Czytaj dalej

Wiara w Boga sprzeczna z ewolucją? Czy może komuś się coś mocno, bardzo mocno pomieszało? Wśród wielu osób panuje przekonanie, że teoria ewolucji biologicznej wyklucza się z wiarą w Boga, bogów czy reinkarnację, kłóci się z poglądami chrześcijańskimi czy muzułmańskimi. Z takim podejściem można spotkać się czasem nawet wśród osób z wykształceniem biologicznym, co jest podwójnie dołujące.

Poniższy wpis ma charakter gościnny. Przygotował go autor bloga To tylko teoria i popularyzator wiedzy o biologii, Łukasz Sakowski. Mam nadzieję, że drobna odskocznia od fizyki i mojego stylu przypadnie wam do gustu. Miłej lektury!
Teoria ewolucji bio­lo­gicz­nej zajmuje się dowodami, mecha­ni­zmami i pra­wi­dło­wo­ściami opi­su­ją­cymi powsta­wa­nie nowych gatunków i dalej także wyższych taksonów. Teoria ta nie zajmuje się nato­miast ewolucją kosmosu. Nie zajmuje się też ewolucją che­miczną ani nawet bio­ge­nezą (powsta­niem życia), chociaż jest jej bliska. Gdzie tu więc miejsce na religię i wiarę? Moim zdaniem, nie ma go. Skąd zatem dostrze­ga­nie kon­fliktu pomiędzy wiarą i nauką w tej kwestii? Histo­rycz­nie wierzono w dosłow­nie inter­pre­to­waną wersję narodzin wszech­rze­czy, opisaną w Biblii. Idea, że świat i żywe orga­ni­zmy nie powstały w 6 dni za pomocą magicz­nej mocy bożej, przez wieki była powszech­nie nie do pomy­śle­nia. Mimo to znane są źródła, gdzie myśli­ciele zasta­na­wiali się nad pocho­dze­niem życia w sposób bardziej racjo­nalny. Przełom w powszech­nym podej­ściu i poglą­dach na powsta­nie życia i róż­no­rod­no­ści bio­lo­gicz­nej, zapo­cząt­ko­wała publi­ka­cja Darwina O powsta­wa­niu gatunków (…). Od tamtego czasu idea ewolucji bio­lo­gicz­nej nie powinna bul­wer­so­wać, jednak w praktyce tak dzieje się inaczej. W nie­któ­rych stanach USA obser­wuje się nawet zwięk­sze­nie liczby kre­acjo­ni­stów i ciągłe próby wpro­wa­dze­nia kre­acjo­ni­zmu do szkol­nego programu naucza­nia z biologii! To dramat.
jezus dinozaurKim są kre­acjo­ni­ści, tudzież wyznawcy inte­li­gent­nego projektu? Wrogowie numer jeden biologów ewo­lu­cyj­nych – chcia­łoby się rzec pół­żar­tem. Ci pierwsi wyznają dosłowną inter­pre­ta­cję Biblii. Sądzą, że Ziemia ma kilka tysięcy lat, a ludzie żyli współ­cze­śnie z dino­zau­rami. W Ameryce mają nawet swoje Muzeum Stwo­rze­nia, przed­sta­wia­jące osio­dłane tri­ce­ra­topsy. Dla nich dowodem na bzdur­ność ewolucji jest fakt, że 6 tysięcy lat to za mało na powsta­wa­nie nowych gatunków i wyższych taksonów. Ci drudzy z kolei są bardziej pod­stępni mimo swej głupoty. Próbują prze­ko­ny­wać, że idea inte­li­gent­nego projektu również jest teorią naukową. Wyszu­kują luki w teorii ewolucji myśląc, że czegoś w ten sposób dowiodą. Oczy­wi­ście “teoria” Inte­li­gent­nego Projektu nie ma nic wspól­nego z teorią naukową, bo aby móc w ogóle uznać jakąś hipotezę za naukową teorię, musi ona być fal­sy­fi­ko­walna. To znaczy, że muszą istnieć choćby hipo­te­tyczne dowody przeciw niej. W przy­padku teorii ewolucji bio­lo­gicz­nej są nimi na przykład: odna­le­zie­nie ska­mie­nia­ło­ści czło­wieka z ery mezo­zo­icz­nej (choć i zna­le­zie­nie takowych nie­ko­niecz­nie oba­li­łoby samą teorię ewolucji, a jedynie usta­le­nia historii natu­ral­nej), udo­wod­nie­nie, że mutacje nie mogą być przy­sto­so­waw­cze, wyka­za­nie, że dzie­dzi­cze­nie epi­ge­ne­tyczne nie istnieje, dowie­dze­nie, że ska­mie­nia­ło­ści są sfał­szo­wane bądź dato­wa­nie daje fałszywe wyniki, że różne narządy nie są sobie ana­lo­giczne czy homo­lo­giczne, że nie istnieją wirusy prze­no­szące geny z jednych gatunków na inne. Myśląc o poglą­dzie inte­li­gent­nego projektu nie jesteśmy w stanie wyłożyć hipo­te­tycz­nego dowodu przeciw. Wyznawca zawsze może powie­dzieć, że po prostu taki był zamysł boży i nie ma miejsca na dyskusję.
muzeum kreacjiWróćmy teraz do religii i wiary. Jak już napi­sa­łem, TEB nie zajmuje się pocho­dze­niem czy ist­nie­niem Boga, ani innych sił wyższych. Nie dotyczy kwestii reli­gij­nych i tematu wiary. Konflikt pomiędzy naukow­cami, a prze­ciw­ni­kami jest w dużej mierze nadmu­chany przez fana­ty­ków reli­gij­nych. Dlaczego fana­ty­ków? Powin­ni­ście wiedzieć o tym, że Kościół Kato­licki ofi­cjal­nie zaak­cep­to­wał ewolucję. Stało się to w 1996 roku, kiedy papież Jan Paweł II stwier­dził, że ewolucja jest czymś więcej niż tylko hipotezą i można ją trak­to­wać jako udo­ku­men­to­wany naukowo fakt. Kościoły pro­te­stanc­kie w Europie, jako jedne z naj­bar­dziej postę­po­wych na świecie, także nie doszu­kują się tutaj sprzecz­no­ści. Gorzej ma się sprawa z pro­te­stan­ty­zmem w USA, który kwitnie, podobnie jak jego pseu­do­nau­kowe kre­acjo­ni­styczne naucza­nie. W więk­szo­ści krajów muzuł­mań­skich TEB również jest akcep­to­wana i nauczana w publicz­nych szkołach średnich. Religia ta (choć zależy także od odłamu) odrzuca jedynie czę­ściowo ewolucję czło­wieka, co choć absur­dalne, to w zesta­wie­niu z pro­te­stan­ty­zmem w Ameryce i tak jest jeszcze do prze­łknię­cia. Z kolei samo­zwań­cze Państwo Islam­skie na pod­le­głych sobie tery­to­riach zakazuje naucza­nia o ewolucji. Teodor Dobrzań­ski, autor słynnego cytatu „Nic w biologii nie ma sensu, jeśli jest roz­pa­try­wane w ode­rwa­niu od ewolucji’’, swojego czasu wyznawał pra­wo­sła­wie. Wielu członków różnych religii chce śladami Ter­li­kow­skiego czy Cej­row­skiego, stać się święt­szymi od papieża. Jest to jednak zwykły fanatyzm i fun­da­men­ta­lizm reli­gijny, który powinni zwalczać samo rozsądni wierzący.
Patrząc szerzej na sprawę, kon­fliktu między więk­szo­ści dużych religii, a nauką nie ma. Mimo to wciąż natykam się na poglądy typu: jeżeli jakiś profesor biologii ma obrączkę, to nie może wierzyć w ewolucję, nawet jeżeli o niej uczy, bo przecież jest chrze­ści­ja­ni­nem! Jest do tego zmuszany przez władze uczelni, ale sam wcale tak nie myśli. Autentyk. I to od osoby stu­diu­ją­cej na kierunku przy­rod­ni­czym. Śmieszne? Straszne? Gro­te­skowe? Dołujące? Trudno jest wyko­rze­nić z ludzi kre­acjo­nizm, jeżeli od dziecka byli nim karmieni, a gdzieś na drodze edukacji zanie­dbano naukę ewolucji. Warto jednak robić małe i duże kroki, ade­kwatne do sytuacji, bo wyobraź­cie sobie co by się mogło stać, gdyby w tej i innych dzie­dzi­nach zaczęto uczyć głupot, kłamstw, nad­in­ter­pre­ta­cji, a negowano by ustalone, udo­ku­men­to­wane fakty? Docho­dzimy do anty­uto­pij­nych, niemal orwel­low­skich wizji. A przy­po­mi­nam, że w pry­wat­nych szkołach w Stanach Zjed­no­czo­nych to już ma miejsce. W Polsce za rządów 2006–2007 również pró­bo­wano wycofać dział teorię ewolucji z pod­ręcz­ni­ków szkół średnich.
Ham z pupilem.

Ham z pupilem.

Tego, że Ziemia nie jest płaska czy, że Ziemia nie znajduje się w centrum Wszech­świata, nikt już nie neguje. No, może zdarzy się od czasu do czasu, ale raczej jest to zjawisko mar­gi­nalne. Ile czasu minie, ile debat będzie miało miejsce, ile kolej­nych odkryć z biologii ewo­lu­cyj­nej zostanie ogło­szo­nych, żeby kre­acjo­nizm stał się tak samo, powszech­nie, nie­ak­cep­to­wa­nym, nie­zgod­nym z prawdą poglądem, jak idee powszech­nie wyśmie­wa­nych zwo­len­ni­ków płaskiej Ziemi? A ile wniósłby w teorię ewolucji wysiłek panów takich jak Ken Ham czy Kent Hovind bądź też wysiłek sławnej kre­acjo­nistki Wendy Wright, gdyby tak zawzię­cie zaj­mo­wali się oni nauką, a nie pseu­do­nau­ko­wym bełkotem? Wystar­czy­łoby tylko zaak­cep­to­wać proste fakty i obser­wo­wane zjawiska, oraz zro­zu­mieć, że ewolucja nie musi przeczyć wierze w Boga. Czy to tak wiele?

Gościn­nie:
Łukasz Sakowski
Polowanie-na-zdrowie.blogspot.com

Autor
Adam Adamczyk

Adam Adamczyk

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.