Ostatnio NASA pochwaliła się zarejestrowaniem aż siedmiu planet pozasłonecznych, za jednym zamachem. Dla jednych była to sensacja, inni poczuli lekkie rozczarowanie. Warto przy tej okazji przypomnieć sobie o kilku faktach, jakie nawet laik powinien wiedzieć o egzoplanetach i bodaj najprężniej rozwijanej działce astronomii.

1. Znamy już kilka tysięcy egzoplanet

Globów pozasłonecznych odkryto tysiącePo ostatnim odkryciu dorod­nego układu pla­ne­tar­nego TRAPPIST-1, kilka portali obwie­ściło: “NASA udo­wod­niła, że wszech­świat nie jest pusty”! Kiepski wniosek, bo tak się składa, że fakt ten znany jest amatorom astro­no­mii już od kilku dekad. A przy­naj­mniej od momentu, gdy w 1991 roku Alek­san­der Wolsz­czan wykrył ślady globów okrą­ża­ją­cych pulsar PSR 1257+12. Do 2005 roku skla­sy­fi­ko­wa­li­śmy przeszło setkę egzo­pla­net, w 2007 roku już dwu­krot­nie więcej, zaś obecnie znamy ich ponad 3,5 tysiąca. Odkrycia kolej­nych stanowią niemalże codzien­ność.

Natu­ralne wydaje się pytanie: ile systemów pla­ne­tar­nych, podob­nych lub różnych od naszego, może istnieć gdzieś w kosmosie? Mimo zgro­ma­dze­nia bogatego bagażu doświad­czeń, wciąż nie możemy pozwolić sobie na snucie szcze­gó­ło­wych sza­cun­ków. Naj­przy­jem­niej byłoby założyć, że każda, bądź niemal każda gwiazda, trzyma na smyczy po kilka planet. Wtedy wystar­czy­łoby prze­mno­żyć 400 miliar­dów przez 8 (załóżmy podo­bień­stwo do naszego Układu), aby otrzymać osza­ła­mia­jącą liczbę około 3,2 biliona globów poza­sło­necz­nych, w samej tylko Drodze Mlecznej. Byłoby to jednak zbyt proste i prze­sad­nie opty­mi­styczne ujęcie sprawy. Nie możemy też wyciągać zbyt ostrych i pesy­mi­stycz­nych wniosków, pły­ną­cych z samych obser­wa­cji. Teleskop Keplera musiał prze­ba­dać aż 150 tys. gwiazd, aby wyłowić zaledwie 1,2 tys. śladów układów pla­ne­tar­nych; lecz to wcale nie musi oznaczać, że mniej niż 1% gwiazd posiada jaką­kol­wiek planetę. Astro­no­mo­wie dosko­nale zdają sobie sprawę z nie­do­sko­na­ło­ści obecnych metod oraz sprzętu (o nich później), spo­dzie­wa­jąc się planet w wielu miej­scach, w które nie mają wglądu. Dlatego też, spo­ty­kane tu i ówdzie sta­ty­styki różnią się od siebie w sposób dia­me­tralny. Zdając się na instynkt i przy­pusz­cze­nia, uczeni podają szacunki, wahające się od 35% do nawet 80%. Dawałoby to od 140 do nawet 320 miliar­dów układów pla­ne­tar­nych w naszej galak­tyce. Tak więc, już od dawna mamy prawo mówić, iż “wszech­świat nie jest pusty”.

2. Globy pozasłoneczne badamy pośrednio

Tranzyt metodą badania nowych planetWspo­mniany już Alek­san­der Wolsz­czan, odkrył po raz pierwszy planety poza­sło­neczne, badając oddalony o niecałe tysiąc lat świetl­nych pulsar. Jak łatwo się domyślić, przy tak ogrom­nych odle­gło­ściach, wyklu­czone są obser­wa­cje bez­po­śred­nie. Ani Wolsz­czan, ani wielu jego następ­ców, nigdy nie ujrzała obcych światów na własne oczy. Nie musieli, gdyż istnieje przy­naj­mniej kilka okręż­nych metod reje­stro­wa­nia obiektów okrą­ża­ją­cych dalekie gwiazdy.

Pierwsza, z której korzy­stał sam Wolsz­czan, polega na szcze­gó­ło­wej analizie pozycji danej gwiazdy. Jeżeli gwiazda wygląda na “roz­bu­janą”, to naj­praw­do­po­dob­niej wynika to z wpływu gra­wi­ta­cyj­nego okrą­ża­ją­cych ją planet, zwykle dość masyw­nych, choć zbyt ciemnych aby móc je zobaczyć. Metoda druga jest równie pomy­słowa i opiera się na zjawisku tranzytu, czyli przej­ścia obiektu na tle danej gwiazdy. Ana­lo­giczny efekt mogliśmy samo­dziel­nie podzi­wiać w 2012 roku, podczas przej­ścia Wenus na tle tarczy sło­necz­nej. Co prawda, w przy­padku ciał odda­lo­nych o lata świetlne nie ujrzymy wyraź­nych konturów egzo­pla­nety, ale dostępne urzą­dze­nia są w stanie wyłapać czasowe osła­bie­nie światła docie­ra­ją­cego do nas z badanej gwiazdy. Zwłasz­cza w przy­padku dużych planet poza­sło­necz­nych, tego typu regu­larne “zaćmie­nia”, pozo­stają dla astro­no­mów wyjąt­kowo war­to­ścio­wymi poszla­kami. Trzecia metodę opra­co­wał inny polski astronom, Bohdan Paczyń­ski. Oparł ją o efekt soczew­ko­wa­nia gra­wi­ta­cyj­nego, do wyko­rzy­sta­nia, którego wymagane są dwie gwiazdy: gwiazda “soczew­ku­jąca” poten­cjal­nie posia­da­jąca planetę oraz druga, leżąca w prostej linii za nią. Gra­wi­ta­cja pierw­szej gwiazdy zadziała jak soczewka, wzmac­nia­jąca światło tej drugiej. W tym przy­padku, jeśli gwiazda “soczew­ku­jąca” posiada jakie­kol­wiek planety przy­sła­nia­jące jej tarczę, zakłó­ce­nia są sto­sun­kowo łatwe do wychwy­ce­nia. Mikro­so­czew­ko­wa­nie sprawdza się szcze­gól­nie dobrze w przy­padku mniej masyw­nych planet, w tym obiektów zie­mio­po­dob­nych. (Ale o szcze­gó­łach tych, oraz mniej popu­lar­nych metod, zapewne napiszę jeszcze w przy­szło­ści).

3. Niektóre widzieliśmy na własne oczy

Gwiazda Fomalhaut posiada egzoplanetę

Gwiazda Fomal­haut i planeta Dagon (ozna­czana też jako Fomal­haut b).

Gwiazda HR8799 i jej układ pla­ne­tarny.

Jeśli posłu­gi­wa­nie się niezbyt efek­towną astro­me­trią, tran­zy­tem lub innymi metodami pośred­nimi, wzbu­dziło w was roz­cza­ro­wa­nie – przy­cho­dzę z pocie­sze­niem. W 2008 roku po raz pierwszy udało się, w sposób cał­ko­wi­cie bez­po­średni, sfo­to­gra­fo­wać planetę poza­sło­neczną. Gazowy olbrzym Dagon (bo tak go nazwano) obiega odległą  o 25 lat świetl­nych gwiazdę Fomal­haut. Rzecz jasna, nie uzy­ska­li­śmy zdjęcia, z jakiego z powo­dze­niem mogli­by­ście zrobić ele­gancką tapetę na pulpit, lecz jedynie obraz pełen roz­pik­se­lo­wa­nych punktów. Mimo to, astro­no­mo­wie posta­wili ważny krok, który zaowo­co­wał bez­po­śred­nim ustrze­le­niem kolej­nych egzo­pla­net. Szcze­gól­nie udana wydaje się foto­gra­fia całego układu, nale­żą­cego do gwiazdy zmiennej HR8799. Zaan­ga­żo­wa­nie hawaj­skich tele­sko­pów Kecka i LBT oraz inter­fe­ro­me­tru LBTI, pozwo­liło na bardzo wyraźne uchwy­ce­nie czterech planet. Świetna jakość, zwa­żyw­szy na dystans wyno­szący jakieś 1200 bilionów kilo­me­trów.

Jak na razie, nasza kolekcja sfo­to­gra­fo­wa­nych układów, liczy niecałe trzy­dzie­ści sztuk.

4. Tatooine istnieje naprawdę

Niektóre globy pozasłoneczne są bardzo intrygującePonad połowa gwiazd – w odróż­nie­niu od Słońca – pozo­staje uwikłana w układy podwójne, potrójne lub większe. W żadnym wypadku nie wyklucza to procesów pla­ne­to­twór­czych, jednak sta­ty­stycz­nie gwiazdy wie­lo­krotne częściej bywają pozba­wione układów pla­ne­tar­nych niż gwiazdy poje­dyn­cze. Niemniej, to te pierwsze znacznie lepiej działają na wyobraź­nie, zarówno laików jak i autorów science-fiction.

Wśród gwiazd podwój­nych wyróż­niamy tzw. pla­ne­tarne układy oko­ło­główne oraz układy oko­ło­po­dwójne. W przy­padku tych pierw­szych, gwiazdy znajdują się od siebie sto­sun­kowo daleko i każda może posiadać własne planety. Zarówno obser­wa­cje astro­no­mów jak i symu­la­cje wskazują, że w tej kon­fi­gu­ra­cji, ewen­tu­alne układy są raczej skromne a same planety muszą okrążać swoją gwiazdę po bardzo ciasnej orbicie. Bardziej inspi­ru­jące wydają się pla­ne­tarne układy oko­ło­po­dwójne, piesz­czo­tliwe zwane też – ku uciesze fana­ty­ków Gwiezd­nych Wojen – układami Tatooine. Mamy z nimi do czy­nie­nia gdy gwiazdy tańczą ze sobą bardzo blisko, tworząc wspólne centrum dla obie­ga­ją­cych je planet. Wyobraź­cie sobie znie­wa­la­jący widok hory­zontu, okra­szony wschodem dwóch lub trzech słońc…

5. Przybywa kandydatek na Ziemię 2.0

Szukamy nowej Ziemi

Ziemia w zesta­wie­niu z wizu­ali­za­cją planety Kepler 452b.

Jak usta­li­li­śmy, planety poza­sło­neczne w samej Drodze Mlecznej można liczyć w miliar­dach. Nie oznacza to niestety, że w każdym lub prawie każdym układzie znajdują się bliź­niaczki Ziemi. Od razu uczulam, iż okre­śle­nie “zie­mio­po­dobna” nie oznacza wcale “iden­tyczna z Ziemią”. Chodzi o obiekty posia­da­jące dwa zestawy cech, upo­dab­nia­jące je do naszej Błę­kit­nej Kropki. Po pierwsze musi być to planeta skalista, wypo­sa­żona w wodę i dość gęstą atmos­ferę, dodat­kowo naj­le­piej czynna tek­to­nicz­nie. Po drugie, sio­strzany glob powinien leżeć w ekos­fe­rze, czyli opty­mal­nej odle­gło­ści od gwiazdy, pozwa­la­ją­cej na utrzy­ma­nie wody w stanie ciekłym. Glob obda­rzony tymi pryn­cy­pial­nymi walorami, mógłby w dalekiej przy­szło­ści posłużyć do kolo­ni­za­cji, bądź przy­naj­mniej zasiania na nim prostego życia.

Jeszcze całkiem niedawno, sądzono że Ziemia stanowi praw­dziwy rarytas w skali kosmosu i obawiano się, że tak przy­ja­znych światów możemy nie spotkać przez całe dzie­się­cio­le­cia. Jednak w tym przy­padku, astro­no­mo­wie przeżyli kolejne miłe zasko­cze­nie. Worek z pla­ne­tami sio­strza­nymi roz­wią­zał się na dobre w 2014 roku, co przy­nio­sło nam do chwili obecnej około dzie­się­ciu kan­dy­da­tek na Ziemię w wersji 2.0. Chyba naj­więk­sze nadzieje budzą Kepler 452b, którego odkrycie NASA ogłosiła na kon­fe­ren­cji latem 2015 roku, oraz poznana rok później Proxima b, obie­ga­jąca bliską nam Proximę Centauri. Oba obiekty są nieco większe od Ziemi, mogą posiadać wodę w stanie ciekłym i krążą wokół spo­koj­nych, gwiezd­nych karłów. Niestety wciąż daleko im do ideału: Proxima b może mieć bardzo długą dobę (nie­wy­klu­czone, że na jednej stronie ciągle panuje dzień, a na drugiej noc) i przyj­muje o wiele więcej groźnego pro­mie­nio­wa­nia od swojej gwiazdy; z kolei na powierzchni Keplera 452b panuje silne przy­cią­ga­nie, a sama planeta leży aż 1400 lat świetl­nych stąd. Jak wspo­mnia­łem: zie­mio­po­dobna wcale nie oznacza gościnna dla ludzi.

Jeśli wierzyć świeżym prze­ka­zom NASA, w układzie TRAPPIST-1 dostrze­żono siedem planet, spośród których aż trzy cieszą się pobytem w ekos­fe­rze. Dobra wia­do­mość, choć w zare­je­stro­wa­nych pla­ne­tach nie należy pokładać zbyt wielkiej wiary. Choć obiegają bardzo słabego i lekkiego czer­wo­nego karła, robią to na tyle blisko aby pozo­sta­wać wysta­wio­nym na ich­niej­sze burze sło­neczne, roz­bły­ski i pro­mie­nio­wa­nie alfa. Poza tym, praw­do­po­dob­nie globy zwrócone są ciągle jedną stroną do gwiazdy, co trudno brać za dobrą monetę. Mimo to, odkrycie pozo­staje warte uwagi, przede wszyst­kim w per­spek­ty­wie opra­co­wy­wa­nia kolej­nych sza­cun­ków. Bo skoro w jednym układzie może zdarzyć się kilka bliź­nia­czek Ziemi, to w galak­tyce musi ich być jeszcze więcej niż sądzono
Literatura uzupełniająca:
N. deGrasse Tyson, D. Goldsmith, Wielki początek. 14 miliardów lat kosmicznej ewolucji, przeł. P. Rączka, Warszawa 2004;
Countdown to Discovery of Alien Life: „10’s of Billions of Rocky Planets in Milky Way Habitable Zones”, [online: dailygalaxy.com/my_weblog/2012/04/countdown-to-discovery-of-alien-life-10s-of-billions-of-rocky-planets-in-milky-way-habitable-zones-e.html];
M. Wielgosz, TRAPPIST-1 — komentarz Węglowego, [online: http://weglowy.blogspot.com/2017/02/trappist-1-komentarz-weglowego.html];
Kepler-452b: Earth’s Bigger, Older Cousin — Briefing Materials, [online: nasa.gov/keplerbriefing0723];
F. Marchis, Kepler-16: Exoplanets around binary star systems do exist, [online: http://cosmicdiary.org/fmarchis/2011/09/15/kepler-16-exoplanets-around-binary-star-systems-do-exist/];
M. Cuk, Can double stars have planets? (Intermediate), [online: http://curious.astro.cornell.edu/about-us/77-the-universe/extrasolar-planets/general-questions/239-can-double-stars-have-planets-intermediate].


  • x

    “Jak łatwo się domyśleć”
    domyślić 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • maniek122112

    Mam takie pytanie. Jakie są prze­szkody, oprócz tech­nicz­nych, w zare­je­stro­wa­niu światła egzo­pla­nety, ze szcze­gó­ło­wo­ścią pozwa­la­jącą zobaczyć kon­ty­nenty na planecie wiel­ko­ści Ziemi z odle­gło­ści, powiedzmy kil­ku­dzie­się­ciu lat świetl­nych. Czy jeśli byli­by­śmy w stanie wynieść na orbitę teleskop średnicy 100m, czy nawet więcej, byłoby to możliwe, czy są jakieś inne czynniki, które by to unie­moż­li­wiły.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie wydaje mi się aby na prze­szko­dzie stała jakaś fizyczna prze­szkoda; ale jak sam zauwa­ży­łeś, potrze­bo­wa­li­by­śmy mon­stru­al­nego tele­skopu. Nasz obecny sprzęt nie pozwala nawet na zbyt dokładne oglą­da­nie gwiazd (poza nie­któ­rymi nad­ol­brzy­mami to nadal tylko kropki), więc co dopiero mówić o powierzch­niach planet. Na razie to nie wchodzi w grę.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • maniek122112

        Jestem kom­plet­nym laikiem, dlatego zadaję tak proste pytania ;). Wydawało mi się, że w samej prze­strzeni mię­dzy­gwiezd­nej są prze­szkody, które nam to unie­moż­li­wią, bo przecież nie jest to chyba próżnia abso­lutna. A cholera, niewiele rzeczy tak pobudza moją wyobraź­nie jak moż­li­wość zoba­cze­nia egzo­pla­nety złożonej cho­ciażby z kilkuset pikseli. Jeśli prze­szkodą jest tylko tech­no­lo­gia, to zawsze jest jakaś nadzieja. Tym bardziej, że chyba były już plany wysłania tele­skopu o całkiem pokaźnej średnicy — ATLAST.
        No i jeszcze jedno pytanko. Gdy byłem piękny i młody, czytałem “Błękitną Kropkę” Sagana. Opisywał tam moż­li­wość wyko­rzy­sta­nia gra­wi­ta­cji Słońca jako soczewki powięk­sza­ją­cej, co umoż­li­wi­łoby osią­gnię­cie bardzo ostrych obrazów — wyma­ga­łoby to podróży na odle­głość jakiś kilkuset jed­no­stek astro­no­micz­nych. Czy coś wiadomo na temat real­no­ści tej hipotezy/teorii, czy to tylko mrzonki.
        Prze­pra­szam, że tak truję dupę, ale męczą mnie te pytania.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Nikt zadający sensowne pytania, niczego nie truje. 🙂 Oczy­wi­ście próżnia jest pełna cząstek, ale na pewno nie jest to prze­szkoda na tyle poważna aby unie­moż­li­wić obej­rze­nie obiektu odda­lo­nego o kilka, kil­ka­na­ście czy kil­ka­dzie­siąt lat świetl­nych. Tyle tylko, że jak na warunki kosmiczne, planety są naprawdę mikro­sko­pijne. Zauważ, że nawet Pluton został grun­tow­nie zbadany dopiero dzięki sondzie New Horizons. Sądzę, że ten wpis może być dla Ciebie bardzo pomocny: https://www.kwantowo.pl/2015/07/09/dlaczego-hubble-nie-dal-nam-dokladnych-zdjec-plutona/
        Nie pamiętam niestety co dokład­nie Sagan pisał, ale mniej więcej ten efekt wyko­rzy­stu­jemy przy opisanym powyżej mikro­so­czew­ko­wa­niu gra­wi­ta­cyj­nym. Tyle tylko, że nie wyko­rzy­stu­jemy Słońca, lecz inne dwie gwiazdy, które akurat znajdują się w prostej linii. Rze­czy­wi­ście ich gra­wi­ta­cja pozwala na uwy­pu­kle­nie obrazu i znacznie ułatwia sprawę.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • maniek122112

        Dzięki. Akurat relacje pomiędzy odle­gło­ścią a wiel­ko­ścią obiektu są proste do zro­zu­mie­nia. Cóż, skoro fizyka nie ma nic prze­ciwko, pozo­staje kwestia tech­no­lo­gii, pie­nię­dzy i czasu ;).
        Tak nawiasem mówiąc, sam nie wiem jak tu trafiłem ale chyba zostanę na dłużej 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Cieszę się. Przyszło mi do głowy jeszcze coś. Planety oczy­wi­ście pozo­stają w ciągłym ruchu (często naprawdę szybkim) i są dość ciemne. Każdy kto się bawił w foto­grafa wie, że odległy, ciemny obiekt, należy długo naświe­tlać (w tym przy­padku, bardzo długo). Jed­no­cze­śnie, ruchomy, długo naświe­tlany obiekt będzie nieostry. To zapewne jest pewne utrud­nie­nie, choć myślę, że odpo­wied­nia obróbka bądź technika robienia zdjęć, załatwi sprawę.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • yaxoo

        Oczy­wi­ście istnieją prze­szkody. W obser­wa­cji wizu­al­nej prze­szka­dza nam cho­ciażby pył — światło widzialne go nie prze­kro­czy. Ale kto nam każe patrzeć na planety zasło­nięte pyłem? Możemy znaleźć tysiące bez pyłu między nimi a nami. Większym pro­ble­mem jest spek­tro­sko­pia, bo światło prze­cho­dząc od obcej planety do nas może napotkać na drobiny pyłu, które nie unie­moż­li­wią nam reje­stra­cję światła, ale wpłyną na “skład” tego światła. Skąd wiadomo, że w widmie światła od dalekiej gwiazdy, w którym wysko­czyły linie wodoru i węgla, pochodzą one od tej gwiazdy, a nie np. pyłu, jaki wystę­puje między gwiazdą a nami? Tutaj już jest czysta spe­ku­la­cja, przez co światło prze­cho­dzi po drodze. Dlatego niekiedy lepiej wierzyć temu, co sami potra­fimy zobaczyć 😀 Jak się uda, to być może dożyjemy czasów, w których będzie można zobaczyć naj­bliż­szą nam obcą planetę lepiej, aniżeli w postaci kropki. Trzy­majmy kciuki, aby podczas naszej eme­ry­tury załapać się na takie rzeczy :))

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • maniek122112

        Dzięki, oczy­wi­ście ja trzymam kciuki cały czas 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Oczy­wi­ście, że jest pył: cho­ciażby ten pocho­dzący z Obłoku Oorta, jak i ana­lo­gicz­nych obłoków otu­la­ją­cych inne układu. Nie sądzę jednak aby to był główny i naj­gor­szy z pro­ble­mów. Mając ten, nie­re­al­nie potężny teleskop, i tak nie­wy­obra­żalne powięk­sze­nie, pył przy bardzo długim czasie naświe­tla­nia nie powinien stać się prze­szkodą nie do przej­ścia. Już bardziej praw­do­po­dobny jest drugi z tych pro­ble­mów, ale z nim stykamy się przecież już w tym momencie. Wła­ści­wie, przy większej roz­dziel­czo­ści, odróż­nie­nie szumów tła i pyłów powinno być znacznie łatwiej­sze iż obecnie, gdy widzimy tylko kropkę.

        Ale to i tak tylko gdybanie, gdyż jak mówiłem, na razie jesteśmy w stanie ledwo poob­ser­wo­wać tarcze kilku czer­wo­nych nad­ol­brzy­mów.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • yaxoo

      Główną prze­szkodą w zare­je­stro­wa­niu światła egzo­pla­nety jest to, że planety nie świecą, drogi kolego.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • maniek122112

        Drogi kolego, to chyba oczy­wi­ste, że chodzi o światło odbite od macie­rzy­stej gwiazdy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Antoni Sk

    Bardzo fajny wpis. Czekałem na coś od Ciebie na ten temat, bo lubię czytać Twoje teksty 😉 Trzymaj tak dalej !

    W 2. akapicie wkradł się mały błąd “wyraź­nych kontorów planety” — konturów

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.kissdigital.pl/ Adam

    1200 bilionów km to 126.84 lat świetl­nych. Sorry, nie mogłem się powstrzy­mać napo­ty­ka­jąc tę “obcą” jed­nostkę w tekście 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Mariusz Kozłow­ski

    Pytanie z trochę innej beczki, ale na temat. Mozę ktoś polecić lite­ra­turę na temat moż­li­wych eko­sys­te­mów planet. Nurtuje mnie myśl, czy możliwe jest ist­nie­nie planet pustyn­nych z atmos­ferą, takich jak przy­to­czona w artykule Tatooine.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • yaxoo

      Lite­ra­tury nie podam, ale można ją poszukać w sieci. Bardziej po stronach astro­no­micz­nych lub arty­ku­łach z cza­so­pism nauko­wych. O róż­no­rod­no­ści eko­sys­te­mów obcych planet świadczą przede wszyst­kim wyniki badań nad obcymi pla­ne­tami: ich masą, gęsto­ścią i odle­gło­ścią od gwiazdy. Planety takie, jak np. Neptun, które są zbu­do­wane głównie z lodu z domieszką gazów, jeżeli przy­bliżą się do gwiazdy, to ta wywieje z nich gazy a lód roztopi. Możesz mieć więc planetę zbu­do­waną z samej wody. Bardziej skom­pli­ko­wa­nym jest dumanie nad ist­nie­niem planety zbu­do­wa­nej głównie z dia­men­tów, niemniej jednak takie roz­wa­ża­nia się prowadzi i to całkiem serio — wynikają one wprost z badań obcych planet, jak masywne i gęste znajdują się w jakiej odle­gło­ści + nasza wiedza o ciśnie­niu, geologii i pla­ne­to­lo­gii. A pustyn­nej planety to chyba daleko szukać nie trzeba, Mars jest taką. Tam masz jedynie pył i kamienie, pomi­ja­jąc lód na bie­gu­nach.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Vilenius Eleuther

        Dla mnie ciekawe jest to, jak rze­czy­wi­stość prze­ra­sta wyobra­że­nia (a więc jednak są na niebie rzeczy, o których się filo­zo­fom nie śniło). Układ Sło­neczny okazuje się jednak wyjąt­kowy, ale jednak jego wyjąt­ko­wość jest in minus. Ogólnie poszu­ki­wa­nie planet poza­sło­necz­nych jest dzie­dziną tak świeżą i tak dyna­micz­nie się roz­wi­ja­jącą, że naprawdę trudno znaleźć książki, które by dogłęb­nie poru­szały temat i po paru mie­sią­cach nie stawały się przy­naj­mniej lekko nie­ak­tu­alne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • maniek122112

    No przecież zdaję sobie sprawę z dzi­siej­szych ogra­ni­czeń tech­no­lo­gicz­nych. Bardziej chodziło mi o to, czy oprócz tych prze­szkód istnieją jakieś inne, fizyczne, optyczne, które w przy­szło­ści unie­moż­li­wią takie obser­wa­cje. Wiesz, chodzi o to czy istnieje prosta zależ­ność — 2x większa powierzch­nia zwier­cia­dła = 2x bardziej szcze­gó­łowy obraz.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Lorne Malvo

      Niestety takiej wiedzy nie posiadam, oczy­wi­ście możemy pokusić się o proste obli­cze­nie. Możemy wyliczyć rozmiar kątowy naj­bliż­szej nam egzo­pla­nety. To pozwoli na obli­cze­nie ile razy musimy powięk­szyć obraz aby zobaczyć powierzch­nię egoz­pla­nety. Stąd już prosta droga do wiel­ko­ści zwier­cia­dła. Ale możesz mieć rację, ta nie­wielka ilość materii w prze­strzeni mię­dzy­gwiezd­nej, czy zakrzy­wie­nie cza­so­prze­strzeni lub inne zjawisko optyczne może wyklu­czyć moż­li­wość bez­po­śred­niej obser­wa­cji optycz­nej.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • maniek122112

        Dzięki.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Lorne Malvo

        Zna­la­złem kilka dyskusji w inter­ne­cie gdzie był poru­szany ten problem. Jedna osoba podała obli­cze­nia odnosząc się do słynnego zdjęcia “Pale blue dot” zro­bio­nego z sondy Voyager. Na tym zdjęciu zro­bio­nym z odle­gło­ści 5 godzin świetl­nych od Ziemi nasza planeta to 1 piksel. Teraz aby zrobić zdjęcie naszej plancie z odle­gło­ści 1 roku świetl­nego o roz­dziel­czo­ści 1 piksela średnica lustra tele­skopu to 500m. Zdjęcie 4 x 4 piksele to średnica 2km. A to dla dystansu 1 roku świetl­nego. W innej dyskusji ktoś chciał oglądać dino­zaury na jakieś planecie odda­lo­nej o miliony lat świetl­nych. Z wyliczeń wynikało że średnica tele­skopu to 4 lata świetlne 🙂 Ktoś wyliczył, że taki teleskop pod wpływem gra­wi­ta­cji zapadłby się w sobie i zamienił w czarną dziurę 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • maniek122112
      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Bardzo ciekawy pomysł na wpis. Może wyko­rzy­stam. 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • kuba_wu

      Raczej: 2x większa średnica zwier­cia­dła = 2x większa roz­dziel­czość. Przy zacho­wa­niu tych pozo­sta­łych para­me­trów zwier­cia­dła, np. dokład­no­ści wyko­na­nia. Zatem właśnie chodzi o ogra­ni­cze­nia tech­niczne (i finan­sowe :)), a nie czysto fizyczne. No ale przecież kwestie wytrzy­ma­ło­ści, odkształ­ca­nia mate­ria­łów, roz­sze­rzal­no­ści cieplnej itd. są również ściśle związane z fizyką — w pewnym momencie docho­dzisz do wniosku, że nie ma we wszech­świe­cie materii z której dałoby się wykonać to czy tamto, więc…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Mateusz Kowacz

      Kwestia tego, że to co my obser­wu­jemy, to ta ciem­niej­sza część planety :). Tutaj trudno o szcze­góły 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Vilenius Eleuther

    Odnośnie punktu pierw­szego, który jest dla mnie naj­bar­dziej inte­re­su­jący:
    Rzadko się o tym mówi i pisze, ale jednym z celów nauko­wych (jeśli nie głównym, bo szukanie drugiej Ziemi ma na celu bardziej pro­pa­gandę) jest stwo­rze­nie sta­ty­styki wystę­po­wa­nia planet. To że wybrano 100 albo 150 tysięcy planet (ta druga liczba jest raczej błędna, a wzięła się chyba stąd, że spośród pier­wot­nych 100 tysięcy usunięto 50 tysięcy gwiazd, a na ich miejsce dołą­czono inne 50 tysięcy), ma umoż­li­wić zebranie repre­zen­ta­tyw­nej próby układów pla­ne­tar­nych i następ­nie stwo­rze­nie wzor­co­wego modelu.
    Zatem to, że wykryto tylko 1700 albo 5000 planet, nie oznacza, że to mało. Po prostu dzięki Keple­rowi można odkryć tylko te planety, których płasz­czy­zna orbit przecina stożek, którego podstawę stanowi tarcza gwiazdy a wierz­cho­łek lustro tele­skopu Keplera. Praw­do­po­do­bień­stwo, że będziemy mogli zaob­ser­wo­wać tranzyt, uzyskać można poprzez podzie­le­nie pro­mie­nia tarczy gwiazdy poprzez promień orbity planety. I tu czekam już parę lat na jakąś ofi­cjalną publi­ka­cję na ten temat, bo na razie tylko wyciągam (mam nadzieję, że nie zbyt daleko idące) wnioski.
    Tym­cza­sem odkrycie owego układu Trappist-1 jest naprawdę ważne, choć nie z tych powodów, o których się mówi. Oczy­wi­ście może być to abso­lutny przy­pa­dek, że akurat układ pla­ne­tarny tej gwiazdy ustawił się odpo­wied­nio względem Ziemi i że jest wyjąt­kiem, ale właśnie obser­wa­cje tele­skopu Keplera wydają się wska­zy­wać, że układy pla­ne­tarne tego typu są o wiele częstsze niż układy takie jak nasz. Takie moje szybkie osza­co­wa­nie (dodam i pod­kre­ślę: nie­nau­kowe) wskazuje, że średnio każda z 60 gwiazd, które obser­wo­wał zespół badaczy, ma w pro­mie­niu 10% pro­mie­nia orbity Ziemi 7 planet wiel­ko­ści Ziemi. Liczba 1 odkry­tego układu pla­ne­tar­nego na 60 obser­wo­wa­nych jest jednak wciąż nie­re­pre­zen­ta­tywna, więc należy przyjąć co najmniej 50-pro­cen­towy błąd sta­ty­styczny.
    Jest jednak coś, co mnie niepokoi. Wiele wskazuje na to, że przy­tła­cza­jąca więk­szość gwiazd (również tych podob­nych do Słońca) ma o wiele licz­niej­sze układy pla­ne­tarne. 8 planet albo nawet 9 planet Układu Sło­necz­nego może być liczbą grubo poniżej średniej. Stąd pytanie: dlaczego poja­wi­li­śmy się w układzie tak bardzo odbie­ga­ją­cym od normy? A niepokoi mnie to dlatego, że może jednak taki wysyp planet może okazać się błędem wyni­ka­ją­cym z chciej­stwa znaj­do­wa­nia ich jak naj­wię­cej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Vilenius Eleuther

    Obawiam się, że w przy­padku gwiazd takich jak Trappist-1 koro­no­graf nic by nie pokazał. Akurat w przy­padku HR 8799 można zaob­ser­wo­wać planety, które jednak “świecą”, co prawda w pod­czer­wieni, ale jednak. A świecą ponieważ są duże (każda jest większa od Jowisza) i są bardzo młode, i w kon­se­kwen­cji wydalają ciepło, które nagro­ma­dziło się w nich podczas narodzin.
    Prze­ciętny układ pla­ne­tarny składa się z takich planet, które już dawno dojrzały i tylko odbijają światło rodzimej gwiazdy. Ciekawe jest nato­miast to, że gdy planeta jest w opozycji powin­ni­śmy dostrze­gać mini­malny wzrost jasności gwiazdy. Nie wiem, czy to się udało jak dotąd.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Karol Sigan

    Z jednej strony pokazuje to jacy jesteśmy malutcy i nie­zna­czący w skali wszech­świata, z drugiej dokład­nie odwrot­nie. Mimo znanych tysięcy planet poza­sło­necz­nych wziąż znamy tylko jedną z tak dogod­nymi warun­kami do pod­trzy­ma­nia życia. Co z tego, że w kosmosie jest miliard miliar­dów planet, skoro 90% to jakieś gazowe olbrzymy a kolejne 9,9 to karły zbyt zimne lub zbyt gorące dla życia?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0