Mając chęć na kolejną kosmo­lo­giczną lekturę, się­gną­łem po Nasz Inny wszech­świat. Poza kosmiczny horyzont i dalej, pióra Paula Halnerna. Nie powiem, zna­la­złem w niej to czego ocze­ki­wa­łem, choć bez fajer­wer­ków.



Profesor z Fila­del­fii należy do nie­zwy­kle płodnych autorów, mając na koncie już trzy­na­ście pozycji popu­lar­no­nau­ko­wych. Jego ostatnie dzieło nie odbiega od głównego nurtu zain­te­re­so­wań, pokry­wa­jąc się tematyką m.in. z wydaną w 2002 roku Struk­turą wszech­świata. W każdym razie, treść Naszego innego wszech­świata, krąży wokół wszyst­kich stan­dar­do­wych pojęć współ­cze­snej kosmo­lo­gii: od defi­ni­cji obser­wo­wal­nego wszech­świata, poprzez problemy kosmicz­nej eks­pan­sji, ciemnej materii i ciemnej energii, aż po teorię holo­gra­ficzną.

Kosmo­lo­gia, nauka o wszech­świe­cie, wkro­czyła w złoty wiek. Dzięki potężnym tele­sko­pom, czułym odbior­ni­kom mikro­fa­lo­wym, wyra­fi­no­wa­nym algo­ryt­mom kom­pu­te­ro­wym i nie­zli­czo­nym innym narzę­dziom (…) badania kosmosu osią­gnęły wyjąt­kową precyzję. Możliwe stało się roz­cią­gnię­cie wiedzy astro­no­micz­nej do nie­sły­cha­nych głębin kosmosu, a także w prze­szłość dalej niż kie­dy­kol­wiek przedtem.

Halpern nie uraczy nas wieloma pięknymi frazami czy wybu­ja­łymi meta­fo­rami, sta­wia­jąc na solidne rze­mieśl­nic­two. Nie mam nic prze­ciwko takiemu podej­ściu, zwłasz­cza jeśli autor trzeźwo ocenia własne umie­jęt­no­ści lite­rac­kie (niestety, nie­któ­rzy fizycy prze­ce­niają w tej sferze swoje umie­jęt­no­ści). W zamian otrzy­mu­jemy rzetelne i nawet dość szcze­gó­łowe, oczy­wi­ście jak na poziom popu­lar­no­nau­kowy,  opra­co­wa­nie tematu. Więk­szość faktów zostaje przed­sta­wiona w sposób kon­kretny, zgodny z współ­cze­sną wiedzą bez rzucania niewiele mówią­cymi, ogól­ni­ko­wymi “miliar­dami”. Cieszy również, iż nawet w roz­dzia­łach poświę­co­nych tak okle­pa­nym kwestiom jak np. mikro­fa­lowe pro­mie­nio­wa­nie tła, Halpern idzie o krok dalej od swoich kolegów wspo­mi­na­jąc o takich detalach jak efekt Sachsa-Wolfe’a czy dipo­lo­wej ani­zo­tro­pii CMB. 

Oso­bi­ście, już po pierw­szym prze­kart­ko­wa­niu lektury, naj­bar­dziej liczyłem na rozdział Czy żyjemy w holo­gra­mie?  Zasada holo­gra­ficzna – zakła­da­jąca, że być może cała obser­wo­wana zawar­tość wszech­świata to trój­wy­mia­rowe odwzo­ro­wa­nie jego praw­dzi­wych ele­men­tów roz­sma­ro­wa­nych na dwu­wy­mia­ro­wym hory­zon­cie – nie należy jak dotąd do mocno eks­plo­ato­wa­nych wątków. Fizyk z Fila­del­fii streścił sprawę na 13 stronach, co nie jest impo­nu­jącą liczbą, ale pozwo­liło na doko­na­nie całkiem przy­zwo­itego wstępu do kon­tro­wer­syj­nej teorii. Dzięki niemu dowiemy się m.in. jak wygląda poszu­ki­wa­nie dowodów na jej zasad­ność oraz jak zasada holo­gra­ficzna współgra z ciemną energią.

Tak jak hologram zamyka trój­wy­mia­rowe obrazy w dwu­wy­mia­ro­wym filmie lub płycie – tak jak znany trój­wy­mia­rowy portret Alice Cooper autor­stwa Salva­dora Dalego – zasada holo­gra­ficzna stanowi, że wszyst­kie infor­ma­cje o trój­wy­mia­ro­wej bryle prze­strzeni są zako­do­wane w jej dwu­wy­mia­ro­wych gra­ni­cach.

Zresztą nie tylko zasada holo­gra­ficzna świadczy o tym, że autor nie obawia się sięgać do nowa­tor­skich i wciąż nie­ugrun­to­wa­nych pomysłów. Pozy­tyw­nie zasko­czyła mnie obecność roz­działu doty­czą­cego tzw. ciemnego prze­pływu, a także wspo­mnie­nia o teorii zmiennej pręd­ko­ści światła (Zob też: klik!) João Magueijo. Moje wąt­pli­wo­ści budzi jedynie poświę­ce­nie zbyt sze­ro­kiej uwagi kon­cep­cjom mul­tiu­ni­wer­sum, co z kolei wymagało nie­ma­łego odwo­ła­nia do mecha­niki kwan­to­wej. Zaburza to nieco pro­por­cje treści i prowadzi do wycie­czek daleko odbie­ga­ją­cych od mery­to­rycz­nego rdzenia książki.

Poza tym ele­men­tem, Nasz inny wszech­świat zde­cy­do­wa­nie zasłu­guje na miejsce w eks­tra­kla­sie pozycji poświę­co­nych kosmo­lo­gii. Mając do wyboru pracę Paula Halperna i recen­zo­wany przeze mnie poprzed­nio Wszech­świat z niczego Lawrence’a Kraussa – oba tytuły pokry­wają się tema­tycz­nie – sta­wił­bym na ten pierwszy.

Info:
Autor: Paul Halpern;
Tytuł oryginału: Edge of the Universe. A Voyage the Cosmic Horizon and Beyond;
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka;
Wydanie: Warszawa 2014;
Liczba stron: 287.


podpis-czarny
  • Anonim

    A ja z pytaniem. Czy jest w recen­zo­wa­nej książce coś o końcu wszech­świata, czyli wielkim skurczu lub wielkim chłodzie? Ostatnio siedzę w tym i chętnie prze­czy­tał­bym coś więcej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Jest. W jednym z ostat­nich roz­dzia­łów można poczytać o sce­na­riu­szach wiel­kiego odbicia, kolapsu, roz­dar­cia i skowytu. Oczy­wi­ście nie jest to główny temat książki, ale jakieś 10 stron znaj­dziesz.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mesk

    A przy­pad­kiem nie “zaburza”? 5 linijka przed­ostat­niego akapitu 🙂
    A książka wylą­do­wała na liście lektur, dzięki!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • m

    Super! Prze­czy­tam 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Crushnik

    A ja ostatnio czytam: http://ksiegarnia.proszynski.pl/product,64511
    Fajna książna, przy­step­nie napisana. W skrocie opowiada o tym jak to rozni naukowcy przez setki lat docho­dzili do odpo­wie­dzi na pytanie jak stary jest wszech­swiat 🙂

    Pozdra­wiam.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • https://www.kwantowo.pl Adam Adamczyk

      Widzę, pechowo wydana na rok przed usta­le­niem nowej granicy wieku wszech­świata (z 13,74 na 13,82 mld lat) =).

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0