Rosyjskie dorzynanie nauki

Prawie już zapomniałem dlaczego nauka i naukowcy pochodzący z kraju Lenina, choć swoje dla świata zrobili, w społecznej świadomości figurują głównie jako przedmiot drwin i przykład zacofania.


To Rosjanie pierwsi sięgnęli gwiazd i wysłali swojego przedstawiciela w kosmos (Gagarin). To Rosjanie wywarli przemożny wpływ na rozwój półprzewodników (Alferov) i nadprzewodników (Abrikosow). To przedstawiciele największego państwa globu wnieśli niebagatelny wkład do kosmologii (Kapica), astrofizyki (Landau, Zeldowicz, Nowikow) czy elektroniki kwantowej (Basow). Tylko co z tego, skoro przeciętny Europejczyk prędzej opowie nam anegdotę o tym jak to naukowcy ze wschodu odkryli nerw łączący oko z dupą, niż skojarzy takie pojęcia jak promieniowanie Czerenkowa czy model Friedmana. 


Nie żebym węszył tu jakiś wielki antyrosyjski spisek. Nasi wschodni sąsiedzi sami stworzyli swoją tragikomiczną legendę skutecznie dławiąc najlepsze co mieli do zaoferowania. Mówiąc oględnie, atmosfera z czasów sierpa i młota, niespecjalnie inspirowała rozwój techniczny i naukowy. Rzecz jasna, na rosyjskiej ziemi w ubiegłym stuleciu wykiełkowało wiele, ale raczej nie dzięki a pomimo otaczającego badaczy raju na Ziemi

Wyobraźmy sobie irytację Siergieja Korolowa – ojca radzieckiej kosmonautyki – uważnie słuchanego tylko dopóki opowiadał o rozwoju pocisków rakietowych. Gdy rozmowa schodziła na temat wysłania na orbitę okołoziemską niepraktycznej kupy złomu, Chruszczow i inni wizytujący Bajkonur dygnitarze, bardzo szybko studzili jego zapał. Na szczęście inżynier na czas zrozumiał swój błąd i zaczął składać swoje uzasadnienia w poprawny, sowiecki sposób: Towarzysze! Satelity mogą służyć do szpiegowania zachodnich imperialistów! Ale żeby obyło się bez przesadnego happy endu (w końcu to wynalazek wiadomo kogo), Korolow niespecjalnie nacieszył się swoim splendorem. Obawiając się ataku obcych wywiadów Sowieci skrzętnie skrywali tożsamość swojego bohatera, opowiadając jedynie o tajemniczym Naczelnym Konstruktorze. Ta nadopiekuńczość kosztowała wizjonera dziesiątki międzynarodowych wyróżnień, a kto wie, w tym może Nobla.

Przyznaję jednak, że Korolowowi przynajmniej pozwolono żyć we względnym spokoju. Znacznie trudniejsze relacje z ojczyzną miał choćby Lew Landau. Przyszły noblista znalazł się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie, tj. wpadł w sam środek stalinowskiego wielkiego terroru. Rzecz jasna w owym okresie nie było sztuką trafić na listę osób potencjalnie niewygodnych dla władzy, zwłaszcza przynależąc do reakcyjnej warstwy intelektualistów. Bojąc się odwiedzin smutnych panów z Marksem w sercu i międzynarodówką na ustach, młody wykładowca opublikował kontrowersyjną pracę, opisującą dziwaczny twór, znany dzisiaj pod nazwą gwiazdy neutronowej. Jeśli wierzyć niektórym relacjom, Landau miał nadzieję, że głośna publikacja z pogranicza science-fiction szybko nagłośni jego nazwisko zagranicą i być może uchroni go przed najgorszym. Biedny naiwniak przesiedział rok w areszcie, a zwolniony został tylko ze względu na swoją przydatność w programie jądrowym.

Chciałbym napisać, że ten baniak czerwonego absurdu wyczerpał się przeszło dwie dekady temu. Niestety rodzący się na naszych oczach neocarat próbując przywrócić Rosji dawny “blask”, sięga po narzędzia właściwe ubiegłym epokom i najmroczniejszym kartom własnej historii.

Odnoszę się tu do niedawnego usunięcia z uczelni prof. Andrieja Zubowa, który odważył się skrytykować polityczne działania swojego prezydenta.

“Wszystko wydawało się takie promienne. I sława Hitlera świeciła w zenicie. I przed Wielkimi Niemcami drżał świat. Przyłączenie obwodów i krajów do Rzeszy bez jednego wystrzału, bez jednej kropli krwi – czyż Fuehrer nie jest genialnym politykiem? A sześć lat później Niemcy były pokonane, miliony ich synów zabito, miliony ich córek zhańbiono, niemieckie miasta zostały starte z powierzchni ziemi, dobra niemieckiej kultury, gromadzone przez wieki, przekształciły się w proch”
~ Andriej Zubow

Wolnomyślicielstwo zawsze ma swoją cenę, zwłaszcza gdy uprawia je historyk pracujący w Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Trzeba jednak zastanowić się, czy Zubow pomstując na własny rząd popełnił zdradę czy jednak wykazał troskę o ojczyznę, poważnie obawiając się dalekosiężnych konsekwencji? Bez względu na to, w profesor zaskarbił sobie mój szacunek. Nowy car natomiast, musi zastanowić się czy tępienie inteligencji i dorzynanie nauki, to rzeczywiście najlepszy środek do zbudowania mocarstwa XXI wieku.



Tydzień z Kerbalami odc.6 – Na kraniec układu 7 faktów o piramidach, o których milczą… filmy z żółtymi napisami Tydzień z Kerbalami odc.4 – Wielki krok dla Kerbinu