Księga czasoprzestrzeni | Kwantowo.pl

Zapewne kojarzycie odwieczne, filozoficzne pytanie: czy drzewo upadające w pustym lesie, na pewno wydaje dźwięk? Mam dla was jego relatywistyczną wariację: czy wobec braku jakiegokolwiek punktu odniesienia, możemy stwierdzić nasze przyśpieszenie?

Skupcie się, bo czeka was długi i dość abs­trak­cyjny eks­pe­ry­ment myślowy. W rolach głównych obsa­dzimy dwóch kon­ku­ru­ją­cych ze sobą geniuszy. Niech będą to np. Sir Fred Hoyle i Stephen Hawking, dwaj pro­fe­so­ro­wie Cam­bridge, przez lata spie­ra­jący się o początek i naturę wszech­rze­czy. W naszej wyima­gi­no­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści, aby raz na zawsze prze­ła­mać impas podej­mują oni męską decyzję o poje­dynku. Oczy­wi­ście Ste­phe­nowi trudno byłoby utrzymać w ręku szablę, toteż obaj fizycy posta­na­wiają stoczyć zacięty bój na polu inte­lek­tu­al­nym. Ten, który szybciej rozwiąże nie­zwy­kle trudny test wygra, a kon­ku­rent będzie zmuszony uznać go za mądrzej­szego i przyznać rację jego tezom. Areną ich walki jest pociąg, pędzący ze stacji w Cam­bridge do Londynu, gdzie zwy­cięzca odbierze gra­tu­la­cje i całusa od królowej. W spe­cjal­nie przy­go­to­wa­nym wagonie usta­wiono długaśny stół, przy którego krańcach usadzono obu naukow­ców. Idealnie na środku zamon­to­wano żarówkę, mającą dać sygnał do odwró­ce­nia kartek i roz­po­czę­cia testu. Nad całością poje­dynku pieczę sprawuje sam Albert Einstein siedzący pośrodku wagonu, naprze­ciwko żarówki.
ciuchciaPociąg rusza. Wzdłuż szyn ustawiły się tłumy skan­du­jące nazwiska swoich herosów (tacy ultrasi stanu sta­cjo­nar­nego i wiel­kiego wybuchu). W pewnym momencie arbiter Albert posta­na­wia włączyć żarówkę, a Fred i Stephen odwra­cają karki. Po dotarciu do stolicy dumny ze zwy­cię­stwa Hawking z radością wyjeżdża na spo­tka­nie królowej. Ze zdzi­wie­niem stwier­dza jednak, że kibice oku­pu­jący peron wywrza­skują pod jego adresem obelgi, wśród których “oszust” wydaje się naj­de­li­kat­niej­szym okre­śle­niem. W końcu jeden z dzien­ni­ka­rzy infor­muje Hawkinga, że ludzie obser­wu­jący z zewnątrz początek poje­dynku zauwa­żyli poważny błąd pro­ce­du­ralny. Co takiego dostrze­gli prze­wraż­li­wieni kibice, co prze­oczył Einstein? Otóż Hawking siedział na końcu wagonu, przodem do kierunku jazdy, odwrot­nie niż Hoyle. Gdy arbiter włączył żarówkę sygnał świetlny musiał dotrzeć najpierw do oczu uczonego przy­ku­tego do wózka, ponieważ wagon poruszał się w kierunku światła. Jego rywal siedząc tyłem do kierunku jazdy, uciekał od światła, co fani uznali za wypa­cze­nie wyników. 

Za zawod­ni­kami, do buczą­cego tłumu wyszedł arbiter i ku zdzi­wie­niu załogi pociągu… przyznał rację sym­pa­ty­kom Hoyle’a! Gorąco zapro­te­sto­wał Hawking, abso­lut­nie pewny, że obie kartki zostały odwró­cone w tej samej mikro­se­kun­dzie. W tym momencie sędzia Einstein zbił wszyst­kich z tropu kon­klu­du­jąc: kibice mają rację, ale nie powie­dzia­łem, że ja i Stephen popeł­ni­li­śmy błąd. Co ma na myśli autor teorii względ­no­ści, uważając oba sta­no­wi­ska za poprawne?

Prędkość światła jest stała i wynosi niecałe 300 tysięcy km/s. Fotony wybie­ga­jące z żarówki, właśnie z taką pręd­ko­ścią docie­rają do oczu roz­sa­dzo­nych w idealnie równych odle­gło­ściach naukow­ców. Osoby stojące poza pocią­giem zauwa­żyły jednak, iż promień światła w jednym kierunku miał do prze­by­cia nieco krótszą drogę niż w drugim, ponieważ gdy Hawking zbliżał się do wystrze­lo­nych fotonów, Hoyle się od nich oddalał! Ale, ale, ale… Arbiter, zawod­nicy i cała obsługa jadącego pociągu oraz ultra­do­kładne elek­tro­niczne czujniki, nie wykazały żadnych nie­pra­wi­dło­wo­ści. Dla obser­wa­to­rów w wagonie obie wiązki światła dotarły do adre­sa­tów w tym samym momencie. Einstein, nie zważając na intuicję, uznaje oba punkty widzenia za rów­no­prawne i praw­dziwe. To rdzeń problemu względ­no­ści.

Aby zro­zu­mieć gdzie leży klucz do roz­wią­za­nia zagadki, wyobraź­cie sobie całą opi­sy­waną sytuację, tj. włą­cze­nie żarówki oraz roz­po­czę­cie testu, jako historię roz­ry­so­waną w postaci komiksu lub albumu ze zdję­ciami. Księga ta w prosty sposób sym­bo­li­zuje cza­so­prze­strzeń. Każdą stronę zajmuje ilu­stra­cja kolejnej mikro­se­kundy naszego zda­rze­nia. Rzecz jasna, dla większej popraw­no­ści, zamiast płaskich kartek powin­ni­śmy dys­po­no­wać czymś w rodzaju holo­gra­mów (w końcu żyjemy w rze­czy­wi­sto­ści trój­wy­mia­ro­wej), ale dla uła­twie­nia dajmy temu spokój. Obaj nasi boha­te­ro­wie, arbiter i tłum, spo­glą­dają na te same stronice cza­so­prze­strzen­nej księgi. To nie ulega wąt­pli­wo­ści. Pozo­staje pytanie, jak to robią?

Piękna wizu­ali­za­cja “krojenia” cza­so­prze­strzeni z programu Poza kosmosem.

Aby pozbyć się zbędnych tech­nicz­nych pro­ble­mów, zdzie­ramy z księgi okładkę i układamy poszcze­gólne kartki obok siebie, tworząc coś w rodzaju bryły, wgłąb której możemy zajrzeć. Einstein stojący na środku wagonu i nie wyko­nu­jący wobec stołu, żarówki i adwer­sa­rzy żadnego ruchu, spogląda na każde zda­rze­nie pod kątem prostym. Jego zegarek pozo­staje zsyn­chro­ni­zo­wany z zegar­kami wszyst­kich obecnych na pokła­dzie. Kibice patrzą na tę samą księgę czy też bryłę, ale pod innym kątem. Gdyby cza­so­prze­strzeń była bochnem chleba, a obser­wa­cja nożem – każdy ciąłby ją na swój sposób. Podczas gdy Einstein, Hoyle i Hawking kroją równe, rów­no­le­głe kromki sym­bo­li­zu­jące poszcze­gólne momenty zawodów; obser­wa­to­rzy poza pocią­giem cięliby ten sam bochen w skos. Punktem stycznym dla obu prze­kro­jów byłoby tylko zaświe­ce­nie żarówki.

Księga cza­so­prze­strzeni nie działa tak jak inne książki. Zależnie od swojego ruchu, obser­wa­to­rzy dostrze­gają część sytuacji np. ze strony piątej, a resztę dopiero ze strony trzeciej i tak dalej. Każdy z nas kroi swoimi zmysłami cza­so­prze­strzeń w inny sposób i żaden z tych sposobów nie jest fałszywy. Warto przy tym zwrócić uwagę na dwa fakty. Po pierwsze w tej meta­fo­rze czas staje się dosłow­nym wymiarem; trzecim bo nasze wycinki wedle umowy mają postać dwu­wy­mia­rową. Po drugie, im bardziej obser­wa­to­rzy są od siebie oddaleni, tym większe różnice w postrze­ga­niu teraź­niej­szo­ści będzie powo­do­wał ich ruch.

Spró­bujmy wyar­ty­ku­ło­wać myśl Ein­ste­ina bardziej dosadnie. Czas pozo­staje względny, co naj­peł­niej oddaje zjawisko dyla­ta­cji. Prze­strzeń również jest względna i ulega zakrzy­wia­niu. Cza­so­prze­strzeń jako całość pozo­staje nato­miast abso­lutna. Oczy­wi­ście nie­rzadko spo­tka­cie się z odmien­nym spo­strze­że­niem, ba, sam nie­jed­no­krot­nie pisałem o zała­my­wa­niu płótna cza­so­prze­strzeni. To jednak tylko pewne uprosz­cze­nie, bo wszelkie odkształ­ce­nia na dobrą sprawę polegają na prze­su­wa­niu “poten­cjału” danego obiektu z ruchu w prze­strzeni na ruch po osi czasu. Gdy spo­czy­wamy nasz zegarek pędzi szybciej niż cza­so­mierz osoby będącej w podróży. Pisząc o abso­lut­nej cza­so­prze­strzeni mam na myśli, że nie potra­fimy zmienić właśnie tego stanu rzeczy. Nie istnieje sce­na­riusz, w którym śmigamy w rakiecie z pręd­ko­ścią bliską pręd­ko­ści światła i sta­rze­jemy się równie szybko co nasi koledzy na Ziemi. Wspo­mniany cza­so­prze­strzenny bochen każdy kroi inaczej, ale za otrzy­mane kromki zawsze ułożą ten sam kształt.

Co do pytania posta­wio­nego na samym początku: czy mamy prawo ocenić, że samotne ciało zanu­rzone w kosmicz­nej pustce ulega przy­śpie­sze­niu? Sądzę, że każdy z was jest już w stanie samo­dziel­nie udzielić popraw­nej odpo­wie­dzi. Naj­waż­niej­szą wska­zówkę już macie – jest nią abso­lutna natura cza­so­prze­strzeni.
Literatura uzupełniająca:
B. Greene, Struktura kosmosu. Przestrzeń, czas i struktura rzeczywistości, przeł. E. Łokas, B. Bieniok, Warszawa 2005;
M. Kaku, Kosmos Einsteina. Jak wizja wielkiego fizyka zmieniła nasze rozumienie czasu i przestrzeni, przeł. J. Popowski, Warszawa 2012.
podpis-czarny

  • m

    O matko. Jakie to skom­pli­ko­wane…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • s

    Jesteś nie­sa­mo­wity. Sposób w jaki przed­sta­wiasz skom­pli­ko­waną fizykę jest godny podziwu. Czasami mam wrażenie, że minąłeś się z powo­ła­niem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Czasami? Ja odnoszę takie wrażenie na co dzień! =)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Logistyk

    Bardzo obrazowo przed­sta­wiony problem 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marcin P.

    Kiedy będzie opu­bli­ko­wana odpo­wiedź?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      To ja was pytam się o odpo­wiedź.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kanies

        Wydaje mi się że można by zaob­ser­wo­wać ruch danego obiektu i jego przy­spie­sze­nie w pustej prze­strzeni, ale potrzeba wtedy dwóch odda­lo­nych od siebie punktów obser­wa­cyj­nych. Skoro wchodzi w grę dyla­ta­cja czasu to musiały by te punkty obser­wa­cyjne mieć zsyn­chro­ni­zo­wane zegary atomowe by zaob­ser­wo­wać zmianę w różnicy pomiaru. Czy jestem na dobrym tropie?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kanies

        Widzę, że trochę odbiłem od tematu… Nawią­zu­jąc do Twojej zagadki: Samo przy­spie­sze­nie jest kwestią punktu odnie­sie­nia, bez niego nie da się stwie­dzić jak szybko przy­spie­szamy. Przy stałym (nie­zmien­nym) nie odczu­jemy żadnych skutków, tylko przy jego zmianie. A sama jego wartość zależy od punktu odnie­sie­nia, jak zakła­damy nie istnieje stały punkt w kosmosie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Dobrze, całkiem blisko. =) Teo­re­tycz­nie nie istnieje punkt odnie­sie­nia, bo sama prze­strzeń jest pusta, a w każdym razie żadnego punktu odnie­sie­nia nie widzimy. Wydaje się również, że sama prze­strzeń nie może służyć za taki punkt. Ale cza­so­prze­strzeń…?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kanies

        Hm… Rozumiem że czas mógłby Nam pomóc w okre­śle­niu zmiany przy­spie­sze­nia, ale i tak potrzebny jest punkt odnie­sie­nia. Można wtedy spraw­dzić np. Jak szybko drga atom cezu podczas gdy się prze­miesz­czamy, ale z czym go porównać?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Pan bee

      Autor zwy­czaj­nie redaguje wiedzę z książek pop-sci i angiel­skiej Wiki­pe­dii i jestem prze­ko­nany, że sam miałby nie mały problem z roz­wią­zy­wa­niem tego typu zagadek bez odpo­wie­dzi podanej na tacy.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Odpo­wiedź jest tu podana: arty­ku­łu­jąc ją wprost, ode­brał­bym pewnie kilku osobom odrobinę satys­fak­cji. To po raz. Po dwa, lite­ra­tura uzu­peł­nia­jąca jest podana. Gdybym użył Wiki­pe­dii (czego nigdy w historii bloga nie zrobiłem) wid­niałby tam adres. Proszę więc nie pisać bzdur. Po trzy, wiedzę gdzieś się zdobywa — o ile pamiętam gdzie można znaleźć ciekawe roz­wi­nię­cie tematu, zawsze chętnie podaję źródła i jak naj­bar­dziej zachęcam do ich wer­to­wa­nia!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Pan bee

        Praw­dzi­wej fizyki uczy się używając aparatu mate­ma­tycz­nego. Pokaż mi jeden artykuł który napi­sa­łeś w oparciu o mate­riały z poważ­nych źródeł takich jak np. Physical Review. Książki popu­lar­no­nau­kowe, które często znajdują się w źródłach Twoich arty­ku­łów zawie­rają całą masę uprosz­czeń i kolorytu. Nawet te pisane przez spe­cja­li­stów, którzy zresztą sami nie ukrywają wyso­kiego poziomu powierz­chow­no­ści i nie­ści­sło­ści swoich popu­lar­no­nau­ko­wych wynurzeń. Wiedzą bowiem, że takie cechy jak pełna skru­pu­lat­ność i obiek­tyw­ność naukowa warto porzucić pisząc popu­li­styczne rzeczy, żeby dotrzeć do szer­szego grona i co za tym idzie więcej zarobić. Oczy­wi­ście nie ma w tym nic złego, bo jak widać są osoby którym wystar­cza deli­katne moczenie ust w jakże nie­zwy­kle sma­ko­wi­tym z mate­ma­tycz­nego punktu widzenia trunku.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Bo to blog popu­lar­no­nau­kowy. Wszystko jest wprost napisane w zakładce kontakt.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Pan bee

        Bardziej odno­si­łem się do Twojego rze­ko­mego prze­ko­na­nia o moż­li­wo­ści posze­rze­nia wiedzy fizycz­nej przez dalsze pisanie popu­lar­no­nau­ko­wych arty­ku­łów. ”Dopiero jakieś 5 lat piszę o fizyce, więc za wiele wiedzieć nie mogę ;).” Przez okres pięciu lat można ukończyć studia. No, ale jak to się mówi na naukę nigdy nie jest za późno. Wszystko przed Tobą Adaś. Tylko pamiętaj, że aby dostać się na fizykę najpierw wypa­da­łoby zdać maturę z mate­ma­tyki i fizyki. Wybacz moją zło­śli­wość, ale taka już moja natura i z pew­no­ścią się nie zmienię.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Zło­śli­wość jest nawet dobra, kiedy ma jakiś sens. W innym wypadku to zwykłe buractwo, a w dodatku tchó­rzo­stwo — ukry­wa­jąc się pod nickiem. Znów odsyłam do zakładki kontakt, gdzie napi­sa­łem co robię, po co i dla kogo. I nie jesteśmy na “Adaś”.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Pan Bee

        Ehe zaczyna się obra­ża­nie, trafiłem w czuły punkt.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Pan bee

        Co do sensu, tutaj jest nim krytyka — uwiel­biam to robić — nazywaj mnie burakiem hurr durr. Otóż uważam, że osoby nie­zwią­zane zawodowo z fizyką, czy cho­ciażby nie znające aparatu mate­ma­tycz­nego, który pozwo­liłby ją dobrze zro­zu­mieć nie są wia­ry­god­nymi popu­la­ry­za­to­rami tej dzie­dziny — wszystko w temacie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Jade

        Skoro ten blog nie jest wia­ry­god­nym popu­la­ry­za­to­rem z dzie­dziny fizyki, to co tu jeszcze robisz? Nikt nie każe Ci go czytać. Znajdź sobie rze­tel­niej­sze źródło infor­ma­cji o fizyce i nie zawracaj głowy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Pan bee

        No wybacz, ale nie czuje się zobo­wią­zany pisać do Ciebie per Pan. Poza tym, jeśli nie chcesz, żeby pisano do Ciebie ano­ni­mowo po prostu zli­kwi­duj tę opcję. Chociaż korzy­stam z pełnego prawa, które daje mi infra­struk­tura Twojego bloga, mimo to jestem oskar­żany o tchó­rzo­stwo. Wracając do mojej krytyki pozwól, że głębiej uza­sad­nię. Otóż jestem prze­ko­nany, że szukając nowej ofiary reda­go­wa­nia w postaci nowej książki popu­lar­no­nau­ko­wej zwracasz uwagę najpierw na to kto ją napisał i czy ma stopień naukowy. Jestem prawie pewien, że pod­cho­dził­byś równie scep­tycz­nie jak ja pod­cho­dzę do Twojego bloga gdybyś jako autora książki o fizyce kwan­to­wej zobaczył histo­ryka, czy prawnika. Może teraz będzie Ci nieco łatwiej zro­zu­mieć podłoże mojej krytyki. Błędów mery­to­rycz­nych nie będę Ci wypi­sy­wał pod każdym arty­ku­łem, bo zwy­czaj­nie nie mam na to chęci.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • www

        Skoro jest Pan takim ‘wielkim’ fizykiem to czemu nie przed­stawi Pan treści powyż­szego tekstu za pomocą mate­ma­tyki, z obja­śnie­niem i wytłu­ma­cze­niem co i jak. tak by masy zro­zu­miały.
        Z tego z wiem wpisy na blogu mają raczej roz­bu­dzić cie­ka­wość i zain­te­re­so­wać ludzi fizyką, by sami docho­dzili do kon­kret­niej­szej wiedzy. A nie być wykładem z fizyki i mate­ma­tyki wyższej.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Antoni Gaudi

        Oj. Doczy­ta­łem dalej i zna­la­złem jednak CHAMA. Trudno. Niech się wygada, bo w szkole chyba nie mógł…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Hubert Michalak

        Wypi­sy­wa­nie błędów mery­to­rycz­nych pod każdym arty­ku­łem to rze­czy­wi­ście byłoby sporo roboty, ale może chociaż pod jednym byś wypisał?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Antoni Gaudi

        Pan bee, rze­czy­wi­ście jest do wszyst­kiego na beeeee. Pewnie jak Adam napi­sałby o ope­ra­to­rach Ham­mil­tona, nablach, obser­wa­blach i innych cie­ka­wost­kach z rachunku ope­ra­to­ro­wego, bo w takim opisuje się naj­czę­ściej teorię mecha­niki kwan­to­wej, to wtedy byłby usa­tys­fak­cjo­no­wany. Choć nie­ko­niecz­nie by to … rozumiał. No chyba, że jednak jest inaczej. Ale wtedy niech poszuka sobie innych forów dla mate­ma­ty­ków i fizyków.
        Bo to miejsce jest na wystar­cza­ją­cym poziomie, żeby zain­te­re­so­wać albo wręcz zafa­scy­no­wać czy­tel­ni­ków nauką i fizyką. I nie potrzeba tutaj hejtu!
        Panie Adamie tak trzymać. Wykłąd był krótki, logiczny i dla nie­któ­rych zro­zu­miały. I to wystar­czy. Pozdra­wiam.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kronos

        Adamie, widzę ostatnio Twoją nie­po­ko­jącą ten­den­cję do odpo­wia­da­nia i dys­ku­to­wa­nia z inter­ne­to­wymi trollami i hej­te­rami. Tak, bowiem bez względu na to jak Pan bee sam siebie nazywa, zależy mu wyłącz­nie na tzw. gów­no­bu­rzy. Za moich czasów krytyka polegała na grzecz­nym wska­za­niu mery­to­rycz­nego błędu i ewen­tu­al­nie jego wyja­śnie­niu, a nie pysków­kami w ogóle nie na temat. Zresztą również trafiłeś w jego, jak on to mówi słaby punkt, bo naj­wy­raź­niej nie rozumie że ‘zło­śli­wość’ to tylko eufemizm od wio­sko­wego chamstwa, a nie żadna nobi­li­tu­jąca cecha cha­rak­teru. Naj­le­piej Pan bee udo­wod­nił swoją postawę robiąc z siebie na koniec idiotę, bo między formułą ‘per pan’ a ‘Adasiem’ jest całe spektrum innych określeń.
        Piszę to wszystko dlatego bo czytając niemal wszyst­kie artykuły kwantowo, nie zasta­na­wia­łem się nad Twoim wykształ­ce­niem i zawodem. Nie obchodzi mnie czy jesteś tram­wa­ja­rzem, tyn­ka­rzem, dekarzem czy sołtysem wsi, skoro tłu­ma­czysz pasjo­nu­jącą dzie­dzinę znacznie lepiej niż 95% nauczy­cieli będących zawo­do­wymi fizykami i niby rozu­mie­ją­cymi ‘aparat mate­ma­tyczny’. Zresztą ze swojego doświad­cze­nia wiem że są osoby po odpo­wied­nich studiach, umiejące świetnie liczyć a które na pewno nie słyszały o co najmniej połowie przed­sta­wia­nych przez Ciebie pro­ble­mów. Dlatego tak trzymaj a trolli wyrzucaj lub knebluj bo inaczej się rozmnożą.
        To pisałem ja, Kronos — chemik z wykształ­ce­nia.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Dosko­nale wiem o czym mówisz w ostat­nich zdaniach. Akurat też z fizykami czasem roz­ma­wiam i zdaję sobie sprawę jaki jest ich poziom świa­do­mo­ści. Niestety skrajnie różny: jedni są zain­te­re­so­wani zgłę­bia­niem natury rze­czy­wi­sto­ści, inni mimo świet­nych ocen i roz­wią­zy­wa­nia skom­pli­ko­wa­nych zadań mate­ma­tycz­nych na dobrą sprawę nie wiedzą niczego o współ­cze­snej fizyce. Dok­to­rant, który o teorii strun wie tylko tyle że taka powstała, albo znający wzór Schro­din­gera, ale nie mający pojęcia o kwestii inter­pre­ta­cji zjawisk kwan­to­wych nie jest niczym rzadkim. A już całkiem na mar­gi­ne­sie, są kwestie do których rozu­mie­nia (=/= wyko­rzy­sta­nia) lepiej zasto­so­wać obrazki i eks­pe­ry­menty myślowe niż cyferki, co pod­kre­ślało wielu uczonych. Do takich tematów należy cho­ciażby fizyka rela­ty­wi­styczna.

        Co do tytułów, wykształ­ce­nia i innych takich, to rzecz jasna mogą mieć zna­cze­nie. Po to jednak podaję pod tekstami lite­ra­turę ażeby nie­do­wia­rek w razie potrzeby poszedł do biblio­teki, zagłębił się w lekturę i wiedział, że nie tworzę tu własnej fizyki. Z kolei zrów­ny­wa­nie wszyst­kiego do tytułów również bywa mocno zwod­ni­cze, bo każdy zain­te­re­so­wany potrafi wymienić mnóstwo nazwisk pro­fe­so­rów o… “ory­gi­nal­nych” poglą­dach, często nie­lo­gicz­nych lub wypa­czo­nych przez ide­olo­gię. Istnieją również praw­dziwe auto­ry­tety w swoich dzie­dzi­nach, którzy za cholerę nie potrafią sprzedać swojej wiedzy. Ale żeby nie było, gorąco trzymam kciuki za naukow­ców, którzy spojrzą poza czubek swego nosa i założą blogi prze­zna­czone dla gminu. Rodzyn­kiem jest obecnie chyba tylko prof. Vetulani, którego teksty ser­decz­nie polecam.

        Dlaczego takich eks­per­tów-popu­la­ry­za­to­rów jest niewielu? Na własnym przy­kła­dzie zawsze powta­rzam, że człowiek otoczony jakąś dzie­dziną na co dzień nie ma ochoty babrać się w niej jeszcze po godzi­nach. Dlatego ja nie tylko nie zało­ży­łem bloga doty­czą­cego prawa czy historii, ale w ogóle omijam tego typu plat­formy w sieci. Fizyka to hobby, sposób na odprę­że­nie i roz­ru­sza­nie szarych komórek. I piszę dla osób podob­nych sobie, co na szczę­ście więk­szość dosko­nale rozumie. =) Gdybym był fizykiem niemal na pewno nie byłoby mnie tu teraz.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Bhabha

        “Dok­to­rant, który o teorii strun wie tylko tyle że taka powstała”.
        A co w tym dziwnego? Nie ma fizyków zna­ją­cych się na wszyst­kim. Teoria strun jest na tyle zaawan­so­waną i wyma­ga­jącą całej kupy mate­ma­tyki dzie­dziną, że jakie­kol­wiek pojęcie o niej ma garstka fizyków i nic strasz­nego w tym nie ma. Po lekturze książki z Pró­szyń­skiego też nie wiesz o teorii strun prawie nic.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Mateusz Sienkan

    Na myśl nasuwa się jeszcze jedno ciekawe pytanie: pod jakim kątem tnie cza­so­prze­strzeń poru­sza­jący się z pręd­ko­ścią światła foton?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Istnieje na nie bardzo kon­kretna odpo­wiedź, a pomocą będzie stożek światła. :>

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pan

    Co do tytu­ło­wego pytania. Jako, że cen­tral­nym jego punktem jest per­cep­cja słuchowa, możemy odpo­wie­dzieć negująco sta­wia­jąc jednak warunek, że las musi znaj­do­wać się w próżni. Nie justu­jesz tekstu z wyboru?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Justo­wa­łem jeszcze kilka miesięcy temu, ale ostatnio zauwa­ży­łem, że na blogach jednak mało kto tak robi. Szczerze mówiąc sam nie mogę się do końca zde­cy­do­wać.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Pan

        Czyta mi się znacznie wygod­niej wyju­sto­wany tekst. Poza tym uważam, że wygląda znacznie schlud­niej. No, ale to tylko moja subiek­tywna ocena. Pozdra­wiam Adaś.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kocio­Trzeci

        Zde­cy­do­wa­nie czy­tel­niej­szy jest wyju­sto­wany tekst, gdyby tak nie było, książki by nie były tak pisane.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Junoxe

    Przy braku lasu słychać upa­da­jące drzewo.
    Co do przy­śpie­sze­nia. Zakła­da­jąc, że jestem obser­wa­to­rem poru­sza­ją­cym się (lub nie) i będąc punktem (rozumiem, ze moje obecne wnętrz­no­ści odczu­lyby przy­spie­sze­nie — dygresja — na pewno zmiany przy­spie­sze­nia — ale to byłby punkt odnie­sie­nia) nie odczuje ani ruchu, ani przy­spie­sze­nia, ani upływu czasu.
    Czy tak? 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Krzych

    Miałem tego bloga już nie czytać, ale wszedłem i co widzę… Kilka wpisów temu wyśmie­wa­łeś to, że we Frondzie zamiesz­czono wymy­śloną histo­ryjkę o Ein­ste­inie, a teraz sam zmy­śli­łeś historię poje­dynku Hoyla z Haw­kin­giem przy arbi­trażu Ein­ste­ina. W obu przy­pad­kach chodzi o ubar­wie­nie opo­wia­da­nia tak, by bardziej zain­te­re­so­wać czy­tel­nika. Wtedy takie środki arty­styczne Cię raziły, a teraz sam je sto­su­jesz?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • OMG

      Chyba kpisz jeśli nie widzisz różnicy między EKSPERYMENTEM MYŚLOWYM a jakimś opo­wia­dan­kiem mającym indok­try­no­wać i w dodatku kłam­li­wie przy­pi­su­ją­cym jakieś poglądy Ein­ste­inowi czy też innej osobie. Widzia­łem już dosyć twoich postów tutaj i na forum — nie kom­pro­mi­tuj się już.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Jak zwykle Krzysz­to­fie, z rozkoszą rozwieję Twoje wąt­pli­wo­ści. Na początek, spe­cjal­nie dla Ciebie zaznaczę, że wszyst­kie zda­rze­nia opisane powyżej zostały zmyślone, Einstein, Hoyle i Hawking nigdy się we trójkę nie spotkali, a prędkość światła jest zbyt duża aby hipo­te­tyczny tłum mógł zauważyć jaki­kol­wiek błąd. (Co prawda w pierw­szym akapicie stoi jak byk, że to “eks­pe­ry­ment myślowy” i zary­so­wuje “wyima­gi­no­waną rze­czy­wi­stość”, ale zakładam, że znów nie czytałeś tego co komen­tu­jesz.) Otóż istota eks­pe­ry­men­tów myślo­wych polega na tym, że obrazuje się jakiś bardzo trudne do prze­pro­wa­dze­nia doświad­cze­nie za pomocą metafory, a toż­sa­mość samych postaci czy obiektów nie ma zna­cze­nia. Np. Erwin Schro­din­ger nigdy nie włożył kota do pudełka z trutką, a w samym eks­pe­ry­men­cie mogła wziąć udział jaka­kol­wiek inna istota.

      W przy­padku frondy chodziło o mani­pu­la­cję, o czym zresztą napi­sa­łem, co pewnie przy­pad­kiem prze­oczy­łeś. Jeżeli zaś posta­no­wisz spełnić swoją obiet­nicę i zosta­wisz nas dla frondy, będzie nam (a na pewno mi) nie­wy­mow­nie przykro. Cieszę się, że mogłem pomóc.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Krzych

        Tekst we Frondzie był mani­pu­la­cją, bo infor­ma­cja, że histo­ryjka jest zmyślona padła w ostatnim, a nie pierw­szym zdaniu? To taka wielka różnica? A nie zauwa­ży­łeś, że już w tytule tamtego artykułu był wymownie posta­wiony znak zapy­ta­nia? Zasu­ge­ro­wa­nie, że uczest­ni­kiem opi­sy­wa­nego dialogu mógł być młody Einstein, było tak naprawdę nie­istotne (powie­dział­bym nawet więcej — było zupełnie bez­sen­sowne). Podobnie w Twoim eks­pe­ry­men­cie myślowym, można by z powo­dze­niem Hoyla, Hawkinga i Ein­ste­ina zastąpić osobami A, B, C, bez szkody dla eks­pe­ry­mentu. No ale oczy­wi­ście Ty prze­pro­wa­dzasz “eks­pe­ry­menty myślowe”, a Fronda mani­pu­luje.

        PS Nie jestem czy­tel­ni­kiem Frondy. Nie twierdzę też, że to co napi­sa­łeś jest mani­pu­la­cją. Nie mam problemu z tym, że ktoś posłuży się metaforą. Irytują mnie nato­miast podwójne stan­dardy oceny.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Gdanio

        Wybacz­cie, że się wtrącam, ale @Krzych albo rżniesz głupa, albo nie masz bladego pojęcia o mani­pu­la­cji.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Polo­wa­nie na Zdrowie

    Świetny artykuł.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Bean

    Wszystko w cza­so­prze­strzeni porusza się po naj­krót­szej krzywej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wcina

    Niezły artykuł. Z tym kro­je­niem cza­so­prze­strzeni już zetkną­łem się w filmie “Poza kosmosem” Dobrze wyjaśnia problem dyla­ta­cji czasu. Z nie­cier­pli­wo­ścią czekam na kolejne. Oso­bi­ście naj­bar­dziej lubuję się w arty­ku­łach stricte kwan­to­wych, o teorii strun itp.
    Pozwolę jeszcze sobie odrobinę poma­ru­dzić. Oso­bi­ście uważam, że nie powinien Pan bać się prze­my­cać odrobinę więcej mate­ma­tyki do swoich tekstów. Przy­pusz­czam, że jest to trudne z wielu względów, cho­ciażby dla tego, że przy tych zagad­nie­niach sama mate­ma­tyka jest bardzo trudna ale z takim talentem do pisania można by było prze­my­cić od czasu do czasu jakiś wzór, równanie itp. Myślę, że Pan jako zawodowy huma­ni­sta nie powinien obawiać się, że “poleci” za daleko i tekst stanie się nie­zro­zu­miały. A zawsze coś w głowie zostanie. Ale to tylko mój punkt widzenia.
    Na koniec proszę nie przej­mo­wać się chej­te­rami, którzy uważają się za krytyków. Lepiej nie dys­ku­to­wać bo zniżą do własnego poziomu i zabiją swoimi argu­men­tami. To są raczej ludzie nie­doj­rzali.
    Pana pasja do fizyki jest zdu­mie­wa­jąca i musi przy­nieść w przy­szło­ści jakiś owoc.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Bhabha

      Heh, bardzo opty­mi­styczne zało­że­nie, że autor zna jakąś mate­ma­tykę stojącą za tym, co opisuje. W prze­pi­sy­wa­nych na blogu książ­kach Pró­szyń­skiego i S-ki wzorów nie podają.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Dobry jesteś! Jakie mam teraz skar­petki na sobie? (Swoją drogą Roger Penrose, nie mówiąc już o Feyn­ma­nie, obru­szy­liby się widząc jak ich nie doce­niasz.) 🙂
        A poważnie: dosyć tego spamu. To, że jesteś mocno roz­ża­lony — być może jesteś mate­ma­ty­kiem, który nikogo nie potrafi zain­te­re­so­wać swoimi wypo­ci­nami, nie wiem — to jedno, ale łgarstw tole­ro­wać nie zamie­rzam. Innymi słowy: proszę udo­wod­nić, że artykuły poja­wia­jące się na blogu są pla­gia­tami zgodnie z ust. o prawie autor­skim i prawach pokrew­nych z 1994 roku i naj­le­piej od razu napisać np. do poszko­do­wa­nego wydaw­nic­twa, albo prze­pro­sić. Na blogu nie prze­pi­sa­łem ani jednego zdania, gros przy­kła­dów i metafor ukułem samemu, cytaty wyraźnie zazna­czam, a biblio­gra­fię podaję. Proszę o odrobinę przy­zwo­ito­ści.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Bhabha

        Nie pisałem o pla­gia­cie, tylko o Twojej meto­do­lo­gii, ale OK, “prze­pi­sy­wa­nie” nie­pre­cy­zyj­nie oddaje sens.

        “być może jesteś mate­ma­ty­kiem, który nikogo nie potrafi zain­te­re­so­wać swoimi wypo­ci­nami, nie wiem”
        Blisko. Tylko zain­te­re­so­wać innych raczej się nie staram, bo nie lubię machania rękami.

        “Dobry jesteś!”
        Sam piszesz, że to blog popu­lar­no­nau­kowy i jako huma­ni­sta, a nie mate­ma­tyk czy fizyk, piszesz dla laików, nie przej­mu­jąc się mate­ma­tyką, więc gdzie napi­sa­łem nie­prawdę? No ale z przy­jem­no­ścią poczytam, jak w następ­nym artykule wypro­wa­dzasz mnie z błędu, umie­jęt­nie wpro­wa­dza­jąc jakieś wzory. Może gdybyś znał kilka wzorów, zro­zu­miał­byś lepiej, czym jest entropia, o której pisałeś niedawno.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • https://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Gdzie napi­sa­łeś nie­prawdę? Pisząc o tym, że prze­pi­suję książki, a to pod­cho­dzi pod paragraf. I powiem więcej, nie potra­fisz ogarnąć dzia­ła­nia jakim jest popu­la­ry­za­cja nauki, a które IMO zawsze pozo­sta­wało jednym z naj­waż­niej­szych na jakie może sobie pozwolić człowiek. Robię to w swoim — ama­tor­skim zakresie — na tyle dobrze na ile pozwala mi mój czas (bo mam własne, zupełnie nie­zwią­zane z fizyką życie) i moja wiedza, nawet jeżeli w porów­na­niu do rzekomo Twojej jest nie­wielka. Jeżeli prze­ko­nam chociaż jedną osobę do obrania ścieżki, która mnie ominęła — to warto. Skoro dla Ciebie dzie­le­nie się pasją i hobby jest “macha­niem rękami”, to nie wiem jak nazwiesz swoje obecne zacho­wa­nie. Jak rozumiem ulżyłoby Ci gdyby takich miejsc w sieci nie było bo to urąga Twojej eks­perc­kiej godności? Jak napi­sa­łem gdzieś niżej, nie wiem jak bardzo musia­łoby mi się nudzić aby skakać po przy­pad­ko­wych stronach i zacząć wytykać bzdury jakie ludzie piszą o państwie i prawie, a którzy w życiu nie mieli w rękach ustawy. Różnica jest taka, że ja przy­naj­mniej staram się opierać na auto­ry­te­tach a swojej wiedzy nigdy nie oparłem na przy­pad­ko­wych źródłach.

        W związku z tym, że nie potra­fi­łeś swojego, poważ­nego, zarzutu pode­przeć niczym, kończę całą tę hecę. Życzył­bym Ci szczę­ścia w popu­la­ry­za­cji nauki, ale że jest to poniżej Twojej godności — powo­dze­nia w hej­to­wa­niu. Gdzie indziej.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Anonim

    Czytam ciekawy tekst widze 40 komen­ta­rzy i mysle sobie: pewnie taka zażarta dyskusja o odpo­wiedz na zagadke. A tu zamiast tego widze jakis zlot pro­fe­so­row fizyki i mate­ma­tyki. 😀 Jacy to sa madrzy i czego to autor nie umie. Ludziki, wezcie sie do roboty i lepiej samemu cos zrobcie zamiast kry­ty­ko­wac kogos kto robi cos dobrego i zacheca do pozna­wa­nia kosmosu. Bo naprawde tu widac wasze kom­pleksy panowie Bee i Bhabha (a może to ta sama osoba).
    I odpo­wiedz­cie na zadane wyzej pytanie, naj­le­piej stosujac mate­ma­tyke bo inaczej nie uwierze ze to rozu­mie­cie. 😀

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sabrina

    Muszę zacząć od podstaw.To jest magiczne. 🙂 Co to jest cza­so­prze­strzeń? Nie dość że CZAS to jeszcze PRZESTRZEŃ. Nie wiem co to “czas” Jakiś namiar? A jak można zagiąć prze­strzeń?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Terra

    »Czy drzewo upa­da­jące w pustym lesie, na pewno wydaje dźwięk?
    Nie wiem o co tu chodzi z tym drzewem, bardzo huma­ni­styczne pytanie.
    O co tu chodzi z tym pustym lasem? Chyba autor ma na mysli czy upa­da­jace drzewo na ksiezycu
    wydaje dzwiek. Wydaje, ale ten dzwiek sie nie roznosi w “powie­trzu”, bo nie ma w czym (brak atmos­fery). Ale w ciele stalym (ksiezyc) dzwiek sie roznosi.
    »Mam dla was jego rela­ty­wi­styczną wariację: czy wobec braku jakie­go­kol­wiek
    »punktu odnie­sie­nia, możemy stwier­dzić nasze przy­śpie­sze­nie?

    Tu znowu nie wiadomo czy chodzi o organizm zywy czy obiekt nic nie czujacy, i co to znaczy “nasze przy­spie­sze­nie”. Czy to znaczy czy potra­fimy zorien­to­wac sie ze poru­szamy sie ze stalym przy­spie­sze­niem, czy tu chodzi ze nagle naste­puje zmiana przy­spie­sze­nia (jak w samo­lo­cie czy rakiecie).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0