7 faktów o piramidach, o których milczą… filmy z żółtymi napisami

Piramidy wybudowali kosmici, ewentualnie nasi zaawansowani turboprzodkowie, którzy zaklęli w nich wiedzę tajemną bądź ostrzeżenie dla przyszłych pokoleń. Chyba wszyscy zetknęliśmy się z książkami lub filmami przedstawiającymi tego typu historie.

Zasadniczo to się kładzie kamień na kamieniu.

Obelix

Piramidy w Gizie budzą respekt i rozpalają wyobraźnię. Jako intrygujący i nie do końca wyjaśniony element przeszłości, niezawodnie znajdują miejsce w licznych teoriach spiskowych oraz alternatywnych wizjach świata. W myśl zasady, że każda historia zasługuje na ubarwienie, część ludzi nadaje sędziwym monumentom wyjątkowe znaczenie, pragnąc aby podręczniki były równie porywające co przygody Indiany Jonesa.

Nie lubię takich zabaw. Nawet nie dlatego, że zajmowałem się historią. Po prostu to kolejna próba sił między racjonalizmem i irracjonalizmem, nauką i pseudonauką, metodologią i bajkopisarstwem. Już kiedyś na blogu miałem okazję podjąć ten wątek, przy okazji oceny popularnego filmu Tajemnice piramid. Autorzy tak zwanego dokumentu kompletnie odlecieli, przedstawiając złożoną opowieść o mitycznym związku słynnych zabytków ze wszystkich stron świata. Zgodnie z nią, starodawne monumenty skrywają zakodowane ostrzeżenie przed wielką katastrofą, która może położyć kres cywilizacji. Skąd o tym wszystkim wiemy? Rzecz jasna, od wszechwiedzącego, “tajemniczego informatora”.

Kosmici pomagają budować piramidy

Niestety jak zauważyłem, ani anonimowość filmowego omnibusa, ani sensacyjny sposób przedstawienia odważnej tezy, nie wzbudzają wątpliwości zdecydowanej większości widzów. Nic dziwnego, w końcu “alternatywne” źródła informacji zarzucają odbiorców całą masą niewygodnych faktów. Niewygodnych i nieweryfikowalnych, ale za to uprawdopodabniających wszelkie fantazje. 

Co bawi niezmiennie, ich autorzy z lubością snują śmiałe domysły, konsekwentnie milcząc na temat tego, co niekoniecznie odpowiada ich wersji historii lub brzmi zbyt przyziemne. Skoro tak, to ja sobie pozwolę zwrócić uwagę na kilka wygodnych faktów na temat genezy piramid. Dokładniej, wygodnych z punktu widzenia nauki i zdrowego rozsądku, ale najczęściej uwierających entuzjastów fantastyki i teorii spiskowych. Otwórzcie więc umysły i… No dobra, bez żartów.

1.
Egipcjanie zdobywali doświadczenie

Mastaba w Egipcie

Wielka Piramida nieodmiennie zachwyca i zmusza do kontemplowania niesamowitych możliwości cywilizacji egipskiej. Jakim cudem starożytny lud nagle wzniósł wysoką na 146 metrów i złożoną z dwóch milionów skalnych bloków budowlę? Brzmi to mocno nieprawdopodobnie.

Jednak jakoś rzadziej rozpływamy się nad wcześniejszymi dziełami Egipcjan. Mało kto wypowiada się z podobnym podnieceniem o piramidzie Dżesera, nie mówiąc już o powstających setki lat wcześniej mastabach. Nic dziwnego, bowiem ściętym ostrosłupom daleko do precyzji i elegancji z których słynie Wielka Piramida. O ile łatwo zwątpić w ludzką genezę tej ostatniej, nie kwestionuje się faktu, iż starożytni mogli postawić solidny, acz niski kamienny grobowiec. Moim zdaniem to bardzo ważne, ponieważ skupiając się wyłącznie na Piramidzie Cheopsa, tracimy z oczu ewolucję, która umożliwiła jej skonstruowanie. W ten sposób można dojść do przeświadczenia, że oto prymitywne plemię korzystające z najprostszych narzędzi, ni stąd ni zowąd wznosi jeden z cudów świata! Zapominamy, że w czasach Cheopsa egipska państwowość liczyła sobie już 800 lat (mniej więcej taki odcinek czasu dzieli nas od rozbicia dzielnicowego, więc to raczej sporo). Były to całe stulecia rozwoju matematyki, astronomii, medycyny, a także logistyki. Przez cały ten okres w obszarze Nilu powstawały interesujące kamienne budowle. Na początku proste, z czasem nabierające rozmachu, czego ukoronowaniem stały się pomniki z Gizy. Faraonów chowano najpierw w mniej zachwycających mastabach, które zgodnie z zamysłem Imhotepa zaczęto budować jedna na drugiej – co zaowocowało uformowaniem piramid schodkowych o wyraźnie zaznaczonych poziomach. Dopiero wtedy mogło dojść do narodzin ściągających na siebie całą uwagę, klasycznych piramid.

Filmy z żółtymi napisami niechętnie wspominają o mniej doskonałych budynkach, wskazujących na stopniowe zdobywanie przez starożytnych cennego doświadczenia i ewidentną ewolucję architektury. Zamiast tego namiętnie wałkują rekordowe właściwości pomnika Cheopsa, tworząc iluzję, jakoby perfekcja wzięła się z niczego.

2.
Nie wszystkie piramidy były imponujące

Łamana piramida w Dahszur

Kontynuując powyższy wątek, warto zwrócić uwagę na piramidę w Meidum. Podobnie do piramidy Dżesera, daleko jej do idealnej formy właściwych piramid, a wiele wskazuje na to, że była ona wielokrotnie przebudowywana i poprawiana. Najpierw wzniesiono siedmiostopniową piramidę schodkową, aby zaraz potem ją powiększyć o kolejny poziom i całość poszerzyć. Ale na tym nie koniec. Wkrótce schodki piramidy z jakiegoś powodu wypełniono kamieniami i pokryto ściany gładką wapienną warstwą. Badacze biorą w rachubę scenariusz, zgodnie z którym w Meidum najpierw wzniesiono mastabę, następnie rozbudowaną do formy piramidy schodkowej,  na końcu doprowadzoną do kształtu właściwego ostrosłupa.

Znowuż za czasów Snorfu, zabierano się za budowę aż trzykrotnie. Pierwszej z piramid w ogóle nie dokończono z powodu nawarstwiających się błędów architektonicznych. Druga okazała się tzw. piramidą łamaną, czyli taką, której ściany w połowie wysokości zmieniały kąt nachylenia (na fotografii). Przykład tej egzotycznej bryły do dziś szpeci krajobraz w okolicy Dahszur. Dopiero kolejny monument w tym regionie, znany dziś jako Czerwona Piramida, przypomina zabytki znane z pocztówek. 

Powtórzę więc raz jeszcze: nie od razu Wielką Piramidę zbudowano. Podziwiając miejsce spoczynku Cheopsa, powinniśmy mieć z tyłu głowy dziesiątki wcześniejszych piramid. Znacznie mniej okazałych, mniej stabilnych i po prostu nie tak wspaniałych.

3.
Odkryliśmy obozy robotników

Według bardziej dziwacznych koncepcji, piramidy w Gizie mogli wznieść tylko kosmici lub swego rodzaju rasa nadludzi zamieszkująca Ziemię tysiące lat temu. Brzmi to co najmniej tak, jakbyśmy nie posiadali żadnych dowodów świadczących, że Egipcjanie konstruowali coś poza małymi lepiankami. Ale mamy.

Wykopaliska ujawniły, że 400 metrów od Sfinksa znajdowało się niemałe miasteczko robotnicze, jak również przylegający doń cmentarz. Dla archeologów takie stanowisko to zawsze istna skarbnica informacji. Mają oni do dyspozycji ślady zabudowań, narzędzia, kości zwierząt i wreszcie szczątki samych mieszkańców. Z takim materiałem można się pokusić o snucie bardzo dokładnych przewidywań na temat pracy i codziennej doli starożytnych. Wiemy ile jedli, jak byli leczeni oraz, jak często odnosili kontuzje (bardzo często). Wiele kości nosi ślady deformacji wskazujących na niesłychanie wyczerpującą, długotrwałą i ryzykowną pracę fizyczną. Jednocześnie, znaleziska już dawno pozwoliły zanegować dawny pogląd, jakoby piramidy wznosili niewolnicy. Warunki mieszkaniowe, nadspodziewanie rozbudowana opieka medyczna oraz bogata jak na te warunki dieta, wskazują, że faraon nie musiał nikogo zmuszać do udziału w pracach. Długość budowy dawała możliwość wykwalifikowania budowniczych, którzy przez długie lata nie musieli się martwić o wikt i opierunek.

4.
Mamy ciekawe źródła pisane

Wykopaliska to nie jedyne źródła mówiące o największym przedsięwzięciu starożytności. Jedną z najnowszy archeologii jest zbiór papirusów odkrytych na wybrzeżu Morza Czerwonego w 2010 roku, pochodzących właśnie z epoki Cheopsa. Teksty z Wadi al-Jarf zostały napisane w 27 roku panowania sławnego faraona i w bezpośredni sposób wspominają o pewnych szczegółach budowy Wielkiej Piramidy. Potwierdziły one m.in., iż wapienne bryły służące jako zewnętrzne okrycie dla monumentów, pochodziły z kamieniołomu Turah leżącego opodal dzisiejszego Kairu i były sprawnie transportowane do Gizy za sprawą wysoko rozwiniętego systemu żeglugi na Nilu i licznych kanałach. Dzięki wysiłkom francuskich archeologów wiemy również, że w regionie Wadi al-Jarf istniał ogromny port – najstarszy spośród znanych – kluczowy dla prac w nekropolii. Jego zarządca imieniem Merrer, osobiście odpowiadał za sprowadzanie do kraju części materiałów oraz narzędzi, niezbędnych do ukończenia budowy.

5.
Sanie nadają się do transportu

Sanie do transportu bloków

Z dzisiejszej perspektywy, każdy sposób przewożenia ciężkiego towaru, bez użycia silnika spalinowego czy elektrycznego, wydaje się nieprawdopodobny. Zaś pomysł, że ktoś mógłby ciągnąć blok skalny bez użycia kół, na saniach, brzmi już całkowicie niedorzecznie. Przecież mówimy o wielu, naprawdę wielu sześcianach ważących najmniej 2,5 tony! Podobno Napoleon podziwiając piramidy szybko wyliczył, że zawierają one wystarczającą ilość budulca do otoczenia Francji trzymetrowym murem.

Sprawą zainteresowali się nie tak dawno fizycy z Uniwersytetu w Amsterdamie. W artykule zamieszczonym przez nich Physical Review, przekonują, że drobiny piasku zachowują się podobnie do kulek w łożysku, a po odpowiednim zwilżeniu, pozwalają zredukować siłę wymaganą do przesunięcia ciężaru nawet o połowę. Współgra to ze starożytnymi rysunkami, przedstawiającymi sceny wylewania wody przed saniami. Fundamentalną różnicę między transportem na suchym i mokrym podłożu zilustrowano na prostych modelach (tu i tu). Oczywiście są też alternatywne hipotezy, jak sunięcie kamieni po drewnianych balach, lub umieszczenie ich między dwiema drewnianymi dyskami i toczenie. Jednak nadal przodują sanie – może niezbyt efektywne, ale obecne w źródłach oraz zapewniające największą bezwypadkowość.

6.
Maszyny proste to potęga

Podobnie jak w przypadku Stonehenge czy posągów Moai, operowanie ciężkimi blokami przez Egipcjan od zawsze było źródłem wątpliwości. Tu jednak znów z pomocą przychodzi fizyka, i to najprostsza. Wydaje się, że do układania wielkich kamieni potrzeba zaawansowanego sprzętu, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie – wystarczy wiedza i umiejętne wykorzystanie maszyn prostych. Archimedes mawiał: “Dajcie mi punkt podparcia, a poruszę Ziemię”; i mamy prawo zakładać, że budowniczowie piramid stosowali się do tej maksymy na dwa tysiące lat przed narodzinami genialnego Greka.

Dźwignia

Współcześnie funkcjonuje cała społeczność pozytywnie zakręconych świrów, amatorsko projektujących prymitywne konstrukcje pomagające w wykonaniu nadludzkiej pracy. Pokazują oni, z jaką łatwością można obrócić, podnieść czy przepołowić nawet najmasywniejszy obiekt. Przykładowo pan Andrzej Bochnacki udowadnia jak łatwo transportować ogromny ciężar ze stopnia na stopień, a pewien gość z Michigan, za pomocą dźwigni stawia do pionu głazy jakich nie powstydziłoby się Stonehenge. 

Nie mam zielonego pojęcia czy akurat któryś z tych pomysłów wykorzystano przy budowie piramid, czy może wymyślono coś zupełnie innego. Trudno to zweryfikować, ale jeśli tylko Egipcjanie mieli jako takie pojęcie o fizyce i matematyce, tak naprawdę posiadali wszystko co konieczne aby przenosić i układać wielotonowe bloki. Osobiście podejrzewam, że pozbawieni nowoczesnej technologii starożytni, byli mistrzami stosowania maszyn prostych. Zadania jawiące się współczesnym jako niesamowite wyzwanie, dla egipskich inżynierów były prawdopodobnie chlebem powszednim. Tak to już bywa, że ograniczenia w sprzęcie i zasobach, bardzo efektywnie popychają człowieka na poziomy kreatywności, niedostępne rozpuszczonym leniom. Tak, to o nas.

7.
Naukowcy wiedzą czego nie wiedzą

Na koniec uwaga ogólna, dotycząca nie tylko problemu piramid, ale też każdego innego tematu osaczanego przez pseudonaukę. Słuchając różnej maści foliarzy, często daje się słyszeć zarzut jakoby naukę cechowała arogancja. Zgodnie z tą narracją uczeni mają wąskie horyzonty i pozostają zamknięci na jakiekolwiek nowe koncepcje. Ma to dotyczyć również egiptologów, rzekomo przyspawanych do jedynej słusznej teorii i głuchych na jakąkolwiek krytykę.

To kompletne brednie. Oczywiście bardzo często, któraś z koncepcji zyskuje popularność i siłą rzeczy zaczyna dominować nad resztą. Jednak nikt nie wyraża stuprocentowej pewności co do pomysłów opartych o szczątkowy materiał źródłowy. Weźmy na ten przykład, wiodącą hipotezę tłumaczącą wznoszenie bloków na szczyt piramidy. Zakłada ona istnienie okalających konstrukcję ramp, po których robotnicy przesuwali kolejne kamienne kloce. Zdaniem pseudonaukowców, właściwa nauka stawia w tym miejscu kropkę. W rzeczywistości jednak, na łamach periodyków nieustannie toczone są dyskusje dotyczące wariacji ramp, albo przedstawiające zupełnie inne propozycje. Prof. Wojciech Kołątaj przekonuje, że do transportu bloków Egipcjanie używali dźwigni (a jakżeby inaczej), złożonej z pni palmowych oraz skórzanych worów z piaskiem jako przeciwwagi, jednocześnie punktując hipotezę ramp. Jak widać, można.

Przeglądając książki, ogromna pokora egiptologów wręcz rzuca się w oczy. Wiedzą oni, co jest wykluczone, co prawdopodobne, a co jedynie możliwe. Nie udają wcale, że zdołali rozwikłać każdą zagadkę i usunęli wszystkie znaki zapytania. Różnica między nimi a łowcami taniej sensacji sprowadza się do tego, że naukowiec utrzymuje dyscyplinę narzucaną mu przez metodologię oraz logikę. Konkurencyjne koncepcje mają rację bytu dopóki działają, nie wymagają mnożenia bytów oraz posiadają umocowanie w odkryciach archeologicznych. Tylko tyle i aż tyle wystarczy aby rozwijać naukę. Nawet jeżeli nie dostarcza to tylu emocji co wesołe spekulowanie i filmy z żółtymi napisami.

Literatura uzupełniająca:
I. Edwards, Piramidy Egiptu, przeł. H. Górski, Warszawa 1996;
M. Matys, Patent na dźwignię z linką, czyli jak zbudowano piramidy, wywiad z Wojciechem Kołątajem, [online: http://wyborcza.pl/1,75400,1022572.html];
D. Bonn, Ancient Egyptians transported pyramid stones over wet sand, [online: http://iop.uva.nl/content/news/2014/00/prl-egyptian-pyramids.html];
O. Jarus, How Were the Egyptian Pyramids Built?, [online: https://livescience.com/32616-how-were-the-egyptian-pyramids-built-.html];
O. Jarus, Giza Secret Revealed: How 10,000 Pyramid Builders Got Fed, [online: https://livescience.com/28961-ancient-giza-pyramid-builders-camp-unearthed.html];
M. Lallanilla, World’s Oldest Harbor Discovered in Egypt, [online: https://livescience.com/28778-worlds-oldest-harbor-papyrus-khufu-cheops.html].
Telewizja vs. Noble. Ile czasu programy informacyjne poświęciły nauce? Janusze nauki #4: Tylko pseudonauka 42 AstroCiekawostki cz.4