Już niedługo minie okrągłe czterdzieści lat od najpopularniejszego odkrycia w dziejach radioastronomii. Tego, które przez lata dawało pociechę entuzjastom poszukiwań inteligencji pozaziemskiej. Niestety dla nich, geneza sygnału może być bardzo prozaiczna.

Co usłyszało Wielkie Ucho?

“Chciał­bym powie­dzieć: Rany, to sygnał od poza­ziem­skiej inte­li­gen­cji! Ale szczerze mówiąc, nie mogę tego zrobić.”
— Jerry Ehman
Scenerią dla tajem­ni­czego odkrycia było nie­ist­nie­jące już obser­wa­to­rium radio­astro­no­miczne w stanie Ohio, znane wśród samych uczonych pod nazwą Wiel­kiego Ucha (The Big Ear). Z uwagi na pro­sto­kątny kształt, urzą­dze­nie w niczym nie przy­po­mi­nało iko­nicz­nych, okrą­głych anten, na ogół koja­rzo­nych z pro­gra­mem SETI. Jednak to właśnie Ucho przeszło do historii jako to obser­wa­to­rium, które rekor­dowo długo – nie­zmor­do­wa­nie przez 22 lata – prze­cze­sy­wało nie­bo­skłon w poszu­ki­wa­niu choćby iskierki zwia­stu­ją­cej ist­nie­nie roz­wi­nię­tego życia w kosmicz­nej pustce.

Kiedy myślę o tym co wyda­rzyło się pewnej letniej nocy 1977 roku, mimo­wol­nie przy­cho­dzi mi do głowy zna­mienna scena z Kontaktu Carla Sagana. 15 sierpnia o godzinie 23.16 dr Jerry Ehman, młody inżynier z Uni­wer­sy­tetu Sta­no­wego w Columbus, jako wolon­ta­riusz pełnił dyżur przy Wielkim Uchu. Codzienna harówka radio­astro­noma nie była eks­cy­tu­jąca bardziej niż choćby praca dróżnika, mającego od czasu do czasu opusz­czać szlaban, w prze­rwach między roz­wią­zy­wa­nymi krzy­żów­kami. Tym łatwiej wyobra­zić sobie szok Ehmana, gdy został wyrwany z błogiego lenistwa przez nagłe pik­nię­cie apa­ra­tury, dającej znać o zare­je­stro­wa­niu anor­mal­nego sygnału radio­wego. Komputer prze­waż­nie wypeł­nia­jący wydruki mono­ton­nymi ciągami jedynek, dwójek i trójek, nagle wypluł coś ory­gi­nal­nego: “6EQUJ5”Sekwen­cja usta­wio­nych w pionowej linii cyfr i liter, wska­zy­wała na odchy­le­nie zła­pa­nego sygnału, w stosunku do typowego szumu radio­wego wypeł­nia­ją­cego prze­strzeń. Litera E ozna­czała, iż sygnał był sil­niej­szy od tła 14 do 15 razy, litera U sym­bo­li­zo­wała wzmoc­nie­nie 30 do 31 razy, i tak dalej. Radio­astro­nom na początku pomyślał pewnie, że maszy­ne­ria uchwy­ciła jakiś przekaz ziem­skiego pocho­dze­nia. W końcu trwała zimna wojna – niejawne sposoby komu­ni­ka­cji czy próby super­broni wyzwa­la­jące ogromne porcje pro­mie­nio­wa­nia, nie były niczym nie­zwy­kłym.

Dzia­ła­jące do 1998 roku obser­wa­to­rium The Big Ear. Obecnie teren zajmuje pole golfowe.

Jednak ta odpo­wiedź szybko okazała się niezbyt prze­ko­nu­jąca. Fala ode­bra­nego sygnału miała długość 21 cen­ty­me­trów, nie­pa­su­jącą do znanych ziem­skich prze­kaź­ni­ków. Jej czę­sto­tli­wość, w gra­ni­cach 1,42 GHz, jest z kolei czę­sto­tli­wo­ścią cha­rak­te­ry­styczną dla wodoru, czyli naj­prost­szego i naj­po­spo­lit­szego pier­wiastka we wszech­świe­cie. Ta, w pewien sposób sym­bo­liczna wartość, nawet w naukowym żargonie bywa nazywana “wodo­po­jem”. Zachę­cony Ehman spraw­dzał gorącz­kowo kolejne wła­ści­wo­ści swojej zdobyczy. Wiązka “uciekała” wraz z ruchem nieba, więc jej źródło nie mogło leżeć na powierzchni naszej planety. Sygnał nie wyglądał też na jakąś zwykłą fluk­tu­ację tła, ponieważ prze­bi­jał swoją siłą zwykły radiowy szum ponad trzy­dzie­ści razy (literka U). Co jeszcze istot­niej­sze, jego czę­sto­tli­wość wydawała się celowo i kon­kret­nie dobrana, tak aby nie wykra­czała poza jedno pasmo radiowe o sze­ro­ko­ści zaledwie 10 kHz. Jednak kiedy pod­nie­ce­nie naukowca sięgało zenitu, po 72 sekun­dach sygnał zniknął by już nigdy nie powrócić. W głowie Ehmana zapewne zaświ­tała myśl, że być może, właśnie stanął u progu epo­ko­wego odkrycia. Oszo­ło­miony taką per­spek­tywą, inżynier zakre­ślił czer­wo­nym dłu­go­pi­sem tajem­ni­czy ciąg znaków, zaś na mar­gi­ne­sie zano­to­wał wymowne “Wow!”.

Dokładna kopia wydruku z 1977 roku, wysta­wiona w obser­wa­to­rium Perkins, z podpisem Jerrego Ehmana.

Nie tylko “Wow!”

Nie powinno dziwić, że upo­lo­wany w 1977 roku sygnał poważnie namącił w świecie nauki i bły­ska­wicz­nie zrobił karierę w mediach. W momencie gdy moda na UFO sięgała zenitu, była on wodą na młyn wszel­kiej maści kosmicz­nych fana­ty­ków. Wiele osób chciało wierzyć, że przyszło im żyć w histo­rycz­nym momencie pierw­szego kontaktu z cywi­li­za­cją poza­ziem­ską. I choć radio­te­le­skopy na całym globie zare­je­stro­wały później jeszcze kilka podej­rza­nych sygnałów radio­wych, żaden jak dotąd nie spo­wo­do­wał takiego zamie­sza­nia. No, może z drobnym wyjąt­kiem, który pojawił się całkiem niedawno, bo już w XXI wieku.

Autorem odkrycia był roz­po­czy­na­jący karierę na Uni­wer­sy­te­cie Zachod­niej Wirginii w Mor­gan­town, David Narkevic. Co ciekawe, nauko­wiec w ogóle nie zbliżył się do radio­te­le­skopu! Po prostu prze­glą­dał raporty płynące z obser­wa­to­rium Parkes we wschod­niej Austra­lii i dostrzegł, że przy­naj­mniej jeden z zare­je­stro­wa­nych sygnałów nie pasuje do reszty. Rychło okazało się, iż bliź­nia­cze “pik­nię­cia” daje się odnaleźć również na innych wydru­kach i nadano im wspólną nazwę FRB (Fast Radio Burst). Jak wskazuje nazwa, mowa o szybkich – naprawdę szybkich, trwa­ją­cych tysięczne części sekundy – mocnych błyskach w zakresie fal radio­wych. Po ich bliższym poznaniu, astro­no­mo­wie orzekli, że pochodzą one z bardzo daleka: przy­kła­dowo uchwy­cony w 2012 roku obiekt FRB 121102 zlo­ka­li­zo­wano jako część pewnej nie­wiel­kiej galak­tyki, odda­lo­nej o trzy miliardy lat świetl­nych stąd.

Nie ma sensu udawać, że potra­fimy dokład­nie opisać mecha­nizm dzia­ła­nia tych błysków. Jednakże, ciągle napły­wa­jące dane i fakt, iż ana­lo­giczne sygnały docie­rają do nas z różnych obszarów nieba, raczej każą je trak­to­wać jako zjawiska natu­ralne. Być może w jakiś sposób spo­krew­nione z GRB, czyli odkry­tymi w latach 60. roz­bły­skami gamma. Oba zjawiska łączy mon­stru­alna energia, gwał­tow­ność i dystans. Notabene, GRB również budziło olbrzy­mie kon­tro­wer­sje i musiały minąć prawie dwie dekady zanim astro­fi­zycy (na czele z prof. Bohdanem Paczyń­skim) sfor­mu­ło­wali zgrabną hipotezę wyja­śnia­jącą ich fenomen. W świetle tych doświad­czeń, hipoteza celowego nada­wa­nia komu­ni­ka­tów w formie FRB, wydaje się obecnie nie­praw­do­po­dobna. Sądzę jednak, że warto zdawać sobie sprawę z tego, jak kar­ko­łomną pracę wykonują radio­astro­no­mo­wie. Jak trudno będzie ustrze­lić rze­czy­wi­sty komu­ni­kat od obcej cywi­li­za­cji – nawet jeśli taki rze­czy­wi­ście został wyemi­to­wany – w gęstwi­nie radio­wych bodźców, docie­ra­ją­cych do naszej planety każdego dnia. Wspo­mi­nam też o tym po to, aby ostudzić zapał tych czy­tel­ni­ków, którzy w każdym nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nym sygnale, chcie­liby widzieć zapro­sze­nie do rozmowy.

Po 40 latach: To raczej nie E.T.

Wróćmy do słynnego “Wow!”. Pojawia się uza­sad­nione pytanie: czy sygnał wyło­wiony 1977 roku, mógł stanowić radiowy odpo­wied­nik wia­do­mo­ści w butelce rzuconej do kosmicz­nego morza przez obcą cywi­li­za­cję? Naj­bez­piecz­niej­sza odpo­wiedź brzmia­łaby: “Nie mówię nie, ale…”. Jeśli uznamy, iż obca cywi­li­za­cja chciała się z nami skon­tak­to­wać, to dlaczego akurat w taki nie­efek­tywny sposób? Dlaczego zamiast cyklicz­nych mignięć otrzy­ma­li­śmy poje­dyn­czy sygnał? Dlaczego nie niósł on za sobą kon­kret­nej treści, pozwa­la­ją­cej na jed­no­znaczną iden­ty­fi­ka­cję inte­li­gent­nego nadawcy? Wbrew pozorom to nie takie trudne. Wystar­czy­łoby zawrzeć w sygnale jaki­kol­wiek mate­ma­tyczny wzór, nie­moż­liwy do wyge­ne­ro­wa­nia przy­pad­kiem. W przy­wo­ła­nym wcze­śniej Kon­tak­cie, miesz­kańcy Wegi słali liczby pierwsze, podzielne tylko przez jeden i same siebie. To naj­lep­szy sposób na trans­pa­rentne oznaj­mie­nie całej galak­tyce: “Hej! Jesteśmy tu i potra­fimy liczyć”!

Teo­re­tycz­nie istnieje szansa, że “Wow!”, co prawda został wyemi­to­wany przez cywi­li­za­cję tech­niczną, ale… nie­chcący. Niby to możliwe, ale czy wtedy nie powin­ni­śmy trafiać na więcej takich przy­pad­ków? I czy nie­ce­lowy sygnał byłby tak silny? Przy­pusz­czal­nie musiał przebyć drogę 220 lat świetl­nych, tyle bowiem dzieli Układ Sło­neczny od gwiazdy χ Sagit­ta­rii, z kierunku której do nas dotarł. Nawet sam Jerry Ehman, po ochło­nię­ciu zaczął wyrażać zdrowy scep­ty­cyzm: “Liczył­bym na to, że gdyby były to inte­li­gentne istoty, wysła­łyby sygnał znacznie więcej razy”. Innym razem rzucił nawet roboczym wyja­śnie­niem: “Coś mi mówi, że sygnał pocho­dził z Ziemi i po prostu uległ odbiciu od kawałka kosmicz­nego gruzu”. Jednak mimo upływu poko­le­nia i publi­ka­cji przeszło stu arty­ku­łów nauko­wych, nie ukuto zado­wa­la­ją­cej hipotezy, jasno obja­śnia­ją­cej fenomen poje­dyn­czego pik­nię­cia apa­ra­tury Wiel­kiego Ucha, co popra­wiało humor zwo­len­ni­kom upa­try­wa­nia w “Wow!” frag­mentu galak­tycz­nej kon­wer­sa­cji.

Jedna z gło­śniej­szych prób wytłu­ma­cze­nia zjawiska pojawiła się dopiero w 2016 roku, po niemal czterech dekadach od jego dostrze­że­nia. (Swoją drogą to, że po czter­dzie­stu latach wciąż ukazują się publi­ka­cje, uzmy­sła­wia o jak tra­pią­cej kwestii mowa). Według pla­ne­to­loga Antonio Parisa, źródło całego zamie­sza­nia rze­czy­wi­ście nie znajduje się na powierzchni kuli ziem­skiej, ale nie leży też poza gra­ni­cami Układu Sło­necz­nego. I tak, Paris oskarżył o pod­szy­wa­nie się pod obcą cywi­li­za­cję, śmi­ga­jące tu i ówdzie komety. Dlaczego akurat one, a nie planety czy pla­ne­to­idy? Na to wskazuje uni­ka­towa cha­rak­te­ry­styka komet. Ich sercem są nie­wiel­kie skalisto-lodowe jądra, które w trakcie zbli­ża­nia do Słońca roz­dy­mają się do nie­pro­por­cjo­nal­nych gaba­ry­tów o średnicy setek lub tysięcy kilo­me­trów i wypusz­czają wido­wi­skowy, gazowy ogon. Wiedząc to, Paris teo­re­ty­zuje:
“Umiar­ko­wa­nie aktywne komety otoczone są przez szerokie chmury obo­jęt­nych atomów wodoru. Wodór ten jest uwal­niany z komety gdy pro­mie­nio­wa­nie sło­neczne w zakresie ultra­fio­letu, rozbija czą­steczki pary wodnej uwal­niane z jądra komety, na atomy tlenu i wodoru. Ponadto (…) chmura wodoru ota­cza­jąca kometę wyrzuci fotony, emitując pro­mie­nio­wa­nie elek­tro­ma­gne­tyczne o czę­sto­tli­wo­ści cha­rak­te­ry­stycz­nej dla linii wodoru (1420,40575177 MHz).”
— Antonio Paris
Trzeba przyznać, że to ele­ganc­kie, przej­rzy­ste i prze­ko­nu­jące wytłu­ma­cze­nie. Paris podał nawet nazwy komet, które pamięt­nej nocy 15 sierpnia 1977 roku, mijały na nie­bo­skło­nie gwiazdę χ Sagit­ta­rii i mogły wyemi­to­wać legen­darny sygnał. Naj­praw­do­po­dob­niej był to któryś z pary obiektów: 266P/Christensen albo P/2008 Y2. Obie komety odkryto w ostat­nich latach, co tłu­ma­czy­łoby dlaczego nie brano ich wcze­śniej pod uwagę.
Zobacz też: Zanim przyszło SETI…

Słysząc o próbach kontaktu z inte­li­gen­cją poza­ziem­ską, oczyma wyobraźni widzimy liczący wiele hektarów pła­sko­wyż, usiany nie­zli­czoną ilością anten wymie­rzo­nych w nie­bo­skłon. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, iż ludzkie marzenie o prze­ka­za­niu wia­do­mo­ści obcej cywi­li­za­cji naro­dziło się ponad sto lat wcze­śniej niż zamysł SETI czy radio­te­le­skopu Arecibo.

Musimy pamiętać, że samo prze­ko­na­nie o ist­nie­niu roz­wi­nię­tych gatunków poza­ziem­skich, pozo­sta­wało mocno zako­rze­nione w umysłach uczonych XIX wieku. To właśnie w epoce pra­pra­dzia­dów współ­cze­snych astro­no­mów powstała kon­cep­cja “mar­sjań­skich kanałów”, mających dowodzić zamiesz­ki­wa­nia Czer­wo­nej Planety przez spo­łe­czeń­stwo tech­niczne. Jed­no­cze­śnie, w oma­wia­nym okresie nikt nie zdawał sobie sprawy z rze­czy­wi­stej wiel­ko­ści wszech­świata, ogra­ni­cza­nego co najwyżej do obszaru Drogi Mlecznej czy nawet samego Układu Solar­nego…

A może jednak?

Czy sprawę powin­ni­śmy uznać za zamkniętą? Okazuje się, że nie do końca. Po pierwsze, od razu pojawia się pewna znacząca wąt­pli­wość. Skoro tego typu sygnał radiowy na czę­sto­tli­wo­ści typowej dla wodoru, pozo­staje natu­ral­nym pro­duk­tem dzia­ła­nia komet, to dlaczego nigdy wcze­śniej i nigdy później na nic podob­nego nie tra­fi­li­śmy? Komet jest na tyle dużo, że Wielkie Ucho lub jakie­kol­wiek inne obser­wa­to­rium powinno usłyszeć “Wow!” nie raz i nie dwa. Po drugie, hipoteza wymaga nale­ży­tej wery­fi­ka­cji, a ta wzbu­dziła ostatnio sporo kon­tro­wer­sji. Antonio Paris wydał publi­ka­cję, w której pochwa­lił się zare­je­stro­wa­niem odpo­wied­niego sygnału podczas nasłu­chi­wa­nia komety, co w jego prze­ko­na­niu stanowi osta­teczne potwier­dze­nie nowej kon­cep­cji. Tego zado­wo­le­nia nie podzie­lają jednak znawcy tematu, wymie­nia­jący szereg nie­ści­sło­ści. Na część z nich zwrócił niedawno uwagę Pul­sKo­smosu. Nie wdając się w szcze­góły, praca Parisa nie docze­kała się publi­ka­cji w żadnym reno­mo­wa­nym perio­dyku, zaś jej treść zdradza nie­oby­cie autora w dys­cy­pli­nie radio­astro­no­mii. Pla­ne­to­log nie poin­for­mo­wał o loka­li­za­cji wyko­rzy­sta­nej anteny, posłu­gi­wał się nie­sto­so­waną w tej dzie­dzi­nie jed­nostką decybela i nie wyjaśnił w żaden sposób, dlaczego komety już wcze­śniej nie dawały o sobie znać na tym paśmie.

Czy jest to tylko nie­uza­sad­nione cze­pial­stwo? Nie sądzę aby były to zastrze­że­nia, które zmuszają nas do natych­mia­sto­wego odrzu­ce­nia hipotezy Parisa. Co najwyżej dewa­lu­ują jego obser­wa­cje. Istnieje zatem tylko jeden, w pełni naukowy sposób na roz­wią­za­nie sporu: powtó­rze­nie eks­pe­ry­mentu, naj­le­piej przez innego, doświad­czo­nego radio­astro­noma. Jeżeli nasłu­chu­jąc komety uda się raz jeszcze uchwycić pożądany sygnał, zagadkę “Wow!” będziemy mogli z czystym sumie­niem uznać za roz­wią­zaną.
Literatura uzupełniająca:
F. Drake, D. Sobel, Czy jest tam kto? Nauka w poszukiwaniu cywilizacji pozaziemskich, przeł. E. Bielicz, Warszawa 1996;
B. Miller, Piknik z Einsteinem. Naukowy zawrót głowy, przeł. A. Bukowski, Warszawa 2013;
J. Ehman, The Big Ear Wow! Signal What We Know and Don’t Know About It After 20 Years, [online: https://archive.is/k9g9x#selection-33.0–41.51];
P. Berg, Wiemy, skąd pochodzą błyski radiowe. To nie kosmici, [online: www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1689314,1,wiemy-skad-pochodza-blyski-radiowe-to-nie-kosmici.read];
A. Paris, Hydrogen Clouds from Comets 266/P Christensen and P/2008 Y2 (Gibbs) are Candidates for the Source of the 1977 “WOW” Signal, [online: www.linkedin.com/pulse/hydrogen-clouds-from-comets-266p-christensen-p2008-y2-paris?articleId=6089780760292704258#comments-6089780760292704258&trk=prof-post];
R. Kosarzycki, Kolejna odsłona historii z sygnałem Wow i kometą, [online: www.pulskosmosu.pl/2017/06/11/kolejna-odslona-historii-z-sygnalem-wow-i-kometa/].


  • moona­bout

    Sądzę, że fale radiowe są mało efek­tywną metodą komu­ni­ka­cji na odle­gło­ści mię­dzy­gwiezdne. Wydaje mi się, że roz­sąd­nie można założyć, że cywi­li­za­cja, która osią­gnęła poziom rozwoju uza­sad­nia­jący potrzebę takiej komu­ni­ka­cji opra­co­wała coś szyb­szego 🙂 . Być może typowe tempo rozwoju inte­li­gent­nych gatunków jest takie, że okres kiedy cywi­li­za­cja fak­tycz­nie posłu­guje się falami radio­wymi to w skali kosmicz­nej mgnienie oka i dlatego nie ma szans, żebyśmy to wyłapali. Analogią mogłoby być na przykład zało­że­nie przez śre­dnio­wiecz­nych Indian pół­noc­no­ame­ry­kań­skich, że każda w miarę roz­wi­nięta cywi­li­za­cja opa­no­wała posłu­gi­wa­nie się znakami dymnymi. Gdyby jakimś cudem pro­wa­dzili obser­wa­cję dymów za oceanem mogliby dojść do smutnych wniosków obser­wu­jąc dymy emi­to­wane, przez hipo­te­tyczne eko­lo­giczne spo­łe­czeń­stwo dajmy na to XXII wieku 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Jade

      My jesteśmy taką cywi­li­za­cją, która osią­gnęła poziom rozwoju, w którym chce się komu­ni­ko­wać z obcymi. Posłu­gu­jemy się w tym celu falami radio­wymi, które roz­cho­dzą się w próżni z pręd­ko­ścią światła, czyli z naj­szyb­szą pręd­ko­ścią, o której wiemy, że jest osią­galna. Nie­wy­klu­czone, że obcy mogliby znaleźć inny, lepszy sposób komu­ni­ka­cji, na który my obecnie jesteśmy ślepi, ale praw­do­po­do­bień­stwo, że jest to coś szyb­szego od pręd­ko­ści światła, jest niskie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Z jednej strony Twoje obawy są uza­sad­nione, ale kiedy zaczniemy myśleć o fali radiowej — czyli elek­tro­ma­gne­ty­zmie — to raczej nie powin­ni­śmy być tak scep­tyczny. Tak jak napisała Jade: światło podró­żuje z mak­sy­malną możliwą pręd­ko­ścią i jednak daje szansę na komu­ni­ka­cję na dystan­sie wielu lat świetl­nych. Jakie są alter­na­tywy, choćby hipo­te­tyczne? Fale gra­wi­ta­cyjne? Patrząc na masy/energie konieczne do wywo­ła­nia wyraźnej fali, należy uznać to za totalnie nie­prak­tyczny sposób kon­wer­sa­cji. Fala elek­tro­ma­gne­tyczna wydaje się na tyle eko­no­miczna i dostępna, że raczej nigdy się nie zdez­ak­tu­ali­zuje.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • moona­bout

        Co do twojego ostat­niego zdania — fala elek­tro­ma­gne­tyczna jest oczy­wi­ście eko­no­miczna i dostępna ale jest nie­efek­tywna na odle­głość większą niż no nie wiem — rok świetlny.
        Nie bądźmy aro­ganccy w swym prze­ko­na­niu, że wiemy już prawie wszystko. Podobno przed ogło­sze­niem TW fizycy martwili się o przyszłe poko­le­nia naukow­ców, że tak niewiele pozo­stało im do odkrycia :). Zawsze warto spojrzeć trochę wstecz i zadać sobie pytanie jak byśmy ten sam problem roz­pa­try­wali powiedzmy 500 lat temu w mniej­szej skali. Jeden światły umysł prze­ko­ny­wałby inny, że nigdy nie będziemy roz­ma­wiać bez opóźnień z osobą znaj­du­jącą się na anty­po­dach bo teorii nie prze­sko­czymy. Choćby ludzie wyho­do­wali naj­szyb­szego konia i zbu­do­wali naj­szyb­szy statek to i tak listy wędro­wa­łyby tygo­dniami 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • moona­bout

      Pisząc o poziomie rozwoju, który uza­sad­nia potrzebę komu­ni­ka­cji mię­dzy­gwiezd­nej miałem na myśli cywi­li­za­cję która sko­lo­ni­zo­wała przy­naj­mniej jedną planetę w innym niż swój układzie. Oczy­wi­ście nie bardzo potra­fimy dostrzec teo­re­tyczną moż­li­wość komu­ni­ka­cji szybszą niż światło ale idea przecież jest do wyobra­że­nia. A co z teorią strun. Skoro cza­so­prze­strzeń może mieć 10 wymiarów z czego te dodat­kowe są skon­den­so­wane do wymiarów nie­wy­obra­żal­nie małych to może jeśli znaj­dziemy sposób na posłu­że­nie się tymi wymia­rami będzie się dało prze­sy­łać infor­ma­cje z pomi­nię­ciem poko­ny­wa­nia ogrom­nych odle­gło­ści prze­strzeni 3-wymia­ro­wej. Być może pisze głupoty bo nie wgryzłem się w tą teorię na tyle, żebym wiedział czy to absurd czy nie. Jeśli byśmy odkryli taki kanał komu­ni­ka­cji to może będzie prze­peł­niony trans­mi­sjami jak taki nasz internet i wtedy powiemy WOW 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Jade

        Nie trzeba mieć sko­lo­ni­zo­wa­nej planety, żeby uza­sad­niać taką potrzebę 🙂 My wysy­ła­jąc w kosmos sondy też wole­li­by­śmy mieć z nimi szybszą komu­ni­ka­cję niż mamy, ale póki co, nie ma moż­li­wo­ści prze­sko­cze­nia praw przyrody. Prędkość światła jest naj­szyb­sza i tyle. Co nie znaczy, że ludzie nie fan­ta­zjują na ten temat, co by było, gdyby prze­sko­czyć tę prędkość. Na dzień dzi­siej­szy naj­lep­szymi pro­po­zy­cjami są: tachiony, napęd Alcubierre’a, tunele cza­so­prze­strzenne. Wszystko jak na razie hipo­te­tyczne i pozo­sta­jące w sferze science-fiction, ale ludzie szukają. Teoria strun nato­miast sama w sobie jest nie­udo­wod­nioną w żadnym eks­pe­ry­men­cie hipotezą, nie wiadomo, czy te dodat­kowe, małe wymiary fak­tycz­nie istnieją, więc ja bym na razie została na etapie cho­ciażby tych tuneli 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • moona­bout

        Ja nie pró­bo­wa­łem podważać praw fizyki swoimi dywa­ga­cjami. Rozumiem i abso­lut­nie z tym nie dys­ku­tuję, że prędkość światła jest naj­więk­szą możliwą pręd­ko­ścią ale na warun­kach fizyki, którą teraz znamy. Mamy cząstki obda­rzone masą lub bez­ma­sowe fotony i mamy odle­głość w trój­wy­mia­ro­wej prze­strzeni, którą mamy pokonać z punktu A do B. OK, na takich warun­kach wiadomo nie ma dyskusji, foton będzie leciał z pręd­ko­ścią światła a wszystko co ma masę wolniej i kropka. Wierzę jednak, że nasza wiedza mimo, że rzetelna to jednak jest jak wierz­cho­łek góry lodowej i nie śni nam się co jeszcze jest pod powierzch­nią. Bardzo mocno podej­rze­wam, że TW kiedyś zostanie uogól­niona. Raczej nie zostanie obalona bo zna­ko­mi­cie opisuje rze­czy­wi­stość, którą postrze­gamy i chyba nie grozi jej prze­kre­śle­nie ale podobnie było z fizyką New­to­now­ską, która działała per­fek­cyj­nie i można było tysiące razy potwier­dzać jej popraw­ność eks­pe­ry­men­tal­nie a dziś wiemy, że jednak była tylko uprosz­cze­niem. Te tunele to jednak chyba ślepy zaułek bo choć zapewne działają to chyba są trochę zbyt mało subtelne, żeby mogły zastąpić telefon komór­kowy 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

      Nawet jeżeli istnieją jakieś alter­na­tywne sposoby komu­ni­ka­cji, to i tak fale radiowe zawsze pozo­staną sposobem naj­tań­szym, pochła­nia­ją­cym najmniej energii na bit prze­ka­zy­wa­nej infor­ma­cji.

      Jeżeli zaś istnieją jakieś formy egzo­tycz­nej komu­ni­ka­cji tanie i szybsze od światła, to może je odkryć i zasto­so­wać dopiero cywi­li­za­cja na poziomie co najmniej I w skali Kar­da­szewa. Czyli wszyst­kie mniej roz­wi­nięte cywi­li­za­cje na poziomie (0,6–1) (Ziemia ma teraz jakieś 0,72) powinny emitować radiowo i powinny być w tym paśmie widoczne. Zaś cywi­li­za­cje powyżej poziomu I powinny być widoczne w pod­czer­wieni.

      Nie widać ani jednej.

      To znaczy że ich nie ma. I nigdy nie było.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • moona­bout

        Za bardzo, jesteś bez­kom­pro­mi­sowy w swoich wnio­skach — “ich nie ma. I nigdy nie było.” .Trochę pokory by nie zaszko­dziło, w końcu jesteśmy tylko na poziomie 0.72 w skali Kar­da­szewa :). Mogę sobie na przykład wyobra­zić cywi­li­za­cję, która ewo­lu­cyj­nie wykształ­ciła jakiś sposób komu­ni­ka­cji, którego my nie pozna­li­śmy. Naj­pro­ściej to mogłaby być tele­pa­tia ale mogło by być coś innego na co nie wpa­dli­śmy. Wtedy mogliby nawet nie wynaleźć radia bo bo co.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        ” jesteś bez­kom­pro­mi­sowy w swoich wnio­skach — “ich nie ma. I nigdy nie było.””

        Owszem, prze­my­ślał to pilaster dokład­nie. A może się założymy? 🙂

        “Mogę sobie na przykład wyobra­zić cywi­li­za­cję, która ewo­lu­cyj­nie wykształ­ciła jakiś sposób komu­ni­ka­cji, którego my nie pozna­li­śmy.”

        Kolejny argument zakła­da­jący że istnieją tylko dwie, lub co najwyżej kilka cywi­li­za­cji i szu­ka­jący powodów dlaczego akurat tej jednej (lub kilku) nie widzimy.

        Tym­cza­sem, według obliczeń zakła­da­ją­cych typowość ziem­skiej cywi­li­za­cji, innych cywi­li­za­cji w Galak­tyce powinny być miliony. Może u jednej, czy dwóch coś wyewo­lu­owało. Ale nie u milionów.

        A skoro ich nie ma, to znaczy że ziemska cywi­li­za­cja NIE JEST typowa. Zało­że­nie że jest naj­bar­dziej roz­wi­nięta (czyli de facto jedyna) jest naj­bar­dziej oszczędną hipotezą.

        “Naj­pro­ściej to mogłaby być tele­pa­tia”

        Albo mogą się poro­zu­mie­wać za pośred­nic­twem aniołów, albo duchów przodków.

        Roz­ma­wiajmy poważnie, na płasz­czyź­nie naukowej. Jakie mogłyby by być podstawy fizyczne ewen­tu­al­nej tele­pa­tii? Neutrina? Fale gra­wi­ta­cyjne?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • moona­bout

        Wie­dzia­łem, że od razu zapytasz o podstawy fizyczne tej tele­pa­tii. No nie wiem tak tylko palnąłem 🙂 . Ale na poważnie, niedawno dopiero odkry­li­śmy elek­tro­ma­gne­tyzm, może jednak niebawem coś nam zaświta nowego i może pojawią się fizyczne szanse na odkrycie innego sposobu prze­sy­ła­nia infor­ma­cji. Czemu wszyscy zakła­dają, że to już koniec naszych odkryć, że fizyka już nie ma nic w zanadrzu 🙂 . OK ale ciągle jest problem tych poten­cjal­nych milionów cywi­li­za­cji i tu masz chyba rację. gdyby było ich tak wiele to byśmy coś zauwa­żyli. Tylko, że my nie wiemy, że są ich miliony. W tym słynnym Równaniu Drake’a są nieznane współ­czyn­niki. Dziś możemy określić ile jest gwiazd, jaki procent z nich ma planety, ile z nich znajduje się w ekos­fe­rze. Być może niedługo dokonamy nowych odkryć i ustalimy na ilu pro­cen­tach z nich powstało życie. Nie wiemy jednak zupełnie jaki przyjąć współ­czyn­nik do usta­le­nia co ile pojawia się inte­li­gentna cywi­li­za­cja. Wszyst­kie te szacunki są wyssane z palca bo znamy tylko jedną. Biorąc pod uwagę róż­no­rod­ność form życia na naszej planecie wydaje mi się, że nie brakuje go również poza nią ale inte­li­gen­cja może być rzadka. Nie wiemy jak bardzo, może milion gatunków w galak­tyce a może jeden na milion galaktyk. Na pewno jest to kwestia sta­ty­styki ale nie dys­po­nu­jemy danymi. Jedno jest pewne, albo taki gatunek osiąga poziom pozwa­la­jący na kolo­ni­za­cję innych odle­głych planet albo jest skazany na zagładę. I tu wracamy do poprzed­nich rozważań. czy gatunek, który daje radę kolo­ni­zo­wać jakieś swoje sąsiedz­two nie wynalazł czegoś sku­tecz­niej­szego niż fale radiowe. Wyobraźmy sobie nas jak kolo­ni­zu­jemy Drugą Ziemię, gdzieś 20 lat świetl­nych od słońca. Jaki postęp musie­li­by­śmy zrobić, żeby tego dokonać. Ja na tą chwilę nie widzę szansy, więc może trzeba podjąć dyskusję czy kie­dy­kol­wiek będzie możliwa kolo­ni­za­cja planet krą­żą­cych wokół innych gwiazd bo jeśli nie to pewnie te wszyst­kie cywi­li­za­cje giną w natu­ral­nych kata­stro­fach i roz­mi­jamy się w czasie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “Czemu wszyscy zakła­dają, że to już koniec naszych odkryć, że fizyka już nie ma nic w zanadrzu :)”

        Nawet jak ma, to trzyma to w zanadrzu dla bardziej roz­wi­nię­tych cywi­li­za­cji (powyżej poziomu I). Nadal powin­ni­śmy widzieć radiowo cywi­li­za­cje w zakresie 0,6–1. Ciągle jeszcze miliony 

        A cywi­li­za­cje powyżej poziomu I, nawet jeżeli używają hiper­prze­strzen­nych ansibli, zużywają z kolei tak dużo energii, że będą widoczne w pod­czer­wieni.

        A nie są. Ani w naszej, ani w żadnej innej galak­tyce, co odkrył przegląd G-Hat

        ” my nie wiemy, że są ich miliony.”

        Jeżeli nasza cywi­li­za­cja jest typowa (P1, czyli praw­do­po­do­bień­stwo powsta­nia na globie z biosferą, rzędu 1 do miliarda, L — czas trwania >100 lat), to Zakła­da­jąc że średnio przy każdej gwieź­dzie w Galak­tyce jest planeta obda­rzona wie­lo­ko­mór­kową biosferą (w świetle dzi­siej­szej wiedzy wcale nie absur­dalne) mamy 20 000 cywi­li­za­cji widocz­nych NA RAZ w Galak­tyce dla L = 100 lat. Już byśmy coś zauwa­zyli. Ale dla L = 1000 lat, mamy już ponad milion cywi­li­za­cji (w sensie gwiazd koło których znajduje się jakaś cywi­li­za­cja)

        A tu …nico..

        Owszem istnieje alter­na­tywne wobec pila­stro­wego wyja­śnie­nie Silen­tium Uni­ver­sii — średni czas życia cywi­li­za­cji jest ZNACZĄCO KRÓTSZY niż 100 lat (słownie sto), nie większy niż 10 lat.

        Proszę ocenić czy taka hipoteza jest bardziej mia­ro­dajna.

        ” inte­li­gen­cja może być rzadka.”

        Owszem. Taka jest własnie kon­klu­zja pilastra — inte­li­gen­cja jest eks­tre­mal­nie rzadka, poza tym, nawet jak powsta­nie, wcale nie jest auto­ma­tycz­nie pre­dys­po­no­wana do zbu­do­wa­nia cywi­li­za­cji.

        A dlaczego jest rzadka (czy wręcz uni­ka­towa) — to też wydaje się pila­strowi że znalazł odpo­wiedź.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Michał Budzyń­ski

    Lubię trak­to­wać Twoje teksty jako począt­kowe impulsy do zgłę­bia­nia wiedzy na dany temat, i zwykle nie mam z tym żadnych pro­ble­mów, jednak tym razem rzuciła mi się w oczy nie­ści­słość — w tekscie piszesz, że ‘drogę 220 lat świetl­nych, tyle bowiem dzieli Układ Sło­neczny od gwiazdy χ Sagit­ta­rii‘, a Wiki­pe­dia podaje odle­głość dużo większą (w Polskiej wersji uśred­niono do 1100ly, w Ame­ry­kań­skiej podano dokład­niej 990 ± 80ly). Skąd czer­piesz swoje dane (które podej­rze­wam, że są dokład­niej­sze niż te wiki­pe­dyczne)? Pozdra­wiam.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Michale, nie X Sagit­ta­rii, a χ Sagit­ta­rii — tam stoi grecka literka chi. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Michał Budzyń­ski

        A mówią, że od sie­dze­nia w inter­ne­cie nikt mądrzej­szy się nie staje. Dzięki! 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • manie­k122112

    Kiedy po raz pierwszy prze­czy­ta­łem o kon­cep­cji Parisa, to poczułem się jakby ktoś mnie obra­bo­wał z czegoś cennego. Życzę więc z całego serca temu panu aby się mylił, a zagadka niech pozo­sta­nie nie­roz­wią­zana.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • dy.fuzor

    Proszę o korektę: “1,42 gHz”
    To małe “g” mocno bije po oczach 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Lorne Malvo

    Wrzucę taką cie­ka­wostkę odnośnie fal radio­wych w obser­wa­cjach kosmosu. Chyba w pierw­szym odcinku Astro­na­rium dr Paweł Wolak powie­dział: “gdybyśmy zebrali całą energię zgro­ma­dzoną przez wszyst­kie radio­te­le­skopy na świecie które działały od początku lat pięć­dzie­sią­tych ubie­głego wieku, to tej energii w sumie wystar­czy­łoby na sto­pie­nie jednego płatka śniegu. Są to tak słabe sygnały emi­to­wane przez obiekty kosmiczne które do nas docie­rają”. ( z pamięci, ale wartości raczej poprawne).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Good­by­e_Mo­on­men

    Twój artykuł przy­po­mniał mi o powieści fan­ta­stycz­no­nau­ko­wej Liu Cixina “Problem trzech ciał”. Czy miałeś może okazję zapoznać się z tym tytułem?

    Pozdra­wiam
    Joanna

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Niestety, nie miałem okazji.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

      Niestety, prze­re­kla­mo­wane. Frag­men­tami bardzo dobre, ale miej­scami ociera się o groteskę (jak w scenie “mody­fi­ko­wa­nia” protonów.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

    Brak jakie­go­kol­wiek sygnału emi­to­wa­nego przez poza­ziem­skie cywi­li­za­cje, czy to radio­wego, czy pod­czer­wo­nego (fiasko programu G-HAT), czyli paradoks Fermiego, ma tylko jedno racjo­nalne wyja­śnie­nie. Poza­ziem­skich cywi­li­za­cji nie ma i nigdy nie było. Jesteśmy naj­bar­dziej zaawan­so­waną tech­no­lo­gicz­nie cywi­li­za­cją we Wszech­świe­cie, a już na pewno w Galak­tyce.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

      Hmm… na wstępie dwa cytaty… “byłoby to straszne mar­no­traw­stwo prze­strzeni”, oraz “nasze wyobra­że­nie o życiu jest strasz­nie pro­win­cjo­nalne”.
      Brak jakie­go­kol­wiek sygnału nie świadczy o tym, że tam kogoś nie ma, trzeba wziąć pod uwagę skalę wszech­świata, jego wiek, oraz czas potrzebny na roz­wi­nię­cie się cywi­li­za­cji tech­nicz­nej… paso­wa­łoby jeszcze uwzględ­nić fakt, że raczej w oto­cze­niu gwiazd I,czy (może nawet) II popu­la­cji życie nie miało zbyt wiele czasu na roz­wi­nię­cie się… wobec powyż­szego “wysyp” cywi­li­za­cji odbywa się teraz (niemal rów­no­cze­śnie z naszą [+/- kilka milionów lat]), więc sygnał od dalszych jeszcze po prostu nie dotarł… odwra­ca­jąc sytuację… poten­cjalna obca cywi­li­za­cja może się dowie­dzieć o naszym ist­nie­niu, jeżeli jest bliżej niż jakieś 110 lat świetl­nych, jeżeli znajduje się dalej, to może stwier­dzić, że na pla­ne­tach wokół Słońca nie istnieje żadna cywi­li­za­cja (?!).
      Druga sprawa, to sposób komu­ni­ka­cji… to że my używamy “fal radio­wych” (pewien ściśle okre­ślony zakres widma elek­tro­ma­gne­tycz­nego), to nie znaczy, że inna cywi­li­za­cje będzie też go używać… dużo zależy od warunków w jakich taka cywi­li­za­cja powstała, na jakich zakre­sach i jak bardzo “sieje” ich rodzima gwiazda, czy owe istoty myślące są gatun­kiem lądowym, wodnym, czy jeszcze innym… moż­li­wo­ści jest bez liku… w zasadzie pasowało by wziąć pod uwagę również tempo meta­bo­li­zmu… jeżeli ich odpo­wied­nik serca bije powiedzmy z czę­sto­ścią raz na dzień czy tydzień, a długość życia wynosi setki czy tysiące naszych lat… cóż z pew­no­ścią jeśli sięgną po fale radiowe, to będą to eks­tre­mal­nie długie fale.…
      Reasu­mu­jąc: “nigdy nie mów ‘nigdy’ “.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “Brak jakie­go­kol­wiek sygnału nie świadczy o tym, że tam kogoś nie ma”

        Jest bardzo silną prze­słanką. Bo nie chodzi o brak jednego sygnału, który fak­tycz­nie z jakichś powodów można by prze­oczyć. Ale o brak milionów sygnałów, którymi Galak­tyka powinna tętnić.

        A nie tętni

        ” “wysyp” cywi­li­za­cji odbywa się teraz (niemal rów­no­cze­śnie z naszą [+/- kilka milionów lat]),”

        Raczej kilkaset milionów lat, o ile nie miliar­dów. Zresztą Galak­tyka ma raptem sto tysięcy lat św średnicy. Nawet gdyby cywi­li­za­cje poja­wiały się od niedawna (w skali Wszech­świata), to i tak powinno być ich miliony.

        “poten­cjalna obca cywi­li­za­cja może się dowie­dzieć o naszym ist­nie­niu, jeżeli jest bliżej niż jakieś 110 lat świetl­nych,”

        Ale powinna widzieć inne cywi­li­za­cje, starsze od naszej, nawet o te miliony lat.

        “to że my używamy “fal radio­wych” (pewien ściśle okre­ślony zakres widma
        elek­tro­ma­gne­tycz­nego), to nie znaczy, że inna cywi­li­za­cje będzie też go
        używać…”

        Na pewnym etapie zawsze będzie używać.

        Nawet
        jeżeli istnieją jakieś alter­na­tywne sposoby komu­ni­ka­cji, to i tak fale
        radiowe zawsze pozo­staną sposobem naj­tań­szym, pochła­nia­ją­cym najmniej
        energii na bit prze­ka­zy­wa­nej infor­ma­cji.

        Jeżeli zaś istnieją
        jakieś formy egzo­tycz­nej komu­ni­ka­cji tanie i szybsze od światła, to może
        je odkryć i zasto­so­wać dopiero cywi­li­za­cja na poziomie co najmniej I w 
        skali Kar­da­szewa. Czyli wszyst­kie mniej roz­wi­nięte cywi­li­za­cje na 
        poziomie (0,6–1) (Ziemia ma teraz jakieś 0,72) powinny emitować radiowo i
        powinny być w tym paśmie widoczne. Zaś cywi­li­za­cje powyżej poziomu I 
        powinny być widoczne w pod­czer­wieni.

        Nie widać ani jednej.

        To znaczy że ich nie ma. I nigdy nie było.

        “. moż­li­wo­ści jest bez liku…”

        Fak­tycz­nie, gdyby w Galak­tyce istniały tylko dwie — trzy cywi­li­za­cje, to byłoby bez liku moż­li­wo­ści żeby wytłu­ma­czyć dlaczego tej drugiej (czy trzeciej) akurat nie widać. Ale paradoks Fermiego nie polega na tym, że nie widać jednej, czy dwóch cywi­li­za­cji, tylko na tym, że nie widać MILIONÓW cywi­li­za­cji.

        Jedynym wytłu­ma­cze­niem jest to, ze ich nie ma. 

        I nigdy nie było.

        A nasza cywi­li­za­cja jest naj­bar­dziej roz­wi­nięta w całym Wszech­świe­cie, a już na pewno w Galak­tyce

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

        “Brak jakie­go­kol­wiek sygnału” — w zasadzie źle się wyra­zi­łem… sygnały praw­do­po­dob­nie odbie­ramy, tylko ich nie dostrze­gamy na tle szumu.
        “fal radio­wych” — spe­cjal­nie jest w cudzy­sło­wiu i dodat­kowo w nawiasie defi­ni­cja o co mi chodzi… jeśli jakiś organizm “widzi” fale radiowe, to raczej ich nie użyje do “nada­wa­nia audycji”. To, że “moż­li­wo­ści jest bez liku” tyczy się sposobów per­cep­cji, a w związku z tym i sposobów komu­ni­ka­cji. Ja nie zakładam, że MUSI istnieć jakaś obca cywi­li­za­cja, ale i nie zakładam, że NIE ISTNIENIE, dodat­kowo wcale nie zakładam, że życie musi być oparte na węglu, to dlatego zacy­to­wa­łem ten fragment o zaścian­ko­wo­ści naszego poj­mo­wa­nia rzeczy. Upar­li­śmy się szukać “bliź­nia­ków”, szukając sygnałów jakie sami emi­tu­jemy, tym­cza­sem w zasadzie nawet nie wiemy czego szukać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

    Cóż… prze­czy­ta­łam pod­lin­ko­wany tekst (naprawdę ciekawy i mocno okra­szony mate­ma­tyką)… i zacytuję jeden akapit:

    “No, ale i SETI ma coś na swoją obronę. Nie moni­to­ruje przecież non stop
    wszyst­kich podej­rza­nych o posia­da­nie cywi­li­za­cji radio­wych gwiazd na 
    wszyst­kich moż­li­wych czę­sto­tli­wo­ściach. Wręcz prze­ciw­nie. Moni­to­ruje je
    bardzo wybiór­czo. Co gorsza, gdyby sygnał obcej cywi­li­za­cji został
    odebrany w trakcie „nor­mal­nych” badań radio­astro­no­micz­nych, to właśnie
    ze względu na swoją ewi­dentną „sztucz­ność”, zostałby przez algo­rytmy
    odsie­wa­jące potrak­to­wany jako zakłó­ce­nie ze strony źródeł ziem­skich i 
    właśnie odsiany i wyka­so­wany. Być może różne sygnały docie­rają dzisiaj
    do Ziemi, być może nawet zostały już odebrane, ale nie roz­po­znano ich
    jako głos Obcych, a samo SETI miało do tej pory pecha słuchać akurat nie
    na tej czę­sto­tli­wo­ści, albo patrzeć w inną stronę.”

    Ów akapit przy­znaje jednak mi po części rację, bo jak już pisałem nie jestem ani na TAK, ani na NIE, po prostu pod­cho­dzę kry­tycz­nie do meto­do­logi badań, a tym samym ich wyników. Co do sygnałów METI, to są to z zało­że­nia sygnały bardzo ukie­run­ko­wane, wystar­czy, że zna­leź­li­śmy się o “rzut beretem” od kierunku nada­wa­nia, aby nie odebrać go wcale. To samo można powie­dzieć o ogólnej pro­pa­ga­cji sygnałów radio­wych, oraz ogólnym zapo­trze­bo­wa­niu na energię. Z autopsji widzimy, że dąży się do oszczęd­no­ści energii, oraz wysokiej kie­run­ko­wo­ści emi­to­wa­nych sygnałów, poza tym coraz częściej poru­szany jest temat zmiany czę­sto­tli­wo­ści emi­to­wa­nego sygnału w kierunku widma widzial­nego — zasto­so­wa­nie laserów (większa gęstość infor­ma­cji, wyższa kie­run­ko­wość). W związku z czym, może się okazać, że po mimo kolo­ni­za­cji naszego rodzi­mego układu (lub jego części) nie prze­kro­czymy poziomu I i nie chodzi tu o ułomność naszej cywi­li­za­cji, po prostu tylko w SF nikt się nie liczy z zapo­trze­bo­wa­niem na “prąd”, a w rze­czy­wi­sto­ści w tym zagad­nie­niu fizyka jest bez­względna, nawet gdybyśmy osią­gnęli moż­li­wość pełnego odzy­ska­nia energii z materii, to i tak ogra­ni­cza­łaby nas jej masa którą potrzeba by ze sobą zabrać.
    Problem Klin­go­nów. Naj­bar­dziej dra­pieżny i bez­względny gatunek jaki znamy, to człowiek, a i on robi wszystko, żeby nie skazić przez swoją dzia­łal­ność “obcych światów”, to dlatego ste­ry­li­zu­jemy wszyst­kie sondy, to dlatego na długo przed roz­po­czę­ciem misji Cassini i pierw­szymi wynikami świad­czą­cymi o poten­cjal­nej moż­li­wo­ści wystą­pie­nia życia na Europie, zapla­no­wano jej ognisty koniec. Dlatego też sądzę, że nawet jeśli jakaś poten­cjalna cywi­li­za­cja odwie­dziła układ sło­neczny, to zrobiła wszystko, żeby nie pozo­sta­wić po sobie śladów.
    Na zakoń­cze­nie jeszcze jedna sprawa. Możemy się tutaj prze­rzu­cać argu­men­tami za i przeciw, a prawda jest taka, że nie­za­leż­nie od tego, czy sko­rzy­stamy z równania Drake’a, czy równania cywi­li­za­cyj­nego Fermiego, to więk­szość współ­czyn­ni­ków tylko sza­cu­jemy, a ów szacunek jest bardzo subiek­tywny. Kil­ka­dzie­siąt lat temu pro­ble­mem była już sama ilość planet we wszech­świe­cie, kil­ka­na­ście lat temu ilość planet typu ziem­skiego, kilka lat temu ich wystę­po­wa­nie w ekos­fe­rze gwiazdy, dziś mamy Trapist-1 z jej wieloma pla­ne­tami typu ziem­skiego i na dodatek trzema w samej ekos­fe­rze… zoba­czymy co przy­nie­sie jutro… zwłasz­cza jeśli za kilka(naście) lat potwier­dzi się (być może) moż­li­wość ist­nie­nia życia poza ekosferą (np. Europa).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

      .” Co do sygnałów METI, to są to z zało­że­nia sygnały bardzo ukie­run­ko­wane, wystar­czy, że zna­leź­li­śmy się o “rzut beretem” od kierunku nada­wa­nia, aby nie odebrać go wcale.”

      I znów — przy zało­że­niu że w Galak­tyce jest tylko kilka cywi­li­za­cji. Nato­miast, według wszel­kich roz­sąd­nych sza­cun­ków powinny być ich miliony. I od czasu do czasu emitować METI. Nawet jeżeli każda z 10 milionów cywi­li­za­cji raz na 10 lat wyemi­tuje sygnał METI w bardzo wąskim kierunku (np 0,001%) powierzchni jaką na niebie zajmuje Galak­tyka (tak my robimy), to i tak powin­ni­śmy odbierać ..10 takich sygnałów rocznie

      “zmiany czę­sto­tli­wo­ści emi­to­wa­nego sygnału w kierunku widma widzial­nego — zasto­so­wa­nie laserów (większa gęstość infor­ma­cji, wyższa kie­run­ko­wość).”

      Ale też dużo wyższy koszt ener­ge­tyczny na bit infor­ma­cji. Nie­przy­pad­kowo lasery komu­ni­ka­cyjne stosuje się głównie tam, gdzie chodzi o utaj­nie­nie infor­ma­cji, np w wojsku.

      W nor­mal­nej cywilnej komu­ni­ka­cji, naj­le­piej sprawdza się radio, oczy­wi­ście z zasto­so­wa­niem anten kie­run­ko­wych

      “może się okazać, że po mimo kolo­ni­za­cji naszego rodzi­mego układu (lub jego części) nie prze­kro­czymy poziomu I”

      Prze­kro­czymy, prze­kro­czymy. Zużycie energii rośnie bardzo sta­bil­nie.

      ” nawet jeśli jakaś poten­cjalna cywi­li­za­cja odwie­dziła układ sło­neczny, to zrobiła wszystko, żeby nie pozo­sta­wić po sobie śladów.”

      Być może nie chcia­łaby zosta­wiać śladów na Ziemi (tak spe­ku­luje np Robert Zubrin) Ale dlaczego nie miałaby zostawić śladów np na Księżycu, czy pla­ne­to­idach?

      “więk­szość współ­czyn­ni­ków tylko sza­cu­jemy, a ów szacunek jest bardzo subiek­tywny.”

      Model zawiera tylko trzy zmienne które trzeba osza­co­wać. Praw­do­po­do­bień­stwo powsta­nia cywi­li­za­cji na odpo­wied­niej planecie — P1, średnia długość życia cywi­li­za­cji L i jej prędkość roz­prze­strze­nia­nia się w Galak­tyce — V, przy czym ta ostatnia zmienna ma zna­cze­nie tylko przy odpo­wied­nio długim L (gdzieś powyżej 500 lat)

      V można osza­co­wać mniej więcej dokład­nie bo znamy limi­tu­jące ją prawa fizyki. L wiemy, że wynosi co najmniej 100 lat. Zostaje P1, o którym wła­ści­wie nic nie wiemy i tu właśnie zdaniem pilastra kryje się roz­wią­za­nie para­doksu Fermiego.

      “za kilka(naście) lat potwier­dzi się (być może) moż­li­wość ist­nie­nia życia poza ekosferą”

      Och, życie we Wszech­świe­cie jest zapewne czymś powszech­nym i zwy­czaj­nym. Nato­miast cywi­li­za­cje — wręcz prze­ciw­nie. Wydaje się pila­strowi że znalazł odpo­wiedź dlaczego tak jest.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

        “Ale też dużo wyższy koszt ener­ge­tyczny na bit infor­ma­cji.
        Nie­przy­pad­kowo lasery komu­ni­ka­cyjne stosuje się głównie tam, gdzie
        chodzi o utaj­nie­nie infor­ma­cji, np w wojsku.
        W nor­mal­nej cywilnej komu­ni­ka­cji, naj­le­piej sprawdza się radio, oczy­wi­ście z zasto­so­wa­niem anten kie­run­ko­wych”

        Nie zgodzę się z tym (no chyba, że w Ziem­skiej atmos­fe­rze)… wystar­czy wymienić projekt ESA -EDRS, lub projekt NASA -LCRD… ten ostatni, że zacytuję:

        “Urzą­dze­nie ma umoż­li­wić wysoko wydajną trans­mi­sję danych w prze­strzeni
        kosmicz­nej z wyko­rzy­sta­niem wiązki lase­ro­wej jako nośnika infor­ma­cji.
        Roz­wią­za­nie to oferuje od 10 do 100 razy większą prze­pu­sto­wość niż
        stan­dar­dowe radiowe pasma łącz­no­ści sate­li­tar­nej, dodat­kowo przy
        mniej­szym zużyciu energii i mniej­szych gaba­ry­tach urzą­dze­nia
        nadawczo-odbior­czego. NASA chce w ten sposób umoż­li­wić przy­spie­sze­nie i 
        pod­wyż­sze­nie stan­dardu prze­sy­ła­nia danych z sate­li­tów na Ziemię oraz 
        pomiędzy infra­struk­turą roz­lo­ko­waną w prze­strzeni oko­ło­ziem­skiej i 
        mię­dzy­pla­ne­tar­nej.”

        Źródło:http://www.space24.pl

        Cóż… resztę dyskusji zamknął­bym jeszcze jednym cytatem “wydaje się”… mnie się wydaje co innego, Tobie co innego, a jaka jest prawda okaże się za czas jakiś, całkiem praw­do­po­dobne, że nie za naszego życia.
        Pozdra­wiam.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “Roz­wią­za­nie to oferuje od 10 do 100 razy większą prze­pu­sto­wość niż 

        stan­dar­dowe radiowe pasma łącz­no­ści sate­li­tar­nej, dodat­kowo przy 

        mniej­szym zużyciu energii”

        To nie jest fizycz­nie możliwe 🙂 Tzn prze­pu­sto­wość tak, ale nie zużycie.

        “mnie się wydaje co innego, Tobie co innego”

        “Wydaje mi się” pilastra tym się różni od jac­ko­wego, że istnieją na jego poparcie argu­menty mery­to­ryczne. — brak jakich­kol­wiek sygnałów radio­wych i pod­czer­wo­nych obcych cywi­li­za­cji i brak śladów jakiej­kol­wiek obcej bytności w układzie sło­necz­nym. Brak sond Bra­ce­wella i von Neumana, etc..

        Ponieważ ich nie ma, to znaczy że ich nie ma. Bo jakby byli, to by byli. 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

        “To nie jest fizycz­nie możliwe 🙂 Tzn prze­pu­sto­wość tak, ale nie zużycie.”

        Cóż… to nie ja, tylko NASA tak twierdzi i… pewnie coś w tym jest, zwłasz­cza poza atmos­ferą, do dalekiej łącz­no­ści, bo to co osłabia sygnał, to właśnie atmos­ferą.

        ““Wydaje mi się” pilastra tym się różni od jac­ko­wego, że istnieją na jego
        poparcie argu­menty mery­to­ryczne. — brak jakich­kol­wiek sygnałów
        radio­wych i pod­czer­wo­nych obcych cywi­li­za­cji i brak śladów jakiej­kol­wiek
        obcej bytności w układzie sło­necz­nym. Brak sond Bra­ce­wella i von
        Neumana, etc..”

        Z tym twier­dze­niem mogę się zgodzić.
        .
        “Ponieważ ich nie ma, to znaczy że ich nie ma. Bo jakby byli, to by byli. :)”

        Nato­miast z tym się nie zgodzę…Różnica między nami polega na tym, że o ile Ty jesteś sta­now­czy i bez­kom­pro­mi­sowy, ja wolę zachować sobie margines… już nieraz w historii nauki oka­zy­wało się, że ktoś nie miał racji… mnie wystar­czy powie­dzieć “OK. Miałeś rację”, Ty nato­miast będziesz musiał się przyznać do błędu. W zasadzie cała nasza dyskusja wzięła się właśnie z tego, Ty mówisz “niema i już”, ja nato­miast skłaniam się ku “może tak, może nie”.

        Odnośnie zaś argu­men­tów mery­to­rycz­nych… w mate­ma­tyce są takie stwier­dze­nia “dla każdego”, oraz ” istnieje taki”… cóż, żeby udo­wod­nić swoją tezę musiał­byś prze­ba­dać dosłow­nie całą galak­tykę i wszech­świat, ja nato­miast spo­koj­nie mogę iść spać, ponieważ “istnieje taki” — to my… i nie sądzę żebyśmy byli wyjąt­kiem — chemia, mate­ma­tyka, czy fizyka nie lubią wyjątków (dlatego nazywa się je naukami ścisłymi). Jeżeli życie rozumne powstało raz, to istnieje jakieś praw­do­po­do­bień­stwo, że powstało i więcej razy. Tak… praw­do­po­do­bień­stwo… czyli nauka ścisła jest nie do końca ścisła (?!)… cóż, nie­prawda… rachunek praw­do­po­do­bień­stwa powstał dla uła­twie­nia, w zasadzie jest wszystko ściśle okre­ślone, tyle tylko, że jak to bywa w rów­na­niach nie­li­nio­wych, mini­malna różnica w jakimś para­me­trze powoduje kolo­salne różnice w wyniku (teoria chaosu). Na moją korzyść prze­ma­wia zaś teoria fraktali… samo­po­do­bień­stwo wszech­świata.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        ” już nieraz w historii nauki oka­zy­wało się, że ktoś nie miał racji…”

        Owszem, jednak trudno sobie wyobra­zić, gdzie miałby tkwić błąd w rozu­mo­wa­niu pilastra. Samo ist­nie­nie naszej cywi­li­za­cji nakłada na parametr L ogra­ni­cze­nie od dołu co najmniej 100 lat. Gdyby taka była fak­tycz­nie średnia długość życia cywi­li­za­cji, naj­bliż­sze nas znaj­do­wa­łyby się w odle­gło­ści mniej niż 1000 l św. Czyli powin­ni­śmy ich (wewnętrzne) sygnały móc odebrać. A każda nadwyżka nad 100 lat oczy­wi­ście tą odle­głość skraca. 

        A jeżeli L jest większe niż 500 lat, to wtedy lite­ral­nie cała Galak­tyka powinna być zasie­dlona przez cywi­li­za­cje, a już na pewno musie­li­by­śmy mieć jakieś ślady pene­tra­cji układu sło­necz­nego.

        Dlatego raczej pewne jest że liczbę cywi­li­za­cji ogra­ni­cza P1

        “Jeżeli życie rozumne powstało raz, to istnieje jakieś praw­do­po­do­bień­stwo, że powstało i więcej razy”

        Któreś jednak musiało powstać jako pierwsze. Z modelu pilastra nad którym teraz on pracuje, wynika, że Wszech­świat dopiero zacznie pro­du­ko­wać cywi­li­za­cje na większą skalę w ciągu naj­bliż­szych kilku — kil­ku­na­stu miliar­dów lat. Nie ma się co dziwić, że nasza jest jedną z pierw­szych, o ile w ogóle nie pierwszą.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

        “(…) nasza jest jedną z pierw­szych (…)”- i tym “opty­mi­stycz­nym” akcentem zakoń­czył­bym całą dyskusję, wszak to co mnie naj­bar­dziej zjeżyło i spo­wo­do­wało całą tę polemikę były Twoje bez­kom­pro­mi­sowe słowa: “Poza­ziem­skich cywi­li­za­cji nie ma i nigdy nie było”.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “to co mnie naj­bar­dziej zjeżyło i spo­wo­do­wało całą tę polemikę były Twoje bez­kom­pro­mi­sowe słowa: “Poza­ziem­skich cywi­li­za­cji nie ma i nigdy nie było”.”

        A dlaczego to Jacka zjeżyło? Wszak to prawda. Poza­ziem­skich cywi­li­za­cji nie ma. I nigdy nie było. Ale, o ile hipoteza pilastra jest słuszna — będą.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Twoje całe rozu­mo­wa­nie, w świetle logiki, nie uprawnia Cię do posta­wie­nia zero­je­dyn­ko­wego twier­dze­nia. Twoje zdanie może być praw­do­po­dobne, oso­bi­ście wcale go nie wyklu­czam, ale sta­wia­nie pewnych twier­dzeń na pod­sta­wie braku danych jest fatalnym pomysłem. Między “nie ma” a “nie mam danych”, leży spora różnica.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://jacek-belof.blogspot.com/ Jacek

        Lepiej bym tego nie ujął.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “Twoje całe rozu­mo­wa­nie, w świetle logiki, nie uprawnia Cię do posta­wie­nia zero­je­dyn­ko­wego twier­dze­nia.”

        Hmm. Owszem, for­mal­nie rzecz biorąc nie da się udo­wod­nić nie­ist­nie­nia czegoś. Jednak fakt, że nikt nigdy nigdzie nie zaob­ser­wo­wał kra­sno­lud­ków sierotki Marysi, albo różowych jed­no­roż­ców, jakoś pozwala na kate­go­ryczne stwier­dze­nia, że takie byty nie istnieją.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Kolejny błąd, teraz nie tylko logiczny ale i meto­do­lo­giczny. Nie zakła­damy ist­nie­nia takich bytów jak kra­sno­ludki czy różowe jed­no­rożce, bo nie ma naj­mniej­szej prze­słanki, to pełna abs­trak­cja. W przy­padku życia poza­ziem­skiego snujemy domnie­ma­nia w oparciu o wiedzę, że przy­naj­mniej na jednej planecie abio­ge­neza wystą­piła. Rozu­mu­jemy per ana­lo­giam. Jasne, to słaba prze­słanka bo mamy małą wiedzę o abio­ge­ne­zie (jak wspo­mnia­łem, sam jestem scep­tyczny), niemniej posia­damy tu jakie­kol­wiek uza­sad­nie­nie do poszu­ki­wań. W Twoim przy­kła­dzie takowe nie istnieje i dlatego obie sytuacje do siebie logicz­nie nie przy­stają.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.pilaster.blog.onet.pl pilaster

        “W przy­padku życia poza­ziem­skiego snujemy domnie­ma­nia w oparciu o wiedzę, że przy­naj­mniej na jednej planecie abio­ge­neza wystą­piła.”

        Nie mówimy tu o życiu poza­ziem­skim. Niestety często się spotyka takie próby prze­kie­ro­wa­nia dyskusji z cywi­li­za­cji na życie jako takie. Ba, nawet spotyka się “argu­menty” w stylu że skoro są planety poza­sło­neczne to są i cywi­li­za­cje.

        A cywi­li­za­cji poza­ziem­skich nie ma. Bo gdyby były, to by były. 🙂 Tzn wie­dzie­li­by­śmy już o tym.

        Jeżeli przykład z jed­no­roż­cami się nie podoba, to proszę inny — ist­nie­nia planety krążącej wokół Słońca bliżej niż Merkury. Albo bliź­nia­czej Ziemi poru­sza­ją­cej się z naszą w rezo­nan­sie 1:1, czyli zawsze znaj­du­ją­cej się po drugiej stronie Słońca.

        Takich planet “kate­go­rycz­nie’ i “zero­je­dyn­kowo” nie ma. Chociaż istnieją inne planety, zatem mamy uza­sad­nie­nie do poszu­ki­wań, etc…

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0