W czasie gdy wszyscy z nadzieją wyczekują odkryć nowych, sprzyjających życiu egzoplanet; otrzymaliśmy intrygujące informacje od wysłużonej sondy Cassini. Wiele wskazuje na to, że proste organizmy mogą się ukrywać na jednym z niewielkich księżyców Saturna.

1. Na początku była Europa

Idea poszu­ki­wań śladów życia poza tak zwaną eko­strefą – a więc opty­malną odle­gło­ścią globu od gwiazdy – i to w samym Układzie Sło­necz­nym, w żadnym wypadku nie jest nowa. Zarówno badacze jak i amatorzy już od dawna snują śmiałe domnie­ma­nia na temat licznych księ­ży­ców gazowych olbrzy­mów, szcze­gólną atencją darząc czwar­tego co do wiel­ko­ści satelitę okrą­ża­ją­cego Jowisza. Przy­pusz­cze­nia wezbrały na sile dzięki misji sondy Galileo oraz zdjęciom Hubble’a z 2013 roku, które mocno upraw­do­po­dob­niły tezę o geo­lo­gicz­nej aktyw­no­ści Europy, z czym prędko powią­zano ist­nie­nie pod­wod­nych wulkanów lub kominów hydro­ter­mal­nych. Dlaczego to tak istotne? Zasad­ni­czo, powierzch­nia tego, jak i wielu innych księ­ży­ców, pozo­staje skuta lodem, zmrożona do okrut­nych tem­pe­ra­tur oscy­lu­ją­cych w gra­ni­cach –170oC (dla porów­na­nia rekord z Antark­tydy to –94oC). Jednakże, jeśli Europa fak­tycz­nie pozo­staje wewnątrz roz­grzana, to mamy prawo podej­rze­wać, że głęboko pod kil­ku­na­sto­ki­lo­me­trową taflą lodu, może być całkiem ciepło i przy­tul­nie. Na tyle, aby prze­trwało tam proste życie.

2. Mały, ale wariat

Z inte­re­su­ją­cym nas dzisiaj Ence­la­du­sem – szóstym pod względem wiel­ko­ści satelitą Saturna – sprawy mają się podobnie. Średnie tem­pe­ra­tury nie wykra­czają tam ponad diabelne –190oC, a zlo­do­wa­ciałe obszary zdobią jedynie cha­rak­te­ry­styczne pęk­nię­cia i bruzdy.  Na zbyt wiele światła też nie ma co liczyć, bowiem Saturn oddala się na dystans 1,5 miliarda kilo­me­trów od Słońca, czyli aż dzie­się­cio­krot­nie większy niż Ziemia. Krótko mówiąc: ciemno, zimno i ponuro. Główną różnicę między Ence­la­du­sem a Europą stanowi rozmiar. Ten pierwszy posiada średnicę zaledwie 500 kilo­me­trów, zatem pozo­staje sze­ścio­krot­nie drob­niej­szy od księżyca Jowisza i dwa­dzie­ścia cztery razy mniejszy od naszej planety. Zasad­ni­czo, okrą­że­nie całego zmro­żo­nego globu na sze­ro­ko­ści równika, zajęłoby nam mniej czasu niż prze­mie­rze­nie drogi z Warszawy do Paryża.

Ciekawy jest jednak fakt, że mimo mikrych roz­mia­rów Ence­la­dus błyszczy, w jak naj­bar­dziej dosłow­nym sensie. O ile nasza planeta odbija w prze­strzeń około 30% pada­ją­cego na nią światła, o tyle śnież­no­biały księżyc odrzuca niemal 99% promieni sło­necz­nych. To rekord naszego Układu.

3. Zbadał go Cassini

Obecny przełom i więk­szość wiedzy na temat Ence­la­dusa – w ogóle na temat Saturna i wszyst­kich jego natu­ral­nych sate­li­tów – zawdzię­czamy mocno sfa­ty­go­wa­nej sondzie Cassini. Wspólne ame­ry­kań­sko-euro­pej­skie przed­się­wzię­cie wystar­to­wało jesienią 1997 roku, aby po siedmiu latach (to daleko!) i czterech asystach gra­wi­ta­cyj­nych dotrzeć na orbitę pla­ne­tar­nego władcy pier­ścieni. Wła­ści­wie powi­nie­nem pisać o misji Cassini-Huygens, przy czym próbnik noszący imię Chri­stia­ana Huygensa odłączył się od sondy w 2004 roku, lądując na powierzchni Tytana – naj­więk­szego księżyca Saturna. Samo urzą­dze­nie Cassini, nie licząc ostat­niej misji, wcze­śniej już trzy­krot­nie zbliżało się do Ence­la­dusa na odle­głość zaledwie kilkuset kilo­me­trów. Już wtedy udało się uchwycić na foto­gra­fiach strugi lodowych okruchów, mogących wska­zy­wać na procesy wul­ka­niczne. 

Sondzie nie będzie jednak dane świę­to­wać pełnego dwu­dzie­sto­le­cia swojego ist­nie­nia. Już wiadomo, że we wrześniu tego roku maszyna zanur­kuje w atmos­fe­rze Saturna i będzie to jej ostatni manewr. Tym bardziej należy docenić badania, które udało się dokonać niemal w ostatnim momencie. 

4. Skrywa dogodne warunki dla życia

Przejdźmy wreszcie do ostat­nich rewe­la­cji. Co wła­ści­wie odkryto? Sonda Cassini-Huygens podczas jednego ze swych ostat­nich prze­lo­tów, miała okazję dokonać analizy chmury pyłów pocho­dzą­cych bez­po­śred­nio z rowów prze­ci­na­ją­cych lodowe pust­ko­wia Ence­la­dusa. Według publi­ka­cji Huntera Waite’a i Chri­sto­phera Gleina, w prze­ba­da­nej przez spek­tro­metr jonowy próbce materii dostrze­żono ślady wodoru czą­stecz­ko­wego H2. To ich zdaniem dowodzi, że ciekła woda spod księ­ży­co­wego lodowca, reaguje che­micz­nie, praw­do­po­dob­nie w związku z aktyw­no­ścią licznych kominów hydro­ter­mal­nych.
“Dla mikro­bio­loga myślą­cego o energii koniecz­nej dla prze­trwa­nia mikrobów, wodór jest jak złota moneta ener­ge­tycz­nej waluty. Gdybyśmy mogli posiadać tylko jedną rzecz, jeden związek che­miczny wydo­sta­jący się z pod­wod­nego komina, który mógłby pod­trzy­mać mikro­bio­lo­giczne życie, to naj­lep­szym wyborem byłby wodór.”
— Peter Girguis
Ale to nie wszystko. Jeśli na Ence­la­du­sie wystę­puje ocean, pod­grze­wa­jące go kominy oraz zaawan­so­wane reakcje che­miczne, to istnieje również cień szansy, że spotkamy tam anaeroby, czyli orga­ni­zmy bez­tle­nowe. Nie ma sensu robić sobie nadziei, na spo­tka­nie w tych mrocz­nych głę­bi­nach jakie­go­kol­wiek zło­żo­nego gatunku, ale uchwy­ce­nie choćby jednego pier­wot­niaka, jednej bez­tle­no­wej i abso­lut­nie pry­mi­tyw­nej bakterii – byłoby naj­więk­szym prze­ło­mem naukowym tego stulecia.

5. Księżyce Jowisza nadal mają pierwszeństwo

Zarówno Ence­la­dus jak i Europa mogą zmienić  i praw­do­po­dob­nie zmienią – nasze spoj­rze­nie na kosmos. Zdrowy rozsądek nakazuje szukać życia poza­ziem­skiego na powierzchni obiektów podob­nych naszej planecie: dobrze oświe­tlo­nych, ciepłych, z ciekłą wodą na każdym kroku. Księżyce naszego Układu Sło­necz­nego przy­po­mi­nają nam, że przecież proste życie, również to ziemskie, wcale nie potrze­bo­wało aż takich wygód. Wiele wskazuje na to, że pierwsze repli­ka­tory rodziły się właśnie pod wodą, w kom­plet­nej ciem­no­ści, bazując na energii bijącej z wnętrza planety, bez udziału Słońca.
“Wery­fi­ka­cja faktu, że che­miczna energia potrzebna dla życia, rze­czy­wi­ście wystę­puje w oceanie małego księżyca Saturna, jest kamie­niem milowym w naszych poszu­ki­wa­niach życia poza Ziemią. (…) Wiemy już teraz, że Ence­la­dus posiada prak­tycz­nie wszyst­kie skład­niki wymagane dla ist­nie­nia życia.”
— Linda Spilker
Dlatego uwaga obecnego poko­le­nia astro­no­mów zostanie już wkrótce skon­cen­tro­wana na barwnych księ­ży­cach gazowych olbrzy­mów. Pierwsze miejsce w kolejce zajmuje jednak nie Ence­la­dus, lecz znów Europa. Już w 2009 roku roz­po­częto przy­miarki do eks­pe­ry­mentu Europa Jupiter System Mission, jednak brak poro­zu­mie­nia między NASA i ESA praw­do­po­dob­nie poskut­kuje orga­ni­za­cją osobnych wypraw. Dlatego już w 2022 roku Euro­pej­czycy samo­dziel­nie podejmą się zbadania… Europy (czyż to nie logiczne?). Niestety Jupiter Icy Moon Explorer skupi się przede wszyst­kim na Gani­me­de­sie i to na jego powierzchni wyląduje ewen­tu­alny próbnik. Co do Ence­la­dusa, musimy uzbroić się w cier­pli­wość. Jest to zbyt obie­cu­jący obiekt, aby któraś z agencji nie pokusiła się o zgłę­bie­nie jego tajemnic. Niestety z uwagi na kolejkę, takiego przed­się­wzię­cia należy się spo­dzie­wać dopiero w latach 30. obecnego stulecia. 
Literatura uzupełniająca
K. Lant, NASA Says Saturn’s Moon Has “The Ingredients Necessary For a Habitable Environment”, [online: https://futurism.com/5-nasa-says-saturns-moon-has-ingredients-necessary-for-a-habitable-environment/];
H. Waite, C. Glein, R. Perryman, Cassini finds molecular hydrogen in the Enceladus plume: Evidence for hydrothermal processes, [online: http://science.sciencemag.org/content/356/6334/155];
M. Wielgosz, Aktywność hydrotermalna na Enceladusie, [online: http://weglowy.blogspot.com/2017/04/aktywnosc-hydrotermalna-na-enceladusie.html];
L. Billings, Food on Enceladus, Old Faithful on Europa Strengthen Case for Finding Alien Life, [online: www.scientificamerican.com/article/scientists-find-food-at-enceladus-old-faithful-at-europa/?WT.mc_id=SA_FB_SPC_NEWS];
K. Brabaw, JUICE-y Mission to Jupiter One Step Closer to Reality, [online: www.space.com/30107-jupiter-moons-mission-moves-forward.html].


  • Major Bień

    Za późno… Och, jakbym chciała doczekać nur­ko­wa­nia w wody Ence­la­dusa… Mnie ten księżyc zawsze naj­bar­dziej fascy­no­wał, łącznie z Tytanem. Te księżyce powinny mieć pierw­szeń­stwo i dawno już pla­no­wane nowe misje. Pozo­staje smutek i eks­cy­tu­jące, że w końcu potwier­dzi­li­śmy nasze podej­rze­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Major Bień

      I właśnie prze­czy­ta­łam, że wcale nie musimy nurkować 🙂
      “We don’t have to build a mission to land [on Ence­la­dus], to drill, to melt [the ice],” said Jonathan Lunine who is also a col­la­bo­ra­tor on the ELF mission concept [Ence­la­dus Life Finder]. “The next mission should fly through the plume repe­ate­dly with modern mass spec­tro­me­ters. With that [mission], we can test for the mole­cu­lar signa­tu­res of life. And we can do it for an amount of money that is much, much less than [the cost of] Cassini.” 

      “Ence­la­dus is … spewing free samples into space. All we have to do is fly by and get it,” Morgan Cable said. “These oppor­tu­ni­ties don’t come along every day. If we are able, just by tasting some key mole­cu­les in that plume, to defi­ni­ti­vely say that we are not alone, I think that kind of revo­lu­tio­nary disco­very is worth $850 million.”

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • The­Rock­Smok

    Smutne jest to, że naj­praw­do­po­dob­niej nie docze­kamy więk­szych sukcesów niż lądo­wa­nie prób­ni­ków na owych księ­ży­cach. Chcia­łoby się żyć w rze­czy­wi­sto­ści Mass Effecta… 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0