Spóźnione majówkowe Komunikwanty, czyli ciekawe lub nietypowe wiadomości ze świata nauki. W dzisiejszym przeglądzie będzie m.in. o bakterii pomagającej rozkładać plastik, śmierdzącym Uranie oraz fotografii najdalej położonej gwiazdy. 

Ideonella sakaiensis zżera plastik

Enzym bakterii Ideonella sakaiensis rozłoży plastik 

Od razu mówię, że infor­ma­cja ta nie jest aż tak sen­sa­cyjna jak mogłoby się wydawać. Tak naprawdę bakteria Ide­onella saka­ien­sis została odkryta przez Japoń­czy­ków już kilka lat temu, a w dodatku nie jest to wcale pierwszy gatunek, który posiada poten­cjał do oczysz­cze­nia naszej planety. Jednak praca uczonych z Uni­wer­sy­te­tów w Por­ts­mouth, Berkeley oraz Campinas,  pozwo­liła uczynić z tego mikro­or­ga­ni­zmu praw­do­po­dob­nie naj­sku­tecz­niej­szego pla­sti­ko­żerce. Wszystko poprzez mody­fi­ka­cję pro­du­ko­wa­nego przez bakterię enzymu, degra­du­ją­cego popu­larny PET, czyli poli­te­re­fta­lan etylenu obecny w zwykłych pla­sti­ko­wych butel­kach oraz nie­któ­rych tek­sty­liach. Materiał, który w nor­mal­nych warun­kach rozkłada się kilka stuleci, teraz może ulec likwi­da­cji w ciągu dni lub tygodni. To nie­zwy­kle istotny krok, bo choć współ­cze­sny przemysł coraz lepiej radzi sobie z powtór­nym użyt­ko­wa­niem syn­te­tycz­nych mate­ria­łów, to jednak nie ma szans na realne zaha­mo­wa­nie ciągle wzra­sta­ją­cej liczby odpadów. Jak na razie wytężona praca badaczy pozwo­liła na zwięk­sze­nie efek­tyw­no­ści Ide­onella saka­ien­sis o 20%, a Bry­tyj­czycy prze­ko­nują, że ten wynik można dalej śrubować.

Pojawia się tu jednak pewna malutka wąt­pli­wość. Jeżeli kolejne orga­ni­zmy nauczą się trawić plastik, to czy nie dojdzie w przy­szło­ści do ich gwał­tow­nego roz­prze­strze­nie­nia? I czy poma­ga­jąc naturze sami nie eli­mi­nu­jemy jednej z naj­bar­dziej pożą­da­nych cech sztucz­nych mate­ria­łów? Już niedługo przyj­dzie nam to rozważyć.
Naukowy przepis na bestseller

Jaka książka ma statystycznie największe szanse na sukces?

Teo­re­tycz­nie nie da się pre­cy­zyj­nie, za pomocą jakiegoś wzoru, prze­wi­dzieć sukcesu okre­ślo­nego dzieła sztuki; bez względu na to czy mówimy o obrazie, piosence, filmie czy książce. Jednak sta­ty­styka pozwala nam na wycią­gnię­cie całkiem mia­ro­daj­nych wniosków, co udo­wod­nili ostatnio Burcu Yucesoy i Xindi Wang z Uni­wer­sy­tetu Nor­the­astern w Bostonie. W swojej publi­ka­cji prze­ana­li­zo­wali oni książ­kowe listy best­sel­le­rów New York Times, odnaj­du­jąc dość jasne ten­den­cje i sezonowe “mody”. Co chyba nie powinno nikogo dziwić, naj­więk­sze hity – tj. publi­ka­cje, które natych­miast zdobyły szczyty popu­lar­no­ści – jed­no­cze­śnie utrzy­my­wały się na liście naj­dłu­żej. Fikcyjne powieści dominują nad lite­ra­turą faktu, choć nie­ga­sną­cym zain­te­re­so­wa­niem cieszą się również bio­gra­fie. Autorzy historii fik­cyj­nych mają również większe szanse na powtórny sukces, czyli na spło­dze­nie kilku prze­bo­jów.

Może i nie są to szcze­gól­nie odkryw­cze wnioski, niemniej wydaw­nic­twa oraz pisarze bez wąt­pie­nia zrobią z nich użytek.
Nowe wyspy w Arktyce

Arktyka odsłoniła 34 nowe wyspy

Infor­ma­cja, która na pierwszy rzut oka mogłaby zachwy­cić kli­ma­tycz­nych denia­li­stów. Wszakże skoro globalne ocie­ple­nie ma miejsce, lodowce topnieją a poziom wszech­oce­anu wzrasta – wyspy powinny znikać, a nie powsta­wać. I tak się rze­czy­wi­ście dzieje, tyle że na Pacyfiku. W obsza­rach polar­nych nato­miast postę­puje cofanie lodowców, skut­ku­jące odsło­nię­ciem gołej ziemi. Jak wiele “zyska­li­śmy”? Ekipa pod kie­row­nic­twem Wiesława Ziaji z Uni­wer­sy­tetu Jagiel­loń­skiego prze­cze­su­jąc zdjęcia sate­li­tarne i zesta­wia­jąc je z foto­gra­fiami pocho­dzą­cymi z lat 70., nali­czyła 34 nowe wyspy w oko­li­cach Morza Ark­tycz­nego. Może i nie powalają wiel­ko­ścią, jednak każda prze­kra­cza pół kilo­me­tra kwa­dra­to­wego powierzchni – a przecież nie o takie “skrawki” toczono w prze­szło­ści wojny. Moni­to­ro­wa­nie cofania lodowców pozo­staje również ważne w związku z otwie­ra­niem nowych moż­li­wo­ści trans­por­to­wych.
Gaia zrobiła zdjęcie Drogi Mlecznej

Gaia sfotografowała Drogę Mleczną dokładniej niż ktokolwiek wcześniej

Mam wrażenie, że choć euro­pej­ska sonda Gaia znajduje się na orbicie już piąty rok, to nie mówi się o niej zbyt wiele. Tym­cza­sem dwa lata temu urzą­dze­nie umoż­li­wiło spo­rzą­dze­nie doprawdy wspa­nia­łej , trój­wy­mia­ro­wej mapy naszej galak­tyki. Jed­no­cze­śnie Gaia dokonała naj­szer­szego prze­glądu nieba, kata­lo­gu­jąc przeszło miliard gwiazd. Świeżo opu­bli­ko­wane zdjęcie posiada jeszcze lepszą roz­dziel­czość i pozwala na roz­róż­nie­nie przy­naj­mniej 1,7 miliarda gwiazd. Oczy­wi­ście nie jest to nawet procent wszyst­kich piecyków ter­mo­nu­kle­ar­nych roz­ja­śnia­ją­cych Drogę Mleczną, jednak tak czy inaczej mamy do czy­nie­nia z nie­praw­do­po­dobną ilością infor­ma­cji, które będą inter­pre­to­wane przez lata, rzutując na wiele publi­ka­cji, zwłasz­cza doty­czą­cych ewolucji gwiazd. Jak prze­ko­nuje współ­uczest­nik projektu, Arka­diusz Hypki z UAM, dane obser­wa­cyjne dostar­czane przez sondę prze­kro­czą wkrótce rozmiar peta­bajta. 
Pediatra pozwał Jerzego Ziębę

Pediatra pozwał znachora

Coś na co czekałem od dawna. Dawid Ciemięga, młody lekarz pra­cu­ją­cych w Tychach, posta­no­wił wejść na drogę sądową, pozy­wa­jąc naj­słyn­niej­szego znachora w kraju. Ciemięga stracił cier­pli­wość do pseu­do­nauki już jakiś czas temu, po tym gdy zde­men­to­wał w social media pogłoski na temat szcze­pio­nek, które rzekomo stały się trujące w związku z awarią prądu i systemu chło­dze­nia. Chyba nie muszę pisać jaka była reakcja pro­epi­de­mi­ków (swoją drogą sam trafiłem kiedyś na forum, na którym agre­sywni osobnicy zmawiali się na ata­ko­wa­nie kon­kret­nych osób i stron – w tym Kwantowo)? Lekarz nie zigno­ro­wał setek napa­stli­wych, często wul­gar­nych komen­ta­rzy i sięgnął do instru­men­tów prawnych. To jednak nie zakoń­czyło historii, gdyż afery nie mógł prze­ga­pić naczelny hochsz­ta­pler Rzecz­po­spo­li­tej, dodat­kowo pod­pusz­cza­jąc swoich widzów prze­ciwko pedia­trze. Ciemięga zgłosił sprawę do sądu, a ponadto pragnie aby Polskie Towa­rzy­stwo Pedia­tryczne, Naczelna Izba Lekarska oraz inne ważne insty­tu­cje, również wyraziły kate­go­ryczne sta­no­wi­sko w tej sprawie. Po cichu liczę na to, że będzie to dopiero pierwszy krok, a znachor zostanie wreszcie zmuszony do ponie­sie­nia realnych kon­se­kwen­cji swoich słów i czynów.
Uran śmierdzi

Uran śmierdzi zbukiem

Wszyscy wiemy jak cuchnie zgniłe jajo i zde­cy­do­wa­nie nie jest to woń, jaką można tole­ro­wać w dużym stężeniu. Jednakże wszystko wskazuje na to, że właśnie taki odór musie­li­by­śmy znieść prze­by­wa­jąc w atmos­fe­rze Urana. Wszystko w związku z siar­ko­wo­do­rem, którego siódma planeta Układu Sło­necz­nego ma aż w nad­mia­rze. Astro­no­mo­wie od dawna zakła­dali taki stan rzeczy, ale dopiero naj­śwież­sze dane pocho­dzące ze spek­tro­me­tru NIFS przy hawaj­skim tele­sko­pie Gemini rozwiały wąt­pli­wo­ści. Gazowy olbrzym śmierdzi, a w górnych war­stwach jego atmos­fery daje się znaleźć wręcz całe bryły zamar­z­nię­tego siar­ko­wo­doru i amoniaku.
Pierwszy w Polsce Marsz dla Nauki

Odbył się pierwszy polski Marsz dla nauki

Tak jak infor­mo­wa­łem na fan­pej­dżu, 22 kwietnia w War­sza­wie odbył się Marsz dla nauki. Infor­ma­cja warta odno­to­wa­nia, ponieważ w roku ubiegłym podobne wyda­rze­nia odbyły się w ponad sze­ściu­set miej­scach na całym globie – ale nie w Polsce. Choć oso­bi­ście nie jestem entu­zja­stą publicz­nych mani­fe­sta­cji i hap­pe­nin­gów, taka bierność naszego spo­łe­czeń­stwa – ogólnie przecież lubią­cego wycho­dzić na ulice – była nieco nie­po­ko­jąca. Tym razem jednak polscy naukowcy, studenci, popu­la­ry­za­to­rzy oraz wszyst­kie osoby chcące wyrazić swoje uznanie dla nauki, zdołali się zor­ga­ni­zo­wać. Celów Marszu było wiele, ale przede wszyst­kim chciano pod­kre­ślić rolę uczonych w roz­wi­nię­tym spo­łe­czeń­stwie, zachęcić do więk­szych nakładów na badania i edukację, a także wyrazić sprzeciw wobec coraz powszech­niej­szych ten­den­cji anty­nau­ko­wych.
Najdalej położona gwiazda: Lensed Star 1

Lensed Star 1 jest najdalej położoną skatalogowaną gwiazdą

Naj­dal­szymi obiek­tami kosmicz­nymi jakie dostrze­gają nasze urzą­dze­nia są potężne aktywne galak­tyki, takie jak MACS0647-JD, której światło zostało wyemi­to­wane zaledwie 420 milionów lat po wielkim wybuchu. A jak daleko leży naj­bar­dziej oddalona, poje­dyn­cza gwiazda, którą potra­fimy ziden­ty­fi­ko­wać? Na to pytanie odpo­wie­dział ostatnio nie­zmor­do­wany Teleskop Hubble’a, wychwy­tu­jąc światło gwiazdy wyemi­to­wane 4,4 miliarda lat po naro­dzi­nach wszech­świata, a więc 9,4 miliarda lat temu. Obiekt ozna­czony jako Lensed Star 1 leży wewnątrz galak­tyki MACS J1149-2223 i został odkryty przez zespół Patricka Kelly’ego z Uni­wer­sy­tetu w Min­ne­so­cie. Wyod­ręb­nie­nie indy­wi­du­al­nej gwiazdy z tak mon­stru­al­nej odle­gło­ści zazwy­czaj jest nie­wy­ko­nalne, ale w tym przy­padku astro­no­mom pomogła Matka Natura. Hubble wyko­rzy­stał zjawisko soczew­ko­wa­nia gra­wi­ta­cyj­nego, a więc gra­wi­ta­cyjną lupę, która dodat­kowo powięk­szyła obraz galak­tyki aż dwa tysiące razy.

Na kolejną odsłonę prze­glądu nauko­wych newsów, zapra­szam na początku czerwca.

  • arthy

    Uwiel­biam komu­ni­kwanty!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • resorak na resorach

    ‘Jeżeli kolejne orga­ni­zmy nauczą się trawić plastik, to czy nie dojdzie w przy­szło­ści do ich gwał­tow­nego roz­prze­strze­nie­nia?’
    Ha właśnie o tym pomy­śla­łem odrazu. Po to two­rzy­li­śmy sztuczne opa­ko­wa­nia mogące zachować ste­ryl­ność żeby teraz wytwo­rzyć orga­ni­zmy które będą nam je zżerać. ;_;

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Jedfox

      Wtedy może być nie­cie­ka­wie 🙂
      Możliwe, że opracują coś nowego, albo wrócimy po prostu do metalu i szkła.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0