“Czy masz mnie za szaleńca?” – recenzja biografii Elona Muska

“Muskowy” tydzień zakończymy recenzją biografii szefa SpaceX. Książka autorstwa Ashlee’a Vance’a, doczekała się swojego polskiego wydania w ostatnią środę – więc poniższy tekst prawdopodobnie stanowi pierwszą próbę jej oceny.

Wybierając na temat swojej pierwszej książki postać Elona Muska, redaktor The Register i New York Timesa rzucił się na szczególnie głęboką wodę. Miliarder raczej nie słynie z gadatliwości i miłości do mediów – o czym zresztą Vance od samego początku, nieustannie czytelnikowi przypomina. Zaraz po ogłoszeniu planów publikacji, tytułowy bohater miał podobno twardo odmówić współpracy, a nawet grozić uprzykrzaniem życia autorowi. Być może to tylko marketingowy chwyt, ale pasuje do nieznoszącej sprzeciwu natury Muska. W jaki sposób zatem Elon Musk. Biografia twórcy PayPala, Tesli, Spacex trafiła w końcu do druku? Wyjaśnia to krótki rozdział wprowadzający “Świat według Elona”, świetnie szkicujący klimat Musk Landu i całej Doliny Krzemowej. To krótkie, ale sugestywne streszczenie wspólnego lunchu, na który przedsiębiorca zgodził się po miesiącach nagabywania.
Ku mojemu zdziwieniu Musk przerwał mi po kilku minutach, mówiąc po prostu “W porządku”. Dziesiątki dziennikarzy prosiło go wcześniej o pomoc przy książce, ale tylko ja byłem na tyle wkurzającym kretynem, by wiercić mu dziurę w brzuchu (…), a jemu się to najwyraźniej podobało. Sprawa była uzgodniona. Uzyskałem dostęp do kierownictwa jego firm, przyjaciół i rodziny. Mieliśmy spotykać się na obiad raz w miesiącu i spędzać ze sobą tyle czasu, ile było konieczne.
Dalsza narracja przebiega w standardowy, chronologiczny sposób. Poznajemy korzenie naszego bohatera i jego niezbyt udane dzieciństwo w RPA. Popularna szkolna mądrość mówi: szanuj tego nieśmiałego fajtłapę w wielkich binoklach, bo za kilkanaście lat możesz go prosić o zatrudnienie. Zasada ta idealnie pasuje do zarysowanej przez Vance’a sylwetki małoletniego Muska. Chłopak może nie był zbyt mizerny czy słaby, ale od małego przekładał książki i komiksy nad kolegów, a tych którzy się do niego nieroztropnie zbliżyli, szybko irytował swoim egocentryzmem i przemądrzałością. Zdarzyło się, że nawet dostał w dziób. Redaktor już od pierwszych stron imponuje wnikliwością, rzucając setką ciekawostek zaczerpniętych od trudnej do oszacowania liczby rozmówców. Dowiadujemy się o miłości Muska do gier komputerowych, jego gustach literackich (na czele z Douglasem Adamsem!) i ścieżce edukacji. Przy tym, stałym zabiegiem jest unikanie wyśrodkowywania opinii: jeśli, dajmy na to, matka i kolega ze szkolnej ławki Muska podają sprzeczne informacje – redaktor po prostu odnotowuje obie.
Elon Musk, założyciel SpaceX i Tesla MotorsNastępnie wybieramy się z Elonem i jego bratem Kimbalem w długą podróż. Opuszczamy afrykańską Pretorię aby trafić do kanadyjskiego Toronto, a stamtąd do ziemi obiecanej inżynierów i wizjonerów naszych czasów, czyli kalifornijskiej Doliny Krzemowej. Tam zaczyna się zabawa z “Pierwszym Start-Upem” pod postacią zapomnianej firmy Zip2, próbującej podbić bujnie wzrastającą branżę internetową. Po jej sprzedaży Muskowie tworzą serwis finansowy “z nieco pornograficznie brzmiącą nazwą” X.com, w niedalekiej przyszłości przekształconą w działający prężnie do dziś PayPal. Tu zbliżamy się do sylwetki Elona-szefa, ambitnego i despotycznego. Sądzę jednak, że czytelnicy którzy mieli okazję poznać życiorysy innych krzemowych krezusów nie będą niczym zszokowani. Pracoholizm, perfekcjonizm, walki o kontrolę nad własnymi projektami, nieustanne konflikty ze współpracownikami i rodziną, pewien rodzaj niedostosowania społecznego – to wszystko znamy chociażby z biografii Steve’a Jobsa (notabene w książce kilkukrotnie pojawiają się porównania Musk Landu z Apple). Cieszy brak zapędów hagiograficznych – czego można było się poważnie obawiać po pierwszych kilkunastu stronach i promocyjnych tekstach w stylu “Jobs chciał waszych pieniędzy. Zuckenberg pragnie wam pomóc udostępnić zdjęcia bobasów. Elon Musk zamierza uratować świat przed zagładą!”. Jeśli trafiamy na akapity mitologizujące bogacza, to najczęściej oparte są o jego własną, nieco megalomańską samoocenę.

Lądowanie rakiety Falcon, głównego dzieła MuskaOsobiście jestem również wdzięczny Vance’owi, że jak przystało na dziennikarza technologicznego, nie rozwleka w swojej książce wątków osobistych. Nawet tak istotne wydarzenie, jak nagła śmierć syna Justine i Elona, nie staje się ani na chwilę główną osią narracji i wypełnia maksymalnie półtorej strony. Miażdżącą większość opowieści zajmują sprawy biznesu i opisy niezwykłych projektów. I tak, bez silenia się na oryginalność, autor poświęca wszystkie następne rozdziały kolejno: budowaniu potęgi SpaceX, próbom zdobycia hegemonii w dziedzinie odnawialnych źródeł energii (SolarCity) i odważnemu wtargnięciu na rynek motoryzacyjny, przy pomocy elektrycznych samochodów Tesla Motors. Rzecz jasna, znalazło się również miejsce na wzniosłe marzenie kolonizacji Marsa. Wszystko to zostało okraszone licznymi cytatami i fragmentami publikacji Muska.
“Z całą pewnością chce być pierwszym człowiekiem na Marsie” – powiedziała Riley. “Błagałam go, żeby porzucił ten pomysł”. Być może Musk lubi się droczyć ze swoją żoną albo coś ukrywa, ale zaprzeczył swoim ambitnym planom podczas jednej z naszych rozmów. “Wziąłbym udział tylko mając pewność, że SpaceX poradzi sobie po mojej śmierci” – powiedział.
Gratką dla fanów będą również załączone na końcu dodatki, zawierające m.in. szczegóły sprawy sądowej o rzekomą kradzież pomysłu na Zip2, czy mail dotyczący wejścia SpaceX na giełdę zaadresowany przez Elona do swoich pracowników.

Pod względem formy biografia jest dokładnie taka jak być powinna, zarówno pod względem wydania (plus dla oficyny za estetyczną okładkę z obwolutą) jak i warsztatu Ashlee’a Vance’a. Co prawda czytając czuć pewien podziw jakim dziennikarz otacza swojego bohatera, ale z zasady powstrzymuje się przed artykułowaniem swoich ocen, ograniczając się do opisu poszczególnych sytuacji i przywoływania swoich rozmówców. 400-stronicową książkę można spokojnie przemielić w kilka wieczorów; zwłaszcza jeśli interesują nas meandry biznesu i technologii.

Nie mam złudzeń – to na pewno nie ostatnia biografia jakiej doczeka się, wciąż młody i coraz aktywniejszy twórca PayPala, Tesli, SpaceX i SolarCity. Z drugiej jednak strony, przy wyjątkowej powściągliwości Elona Muska, na kolejny życiorys powstały przy jego udziale możemy poczekać ładnych kilka lat. Jeśli więc pragniecie dowiedzieć się jak małomówny geek z RPA zbudował rozległe imperium zmieniające świat – to na chwilę obecną nic lepszego od pracy Vance’a nie znajdziecie.

Książkę możesz zakupić z rabatem korzystając z tego linku.
Info:
Autor: Ashlee Vance;
Tytuł: Elon Musk. Biografia twórcy PayPala, Tesli, SpaceX;
Tytuł oryginału: Elon Musk. Tesla, SpaceX and the Quest for a Fantastic Future;
Tłumaczenie: Agnieszka Bukowczan-Reszut;
Wydawnictwo: Znak Horyzont;
Wydanie: Horyzont 2016;
Liczba stron: 392.
podpis-czarny


Jak to jest być kontrolerem lotu? Dobrze? – recenzja “Houston, lecimy!” Jak zacząłem pisać lewą ręką – recenzja “Mózg ćwiczy” Wspomnienie filmowego Apollo 13