Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 15

Szybkie przemyślenia

Kwantowo 2016

2nd Sty '17

Jak zawsze o tej porze, czuję się w obowiązku stanąć przed Wami (oraz samym sobą) i podsumować ostatni rok swojej twórczości. W końcu, żeby przeć naprzód, najpierw trzeba znać swoją obecną pozycję.

Kwantowo w liczbach

280 495, tylu użyt­kow­ników raczyło odwie­dzić blog w prze­ciągu całego ubie­głego roku. Oznacza to niezły progres, bo w końcówce roku 2015 licznik zatrzymał się na 188 tysią­cach osób. Jak zwykle, wejścia roz­ło­żyły się nie­re­gu­larnie, z wyraź­nymi „górkami” zwią­za­nymi z publi­kacją kilku naj­po­pu­lar­niej­szych tekstów.
9 320, to liczba fejs­bu­ko­wych fanów Kwantowo. Jest was o 55% więcej niż w roku 2015 i aż o 190% więcej niż w roku 2014. Jak pewnie wiecie, przy­wią­zuję do tej sta­ty­styki dużą (może nawet zbyt dużą) wagę, trak­tując laj­ku­ją­cych jako poten­cjal­nych stałych czy­tel­ników. Wiem, że to nie do końca prawda – bo niemała gromada w rze­czy­wi­stości poprze­stała na lekturze 1–2 wpisów – ale zawsze to jakiś wskaźnik. Dwa­na­ście miesięcy temu zaży­czyłem sobie dobicie do 7,5 tys., więc plan minimum został wykonany.
1 122, tyle „łapek w górę” zebrał łącznie wpis Na Harvar­dzie sfil­mo­wano ewolucję i jest to wynik pozo­sta­wia­jący daleko z tyłu, kolejne teksty jak O co chodzi z tym całym EmDrive, czy Głupota na nie­dzielę: Kwantowe dyr­dy­mały Wir­tu­alnej Polski. Zgodnie z wszel­kimi inter­ne­to­wymi pra­wi­dłami, naj­większą kli­kal­no­ścią wcale nie wyróż­niają się wymu­skane artykuły, nad którymi przyszło mi spędzić parę wie­czorów, lecz twory powstałe spon­ta­nicznie, na potrzebę chwili. Dobrze wiedzieć, że świat się nie zmienia. Ale tak czy inaczej narzekać nie powi­nienem, bo ogólna średnia wyraźnie wzrosła, dzięki czemu 200–300 lajków nie jest już żadnym szokiem. Dziękuję za to, i to nie przez wzgląd na moją nie­skoń­czoną próżność. Po prostu dzięki Waszej aktyw­ności moje wpisy na face­booku ma szansę zobaczyć znacznie więcej osób.
401, z kolei tyle lajków złapał naj­po­pu­lar­niejszy obrazek wrzucony na fanpejdż. Dzięki temu wiem, że na świecie żyje więcej osób o równie kiepskim poczuciu humoru, co mój. =) Przy okazji cieszy mnie nie­zmiernie, że memy i inne tego typu głupotki, są wreszcie rzadziej laj­ko­wane niż treści mery­to­ryczne. Myślałem, że tego nie dożyję!
70, to liczba wpisów jakie pojawiły się na Kwantowo i chyba jedyny regres względem roku poprzed­niego. Nie przy­wią­zuję jednak do tego wagi, gdyż w 2015 pro­porcję zabu­rzyła seria Kwan­to­wego budzika.
110, taką masę komen­tarzy zgarnął wpis Sagan o aborcji. Trudno o coś bardziej prze­wi­dy­wal­nego: bo cóż, jeśli nie dylematy doty­czące życia i śmierci, może zaognić zażartą dyskusję absor­bu­jącą kil­ka­dzie­siąt osób?

Co nie wyszło?

Wła­ściwie na samym blogu nie wyda­rzyło się nic czego bym nie chciał. Jasne, że trafiły się wpisy lepsze i gorsze, niektóre napi­sałbym dziś nieco inaczej, inne publi­kował w lepszych ter­mi­nach – ale tragedii nie ma. Naj­bar­dziej jest żal tego, czego w ogóle nie zrobiłem. Mam tu na myśli zarówno brak nowych, inte­re­su­ją­cych ini­cjatyw na blogu jak i poza nim. Nie wiecie na przykład, że bardzo poważnie roz­wa­żałem reani­mację kanału na YouTube. Zasta­na­wiałem się, czy nie warto byłoby nakręcić coś na kształt vloga, rzecz jasna o cha­rak­terze popu­lar­no­nau­kowym. W ubiegłym miesiącu nagrałem nawet pierwszy odcinek. Po pierw­szym obej­rzeniu pomy­ślałem – „nie jest tak źle, może coś z tego będzie”, ale na drugi dzień nadeszło otrzeź­wienie. Cóż, naj­wy­raź­niej zwierzem estra­dowym już nie zostanę, a choćbym opo­wiadał cudach nie z tej Ziemi (w sumie, taki miałem zamiar), to bez odpo­wied­niej pre­zencji skoń­czy­łoby się to sromotną klęską. Ale może nie wszystko stracone. Wciąż zbieram się w sobie i nie wyklu­czam reak­ty­wo­wania Kwan­to­wych Pigułek w dawnej formule.

Co wyszło?

Spo­glą­dając na suche liczby, mógłbym się odczuć coś w rodzaju satys­fakcji – ale ci którzy mnie znają, wiedzą że nie leży to w mojej naturze. Osią­gnąłem cele pod­sta­wowe, ale chyba każdy twórca skrywa gdzieś cichą nadzieję na przełom. Nie wiem jaki. Może jakiś mega wystrza­łowy tekst, albo intratna pro­po­zycja współ­pracy od potężnej marki? Ale nie tym razem.
patronitePowiew opty­mizmu nastąpił po zało­żeniu konta w serwisie Patro­nite. Począt­kowo kom­pletnie nie wie­działem czego się spo­dziewać: miłe zasko­czenie jak i upo­ka­rza­jąca porażka wydawały mi się tak samo praw­do­po­dobne. Oczy­wi­ście mówiąc o porażce, mam na myśli sytuację, w której akcja zosta­łaby kom­pletnie zigno­ro­wana lub skoń­czyła na paru złotych. Tym­czasem udało się dobrnąć do nie­ca­łych 400 zł i choć od jakiegoś czasu suma ta spada zamiast rosnąć, nie­taktem byłoby nie­do­ce­nienie tego wsparcia. Zwłaszcza, że uzy­skałem je od zaledwie 22 osób (na 9 tysięcy laj­ku­ją­cych!), dla których Kwantowo ma rze­czy­wistą wartość. W tym miejscu ser­decznie dziękuję: Mate­uszowi, Adku, Rafałowi, Joannie, Mariu­szowi, ArtRac, Adamowi, Pafcio, Marcie, Martynie, Kry­stia­nowi, Miko­ła­jowi, Mar­ci­nowi, Patry­kowi, MaRysi, Prze­mkowi, Agacie, drugiemu Miko­ła­jowi, Aleks, Nor­ber­towi, Krzysz­to­fowi, Martynie… ufff. Podałbym nazwiska, ale zakładam, że nie wszyscy muszą sobie tego życzyć. W każdym razie ja oraz – jak sądzę – pozo­stałe kilka tysięcy czy­tel­ników, jesteśmy waszymi dłuż­ni­kami!

Co mnie wkurza?

Są odwie­dziny, są stali czy­tel­nicy, jest już jakiś dorobek, ale pewne przy­zwy­cza­jenia trudno wyplenić. Kwestią, która irytuje mnie z miesiąca na miesiąc coraz mocniej, pozo­staje nazy­wanie Kwantowo.pl portalem. Wyja­śnijmy więc sobie raz na zawsze: czytacie w tej chwili BLOG. Nie serwis, nie portal, nie vortal (ktoś używa jeszcze tego słowa?), lecz blog. Nie­którzy mogą sądzić, że to żadna różnica, ale nic bardziej mylnego. Za wyra­że­niem „portal”, od razu idzie sko­ja­rzenie z jakąś redakcją, szeroką dzia­łal­no­ścią, ze sztabem korek­torów i dzien­ni­karzy. Skutek? Wciąż wiele osób zwraca się do mnie w liczbie mnogiej. „Macie fajną stronę. Podobają mi się wasze teksty. Odwa­lacie kawał dobrej roboty”. Tym­czasem ja jestem sam, jeden Adaś piszący hob­by­stycznie po nocach. Zazdroszczę w tym momencie wielu kolegom po piórze, którzy nie mają tego problemu i są wyraźnie koja­rzeni ze swoją twór­czo­ścią oraz imiennie za nią chwaleni (lub ganieni, jeśli zasłużą). Jednym z moich przy­szło­rocz­nych celów będzie więc walka o poprawę „marki oso­bi­stej” (czy jak to się tam określa). Tak aby każdy czy­telnik zauważył, że teksty nie spłynęły na blog z nieba – niczym tablice moj­że­szowe – lecz zostały spło­dzone przez kon­kret­nego, przy­nu­dza­ją­cego i nie­sym­pa­tycz­nego grzyba.

Wpisy, których nie możesz przeoczyć

Chyba naj­istot­niejsza część tego pod­su­mo­wania, zwłaszcza dla tych gagatków, którzy nie czytali Kwantowo zbyt regu­larnie. Garść wpisów, może nie naj­po­pu­lar­niej­szych, ale według mnie naj­bar­dziej wartych poznania: 
– Czy wszech­świat czeka śmierć cieplna? Jednym z naj­więk­szych osią­gnięć kosmo­logii wydaje się moż­li­wość prze­wi­dzenie przy­szłych, bardzo odle­głych losów wszech­świata. Naj­czę­ściej wymie­nia­nymi sce­na­riu­szami są: wielki skurcz, wielkie roz­darcie oraz wielki chłód. W tekście wyja­śniam dlaczego ta ostatnia per­spek­tywa wydaje się naj­bar­dziej praw­do­po­dobna i chyba naj­bar­dziej zło­wieszcza.
– 
Próżnia kipiąca cząst­kami – triumf nie­ozna­czo­ności. Gdybym miał wskazać naj­cen­niejszy wpis tego roku chyba wybrałbym ten. Opisuję w nim coś co nas otacza, co wydaje się oczy­wiste i każdemu znane, a o czym w rze­czy­wi­stości wiemy bardzo niewiele. Mowa o próżni. Próżni, która wbrew dawnym wyobra­że­niom jest nie­zwykle aktywna, rodzi „coś z niczego” i wymiernie wpływa na fizyczną rze­czy­wi­stość. Wszystko to w zgodzie z zasadą nie­ozna­czo­ności Heisen­berga.
– Mezony pi, czyli cząstki sta­wia­jące atom do pionu. Przy­znaję, że w ostatnim roku zanie­dbałem nieco tematykę cząstek ele­men­tar­nych. Chlubnym wyjąt­kiem jest artykuł poświę­cony pionom – niezbyt znanym drobinom, lecz nie­zbędnym do wyja­śnienia zjawisk odpo­wia­da­ją­cych za funk­cjo­no­wanie jąder ato­mo­wych. Warto prze­gryźć tym.
– Fale, cząstki i zabawy z dwoma dziur­kami. Kolejny tekst doty­ka­jący fascy­nu­ją­cych wła­ści­wości mikro­świata. Omawiam w nim abso­lutną podstawę fizyki kwan­towej, czyli duali­styczną, kor­pu­sku­larno-falową naturę cząstek ele­men­tar­nych, a także filo­zo­ficzne inter­pre­tacje zjawisk kwan­to­wych.
– Zło­wieszczy pik-pik. O pro­mie­nio­waniu i jego detekcji. O ile mnie pamięć nie myli, artykuł pisany na fali rocznicy kata­strofy w Czar­no­bylu. Tłumaczę w nim pewne kwestie związane z pro­mie­nio­wa­niem joni­zu­jącym oraz sposoby jego pomiarów.
– Jesteś euka­riontem. Skoki w stronę biologii niestety nie cieszyły się większym zain­te­re­so­wa­niem, a szkoda. W tym tekście, zary­so­wuję istotę kla­sy­fi­kacji żywych orga­ni­zmów na archeony, bakterie i euka­rionty – do których sami należymy.
Fotony, czyli bez­ma­sowi hip­sterzy zatrzy­mani w czasie. Na koniec mały eks­pe­ry­ment myślowy powo­du­jący zawroty głowy. Zgodnie ze szcze­gólną teorią względ­ności, czas dla szybko poru­sza­ją­cego się obiektu zwalnia a prze­strzeń ulega skró­ceniu. Jak w takim razie wszech­świat postrze­gałby obser­wator pędzący z pręd­ko­ścią fotonu?

Postanowienia

Trochę szkoda, że nie udało się przed końcem roku dobić do okrą­glut­kiej granicy 10 tysięcy fanów. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Tak naprawdę prze­stałem już spo­glądać na sta­ty­styki, ale dla zacho­wania tradycji: następnym celem będzie osią­gnięcie 14 tysięcy lajków na face­booku. Jeśli obecne tempo wzrostu zostanie utrzy­mane, nie powinno to stanowić więk­szego kłopotu. Oczy­wi­ście przy zało­żeniu, że dociągnę do kolej­nego Syl­we­stra i zdołam utrzymać swoją dotych­cza­sową regu­lar­ność. Nie ukrywam, że wiele będzie tu zależeć od Was.

Żeby Kwantowo rosło w siłę a Kwan­to­wi­czom żyło się dostat­niej.

podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • Wspo­ma­gacz

    To że takie miejsca jak Kwantowo nie pro­spe­rują jak należy jest hańbą pol­skiego inter­netu. Ja nie wiem że w USA mogą naprawdę świetnie i prężnie działać blogi poświę­cone nauce i mają setki tysięcy fanów i komen­tarzy a u nas jak w lesie. Wiem że skala jest inna, ale ewi­dentnie blog naukowy nie powinien aż tak bardzo odstawać od roz­ryw­ko­wych popu­lar­no­ścią. Tamte mają po 100 tys. lajków a ten tylko 10 tys. To świadczy o spo­łe­czeń­stwie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Radek Koła­kowski

      Czytasz jakieś blogi naukowe po angielsku? Mi się zdarza. A czytasz jakieś po węgiersku? No właśnie…

      Na samym Kwantowo nie raz udo­stęp­niane były treści z anglo­ję­zycz­nych stron. Podej­rzewam, że nigdy nie pojawiły się treści w innych językach i podobnie treści w języku polskim nie są udo­stęp­niane za granicą.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        „Na samym Kwantowo nie raz udo­stęp­niane były treści z anglo­ję­zycz­nych stron.”

        O czym mówisz?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Ryo Hazuki

        Do groda odbiorców z USA błędnie zali­czyłeś ludzi, dla których angielski jest drugim językiem. Którzy często pochodzą z innych krajów.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Stan­dar­dowy euka­riont

    Trafiłem na ten blog sto­sun­kowo niedawno, ale szybko zacząłem odwie­dzać go regu­larnie. Jest to jeden z moich ulu­bio­nych blogów w polskim Inter­necie, podoba mi się zarówno zakres podej­mo­wa­nych tematów (chociaż nie pogar­dziłbym trochę większą ilością nie­do­ce­nianej biologii) jak i styl pisania arty­kułów oraz design strony. Niech Kwantowo rośnie w siłę!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Dzięki. Też chciałbym więcej biologii, ale nie będę ukrywał – nie jest to moja domena i choć również mnie fascy­nuje, to posiadam tu znacznie mniejsze doświad­czenie niż w przy­padku fizyki. Niemniej, jeśli mam coś do prze­ka­zania, to chętnie to chętnie robię taki skok w bok. :)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Lukasz

        Ja bardzo lubię Twoje „skoki” w stronę biologii :)

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • arthy

      Pod­pi­suję się wszyst­kimi czterema nogami :)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Lorne Malvo

    Dziękuję za ten blog, jeden z moich ulu­bio­nych choć trafiłem tu sto­sun­kowo niedawno.

    Ps. Popraw drobną lite­rówkę w zdaniu odnośnie aborcji (Sagan), bo może to kogoś urazić „dylematy doty­czące życia i śmieci”

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Dzięki, takie błędy są naj­gorsze – nawet nie zostaną pod­kre­ślone. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • https://www.stratfor.com/ Halder

    Ja z kolei czytam nie­re­gu­larnie, ale zdarza mi się komen­tować. Również uważam, że blogów o tematyce naukowej powinno być więcej i powinny cieszyć się większą popu­lar­no­ścią. Skoro ich nie ma, to tym bardziej trzeba hołubić Kwantowo. Kawał dobrej roboty i wraz z Nowym Rokiem życzę wytrwa­łości w pro­wa­dzeniu bloga. Wygląda na to, że trzeba się uzbroić w cier­pli­wość, stop­niowo budować markę, pie­czo­ło­wicie dbać o jakość tekstów na Kwantowo i powoli docierać do kolej­nych odbiorców.
    Od siebie dodam tylko, że miarą tego że chce się zaan­ga­żować w rozwój jakieś dzia­łal­ności jest zdolność do wsparcia finan­so­wego owego przed­się­wzięcia. Lajki lajkami, suby subami, nawet komen­tarze sobie, ale – mały apel do czy­tel­ników – te kilka czy kil­ka­na­ście złotych mie­sięcznie to jest naprawdę niewiele za war­to­ściowe teksty. Ot, jedna pizza mniej w miesiącu 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Dominik Kurek

    „bez odpo­wied­niej pre­zencji” ?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Ale co jest niejasne?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ciekawy nie­zna­nego

    Pamiętam ostatnie pod­su­mo­wanie w którym zasta­na­wiałeś się nad przy­szło­ścią bloga. Czy w przy­szłym roku będzie za co opłacić serwer i inne rzeczy z tym związane. A teraz zde­cy­do­wany rozkwit, czytam twoje wpisy regu­larnie i lubię je odrywają od zwykłej codzien­ności i pozwa­lają na świat spojrzeć z innej strony skła­niają do zasta­no­wienia. Jestem elek­try­kiem i mam prośbę czy mógł byś napisać coś o tej tematyce? Pozdra­wiam

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

    Ach, myślałem że mówisz o tre­ściach publi­ko­wa­nych na samym blogu – stąd moje zasko­czenie. :)

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0