Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 8

Artykuły

7 wniosków dostarczonych przez „miłosne” eksperymenty

14th Lut '17

Badania relacji damsko-męskich wciąż należą do najbardziej kontrowersyjnych, zwariowanych i niejednoznacznych sfer nauki. W dniu św. Walentego, mam dla Was garść interesujących „miłosnych” doświadczeń, a także płynących z nich wniosków. Często mocno dyskusyjnych.

Pytanie do panów: jakich słów używacie aby zain­te­re­sować nie­zna­jomą dziew­czynę? Jeśli sposób „na kasztana” nie przynosi pożą­da­nego efektu, warto zapoznać się z publi­kacją Michaela Cun­nin­ghama. Psy­cholog z Teksasu posta­nowił empi­rycznie dowieść, która z odzywek daje naj­większą szansę na udany podryw lub przy­najm­niej zmi­ni­ma­li­zuje ryzyko natych­mia­sto­wego kosza. Oczy­wi­ście, aby uzyskać mia­ro­dajny wynik, doświad­czenie należało prze­pro­wa­dzić w natu­ralnym śro­do­wisku, poza murami uczelni. Uczony wybrał się zatem wraz z asy­stentem na łowy do baru dla singli. Podczas gdy Cun­nin­gham siedział cicho w kącie obser­wując i pro­wa­dząc notatki, jego biedny pomagier zacze­piał dziew­czyny. Miał on je zaga­dywać, używając wcze­śniej usta­lo­nych zdań trzech typów: bez­po­śred­nich, deli­kat­nych oraz non­sza­lanc­kich. Zaczepki nie­śmiałe („Hej, ładną mamy pogodę”.) oraz bez­po­średnie („Prawdę mówiąc, od razu mi wpadłaś w oko”.) okazały się całkiem sku­teczne – zwłaszcza te drugie. Eks­pe­ry­ment ukazał jed­no­cze­śnie, że zde­cy­do­wanie naj­gorsze emocje u 80% pań wzbu­dzały zacho­wania wyra­ża­jące nad­mierną pewność siebie, zaha­cza­jące o bez­czel­ność. Jeśli więc sądzi­li­ście, że zgry­wanie ultra­samca alfa przy­niesie wam przewagę – nic z tego.

2. Faceci są „łatwi”

Co ciekawe, Michael Cun­nin­gham prze­pro­wa­dził ana­lo­giczne obser­wacje doty­czące pod­ry­wania samot­nych facetów. Wysłana na łowy eks­pe­ry­men­ta­torka również korzy­stała z trzech zestawów tekstów, lecz w tym przy­padku wyniki były prawie zawsze pozy­tywne. Męż­czyźni bez względu na aro­gancję i otwar­tość nie­zna­jomej, w niemal 100% reago­wali przy­chylnie.

Bliź­niacze wnioski możemy wycią­gnąć z innego, nieco star­szego eks­pe­ry­mentu, o którym wspo­mniałem już kiedyś na łamach bloga. Jego autor, Russell Clark, wysłał na prze­chadzkę po kampusie grupkę przy­stoj­nych mężczyzn oraz uro­dzi­wych kobiet, którzy zacze­piali napo­tkane stu­dentki i stu­dentów. Nie mieli jednak – jak u Cun­nin­ghama – po prostu zwrócić uwagi płci prze­ciwnej, lecz bez­par­do­nowo pro­po­nować obcym osobom przy­godny seks. Jak nie­trudno się domyśleć, więk­szość stu­dentów, gdy tylko usły­szała coś w stylu – „Przy­stoj­niak z ciebie! Może pój­dziemy na szybki numerek?” – natych­miast chciała ściągać spodnie. Aż 12 spośród 16 zacze­pio­nych mło­dzieńców była gotowa na nie­spo­dzie­wane zbli­żenie z nie­zna­jomą. A kobiety? No cóż, ani jedna nie odpo­wie­działa entu­zja­stycznie na tę szczodrą pro­po­zycję.

3. Mężczyźni wolą blondynki

Oso­bi­ście za atrak­cyj­niejsze zawsze uważałem brunetki – ale kim jestem żeby stawać w opozycji do nauki? Zwłaszcza, że ten ste­reotyp został poddany nie­jed­nemu testowi i za każdym razem uzy­skiwał potwier­dzenie. Weźmy choćby jeden z ostat­nich, którego wyniki opu­bli­ko­wano w Scan­di­na­vian Journal of Psy­cho­logy. Cie­kawscy naukowcy znów podążyli do barów, tym razem spraw­dzając jak kolor włosów wpływa na popu­lar­ność dziew­cząt. Zatrud­nioną panią obda­ro­wy­wano blond, ciemną lub rudą peruką, a następnie moni­to­ro­wano wzrost lub spadek jej atencji u płci prze­ciwnej. Po odwie­dzeniu trzech klubów, wyniki ukształ­to­wały się nastę­pu­jąco: nie­wiasta w wersji blond znalazła 60 ado­ra­torów, brunetka 42, a ruda zaledwie 18.

Ale żeby nie było zbyt kolorowo, doświad­czenie miało również drugą część. W następnej turze, badacze popro­sili ankie­to­wa­nych mężczyzn o ocenę zdjęcia dziew­czyny w różnych kre­acjach, z uwzględ­nie­niem atrak­cyj­ności fizycznej, roz­wią­złości sek­su­alnej, nie­śmia­łości, neu­ro­tyzmu, inte­li­gencji, aro­gancji, tem­pe­ra­mentu i tak dalej. W tym przy­padku, to ciemne włosy okazały się przy­wo­ływać sko­ja­rzenia z inte­li­gencją, ale również większą atrak­cyj­no­ścią fizyczną. Rudzielcom przy­pi­sy­wano, bez nie­spo­dzianek, ognisty tem­pe­ra­ment. Blon­dynki nato­miast, mimo całego uwiel­bienia, zyskały opinię nie­po­rad­nych i głu­piut­kich. Wskazuje to na fakt, iż choć blon­dynki rze­czy­wi­ście cieszą się większym wzięciem, to jed­no­cze­śnie są naj­bar­dziej kry­tycznie oceniane. Naj­wy­raź­niej panowie, lubimy się takimi opie­kować.

4. Izolacja nie gwarantuje frywolności

To jeden z naj­dzi­wacz­niej­szych eks­pe­ry­mentów i być może poświęcę mu w przy­szłości osobny wpis. Nie­ży­jący już dziekan Insty­tutu Badań Antro­po­lo­gicz­nych Naro­do­wego Uni­wer­sy­tetu Meksyku, Santiago Genovés, wpadł na pomysł aby na pokła­dzie nie­wiel­kiego statku Acali, umieścić sześciu facetów i sześć kobiet, a następnie prze­płynąć Atlantyk: z Wysp Kana­ryj­skich do Cozumel u wybrzeży Meksyku. Daleka droga, nie­wielka prze­strzeń, izolacja od świata i grupka obcych, mających do dys­po­zycji jedną wspólną kajutę. Podej­rzewam, że dzisiaj uczy­niono by z tego całkiem popu­larny reality show. Na statku znalazło się miejsce m.in. dla czar­no­skórej Ame­ry­kanki, foto­grafa z Japonii, pani doktor z Izraela, czy wła­ści­ciela greckiej knajpy. Żeby było zabaw­niej, każdy z uczest­ników pozo­stawił w domu partnera, a część również mał­żonków. Rejsu nie odpuścił oczy­wi­ście sam Genovés, jako obser­wator i dwunasty eks­pe­ry­men­tator w jednym. 

Teo­re­tycznie doświad­czenie doty­czyło wielu aspektów życia na pokła­dzie, takich jak stres, kon­flikty i podział obo­wiązków. W praktyce jednak, zarówno media jak i samych uczest­ników, inte­re­so­wało wyłącznie pytanie: kiedy naukowa wyprawa zmieni się w pozba­wioną hamulców orgię. Przeżyli roz­cza­ro­wanie, bowiem wzajemne oglą­danie porannej toalety oraz wymioty spo­wo­do­wane chorobą morską, nie tworzyły zbyt ape­tycznej atmos­fery. W stop­niowym prze­ła­my­waniu lodów pomagały pokła­dowe gry i ankiety. Gdy uczony zapytał współ­pa­sa­żerów, czy powinni na jeden dzień pozbyć się ubrań, głosy roz­ło­żyły się pół na pół. Wykształcił się nawet zwyczaj regu­lar­nego pozo­sta­wiania im kajuty na użytek losowych par, lecz praw­do­po­dobnie w ciągu całej wyprawy doszło do jednego romansu, zresztą bardzo krót­kiego. Genovés co prawda dostrzegł wyraźne „roz­luź­nienie” typowych na wolności oby­czajów i zde­cy­do­wane obni­żenie progu wstydu, lecz do wycze­ki­wa­nych przez pismaków, per­wer­syj­nych scen gru­po­wego seksu, osta­tecznie nie doszło.

5. Adrenalina nas kręci

Jeśli nie macie pomysłu na randkę, to zdaniem Donalda Duttona powin­ni­ście spró­bować skoku na bungee lub poszukać mon­stru­alnej kolejki górskiej. Kana­dyjski psy­cholog spraw­dził to przy pomocy uroczej asy­stentki oraz chwiej­nego mostu roz­cią­gnię­tego nad rzeką Capilano. Stu­dentka miała za zadanie zacze­piać mężczyzn, którzy właśnie scho­dzili z kładki, dając im swój numer telefonu i prosząc o kontakt w sprawie wypeł­nienia ankiety doty­czącej kra­jo­brazu. Ta sama panna została następnie wysłana do parku, gdzie wyko­ny­wała iden­tyczne zadanie. Wyniki były nastę­pu­jące: po przej­ściu nie­bez­piecz­nego mostu 52% osób odpo­wie­działo na prośbę stu­dentki, zaś wśród facetów prze­cha­dza­ją­cych się po parku, oddzwonić posta­no­wiło zaledwie 30%. Dla naukowców ten rezultat nie był zaska­ku­jący. Według nich ludzie mają ten­dencję to roz­cią­gania pewnych odczuć na cały kontekst sytu­acyjny. Jeżeli prze­ży­wamy w danym momencie coś cie­ka­wego, odczu­wamy dresz­czyk emocji, to często łączymy to pod­nie­cenie z naszymi towa­rzy­szami.

6. Partnerzy upodabniają się fizycznie

Można co jakiś czas spotkać pary, które wyglą­dają niczym rodzeń­stwo. Wszystko wskazuje, że nie jest to przy­padek czy iluzja, zwłaszcza w przy­padku dłu­go­let­nich związków. Proste badanie tego zjawiska prze­pro­wa­dzono na Uni­wer­sy­tecie Michigan pod kie­run­kiem Roberta Zajonca. Ankie­to­wanym pokazano zestawy zdjęć kobiet i mężczyzn, wyko­nanym za młodu oraz znacznie później, po latach pożycia mał­żeń­skiego. Ich zadaniem było połą­czenie kobiet i mężczyzn, wyglą­da­ją­cych na parę. O ile, w przy­padku zdjęć star­szych osób badani dobie­rali mał­żonków niemal bez­błędnie, o tyle foto­grafie z młodości przy­spo­rzyły znacznie więcej kłopotów. Można to tłu­ma­czyć upo­dab­nia­niem się osób przez wspólną dietę i podobny tryb życia, ale nie tylko. Uczeni uważają, że równie ważne są wspólnie prze­ży­wane emocje. Prze­by­wając z kimś często przej­mu­jemy jego mimikę czy sposób wypo­wiedzi, a to wraz z dzie­lo­nymi emocjami bardzo sku­tecznie „rzeźbi” nasze twarze i nie tylko. 

7. Seks mocno obciąża organizm

Jest takie scho­rzenie – Per­si­stent Sexual Arousal Syndrome (PSAS) – powo­du­jące ciągłe pobu­dzenie sek­su­alne oraz częste, czasem spon­ta­niczne orgazmy. Właśnie na tą przy­pa­dłość cier­piała (seryjne orgazmy, wbrew pozorom, mogą w końcu męczyć) pewna Niemka, która zgłosiła się w latach 50. do lekarzy z Kliniki w Jenie. Dr Gerhard Klumbies bardzo się przejął, ale zanim prze­szedł do leczenia posta­nowił wyko­rzy­stać nada­rza­jącą się spo­sob­ność. Stwier­dził, że skoro kobieta ciągle szczy­tuje bez względu na oko­licz­ności, to może jako jeden z pierw­szych na świecie, dogłębnie zbadać wpływ orgazmu na funk­cjo­no­wanie ludz­kiego ciała. Nie było dla nikogo tajem­nicą, że seks potrafi czło­wieka wykoń­czyć – dosłownie i w prze­nośni – ale szcze­góły nie zostały opisane. Podczas pierw­szego badania, ciśnienie skur­czowe kobiety skoczyło ze zwykłych 120 na 160 mm Hg. Dla porów­nania, prze­ciętny kil­ku­na­sto­mi­nu­towy trucht podnosi tą samą wartość do 140–150 mm Hg. Następ­nego dnia moni­to­ro­wano już serię orgazmów, podczas której ciśnienie 30-latki sięgnęło granicy 200 mm Hg. 

Dużo? Może się tak wydawać, ale to nic w porów­naniu do warunków towa­rzy­szą­cych męskiemu szczy­to­waniu. Tym razem Klumbies miał znacznie trud­niejsze zadanie, bo jego „obiekt” doświad­czalny nie posiadał funkcji wytrysku na zawo­łanie. Zanim badany osiągnął orgazm, potrze­bował długiej roz­grzewki, choćby przez wzgląd na stre­so­genną sytuację i obecność apa­ra­tury. Zmachał się naprawdę mocno, czego dowodem było zwięk­szenie ciśnienia skur­czo­wego do niemalże 300 mm Hg, przy tętnie 142. Mówiąc bez ogródek, jeżeli posia­dacie wady serca lub tętniaka – a nie chcecie jed­no­cze­śnie dojść i zejść – lepiej ogra­niczcie fizyczne przy­jem­ności.

Tym­czasem cieszcie się, że czytacie Kwantowo zamiast wynisz­czać swój organizm. 😉

Literatura uzupełniająca:
M. Cunningham, Reactions to Heterosexual Opening Gambits, [online: http://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/0146167289151003];
S. Treger, „Wanna Go to Bed With Me?” (a.k.a. „Get Away from Me, Creep” vs. „Where Do I Sign Up?”), [online: http://www.scienceofrelationships.com/home/2013/3/15/wanna-go-to-bed-with-me-aka-get-away-from-me-creep-vs-where.html];
G. Saad, Do Gentlemen Prefer Blondes?, [online: https://www.psychologytoday.com/blog/homo-consumericus/201202/do-gentlemen-prefer-blondes];
S. Genovés, The Acali experiment: five men and six women on a raft across the Atlantic for 101 days, Nowy Jork 1980;
D. Drucker, The Machines of Sex Research: Technology and the Politics of Identity 1945–1985, Nowy Jork 2014;
J. Dean, Empathy Causes Facial Similarity Between Couples to Increase Over Time, [online: http://www.spring.org.uk/2007/07/facial-similarity-between-couples.php];
D. Goleman, Long-Married Couples Do Look Alike, Study Finds, [online: http://www.nytimes.com/1987/08/11/science/long-married-couples-do-look-alike-study-finds.html].

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • Smie­chacz

    Tak państwo ter­li­kowscy są uroczy i zde­cy­do­wanie dobrze pasują do tego punktu o podo­bień­stwie. 😀

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Khutaz

      Urok niestety mija, gdy zaczy­nają publicznie wyrażać swoje poglądy ;/

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • RBK44

      TT zwycięży. Ilu­stracja podo­bieństw za pomocą Ter­li­kow­skich nie­zwykle trafna i zabawna – wygrywa cały wpis.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • ffatman

      Oj-tam, oj-tam, anegdoty i facecje wieku pod­nie­cenia w Polsce.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • jezus

    „Św. Walen­tego” święty z wielkiej litery?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ciekawy nie­zna­nego

    Wpis ciekawy choć więk­szość z tych rzeczy była do prze­wi­dzenia, według mnie zabrakło jeszcze spraw­dzenie statusu spo­łecz­nego na atrak­cyj­ność mężczyzn choć raczej można to bardzo łatwo prze­wi­dzieć.
    Znów w tym roku nie­na­widzę tego dnia ‚mam nadzieję że w przy­szłym będzie to szczę­śliwy dzień.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Dominik Kurek

    Tezę o „łatwości” facetów podważa ana­lo­giczny eks­pe­ry­ment w ukrytej kamerze niegdyś widziany na YT

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie widziałem, ale trudno mówić, czy podważa. Pamię­tajmy, że ten eks­pe­ry­ment został prze­pro­wa­dzony w kon­kret­nych warun­kach, tj. na grupie ame­ry­kań­skich stu­dentów: młodych, poten­cjalnie otwar­tych, wśród których zapewne niewiele było mał­żeństw czy narze­czeństw. No i istotne IMO jest porów­nanie. Czy na tej ukrytej kamerze testo­wano obie płcie i męska rze­czy­wi­ście okazała się równie powścią­gliwa co żeńska?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0