Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 27

Artykuły

Zdefiniujmy świadomość

26th Gru '16

Psychologowie, neurolodzy, ewolucjoniści, teolodzy, kognitywiści, antropolodzy, nawet informatycy i fizycy. Wszyscy łamią sobie głowy nad pojemnym, nieostrym i tajemniczym pojęciem świadomości. Pójdźmy w ich ślady.

W nie­dawnym tekście poświę­conym seria­lowi Westworld siłą rzeczy musiałem zmierzyć się z tematem świa­do­mości. Zwró­ciłem w nim uwagę, że na dobrą sprawę, nauka wciąż nie wypra­co­wała jed­no­litej i zado­wa­la­jącej wszyst­kich defi­nicji tego pojęcia. Tak to już jest, że im bardziej fun­da­men­talne pojęcie ana­li­zu­jemy, im jest nam ono bliższe – tym trudniej powie­dzieć coś kon­kret­nego. Przecież każdy z nas uważa się za osobę „świadomą”, postrze­gamy ludzkość jako gatunek „świadomy” i wewnętrznie czujemy, że bez tej całej „świa­do­mości” nie byli­byśmy tym samym. Ale co o tym zade­cy­do­wało? Gdzie leży granica między światem świa­do­mych i nie­świa­do­mych obiektów?

Świadomość odczuwająca

Ludzka świa­do­mość to pre­sti­di­gi­ta­torska sztuczka zapro­jek­to­wana przez naturę po to, by omamić nas wra­że­niem, że obcujemy z wielką nie­wy­ja­śnioną tajem­nicą – czyli z nią samą.
– Nicholas Humphrey
Część biologów wyróżnia dwie części składowe świa­do­mości: samo­świa­do­mość oraz zdolność odczu­wania. Zacznę od tej drugiej, która praw­do­po­dobnie ujawniła się w naturze jako pierwsza, tj. posiada ewo­lu­cyjne pierw­szeń­stwo.

To tylko dra­śnięcie!

Pamię­tacie Ter­mi­na­tora? Tytułowy android twier­dził, że nie czuje ran postrza­ło­wych jak i nie pojmuje skąd biorą się ludzkie łzy. W naturze raczej trudno byłoby wyobrazić sobie istotę o podobnym poziomie fizycz­nego skom­pli­ko­wania, pozba­wioną jed­no­cze­śnie jakiej­kol­wiek wraż­li­wości. Ból pełni doniosłą ewo­lu­cyjną funkcję, ostrze­gając nas przed poten­cjalnym nie­bez­pie­czeń­stwem jak i infor­mując o uszko­dzeniu ciała. Taka cie­ka­wostka: na świecie żyje kilkuset ludzi wyka­zu­ją­cych wrodzoną obo­jęt­ność na ból z anhy­drozą (z angiel­skiego: zespół… CIPA). Osoby te dosłownie nie znają pojęcia bólu. Mogą zaciąć się przy goleniu, złamać nogę czy poparzyć wrząt­kiem – i w ogóle tego nie zauważyć. Kon­se­kwencje zabu­rzenia są strasz­liwe: chory wymaga stałej opieki medycznej, regu­lar­nych prze­glądów stanu orga­nizmu, a nawet pil­no­wania tem­pe­ra­tury. Nie muszę chyba tłu­ma­czyć, że z punktu widzenia doboru natu­ral­nego, obo­jęt­ność na ból należy zakwa­li­fi­kować jako praw­dziwe prze­kleń­stwo. O ile współ­cześni ludzie potrafią utrzymać obar­czo­nych CIPA (jak­kol­wiek to brzmi) przy życiu, o tyle u więk­szości zwierząt cecha ta powinna rychło zniknąć z puli genowej. Na brak odczuć mogą sobie pozwolić pier­wot­niaki, grzyby, rośliny, może niektóre bez­krę­gowce – czyli byty bardzo trwałe, sta­tyczne lub żyjące na tyle krótko, że i tak zdołają spłodzić potom­stwo przed nagłą śmiercią. Ale pies, kot, krowa, koń czy małpa? Nikt nie ma wąt­pli­wości, że zaawan­so­wane orga­nizmy dys­po­nują odpo­wiednio szeroką paletą odczuć. Bez tego szansa na ich prze­trwanie spadłaby dra­stycznie.

Umie­jęt­ność samo­dziel­nego roz­róż­niania bodźców spra­wia­ją­cych cier­pienie i dających przy­jem­ność to dobry wstęp, ale sama w sobie nie świadczy jeszcze o świa­do­mości. Jeżeli ode­rwiemy muszce skrzy­dełko, to raczej nie wykaże ona entu­zjazmu. Pewnie spróbuje uciec, a w jej orga­ni­zmie wzmogą się okre­ślone procesy che­miczne. Zgo­dzicie się jednak, że to trochę za mało aby mówić o – nawet pry­mi­tywnym – życiu umy­słowym. Równie dobrze mogli­byśmy posądzić o posia­danie świa­do­mości kamerę lub aparat, auto­ma­tycznie dostra­ja­jące swe para­metry do natę­żenia światła. Jednak to tylko mecha­niczna odpo­wiedź na impuls. 

Sam bym się prze­stra­szył takiej paskudy.

Dlatego też biolodzy dodają kolejne kryteria, mogące uściślić defi­nicję świa­do­mości odczu­wa­jącej. Według mnie znaczące wydają się dwa: wyka­zy­wanie emocji oraz doko­ny­wanie wyborów – naj­le­piej w kumu­lacji. Łatwo tu wpaść w pułapkę ignotum per ignotum, czyli defi­nio­wania nie­zna­nego przez inne niezbyt rozu­miane pojęcie. Pozwólcie jednak, że nie podejmę próby opisania emocji i od razu przejdę do kon­kret­nego przy­kładu, mia­no­wicie do strachu. Mówimy, że zwierzę się boi, gdy jego stan ulega zmianie przez samą groźbę bólu. Wie, że dany kolor, dźwięk czy kształt zwia­stuje coś nie­do­brego. Są pewne wąt­pli­wości, czy do samego odczu­wania prostych emocji wymagany jest mózg, stąd dla bez­pie­czeń­stwa możemy dodać drugie wspo­mniane kry­te­rium. Jego pomy­sło­dawcą jest prof. Marienne Dawkins (była żona Richarda), która stwier­dziła, że nie­odzowną prze­słanką świa­do­mości jest umie­jęt­ność doko­ny­wania wyborów. Kon­cepcja ta ma swoje odzwier­cie­dlenie nawet w języku potocznym. W końcu często używamy sfor­mu­ło­wania „świadomy wybór” w odnie­sieniu do sen­sow­nego, nie­przy­pad­ko­wego podej­mo­wania decyzji. Chodzi przede wszystkim o doko­nanie wyboru w nowej, nie­znanej sytuacji, gdzie nie pomoże wrodzony instynkt i trzeba zdać się na kal­ku­lację. Musimy wybrać taką opcję, która praw­do­po­dobnie przy­sporzy nam mniej męki lub przy­niesie zado­wo­lenie. Oczy­wi­ście tego typu gierki mogą odzna­czać się bardzo zróż­ni­co­wanym stopniem trud­ności i tak też mogli­byśmy oceniać poziom skom­pli­ko­wania świa­do­mości badanego bytu. Bez wąt­pienia wiąże się to ściśle z rozwojem inte­lek­tu­alnym i zdol­no­ściami ana­li­tycz­nymi, co również jest nie­ba­ga­telną wska­zówką w pogoni za naszą defi­nicją.

Świadomość własnego „ja”

Wiemy już, że cier­pienie nie tylko uszla­chetnia, ale jest również pierw­szym krokiem do pobu­dzenia świa­do­mości. Rozważmy to głębiej. Na pewnym poziomie zło­żo­ności, układ nerwowy zaczyna dzielić dobie­ga­jące ze świata sygnały na dobre i złe, jedne powodują ból a inne wyzwa­lają rozkosz. Dopiero po tym ewo­lu­cyjnym osią­gnięciu, organizm ma szansę rozu­mować w kate­gorii własnego „ja”. To mi urwało kończynę, to ja krwawię, muszę ratować siebie, bo cier­pienie zwia­stuje mój koniec. Wbrew pozorom, z per­spek­tywy biologii nie jest to wcale takie oczy­wiste. Wie­lo­ko­mór­kowce powstały z kolonii nie­za­leż­nych niegdyś komórek, toteż nie tak łatwo było im wykształcić poczucie własnej, wspólnej jaźni.

Samo­świa­do­mość, bez względu na to czy potrak­tu­jemy ją jako osobny problem czy też jako element szerzej rozu­mianej świa­do­mości (jak ja teraz), sama w sobie pozo­staje tajem­nicą. Na pewno koja­rzycie słynny test lustra, czyli prosty eks­pe­ry­ment mający ujawniać, które zwie­rzęta są w stanie roz­po­znać własne oblicze odbite w zwier­ciadle. Niewiele gatunków – jak na przykład delfiny, słonie, świnie, sroki czy nasi małpi kuzyni – wykazuje taką umie­jęt­ność. Radzę jednak pod­cho­dzić do tego spraw­dzianu scep­tycznie i nie wysuwać zbyt pochop­nych wniosków. Biolog Roberto Gatti stwier­dził, że choć psy nie prze­chodzą pozy­tywnie testu lustra, to zdają sobie sprawę z własnej auto­nomii, równie mocno co wieprz czy goryl. Doszedł do takiego wniosku obser­wując reakcje czwo­ro­nogów na zapachy różnych próbek moczu. Co więcej, nauko­wiec zauważył, iż wyniki  a zatem poczucie własnego „ja” – popra­wiają się wraz z wiekiem zwie­rzęcia.


Wiele wskazuje na to, że w świecie przyrody samo­świa­do­mość idzie w parze ze świa­do­mo­ścią, a rozwój jednego wpływa na drugie. Byt pozba­wiony bogatego życia umy­sło­wego nie wykształci własnej jaźni; jed­no­cze­śnie czymś dziwnym byłyby istoty o wyra­fi­no­wanej świa­do­mości, nie poj­mu­jące odręb­ności własnej osoby. Aby rozumieć świat w całej oka­za­łości, musimy potrafić umieścić w nim siebie.

Świadomość pętlowa

Kolejna próba wyjścia z gąszczów igno­rancji prowadzi nas ku pętlom przy­czy­nowo-skut­kowym. Oparta o nie defi­nicja jest bodaj naj­kon­kret­niejsza, dzięki czemu usa­tys­fak­cjo­nuje fizyków, mate­ma­tyków i infor­ma­tyków. Wła­ściwie to nie tyle defi­nicja, co raczej zarys swego rodzaju skali, wedle której mogli­byśmy oceniać zło­żo­ność świa­do­mości poszcze­gól­nych orga­ni­zmów.

Pętla działa prosto: podmiot odpo­wiada na bodziec zewnętrzny. Jest przy­czyna jest skutek. Akcja i reakcja. Pry­mi­tywne obiekty  jak pan­to­felek, sło­necznik w polu czy grzyb na ścianie – wykazują w swoim dzia­łaniu kilka, może kil­ka­na­ście tego typu pętli. Prze­ciętna roślina będzie piąć się ku życio­daj­nemu światłu jak i zapusz­czać korzenie w poszu­ki­waniu nie­zbędnej wilgoci i mikro­ele­mentów. Podobną liczbę funkcji potra­fimy zapro­gra­mować więk­szości elek­tro­nicz­nych urządzeń. Nic spe­cjal­nego. Jednak ana­li­zując bardziej złożone orga­nizmy, dostrze­żemy, że liczba pętli wzrasta niemalże w sposób wykład­niczy. U dowol­nego owada, paję­czaka lub gada, doli­czymy się lekko setek pętli, bez których żyjątko nie mogłoby sku­tecznie się poruszać, loka­li­zować prze­szkód, roz­mnażać czy szukać poży­wienia. Kolejne tysiące pętli dojdzie, aby stwo­rzenie było w stanie nawią­zywać relacje, odczuwać emocje i wreszcie budować spo­łecz­ności. Nami samymi rządzą setki tysięcy lub miliony pętli, pozwa­la­ją­cych nam nie tylko na analizę swojej sytuacji, oto­czenia, innych osób, ale również na myślenie abs­trak­cyjne. Wysoce praw­do­po­dobne jest, że tylko ludzie rozumują w kate­go­riach „wczoraj” i „jutro”, swo­bodnie prze­miesz­czając się myślami po osi czasu. Dlatego z taką ochotą zatra­camy się w odle­głych wspo­mnie­niach, jak i szcze­gó­łowo pla­nu­jemy naszą przy­szłość. 

Ludzki mózg to prze­piękny model prze­biegu ewolucji. Jego kolejne warstwy (pień, układ lim­biczny, kora itd.), niczym słoje drzewa, wskazują jak natura wraz z czasem obda­rzała nas kolej­nymi zdol­no­ściami. Poszcze­gólne elementy pozwa­lały na analizę coraz większej ilości bodźców i danych, poja­wiały się kolejne pętle przy­czy­nowo-skutkowe, dające nam nowe moż­li­wości i roz­wi­ja­jące świa­do­mość. Jeden z naj­więk­szych auto­ry­tetów w tej dzie­dzinie, Douglas Hofstadter, od dawna twierdzi, że same pętle wystarczą aby roz­wiązać zagadkę ludzkiej inte­li­gencji i świa­do­mości. Mamy do czy­nienia z typowym zja­wi­skiem emer­gentnym, gdzie liczba doko­ny­wa­nych przez układ nerwowy operacji rosła i rosła… Aż doszło do naszego prze­bu­dzenia. Nagle, bez ezo­te­ryki i enig­ma­tycz­nych sub­stancji, ogrom prostych procesów dopro­wa­dził do zro­dzenia czegoś szalenie zło­żo­nego. (Nie­którzy, właśnie ze względu na emer­gencję, lękają się samo­ist­nego obu­dzenia zaawan­so­wanej, sztucznej świa­do­mości opartej o ciągle uspraw­niane super­kom­pu­tery).

Z drugiej strony, świa­do­mość mierzona w liczbie pętli nie ma ogra­ni­czeń. Teo­re­tycznie mogą więc istnieć nie tylko byty pry­mi­tyw­niejsze, ale również bardziej świadome od czło­wieka.

Moja świadomość

Ile książek, tyle prób defi­nicji świa­do­mości, a choć książek i autorów jest setki, żadne wyja­śnienie nie daje kla­rownej i kon­kretnej odpo­wiedzi. Jedyne co możemy w tej sytuacji zrobić, to usys­te­ma­ty­zować naszą wiedzę i wskazać kilka regu­larnie powta­rza­ją­cych się ele­mentów, zgodnie koja­rzo­nych ze świa­do­mo­ścią. Wymieńmy je:

– zdolność do odbie­rania bodźców z zewnątrz,
– inter­pre­to­wanie tych bodźców i reago­wanie na nie,
– ana­li­zo­wanie własnego poło­żenia,
– zdolność do doko­ny­wania wyboru,
– odczu­wanie emocji,
– zdolność uczenia i wyko­rzy­sty­wania własnych doświad­czeń,
– rozu­mo­wanie w kate­gorii własnego „ja” i „inni”,
– poj­mo­wanie przyczyn i skutków własnych działań.

Bije po oczach fakt, że z każdym z powyż­szych punktów można pole­mi­zować i spró­bować go wyeli­mi­nować z naszej defi­nicji. Dlatego też kon­se­kwentnie neguję proste, czarno-białe kla­sy­fi­ko­wanie bytów na świadome i nie­świa­dome; czy jeszcze lepiej, na świa­do­mych ludzi i pozba­wioną świa­do­mości resztę tworów natury. Takie kon­cepcje rodzi­łyby prze­ko­nanie, jakoby słoń był równie nie­świa­domy co legwan, muszka owocówka bądź tulipan – co jest ewi­dentną bzdurą. Nie wiem czy „liczenie” pętli przy­czy­nowo-skut­ko­wych jest dobrą metodą, ale sama próba mie­rzenia poziomu świa­do­mości wydaje się pro­po­zycją sensowną.

Pozo­staje zasta­nowić się nad tym, co wyróżnia ludzką świa­do­mość i ludzki umysł. Kolej­ność ele­mentów na liście nie jest przy­pad­kowa i zapewne z grubsza pokrywa się z ciągiem ewo­lu­cyjnym. W takim przy­padku, o zaawan­so­waniu naszej świa­do­mości decyduje umie­jęt­ność symu­lo­wania własnej sytuacji w czasie i wycią­ganie z tego racjo­nal­nych wniosków. 

Gdybym oso­bi­ście musiał wyjaśnić istotę zaawan­so­wanej, ludzkiej świa­do­mości, odpo­wie­działbym nastę­pu­jąco. Istota uzyskuje złożoną świa­do­mość w momencie, gdy jest zdolna do zadania sobie pytania: czym jest świa­do­mość?
Literatura uzupełniająca:
E. Macphail, Ewolucja świadomości, przeł. R. Bartołd, Poznań 2002;
L. Mlodinov, Nieświadomy mózg. Jak to co dzieje się za progiem świadomości wpływa na nasze życie?, przeł. J. Szajkowska, Warszawa 2016;
M. Kaku, Przyszłość umysłu. Dążenie nauki do zrozumienia i udoskonalenia naszego umysłu, przeł. U. Seweryńska, Warszawa 2014;
M. Gazzaniga, Istota człowieczeństwa. Co czyni nas wyjątkowymi?, przeł. A. Nowak, Sopot 2011;
A. Pachniewska, List of Animals That Have Passed the Mirror Test, [online: www.animalcognition.org/2015/04/15/list-of-animals-that-have-passed-the-mirror-test]
K. Hulick, Do dogs have a sense of self?, [online: www.sciencenewsforstudents.org/article/do-dogs-have-sense-self].
podpis-czarny



Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • http://aso.uh.net.pl/ aso

    Zasta­na­wiam się dlaczego uznaje się że psy nie prze­chodzą testu lustra. Moje psy potrafią zobaczyć w lustrze że mają naklejkę na czole albo potrafią obser­wować obiekt (czło­wieka) poprzez odbicie w lustrze, wiedząc że to tylko odbicie.
    Tak samo patrząc w lustro potrafią odwrócić głowę bo zobaczą że człowiek stojący za nimi wykonuje jakąś akcję (pokazuje smakołyk itd). Według mnie psy są w pełni świadome „własnego ja”, o czym naj­bar­dziej świadczy właśnie zacho­wanie przy lustrze.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ste­fa­n474

      Mam wąt­pli­wości co do sku­tecz­ności metody z lustrem. To że jakieś zwierzę wie, że lustro jedynie odbija światło, może równie dobrze oznaczać że zwierzę wie, że lustro odbija światło 😛

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • agnostyk

    Dla mnie naj­istot­niej­szym ele­mentem świa­do­mości jest umie­jęt­ność
    doko­ny­wania wyborów. Chciałbym wierzyć, że to fak­tycznie są moje 
    wybory, bo jeśli wszystko jest z góry ustalone albo losowe, to mam
    wrażenie, że kryzys egzy­sten­cjalny stałby się znacznie trud­niejszy do 
    znie­sienia (bezsens ist­nienia wielu ludziom udaje się jednak igno­rować).

    Poza
    tym jak już powstanie jakieś bardziej uni­wer­salne AI, to chyba jedyną
    rzeczą, co do której będzie choć teo­re­tyczna nadzieja, że odróżnia nas
    od robotów, będą właśnie świadome wybory. No, może poza emocjami, ale 
    one są w dużej mierze poza naszą kontrolą i wydają się być mocno losowe,
    więc ciężko je utoż­sa­miać z własnym „ja”, skoro ma się na nie bardzo
    ogra­ni­czony wpływ.

    Kiedyś przy­szedł mi do głowy eks­pe­ry­ment
    myślowy, który nazwałem sobie roboczo „księgą prze­zna­czenia” – co by 
    było, gdyby okazało się, że wszystko fak­tycznie jest z góry ustalone i 
    istnieje w związku z tym moż­li­wość spisania wszyst­kiego co się stanie w 
    przy­szłości? Pod­chodzę do takiej księgi, znajduję stronę z infor­macją,
    co zrobię za 5 minut i co?

    Pierwszą moją reakcją był
    śmiech, bo przecież nie­moż­liwe jest, żebym nagle odczuł jakąś prze­możną
    chęć robienia dokładnie tego, co jest napisane, więc albo wszystko z 
    góry ustalone nie jest, albo nie istnieje moc obli­cze­niowa pozwa­la­jąca
    wyprze­dzić teraź­niej­szość (wychodzi chyba na to samo) – swoją drogą
    zabawnie byłoby, gdyby człowiek mógł prze­wracać tylko jedną kartkę w 
    ciągu np. jednej sekundy i na każdej stronie napisane byłoby „czytasz tę
    książkę”. 🙂

    Drugą reakcją była nie­pew­ność –
    nie­moż­liwe? Dlaczego? Jeśli wolna wola to iluzja, to taka księga po 
    prostu obna­ży­łaby tę iluzję i nagle „uświa­do­miłbym” sobie, że jednak
    muszę zrobić to, co właśnie prze­czy­tałem. Mało co mnie tak przeraża, jak
    taka per­spek­tywa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ste­fa­n474

      Zbu­do­wanie maszyny prze­wi­du­jącej przy­szłość nie byłoby raczej możliwe, z prostej przy­czyny: musia­łaby ona móc zapisać dane wszyst­kich atomów wszech­świata na raz, a więc liczba atomów nośnika infor­macji musiałby być większa niż liczba atomów we wszech­świecie.

      No chyba że założymy że nasz świat jest symu­lacją, wtedy ist­nienie takiej maszyny byłoby niemal pewne. Jed­no­cze­śnie wyklu­cza­łoby to wolną wolę, ponieważ będąc w symu­lacji chcąc nie chcąc działamy według jakiegoś algo­rytmu.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • agnostyk

        Może być również tak, że nasz wszech­świat nie jest jedynym i w jakimś innym można zbudować taką maszynę. Albo gdyby zamknąć czło­wieka w jakimś cał­ko­wicie odizo­lo­wanym pudełku i skupić się tylko na nim, to może by się dało. Być może takie odizo­lo­wanie nie jest możliwe, a nawet jeśli jest to prognozą mogłoby być po prostu „człowiek zacznie się dusić i umrze”. 🙂 Gene­ralnie chciałem sobie tylko pofi­lo­zo­fować.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Mefi­sto­feles

        Nie potrze­bo­wa­li­byśmy danych wszyst­kich atomów we wszech­świecie. Na przykład w prze­myśle far­ma­ceu­tycznym stosuje się różne stopnie dokład­ności przy mode­lo­waniu kładąc nacisk na centra aktywne recep­torów. Im dalej od nich tym większe przy­bli­żenie się stosuje.
        Tutaj można zrobić podobnie, dokładny model danego czło­wieka, nawet całej planety, a potem w ogra­ni­czonym stopniu reszta. Bo raczej to co się dzieje w Alfa Centauri ma raczej znikomy wpływ na symu­lo­wanie tego czy kowal­skiemu spadnie kanapka chlebem lub masłem do podłogi.

        Jeśli chodzi o symu­lacje to obiekty mają jakieś stopnie swobody co może pro­wa­dzić do nie­ocze­ki­wa­nych rezul­tatów czego przy­kładem są bugi w pro­gra­mach i grach.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Caban Nad­bal­tycki

        >musia­łaby ona móc zapisać dane wszyst­kich atomów wszech­świata na raz, a 
        więc liczba atomów nośnika infor­macji musiałby być większa niż liczba
        atomów we wszech­świecie.

        Heh, dokładnie to samo napi­sałem 8 lat temu na jakimś forum. W ogóle widzę, że masz dość podobny tok myślowy w tej kwestii.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Caban Nad­bal­tycki

        >musia­łaby ona móc zapisać dane wszyst­kich atomów wszech­świata na raz, a 
        więc liczba atomów nośnika infor­macji musiałby być większa niż liczba
        atomów we wszech­świecie.
        Heh, dokładnie to samo napi­sałem 8 lat temu na jakimś forum.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

        Aby prze­wi­dzieć jaki numer wyga na loterii albo komu jutro zdarzy się wypadek samo­cho­dowy, nie trzeba znać poło­żenia atomów w galak­tyce Andro­medy. Oddzia­ły­wania zachodzą w skoń­czonym czasie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Tobiasz Hrynski

    Myślę ‚że za punkt podziału uznać jednak należy zasto­so­wanie mowy(czy to w formie wer­balnej czy języków miganych ) do czegoś więcej niż tylko prosta komu­ni­kacja . Bez tego, zdolność do auto­re­fleksji jest zwy­czajnie nie­moż­liwa. Wszystkie badania na naj­in­te­li­gent­niej­szych gatun­kach zwierząt dowodzą ‚że choć świadome ‚inte­li­gentne ‚zdolne itd.. To w więk­szości przy­padków ‚zawsze są porów­ny­walne, do któregoś z ludzkich okresów dzie­ciń­stwa .I nie jest przecież przy­pad­kiem ‚że w okresie jak dziecko nauczy się mówić ‚jego cie­ka­wość świata zaczyna wręcz przy­tła­czać .

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      To jest bardzo ciekawe spo­strze­żenie. Zasta­nawia mnie tylko na ile złożona świa­do­mość jest warun­ko­wana przez mowę, a nie mowa przez świa­do­mość.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Tobiasz Hrynski

        Myślę ‚że można spo­kojnie powie­dzieć ‚że w przy­padku ludzi a i może też innych gatunków ‚choć mowa wynika ze świa­do­mości to również przy­czynia się do rozwoju zdol­ności kogni­tyw­nych i jako taka wpływa bez­po­średnio na świa­do­mość. Prawie jak samo­na­pę­dzanie .No ja bym przy­najm­niej tak to wytłu­ma­czył w sporym uprosz­czeniu .

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Pawel Wozniak

      Sama mowa, czy ogólniej – zdolność do komu­ni­kacji, nie warun­kuje świa­do­mości. W prze­ciwny przy­pdaku taka Siri byłaby dość blisko do osią­gnięcia statusu świa­domej istoty, a chyba zgodzimy sie że to nie­prawda:) Powie­działnym, że to raczej te „coś więcej” do czego mowa miałaby być użyta, ale wciąż pozo­staje pytanie – co to jest to coś więcej…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Bord

      Ciekawe. Ja bym postrzegał zdolność komu­ni­kacji jak narzę­dzie. W momencie gdy dziecko uzyskuje zdolność komu­ni­kacji, nagle wychodzi ze swojego bardzo ogra­ni­czo­nego klosza poznaw­czego, aby uzyskać dostęp do ogromu wiedzy, który posia­dają inni ludzie, budując przy tym swój zasób pamięci. Ale nie o tym chciałem napisać.

      Spójrzmy na istoty żywe i ich „myślenie”.
      Warstwą zero są auto­ma­tyczne czysto mecha­niczne odruchy, tutaj nie ma żadnego inter­pre­to­wania infor­macji.
      Pierwszą warstwą jest czysty mecha­nizm mózgu, który otrzy­muje infor­mację i w zależ­ności od budowy mecha­nizmu zwraca pewien wynik. To też w gruncie rzeczy jest też czysto mecha­niczna czynność.
      Drugą warstwą jest pamięć, zdolność do prze­cho­wy­wania infor­macji.
      Trzecią warstwą jest samo­istna zdolność do prze­ka­zy­wania infor­macji z drugiej warstwy do pierw­szej warstwy aż do końca danego procesu decy­zyj­nego (ostatni proces kończy się wraz ze śmiercią). Te warstwę nazwałbym świa­do­mo­ścią. Taki mecha­nizm jest nie­zbędny, aby złożone orga­nizmy mogłyby zaadap­tować się do róż­no­rod­nych warunków. 

      Co do samego procesu odkła­dania infor­macji w pamięci, na mój gust mamy na niego bardzo nie­wielki wpływ. Naj­le­piej zapa­mię­tu­jemy infor­mację, które są zgodne z mecha­ni­zmem naszego mózgu. Prak­tycznie każdy z nas ma z pew­no­ścią spory kawałek mecha­nizmu odpo­wie­dzialny za prze­twa­rzanie emocji, więc ten kawałek się dobrze odkłada w pamięci. Nato­miast dziecku z dobrym mecha­ni­zmem mate­ma­tycznym łatwo odkładać infor­mację o mate­ma­tyce w pamięci, a trudno o języku polskim, choćby się bardzo starał wkuć na pamięć.

      Wszystkie 3 warstwy są ze sobą ściśle powią­zane. Pierwsza warstwa na mój gust się nie­ustannie „kręci”. Od nas zależy, którymi infor­ma­cjami z pamięci zbom­bar­du­jemy pierwszą warstwę. I tak w kółko.

      Ciężko powie­dzieć, czy każda istota posia­da­jąca pamięć posiada też świa­do­mość. Być może na pewnym poziomie, mózg nie potrze­buje odręb­nego mecha­nizmu i jest w stanie zauto­ma­ty­zować pobie­ranie infor­macji z pamięci, bo sam mózg jest zbyt płytki i może obsłużyć tylko kilka infor­macji.

      Z pew­no­ścią jednak pamięć przy­czynia się do rozwoju świa­do­mości, bo nadmiar infor­macji z pamięci zapewne ciężko się prze­twarza w mózgu, potrzebny jest więc mecha­nizm, który wybierze te naj­istot­niejsze. A do rozwoju pamięci z pew­no­ścią przy­czy­niła się komu­ni­kacja, czyli wymiana ważnych infor­macji, które warto by w pamięci odłożyć…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Emmanuel

    Czy na piersi rycerza bez rąk z pierw­szego gifa widnieje herb Targaryen’ów czy mi się wydaje? :p

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Łukasz Dragosz

      Wydaje, to kadr z filmu Monty Pythona

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • opium

    myślę więc jestem – według autora

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pawel Wozniak

    Według mnie dyskusja opiera się na błędnych zało­że­niach. Wymie­niane zjawiska, jak odczu­wanie uczuć czy podej­mo­wanie decyzji, nie są ele­men­tami defi­niu­ją­cymi świa­do­mość, sa to osobne zjawiska, można co najwyżej powie­dzieć: atrybuty przy­pi­sane do świa­do­mego bytu. Dla mnie kusząco brzmi czysto mate­ria­li­styczna defi­nicja świa­do­mości jako okre­ślony wzorzec aktyw­ności mózgowej, który może byc dete­ko­wany, mierzony ilo­ściowo, badany doświad­czalnie. Inte­re­su­jący link opi­su­jacy min. tego typu podej­ście:
    https://aeon.co/essays/the-hard-problem-of-consciousness-is-a-distraction-from-the-real-one
    Ciekawe są kon­se­kwencje przy­jęcia takiej defi­nicji – daje to, przy­najm­niej poten­cjalnie, mozli­wość sto­rzenia sztucznej świa­do­mości przez zapro­gra­mo­wanie tego typu wzorców lub samo­ewo­lucję sztucznej świa­do­mości w odpo­wiednio zło­zo­nych sys­te­mach czy sieciach kom­pu­te­ro­wych.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Tobiasz Hrynski

      Tu kłania się tzw „problem chiń­skiego pokoju”, a przy­najm­niej ja to tak postrzegam.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Pawel Wozniak

        Masz na myśli w przy­padku two­rzenia sztucznej świa­do­mości? Owszem, może pojawić się taki problem, ale nie odnosi się to tylko do sztucznej świa­do­mości. Czy mozesz stwier­dzić z cał­ko­witą pew­no­ścia że inni ludzie posia­dają świa­do­mość, taką samą jak Ty, a nie są tylko posta­ciam w Twoim solip­tycznym świecie? Na 100% nie można tego udo­wodnić.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Tobiasz Hrynski

        Mogę na 100 % i robi to każdy człowiek wcho­dzący w relacje z drugim czło­wie­kiem .
        Mówiąc bru­talnie ‚jako ssaki naczelne jesteśmy zapro­gra­mo­wani w uzna­wanie w innych ludziach (a często i w zwie­rzę­tach) równej świa­do­mości jak w nas samych .
        Co do sztucznej inte­li­gencji sprawa ma się inaczej .
        Teraz postawię może zbyt śmiałą tezę . Sztuczną inte­li­gencje ‚będzie można uznać za świadomą w sytuacji ‚gdy bez cienia inge­rencji ludz­kiego pro­gra­misty ‚będzie wstanie dopro­wa­dzić do samo­znisz­czenia .
        Jeżeli uznać ‚chęć prze­trwania za pod­sta­wowy cel każdego żywego orga­nizmu to zdolność do prze­zwy­cię­żenia tego można uznać za dowód świa­do­mości .

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

      To by było trak­to­wanie umysłu jak czarnej skrzynki. „blongwa to skrzynka, która po naci­śnięciu guziczka zaczyna dzwonić. Jeśli uda nam się zrobić układ który dzwoni to otrzy­mamy blongwę”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ICHTYS

    Jako auto­matyk robotyk na świa­do­mość nie patrzę aż tak szeroko.

    Dla mnie świa­do­mość jest umie­jęt­no­ścią zada­wania pytań, co wynika z abs­trak­cyj­nego myślenia.
    Wszystkie inne wymie­niane tutaj przy­padki są ciągami przy­czy­nowo skut­ko­wymi, bodziec-reakcja. Jest to pry­mi­tywna zależ­ność, ale jak autor słusznie zauważa bardzo duże ich złożenie daje wysoce skom­pli­ko­wane orga­nizmy.

    Tak samo jest w robotyce. Dla kom­pu­tera niema problemu żeby prze­twa­rzać takie infor­macje, powiem więcej on jest z nich stwo­rzony. Tyle że my mamy neurony, a on układy scalone. 

    Emocje również są tylko i wyłącznie układem przy­czy­nowo skut­kowym, bodziec wpływa na wydzie­lanie hormonu, a hormon na pracę orga­nizmu. Przy odpo­wied­niej symu­lacji dla robota emocje nie będą pro­blemem, oczy­wi­ście my powiemy że to sztuczne emocje, bo robot niema ciała, ale zasada dzia­łania będzie iden­tyczna.

    Mowa jest tylko i wyłącznie ścieżką przekazu bodźca, tak samo jak neurony. W wyniku bodźca wydawany jest sygnał, który trafia do odbiorcy, odbiorca go przyj­muje i powstaje reakcja na niego. Roboty to potrafią. Czym innym jest nato­miast użycie mowy przez istotę świadomą, która wyko­rzy­stuje te pry­mi­tywne narzę­dzie do wyra­żenia pytania czy abs­trak­cyjnej myśli,. Głu­cho­niemy który nie widzi również ma świa­do­mość, ale trudniej będzie mu to wyrazić, tak samo osoba w pełni spa­ra­li­żo­wana od uro­dzenia. Mowa nie wynika ze świa­do­mości, jest osobnym bytem.

    Zdolność uczenia się również opiera się na zasadzie bodziec reakcja i nie jest niczym skom­pli­ko­wanym. Roboty potrafią to robić tysiąc­kroć lepiej od ludzi. Bodziec jest po prostu „zatrzy­my­wany” w orga­ni­zmie do ponow­nego wyko­rzy­stania i roz­bu­do­wania innych bodźców które trafią do nas w przy­szłości.

    Nato­miast do wykre­owania pytania potrzeba czegoś więcej niż doświad­czeń typu bodziec reakcja. Dlatego pomimo tak wiel­kiego począt­ko­wego entu­zjazmu do dziś nie udało się wytwo­rzyć sztucznej inte­li­gencji (w rozu­mieniu świa­do­mości).

    Zwie­rzęta nato­miast można porównać do nie­zwykle skom­pli­ko­wa­nych maszyn dzia­ła­ją­cych na zasadzie bodźca reakcji, ale nigdy bazując na tej formie dzia­łania nie będą w stanie zadać pytania. Świa­do­mość jest zagadką i tajem­nicą, wobec której pozo­staje nam tylko zadać pytanie czy samo posia­danie świa­do­mości wystarcza do odkrycia jej dzia­łania, czy nie potrze­bu­jemy czegoś więcej żeby tą tajem­nicę zro­zu­mieć?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Tobiasz Hrynski

      Wybacz ‚ale zalatuje mi to lekko ana­chro­nicznym już kar­te­zjań­skim postrze­ga­niem zwierząt jako maszyn . Co wywołuje mój wielki bunt ‚wyni­ka­jący z pewnej (skromnej, ale jednak) wiedzy z zakresu etologii i psy­cho­logii
      Ewi­dentnie rezer­wu­jesz świa­do­mość li i wyłącznie do ludzi . Abs­trak­cyjne myślenie , zada­wanie pytań itd.. Bardzo ale to bardzo ana­chro­niczne postrze­ganie .
      Co do kwestii świa­do­mości zwierząt .
      1. Zwie­rzęta ‚co zostało udo­wod­nione naukowo również potrafią myśleć abs­trak­cyjnie . Znane mi z lite­ra­tury doświad­czenie w którym sroka albo wrona (przy­znaje nie pamiętam gatunku) potra­fiła zdobyć pły­wa­jący w naczyniu orzech. po przez mani­pu­lo­wanie poziomem wody za pomocą kamienia.
      Kre­atywne roz­wią­zy­wanie problemu, wykracza ponad proste inter­pre­to­wanie bodziec-reakcja .
      Inny przy­padek również opisany w lite­ra­turze , ukaranie pary młodych szym­pansic przez własne stado .Kara wynikała z faktu ‚że te zwle­kając z powrotem do klatek opóźniły przez to porę kar­mienia w Zoo (jedzenie dopiero jak wszystkie szym­pansy były w klatkach).
      2. Już sam fakt ist­nienia inte­rakcji spo­łecz­nych ‚watahy wilków ‚stada orek itd… Zwykły bodziec-reakcja nie tłumaczy ‚a nawet jeśli to w sposób tak try­wia­li­zu­jący ‚że urąga to współ­cze­snej wiedzy z nauk przy­rod­ni­czych .
      3. Słynny przy­padek samca bonobo imieniem Kanzi , który opanował sposoby komu­ni­kacji na takim poziomie ‚że zaprze­czanie faktowi ‚że jest świadomy znów zaha­cza­łoby o ana­chro­nizm .

      W moim prze­ko­naniu , kwestia świa­do­mości NIE POWINNA być niestety uprosz­czana do zwykłej pochodnej bodziec-reakcja . W przy­padku zdol­ności kogni­tyw­nych czy to zwierząt czy to ludzi ‚sprawa mocno przy­po­mina szok jaki musieli przeżyć fizycy ‚gdy odkryli to co dziś znamy pod pojęciem fizyki kwan­towej . Stare uprosz­czone myślenie już się nie sprawdza ‚bo spraw­dzać nie może .

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Pawel Wozniak

      Podoba mi się ta inter­pre­tacja koja­rząca świa­do­mość z myśle­niem abs­trak­cyjnym i umie­jęt­no­ścią sta­wiania pytań. Wydaje mi się że przy roz­wi­nięciu umie­jęt­ności myslenia i ana­li­zo­wania oto­czenia w sposób nie­al­go­ryt­miczny, nie zapro­gra­mo­wany odgórnie świa­do­mość w pewnym momencie pojawi się samo­istnie. „Myslę więc jestem” Kar­te­zjusza można tutaj trak­tować dosłownie. Pytanie czy potra­fimy stworzyć taki byt? Sieci neu­ro­nowe czy algo­rytmy gene­tyczne z zało­żenia mają działać w sposob nie­za­pla­no­wany odgórnie, tzn nie wiemy w jaki sposób probram z danych wej­ścio­wych dochodzi do koń­co­wego wyniku, ale czy to wystarczy do wykre­owania abs­trak­cyj­nego myślenia na poziomie ludzkim?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Mariusz

    Szalenie ciekawy temat. Swego czas Daniel Siegel zaczynał pre­zen­tacje swoje od tego faktu – żyjemy w XXI wieku, a wciąż nie mamy defi­nicji umysłu, mimo że poko­lenia filo­zofów, biologów, psy­cho­logów się nad tym zasta­na­wiały, a teraz także i neru­onauki. Myślę, że sam umysł można podzielić na cele tych rozważań na część świadomą, a więc świa­do­mość oraz pod­świa­domą (bez dzie­lenia dalej na nie­świa­do­mość itp.). Sama świa­do­mość będzie wtedy jakimś wycin­kiem umysłu wszyst­kich procesów fizycz­nych i psy­chicz­nych, na których możemy się skupić w danej chwili, co też jest wie­lo­po­zio­mowe, bo z jednej strony możemy się skupić na logicz­nych prze­my­śle­niach, na dozna­niach z ciała, na emocjach i to są zupełnie inne światy, które „promień świa­do­mości” można nam pokazać. Wierz­chołek góry lodowej tego wszyst­kiego co w nas się ciągle dzieje.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

    Brak wyja­śnienia czym jest świa­do­mość jest jedną z prze­szkód w jej sztucznym odtwo­rzeniu w maszy­nach, najpierw bowiem nie będziemy pewni z jakich ele­mentów ją zapro­gra­mować, a potem będziemy mieli kłopot w jej roz­po­znaniu.

    Twoje ujęcie jest w sumie bardzo feno­me­no­lo­giczne.

    Mam wrażenie że świa­do­mość, to zdolność do postrze­gania że zachodzi postrze­ganie, a więc stwo­rzenie umy­słowej repre­zen­tacji obser­wa­tora i zacho­dzą­cych w nim procesów. Świadome będzie więc zwierzę, które będzie wie­działo, że bodźce per­cep­cyjne docie­rają z innego miejsca niż to w którym są odbie­rane (podział na Ja i Świat), oraz będzie wie­działo w jaki sposób są prze­twa­rzane (pamięć o tym jak zare­ago­wa­liśmy na coś, to w istocie wiedzą o tym w jaki sposób odebrane infor­macje o tym czymś zostały prze­two­rzone w umyśle).
    To by mogło wyja­śniać niektóre cechy świa­do­mości łatwiej. Przy­kła­dowo orga­ni­zmom żywym przy­pi­suje się ogółem zdolność reakcji na bodźce. Jeśli cechą świa­do­mości byłoby odbie­ranie wewnętrzne sposobu prze­twa­rzania ode­bra­nych bodźców, a więc odbie­ranie mecha­nizmu reakcji, wówczas „świadomy wybór” byłby… reakcją na reakcję. Zmiana sposobu reago­wania na bodźce oparta o pamięć to w takiej sytuacji wybór, powo­du­jący ukie­run­ko­wanie zachowań.
    W zasadzie w tym ujęciu jest to pętla sprzę­żenia.

    Idąc dalej, wyższe reakcje świadome będą wynikiem two­rzenia następ­nych cykli – ukie­run­ko­wana komu­ni­kacja przy pomocy pewnego kodu sygnałów (języka), będzie wynikiem two­rzenia umy­słowej symu­lacji umysłu innych osob­ników, opartym o pamięć, że dany osobnik sam w sobie tworzy repre­zen­tację ośrodka odbie­ra­ją­cego i reagu­ją­cego na bodźce. Mówienie do kogoś jest bowiem powią­zane z domysłem, że tamten usłyszy, zrozumie i odpowie tak jakbyśmy to zrobili my. Im wyższe są procesy tym więcej rzeczy obejmuje symu­lacja.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0