Podsumowaliśmy już wydarzenia ze świata nauki, więc pozostaje jeszcze podjąć refleksję nad działalnością samego bloga. Jak co roku rzucę kilkoma statystykami oraz wynotuję najciekawsze wpisy, które nieuważni kwantowicze mogli przeoczyć.

Kwantowo w liczbach

273 654, tyle osób znalazło drogę do Kwantowo w ciągu ostat­nich dwunastu miesięcy. Nie jestem pewien, które słowo lepiej opisuje ten wynik: sta­gna­cja czy może już regres. Podobna, a nawet nieco większa liczba użyt­kow­ni­ków trafiła na blog w roku 2016, co niestety dowodzi jego nie naj­lep­szej kondycji. Taka sytuacja – tj. brak wzrostu – nastą­piła po raz pierwszy w historii mojej dzia­łal­no­ści.
14 381, tyle fanów gromadzi fejs­bu­kowa strona bloga. Oznacza to przyrost o pięć tysięcy dusz. Nie doszło więc do żadnego spek­ta­ku­lar­nego skoku. Jest nas o 54% więcej niż przed rokiem, co oznacza niemal iden­tyczny wzrost jak w 2016.
1 150, to liczba wszyst­kich fejs­bu­ko­wych aktyw­no­ści (tzn. głównie lajków) zebra­nych przez naj­po­pu­lar­niej­szy wpis. Niestety tego sym­pa­tycz­nego wyniku nie osiągnął żaden z arty­ku­łów popu­lar­no­nau­ko­wych, lecz lutowa odsłona Głupoty na Nie­dzielę doty­cząca znanego wszyst­kim znachora i jego akolitów. Ponad tysiąc lajków zebrał również wpis bio­gra­ficzny poświę­cony sylwetce jednego z naj­bar­dziej nie­sa­mo­wi­tych mate­ma­ty­ków: Naj­ge­nial­niej­szy samouk w dziejach – Sri­ni­vasa Rama­nu­jan.
1500, tyle lajków otrzymał naj­po­pu­lar­niej­szy obrazek na fan­pej­dżu, zgar­nia­jąc przy okazji aż 802 udo­stęp­nie­nia. Mowa o paź­dzier­ni­ko­wym Astro­Cy­ta­cie, powsta­łym na bazie słów Elona Muska. Mimo wszystko byłem lekko oszo­ło­miony takim wynikiem i coś mi mówi, że gdybym wrzucił iden­tyczną grafikę, lecz bez podpisu szefa SpaceX, to chyba na podobny odzew nie mógłbym liczyć.
65, tyle odpo­wie­dzi zosta­wi­li­ście pod naj­czę­ściej komen­to­wa­nym wpisem, którym okazał się wspo­mi­nany już wyżej tekst Głupota na nie­dzielę: “Jerzy Zięba na pre­zy­denta”! Również niemało, bo 42 komen­ta­rze, pojawiły się pod nie­daw­nym arty­ku­łem TL;DR: Co leży poza wszech­świa­tem obser­wo­wal­nym? Od razu mówię, że liczę tu wyłącz­nie komen­ta­rze wid­nie­jące na blogu, bez portali spo­łecz­no­ścio­wych. Mam jednak świa­do­mość, że w dobie domi­na­cji face­bo­oka, wielu z was właśnie tam woli dzielić się swoimi opiniami.
63, to liczba wszyst­kich wpisów jakie ukazały się od stycznia na łamach bloga. Rezultat niewiele gorszy niż w roku ubiegłym, jednakże biorąc w rachubę waka­cyjną przerwę jaką sobie zrobiłem, trudno to uznać za dowód roz­le­ni­wie­nia.

Co nie wyszło?

Nie­wąt­pli­wie naj­bar­dziej martwi mnie wspo­mniana sta­gna­cja bloga. Już kilka osób mówiło mi, że nie mam się czym przej­mo­wać bo przecież koniec końców Kwantowo rośnie w siłę. Może to skrzy­wie­nie wyni­ka­jące z doświad­czeń zwią­za­nych z grami eko­no­micz­nymi, ale kiedy sam wzrost maleje, to prze­czu­wam kłopoty. Żywiłem nadzieję, że duża liczba czy­tel­ni­ków oznacza więcej poleceń i szybszy rozwój – ale nic takiego nie zaob­ser­wo­wa­łem. We wrześniu ruszyłem również z odrębnym pro­jek­tem, czyli serwisem obraz­ko­wym Nerdowo.pl. Nie owijając w bawełnę strona zdechła niemal natych­miast, a czynnych użyt­kow­ni­ków można by zliczyć na palcach jednej ręki. Nawet nie wpro­wa­dza­łem pla­no­wa­nych uspraw­nień, bo nie ma dla kogo. Nie spędza mi to spe­cjal­nie snu z powiek, gdyż nie prze­wi­dy­wa­łem potęż­nego sukcesu, niemniej jakiś niedosyt pozo­staje. Co by nie mówić, zmar­no­tra­wi­łem kilka tygodni, zaś sam pomysł wciąż nie wydaje mi się naj­gor­szy. Dlatego jedyne czego się obawiam to sytuacji, w której pogrze­bię Nerdowo, a za kilka miesięcy gdzieś w sieci pojawi się bliź­nia­czy portal – i jak na złość osiągnie popu­lar­ność.

Warto też dodać, że pół roku temu poże­gna­łem Kwantowe pigułki, tym razem na amen. Wiem, że wciąż istnieją rodzynki, które z chęcią oglądały moje wypociny i jestem wdzięczny za ich przy­chylne komen­ta­rze, ale w rze­czy­wi­sto­ści seria pro­wa­dziła donikąd. Nagry­wa­nie i skła­da­nie animacji dla garstki osób to zabawa, na którą nie mogę sobie pozwolić.

Co wyszło?

Chyba naj­cie­kaw­szym doświad­cze­niem mija­ją­cego roku była dla mnie współ­praca z National Geo­gra­phic Channel. Nie pierwsza, ale zde­cy­do­wa­nie naj­po­waż­niej­sza i dająca naj­wię­cej satys­fak­cji. Zostałem popro­szony o pomoc w kampanii pro­mo­cyj­nej serialu fabu­lar­nego Geniusz, którego pierwszy sezon opo­wia­dał o życiu Alberta Ein­ste­ina. Nie tylko miałem okazję rekla­mo­wać coś co naprawdę zasłu­gi­wało na uwagę, ale również poczuć się wreszcie jak bloger z samego szczytu. Zapro­szono mnie na przed­pre­mie­rowy pokaz pierw­szego odcinka, wziąłem udział w krótkiej publicz­nej dyskusji, czę­sto­wa­łem się świet­nymi kanap­kami z łososiem podczas bankietu, a w pre­zen­cie dostałem fajowe, ein­ste­inow­skie skarpety. Szkoda tylko, że takie eventy trafiają się eks­tre­mal­nie rzadko…

Poza tym za sukces sam w sobie muszę trak­to­wać fakt, że Kwantowo w ogóle nadal funk­cjo­nuje. Część z was może pamięta, że po raz pierwszy pozwo­li­łem sobie na zor­ga­ni­zo­wa­nie waka­cyj­nej przerwy od pisania. To nie był przy­pa­dek ani fana­be­ria. Kiedy wszystko idzie zgodnie z planem, gdy widzę tysiące wyświe­tleń i dzie­siątki komen­ta­rzy to czuję, że mógłbym publi­ko­wać codzien­nie; ale gdy nowy, pisany po nocach artykuł dostaje pięć­dzie­siąt lajków, to naj­chęt­niej rzu­cił­bym to wszystko w cholerę. W każdym razie, to, że mimo wahań formy, wciąż nie­zmor­do­wa­nie tworzę wpisy, zawdzię­cza­cie przede wszyst­kim patronom z Patronite’a. Nato­miast na szcze­gólne i publiczne podzię­ko­wa­nia zasłu­guje kwan­to­wicz Marek Grabiec, samo­dziel­nie odpo­wia­da­jący za 40% przy­chodu bloga. Szczerze, zakła­da­jąc konto na Patro­nite w życiu nie przy­pusz­cza­łem, że posiadam tak szczo­drych i przy­wią­za­nych czy­tel­ni­ków, a to daje mi siłę w chwilach zwąt­pie­nia. Jed­no­cze­śnie sądzę, iż niezbyt zdrowa jest sytuacja, w której garstka osób utrzy­muje miejsce odwie­dzane przez tysiące. Ale czy można coś z tym zrobić? Wzdragam się na myśl o wpro­wa­dze­niu płatnych treści czy abo­na­mentu, a wierzcie mi, dosta­wa­łem już takie rady. Na szczę­ście, dzięki panu Markowi i innym, na razie tak eks­tre­malne kroki nie chodzą mi po głowie.
Aha, za drobny sukces mogę również uznać napi­sa­nie Nauko­wego wisielca. Mała, prosta gierka, a zagrało w nią tyle osób, że aż serwer padł.

Wpisy, których nie możesz przeoczyć

Byłbym naiwny sądząc, że choćby połowa czy­tel­ni­ków odwiedza blog regu­lar­nie. Dla leniu­chów subiek­tywne zesta­wie­nie ważnych tekstów z ubie­głego roku, wartych nad­ro­bie­nia lub odświe­że­nia:
Gdy zamarza piekło – o zerze abso­lut­nym. Tem­pe­ra­tura jest jedną z tych wiel­ko­ści, które posia­dają wyraźne, wyzna­czone przez teorię ramy. Co dla fizyki oznacza zero abso­lutne? I dlaczego próba zejścia do -273,15 stopnia w skali Cel­sju­sza w praktyce pozo­staje skazana na porażkę?
Pseu­do­nauka na uczel­niach: wyklu­czać czy roz­ma­wiać? Trudny do roz­strzy­gnię­cia spór, doty­czący tego, jak postę­po­wać z pseu­do­nauką i pseu­do­nau­kow­cami. Problem przestał być mar­gi­nalny, a różnej maści szar­la­tani coraz częściej próbują pchać się na uni­wer­sy­tety z chęcią wygło­sze­nia wykładu lub odbycia debaty. Niejeden stwier­dzi, że należy usza­no­wać pełną swobodę wypo­wie­dzi i korzy­stać z moż­li­wo­ści publicz­nego punk­to­wa­nia kon­tro­wer­syj­nych tez. Ale czy to na pewno opty­malne wyjście?

Higgson, czyli dawca masy, czasu i nie tylko. Bozon Higgsa to chyba naj­bar­dziej medialna cząstka ele­men­tarna wszech­cza­sów. Więk­szość prze­ka­zów ogra­ni­cza się wyłącz­nie do lako­nicz­nego stwier­dze­nia, że schwy­tana w 2012 roku drobina odpo­wiada za nada­wa­nie materii masy. Ale co to tak naprawdę oznacza? I jak ma się higgson do oddzia­ły­wa­nia słabego?
Filo­zo­fia to nie nauka, filozof to nie nauko­wiec. Nie zli­czył­bym ile razy usły­sza­łem słowa zdzi­wie­nia lub nawet obu­rze­nia od osób sły­szą­cych, że “filo­zo­fia to nie nauka”. W tym wpisie tłumaczę dlaczego takie stwier­dze­nie nie ma na celu urażenia filo­zo­fów ani depre­cjo­no­wa­nia ich pracy. Wręcz prze­ciw­nie, filo­zo­fia to szalenie ważna sfera, tyle, że spo­czy­wa­jąca obok wła­ści­wego krę­go­słupa nauki.
Człowiek, który wiedział wszystko – Thomas Young. Pomy­śla­łem, że warto przy­bli­żać światu sylwetki słabo znanych, lecz nie­sa­mo­wi­cie intry­gu­ją­cych boha­te­rów świata nauki. Na pierwszy ogień poszedł Sri­ni­vasa Rama­nu­jan, na drugi Thomas Young. Więk­szość osób kojarzy Anglika jako autora eks­pe­ry­mentu z dwiema szcze­li­nami, ale tylko nie­liczni zdają sobie sprawę z tego, ile geniusz zrobił dla fizjo­lo­gii, medycyny, lin­gwi­styki, a nawet dla egip­to­lo­gii i arche­olo­gii.

Bario­nowa gra w cho­wa­nego. Wpis prze­szedł bez więk­szego echa, podobnie do odkrycia, które zain­spi­ro­wało mnie do jego napi­sa­nia. Podczas gdy wszyscy popu­la­ry­za­to­rzy obficie opo­wia­dają o ciemnej materii oraz ciemnej energii, naprawdę niewielu dotyka równie inte­re­su­ją­cego wątku bra­ku­ją­cej części “zwykłej” materii wypeł­nia­ją­cej wszech­świat. WHIM, ICM, Bańki Lyman-alfa – to tajem­ni­cze struk­tury prze­wyż­sza­jące masę wszyst­kich galaktyk, gwiazd i planet znanego wszech­świata.

Postanowienia

Ten rok praw­do­po­dob­nie przy­nie­sie wiele zmian w moim życiu (nie mam pewności czy dobrych), więc naj­waż­niej­sze będzie takie pokie­ro­wa­nie sprawami aby Kwantowo mogło nadal istnieć, a wpisy pojawiać się z dotych­cza­sową regu­lar­no­ścią. Wielkim krokiem wprzód byłaby poważna i dłu­go­ter­mi­nowa współ­praca z pewną marką, która wyraziła zain­te­re­so­wa­nie spon­so­ro­wa­niem bloga kilka miesięcy temu. Niestety doświad­cze­nie pod­po­wiada mi, że nie wolno pokładać nadziei w dużych kor­po­ra­cjach, nie­rzadko nagle wyco­fu­ją­cych się bez słowa. Stąd też jedynym pewnym źródłem utrzy­ma­nia tego miejsca pozo­staje Patro­nite i wasza dobra wola.

Co do moich planów, to będę starał się przede wszyst­kim rozwijać nowe serie wpisów, czyli Komu­ni­kwanty oraz Naukowe TL;DR. Comie­sięczne prze­glądy wieści ze świata nauki na razie roz­cza­ro­wują niską poczyt­no­ścią, ale dam im jeszcze trochę czasu. Zwłasz­cza, że dają mi również moty­wa­cję do bycia na bieżąco z infor­ma­cjami, a to przy­datne. TL;DR już pokazało poten­cjał, acz­kol­wiek muszę jeszcze doszli­fo­wać samą formułę. Wpisy z tego cyklu miały być sto­sun­kowo krótkie i treściwe, co oznacza, że muszę poha­mo­wać swoje zapędy do dygresji i roz­wle­ka­nia myśli. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to być może uda się wrócić na tory wła­ści­wego wzrostu, a za rok o tej porze będzie nas już ponad 20 tysięcy. 

To w dużej mierze, jak zawsze, będzie zależeć od Was.
  • arthy

    Jeśli będziesz w stanie znaleźć jakichś rekla­mo­daw­ców to się nie krepuj. Przy tej jakości bloga chyba żadne reklamy nie są w stanie mi go obrzy­dzić.
    Ja to się dziwie, ze się dziwisz małym wg ciebie wzrostem ilości czy­tel­ni­ków oraz, ze AŻ tylu ludzi czyta takie treści.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wini

    Jak zawsze trzymam kciuki, oby lajki nie były wyznacz­ni­kiem sukcesu, a mamona sypała się z nieba, bo zaprawdę powiadam Wam: kwantowo godnym jest odpo­wied­niego poziomu finan­so­wa­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Krzysz­tof Jasiński

    Na Nowy Rok życzę Tobie, sobie i wszyst­kim stałym czy­tel­ni­kom aby Kwantowo istniało jak naj­dłu­żej albowiem naj­lep­szy to blog o nauce.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marek Mirek

    Odkryłem Twój blog kilka solid­nych już miesięcy temu. Prze­czy­ta­łem wszyst­kie wpisy, z różnym zain­te­re­so­wa­niem 😉 Pole­ci­łem go swoim dwóm synalkom — 22 i 13 lat. Zdążyłem już przeżyć smutek roz­sta­nia podczas Twojej zagad­ko­wej, letniej nie­obec­no­ści i radość z Twojego powrotu. Prze­glą­dam strony o podobnej jak Twoja tematyce, ale nigdzie nie ma nikt tak lekkiego pióra, sub­tel­nego poczucia humoru, świeżych pomysłów jak z rękawa i takiego “Genius loci”. Adamie, jest pewien prosty sposób na popu­la­ry­za­cję swojej dzia­łal­no­ści w inter­ne­cie. Prosty ale działa. Zawsze. Spraw­dzone. Tylko musisz zrobić to albo Ty, ambicja Ci pewnie tego zabroni, albo my, czy­tel­nicy i entu­zja­ści — wklejać linki do Twojej strony w odpo­wied­nich miej­scach sieci, węsząc pilnie, gorliwie i robić to w sposób prze­my­ślany, jak wilki albo Wielka Grzybnia w Oregonie 😉 To potęga 🙂
    Jutro zabiorę się do tego, obserwuj od środy, czwartku, piątku swoje liczniki i sta­ty­styki. Zdziwisz się 😉 Jeżeli ktoś z Twoich czy­tel­ni­ków poza mną: cho­oopyyy ! chodźta ! , ruszma ławą ! — podejmie ten temat, to nauka zwycięży nad ciemnotą, przy­naj­mniej na tym maciup­cim odcinku 😉 Pozdra­wiam 🙂 Marek

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Patryk Jan­kow­ski

      no to do roboty! 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      No i jak tam chopy, jakieś efekty są? 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Maciek

    Masz dużo odwie­dza­ją­cych — może zrób giełdę artykułów/pytań, które odwie­dza­jący chcie­liby zobaczyć? Co miesiąc kilka pro­po­zy­cji, a tą która zbierze naj­wię­cej datków czyli głosów opiszesz 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Patryk Jan­kow­ski

    Odwie­dzam codzien­nie Twoją stronę. Niektóre artykuły czytam kil­ka­krot­nie, nie mówiąc już o quizach 🙂 Doceniam ogrom pracy, zna­la­złem dzięki Tobie kilka świet­nych książek popu­lar­no­nau­ko­wych, jak i same hory­zonty posze­rzyły się o kilo­par­seki. “Ufam, że strona będzie piąć się w górę, jeśli chodzi o popu­lar­ność.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • andrzej dawi­dow­ski

    Prze­glą­dam Twojego bloga mniej więcej od sierpnia — począt­kowo spo­ra­dycz­nie, gdy mi się przy­po­mniało, od 2 miesięcy regu­lar­nie. Ogół treści bardzo mi się podoba, bo oprócz ładunku infor­ma­cji, Twoje wpisy cha­rak­te­ry­zują się bardzo przy­stęp­nym stylem, co bardzo pomaga takim laikom, jak ja. Dodat­kowo chciał­bym docenić recenzje książek, które tu się poja­wiają — prze­ko­nały mnie do się­gnię­cia po niektóre tytuły.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Greg

    Adamie, wiele goryczy płynie z tego wpisu. Po pierwsze chciał­bym spro­sto­wać Twoje słowa odnośnie zmar­no­wa­nego czasu na two­rze­nie nerdowo… nie myśl w ten sposób, nauczy­łeś się czegoś nowego. Na pewno chciałeś zrobić coś dla innych, jednak naj­cen­niej­szym jest to co zrobiłeś dla siebie, zdobyłeś nową wiedzę, doświad­cze­nie a to bezcenna rzecz.
    Druga sprawa co do której chcę się odnieść, masz lekki język do spraw, które ze swojej natury są skom­pli­ko­wane a to bardzo ułatwia pozna­wa­nie zdobyczy nauki takim nieukom jak ja 🙂
    Z tego co piszesz wynika jedna w sumie smutna prawda, liczysz na popu­lar­ność i jak sam wska­zu­jesz, naj­wię­cej rozgłosu zdobyły wpisy nie stricte naukowe, ale te opi­nio­twór­cze. Moim zdaniem nie powi­nie­neś się abso­lut­nie tym suge­ro­wać, ja cenię Kwantowo za naukę a nie osądy — skądinąd słuszne. Niemniej jednak myślę, że lepiej jest mniej wiernych czy­tel­ni­ków niż starać się zado­wo­lić wszyst­kich roz­mie­nia­jąc na drobne, to nigdy nie była dobra droga dla nikogo.

    Pozdra­wiam ser­decz­nie z Nowym Rokiem i życzę by Kwantowo było ciągle miejscem, gdzie można się czegoś nauczyć 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • palyzka

    Jestem zachwy­cona Twoim blogiem, a odkryłam go miesiąc temu. Powie­dzia­łam o nim mężowi. Po jednym z dni pracy, jak wracamy do domu on mówi — Głowa mnie boli. — Od czego? — Napra­co­wa­łem się. — Nad czym? — Cały dzień na kwantowo 🙂 zaczęłam przygodę z fizyką około rok temu i nie mam z kim o tym roz­ma­wiać (poza mężem), moich zna­jo­mych nie inte­re­suje ten temat. To dziwne, ale nawet znajomi, którzy chodzili na mat-fiz w liceum powie­dzieli mi, że pierwsze słyszą by ktoś poza ich nauczy­cie­lem fizyki powie­dział, że fizyka jest piękna. Sama dla siebie dążę do zro­zu­mie­nia jej zasad z filo­zo­fią, ale to bardzo ogólnie nazwane. Tak czy inaczej, fru­stra­cja jest zro­zu­miała niekiedy pro­wa­dząc bloga, ale dla mnie jesteś autorze bloga — wielki. Wszyst­kiego naj­lep­szego w nowym roku 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogpilastra.wordpress.com pilaster

    Fru­stra­cja Autora jest bez­pod­stawna. Tak jak już o tym kiedyś pisał pilaster, te 250 tys odsłon to po prostu górna granica liczby pol­sko­ję­zycz­nych userów na serio inte­re­su­ją­cych się nauką. Więcej ich po prostu nie ma, nigdy nie było i raczej nie będzie. Trzeba się z tym pogodzić.

    Albo, w pogoni za kli­kal­no­ścią zmienić profil na bardziej sen­sa­cyjny, w stylu UFO, yeti, etc… Wtedy kli­kal­ność z pew­no­ścią wzrośnie, ale chyba nie o taki efekt Autorowi chodzi?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Rafał Szampera

    Czytam Kwantowo długo, może rok, może dwa, a może trzy. Jest też to mój pierwszy blog który posta­no­wi­łem wesprzeć na patro­nite i będę to robił regu­lar­nie. Wiem, że moje, skądinąd skromne, wsparcie nie wystar­czy do rozwoju bloga, ani utrzy­ma­nia Ciebie, ale zde­cy­do­wa­nia uro­nił­bym niejedną łezkę gdyby Twojego bloga zabrakło.
    Dlatego jako Twój fan dorzucam do swojej listy posta­no­wień dwa powią­zane z Twoim blogiem: 1. Zachęcić jedną osobę do regu­lar­nego odwie­dza­nia Twojego bloga, 2. Zosta­wiać więcej komen­ta­rzy pod Twoimi arty­ku­łami, w szcze­gól­no­ści tymi które mi się podobają.

    Pozdra­wiam i do prze­czy­ta­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • rober­trock

    Witam
    Czytam bloga regu­lar­nie choć oczy­wi­ście z powodu mojego ogra­ni­czo­nego stanu wiedzy nie zawsze komen­tuję. Mil­cze­nie jest złotem niż coś bablać bez sensu. Myślę, że wielu czy­ta­ją­cych ma podobnie. Zresztą takie zacho­wa­nie widzę takze na innych stronach/blogach. Tak wiec nie ma sie co martwić co do, jak to napi­sa­łeś braku wzrostu czy­tel­ni­ków.
    Nie wiem jakie masz zało­że­nia doty­czące bloga, czy masz zamiar z niego życ. W takim przy­padku wzrost reklam itp. będzie jak dla mnie minusem.
    Warto zadać szersze pytanie, czy nauka i wiedza naukowa, którą tutaj papu­la­ry­zu­jesz powinna zamkąć się w murach i być dostępna tylko dla wybra­nych czy trzeba ją pro­pa­go­wać zawsze i wszędzie nie bacząc na koszty.
    W każdym razie jak powie­dział Paul Fey­era­bend “anything goes” — wszystko się kręci.
    Wszyst­kiego dobrego życzę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Teresa

    W dobie wszech­ogar­nia­ją­cej głupoty tego świata taki czysto naukowy, racjo­nalny blog jest na wagę złota. Chybabym płakała gdyby zniknął.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wło­dzi­mierz Melzacki

    Jest Pan super.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Adam Kuchar­czyk

    Właśnie trafiłem na Twojego bloga (przez wpis o różnicy między teorią a hipotezą), więc masz o przy­naj­mniej jednego czy­tel­nika więcej. Co do zain­te­re­so­wa­nia: niestety blogi naukowe nie mają łatwego życia, mój ulubiony niegdyś arche­owie­ści wszedł swego czasu na drogę paywalla, lecz i to nie wyge­ne­ro­wało wystar­cza­ją­cych dochodów i zakoń­czył swoją dzia­łal­ność, ku mej rozpaczy. Niestety rozpaczy kro­ko­dy­lej, bo sam za paywalla nie płaciłem: opcja abo­na­mentu jest zbyt wiążąca dla kogoś, kto wpada raz na dwa miesiące i nadrabia ciągiem serię art., a zabrakło wygodnej (SMS? BLIK?) opcji ‘one time entry’ lub ‘jedna opłata, 10 arty­ku­łów’.

    Mimo wszystko życzę powo­dze­nia i zabieram się za czytanie wstecz, z wyłą­czo­nym adbloc­kiem. Jeśli mógłbym mieć prośbę, to czy można coś kiedyś o bieżącej wiedzy na temat naturzy elek­tor­ma­gne­ty­zmu? (takie pytanie aspi­ru­ją­cego krót­ko­fa­lowca, który chce wiedzieć bardziej dlaczego, niż jak)…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0