozo­stają pod okiem lekarzy. Wiele orga­ni­za­cji i placówek badaw­czych, w tym chiń­skich, coraz głośniej apeluje o wypra­co­wa­nie kon­kret­nych, kla­row­nych wytycz­nych doty­czą­cych tego typu praktyk w odnie­sie­niu do ludzi. Nic dziwnego, bo chyba każdy zdaje sobie sprawę, że tak czy inaczej kwestia ta musi doczekać się praw­dzi­wej debaty i wpro­wa­dze­nia odpo­wied­nich regu­la­cji. Więcej o pro­ble­mach chiń­skiego genetyka prze­czy­tasz na stronie Genengnews.com.

Bakteria wywołująca Alzheimera

Ta sama bakteria może atakować dziąsła i wywoływać Alzheimera

Koja­rzona do tej pory ze stanami zapal­nymi dziąseł, przy­zę­bia i jamy ustnej bakteria Porphy­ro­mo­nas gin­gi­va­lis, zdaje się znacznie groź­niej­sza niż kto­kol­wiek mógł sądzić. Zgodnie z bada­niami pro­wa­dzo­nymi  przez Stephena Domi­ny­’ego i Casey Lynch dla firmy Cor­te­xyme, wystę­puje zatrwa­ża­jąca kore­la­cja pomiędzy obec­no­ścią bakterii Pg i wystę­po­wa­niem choroby Alzhe­imera. Na 53 prze­ba­da­nych nie­bosz­czy­ków cier­pią­cych wcze­śniej na ten rodzaj otę­pie­nia, aż 51 pozo­sta­wało również zara­żo­nych pato­ge­nem. Oczy­wi­ście kore­la­cja nie musi oznaczać zależ­no­ści, jednak naukowcy prze­ko­nują, że te same wnioski nasuwają się po bada­niach prze­pro­wa­dzo­nych na gry­zo­niach. Porphy­ro­mo­nas gin­gi­va­lis miałaby pro­wa­dzić do wydzie­la­nia się tok­sycz­nych enzymów, pro­wa­dzą­cych do dege­ne­ra­cji neuronów. Sceptycy twierdzą, że bakterie mogą wzmagać lub przy­śpie­szać postępy choroby, ale jak na razie wiele brakuje aby uznać Alzhe­imera za scho­rze­nie bak­te­ryjne. Szerzej temat opisał portal Eurekalert.org.

Eksperyment SALSA na Antarktydzie

SALSA znalazła szczątki życia kilometr pod antarktycznym lodem

Czy jest sens szukać czegoś na lodowym pust­ko­wiu, kilkaset kilo­me­trów od bieguna połu­dnio­wego? Okazuje się, że tak, a my nigdy nie powin­ni­śmy wątpić w nie­praw­do­po­dobne zdol­no­ści adap­ta­cyjne i roz­po­wszech­nie­nie ziem­skiego życia. Dowodzą tego m.in. kolejne eks­pe­dy­cje uczonych z programu Sub­gla­cial Antarc­tic Lakes Scien­ti­fic Access (SALSA). W ubiegłym miesiącu badacze wylą­do­wali w pobliżu pod­lo­dow­co­wego jeziora Mercera, gdzie prze­to­pili się przez kilo­me­trową warstwę lodu, zdo­by­wa­jąc uni­ka­towe próbki wody i mułu. Spo­dzie­wali się znaleźć w nich przede wszyst­kim ślady bardzo starych śladów z życia, z okresu gdy na Antark­ty­dzie panował znacznie cie­plej­szy klimat. Zamiast tego natra­fiono na ogromne stężenie bakterii, a także szczątki sta­wo­no­gów, sko­ru­pia­ków oraz (jakże by inaczej) nie­spor­cza­ków, wyglą­da­jące rela­tyw­nie świeżo. Materiał będzie jeszcze wie­lo­krot­nie spraw­dzany, ale nic nie wskazuje na to aby pocho­dził on z okresu wcze­śniej­szego niż kilka, może kil­ka­na­ście tysięcy lat. Dużo więcej na ten temat znaj­dziesz w eks­klu­zyw­nym mate­rialne Nature.

Rakieta Starship

SpaceX pracuje nad rakietą ze stali nierdzewnej

Falcon Heavy to świetna maszyna, ale Elon Musk od dłuż­szego czasu zapo­wiada coś jeszcze potęż­niej­szego – praw­dziwe monstrum, które po 2022 roku zabierze ludzi na Marsa. Przez długi czas mówiono o BFR, czyli Big Falcon Rocket (lub Big Fu**ing Rocket). W ostatnim czasie projekt uległ jednak poważnej moder­ni­za­cji, a Starship, jakim chwali się miliar­der, w niczym nie przy­po­mina już popu­lar­nych Falconów. Pierwsze co rzuca się w oczy to rezy­gna­cja z włókiem węglo­wych i wyko­na­nie korpusu maszyny ze stali nie­rdzew­nej. Metal cha­rak­te­ry­zuje się większą masą, ale za to nie­straszne mu niskie i wysokie tem­pe­ra­tury, może być łatwiej­szy w obróbce i przede wszyst­kim tańszy. Naj­cie­kaw­szym ele­men­tem nowego konceptu wydaje się ory­gi­nalna osłona ter­miczna. Korpus rakiety będzie składał się z dwóch warstw stali, pomiędzy którymi znajdzie się odpo­wiedni płyn. Gdy materiał zostanie roz­grzany do czer­wo­no­ści, na jego powierzchni pojawią się mikro­sko­pijne otwory, wypeł­niane płynem. Więcej o tej nie­ty­po­wej kon­struk­cji napisał Węglowy Szo­wi­ni­sta.

Stała Hubble'a

W Kalifornii doprecyzowano stałą Hubble’a

Prze­strzeń pęcz­nieje w każdym miejscu, a stała Hubble’a mówi nam jak dyna­micz­nie ta eks­pan­sja postę­puje. Jeżeli czy­ta­li­ście na łamach Kwantowo róż­no­ra­kie roz­wa­ża­nia łączące się z kosmo­lo­gią, to wiecie, że wielkość tę znamy wyłącz­nie w przu­bli­że­niu. W rzeczy samej, dotych­cza­sowe obser­wa­cje pozwa­lały naukow­com na przy­ję­cie sza­cun­ko­wej wartości, rzędu około 70 km/s na mega­par­sek. Cel dopre­cy­zo­wa­nia stałej Hubble’a posta­wili przed sobą ostatnio astro­no­mo­wie z Uni­wer­sy­tetu Kali­for­nij­skiego w Los Angeles. Simon Birrer wraz z kolegami wzięli pod lupę kwazary. Ale nie wszyst­kie – badaczy inte­re­so­wało przede wszyst­kim światło odle­głych kwazarów, prze­cho­dzące przez pola gra­wi­ta­cyjne leżących po drodze galaktyk. W pewnych przy­pad­kach taka soczewka gra­wi­ta­cyjna może spo­wo­do­wać roz­dwo­je­nie obser­wo­wa­nego obrazu, przy czym światło pierw­szego i drugiego obrazu pokonuje nieco inną trasę. W związku z tym każdą zmianę jasności kwazara widzimy dwu­krot­nie, a ewen­tu­alne opóź­nie­nie astro­no­mo­wie potrafią wyko­rzy­stać do bardzo dokład­nego wyzna­cze­nia dzie­lą­cych nas odle­gło­ści. W ten sposób nowe badanie ustaliło. że wartość stałej Hubble’a powinna wynosić 72,5 km/s na mega­par­sek – co jak naj­bar­dziej mieści się w dotych­cza­so­wych prze­wi­dy­wa­niach. Więcej szcze­gó­łów znaj­dzie­cie na Phys.org.

Śląski Festiwal Nauki

W Katowicach zakończył się 3. Śląski Festiwal Nauki

W połowie miesiąca miałem okazję pokręcić się trochę po kato­wic­kim Centrum Kon­gre­so­wym, gdzie odbyła się trzecia edycja Ślą­skiego Festi­walu Nauki. Wyda­rze­nie obfi­to­wało w liczne pokazy, spo­tka­nia i wykłady. Swoje pięć minut mieli wszyscy: od filo­lo­gów, przez praw­ni­ków, aż po inży­nie­rów i przed­sta­wi­cieli branży kosmicz­nej (którzy cieszyli się nie­przy­pad­kowo naj­więk­szym zain­te­re­so­wa­niem). W strefie kosmicz­nej można było obejrzeć oraz pokie­ro­wać łazikami mar­sjań­skimi, jak również dać się wsadzić do olbrzy­miego żyro­skopu i poczuć się jak na treningu dla astro­nau­tów. Jednak naj­istot­niej­szym punktem programu (przy­naj­mniej z mojego punktu widzenia), były oczy­wi­ście wystą­pie­nia zapro­szo­nych osób, w tym Nicole Scott – astro­nautki NASA, która spędziła ponad 100 dni na pokła­dzie Mię­dzy­na­ro­do­wej Stacji Kosmicz­nej, a także Johan­nesa Georga Bednorza – noblisty w dzie­dzi­nie fizyki i eksperta w sferze nad­prze­wod­nic­twa. Poza zagra­nicz­nymi vipami, główna scena gościła jeszcze m.in. gen. Miro­sława Her­ma­szew­skiego, hima­la­istę Leszka Cichego oraz przed­sta­wi­cieli wielu ośrodków i firm zwią­za­nych z prze­my­słem kosmicz­nym. Na stronie inter­ne­to­wej ŚFN można zapoznać się z kom­plet­nym pro­gra­mem, jak również z relacją całej imprezy.

Po kolejną dawkę wieści ze świata nauki, zapra­szam już na początku następ­nego miesiąca.

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.