Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 14

Artykuły

„Śmierć nauce” – manifest Teda Kaczynskiego

25th Sie '16

Terror niejedno ma imię. Mało kto dziś pamięta, że jeszcze kilka dekad temu, Ameryka drżała przed doktorem Kaczynskim  pozbawionym skrupułów technofobem, polującym na ludzi nauki.

Przy­po­mina mi się zna­mienna scena z Kontaktu Carla Sagana. Ludzkość, za sprawą anten programu SETI, uchwy­ciła bezcenny sygnał od obcej cywi­li­zacji zamiesz­ku­jącej okolicę Wegi. W nim, udało się dostrzec zaszy­fro­wane plany tajem­ni­czego wehikułu wyprze­dza­ją­cego tech­no­logią wszystkie ziemskie wyna­lazki. Zaczęła się ponadna­ro­dowa dyskusja i krzą­ta­nina nad zamiarem wdro­żenia kosmicznej instrukcji w życie. Jednak gdy tylko urzą­dzenie zostało skon­stru­owane… nastą­piła eks­plozja. Fun­da­men­ta­lista prze­ra­żony poczy­na­niami uczonych, posta­nowił dokonać zamachu bom­bo­wego, aby uni­ce­stwić machinę i kil­ku­dzie­się­cio­oso­bowy personel.

Prognoza anty­nau­ko­wego ter­ro­ryzmu – świetnie naszki­co­wana przez Sagana – niestety, rychło znalazła odzwier­cie­dlenie w rze­czy­wi­stości. Odpo­wiednik książ­ko­wego szaleńca w realnym świecie, roz­po­czął zbrod­niczą dzia­łal­ność w Stanach Zjed­no­czo­nych, pod koniec lat 70. ubie­głego stulecia.

Miły, młody człowiek, zawsze dzień dobry mówił na ulicy.

Miły, młody człowiek, zawsze dzień dobry mówił na ulicy.

Trzy­dzie­sto­pa­ro­let­niego Theodora Kaczyn­skiego mało kto podej­rze­wałby o przejawy luddyzmu czy zaścian­ko­wość. W szkole radził sobie rewe­la­cyjnie, we wszel­kich testach ocie­rając się o oceny celujące. Później również nie próż­nował, dając upust swoim inte­lek­tu­alnym zdol­no­ściom podczas studiów mate­ma­tycz­nych na Harvar­dzie oraz na Uni­wer­sy­tecie Michigan, gdzie obronił doktorat. Wprost idealny kandydat na przy­szłego pro­fe­sora, członka NASA lub geniusza Doliny Krze­mowej. Jednak coś poszło nie tak.

Ame­ry­kanin o swojskim nazwisku bły­ska­wicznie zdzi­wa­czał. Zbudował sobie nie­wielki domek w jednym z lasów stanu Montana i tam zamieszkał. Bez mediów, bez prądu, bez gazu, bez bieżącej wody. W tych warun­kach oddał się dwóm „pasjom”: maj­ster­ko­waniu i pisaniu. Pierwsze hobby dało owoce wiosną 1978 roku. Na uni­wer­sy­teckim parkingu w Chicago męż­czyzna pozo­stawił paczkę, zaadre­so­waną do jednego z miej­sco­wych pro­fe­sorów chemii. Wskutek zbiegu oko­licz­ności, prze­syłka trafiła do ochrony, eks­plo­dując w rękach jednego z porząd­ko­wych. Skoń­czyło się na lekkich obra­że­niach.

Dr Kaczynski, jak przy­stało na genial­nego szaleńca, szybko dosko­nalił swoje umie­jęt­ności inży­nie­ryjne. Każda następna pułapka śmierci była lepsza od poprzed­niej. Łącznie przez 17 lat podłożył 16 ładunków wybu­cho­wych. O ile pierwsze można było uznać za nie­bez­pieczne stra­szaki, o tyle po 1985 roku trzy wybuchy pocią­gnęły za sobą ofiary śmier­telne. Ofiary łączyło jedno: praca w sferze nauki, techniki lub tech­no­logii. Połowa zamachów miała miejsce na terenach ame­ry­kań­skich uni­wer­sy­tetów. Ter­ro­ry­ście nie spra­wiało większej różnicy czy upolował pro­fe­sora, czy tylko studenta lub sprzą­taczkę. Policja była bezradna przez prawie dwie dekady, a żądna sensacji prasa zaczęła pisać o tajem­ni­czym Una­bom­berze (un-, od uni­wer­sy­tetów).

Ataki przy­brały wymiar sym­bo­liczny. Miały ściągnąć uwagę spo­łe­czeń­stwa na wielką chorobę, jaka – jego zdaniem – trapi współ­czesną cywi­li­zację. Na wymy­ka­jący się spod kontroli rozwój nauki.

Jako bystrzak znalazł efek­tywny sposób zasiania swojej ide­ologii wśród mas. W 1995 roku solennie przy­rzekł zaprze­stania zamachów, jeśli tylko na łamach New York Times, Pen­thouseWashington Post, opu­bli­ko­wany zostanie jego osobisty manifest. (Pełną i prze­tłu­ma­czoną wersję tego tekstu można znaleźć pod tytułem Spo­łe­czeń­stwo prze­my­słowe i jego przy­szłość. Manifest wojow­nika). Pozwolę zacy­tować sobie kilka mię­si­stych kawałków:

System potrze­buje naukowców, mate­ma­tyków i inży­nierów. Nie może bez nich funk­cjo­nować. Tak więc duża presja wywie­rana jest na dzieci, by kształ­ciły się w tych dzie­dzi­nach. Dla młodego czło­wieka nie­na­tu­ralne jest spę­dzanie większej części swojego czasu na ślę­czeniu przy biurku i zaj­mo­waniu się nauką. Normalny młody człowiek chce spędzać swój czas w aktywnym kon­takcie z praw­dziwym światem. Pośród pry­mi­tyw­nych ludów, przed­mioty w których kształ­cone są dzieci pozo­stają w natu­ralnej harmonii z natu­ral­nymi ludzkimi impul­sami.
***
Przy­pu­śćmy na przykład, że wyna­le­ziono lek na cukrzycę. Ludzie z gene­tyczną skłon­no­ścią do cukrzycy będą w stanie prze­trwać i roz­mnażać się podobnie jak inni. Natu­ralna selekcja genów cukrzyków zostanie prze­rwana i takie geny będą roz­prze­strze­niać się przez kolejne poko­lenia. To samo stanie się z wieloma innymi cho­ro­bami, które grożą gene­tyczną degra­dacją popu­lacji.
***
Tech­no­lo­giczny postęp, który wydaje się nie zagrażać wolności, często okazuje się zagrażać jej później bardzo poważnie. Rozważmy na przykład zmo­to­ry­zo­wany trans­port. Dawniej pieszy mógł chodzić gdzie chciał, kroczyć swoją własna ścieżką bez pod­po­rząd­ko­wy­wania się jakim­kol­wiek prze­pisom drogowym i był nie­za­leżny od wspie­ra­ją­cych systemów tech­no­lo­gicz­nych. Kiedy pojawiła się moto­ry­zacja wydawało się, że zwiększa ona ludzką wolność. (…) Kiedy samo­chody stały się liczne trzeba było coraz bardziej kierować ich użyciem. Samo­chodem nie można tak po prostu pojechać gdzie się chce, swoimi własnymi drogami, szcze­gólnie na terenach gęsto zalud­nio­nych, ruchem poszcze­gól­nych osób rządzi ruch uliczny i róż­no­rodne przepisy drogowe. 
***
Żadne układy spo­łeczne, czy to prawa, insty­tucje, zwyczaje czy kodeksy etyczne, nie są w stanie zapewnić trwałej ochrony przed tech­no­logią. Historia pokazuje, że wszystkie układy spo­łeczne są przej­ściowe; wszystkie w końcu ulegają zmianie lub zała­maniu. Jednak osią­gnięcia tech­no­lo­giczne są trwałe w kon­tek­ście danej cywi­li­zacji.
***
Mamy nadzieję, iż prze­ko­na­liśmy czy­tel­nika o tym, że system nie może zostać zre­for­mo­wany w taki sposób, by pogodzić wolność z tech­no­logią. Jedynym wyjściem jest porzu­cenie całego systemu indu­strialno-tech­no­lo­gicz­nego. Oznacza to rewo­lucję; nie­ko­niecznie zbrojne powstanie, ale z pew­no­ścią rady­kalną i fun­da­men­talną zmianę w naturze spo­łe­czeń­stwa.
Treść zło­wiesz­czego apelu ter­ro­rysty można by streścić w słowach: porzućmy naukę, pogońmy uczonych i wróćmy do natury. Nie oddaje to jednak cało­kształtu wizji oraz emocji towa­rzy­szą­cych autorowi. Manifest prze­pełnia zawzięta krytyka. Wszyst­kiego i wszyst­kich. Obrywa się wyna­lazkom, tylko na pozór uła­twia­jącym życie, a naprawdę pro­wa­dzącym do ubez­wła­sno­wol­nienia czło­wieka. Elitom, dążącym do zastą­pienia oby­wa­teli tech­no­logią, by następnie ich wyeli­mi­nować. Uczonym, kłam­liwie obno­szącym się z cie­ka­wo­ścią do świata i ukry­wa­jącym swe praw­dziwe motywy. Eko­no­mi­stom, pre­miu­jącym rozwój i pro­wa­dzący donikąd postęp. Lekarzom, za nie­prze­wi­dziane skutki leczenia śmier­tel­nych chorób. „Lewactwu” za sze­rzenie popraw­ności poli­tycznej, kolek­ty­wizmu i zrów­ny­wanie praw ludzi. Kon­ser­wa­ty­stom za przed­kła­danie wzrostu gospo­dar­czego i tech­no­lo­gicznej wygody ponad tra­dy­cyjny model życia. Wreszcie obrywa się szarym oby­wa­telom, za kon­for­mizm oraz uleganie coraz to nowszym, sztucznym popędom.
stary ted2Miesza się tu filo­zofia, z ele­men­tami domo­ro­słej socjo­logii, ekonomii i historii. Bodaj naj­bar­dziej nie­po­ko­jącą myślą Una­bom­bera pozo­staje kom­pletne zane­go­wanie kon­struk­tyw­nego cha­rak­teru nauki jako takiej. To coś więcej niż wyświech­tany argument obar­cza­jący uczonych winą za skon­stru­owanie bomby atomowej. Kaczynski widzi demony w każdym wyna­lazku i każdej tech­no­logii. Nawet jeśli nowe urzą­dzenie z wierzchu wygląda na pomocne, jego zdaniem, zawsze uru­chamia nie­prze­wi­dy­walny łańcuch przy­czy­nowo-skutkowy, który osta­tecznie musi przy­nieść więcej szkód niż pożytku.

Drżąc przed roz­bu­chaną nauką, mate­matyk nawołuje do wyzwo­lenia z okowów nowo­cze­sności. Oznacza to usu­nięcie sztucz­nych popędów, zaak­cep­to­wanie natu­ral­nego rytmu życia, two­rzenie spon­ta­nicz­nych struktur spo­łecz­nych zamiast ich pla­no­wania. Projekt świata, jakiego nie powsty­dziłby się Pol Pot. Nade wszystko nato­miast, należy zawrócić ze ścieżki naukowo-indu­strial­nego postępu, który zawsze prowadzi do final­nego zmniej­szenia wolności jed­nostki. Jak to ujmuje Manifest: „Złe strony tech­no­logii, nie mogą być oddzie­lone od stron dobrych”.

Postać Teda Kaczyn­skiego zarazem przeraża i intry­guje. Fana­tyków alar­mu­ją­cych przed eska­lacją tech­no­logii, koja­rzymy głównie z czubkami w folio­wych cza­pecz­kach zało­żo­nych na zakute łby. Kazus bły­sko­tli­wego mate­ma­tyka, który posta­nawia poświęcić się anty­nau­ko­wemu ter­ro­ry­zmowi, nasuwa setki pytań. Przede wszystkim, co wywołało tę dra­ma­tyczną zmianę w jego oso­bo­wości?


Istnieje dość ciekawa, choć nie­prze­ko­nu­jąca mnie hipoteza. Nasz anty­bo­hater wziął udział w psy­cho­lo­gicznym eks­pe­ry­mencie autor­stwa Henry’ego Murraya (znanego też z opra­co­wania metody TAT, Testu Aper­cepcji Tema­tycznej). Cen­tralnym ele­mentem doświad­czenia były dyskusje ochot­ników ze spe­cjalnie prze­szko­lonym inter­lo­ku­torem. Miał on za zadanie szydzić z roz­mówców, drwić z ich poglądów i starać się jak naj­bar­dziej ziry­tować. Murray sta­rannie dobrał zróż­ni­co­waną grupę kon­trolną, wiedząc, że młody mate­matyk jest wyjąt­kowo skryty, nie­śmiały i nie­do­sto­so­wany spo­łecznie. W przy­padku tego typu oso­bo­wości, celowe igranie z emocjami mogło dać róż­no­rakie skutki. Rzecz jasna obwi­nianie psy­cho­loga o dege­ne­rację bystrego umysłu śmier­dzia­łoby nad­in­ter­pre­tacją. Ale czy eks­pe­ry­ment nie zostawił rysy, która wkrótce umoż­li­wiła tra­giczne pęk­nięcie? Tego się nie dowiemy.

Po wie­lo­letnim śledz­twie, nastąpił nie­ocze­ki­wany przełom. Na policję zgłosił się… David Kaczynski. Roz­po­znał w Mani­fe­ście myśl swojego brata i uznał za słuszne zawia­do­mienie odpo­wied­nich służb. W kwietniu 1996 roku FBI zor­ga­ni­zo­wało obławę na leśny domek Una­bom­bera. Obecnie, naj­większy anty­nau­kowy ter­ro­rysta, odsia­duje w Kolorado wyrok doży­wot­niego pozba­wienia wolności.
Literatura uzupełniająca:
T. Kaczynski, Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość[online: http://art148.pl/art/pdf/spoleczenstwo-przemyslowe-i-jego-przyszlosc-theodore-kaczynski.pdf];
J. Chia, Unabomber says he will break 20 years of silence…[online: www.dailymail.co.uk/news/article-3605293/Unabomber-pens-letter-prison-saying-s-ready-share-story-20-years-brother-led-investigators-arrest.html];
A. Chase, Harvard and the Unabomber: The Education of an American Terrorist, Nowy Jork 2003.
podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • ffatman

    „Przy­pu­śćmy na przykład, że wyna­le­ziono lek na cukrzycę. Ludzie z 
    gene­tyczną skłon­no­ścią do cukrzycy będą w stanie prze­trwać i roz­mnażać
    się podobnie jak inni.”

    Uwiel­biam glę­dzenie popa­prańców, że cywi­li­zacja napier­nicza laserem w tao.

    Ludzie z gene­tyczną skłon­no­ścią do cukrzycy byli, są i będą w stanie prze­trwać i roz­mnażać
    się podobnie jak inni. Ewolucja nie wyłapuje „star­czych” chorób „dege­ne­ra­cyj­nych”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Michał Tar­nowski

      Rze­czy­wi­ście ten fragment mnie naj­bar­dziej zasko­czył. Samą historię Una­bom­bera sły­szałem jakieś 4 lata temu. Nie podej­rze­wałbym go o tak naiwne nie­ro­zu­mienie ewolucji i o tak daleki błąd natu­ra­li­styczny, idący w rasizm i eugenikę, tym że eugenikę „natu­ralną” zamiast „sztucznej”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Ja w ogóle mam takie spo­strze­żenie, że Una­bomber jest nie­bez­piecznym wynikiem połą­czenia wysokiej inte­li­gencji z marną wiedzą. Czytając jego manifest widać wyraźne braki nie tylko w rozu­mieniu biologii, ale również wycią­ganie bzdur­nych wniosków histo­rycz­nych z bez­pod­staw­nych prze­słanek. Wszystko jest niby logiczne, ale jed­no­cze­śnie oderwane od rze­czy­wi­stości.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • kuba_wu

      Akurat z cukrzycą strzelił jak kulą w płot. Ale przecież spo­strze­żenie jest dość słuszne. Ewolucja to zmien­ność plus selekcja.
      Rolą selekcji jest przede wszystkim eli­mi­nacja strzałów „w złą stronę” – gdyż tych jest zawsze znaczne więcej, niż tych „w dobrą” (zjawisko znane w każdym algo­rytmie gene­tycznym). A selekcja jeszcze niedawno była naprawdę ostra. Śmier­tel­ność dzieci rzędu kil­ku­dzie­sięciu procent była normą. Aby dożyć wła­ści­wego wieku i się roz­mnożyć, bez szcze­pionek, anty­bio­tyków, i nieraz o głodzie, trzeba było mieć nieliche zdrowie i odpor­ność.

      Teraz ta selekcja jest coraz słabsza, na co składa się i rozwój medycyny, i ogólna poprawa warunków życia. A jakie będą skutki ewolucji opartej tylko (głównie) na zmien­ności? Nie trzeba być genialnym mate­ma­ty­kiem, aby zauważyć, że po pierwsze, rozrzut para­me­trów w kolej­nych poko­le­niach będzie się coraz bardziej powięk­szał, a po drugie, niestety, głównie w dół skali. Oczy­wi­ście, to potrwa.

      Smutne, ale co można zrobić? Na recepty Kaczyń­skiego się nie piszę. Pozo­staje, wg mnie, wyłącznie: 1) inży­nieria gene­tyczna, lub 2) eugenika. Z dwojga złego, stawiam na inży­nierię – co będzie niosło kolejne zagro­żenia, w tym spo­łeczne…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Rogonion

    Przy­po­mina mi się film „Eugenika” od Grze­gorza Brauma. Wiem że dużo osób uważa go za oszołoma, ale film naprawdę polecam. Daje dużo do myślenia. Pierwszy raz oglą­dałem go w wieku 17 lat i dał mi dużo do myślenia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Widziałem go dopiero niedawno, ale zrobił na mnie nega­tywne wrażenie. Rze­czy­wi­ście dowie­działem się dzięki niemu o kilku nowych rzeczach, ale mimo wszystko był to materiał bardziej pro­pa­gan­dowy niż doku­men­talny, poka­zu­jący wszystko od jednej strony.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Rogonion

        W sumie oglą­dałem go jak byłem większym szcze­nia­kiem niż aktu­alnie. W sumie nie myślałem że może być tam jakaś pro­pa­ganda. Z cie­ka­wości obejrzę to jeszcze raz i bardziej prze­ana­li­zuję.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Michał Tar­nowski

    Dziękuję za ten wpis, bo dzięki niemu spraw­dziłem słowo „luddyzm”. Wcze­śniej je sły­szałem w dyskusji radiowej o kard. Wyszyń­skim, ale nawet nie wie­działem, że tak się pisze.

    Może to zabrzmi strasznie, ale jeśli infor­macje z Wiki, że luddyzm był karany śmiercią są praw­dziwe, to jestem gotów przy­mknąć na to oko. Prędzej poparłbym karę śmierci za nisz­czenie maszyn lub książek niż np. za „zdradę stanu” (ulubiona wymówka i hasło-wytrych auto­ry­ta­ry­zmów) albo za mor­der­stwo (w czasach pokoju, bo na wojnie kara śmierci może być teo­re­tycznie formą samo­obrony, ale i tak nie­po­żą­daną).

    Jestem zde­kla­ro­wanym tech­no­filem, pogo­dzonym z tym, że przy­szłość nas może nie potrze­buje. Koła­kowski pisał, że Pan Bóg nie jest nam nic dłużny (potocznie: Bóg dał, Bóg wziął). Człowiek nie musi być jego naj­wyż­szym dziełem – może przyjdą inne. Anioł śmierci dokonał sądu nad wszyst­kimi bogami Egiptu – ze sporym opóź­nie­niem, dopiero rękami hel­le­ni­zacji (i greckiej filo­zofii), roma­ni­zacji i chry­stia­ni­zacji. Rozum zabił już wiele zabo­bonów i tech­no­logia zabije następne. Para­fra­zując Cyran­kie­wicza: kto pod­niesie rękę na rozum ludzki, temu ta ręka będzie odrąbana, i łaskawie przy­szyta tym, co odszcze­kają swoje brednie.

    Wiem, że to dziwny zestaw nawiązań: Koła­kowski, Exodus i Cyran­kie­wicz, ale chodzi o oddanie śmier­telnej powagi i tego, że walka z rozumem to zbrodnia prze­ciwko ludz­kości. Popper dobrze mówił, że nie da się racjo­nalnie uza­sadnić racjo­nal­ności, dlatego jej wybór (umownie dokonany w VI w. p.n.e. w Jonii) jest aktem etycznym. Heller chętnie przy­tacza tę myśl, a inni autorzy (chyba Sosa) piszą o war­to­ściach poznaw­czych.

    Tech­no­filom, zwł. trans­hu­ma­ni­stom zarzuca się, że robią z nauki religię, ale to inna dyskusja. Dla nie­któ­rych to obelga, ale taki Teilhard de Chardin otwarcie wyznawał religię tech­no­filną (chyba nawet trans­hu­ma­ni­styczną).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Dominik Kurek

      W radio nie mówiono raczej o ludyzmie?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Michał Tar­nowski

        Nie­wy­klu­czone. Nie pamiętam dokładnie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Dominik Kurek

    Kiedy zamknie się innego KACZYNSKIEGO…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • logic nazi

      Brat już raczej na niego nie doniesie 😛

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ffatman

    Najgorsi są BRYDŻYŚCI!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • marek

    Choć w nie­któ­rych przy­pad­kach obser­wacje doty­czące mate­ma­tyków i inży­nierów mogą wynikać z faktu, że Ci „posia­da­jący wiedzę” mogą nie zro­zu­mieć słusz­nego toku rozu­mo­wania i uznają odru­chowo, cał­ko­wicie nie­słusznie, że owi musieli prze­oczyć coś w zało­że­niach

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0