Recenzja kolejnej książki od PWN i po raz kolejny będzie to lektura dla osób przedkładających praktyczne aspekty nauki nad czystą teorię.

Nazwisko Andrzeja Bra­nic­kiego praw­do­po­dob­nie nie brzmi ano­ni­mowo w uszach polskich entu­zja­stów astro­no­mii. Pra­cow­nik Wydziału Fizyki Uni­wer­sy­tetu w Bia­łym­stoku był już wyróż­niany za swą dzia­łal­ność popu­la­ry­za­tor­ską, zaini­cjo­wał budowę obser­wa­to­rium w stolicy Podlasia, i napisał dwie nieliche książki: Obser­wa­cje i pomiary astro­no­miczne oraz – inte­re­su­jącą nas dzisiaj –  Na własne oczy. O samo­dziel­nych obser­wa­cjach nieba i Ziemi.

Tytuł mówi wszystko o treści i raczej nikt nie powinien być zasko­czony czy zawie­dziony. Może jedynie czy­tel­nicy poszu­ku­jący instruk­cji do obsługi tele­skopu, bo rze­czy­wi­ście to nie tego typu pozycja. W rzeczy samej, dopiero dodatek zamiesz­czony na końcu lektury zawiera uwagi i porady na temat foto­gra­fo­wa­nia nieba, wyzna­cza­nia kątowej skali zdjęć, pod­sta­wowe infor­ma­cje o instru­men­tach obser­wa­cyj­nych i tak dalej. Główną treść opi­sał­bym raczej jako coś w rodzaju bardzo roz­bu­do­wa­nego wstępu, nie­zbęd­nego dla każdego domo­ro­słego astro­noma – jeszcze zanim wyda on fortunę na nowe hobby  jak również dla osób ogra­ni­cza­ją­cych swoje obser­wa­cje do nie­uzbro­jo­nego oka.

Branicki przed­sta­wia głównie proste zjawiska, znane nawet ze szkol­nych lekcji geo­gra­fii i fizyki, zachę­ca­jąc jednak do ich empi­rycz­nego prze­te­sto­wa­nia. I oczy­wi­ście tłumaczy dokład­nie, jak się do tego zabrać. Zaczyna od podstaw doty­czą­cych naszej planety, cha­rak­te­ry­zuje zjawiska atmos­fe­ryczne, Słońce, Księżyc oraz ich zaćmie­nia, planety Układu Sło­necz­nego, a w końcu gwiazdy i galak­tyki. W ostatnim roz­dziale autor pokusił się nawet o poru­sze­nie tematów UFO i astro­bio­lo­gii, choć oczy­wi­ście tutaj moż­li­wo­ści czy­tel­nika są o wiele skrom­niej­sze… Krótko mówiąc, wachlarz zagad­nień został rozpięty od spraw nam naj­bliż­szych (żeby nie powie­dzieć przy­ziem­nych), do zagadek bez­kre­snego wszech­świata.

Na własne oczy składa się z 12 roz­dzia­łów, a każdy dzielony jest na trzy sekcje: Poczytaj, Sprawdź oraz Pomyśl. Istotę tego schematu naj­le­piej wyjaśnię na kon­kret­nym zagad­nie­niu. Rozdział 5. został poświę­cony Słońcu. Na początku autor odpo­wiada na kolejne pytania (Jak daleko jest Słońce? Jakie ma rozmiary? Jak mocno grzeje? Czym są plamy sło­neczne?) głównie w sposób teo­re­tyczny, nie stroniąc od rysu histo­rycz­nego i przy­dat­nych wzorów. Następ­nie, przy pomocy oka, tele­skopu lub prostych instru­men­tów możemy spraw­dzić, czy raczej samo­dziel­nie prze­te­sto­wać poszcze­gólne infor­ma­cje (wyzna­czyć odle­głość od Słońca, zbadać jego rotację itd.). Ostatnia część, Pomyśl, znacząco różni się od poprzed­nich. Rzadziej figurują w niej wzory i ryciny, ustę­pu­jąc pola czystym wywodom, nie­rzadko o cha­rak­te­rze filo­zo­ficz­nym lub cie­ka­wost­ko­wym (Jak ludzkość może w przy­szło­ści wyko­rzy­stać energię sło­neczną?). Bywa również, że niektóre frag­menty są fabu­la­ry­zo­wane, a poszcze­gólne myśli wyrażane w formie dialogów. Mówiąc szczerze, nie należę do entu­zja­stów takiego roz­wią­za­nia, gdyż bardzo rzadko zdarza się aby “histo­ryjka” nie nudziła i okazała się lepsza od zwię­złego ujęcia problemu. Niestety książka Bra­nic­kiego nie stanowi pod tym względem wyjątku.
Kajakiem płynie dwóch mężczyzn: mło­dzie­niec i jegomość znacznie od niego starszy. Teraz płyną przez las. Roz­ma­wiają:
- Ładnie tu. Spójrz na tę skarpę. Wysoka, nie?
- Rze­czy­wi­ście wysoka. Zwróć uwagę na jej uwar­stwie­nie i kolory piasku. Czy będąc w takim miejscu jak to, zasta­na­wiasz się czasem, jaka jest jego historia: od kiedy płynie ta rzeka, jak powstało to piasz­czy­ste wznie­sie­nie? 
- Wybacz, ie mam takich skłon­no­ści, ale znam odpo­wiedź na resztę twoich pytań — lodowiec.
- Zgoda. Choć pewnie lepiej byłoby powie­dzieć lądolód… Szkoda jednak, że nie masz skłon­no­ści patrze­nia na rzeczy z dystansu. Szkoda…
Na szczę­ście autor sto­sun­kowo rzadko sili się na takie ubar­wia­nie swego wykładu. Więk­szość treści przy­biera formę popu­la­ry­za­cyjno-pod­ręcz­ni­kową, chyba z lekką przewagą tego drugiego elementu. To, czy uznamy to za wadę zależy od naszych ocze­ki­wań. Jeśli zechce­cie sobie zasiąść do lektury wie­czo­rem przy lampce wina i po prostu poczytać o inte­re­su­ją­cych rzeczach, to obawiam się, iż lekko nie będzie. Mimo wszystko, książka stawia przede wszyst­kim na walory prak­tyczne i bez odpo­wied­niego zaan­ga­żo­wa­nia co najwyżej prze­śli­zgniemy się po powierzchni. Podawane wzory nie powinny stanowić zapory dla absol­wenta szkoły średniej, ale wiadomo, że nie każdy nie-fizyk pragnie w wolnym czasie ana­li­zo­wać sposoby na obli­cze­nie wyso­ko­ści obłoków sre­brzy­stych.
branicki4Pod­ręcz­ni­kową formułę pod­kre­śla również warstwa gra­ficzna. Sche­ma­tyczna budowa, wszech­obecne ramki i tabelki, ency­klo­pe­dyczne rysunki i zdjęcia oraz wzory – mają prawo przy­wo­dzić sko­ja­rze­nia ze szkolną książką do fizyki i astro­no­mii. Nie zmienia to faktu, że Polskie Wydaw­nic­two Naukowe wykonało swoją pracę bardzo sta­ran­nie. Otrzy­mu­jemy porządny papier (i ciężki, ale coś za coś), kolorowe ilu­stra­cje i nie budzący wąt­pli­wo­ści podział zagad­nień. Na szcze­gólną pochwałę zasłu­guje projekt okładki, która wychodzi poza szkolny standard i potrafi przykuć wzrok.

Zwa­żyw­szy na to, sądzę, że Na własne oczy sprawdzi się jako jedna z tych książek, które czekają na półce na zadanie im pytania. Niewiele osób odnaj­dzie przy­jem­ność w jej kom­plek­so­wym wer­to­wa­niu, ale amatorzy obser­wa­cji nieba nie­wąt­pli­wie znajdą w niej satys­fak­cjo­nu­jącą odpo­wiedź na trapiące ich w danym momencie problemy.

Książkę możesz zakupić z rabatem korzy­sta­jąc z tego linku.
Info:
Autor: Andrzej Branicki;
Tytuł: Na własne oczy. O samodzielnych obserwacjach nieba i Ziemi;
Wydawnictwo: PWN;
Wydanie: Warszawa 2014;
Liczba stron: 464.
podpis-czarny