‘Od splątania cząstek do kwantowej teleportacji’ – recenzja

Opisanie splątania kwantowego i to w sposób naprawdę zrozumiały dla laika, należy do najtrudniejszych wyzwań z jakimi może się zmierzyć popularyzator nauki. Tym chętniej wyczekiwałem na pracę, która wyjdzie spod ręki specjalisty w tej dziedzinie, Antona Zeilingera. Nazwisko profesora Uniwersytetu Wiedeńskiego powinno być znane każdej osobie zainteresowanej współczesną fizyką. Zespół austriackiego badacza dokonał w roku 1997 pionierskiego eksperymentu: kwantowej teleportacji z udziałem fotonów. Obecnie, niemal co roku poprawia kolejne rekordy i usprawnia model kwantowej “komunikacji”.


Polski tytuł pracy – Od splątania cząstek do kwantowej teleportacji – nie ukazuje jej pełnej zawartości. Zeilinger rozpoczyna bowiem znacznie wcześniej, od wywodów na temat natury światła, teorii względności i oczywiście zasady nieoznaczoności. Tematy te zajmują mniej więcej jedną czwartą treści, ale nie mogło być inaczej. Jak wspomniałem, wytłumaczenie efektu splątania amatorowi to zadanie co najmniej niełatwe; ale wyłożenie go komuś kompletnie niezaznajomionemu z dokonaniami Alberta Einsteina czy Wernera Heisenberga, graniczyłoby z niemożliwością. Dlatego też, czytelnik wyczekujący na temat właściwy, musi się uzbroić w cierpliwość.

W międzyczasie poznajemy dość specyficzny styl autora. Profesor wyszedł z założenia, że najtrudniejsze zagadnienia najlepiej sfabularyzować. W ten sposób na scenę wchodzą Alicja i Bob, dwójka pierwszorocznych studentów fizyki, doktor John oraz wszechwiedzący prof. Kwantinger (wcielenie samego autora?). Zeilinger dopuścił się tu jednak poważnego grzechu, który w moim przekonaniu może niektórych zniechęcić do lektury: książce brakuje spójności formy. Rozdziały “konwencjonalne” nijak nie przystają do tych fabularyzowanych. Wygląda to zupełnie inaczej niż w Boskiej Cząstce, w której Lederman również bawił się formą, ale jednocześnie wszystko zlepiał niepowtarzalnym stylem i humorem. Podczas ciągłego czytania Od splątania cząstek… możemy się czuć zwyczajnie rozkojarzeni, a nawet zmęczeni. Pomijam to, że przygody Alicji i Boba raczej nas nie rozemocjonują  – choć oczywiście nie jest to najważniejsze.


– A więc do laboratorium Boba nie może dotrzeć żadna informacja o tym, co ja zmierzyłam. Zatem tego typu wyjaśnienie jest wykluczone. To bardzo intrygujące!
Bob nie poddawał się jednak tak łatwo:
– Skąd wiadomo, że faktycznie tak jest? Nasze laboratoria są położone niedaleko od siebie, więc jakaś informacja o twoim pomiarze zdążyłaby dotrzeć do moich urządzeń.
– Tak, w zasadzie w przypadku waszego doświadczenia mogłoby to być możliwe  – przerwał im John. – Jednak kilka lat temu Gregor Weihs wraz z kolegami przeprowadził doświadczenie, które definitywnie wykluczyło taką możliwość.


Na plus można zaliczyć Zeilingerowi krótkie rozdziały. W wielu pozycjach tego brakuje: autor rozwleka się na sto stron opisując wszystko od “A” do dajmy na to “P”, a gdy czytelnik potrzebuje odnaleźć odpowiedź na konkretne pytanie, musi wszystko przeglądać od początku. Recenzowana praca zawiera 38 rozdziałów, spośród których najkrótszy zajmuje ledwie dwie strony, a najdłuższe nie przekraczają trzydziestu.

Sama treść spełniła moje oczekiwania. Kiedy już przejdziemy wstępny kurs potrzebnych podstaw fizyki, zostajemy przeprowadzeni za rękę przez tajemniczy świat kwantów. Poznajemy paradoks Einsteina, Podolskiego i Rosena, Johna Bella i jego nierówności, problemy potencjalnej teleportacji, kryptografii oraz współczesne trendy w badaniach stanu splątanego. Autor dołożył wszelkich starań aby każde zagadnienie zapakować w strawną formułę, w czym pomagają dokładnie opisane ryciny oraz liczne dialogi między Alicją, Bobem i resztą bohaterów. Powoduje to czasem nadmierną rozwlekłość, mogącą nieco zniecierpliwić osoby bardziej obeznane z tematem, ale w moim przekonaniu to konieczna cena, jaką trzeba było zapłacić w zamian za dokładne i zrozumiałe wyłożenie niezmiernie skomplikowanych procesów fizycznych.

Od splątania cząstek do kwantowej teleportacji to przyzwoita pozycja, która prawdopodobnie trafi przede wszystkim w gusta początkujących adeptów mechaniki kwantowej. Dzięki odpowiedniemu rozłożeniu treści, amator może skutecznie poznać zdumiewające efekty stanu splątanego, bez wcześniejszego sięgania do innych lektur czy ratowania się encyklopedią. Osoby bardziej doświadczone, może zainteresować sam rdzeń pracy Antona Zeilingera, czyli opowieść o aktualnych doświadczeniach nad teleportacją między fotonami, prowadzonych pod pięknym modrym Dunajem.

Info:
Autor: Anton Zeilinger;
Tytuł oryginału: Dance of the photons from Einstein to quantum teleportation;
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka;
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013;
Liczba stron: 336. 

Geneza gwiazd i papieru toaletowego – recenzja “Początków (prawie) wszystkiego” 3 rzeczy, których dowiesz się z książki “Dlaczego śpimy” Jutubowe polecanki: “O pochodzeniu życia”