Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 8

Ciekawostki

Czarnobyl: 30 FotoCiekawostek na 30. rocznicę katastrofy

24th Kwi '16

Już za kilka dni minie okrągłe trzydzieści lat od niezwykle kosztownego błędu, jaki nastąpił w kwietniu 1986 roku w reaktorze nr 4 elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Z tej okazji, z lekkim falstartem, publikuję trzydzieści interesujących fotografii nawiązujących do tej tragedii, wraz ze stosownymi opisami. 

#1
#2
#3
#4
#5
#6
#7
#8
#9
#10
#11
#12
#13
#14
#15
#16
#17
#18
#19
#20
#21
#22
#23
#24
#25
#26
#27
#28
#29
#30
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, nie będzie to ostatni wpis o tematyce czar­no­byl­skiej na łamach bloga. Tym­czasem pozo­sta­wiam was w zadumie nad nie­po­skro­mioną i niemal nie­śmier­telną siłą atomu. Aha, jeszcze bonus:


podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • ToJa

    Szkoda, że nie ma źródeł foto­grafii :(

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Marcin

    Mój ś.p. dziadek był kie­row­ni­kiem mle­czarni w dużej miej­sco­wości w dawnym woje­wódz­twie kie­leckim. Opo­wiadał, że nad ranem 28.04.1986 pod jego blok pod­je­chał „gazik”, i jakiś „bez­piecz­niak” dostar­czył mu doku­menty naka­zu­jące prio­ry­te­towe wyda­wanie dostaw mleka i prze­tworów dla północno-wschod­niej Polski kosztem innych regionów. Na pytanie o to, czy tam mleka nie mają dostał podobno odpo­wiedź „wylewamy bo skażone”. Myślał, że jakaś wojna wybuchła, nie pytał o więcej. O Czar­no­bylu dowie­dział się dopiero dzień później, po pamiętnej naradzie i tej całej imprezie z płynem Lugola.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mieteeek

    Muszę przyznać, że jak widzę #6 to czuję ciarki, które pewnie tego ranka poczuł też fotograf. Straszne ale nie­zwykle kli­ma­tyczne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Zdenek Spamana

    #28 WOW
    Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Myślałem, że od czasu kata­strofy cała elek­trownia została zamknięta, teren opusz­czony. Czy to na pewno prawda? Skoro do obsługi elek­trowni powstało całe miasto, to gdzie miesz­kała cała reszta ludzi obsłu­gu­jąca to co pozo­stało? I jak praca w takim miejscu wpływała na ich zdrowie?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • WuWu

      Reaktor 3 (sąsia­du­jący przez ścianę ze zglisz­czami bloku 4) został ofi­cjalnie wyłą­czony w 2000r. w obec­ności Leonida Kuczmy, ówcze­snego pre­zy­denta Ukrainy.
      Dla pra­cow­ników elek­trowni po awarii wybu­do­wano prak­tycznie od zera miasto Sła­wu­tycz, ok.60km na wschód od Czar­no­byla. Teraz łączy je z elek­trownią kolejka dowożąca pra­cow­ników. Na jego budowę zrzuciły się różne repu­bliki ZSRR – inna repu­blika zafun­do­wała inny kwartał – stąd każdy kwartał nosi nazwę spon­so­ru­jącej repu­bliki oraz ma
      budulec i archi­tek­turę do niej nawią­zu­jącą.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sta­ni­sław Mił­kowski

    Gdy to wszystko się wyda­rzyło, byłem małym chłopcem. Małym a jednak na tyle dużym, aby kata­strofę pamiętać. Pamiętać nie jako zbiór faktów ale jako nie­zwykle silne emocje, które dzieliło całe spo­łe­czeń­stwo i na które jako dzieciak byłem szcze­gólnie wyczu­lony. Te emocje to powszechny strach, prze­ra­żenie i nie­uf­ność wobec władzy. Niepokój równie silny, jak ten który zwykle towa­rzyszy wojnie. Nic dziwnego, że kata­strofa miała tak ważkie kon­se­kwencje. Naj­tra­gicz­niejsze chyba było odwró­cenie się spo­łe­czeństw od energii atomowej i niemal zaha­mo­wanie prac nad jej rozwojem na trzy­dzieści lat. Tamte decyzje nabie­rają szcze­gól­nego zna­czenia w kon­tek­ście glo­bal­nego ocie­plenia a stra­co­nego czasu nie nad­ro­bimy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • hmmm

    no ale far­tuszki i czepki mieli co by im żaden włos nie wpadł do reaktora, BHP przede wszystkim tak jak wymóg pracy w kasku przy ukła­daniu dachu, a wystar­czył prosty układ zle­wa­jący stopione rdzenie jak w EPR do kanału a tak reaktor działał jak szyb­kowar aż został roze­rwany przez ciśnienie, nikt nawet nie pomyślał o jakimś dodat­kowym systemie chło­dzenia, tzw. „awaria” w Fuku­shimie pokazała że może czasy się zmieniły ale tech­no­logia nie jest wcale dużo bez­piecz­niejsza, życzę smacznej rybki rtęć chyba będzie naj­mniej­szym pro­blemem

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ax12

      Odnośnie o zabez­pie­cze­niach, np. dodat­ko­wych sys­te­mach. Po pierwsze, być może dodat­kowe systemy by pomogły, ale koncept, plan i dokładny schemat dzia­łania reaktora był tajny. Inży­nie­rowie obsłu­gu­jący elek­trownię nie znali klu­czo­wych szcze­gółów kon­struk­cyj­nych, a manuale były dość ogól­ni­kowe. Wszystko przecież spro­wadza się tylko do przy­ci­skania przy­ci­sków w myśl odczytów na zegarach i zgodnie z odpo­wiednią pro­ce­durą manuala. Kon­struk­torzy reaktora z kolei to fizycy, nie inży­nie­rowie, nie pracują w elek­trow­niach i pojęcia o obsłudze takiego ustroj­stwa nie mają. Słowem, nie było nikogo, kto by mógł prze­wi­dzieć, jak ewen­tu­alne niuanse wyni­ka­jące z kon­strukcji reaktora mogą zaowo­cować prak­tycznym pro­blemem i jak, gdyby się taki pojawił, się przed nim chronić. Zresztą jak tu się chronić przed grafitem na pręcie kon­tro­lnym i wolną prze­strzenią na dnie komory reaktora? Takie pręty kon­trolne nim zaczną wygaszać reakcję najpierw ją podkręcą, zaś w prze­strzeni na dnie zgro­madza się roz­grzana para w dużej ilości i nie jest moni­to­ro­wana przez czujniki, których na dole nikt już nie montował. W efekcie wpro­wa­dzając pręty kon­trolne (w skrajnej sytuacji, a nie w codziennej) zamiast zmniej­szać, zwiększa się moc reaktora i nie ma się pojęcia, ile tej nie­mo­ni­to­ro­wanej pary jest extra w reak­torze. Zresztą, oni tam prze­pro­wa­dzali „test”, który – zgodnie z pro­ce­durą – wywo­ływał wszelkie możliwe alerty po kolei, zatem po prostu wyłą­czyli wszelkie zabez­pie­czenia. Na końcu nawet wysunęli wszystkie pręty kon­trolne, aby pod­kręcić moc z prawie zerowej. Pra­co­wali po omacku, na samych zegarach ciśnienia pary, mocy reaktora i pro­du­ko­wanej energii na tur­bi­nach, na wyczucie i to bez zna­jo­mości niuansów kon­struk­cyj­nych reaktora, czyli krótko mówiąc, zbytnio nie wie­dzieli, jak on wła­ściwie działa. Budzi grozę? Nie ma się co dziwić, Diałtow, szef zmiany, to gość który na fizyce się nie znał, był lichym inży­nierem a sta­no­wisko zawdzię­czał wyłącznie kwestiom poli­tycznym. Zresztą już wcze­śniej dopro­wa­dzał do tragedii pracując jako prze­ło­żony atomista – był aro­ganckim chamem, mówiąc kolo­kwialnie, i totalnie nie­kom­pe­tentnym inży­nierem. Reszta zespołu była młoda i zależna od decyzji par­tyj­nych, nikt nie śmiał kry­ty­kować szefa z par­tyj­nymi kono­ta­cjami. Nawet gdy łamał pro­ce­dury i wydawał pole­cenia, których skutki były do prze­wi­dzenia fatalne. Jedynym osob­ni­kiem, który w tamtej sytuacji coś by poradził, bo był i kom­pe­tentnym i znającym te reaktory fachowcem, był główny inżynier, czy też szef elek­trowni, ale w czasie tegoż „testu” spał w domu. Z kolei Fuku­shima to co innego. Japoń­czycy znani są z tego, że potrafią odkrywać nowe tech­no­logie, opra­co­wywać nowe systemy i stan­dardy bez­pie­czeń­stwa takich elek­trowni, ale robią to tylko w publi­ka­cjach, swoje elek­trownie zaś budują naj­tań­szym kosztem bez jakich­kol­wiek zabez­pie­czeń. Co prawda nikt się nie spo­dziewa ataku mas wodnych, niemniej jednak do japoń­skiej tragedii by nie doszło, gdyby w tych elek­trow­niach, budując je, zapew­niono kilka dodat­ko­wych prze­strzeni, o których Japoń­czycy już wówczas postu­lo­wali, że są nie­zbędne na wypadek trzę­sienia ziemi czy właśnie tsunami. Cóż, i tam i tu igno­rancja oraz chęć szybkich zysków kosztem taniej fuszerki dopro­wa­dzają do tragedii. To typowo ludzkie. Na ludzkość nie ma lekar­stwa. Dlatego żarliwie modlę się do Boga, aby w Polsce nikt nie zbudował takiego cho­ler­stwa, bo komu jak komu ale Polakom wyko­nu­jącym kosz­towną, rządową inwe­stycję, nikt nie wierzy, że zrobią to uczciwie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0