To w końcu ile jest kontynentów?

Wątpliwości co do tego, ile jest na świecie kontynentów i – co za tym idzie – co powinniśmy uznawać za kontynent, wysypały się w połowie ubiegłego roku. W momencie, gdy media rozkręciły sensację wokół nowego kontynentu, czyli podmorskiej Zelandii.

Krótko: Zależnie od tego jakim kryterium się posłużymy, możemy mówić o sześciu, siedmiu lub nawet ośmiu kontynentach. Osobiście stawiałbym na siódemkę.

Aby policzyć ziemskie kontynenty, musimy najpierw zdefiniować samo pojęcie kontynentu. Większość z nas poszłaby najbardziej oczywistą drogą, rozumiejąc ten termin intuicyjnie, jako wielgachny fragment lądu. Pewnie nie mniejszy niż 7 milionów kilometrów kwadratowych, ponieważ mniej więcej takie rozmiary posiada Australia, uważana dotąd za najdrobniejszy ze współczesnych kontynentów. Możemy też spojrzeć na sprawę od strony bardziej kulturowo-historycznej. W takim ujęciu często pozwalamy sobie na rozdzielanie Europy i Azji, zamiast traktowania ich wspólnie jako Eurazji. Wreszcie mamy geologów, w pierwszej kolejności zwracających uwagę na konfigurację skorupy ziemskiej. I właśnie przez nich wszystko się gmatwa.

Myśląc o naszej planecie w najprostszy sposób doszlibyśmy do wniosku, że oceany i kontynenty różnią się wyłącznie położeniem. Oceany są po prostu niżej położonymi terenami, które zalał wszechocean, podczas gdy kontynenty oraz wyspy to obszary wystające ponad poziom wody. Dopiero gdy pochylimy się nad budową litosfery, odkryjemy, że istota tego podziału sięga znacznie głębiej. Pod względem geologicznym skorupy oceaniczne okazują się stosunkowo cienkie, ale jednocześnie bogate w bazalt, bardziej ubite i gęste od skorup kontynentalnych. Te drugie natomiast są nawet pięciokrotnie grubsze, nieco rzadsze i zbudowane przede wszystkim z granitów. Obie formacje różni także geneza. Dna oceaniczne są geologicznie bardzo młode i de facto bez przerwy ulegają zastępowaniu przez świeże podłoże. Dzieje się tak w związku ze zjawiskiem spreadingu, czyli rozsuwania się wzdłuż przecinających je grzbietów oceanicznych. Z drugiej strony, rozrastające się podwodne płyty nieustannie wsuwają się pod mniej gęste płyty kontynentalne. Te ostatnie natomiast są zwykle – poza regionami typowo wulkanicznymi – znacznie starsze i można znaleźć na nich formacje sięgające wiekiem nawet 4 miliardów lat.

Płyta kontynentalna i oceaniczna

Właśnie “kryteria geologiczne” zostały przywołane na samym wstępie głośnego artykułu Zelandia: Ukryty Kontynent, opublikowanego na łamach oficjalnego periodyku Geosociety of America w ubiegłym roku.

Powierzchnia Ziemi podzielona jest na dwa rodzaje skorup: kontynentalne i oceaniczne, a także na 14 głównych płyt tektonicznych. Razem te płyty tworzą potężną deskryptywną strukturę, dzięki której można zrozumieć i zbadać historię Ziemi oraz procesy geologiczne. W ciągu ostatnich 50 lat duży nacisk położono na pomiary i modelowanie aspektów tektoniki płyt w różnych skalach. Jednocześnie nastąpił postęp w naszym zrozumieniu kontynentalnego riftingu, granic kontynentalno-oceanicznych (COB) i odkrycia wielu fragmentów mikrokontynentów, które utknęły w basenach oceanicznych podczas rozerwania superkontynentu. Ale co z większymi kontynentami? Kontynenty są największymi obiektami powierzchniowymi Ziemi i wydawało się mało prawdopodobne, aby kiedykolwiek zaproponowano uznanie nowego.

GSA

Patrząc na świat od tej strony, mielibyśmy prawo zaznaczyć na mapie kontynentów chociażby szelfy, czyli tę część płyt kontynentalnych, którą przykrywa morze. Ujawniłoby to m.in., że Australia dzieli swoją półkę z Nową Gwineą (ale już nie z Nową Zelandią!), zaś Eurazja z większością Indonezji (i faktycznie podejrzewa się, że jeszcze kilkadziesiąt tysięcy lat temu, gdy poziom wód był niższy, dało się przebyć drogę z Indochin do Jawy suchą stopą). Przede wszystkim jednak, ignorując współczesną powierzchnię oceanu odkrylibyśmy jeszcze jeden, dodatkowy kontynent – Zelandię, lub jak kto woli – Tasmantis.

Granice kontynentu Zelandia

Tak naprawdę ubiegłoroczny artykuł nie był aż tak sensacyjny jak sugerowałaby jego popularność w mediach. Uczeni debatują na temat podwodnej Zelandii już ponad dwadzieścia lat. Przecież nie zauważyliśmy dopiero wczoraj, że półka skalna w tym regionie znacznie wybija się ponad poziom okolicznych płyt oceanicznych. Potrzeba było jednak kolejnych lat wnikliwych badań, dotyczących składu i genezy podłoża południowego Pacyfiku, aby upewnić się z czym mamy do czynienia. Teraz wiemy już, że wody Oceanu Spokojnego skrywają regularną platformę kontynentalną o powierzchni mniej więcej o połowę mniejszej od Europy (niecałe 5 milionów kilometrów kwadratowych) – stąd co niektórzy mówią o mikrokontynencie. Tak czy inaczej, aż 90% obszaru Zelandii spoczywa pod wodą, a jej jedyne wystające fragmenty znamy pod postacią Nowej Zelandii, Nowej Kaledonii i wielu mniejszych wysepek.

Badania trwają nadal, zwłaszcza zbieranie skalnych próbek i datowanie ich wieku. Odkryliśmy co prawda, że Zelandia leży wyżej niż płyty oceaniczne, ma mniejszą gęstość oraz znacznie większą grubość; geolodzy wciąż jednak szukają dowodu, na to iż nowy kontynent jest równie stary co pozostałe. Najstarsze znalezione dotąd zelandzkie skały pochodzą “zaledwie” z kambru, podczas gdy na powierzchni lądów spotykane są struktury pamiętające czasy archaiku. Jednak i to stanowi cenną przesłankę, ponieważ formacje budujące płyty oceaniczne rzadko kiedy przekraczają wiekiem choćby 200 milionów lat, co oznacza, że te z Zelandii i tak pozostają o 100-150 milionów lat starsze.

Wracając do pytania postawionego w tytule. Bezspornie możemy wymienić sześć kontynentów: Afrykę, Amerykę Północną, Amerykę Południową, Antarktydę, Australię i Eurazję. Zaginiona Zelandia z bardzo dużym prawdopodobieństwem również posiada wszystkie geologiczne cechy kontynentu. To daje nam siódemkę. Jeżeli uprzemy się dodatkowo przy separowaniu Europy i Azji – co obiektywnie ma jednak dość słabe uzasadnienie – moglibyśmy mówić nawet o ośmiu kontynentach. Jak widać, na pytanie pozornie pozostające na poziomie przedszkola, trudno obecnie udzielić klarownej odpowiedzi.

Masa Ziemi rośnie czy maleje? 5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o misji Rosetty Na jaką maksymalną wysokość może wspiąć się człowiek?