Dopiero po przelaniu śmiałej teorii na papier i jej publikacji, zaczyna ona żyć własnym życiem. Historia nauki jest zatem niczym innym, aniżeli historią niezwykłych ksiąg i artykułów. Przyjrzyjmy się garści najsławniejszych. 

1. O obrotach sfer niebieskich

de revolutionibus orbium coelestium

“Pierwszą i naj­wyż­szą ze wszyst­kich jest sfera gwiazd stałych. Z kolei idzie pierwsza z planet, Saturn, który obiegu swego dopełnia w ciągu trzy­dzie­stu lat. Za nim Jowisz, doko­nu­jący obiegu w dwunastu latach. (…) A w środku wszyst­kich ma swą siedzibę Słońce”. Całość możesz znaleźć w tym miejscu.

Na dobry początek polski akcent (i niestety ostatni). Dzieło, o którym mimo upływu setek lat słyszał chyba każdy. Nie każdy jednak wie, że De revo­lu­tio­ni­bus orbium coele­stium, trafiło do druku z korek­tami doko­na­nymi za plecami samego autora. Mikołaj Kopernik nazwał swą pracę krótko – O obrotach – bez żadnych sfer; a co waż­niej­sze, wydawca wywalił z osta­tecz­nej wersji całą przed­mowę! Zamiast niej, pojawił się krótszy wstęp zapew­nia­jący czy­tel­nika, iż treść księgi pre­zen­tuje tylko pewien zamysł, którego nie należy łączyć z rze­czy­wi­stą mecha­niką nieba. Jak łatwo się domyśleć, prze­zorny drukarz wolał dmuchać na zimne niż zostać oskar­żo­nym o współ­udział w herezji.

Tak naprawdę dzieło Toruń­czyka nie od razu stało się drzazgą pod paznok­ciem Kościoła. Sytuacja zmieniła się dopiero kilka dekad po śmierci autora, gdy za roz­po­wszech­nia­nie teorii helio­cen­trycz­nej wziął się fanboj Koper­nika, Galileo Galilei. W 1616 roku praca została wpisana do indeksu ksiąg zaka­za­nych, coby “nie szerzyć poglądów na szkodę wiary”.

Nie byłbym sobą gdybym nie wspo­mniał, że publi­ka­cję pierw­szego pol­skiego prze­kładu O obrotach sfer nie­bie­skich, zawdzię­czamy uro­dzo­nemu w moim rodzin­nym Sław­ko­wie, astro­no­mowi Janowi Bara­now­skiemu.

2. Posłanie z gwiazd

siderus nuncius

“Dnia zatem siódmego stycznia (…) kiedy oglą­da­łem ciała nie­bie­skie przez lunetę, nadarzył mi się wówczas Jowisz. A ponieważ przy­go­to­wa­łem sobie bardzo dokładny przyrząd, spo­strze­głem (…) że obok tej planety są trzy małe, ale jasno świecące gwiazdki”. Całość możesz znaleźć w tym miejscu.

A propos Gali­le­usza. Uro­dzo­nego w Pizie uczonego można uznać za ojca nowo­żyt­nej astro­no­mii, czego naj­lep­szym dowodem jest traktat Sidereus nuncius. Opisał w nim skru­pu­lat­nie kon­struk­cję swojej słynnej lunety, jak i opis doko­na­nych za jej pomocą obser­wa­cji. Na początku XVII stulecia Włoch pod­pa­try­wał odległe gwiazdy, dokonał szcze­gó­ło­wej obdukcji powierzchni Księżyca i przede wszyst­kim, odkrył cztery księżyce Jowisza (najpierw trzy, Gani­me­des doszedł trochę później). Wyciągał przy tym pochopne wnioski, dumając nad tym czy naszego satelitę pokry­wają oceany oraz myląc księżyce gazowego olbrzyma z gwiaz­dami (nazwa­nych medy­cej­skimi, na cześć księcia Toskanii). Mimo to, Posłanie z gwiazd sta­no­wiły naj­więk­sze posze­rze­nie wiedzy o Układzie Sło­necz­nym od czasów sta­ro­żyt­nych – no może nie licząc O obrotach sfer nie­bie­skich.

Na polski przekład przyszło nam czekać wyjąt­kowo długo, bo do 2011 roku. Więcej szczę­ścia mieli Chiń­czycy, którzy zamówili nowa­tor­skie dzieło zaledwie kilka lat po pre­mie­rze w Wenecji!

3. Philosophiae naturalis principia mathematica

principia mathematica

“Siła ta bierze się z pewnej przy­czyny, która pene­truje aż do środków Słońca i planet, nie doznając przy tym żadnego pomniej­sze­nia jej mocy dzia­ła­nia. Dzia­ła­nie to nie jest pro­por­cjo­nalne do wiel­ko­ści powierzchni cząstek, na które działa, jak to ma miejsce w przy­padku przyczyn mecha­nicz­nych, lecz jest pro­por­cjo­nalne do ilości prze­strzen­nej materii, a jej dzia­ła­nie roz­cho­dzi się wszędzie na nie­wy­obra­żal­nie duże odle­gło­ści, zawsze malejąc tak jak kwadrat odle­gło­ści”. Całość możesz znaleźć w tym miejscu.

Stephen Hawking w swojej Krótkiej historii czasu nazywa dzieło Izaaka Newtona “zapewne naj­waż­niej­szym dziełem z zakresu nauk ścisłych, jakie zostało kie­dy­kol­wiek napisane”. Nie może być do końca obiek­tywny, jako Bry­tyj­czyk i wie­lo­letni zarządca katedry Lucasa w Cam­bridge – tej samej, w której trzysta lat temu zasiadał Newton. Ale nawet jeśli popu­la­ry­za­tor nauki prze­sa­dził ze swoją oceną, to tylko odrobinę. Prin­ci­pia sta­no­wiły dla ówcze­snych fizyków nie­sa­mo­wity hicior. Ku zasko­cze­niu skrom­nego i bogo­boj­nego Izaaka, począt­kowo wzbra­nia­ją­cego się przed upo­wszech­nia­niem swoich wypocin. Gdyby postawił na swoim, mógłby poważnie opóźnić bieg nauki. Dzieło Newtona zawiera nie tylko legen­darną regułkę defi­niu­jącą prawo powszech­nego ciążenia, ale również wyjaśnia na jego pod­sta­wie przy­czyny keple­row­skiego ruchu planet (Niemiec uważał, że za wszystko odpo­wia­dają siły elek­tryczne), opisuje zasady dynamiki, oraz okrasza to wszystko aparatem mate­ma­tycz­nym wyprze­dza­ją­cym swoją epokę.

Na polską wersję znów przyszło nam czekać całe stulecia. Ale się opłaciło, bo solidne wydanie zostało okra­szone komen­ta­rzami znawcę historii nauki Andrzeja Kajetana Wró­blew­skiego oraz wybit­nego filozofa Michała Hellera.

4. O zmodyfikowanej postaci drugiego fundamentalnego prawa mechanicznej teorii ciepła

o zmodyfikowanej postaci drugiego fundamentalnego prawa mechanicznej teorii ciepła

“Możemy wyrazić fun­da­men­talne prawa wszech­świata, odpo­wia­da­jące dwóm pod­sta­wo­wym zasadom mecha­nicz­nej teorii ciepła, w nastę­pu­ją­cej postaci: 1. Energia wszech­świata jest stała. 2. Entropia wszech­świata dąży do maksimum” Całość możesz znaleźć w tym miejscu.

Praw­do­po­dob­nie najmniej znana praca tego zesta­wie­nia, ale nie podobna jej pominąć. Kosza­li­nia­nin Rudolf Clausius był żywo zaan­ga­żo­wany w dyskusję na temat ciepła, energii, per­pe­tuum mobile i fun­da­men­tal­nych zasad wszech­świata. To właśnie jemu zawdzię­czamy naukowy opis pospo­li­tej reguły, wzbra­nia­ją­cej samo­rzut­nego prze­ka­zy­wa­nia energii z układu zimnego do układu gorącego (co postu­lo­wali jego poprzed­nicy!); odrzu­ce­nie sub­stan­cjal­nej hipotezy cie­pli­ków rzekomo prze­no­szą­cych ciepło, a nade wszystko nowo­cze­sne ujęcie II zasady ter­mo­dy­na­miki. Z tym ostatnim osią­gnię­ciem wiąże się pio­nier­skie użycie przez Clau­siusa pojęcia entropii. O tym właśnie trak­to­wał pokrótce artykuł z 1856 roku, zamiesz­czony w numerze 97 Annalen der Physik und Chemie.

5. O powstawaniu gatunków

o powstawaniu gatunkow
“Do ostat­nich czasów więk­szość natu­ra­li­stów przy­pusz­czała, że gatunki to utwory nie­zmienne i że każdy został stwo­rzony oddziel­nie. Z drugiej strony niewielu przy­rod­ni­ków sądziło, że gatunki ulegają prze­kształ­ce­niu i że obecnie żyjące formy orga­niczne powstały z dawniej ist­nie­ją­cych, drogą praw­dzi­wego roz­mna­ża­nia” Całość po polsku możesz znaleźć w tym miejscu.
Podobno każda teoria bio­lo­giczna w ode­rwa­niu od ewolucji, traci sens. Jeśli tak, to nie­wąt­pli­wie The Origin of Species, należy do kanonu nauk przy­rod­ni­czych. Część osób może całkiem słusznie zapro­te­sto­wać, ponieważ w tym kon­tek­ście poza Karolem Darwinem poja­wiają się również m.in. nazwiska Jeana de Lamarcka i Alfreda Wallace’a. Lamar­kizm rze­czy­wi­ście dowodził procesu zmiany gatunków już w XVIII wieku, lecz jego autor nie rozumiał przyczyn zjawiska, sądząc że organizm dosto­so­wuje się do nowych warunków podczas życia, aby następ­nie prze­ka­zać wykształ­cone cechy potom­stwu.

Bry­tyj­czycy nato­miast, czę­ściowo nie­za­leż­nie od siebie, wpadli na pomysł wkom­po­no­wa­nia w to wszystko reguł bez­li­to­snego doboru natu­ral­nego. Nie sądź jednak, że Darwin pod­cho­dził bez­kry­tycz­nie do swego śmiałego konceptu. Dwie dekady zajęły mu podróże oraz obser­wa­cje – i nie­wy­klu­czone, że trwałoby to jeszcze dłużej gdyby nie kon­ku­ren­cja. Oczy­wi­ście obaj panowie wie­dzieli o swoich wypra­wach, toteż dżen­tel­men Wallace wysłał w 1858 roku do kolegi po fachu list wraz z notat­kami i pro­po­zy­cją opu­bli­ko­wa­nia wspól­nego artykułu. Tak też się stało, zaś sam tom O powsta­wa­niu gatunków, ujrzał światło dzienne w roku następ­nym. Chyba nie muszę wspo­mi­nać jaką furorę, ale i burzę, wywołała jego premiera?

6. Dynamiczna teoria pola elektromagnetycznego

Dynamiczna teoria pola elektromagnetycznego
“Teorię, którą tu pro­po­nuję, można nazwać teorią pola elek­tro­ma­gne­tycz­nego, ponieważ dotyczy ona prze­strzeni ota­cza­ją­cej ciała elek­tryczne i magne­tyczne, można ją też nazwać teorią dyna­miczną, gdyż przyj­muje się w niej, że w tej prze­strzeni wystę­puje poru­sza­jąca się materia, za której pośred­nic­twem powstają obser­wo­wane zjawiska elek­tro­ma­gne­tyczne”. Całość możesz znaleźć w tym miejscu.
Już przed XIX stu­le­ciem uczeni słyszeli o elek­trycz­no­ści oraz o magne­ty­zmie, ale na połą­cze­nie tych zjawisk trzeba było poczekać do 1864 roku i prze­ło­mo­wego artykułu Jamesa Clerka Maxwella. Był to jeden z pierw­szych kroków na krętej i długiej ścieżce ku uni­fi­ka­cji sił natury, ale nie tylko. Dyna­mi­cal Theory of the Elec­tro­ma­gne­tic Field dała pod­wa­liny pod całą teorię pól, sta­no­wiącą grunt współ­cze­snej fizyki. Szkot rozpisał swój pomysł w słynnych czterech rów­na­niach (ukutych trzy lata wcze­śniej), które pozwa­lały m.in. na sko­ja­rze­nie światła z falą elek­tro­ma­gne­tyczną oraz wysu­nię­cie odważnej tezy o nie­zmien­no­ści pręd­ko­ści tejże fali.

Widoczny na foto­gra­fii ory­gi­nalny egzem­plarz artykułu, można podzi­wiać na wystawie bry­tyj­skiego Muzeum Nauki.

7. O elektrodynamice ciał w ruchu

o elektrodynamice cial w ruchu
“Temu przy­pusz­cze­niu, które będziemy nazywali zasadą względ­no­ści, nadamy rangę postu­latu; ponadto wpro­wa­dzimy jeszcze jeden postulat, tylko pozornie sprzeczny z pierw­szym, że światło w próżni roz­cho­dzi się z okre­śloną pręd­ko­ścią, która nie zależy od stanu ruchu ciała je wysy­ła­ją­cego. Te dwa postu­laty wystar­czają do podania prostej, wolnej od sprzecz­no­ści elek­tro­dy­na­miki ciał w ruchu”. Całość możesz znaleźć w tym miejscu.
Podobnie jak wielu histo­ry­ków nauki, lubię dzielić dzieje fizyki na erę przed i po Ein­ste­inie. Szcze­gólną cezurę stanowi “szczę­śliwy rok” 1905, podczas którego 26-letni pra­cow­nik biura paten­to­wego w Bernie, wydał na świat aż cztery rewe­la­cyjne artykuły. Kolejno wyja­śniał naturę ruchów Browna, efektu foto­elek­trycz­nego, a w końcu czasu i prze­strzeni oraz masy i energii. Dziś aż trudno sobie wyobra­zić, że jeden mło­dzie­niec średnio co dwa miesiące wywiera nie­ba­ga­telny wpływ na rozwój całej nauki.

Tekst O elek­tro­dy­na­mice ciał w ruchu ukazał się w 17 tomie pre­sti­żo­wego Annalen der Physik i z miejsca zaini­cjo­wał wielką dyskusję. Już Hendrik Lorentz i Henri Poincaré prze­bą­ki­wali o kontr­ak­cji i enig­ma­tycz­nej zasadzie względ­no­ści, ale robili to ostroż­nie, szukając kom­pro­misu z dotych­cza­so­wym kra­jo­bra­zem fizyki. Albert Einstein zmiótł wszystko, wysu­wa­jąc szereg ele­ganc­kich i śmiałych postu­la­tów. Według szcze­gól­nej teorii względ­no­ści czas i prze­strzeń miały być względne, prędkość światła abso­lut­nie nie­zmienna, zaś punkt widzenia każdego obser­wa­tora rów­no­ważny. Stało to w sprzecz­no­ści z nie­śmier­tel­nymi Prin­ci­piami Newtona (zakła­da­ją­cego stałość czasu i prze­strzeni) i zapo­cząt­ko­wało trium­falny marsz fizyki rela­ty­wi­stycz­nej.
Literatura uzupełniająca:
A. K. Wróblewski, Historia fizyki. Od czasów najdawniejszych do współczesności, Warszawa 2015;
W. Issacson, Einstein. Jego życie, jego wszechświat, przeł. J. Skowroński, Warszawa 2010;
R. Dawkins, Najwspanialsze widowisko świata. Świadectwa ewolucji, przeł. P. Szwajcer, Warszawa 2010;
S. Hawking, Krótka Historia Czasu, przeł. P. Amsterdamski, Warszawa 2007.
podpis-czarny
  • Krucjusz

    Dzięki za ten ranking jak i namiary na te dzieła. Co prawda tych po nie­miecku raczej nie zgłębie ale na anglo­ję­zyczne zerknę w wolnym czasie. Cenne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • AstroTom

    “To właśnie jemu zawdzię­czamy naukowy opis pospo­li­tej reguły, wzbra­nia­ją­cej samo­rzut­nego prze­ka­zy­wa­nia energii z gorącego układu do układu zimnego;” — czy II zas. ter­mo­dy­na­miki nie mówi, że jest wprost odwrot­nie (czy to mnie coś umyka)?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oczy­wi­ście ma być odwrot­nie, już popra­wi­łem. Z tym wnio­skiem Clausius musiał walczyć bo bodajże Carnot dopusz­czał w pewnych sytu­acjach właśnie takie wniosek.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ludz

    oj, chyba warto by dopisać 8. Elementy. Jeszcze ze dwa­dzie­ścia lat temu uczono wg. nich pla­ni­me­trii. 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • m

    czy dałoby się na portalu wpro­wa­dzić wersje ark­ty­ku­łów do druku? takie łatwiej jest drukować, eks­por­to­wać do kindla itp.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ffatman

    Luter zaata­ko­wał Kop­per­nigka na długo przed Rzymem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kajetan Czer­wiń­ski

    Zde­cy­do­wa­nie zabrakło Ele­men­tów. Ale poza tym zesta­wie­nie dość trafne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0