Wielu fizyków nazywa szczególną i ogólną teorię względności najlepiej udokumentowanymi teoriami nowoczesnej nauki. Trudno się nie zgodzić. Monumentalna idea Einsteina, mimo stopnia swojej złożoności przetrwała już stulecie wymagających testów i badań. Do najbardziej wyrafinowanych spośród nich, należy bez wątpienia misja Gravity Probe B.

Powtórka z OTW

Gra­wi­ta­cja w wydaniu ein­ste­inow­skim, mimo wcze­śniej­szego, spek­ta­ku­lar­nego sukcesu szcze­gól­nej teorii względ­no­ści, nie została przyjęta zbyt ciepło. Tak się bowiem złożyło, że wielkie bry­tyj­skie ośrodki naukowe nie­chęt­nie spo­glą­dały na próby zde­wa­lu­owa­nia spu­ści­zny Izaaka Newtona. Śmiała hipoteza Alberta Ein­ste­ina zakła­dała (jak na pewno wiecie) nie­ro­ze­rwalne sple­ce­nie czasu oraz prze­strzeni. Co jeszcze istot­niej­sze, prze­wi­dy­wała znie­kształ­ca­nie tego nowa­tor­skiego kon­struktu, nastę­pu­jące pod naporem masy. Jako, że zasad­ni­czo wszech­świat zawiera w sobie trochę materii  sieć cza­so­prze­strzeni wła­ści­wie nigdy nie jest gładka. Gdybyśmy mogli ją poko­lo­ro­wać i zobaczyć, dostrze­gli­by­śmy nie­zli­czone ilości zmarsz­czek, fałd i krzywizn.

Tylko co z tego wynika? Obecne w rów­na­niach Ein­ste­ina elementy (zwane przez mądrych ludzi ten­so­rami krzywizn) mówiąc naj­ogól­niej opisują efekty pływowe. Pływy naj­czę­ściej koja­rzymy ze zbior­ni­kami wodnymi, ale w tym przy­padku mamy do czy­nie­nia z pływami, falami i krzy­wi­znami powsta­łymi na struk­tu­rze cza­so­prze­strzeni. Bodaj naj­bar­dziej krzy­kliwy przejaw tego zjawiska spotkamy w pobliżu układów podwój­nych czarnych dziur bądź gwiazd neu­tro­no­wych. Taniec tak gęstych i masyw­nych obiektów, totalnie roz­beł­tuje cza­so­prze­strzeń (dokonano nawet pomiarów tych gra­wi­ta­cyj­nych zawi­ro­wań, ale zostawmy to na kiedy indziej). Zasada brzmi nastę­pu­jąco: im masyw­niej­sze jest ciało tym mocniej napina kosmiczne prze­ście­ra­dło, a to z kolei rzutuje na tra­jek­to­rie innych pobli­skich ciał. Tak mniej więcej działał nowy model gra­wi­ta­cji, powstały w głowie Ein­ste­ina.

Pierw­szych wery­fi­ka­cji OTW docze­kało się już po kilku latach. Kluczowe były tu dzia­ła­nia ambit­nego Arthura Edding­tona, który zapla­no­wał wyjazd na maleńką wysepkę w oko­li­cach równika, w celu dokład­nej obser­wa­cji cał­ko­wi­tego zaćmie­nia Słońca. Anglik stwier­dził, że jeśli młody Einstein nie zwa­rio­wał i prze­strzeń wokół masyw­nych obiektów (a naj­bliż­szy nam masywny obiekt to Słońce) jest zakrzy­wiana, to prze­la­tu­jące przez ten obszar fotony powinny to ujawnić. Drobną defor­ma­cję obrazu gwiazd widocz­nych w pobliżu tarczy sło­necz­nej, udało się zare­je­stro­wać podczas zaćmie­nia w 1919 roku. Wtedy właśnie OTW otrzy­mała prze­pustkę do nauko­wego main­stre­amu. Obecnie zjawisko soczew­ko­wa­nia gra­wi­ta­cyj­nego  bo tak je nazywamy  nie budzi już żadnych emocji, zaś współ­cze­śni astro­no­mo­wie stykają się z nim i je wyko­rzy­stują niemal na co dzień.

Wleczenie czasoprzestrzeni

Obser­wa­cja Edding­tona była zde­cy­do­wa­nie zbyt prosta. Teoria mająca opisywać dzia­ła­nie całego wszech­świata w skali makro­sko­po­wej, powinna być pod­da­wana kolejnym, naj­bar­dziej wymyśl­nym i bez­li­to­snym próbom – i tak też się działo. Pro­po­zy­cje testów były i nadal są nad­sy­łane z całego świata. Jedna z nich okazała się na tyle ambitna i pechowa, że od złożenia pierw­szych szkiców do jej reali­za­cji musiało minąć ponad 40 lat.

Szalony plan powstał w głowach trzech naukow­ców ze Stanford – Leonarda Schiffa, Williama Fair­banka, Roberta Cannona – którzy zapra­gnęli dowieść “fizycz­no­ści” płótna cza­so­prze­strzeni. Jeżeli ein­ste­inow­skie równania były poprawne, w pobliżu wiru­ją­cych masyw­nych ciał powinien wystę­po­wać efekt wle­cze­nia, czy też cią­gnię­cia za sobą prze­strzeni. Obrazowo wyjaśnił to, doko­op­to­wany później do projektu Francis Everitt, stosując słodkie porów­na­nie.
“Wyobraź­cie sobie Ziemię tak, jak gdyby była zanu­rzona w miodzie. Gdy planeta się obraca, miód blisko niej będzie ulegać skrę­ce­niu, i to samo dzieje się z prze­strze­nią i czasem.”
— Francis Everitt
Ale, ale. Ziemia, choć wydaje nam się całym światem i łaskawie trzyma nas przy swojej powierzchni, w kosmicz­nej skali wiel­ko­ści pozo­staje zaledwie maleńką kru­szynką, nie­wy­wie­ra­jącą zbyt spek­ta­ku­lar­nych efektów gra­wi­ta­cyj­nych. Zmie­rze­nie, dosłow­nie mikro­sko­pij­nego wle­cze­nia cza­so­prze­strzeni, wymagało zatem osza­ła­mia­jąco dokład­nego sprzętu. 

Od lewej: Debra, Fairbank, Everitt i Cannon z wstępnym modelem Gravity Probe B.

Niech mnie kule biją!

Schiff opu­bli­ko­wał w 1960 roku na łamach Physical Review dwa śmiałe artykuły: o “Moż­li­wych nowa­tor­skich eks­pe­ry­men­tach testu­ją­cych ogólną teorię względ­no­ści” oraz o “Ruchu żyro­sko­pów według teorii gra­wi­ta­cji Ein­ste­ina”. Prze­ko­ny­wał w nich, iż do zała­twie­nia sprawy i ujaw­nie­nia skrę­ca­nia prze­strzeni wystar­czy zwykły żyroskop. No może nie do końca zwykły, bo nieco bardziej roz­bu­do­wany i o wiele dokład­niej­szy niż zabawka z jaką mogli­ście się zetknąć w szkole. W prze­cięt­nym żyro­sko­pie wirujący z odpo­wied­nio dużą pręd­ko­ścią krążek dąży do zacho­wa­nia kierunku osi obrotu. Instru­ment ze Stanford miał być złożony nie z pła­skiego dysku lecz z czterech wiru­ją­cych kul, zamon­to­wa­nych nie na meta­lo­wej kon­struk­cji, lecz lewi­tu­ją­cych w prze­strzeni przy wyko­rzy­sta­niu efektu nad­prze­wod­nic­twa. Tak dopiesz­czony żyroskop zamie­rzano wysłać na orbitę oko­ło­ziem­ską wraz z czymś na kształt tele­skopu kosmicz­nego. Teraz naj­lep­sze. Oś obrotu kul miała być wyce­lo­wana w odległą gwiazdę, lecz zakła­da­jąc abso­lutną popraw­ność założeń OTW, po jakimś czasie wleczona przez naszą planetę prze­strzeń powinna lekko odchylić żyro­skopy, przez co gwiazda “ucie­kłaby” z celow­nika. Ale uwaga: mowa o anomalii rzędu tysięcz­nych części stopnia. Jak się pewnie domy­śla­cie, sprzęt prze­zna­czony do tak deli­kat­nego doświad­cze­nia musiał być ska­li­bro­wany z nie­spo­ty­kaną dokład­no­ścią. 

Zasada dzia­ła­nia Gravity Probe B (za: “Poza kosmosem”).

Może pamię­ta­cie jak w tekście poświę­co­nym Kosmicz­nemu Tele­sko­powi Hubble’a, chwa­li­łem nad­ludzką precyzję z jaką wykonano jego 2,5 metrowe zwier­cia­dło? Nie­rów­ność nie mogła być w tamtym przy­padku mniejsza niż tysięczne części cen­ty­me­tra. Naprawdę trudno sobie wyobra­zić twór ludzkich rąk wykonany z jeszcze większą pie­czo­ło­wi­to­ścią. A jednak! Nie­do­sko­na­łość powle­czo­nych niobem kwar­co­wych kul kosmicz­nego żyro­skopu, nie prze­kro­czyła kilku nano­me­trów! Innymi słowy nie­rów­no­ści były porów­ny­walne z gru­bo­ścią helisy DNA. Przez długi czas żyro­skopy ze Stanford dzier­żyły tytuł naj­gład­szych oraz naj­bar­dziej kuli­stych obiektów na świecie (gładsze kule krzemu uzyskano zaledwie kilka lat temu). Poza samymi żyro­sko­pami, misja wymagała wielu innych cudów inży­nie­rii, które umoż­li­wi­łyby m.in. obni­że­nie tem­pe­ra­tury poniżej 1,9 K, zmniej­sze­nie ciśnie­nia poniżej miliar­do­wej części Pa, oraz wyeli­mi­no­wa­nie pola magne­tycz­nego. Gdy Leonard Schiff prze­le­wał na papier swoje marzenia, więk­szość z koniecz­nych do ich reali­za­cji tech­no­lo­gii jeszcze nie istniała.
Roz­en­tu­zja­zmo­wani fizycy ofi­cjal­nie roz­po­częli Stanford Rela­ti­vity Gyro­scope Expe­ri­ment w 1961 roku. Wiedząc, że wciąż nie­opie­rzona NASA raczej nie jest jeszcze gotowa na to wyzwanie, zdro­wo­roz­sąd­kowo dopusz­czali pięcio, może dzie­się­cio­let­nią obsuwę. Były to niestety marzenia ściętej głowy. Sama batalia o wstępne fundusze i zatwier­dze­nie projektu trwała trzy lata. Później misję… zawie­szono. I po jakimś czasie wzno­wiono. Znów zawie­szono. Wzno­wiono i zmie­niono nazwę na Gravity Probe B. Zawie­szono. Wzno­wiono… Zabawa trwała aż do począt­ków następ­nego stulecia, czego nie prze­wi­dy­wali nawet w swych naj­gor­szych kosz­ma­rach pomy­sło­dawcy. Nawiasem mówiąc, tylko Robert Cannon dożył momentu wysłania sprzętu na orbitę.

Lepiej późno niż wcale

Rakieta Delta II wystar­to­wała z Van­den­berg w Kali­for­nii wiosną 2004 roku. Satelita o słusz­nych roz­mia­rach 6,5 x 2,5 metra znalazł się na wyso­ko­ści 640 kilo­me­trów, okrą­ża­jąc glob w nieco ponad półtorej godziny. Nowy, odmło­dzony zespół Gravity Probe B czekał na wyniki wiel­kiego testu z zapartym tchem. Obser­wo­wa­nie dryfu osi żyro­sko­pów wyce­lo­wa­nych w oddaloną o 350 lat świetl­nych IM Pegasi zajęło 13 miesięcy, podczas których doko­ny­wano po dwa pomiary na dobę. Obli­cze­nia naka­zy­wały spo­dzie­wać się odchy­le­nia w oko­li­cach 40 mili­se­kund kątowych, przy czym jedna mili­se­kunda oznacza roz­war­cie o grubości ludz­kiego włosa widoczne z ponad 10 kilo­me­trów.

Gdy przyszła pora na ogło­sze­nie wstęp­nych wyników, uczonych oblał zimny pot: żyro­skopy nie zacho­wy­wały się tak jak powinny. Nie dość, że wiele insty­tu­cji nauko­wych spo­glą­dało z zawiścią na drogi, z ich per­spek­tywy zbędny eks­pe­ry­ment, to jeszcze mogło okazać się, że 750 milionów dolarów wyrzu­cono w błoto. NASA odmówiła wyło­że­nia funduszy na wyspe­cja­li­zo­waną analizę kosz­mar­nie zanie­czysz­czo­nych danych. Z ratun­kiem przybyło dwóch boha­te­rów – co prawda nie na białych koniach, ale za to z wiel­gach­nymi waliz­kami pełnymi gotówki. Pierw­szym był Turki al-Saud – sau­dyj­ski filan­trop, absol­went Uni­wer­sy­tetu Stan­forda; drugim nato­miast prezes potęż­nego przed­się­bior­stwa kre­dy­to­wego Capital One, Richard Fairbank… Syn Williama Fair­banka, jednego z pomy­sło­daw­ców przed­się­wzię­cia. Trzeba przyznać, że biz­nes­men złożył nie­sa­mo­wity hołd swojemu sta­rusz­kowi.

W dużej mierze dzięki datkom obu dobro­czyń­ców, do 2008 roku udało się uzyskać mia­ro­dajne wyniki obser­wa­cji. Żyro­skopy potwier­dziły z dokład­no­ścią do 8 mili­se­kund kątowych, iż Ziemia obra­ca­jąc się wokół własnej osi, istotnie wlecze za sobą cza­so­prze­strzeń .
“Opra­co­wa­nie Gravity Probe B było naszym naj­więk­szym wyzwa­niem, wyma­ga­ją­cym umie­jęt­nej inte­gra­cji naj­now­szych dostęp­nych tech­no­lo­gii. Nie osią­gnę­li­by­śmy tego sukcesu bez uni­kal­nej, dłu­go­ter­mi­no­wej współ­pracy, jaką udało się osiągnąć między Uni­wer­sy­te­tem Stan­forda, Lockheed Martin i NASA.”
— Francis Everitt
W ten sposób zakoń­czyła się jedna z naj­dłuż­szych (prawie pół wieku!) i naj­bar­dziej pecho­wych misji nauko­wych w dziejach NASA. Nato­miast monu­men­talna teoria Ein­ste­ina, wyszła bez szwanku już z kolejnej ciężkiej próby.
Literatura uzupełniająca:
T. Perrotto, NASA’s Gravity Probe B Confirms Two Einstein Space-Time Theories, [online: www.nasa.gov/mission_pages/gpb/gpb_results.html];
J. Overduin, Spacetime and Spin, [online: https://einstein.stanford.edu/SPACETIME/spacetime4.html];
E. Reich, Troubled probe upholds Einstein, [online: http://www.nature.com/news/2011/110510/full/473131a.html];
L. Schiff, Motion of a gyroscope according to Einstein’s theory of gravitation, [online: https://einstein.stanford.edu/content/sci_papers/papers/Schiff_PNAS-1960.pdf].
podpis-czarny

  • bleblak

    “Pierw­szych wery­fi­ka­cji OTW docze­kało się już po kilku latach. Kluczowe były tu dzia­ła­nia ambit­nego Arthura Edding­tona”

    A pierwsza nie była sprawa precesji orbity mer­ku­rego?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Trudno byłoby mi się zgodzić z takim sta­no­wi­skiem. Wiemy, że precesja Mer­ku­rego spędzała sen z powiem wielu astro­no­mom i fizykom już w czasach przede­in­ste­inow­skich, a i samego Alberta napro­wa­dzała na potrzebę stwo­rze­nia nowego modelu gra­wi­ta­cji. W tym przy­padku, raczej nie nazwał­bym wery­fi­ka­cją efektu, znanego jeszcze przed ukuciem samej teorii. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mause

    Nie­rów­ność nie mogła być w tamtym przy­padku mniejsza niż miliar­dowa część cen­ty­me­tra? to 1E-11m -część średnicy powłok elek­tro­no­wych. Podobnie, 40msec arc = 1/57/60/60/1000*40 = 1.95E-7 rad. Z odle­gło­ści 10km będzie to prawie 2mm. Włos jest 100 razy cieńszy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Masz zupełną rację, a teraz drapię się po głowie i nie pamiętam dlaczego tak napi­sa­łem (tekst ten powstał kilka miesięcy temu i leżał w zamra­żarce). Zwłasz­cza, że w moim tekście o HST wspo­mi­nam o nie­rów­no­ściach rzędu tysięcz­nych części metra. Już popra­wi­łem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

    Juz w roku 1972/73 w Gdansku ist­nie­nie fal gra­wi­ta­cyj­nych zostalo udo­ku­men­to­wane foto­gra­ficz­nie. W 1988r w celu ochrony autor­skiej odkrycie to wraz z metoda zostalo opa­ten­to­wa­new Urzedzie Paten­to­wym w Mona­chium / Niemcy pod nr P 38 34 885.3 Tresc patentu i ujecia foto­gra­ficzne mozna zobaczyc pod http://www.gravitational-waves.eu

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

      Bardzo ładnie opisane, ale wydaje się, że to co pan wtedy obser­wo­wał było wynikiem drgań wewnątrz strugi wody. Krótka, równa struga przenosi fale podłużne, związane bądź z tarciem o wylot rury, bądź z drga­niami kranu lub zlewu. Działa jak rezo­na­tor i szybko powstaje w niej fala stojąca, powo­du­jąca lekkie zwężenie i posze­rze­nie strugi. Obser­wo­wane nie­re­gu­larne zmiany wynikały z nie­rów­no­ści prze­pływu i drgań.

      Podobne fale ale na tyle duże, że widać je gołym okiem, powstają gdy w cienką strugę włożymy palec, tak aby znaj­do­wał się w odle­gło­ści 2–3 cm od wylotu. Wówczas fale w tym krótkim odcinku strugi są krótkie i mają na tyle dużą ampli­tudę, że widać je wyraźnie. W pańskim przy­padku struga miała kil­ka­na­ście cen­ty­me­trów długości, stąd inna długość fali, i moż­li­wość zaob­ser­wo­wa­nia tylko w spe­cy­ficz­nych warun­kach oświe­tle­nia.
      Będę próbował odtwo­rzyć to w łazience przy pomocy latarki.

      Tak że zaob­ser­wo­wany przez pana efekt był bez wąt­pie­nia ciekawy, ale nie miał związku z falami gra­wi­ta­cyj­nymi. Gdyby oscy­la­cje o skali możliwej do zaob­ser­wo­wa­nia w tak dużej skali fak­tycz­nie wystę­po­wały, to fale gra­wi­ta­cyjne wykryto by kilka dekad temu w tracie różnych testów.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zauwaz, ze to co opi­su­jesz powoduje to, ze okres takiej sinu­so­idy powinien sie wydluzac na calej dlugosci prze­plywu lami­nar­nej strugi wody (prawo ciazenia). Lecz tak nie bylo.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kuba

      Dlaczego nie zrobiłeś tego, o co Cię prosił prof. Weber, czyli nie opu­bli­ko­wa­łeś swoich badań w recen­zo­wa­nym cza­so­pi­śmie naukowym?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Wysy­la­lem na wszyst­kie strony Swiata, lecz bylo brak odpo­wie­dzi i sta­no­wi­ska. Dzis wpro­wa­dzi­lem na omawiana strone inter­ne­towa jako uzu­pel­nie­nie symu­la­cje kom­pu­te­rowa — tak jak to widac bylo w 1972/73. Lecz w rze­czy­wi­sto­sci bylo to piek­niej­sze. Do dzis nie podjeto zadnych krokow aby to zjawisko powto­rzyc i zana­li­zo­wac. Dokladny opis takiego urza­dze­nia jest w moim patencie DE 38 34 885.3 i mozna opis zobaczyc na moich stronach inter­ne­to­wych. To co widzia­lem wie­lo­krot­nie nie bylo zadnymi drga­niami mecha­nicz­nymi. Przeplyw wody musi byc kom­plet­nie lami­narny i oswie­tle­nie tej strugi spo­la­ry­zo­wane slo­neczne. Wedlug mnie jest to indu­ko­wa­nie fali gra­wi­ta­cyj­nej w oddzia­ly­wa­niu Ziemia-Slonce w plynacej lami­nar­nie strudze wody widoczne w godz. 9–10 rano.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Jeśli wysłałeś to, co napi­sa­łeś na stronie, to nie dziwię się, że nie było odzewu. Z tego w żaden sposób nie wynika, że kształt strugi obrazuje fale gra­wi­ta­cyjne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zobacz w youtube pod https://www.youtube.com/watch?v=RPNUi1pRSlc 5min 49 sek do 5 min 51. Przed­sta­wiono animacje tej fali.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Animacja fali trochę podobna. Ale z tego nadal w żaden sposób nie wynika, że obser­wo­wa­łeś fale gra­wi­ta­cyjne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Napi­sa­lem na moich stronach, ze w rzy­czy­wi­sto­sci obraz fali byl piek­niej­szy jak na mojej animacji. Musial­bym znac formule mate­ma­tyczna tej fali aby dokonac animacji poprzez pro­gra­mo­wa­nie w Visual Basic i wywolac makro w pro­gra­mie CAD. Stad animacja jest odlegle podobna.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zeby kazdy z Was zobaczyl na zywo ta “wijaca” sie troj­wy­mia­rowa sinu­so­ide to kazdy z Was od razu krzyknal by — fala gra­wi­ta­cyjna. To byly zadne drgania mecha­niczne jak jeden z kolegow probowal to skwi­to­wac. Naprawde zyczenie moje jest aby to zjawisko po raz wtory i wie­lo­krot­nie zostalo odtwo­rzone. W 1972/73 brak bylo wideo oraz nie mialem kolo­ro­wego filmu foto­gra­ficz­nego. W tym domu w Gdansku juz od 40 lat nie mieszkam w prze­ciw­nym razie powto­rzyl­bym ta obser­wa­cje. Czy uklad Ziemia-Slonce lub silny slup row­no­le­glych promieni slo­necz­nych mial zna­cze­nie? Mysle, ze tak i bez powto­rze­nia tego doswiad­cze­nia nie uzyskamy odpo­wie­dzi. Jestem pewny, ze oswie­tle­nie wiazka lasera nie da tego efektu. Ci koledzy co maja dostep na swoich uczel­niach do urzadzen lase­ro­wych na pewno tej obser­wa­cji nie powtorza.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        To nie jest kwestia koloru, oświe­tle­nia, ani jakości filmu. Gdybym zobaczył tą falę, to na pewno bym nie powie­dział, że to fala gra­wi­ta­cyjna — bo na jakiej niby pod­sta­wie miałbym tak powie­dzieć? W tym co piszesz NIC nie łączy kształtu strugi z falami gra­wi­ta­cyj­nymi.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

        Fale gra­wi­ta­cyjne podró­żują z pręd­ko­ścią światła. Gdyby w miejscu prze­cho­dze­niu fali struga wody ulegała odkształ­ce­niu, nie zoba­czyłby pan tego właśnie z powodu tej pręd­ko­ści prze­su­wa­nia się “grzbie­tów” fal. 

        Nie widzę aby w jakiś sposób wyklu­czył pan że zała­ma­nia strugi mają inną przy­czynę niż fale gra­wi­ta­cyjne. Zakłada pan to z góry. A tym­cza­sem może to być wynik wspo­mnia­nych drgań. w końcu nie miał pan w domu ide­al­nego kranu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Arctic Haze

        Nie bardzo rozumiem, czemu jedynym miejscem gdzie te fale mają się objawiać jest Gdańsk-Oliwa. Owszem, to magiczne miejsce ale fale gra­wi­ta­cyjne prze­ni­kają przez Ziemię prak­tycz­nie jak przez próżnię (dlatego tak trudno je wykryć) zatem powinny być wykry­walne również w Hamburgu.

        Mam tez drugą wąt­pli­wość. Z Pana opisu wydaje się, że w Oliwie fale gra­wi­ta­cyjne wystę­po­wały bez przerwy (przy­naj­mniej w okresie pana badań). Co zatem było ich źródłem?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zgla­sza­lem na pismie do insty­tu­cji zaj­mu­ja­cymi sie tymi zja­wi­skami, takze nie­wy­ja­snio­nymi. Poniewaz ukazanie tej fali w skali makro przeczy obli­cze­niom Ein­ste­ina, z ktorego wynika ze jej ampli­tuda jest rzedu 10 do minus 17 m, stad a’priori odrzuca sie jaka­kol­wiek mysl, ze jest inaczej. Zjawisko mozna przy podanych warun­kach ukazac wszedzie na Ziemi. Jezeli wydaje sie miliardy dol. na takie urza­dze­nia jak LIGO, GEO600, LISA i inne to odtwo­rze­nie mej obser­wa­cji jest nie­sly­cha­nie znikome. Moja owczesna obser­wa­cja jest oparta na wplywie gra­wi­ta­cyj­nego oddzia­ly­wa­nia w ukladzie Slonce-Ziemia. Miesz­ka­jac w HH w czyn­szowce nie mam warunkow do odtwo­rze­nia tego zjawiska. W opisie nie podalem dlaczego zglo­si­lem jako patent w Urzedzie Paten­to­wym w Mona­chium tylko zasy­gna­li­zo­wa­lem o pro­ble­mach poli­tycz­nych w HH zwia­za­nych po tym jak staralem sie uzyskac adres prof. Webera w Kon­su­la­cie USA w Hamburgu. Sprawe pro­wa­dzila pro­ku­ra­tura nie­miecka. Nie chce gmatwac meritum sprawy dot. opisu zjawiska. Widac, ze komus zalezalo aby sprawie ukrecic glowe. To tyle i nie bede dalej pogle­biac tej sprawy. W 2016 pro­bo­wano na Poli­tech­nice Rze­szow­skiej przy pomocy rubi­no­wego lasera odtwo­rzyc to zjawisko lecz nie uzyskano zadnego obrazu jakie­go­kol­wiego prze­biegu fali.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Henryk Krze­miń­ski

    Podczas
    zapo­zna­wa­nia się z ogólną teorią względno

    ści odkryłem w niej pewną słabość. Albert
    Einstein

    założył w niej, iż nie można bez odnie­sie­nia
    się do

    zewnętrz­nego obser­wa­tora ustalić jakiemu
    rodzajo–

    wi ruchu podlega np. rakieta poru­sza­jąca się
    z przy–

    śpie­sze­niem g, czy winda unosząca się z
    pręd­ko­ścią v.

    Podobnie jest z rakietą poru­sza­jącą się z
    pręd­ko­ścią v,

    lub windą spa­da­jącą swo­bod­nie w polu
    gra­wi­ta­cyj–

    nym. Nie­moż­li­wym jest także usta­le­nie
    pręd­ko­ści,

    przy­śpie­szeń czy kierunku w którym się
    prze­mieszcz–

    ają. Udało się mi odkryć, iż te wszyst­kie
    dane można

    uzyskać bez odwo­ły­wa­nia się do obser­wa­tora
    zewnę–

    trznego.

    Pra­gnął­bym poznać opinię na tą kwestię. Czy
    w tej

    sytuacji wyli­cze­nia i wnioski, które
    wycią­gnął uczony

    posia­dają jakąś wartość logiczną i naukową
    czy też

    nie?.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Garbus

      Ale tak serio? Ile lat stu­diu­jesz te prace Ein­ste­ina? Zdajesz sobie sprawę że oparto o nie nie­zli­czone ilości prac nauko­wych i mierzyli się z nimi naj­wy­bit­niejsi naukowcy którzy pędzili nad tym życie i wielu pró­bo­wało bez skutku tezy STW i OTW obalać? Więc przede wszyst­kim sprawdź może czy Twoje poglądy już nie zostały przez kogoś opu­bli­ko­wane i zre­cen­zo­wane.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krze­miń­ski

        Ja się tylko zasta­na­wiam, czy fakt, iż można wykazać różnicę pomiędzy dzia­ła­niem pola
        gra­wi­ta­cyj­nego a oddzia­ły­wa­niem przy­śpie­sze­nia na materię może mieć wpływ na usta­le­nia
        OTW. Jest to przecież fun­da­ment, na którym uczony zbudował swoją teorię. Proszę również nie trak­to­wać uczonych jako osoby nie­omylne. OTW jest nadal tylko teorią.
        Odnosząc się do STW mogę Panu łatwo wykazać, iż zacny uczony wcale nie udo­wod­nił
        przy­śpie­sze­nia czasu w obiek­tach poru­sza­ją­cych się z pręd­ko­ściami rela­ty­wi­stycz­nymi.
        Nie oznacza to wcale, że takie zjawisko fizyczne nie ma miejsca.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Jak bez punktu odnie­sie­nia i oczy­wi­ście nie biorąc pod uwagę pogrze­ba­nego eteru, można by osiągnąć to co postu­lu­jesz?
        Druga rzecz. Naprawdę proszę… http://www.kwantowo.pl/2016/02/01/hipoteza-to-nie-teoria-zapamietaj/ Ledwie kilka tygodni temu prosiłem, ape­lo­wa­łem. Oczy­wi­ście, że OTW jest teorią, AŻ teorią i nią zawsze zostanie, bo niczym innym być nie może.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krze­miń­ski

        Zapew­niam Pana, iż jest to możliwe.Pracuje obecnie nad pewnym szerszym zagad­nie­niem, gdzie między innymi wykażę również prze­kra­cza­nie pręd­ko­ści
        światła. Muszę jednak pozbyć tego nie­zno­śnego obser­wa­tora. Moja umie­jęt­ność
        roz­wa­ża­nia tych wszyst­kich metod mate­ma­tycz­nych, które zasto­so­wał Albert E.
        jest ogromnie skromna. Dlatego zwracam się do czy­tel­ni­ków nie­któ­rych blogów
        aby skon­fron­to­wali wpływ moich założeń na OTW. Zmieni to jej wyli­cze­nia, czy nie
        będzie posia­dało żadnego wpływu na jej treść.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Skąd możesz wiedzieć co wykażesz, jeśli nawet nic nie zacząłeś?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krze­miń­ski

        Nie bardzo rozumiem pytanie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Arctic Haze

        Czy już Pan zro­zu­miał?

        Ocze­ku­jemy z nie­cier­pli­wo­ścią ogło­sze­nia wyników tych badań!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krze­miń­ski

        Nie zmie­ni­łem mojego poglądu na doko­na­nia A. Ein­ste­ina , lecz jeszcze bardziej go zra­dy­ka­li­zo­wa­łem. Uważam obecnie, iż jest on osobą, która skie­ro­wała naukę na manowce.Nie winię w tym dzia­ła­niu jego osoby, lecz wielkie rzesze uczonych na całym świecie, którzy nie posia­dali dosyć odwagi, aby to przerwać.
        Z powody braku jakiegoś sen­sow­nego zajęcia skupiam się nad wyja­śnie­niem zjawiska bez­wład­no­ści, gra­wi­ta­cji i masy.Zorientowałem się, że nikt nie potrafił jeszcze w prosty sposób wytłu­ma­czyć zjawiska bez­wład­no­ści.

        W dniu 9 czerwca 2017 14:34 użyt­kow­nik Disqus napisał:

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Arctic Haze

        Można sobie uważać co się chce ale nie zmieni to faktu, że Ogólna Teoria Względ­no­ści prze­cho­dzi śpie­wa­jąco test za testem. Ostatnio nawet w tym tygodniu:
        http://www.geekweek.pl/aktualnosci/30455/nowe-potwierdzenie-teorii-wzglednosci

        Nawiasem mówiąc pytałem Pana o ogło­sze­nia wyników obliczeń, nie poglądy. Czyli jak rozumiem z obliczeń nic nie wyszło?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Sta­ni­sław Mił­kow­ski

        Da się w pewnych szcze­gól­nych przy­pad­kach wykazać różnicę pomiędzy przy­spie­sze­niem zwykłym a gra­wi­ta­cyj­nym (np przy zwykłym przy­spie­sza­niu nie wystę­pują siły pływowe, przy gra­wi­ta­cyj­nym są obecne). Tyle tylko, że nie­roz­róż­nial­ność tych układów była podstawą dla wyobraźni Ein­ste­ina, two­rzą­cego OTW, nie jest nato­miast postu­la­tem OTW (czyli nie musi być speł­niona, aby OTW była praw­dziwa).

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • szcze­pan1

    baju baju Einstein śliwki rwie, a in0 ich dwie

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0