Kwantowo 2013
Mamy pierwszy stycznia, więc najlepszy moment do podsumowania ubiegłego roku. Poprawniej powinienem zatytułować ten wpis aTezy/Kwantowo 2013 – przecież blog pod obecną domeną i w aktualnej formie, funkcjonuje dopiero pół roku. Aż trudno mi uwierzyć w to tempo zmian oraz w to, że sam do tych wszystkich rewolucji tak szybko przywykłem. No, ale nie przedłużając:   


 

Liczby


530 tysięcy
, czyli liczba odsłon bloga osiągnięta do końca roku. 
Przekroczenie granicy pół miliona wyświetleń, nie jest wynikiem, który daje mi szczególne poczucie spełnienia. Ot, wykonałem plan minimum, wychodząc z kosmicznej pustki i docierając w rejon gwiezdnych peryferii. Do centrum blogowej galaktyki wciąż mi daleko, ale pisząc o dość niszowej tematyce nie mogłem oczekiwać wiele więcej.

116 tysięcy, czyli liczba wyświetleń najpopularniejszego wpisu.
Z mojej perspektywy, jedno z najbardziej niezrozumiałych wydarzeń tego roku. Przekonałem się, że próby trafienia w gusta czytelników rządzą się podobnymi regułami co obserwacja planetoid zagrażających Ziemi. Niby mam statystyki i komentarze, widzę co lubicie a co omijacie, a koniec końców “uderzenie” i tak kompletnie mnie zaskakuje. Tekst Nie ma głupich pytań, napisany trochę od niechcenia, bez większego zaangażowania i nakładu pracy (nie powinienem chyba tego pisać) zyskał wręcz przerażającą popularność. Oj, żeby tyle osób chciało czytać moje artykuły popularnonaukowe.  

152 tysiące, czyli liczba kliknięć z wykopu.
Zwłaszcza w pierwszej połowie 2013, Wykop.pl stanowił główne źródło promocji bloga. Później, nie wiedzieć czemu trochę osłabł Wasz zapał do linkowania moich tekstów na zewnątrz; a jeśli już to wybieraliście… te najsłabsze (przynajmniej, moim zdaniem). 

41 tysięcy, czyli liczba wyświetleń najpopularniejszego filmiku YT.
Szczególna teoria względności – temat wytrych. Zwłaszcza dylatacja czasu, czyli postulat, który powinien znać każdy absolwent szkoły średniej, a o którym w praktyce nie wie prawie nikt. W sumie wynik również mnie zdziwił, zwłaszcza że rozstrzał między tym filmem a innymi, jest aż nazbyt widoczny.  

2 189, czyli liczba subskrybentów kanału Kwantowo na YT.
Konkretniej jest to ilość subskrypcji uzyskana od czerwca, kiedy to otworzyłem nowy, oficjalny kanał bloga (poprzedni traktuję jako konto osobiste).

684, czyli liczba fanów na facebooku.
Podobnie jak w przypadku subskrypcji. Nowy fanpejdż zdążył przegonić stary i uzyskać prawie siedem setek lajków. Przed rokiem zakładałem dobicie do pięciuset, więc nie jest najgorzej.

77, czyli liczba powstałych notek.
Wychodzi prawie 6,5 wpisu miesięcznie – wynik do przyjęcia, choć pewnie nie wytrzymuje porównania z blogami “lajfstajlowymi”. 

58, czyli liczba ludzi, jaka odwiedziła kwantowo.pl wpisująć w google słowo “Betelgeza”.
I po raz kolejny, wyszukiwarce najbardziej spodobała się notka pisana “na kolanie”: Jak ze znanego faktu robi się sensację. Pociesza mnie jednak fakt, że ogólna tendencja jest zwyżkowa, a blog powoli uzyskuje przyzwoite pozycje w google. 

51, czyli liczba lajków uzyskana przez najpopularniejszą grafikę na fanpejdżu.
Człowiek się męczy, tworzy jakieś AstroCytaty, ostatnio AstroCiekawostki, wyszukuje najciekawsze obrazki związane ze światem nauki, a Wy oczywiście najbardziej doceniliście żart stary jak świat, który obiegł internet ze trzy razy =). 

40, czyli liczba komentarzy pod najchętniej komentowanym wpisem.
Coś mnie podkusiło aby dodać notkę, właściwie niezwiązaną z nauką i o dziwo wszyscy to łyknęli. Może pora wyciągnąć z tego wnioski?

3, czyli liczba trafień na stronę po wpisaniu w wyszukiwarce frazy “jak zaintrygować sąsiadkę”.
Chcesz zaintrygować wypatrzoną białogłowę? Czytaj Kwantowo.pl! Co tu więcej komentować? =)

Zmiany


1. Transformacja aTez w Kwantowo
Spełniły się moje dwa przewidywania. Po pierwsze, znalazły się osoby niepocieszone zmianą nazwy i adresu bloga – i dobrze! To oznacza, że zdobyłem czytelników na tyle stałych, że zdołali się przywiązać do bloga i obawiać o jego przyszłość. Po drugie, wystarczyło kilka tygodni aby wszyscy się przyzwyczaili i zapomnieli o sprawie. Osobiście nadal uważam, że postąpiłem słusznie: internauta zainteresowany fizyką, prędzej kliknie w Kwantowo niż niewiele mówiące aTezy. Jedyny ból sprawiła mi zmiana fanpejdżu oraz konta YT, ale na szczęście wszystko zakończyło się sukcesem.  

2. Zmiana szablonu
Każdy, włącznie ze mną, powie – forma jest nieistotna, liczy się treść – po czym wraca do narzekania na na wygląd i funkcjonalność odwiedzanych stron. Jasne, że blog to nie deszcz perseidów i nie służy do podziwiania; dążę jednak do tego aby był schludny, trzymał klimat i nie zniechęcał do czytania. I mam nadzieję, że z każdym liftingiem jestem bliżej tego celu.

3. Współpraca
Poza kolegami–blogerami, do których możecie trafić przez linki z blogrolla po prawej, udało się nawiązać inne kontakty, a nawet zorganizować pierwszy konkurs. Najbardziej cieszy nawiązanie kontaktu z chłopakami z Matury to Bzdury (pozdrowienia dla Adama i reszty) oraz, całkiem niedawno, z wydawnictwem Prószyński i S-ka. Wszystko to procentuje, a jeśli jeszcze nie zaczęło, to zacznie w przyszłym roku.

Kim jest typowy kwantowicz?


Według statystyk facebooka, przeciętnym czytelnikiem Kwantowo.pl jest mężczyzna w wieku 18-24 lat, pochodzący z Warszawy lub Wrocławia. Szczególnie interesujące wydaje się, że zaledwie 21% spośród lajkujących to osoby niepełnoletnie. Czyżby szkoła aż tak zniechęciła uczniów do nauk o wszechświecie? 

Cieszy natomiast, że niemal 1/4 ogółu odwiedzających stanowi płeć piękna. Co prawda czytelniczki rzadko się ujawniają w komentarzach, ale lajki nie kłamią =). 

Przyszły rok?


Plan minimum to zdublowanie wyników. Pragnę osiągnąć przynajmniej 1200 lajków oraz zdobyć milion wyświetleń. Wcale mnie to nie zadowoli – bo takie statystyki to żadne osiągnięcie – ale usatysfakcjonuje aby nadal pisać. 

Mam też nadzieję, że nareszcie określę się w sprawie swojej aktywności na YouTube. Kwantowe Pigułki kosztują nieproporcjonalnie dużo pracy w stosunku do ich popularności. Na chwilę obecną, naprawdę wolę napisać dłuższy i dopracowany artykuł, niż użerać się z multimediami aby uzyskać 1/100 wyświetleń przeciętnego vlogera.

Znacznie optymistyczniej zapatruję się na przyszłość samego bloga. Na realizację czeka niezliczona liczba szkiców tekstów, a także kilka bardziej ogólnych pomysłów. Jeżeli tylko czas pozwoli, wena dopisze, a Wy  – drodzy czytelnicy – nie uciekniecie, Kwantowo powinno stale się rozrastać i osiągnąć wszystkie wyznaczone cele.


czarny-podpis
Podejmij wyzwanie “Naukowego wisielca” Kwantowo w stanie krytycznym 4,5 tysiąca kwantowiczów i konkurs!