Czytaj dalej

Piramidy wybudowali kosmici, ewentualnie nasi zaawansowani turboprzodkowie, którzy zaklęli w nich wiedzę tajemną bądź ostrzeżenie dla przyszłych pokoleń. Chyba wszyscy zetknęliśmy się z książkami lub filmami przedstawiającymi tego typu historie.

Zasad­ni­czo to się kładzie kamień na kamieniu. 

Obelix

Piramidy w Gizie budzą respekt i roz­pa­lają wyobraź­nię. Jako intry­gu­jący i nie do końca wyja­śniony element prze­szło­ści, nie­za­wod­nie znajdują miejsce w licznych teoriach spi­sko­wych oraz alter­na­tyw­nych wizjach świata. W myśl zasady, że każda historia zasłu­guje na ubar­wie­nie, część ludzi nadaje sędziwym monu­men­tom wyjąt­kowe zna­cze­nie, pragnąc aby pod­ręcz­niki były równie pory­wa­jące co przygody Indiany Jonesa. 

Nie lubię takich zabaw. Nawet nie dlatego, że zaj­mo­wa­łem się historią. Po prostu to kolejna próba sił między racjo­na­li­zmem i irra­cjo­na­li­zmem, nauką i pseu­do­nauką, meto­do­lo­gią i baj­ko­pi­sar­stwem. Już kiedyś na blogu miałem okazję podjąć ten wątek, przy okazji oceny popu­lar­nego filmu Tajem­nice piramid. Autorzy tak zwanego doku­mentu kom­plet­nie odle­cieli, przed­sta­wia­jąc złożoną opowieść o mitycz­nym związku słynnych zabytków ze wszyst­kich stron świata. Zgodnie z nią, sta­ro­dawne monu­menty skrywają zako­do­wane ostrze­że­nie przed wielką kata­strofą, która może położyć kres cywi­li­za­cji. Skąd o tym wszyst­kim wiemy? Rzecz jasna, od wszech­wie­dzą­cego, “tajem­ni­czego informatora”. 

Kosmici pomagają budować piramidy

Niestety jak zauwa­ży­łem, ani ano­ni­mo­wość fil­mo­wego omnibusa, ani sen­sa­cyjny sposób przed­sta­wie­nia odważnej tezy, nie wzbu­dzają wąt­pli­wo­ści zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści widzów. Nic dziwnego, w końcu “alter­na­tywne” źródła infor­ma­cji zarzu­cają odbior­ców całą masą nie­wy­god­nych faktów. Nie­wy­god­nych i nie­we­ry­fi­ko­wal­nych, ale za to upraw­do­po­dab­nia­ją­cych wszelkie fantazje. 

Co bawi nie­zmien­nie, ich autorzy z lubością snują śmiałe domysły, kon­se­kwent­nie milcząc na temat tego, co nie­ko­niecz­nie odpo­wiada ich wersji historii lub brzmi zbyt przy­ziemne. Skoro tak, to ja sobie pozwolę zwrócić uwagę na kilka wygod­nych faktów na temat genezy piramid. Dokład­niej, wygod­nych z punktu widzenia nauki i zdrowego rozsądku, ale naj­czę­ściej uwie­ra­ją­cych entu­zja­stów fan­ta­styki i teorii spi­sko­wych. Otwórz­cie więc umysły i… No dobra, bez żartów.

1.
Egipcjanie zdobywali doświadczenie

Mastaba w Egipcie

Wielka Piramida nie­odmien­nie zachwyca i zmusza do kon­tem­plo­wa­nia nie­sa­mo­wi­tych moż­li­wo­ści cywi­li­za­cji egip­skiej. Jakim cudem sta­ro­żytny lud nagle wzniósł wysoką na 146 metrów i złożoną z dwóch milionów skalnych bloków budowlę? Brzmi to mocno nieprawdopodobnie. 

Jednak jakoś rzadziej roz­pły­wamy się nad wcze­śniej­szymi dziełami Egipcjan. Mało kto wypo­wiada się z podobnym pod­nie­ce­niem o pira­mi­dzie Dżesera, nie mówiąc już o powsta­ją­cych setki lat wcze­śniej masta­bach. Nic dziwnego, bowiem ściętym ostro­słu­pom daleko do precyzji i ele­gan­cji z których słynie Wielka Piramida. O ile łatwo zwątpić w ludzką genezę tej ostat­niej, nie kwe­stio­nuje się faktu, iż sta­ro­żytni mogli postawić solidny, acz niski kamienny gro­bo­wiec. Moim zdaniem to bardzo ważne, ponieważ sku­pia­jąc się wyłącz­nie na Pira­mi­dzie Cheopsa, tracimy z oczu ewolucję, która umoż­li­wiła jej skon­stru­owa­nie. W ten sposób można dojść do prze­świad­cze­nia, że oto pry­mi­tywne plemię korzy­sta­jące z naj­prost­szych narzędzi, ni stąd ni zowąd wznosi jeden z cudów świata! Zapo­mi­namy, że w czasach Cheopsa egipska pań­stwo­wość liczyła sobie już 800 lat (mniej więcej taki odcinek czasu dzieli nas od rozbicia dziel­ni­co­wego, więc to raczej sporo). Były to całe stulecia rozwoju mate­ma­tyki, astro­no­mii, medycyny, a także logi­styki. Przez cały ten okres w obszarze Nilu powsta­wały inte­re­su­jące kamienne budowle. Na początku proste, z czasem nabie­ra­jące rozmachu, czego uko­ro­no­wa­niem stały się pomniki z Gizy. Faraonów chowano najpierw w mniej zachwy­ca­ją­cych masta­bach, które zgodnie z zamysłem Imhotepa zaczęto budować jedna na drugiej – co zaowo­co­wało ufor­mo­wa­niem piramid schod­ko­wych o wyraźnie zazna­czo­nych pozio­mach. Dopiero wtedy mogło dojść do narodzin ścią­ga­ją­cych na siebie całą uwagę, kla­sycz­nych piramid. 

Filmy z żółtymi napisami nie­chęt­nie wspo­mi­nają o mniej dosko­na­łych budyn­kach, wska­zu­ją­cych na stop­niowe zdo­by­wa­nie przez sta­ro­żyt­nych cennego doświad­cze­nia i ewi­dentną ewolucję archi­tek­tury. Zamiast tego namięt­nie wałkują rekor­dowe wła­ści­wo­ści pomnika Cheopsa, tworząc iluzję, jakoby per­fek­cja wzięła się z niczego. 

2.
Nie wszystkie piramidy były imponujące

Łamana piramida w Dahszur

Kon­ty­nu­ując powyższy wątek, warto zwrócić uwagę na piramidę w Meidum. Podobnie do piramidy Dżesera, daleko jej do idealnej formy wła­ści­wych piramid, a wiele wskazuje na to, że była ona wie­lo­krot­nie prze­bu­do­wy­wana i popra­wiana. Najpierw wznie­siono sied­mio­stop­niową piramidę schod­kową, aby zaraz potem ją powięk­szyć o kolejny poziom i całość posze­rzyć. Ale na tym nie koniec. Wkrótce schodki piramidy z jakiegoś powodu wypeł­niono kamie­niami i pokryto ściany gładką wapienną warstwą. Badacze biorą w rachubę sce­na­riusz, zgodnie z którym w Meidum najpierw wznie­siono mastabę, następ­nie roz­bu­do­waną do formy piramidy schod­ko­wej,  na końcu dopro­wa­dzoną do kształtu wła­ści­wego ostrosłupa. 

Znowuż za czasów Snorfu, zabie­rano się za budowę aż trzy­krot­nie. Pierw­szej z piramid w ogóle nie dokoń­czono z powodu nawar­stwia­ją­cych się błędów archi­tek­to­nicz­nych. Druga okazała się tzw. piramidą łamaną, czyli taką, której ściany w połowie wyso­ko­ści zmie­niały kąt nachy­le­nia (na foto­gra­fii). Przykład tej egzo­tycz­nej bryły do dziś szpeci kra­jo­braz w okolicy Dahszur. Dopiero kolejny monument w tym regionie, znany dziś jako Czerwona Piramida, przy­po­mina zabytki znane z pocztówek. 

Powtórzę więc raz jeszcze: nie od razu Wielką Piramidę zbu­do­wano. Podzi­wia­jąc miejsce spo­czynku Cheopsa, powin­ni­śmy mieć z tyłu głowy dzie­siątki wcze­śniej­szych piramid. Znacznie mniej oka­za­łych, mniej sta­bil­nych i po prostu nie tak wspaniałych. 

3.
Odkryliśmy obozy robotników

Według bardziej dzi­wacz­nych kon­cep­cji, piramidy w Gizie mogli wznieść tylko kosmici lub swego rodzaju rasa nadludzi zamiesz­ku­jąca Ziemię tysiące lat temu. Brzmi to co najmniej tak, jakbyśmy nie posia­dali żadnych dowodów świad­czą­cych, że Egip­cja­nie kon­stru­owali coś poza małymi lepian­kami. Ale mamy. 

Wyko­pa­li­ska ujawniły, że 400 metrów od Sfinksa znaj­do­wało się niemałe mia­steczko robot­ni­cze, jak również przy­le­ga­jący doń cmentarz. Dla arche­olo­gów takie sta­no­wi­sko to zawsze istna skarb­nica infor­ma­cji. Mają oni do dys­po­zy­cji ślady zabu­do­wań, narzę­dzia, kości zwierząt i wreszcie szczątki samych miesz­kań­ców. Z takim mate­ria­łem można się pokusić o snucie bardzo dokład­nych prze­wi­dy­wań na temat pracy i codzien­nej doli sta­ro­żyt­nych. Wiemy ile jedli, jak byli leczeni oraz, jak często odnosili kontuzje (bardzo często). Wiele kości nosi ślady defor­ma­cji wska­zu­ją­cych na nie­sły­cha­nie wyczer­pu­jącą, dłu­go­trwałą i ryzy­kowną pracę fizyczną. Jed­no­cze­śnie, zna­le­zi­ska już dawno pozwo­liły zane­go­wać dawny pogląd, jakoby piramidy wznosili nie­wol­nicy. Warunki miesz­ka­niowe, nad­spo­dzie­wa­nie roz­bu­do­wana opieka medyczna oraz bogata jak na te warunki dieta, wskazują, że faraon nie musiał nikogo zmuszać do udziału w pracach. Długość budowy dawała moż­li­wość wykwa­li­fi­ko­wa­nia budow­ni­czych, którzy przez długie lata nie musieli się martwić o wikt i opierunek. 

4.
Mamy ciekawe źródła pisane

Wyko­pa­li­ska to nie jedyne źródła mówiące o naj­więk­szym przed­się­wzię­ciu sta­ro­żyt­no­ści. Jedną z naj­now­szy arche­olo­gii jest zbiór papi­ru­sów odkry­tych na wybrzeżu Morza Czer­wo­nego w 2010 roku, pocho­dzą­cych właśnie z epoki Cheopsa. Teksty z Wadi al-Jarf zostały napisane w 27 roku pano­wa­nia sławnego faraona i w bez­po­średni sposób wspo­mi­nają o pewnych szcze­gó­łach budowy Wielkiej Piramidy. Potwier­dziły one m.in., iż wapienne bryły służące jako zewnętrzne okrycie dla monu­men­tów, pocho­dziły z kamie­nio­łomu Turah leżącego opodal dzi­siej­szego Kairu i były sprawnie trans­por­to­wane do Gizy za sprawą wysoko roz­wi­nię­tego systemu żeglugi na Nilu i licznych kanałach. Dzięki wysiłkom fran­cu­skich arche­olo­gów wiemy również, że w regionie Wadi al-Jarf istniał ogromny port – naj­star­szy spośród znanych – kluczowy dla prac w nekro­po­lii. Jego zarządca imieniem Merrer, oso­bi­ście odpo­wia­dał za spro­wa­dza­nie do kraju części mate­ria­łów oraz narzędzi, nie­zbęd­nych do ukoń­cze­nia budowy. 

5.
Sanie nadają się do transportu

Sanie do transportu bloków

Z dzi­siej­szej per­spek­tywy, każdy sposób prze­wo­że­nia cięż­kiego towaru, bez użycia silnika spa­li­no­wego czy elek­trycz­nego, wydaje się nie­praw­do­po­dobny. Zaś pomysł, że ktoś mógłby ciągnąć blok skalny bez użycia kół, na saniach, brzmi już cał­ko­wi­cie nie­do­rzecz­nie. Przecież mówimy o wielu, naprawdę wielu sze­ścia­nach ważących najmniej 2,5 tony! Podobno Napoleon podzi­wia­jąc piramidy szybko wyliczył, że zawie­rają one wystar­cza­jącą ilość budulca do oto­cze­nia Francji trzy­me­tro­wym murem. 

Sprawą zain­te­re­so­wali się nie tak dawno fizycy z Uni­wer­sy­tetu w Amster­da­mie. W artykule zamiesz­czo­nym przez nich Physical Review, prze­ko­nują, że drobiny piasku zacho­wują się podobnie do kulek w łożysku, a po odpo­wied­nim zwil­że­niu, pozwa­lają zre­du­ko­wać siłę wymaganą do prze­su­nię­cia ciężaru nawet o połowę. Współgra to ze sta­ro­żyt­nymi rysun­kami, przed­sta­wia­ją­cymi sceny wyle­wa­nia wody przed saniami. Fun­da­men­talną różnicę między trans­por­tem na suchym i mokrym podłożu zilu­stro­wano na prostych modelach (tutu). Oczy­wi­ście są też alter­na­tywne hipotezy, jak sunięcie kamieni po drew­nia­nych balach, lub umiesz­cze­nie ich między dwiema drew­nia­nymi dyskami i toczenie. Jednak nadal przodują sanie – może niezbyt efek­tywne, ale obecne w źródłach oraz zapew­nia­jące naj­więk­szą bezwypadkowość. 

6.
Maszyny proste to potęga

Podobnie jak w przy­padku Sto­ne­henge czy posągów Moai, ope­ro­wa­nie ciężkimi blokami przez Egipcjan od zawsze było źródłem wąt­pli­wo­ści. Tu jednak znów z pomocą przy­cho­dzi fizyka, i to naj­prost­sza. Wydaje się, że do ukła­da­nia wielkich kamieni potrzeba zaawan­so­wa­nego sprzętu, podczas gdy jest dokład­nie odwrot­nie – wystar­czy wiedza i umie­jętne wyko­rzy­sta­nie maszyn prostych. Archi­me­des mawiał: “Dajcie mi punkt pod­par­cia, a poruszę Ziemię”; i mamy prawo zakładać, że budow­ni­czo­wie piramid sto­so­wali się do tej maksymy na dwa tysiące lat przed naro­dzi­nami genial­nego Greka.

Dźwignia

Współ­cze­śnie funk­cjo­nuje cała spo­łecz­ność pozy­tyw­nie zakrę­co­nych świrów, ama­tor­sko pro­jek­tu­ją­cych pry­mi­tywne kon­struk­cje poma­ga­jące w wyko­na­niu nad­ludz­kiej pracy. Pokazują oni, z jaką łatwo­ścią można obrócić, podnieść czy prze­po­ło­wić nawet naj­ma­syw­niej­szy obiekt. Przy­kła­dowo pan Andrzej Boch­nacki udo­wad­nia jak łatwo trans­por­to­wać ogromny ciężar ze stopnia na stopień, a pewien gość z Michigan, za pomocą dźwigni stawia do pionu głazy jakich nie powsty­dzi­łoby się Stonehenge. 

Nie mam zie­lo­nego pojęcia czy akurat któryś z tych pomysłów wyko­rzy­stano przy budowie piramid, czy może wymy­ślono coś zupełnie innego. Trudno to zwe­ry­fi­ko­wać, ale jeśli tylko Egip­cja­nie mieli jako takie pojęcie o fizyce i mate­ma­tyce, tak naprawdę posia­dali wszystko co konieczne aby prze­no­sić i układać wie­lo­to­nowe bloki. Oso­bi­ście podej­rze­wam, że pozba­wieni nowo­cze­snej tech­no­lo­gii sta­ro­żytni, byli mistrzami sto­so­wa­nia maszyn prostych. Zadania jawiące się współ­cze­snym jako nie­sa­mo­wite wyzwanie, dla egip­skich inży­nie­rów były praw­do­po­dob­nie chlebem powsze­dnim. Tak to już bywa, że ogra­ni­cze­nia w sprzęcie i zasobach, bardzo efek­tyw­nie popy­chają czło­wieka na poziomy kre­atyw­no­ści, nie­do­stępne roz­pusz­czo­nym leniom. Tak, to o nas.

7.
Naukowcy wiedzą czego nie wiedzą

Na koniec uwaga ogólna, doty­cząca nie tylko problemu piramid, ale też każdego innego tematu osa­cza­nego przez pseu­do­naukę. Słu­cha­jąc różnej maści foliarzy, często daje się słyszeć zarzut jakoby naukę cecho­wała aro­gan­cja. Zgodnie z tą narracją uczeni mają wąskie hory­zonty i pozo­stają zamknięci na jakie­kol­wiek nowe kon­cep­cje. Ma to dotyczyć również egip­to­lo­gów, rzekomo przy­spa­wa­nych do jedynej słusznej teorii i głuchych na jaką­kol­wiek krytykę. 

To kom­pletne brednie. Oczy­wi­ście bardzo często, któraś z kon­cep­cji zyskuje popu­lar­ność i siłą rzeczy zaczyna domi­no­wać nad resztą. Jednak nikt nie wyraża stu­pro­cen­to­wej pewności co do pomysłów opartych o szcząt­kowy materiał źródłowy. Weźmy na ten przykład, wiodącą hipotezę tłu­ma­czącą wzno­sze­nie bloków na szczyt piramidy. Zakłada ona ist­nie­nie oka­la­ją­cych kon­struk­cję ramp, po których robot­nicy prze­su­wali kolejne kamienne kloce. Zdaniem pseu­do­nau­kow­ców, właściwa nauka stawia w tym miejscu kropkę. W rze­czy­wi­sto­ści jednak, na łamach perio­dy­ków nie­ustan­nie toczone są dyskusje doty­czące wariacji ramp, albo przed­sta­wia­jące zupełnie inne pro­po­zy­cje. Prof. Wojciech Kołątaj prze­ko­nuje, że do trans­portu bloków Egip­cja­nie używali dźwigni (a jakżeby inaczej), złożonej z pni pal­mo­wych oraz skó­rza­nych worów z piaskiem jako prze­ciw­wagi, jed­no­cze­śnie punk­tu­jąc hipotezę ramp. Jak widać, można.

Prze­glą­da­jąc książki, ogromna pokora egip­to­lo­gów wręcz rzuca się w oczy. Wiedzą oni, co jest wyklu­czone, co praw­do­po­dobne, a co jedynie możliwe. Nie udają wcale, że zdołali roz­wi­kłać każdą zagadkę i usunęli wszyst­kie znaki zapy­ta­nia. Różnica między nimi a łowcami taniej sensacji spro­wa­dza się do tego, że nauko­wiec utrzy­muje dys­cy­plinę narzu­caną mu przez meto­do­lo­gię oraz logikę. Kon­ku­ren­cyjne kon­cep­cje mają rację bytu dopóki działają, nie wymagają mnożenia bytów oraz posia­dają umo­co­wa­nie w odkry­ciach arche­olo­gicz­nych. Tylko tyle i aż tyle wystar­czy aby rozwijać naukę. Nawet jeżeli nie dostar­cza to tylu emocji co wesołe spe­ku­lo­wa­nie i filmy z żółtymi napisami.

Literatura uzupełniająca:
I. Edwards, Piramidy Egiptu, przeł. H. Górski, Warszawa 1996;
M. Matys, Patent na dźwignię z linką, czyli jak zbudowano piramidy, wywiad z Wojciechem Kołątajem, [online: http://wyborcza.pl/1,75400,1022572.html];
D. Bonn, Ancient Egyptians transported pyramid stones over wet sand, [online: http://iop.uva.nl/content/news/2014/00/prl-egyptian-pyramids.html];
O. Jarus, How Were the Egyptian Pyramids Built?, [online: https://livescience.com/32616-how-were-the-egyptian-pyramids-built-.html];
O. Jarus, Giza Secret Revealed: How 10,000 Pyramid Builders Got Fed, [online: https://livescience.com/28961-ancient-giza-pyramid-builders-camp-unearthed.html];
M. Lallanilla, World’s Oldest Harbor Discovered in Egypt, [online: https://livescience.com/28778-worlds-oldest-harbor-papyrus-khufu-cheops.html].
Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.