Znów was pomęczę Erwinem Schrödingerem, ale tym razem poznacie go od zupełnie innej strony. Nie wszyscy bowiem pamiętają, że ten łebski fizyk całkiem udanie wcielał się również w rolę… biologa.

Biorę sobie do ręki książkę Nicka Lane’a Pytanie o życie, kartkuję sko­ro­widz i jestem zdumiony. W pozycji poświę­co­nej typowo bio­lo­gicz­nym zagad­nie­niom, na co najmniej kil­ku­na­stu stronach figuruje nazwisko Erwina Schrödin­gera. Z czym koja­rzymy zazwy­czaj postać czci­god­nego wie­deń­skiego pro­fe­sora? Na pewno z leżącego u podstaw mecha­niki kwan­to­wej równania falowego, oraz Nobla przy­zna­nego mu w 1933 roku. Jeszcze więcej zjadaczy chleba zna go jako pomy­sło­dawcę sady­stycz­nego eks­pe­ry­mentu myślo­wego, pole­ga­ją­cego na wsa­dze­niu kota do pudełka. Tym­cza­sem okazuje się, że gdy fizykowi znudziło się ojco­wa­nie mecha­nice kwan­to­wej, posta­no­wił prze­nieść swą uwagę na… biologię mole­ku­larną.

W 1944 roku spod pióra Schrödin­gera wyszła wysoko oceniana praca: Czym jest życie? Fizyczne aspekty żywej komórki. Gwoli ści­sło­ści, skon­flik­to­wany z nazi­stami Austriak prze­by­wał na emi­gra­cji w Irlandii, a książka była swego rodzaju usys­te­ma­ty­zo­wa­niem wykładów wygła­sza­nych w Dublin Insti­tute for Advanced Studies
schrodinger erwinDecyzja o porzu­ce­niu swojego podwórka na rzecz, tak naprawdę obcej sobie dzie­dziny, była nie­zwy­kle ryzy­kowna. Kiedy 57-latek wypływa na nieznane wody nauki, nie trzeba wiele aby się skom­pro­mi­to­wał. Warto przy­to­czyć fragment wstępu, w którym uczony uza­sad­nia swoją zaska­ku­jącą decyzję. Zwłasz­cza, że w cudowny sposób pod­kre­śla zaku­rzone dzisiaj ideały nauki:
Odzie­dzi­czy­li­śmy od poprzed­ni­ków tęsknotę za spójną wiedzą o świecie. Już sama nazwa insty­tu­cji „wyższego wykształ­cenia” przy­po­mina, że od dawnych czasów naj­wyż­szym zaufa­niem cieszyły się teorie o zasięgu uni­wer­sal­nym. (…) Zdajemy sobie wyraźnie sprawę, że dopiero teraz zaczy­namy zdobywać nie­zbędne dane, pozwa­la­jące połączyć wszystko, co wiemy, w jedną całość. Jed­no­cze­śnie jednak nie­moż­li­wo­ścią stało się niemal, by umysł jed­nostki ogarnął więcej niż nie­wielki jej, wyspe­cja­li­zo­wany fragment. Nie widzę innego sposobu unik­nię­cia tego dylematu (chyba że mie­li­by­śmy w ogóle zre­zy­gno­wać z naszego celu) jak ten, że przy­naj­mniej nie­któ­rzy z nas próbować będą syntezy faktów i teorii na pod­sta­wie wiedzy z drugiej ręki, nawet gdyby zwią­zane z tym było ryzyko ośmie­sze­nia się.
Nad czym kon­kret­nie dumał noblista? Wła­ści­wie to nad wszyst­kim co mogło go przy­bli­żyć do odpo­wie­dzi na tytułowe super-pytanie. Sporą część jego rozważań zajmują oczy­wi­ście związki biologii z pra­wi­dłami fizyki. Przy tym nauko­wiec, bodaj jako pierwszy, grun­tow­nie prze­ana­li­zo­wał zagadkę samo­or­ga­ni­za­cji życia, wbrew intu­icyj­nemu rozu­mie­niu entropii. Jak pisze: “Materia żywa wymyka się dążeniu do stanu [ter­mo­dy­na­micz­nej] rów­no­wagi”.

Ale wiecie co jest naj­bar­dziej zdu­mie­wa­jące? Oto Schrödin­ger wysuwa śmiałą kon­cep­cję, hamo­wa­nia entropii poprzez zawarty w genach “schemat orga­ni­zmu” oraz “zako­do­wany sce­na­riusz”, który praw­do­po­dob­nie przyj­muje formę jakiegoś “biał­ko­wego krysz­tału”. A wszystko to na dekadę przed wie­ko­pom­nymi bada­niami Watsona i Cricka nad struk­turą DNA. Lane prze­ko­nuje w swojej książce, że Schrödin­ger był pio­nie­rem w sto­so­wa­niu nie­jed­nego terminu sto­so­wa­nego do dziś w biologii.

Docie­ka­nia wiel­kiego fizyka oraz wycią­gane przezeń wnioski, wciąż nie uległy przedaw­nie­niu. Sama pozycja nato­miast pozo­staje warta pole­ce­nia, również ze względu na nie­zwy­kle luźny styl i przy­stępny język. Na nasze szczę­ście, Czym jest życie? docze­kało się polskiej edycji. Z wielkim opóź­nie­niem, ale jednak. 

Tym, którzy ominęli ostatni wpis, przy­po­mi­nam: klik!

podpis-czarny
  • bleblak

    Nawet tytuł sły­sza­łem ale przy­znaje że nie miałem pojęcia że jest po polsku i że jest to znacząca pozycja. Dzięki zerknę 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0