Pamiętacie serię 42 AstroCiekawostki? Pora na jej wyjątkową odsłonę, poświęconą… samemu Kwantowo.pl. Jeśli mieliście jakieś pytania związane z funkcjonowaniem bloga – być może dziś uzyskacie na nie odpowiedź.

Granicy 10 tysięcy lajków nie prze­kra­cza się codzien­nie, toteż pozwo­li­łem sobie na nieco bardziej osobisty tekst. Starsi Kwan­to­wi­cze będą mogli sobie przy­po­mnieć jak to drzewiej bywało, zaś młodsi dowie­dzieć się, gdzie leży źródło tego wszyst­kiego. Starałem się jednak nie wpaść w pułapkę ego­cen­try­zmu i bardziej niż na swojej osobie, skupić się na samym blogu. 🙂 Lecimy.

1.
Nikt nie wie kiedy powstało Kwantowo. Owszem, pierwsze wpisy pojawiły się w lipcu 2012 roku, ale tak naprawdę jest to data prze­kształ­ce­nia bloga, który wcze­śniej funk­cjo­no­wał pod nazwą aTezy.

2.
Zanim zde­cy­do­wa­łem się uprawiać własne poletko, jako nasto­la­tek zawzię­cie blo­go­wa­łem na plat­for­mie ofe­ro­wa­nej przez Forum Actionum (ofi­cjalne forum magazynu CD-Action). Dwa razy z rzędu sięgałem po tam­tej­sze wyróż­nie­nie dla Blo­go­pisa roku, co nie­wąt­pli­wie zmo­bi­li­zo­wało mnie do więk­szego sku­pie­nia na pisaniu.

3.
Tam też pojawiły się moje pierwsze naukowe wypociny. Były to m.in. takie proste teksty jak Wszech­świat nie do ogar­nię­cia, seria Kwanty nie do ogar­nię­cia i oczy­wi­ście 42 Astro­Cie­ka­wostki. Cieszyły się wyjąt­kową popu­lar­no­ścią, więc brnąłem dalej w tym kierunku.
4.
Do chwili obecnej opu­bli­ko­wa­łem na Kwantowo dokład­nie 421 tekstów (łącznie z niniej­szym). Jednak co zatrważa, napo­czą­łem również niemal 200 szkiców. Więk­szość z nich praw­do­po­dob­nie nigdy nie zostanie dokoń­czona – z różnych powodów. Z drugiej strony, niektóre tematy potrafię odkopać nawet po dwóch latach.

5.
Nie lubię obecnego szablonu, ale i tak muszę przyznać, że strona zali­czyła spory skok jako­ściowy wobec tego co było kiedyś. Paskudz­two!

6.
Do dziś, naj­bar­dziej “kultowym” tekstem jaki spło­dzi­łem było 7 faktów, które boimy się zaak­cep­to­wać, ze stycznia 2014 roku. Wpis przy­niósł ponad sto tysięcy wyświe­tleń i 160 komen­ta­rzy, co sta­no­wiło szok, zwa­żyw­szy na ówczesną wielkość bloga. Jed­no­cze­śnie stwier­dzi­łem wtedy, że nie rozumiem inter­ne­tów, ponieważ wcale nie wróżyłem temu arty­ku­łowi większej popu­lar­no­ści i prawdę mówiąc, wcale się doń nie przy­ło­ży­łem. Pamiętam, że mach­ną­łem go w jeden wieczór, w przed­dzień jakiegoś egzaminu.

7.
Skoro już o czasie two­rze­nia wpisów. Reguły nie ma, ale prze­waż­nie będzie to od dwóch to pięciu dni. Oczy­wi­ście wliczam w to sam proces twórczy, tj. od napi­sa­nia pierw­szego słowa do publi­ka­cji. Bywa jednak, że z różnych powodów szkic zostaje porzu­cony, po czym wracam do sieroty po tygo­dniach lub mie­sią­cach.

8.
Brakuje mi cier­pli­wo­ści i nie cierpię zwlekać z publi­ka­cją. Jeśli zasta­na­wia­cie się, skąd biorą się różne proste błędy czy lite­rówki – to macie odpo­wiedź. Inna sprawa, że człowiek rzadko jest w stanie zauważyć własne babole, zwłasz­cza świeżo po napi­sa­niu artykułu. Od święta zdarzy się, że poproszę kogoś zna­jo­mego o uprzed­nie przej­rze­nie szkicu, ale trudno to nazwać pro­fe­sjo­nalną korektą. Bardzo często popra­wiam coś w tekście, w pierw­szych godzi­nach już po jego publi­ka­cji.

9.
Z dystan­sem pod­cho­dzę do pro­po­zy­cji two­rze­nia tekstów gościn­nych, dlatego wielu ich nie znaj­dzie­cie. Poje­dyn­cze sztuki pojawiły się m.in. na stronie Poli­ma­tów, JoeMon­ster, i blogu To tylko teoria.

10.
Mój pierwszy kontakt z pisaniem jako-takim, miał miejsce gdzieś w gim­na­zjum. Zachciało mi się spłodzić gościnny arty­ku­lik do gazetki szkolnej (gościnny, bo nie nale­ża­łem do grupy huma­ni­stycz­nej i nie uczęsz­cza­łem na warsz­taty), na jakiś palący temat spo­łeczny. Skoń­czyło się tak, że pro­wa­dząca zwołała kilka innych nauczy­cie­lek, po czym wspólnie orzekły, że do druku tego w obecnej formie nie puszczą. Do dziś pamiętam słowa wycho­waw­czyni: “Adaś, za ostro”. Jako, że nie lubię kom­pro­mi­sów, moja kariera szybko dobiegła końca.

11.
Obecne logo Kwantowo – jedna z niewielu rzeczy, których nie mam ochoty zmieniać – powstało spon­ta­nicz­nie, w pełnym tego słowa zna­cze­niu. Pewnego popo­łu­dnia stwier­dzi­łem, że potrze­buję czegoś mini­ma­li­stycz­nego, i po jakichś 20 minutach już miałem czego chciałem. Natu­ral­nym wyborem była inspi­ra­cja kotem Schrödin­gera – z uwagi na tematykę i moją sympatię do kotów.
12.
Pierwszą większą współ­pracę nawią­za­łem z kanałem Matura to bzdura. Muszę przyznać, że to było coś, zwa­żyw­szy na mizerną wielkość bloga w tamtym czasie. To właśnie mój imiennik, Adam Drze­wicki, zmo­bi­li­zo­wał mnie to obmy­śle­nia nowej nazwy i stra­te­gii dla moich działań. Wtedy też zde­cy­do­wa­łem się na domenę Kwantowo.pl.

13.
Średnio raz na kwartał otrzy­muję maile od eks­cen­try­ków obwiesz­cza­ją­cych, iż wpadli na trop jakiejś nie­sły­cha­nej hipotezy, co to rozbije w perzynę gmach współ­cze­snej nauki. Zawsze grzecz­nie odpo­wia­dam, że gra­tu­luję bły­sko­tli­wo­ści i życzę długo wycze­ki­wa­nego Nobla dla Polaka; po czym odsyłam do cza­so­pism nauko­wych, celem opu­bli­ko­wa­nia wie­ko­pom­nych wniosków. Wtedy zazwy­czaj zaczyna się festiwal narze­ka­nia na uczel­niane układy, spiski naukow­ców i nie­obiek­tyw­ność recen­zen­tów.
14.
Pierwszy raz zetkną­łem się z kre­acjo­ni­zmem i zor­ga­ni­zo­waną pseu­do­nauką gdy zoba­czy­łem na YouTube wykłady Kenta Hovinda. Nawet wtedy, przy dużo mniej­szej wiedzy i doświad­cze­niu niż obecnie, hipoteza Młodej Ziemi tak mną wstrzą­snęła (nega­tyw­nie), że czułem się w obo­wiązku odpo­wie­dzieć. Używając zwykłego Movie Makera nagrałem filmik pod­wa­ża­jący niektóre z idio­tycz­nych pomysłów Hovinda.

15.
Właśnie ta nie­to­le­ran­cja dla głupoty i irra­cjo­na­li­zmu jest jedną z moich pod­sta­wo­wych moty­wa­cji. Przy­po­mi­nam to osobom dzi­wią­cym się, że “tracę czas” pro­wa­dząc cykl wpisów Głupota na nie­dzielę. Sądzę, że w świecie dez­in­for­ma­cji, punk­to­wa­nie pseu­do­nauki jest bardzo ważne.
16.
Dotych­czas ukazało się dwa­dzie­ścia odsłon Głupoty na nie­dzielę. Oznacza to, że stanowią one zaledwie 4,7% całości.

17.
Wszystko co tworzę – w tym wszyst­kie wpisy Kwantowo – powstają wyłącz­nie w domu, na moim oso­bi­stym kom­pu­te­rze. Mam problem z kre­atyw­no­ścią i sku­pie­niem w obcym oto­cze­niu. 

18.
Nie zmienia to faktu, że zbie­ra­nie infor­ma­cji, siłą rzeczy musi od czasu do czasu pro­wa­dzić mnie do biblio­teki. Dlatego umi­ło­wa­łem CINIBĘ w Kato­wi­cach, a zwłasz­cza pewien regał, zaopa­trzony w gros rewe­la­cyj­nych pozycji na temat fizyki i wszech­świata. A jak łączyć zbie­ra­nie danych z pisaniem w domu? No cóż… Cho­mi­kuję na dysku kilka giga­baj­tów skanów, bo wychodzę z zało­że­nia, że jeszcze nie raz mogą mi się przydać. I zazwy­czaj tak jest.
19.
Rzecz jasna, poza tym posiadam własną domową biblio­teczkę, stale uzu­peł­nianą świeżymi pozy­cjami. Na razie zawiera około 70 pozycji poświę­co­nych fizyce i naukom pokrew­nym, ale szybko rośnie.

20.
Wiele z nich to klasyki nie do zna­le­zie­nia w sklepach. Po prostu widząc na kier­ma­szu czy aukcji inter­ne­to­wej książkę za 5 zł, nie mogę się oprzeć. Nawet jeśli to nie­ak­tu­alny staroć, to chętnie do niego sięgam, choćby z powodu do mojego zami­ło­wa­nia do historii nauki. Często są to również niezłe skarb­nice, wiecznie aktu­al­nych złotych myśli.

21.
Dwa moje teksty były o włos od publi­ka­cji w cza­so­pi­śmie Focus, ale mieliśmy problem z doga­da­niem się.

22.
Niemal nie zdarza mi się pisać arty­ku­łów bez oparcia mery­to­rycz­nego w książ­kach i nie rozumiem licznych redak­to­rów ufa­ją­cych wyłącz­nie źródłom inter­ne­to­wym czy, nie daj Bohrze, Wiki­pe­dii (z całą sympatią do tego serwisu). Wyjątek nastę­puje w szcze­gól­nej sytuacji, np. gdy dany temat jest kom­pletną nowością i zanim doczeka się rze­tel­nego opra­co­wa­nia, minie pół roku lub dłużej.

23.
Raczej nie tworzę tekstów w oparciu o kon­kretną, jedną książkę. Gdy inte­re­suje mnie zagad­nie­nie, to staram się co najmniej przej­rzeć lite­ra­turę pod­ręczną (po sko­ro­wi­dzach), tak żebym nie prze­ga­pił jakiejś dodat­ko­wej, inte­re­su­ją­cej infor­ma­cji. 

24.
Na blogu, od samego początku jest wyłą­czona mode­ra­cja komen­ta­rzy. Wiem, że stoję tu w opozycji do wielu kolegów po piórze, z którymi sto­czy­łem zażarte spory na temat takiego roz­wią­za­nia. Oso­bi­ście nadal uważam, że każdemu należy dać dojść do słowa i nikogo nie kne­blo­wać. Jeżeli komen­tu­jący robi z siebie idiotę, to przede wszyst­kim jego problem i pozo­stali czy­tel­nicy to ocenią.

25.
Dosłow­nie na palcach jednej ręki mógłbym policzyć przy­padki, w których komen­ta­rze usunąłem. Wiązało się to ze zwykłym spamem (choć to być powinno fil­tro­wane auto­ma­tycz­nie) lub kłam­stwami. Bzdury mogę zdzier­żyć, ale gdy ktoś insy­nu­uje np. że jestem powią­zany z jakimiś orga­ni­za­cjami lub opłacany przez lob­by­stów albo poli­ty­ków – to zostaje bez­ce­re­mo­nial­nie wykopany.
26.
W dowód “uznania” za moją dzia­łal­ność, zakwa­li­fi­ko­wa­łem się do finału konkursu dla Absol­wenta z pasją Uni­wer­sy­tetu Ślą­skiego w roku 2015. Dostałem  za to kilka zapro­szeń do odle­głych teatrów, długopis i notatnik tak uroczy, że szkoda mi go wyko­rzy­sty­wać. Warto było…

27.
Kilku czy­tel­ni­ków pytało o tech­ni­ka­lia. Obecnie, co chyba nie jest tajem­nicą, blog wyko­rzy­stuje plat­formę Word­Press i spoczywa na serwerze Linuxpl. Narzekać nie mogę, zwłasz­cza, iż poprzed­nie hostingi nie spra­wo­wały się lepiej.

28.
Obecny szablon strony został zaku­piony w serwisie Ecko­The­mes i go nie lubię. Utrzy­muje się tyle czasu wyłącz­nie dlatego, że wciąż nie mogę znaleźć niczego znacząco lepszego.
29.
Miłością do fizyki zapa­ła­łem (niestety) bardzo późno, bo jakoś w oko­li­cach klasy matu­ral­nej. Od dziecka uwiel­bia­łem nauki przy­rod­ni­cze, ale bardziej z naci­skiem na geo­gra­fię i biologię, niż chemię i fizykę. Dlatego też, naj­więk­szą radość spra­wiają mi wia­do­mo­ści od osób, które właśnie dzięki Kwantowo złapały bakcyla. Mam nadzieję, że dzięki mojej skromnej pracy przy­bę­dzie Polsce choć kilku naukow­ców – lub przy­naj­mniej ludzi szczerze oddanych nauce.

30.
Zawsze powta­rzam, że swoją twór­czość kieruję do osób podob­nych mi. Czyli do kogo? Przede wszyst­kim ludzi lubią­cych wiedzieć, stale się dokształ­cać, zasta­na­wia­ją­cych się – bez względu na zawód i wykształ­ce­nie – jak to wszystko funk­cjo­nuje. Po prostu dla samouków. Oso­bi­ście od zawsze przy­wią­zuję ogromną wagę do samo­dziel­nego posze­rza­nia hory­zon­tów, w każdym możliwym kierunku.
31.
Z przy­jem­no­ścią mogę stwier­dzić, że prawie nie odczuwam zjawiska hejtu. Jasne, że od czasu do czasu zdarzy się nie­przy­jemny komen­tarz, ale gdy widzę tra­giczną sytuację na wielu innych stronach i blogach (również nauko­wych), to jestem dumny z poziomu kwan­to­wej spo­łecz­no­ści.

32.
Nie tworzę tekstów w Wordzie, lecz od razu piszę w edytorze Word­Pressa. Wiem, że nie powi­nie­nem i jest to trochę nie­pro­fe­sjo­nalne, ale przy­zwy­cza­je­nie robi swoje.

33.
Zostałem popro­szony przez National Geo­gra­phic Channel o pomoc w promocji serialu Mars. Przede wszyst­kim, musiałem obmyślić sto pytań do quizu o Czer­wo­nej Planecie. Wiecie jak trudno w jeden dzień sfor­mu­ło­wać aż setkę pytań, tylko na jeden temat?

34.
Już w 2012 roku pró­bo­wa­łem swoich sił na YouTube. Do pro­duk­cji pio­nier­skich odcinków wyko­rzy­sta­łem kartkę, ołówek, skaner i mikrofon za 9 zł. Nie przed­sta­wiało to zbyt wysokiej jakości, niemniej, był w tym jakiś urok.

35.
Romans Kwantowo z YouTube od początku był burzliwy i pełen zwrotów akcji. Szczerze nie lubię kręcić Kwan­to­wych pigułek, zwłasz­cza nagrywać swojego głosu oraz składać animacji, ale jed­no­cze­śnie nie potrafię też zamknąć kanału, który mimo wszystko posiada poten­cjał. Dlatego niebawem dojdzie do kolej­nego wzno­wie­nia serii. Jednak tym razem, na wszelki wypadek, tworzę hurtem trzy odcinki na zapas.

36.
Jeden z czy­tel­ni­ków zapytał czy mam w planach napi­sa­nie książki. Prawdę powie­dziaw­szy leży mi to na ambicji i nie­wąt­pli­wie w przy­szło­ści podejmę taką próbę. Posiadam już kilka kon­cep­tów, ale sądzę, że na reali­za­cję wciąż trochę za wcześnie. 
37.
Kilka lat temu jakiś portalik (poważnie, nie pamiętam w tej chwili adresu) odezwał się do mnie z pro­po­zy­cją, abym pisał dla nich teksty oraz pozwolił na prze­ko­pio­wa­nie arty­ku­łów z Kwantowo, oczy­wi­ście “na razie” nie­od­płat­nie. Kul­tu­ral­nie odpo­wie­dzia­łem, że cenię sobie nie­za­leż­ność, a poza tym nie chciał­bym aby moje prace znaj­do­wały się w tym samym miejscu co teksty o tematyce para­nor­mal­nej. Zostałem za to niemalże zwy­zy­wany, jako arogant pro­wa­dzący nic nie­zna­czącą stronę, którego wypocin nikt nie czyta. Bo jak ja w ogóle śmiałem odmówić? Obecnie Kwantowo jest znacznie większe od tego por­ta­liku. Owszem, czuję satys­fak­cję.

38.
Dostałem raz pro­po­zy­cję występu w tele­wi­zji. Był to jeden z tych waka­cyj­nych pro­gra­mów śnia­da­nio­wych, podczas których kamera krąży po plaży. Nie tylko, nie zaofe­ro­wano żadnego hono­ra­rium, ale w ogóle miałem jechać na drugi koniec Polski i się tam zakwa­te­ro­wać na własny koszt. Dobra robota TVP!

39.
Wedle mojej wiedzy, jak dotąd Kwantowo trzy­krot­nie trafiało do biblio­gra­fii w pracach dyplo­mo­wych, w tym raz do pracy dok­tor­skiej z… teologii! Niby nic, a cieszy.

40.
Pierwszą współ­pracę “książ­kową” Kwantowo nawią­zało z wydaw­nic­twem Pró­szyń­ski i S-ka. Było to dawno temu i jako począt­ku­jący bloger, samemu nie­śmiało zasu­ge­ro­wa­łem, że przez wzgląd na podej­mo­waną tematykę mogę okazać się cennym part­ne­rem. I ta koope­ra­cja z powo­dze­niem trwa do dzisiaj (czego dowodem są nagrody za ostatni konkurs!).
41.
W tym momencie prze­ży­wam raczej klęskę lite­rac­kiego urodzaju, bo różne oficyny odzywają się nie­ustan­nie, prosząc o zare­ko­men­do­wa­nie ich nowości. Chętnie roz­pa­try­wał­bym wszyst­kie tego typu pro­po­zy­cje pozy­tyw­nie, ale doba pozo­staje zło­śli­wie nie­ela­styczna…

42.
W tym roku niemal na pewno zoba­czy­cie logo bloga na okład­kach kilku popu­lar­no­nau­ko­wych książek z Pol­skiego Wydaw­nic­twa Nauko­wego. Tak jest – Kwantowo zostanie po raz pierwszy ofi­cjal­nym patronem medial­nym.




Rozwiązanie konkursu Gdy życie prawie wymarło

Dokład­nie tak jak się spo­dzie­wa­łem, więk­szość zagadek nie przy­spo­rzyła Wam żadnych kłopotów. Lwia część osób potknęła się tylko w jednym lub dwóch punktach, zwłasz­cza przy nr 6 i 14. Poprawne odpo­wie­dzi wyglą­dają nastę­pu­jąco: 1. E.T.; 2. Atlas chmur; 3. Wojna światów; 4. Łowca andro­idów; 5. Dzień nie­pod­le­gło­ści; 6. Auto­sto­pem przez galak­tykę (myślałem, czy nie dorzucić ręcznika, ale wydało mi się to nazbyt oczy­wi­ste); 7. Nowy początek; 8. Cube; 9. Mar­sja­nin; 10. Kontakt; 11. Matrix; 12. Powrót do przy­szło­ści; 13. Dzień, w którym zatrzy­mała się Ziemia; 14. Donnie Darko (dwie pierwsze ikony mogły przy­wo­ły­wać sko­ja­rze­nia z Inter­stel­la­rem, ale już królik jed­no­znacz­nie sym­bo­li­zo­wał Franka); 15. Westworld (tak, był też film). 
Sporo osób podało komplet popraw­nych odpo­wie­dzi, więc książki Michaela Bentona trafią do trzech naj­szyb­szych: Andrzeja (wawer1), Karola (kasdera) i PJK. Na dniach odezwę się do nich mailowo w sprawie adresów; podobnie jak do dwóch kolej­nych patronów. Wszyst­kim dziękuję za udział. Mam nadzieję, że bawi­li­ście się nie gorzej niż ja, ukła­da­jąc te rebusy. 😉 



  • https://www.artstation.com/artist/michera Michera

    Własnie sobie przy­po­mnia­łem, że może nie bywam tutaj regu­lar­nie, ale za to jestem tutaj od początku!
    Pamiętam ten blog (aTezy) zanim powstało kwantowo.pl!

    W kon­kur­sie zabrakło mi tylko “Auto­sto­pem przez Glaktykę” a szkoda, bo jej tematyka nagrody w postaci książki jest moją ulubioną.
    Namie­rzy­łem ją już w sklepie inter­ne­to­wym 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Apogeum

    Szkoda że dzisiaj dopiero zoba­czy­łem konkurs, mimo to przed zer­k­nię­ciem w odpo­wie­dzi spró­bo­wa­łem sam roz­wią­zać i szczerze mówiąc mimo ze prawie wszyst­kie zgadłem to 14 jak nic obsta­wiał bym film Mimzy Mapa czasu :v
    Ciekawi mnie czy ktoś też tak sko­ja­rzył ?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Zonkil9

    Który regał w CINIBIE? Chętnie zajrzę, bo bywam tam co najmniej raz w tygodniu 😛

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Z pamięci Ci nie powiem, ale to na drugim piętrze, po prawej stronie. Roz­po­znasz po cha­rak­te­ry­stycz­nej półce, całej zawa­lo­nej egzem­pla­rzami “Kwan­to­wej teorii pola” Wein­berga. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Seba­stian Gra­bow­ski

    Jestem tu od chyba półtora roku. Fizyką, co prawda, zacie­ka­wiony byłem już wcze­śniej, ale tylko zacie­ka­wiony. Wciąż odwle­ka­łem prze­czy­ta­nie choćby jednej książki w tym temacie, mak­sy­mal­nie kilka cie­ka­wo­stek na noc i tyle. Jednej nocy natra­fi­łem na kwantowo, które ‘na potem’ przy­pią­łem do paska zakładek, jak się na następny dzień okazało bardzo dobrze zrobiłem — wszyst­kie artykuły pochło­ną­łem szyb­ciutko, zaraz potem się­gną­łem po pierwszy papier. Kwantowo nie było jedynym bodźcem, ale na pewno jednym z bardziej zna­czą­cych w skie­ro­wa­niu moich zain­te­re­so­wań bardziej w stronę nauki. Dziękuję, świetna robota :).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://COSMICBULLETIN.wordpress.com cosmic­bul­le­tin

    Nie pozo­staje mi nic innego jak pogra­tu­lo­wać tak świetnej ścieżki rozwoju bloga (i oso­bi­stej, wszak on prze­kłada się bez­po­śred­nio na bloga) i życzyć dalszych sukcesów o wytrwa­ło­ści.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • 4815162342

    Adam, nie myślałeś żeby napisać coś o oddzia­ły­wa­niu słabym? Nie ma nic o tym na twoim blogu a np. ja nie potrafię tego do końca zro­zu­mieć.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oczy­wi­ście, że myślałem. Rze­czy­wi­ście, oddzia­ły­wa­nie słabe spośród wszyst­kich wydaje się naj­bar­dziej skom­pli­ko­wane. Wpis (lub seria) obo­wiąz­kowy, ale nie potrafię podać terminu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • arthy

      podisuje sie 4 lapami pod petycja kolegi

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Atomos 2016

    Cześć. Świetny blog i jak inte­re­su­jąco piszesz. Chciałem Cię zapytać o tele­go­nie. Co o niej sądzisz, albo może inaczej, co nauka ma na ten temat do powie­dze­nia. Z góry dziękuję za odpo­wiedź. Pozdra­wiam 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Lukasz

    Ja czytałem Twoje wpisy na blo­gos­fe­rze na Forum Actionum. Przy­pad­kowo natra­fi­łem na serię “Kosmiczna symfonia”. Bylem pod wielkim wra­że­niem Twojej wiedzy. Myślałem, że napisał to ktoś z dok­to­ra­tem 🙂 Wyobraż sobie moje zdzi­wie­nie, gdy okazało się, że autorem jest mój rówie­śnik (na dodatek student prawa :D).

    Pamiętam też, że wielu czy­tel­ni­ków pro­te­sto­walo prze­ciwko zmianie nazwy “Atezy” na “Kwantowo”. Dzisiaj o pier­wot­nej nazwie nikt nie pamięta, zaś Kwantowo stało się już pewną marką 🙂

    Życzę dalszych sukcesow!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      To jest dość zabawna sprawa. Kiedy człowiek ma 100 czy­tel­ni­ków, martwi się stratą choćby jednego; boi się o zmianę adresu bloga czy nazwę fan­pej­dża — bo przecież ktoś już mnie roz­po­znaje. 😉 Teraz tylko można się uśmiech­nąć, widząc jak 300 fanów przybywa w ciągu tygodnia.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0