Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 25

Artykuły

Najpiękniejsza weryfikacja ogólnej teorii względności

10th Lut '16

Wielu fizyków nazywa szczególną i ogólną teorię względności najlepiej udokumentowanymi teoriami nowoczesnej nauki. Trudno się nie zgodzić. Monumentalna idea Einsteina, mimo stopnia swojej złożoności przetrwała już stulecie wymagających testów i badań. Do najbardziej wyrafinowanych spośród nich, należy bez wątpienia misja Gravity Probe B.

Powtórka z OTW

Gra­wi­tacja w wydaniu ein­ste­inow­skim, mimo wcze­śniej­szego, spek­ta­ku­lar­nego sukcesu szcze­gólnej teorii względ­ności, nie została przyjęta zbyt ciepło. Tak się bowiem złożyło, że wielkie bry­tyj­skie ośrodki naukowe nie­chętnie spo­glą­dały na próby zde­wa­lu­owania spu­ścizny Izaaka Newtona. Śmiała hipoteza Alberta Ein­steina zakła­dała (jak na pewno wiecie) nie­ro­ze­rwalne sple­cenie czasu oraz prze­strzeni. Co jeszcze istot­niejsze, prze­wi­dy­wała znie­kształ­canie tego nowa­tor­skiego kon­struktu, nastę­pu­jące pod naporem masy. Jako, że zasad­niczo wszech­świat zawiera w sobie trochę materii  sieć cza­so­prze­strzeni wła­ściwie nigdy nie jest gładka. Gdybyśmy mogli ją poko­lo­rować i zobaczyć, dostrze­gli­byśmy nie­zli­czone ilości zmarsz­czek, fałd i krzywizn.

Tylko co z tego wynika? Obecne w rów­na­niach Ein­steina elementy (zwane przez mądrych ludzi ten­so­rami krzywizn) mówiąc naj­ogól­niej opisują efekty pływowe. Pływy naj­czę­ściej koja­rzymy ze zbior­ni­kami wodnymi, ale w tym przy­padku mamy do czy­nienia z pływami, falami i krzy­wi­znami powsta­łymi na struk­turze cza­so­prze­strzeni. Bodaj naj­bar­dziej krzy­kliwy przejaw tego zjawiska spotkamy w pobliżu układów podwój­nych czarnych dziur bądź gwiazd neu­tro­no­wych. Taniec tak gęstych i masyw­nych obiektów, totalnie roz­beł­tuje cza­so­prze­strzeń (dokonano nawet pomiarów tych gra­wi­ta­cyj­nych zawi­rowań, ale zostawmy to na kiedy indziej). Zasada brzmi nastę­pu­jąco: im masyw­niejsze jest ciało tym mocniej napina kosmiczne prze­ście­radło, a to z kolei rzutuje na tra­jek­torie innych pobli­skich ciał. Tak mniej więcej działał nowy model gra­wi­tacji, powstały w głowie Ein­steina.

Pierw­szych wery­fi­kacji OTW docze­kało się już po kilku latach. Kluczowe były tu dzia­łania ambit­nego Arthura Edding­tona, który zapla­nował wyjazd na maleńką wysepkę w oko­li­cach równika, w celu dokładnej obser­wacji cał­ko­wi­tego zaćmienia Słońca. Anglik stwier­dził, że jeśli młody Einstein nie zwa­riował i prze­strzeń wokół masyw­nych obiektów (a naj­bliższy nam masywny obiekt to Słońce) jest zakrzy­wiana, to prze­la­tu­jące przez ten obszar fotony powinny to ujawnić. Drobną defor­mację obrazu gwiazd widocz­nych w pobliżu tarczy sło­necznej, udało się zare­je­strować podczas zaćmienia w 1919 roku. Wtedy właśnie OTW otrzy­mała prze­pustkę do nauko­wego main­streamu. Obecnie zjawisko soczew­ko­wania gra­wi­ta­cyj­nego  bo tak je nazywamy  nie budzi już żadnych emocji, zaś współ­cześni astro­no­mowie stykają się z nim i je wyko­rzy­stują niemal na co dzień.

Wleczenie czasoprzestrzeni

Obser­wacja Edding­tona była zde­cy­do­wanie zbyt prosta. Teoria mająca opisywać dzia­łanie całego wszech­świata w skali makro­sko­powej, powinna być pod­da­wana kolejnym, naj­bar­dziej wymyślnym i bez­li­to­snym próbom – i tak też się działo. Pro­po­zycje testów były i nadal są nad­sy­łane z całego świata. Jedna z nich okazała się na tyle ambitna i pechowa, że od złożenia pierw­szych szkiców do jej reali­zacji musiało minąć ponad 40 lat.

Szalony plan powstał w głowach trzech naukowców ze Stanford – Leonarda Schiffa, Williama Fair­banka, Roberta Cannona – którzy zapra­gnęli dowieść „fizycz­ności” płótna cza­so­prze­strzeni. Jeżeli ein­ste­inow­skie równania były poprawne, w pobliżu wiru­ją­cych masyw­nych ciał powinien wystę­pować efekt wle­czenia, czy też cią­gnięcia za sobą prze­strzeni. Obrazowo wyjaśnił to, doko­op­to­wany później do projektu Francis Everitt, stosując słodkie porów­nanie.
„Wyobraźcie sobie Ziemię tak, jak gdyby była zanu­rzona w miodzie. Gdy planeta się obraca, miód blisko niej będzie ulegać skrę­ceniu, i to samo dzieje się z prze­strzenią i czasem.”
— Francis Everitt

Ale, ale. Ziemia, choć wydaje nam się całym światem i łaskawie trzyma nas przy swojej powierzchni, w kosmicznej skali wiel­kości pozo­staje zaledwie maleńką kru­szynką, nie­wy­wie­ra­jącą zbyt spek­ta­ku­lar­nych efektów gra­wi­ta­cyj­nych. Zmie­rzenie, dosłownie mikro­sko­pij­nego wle­czenia cza­so­prze­strzeni, wymagało zatem osza­ła­mia­jąco dokład­nego sprzętu. 

Od lewej: Debra, Fairbank, Everitt i Cannon z wstępnym modelem Gravity Probe B.

Niech mnie kule biją!

Schiff opu­bli­kował w 1960 roku na łamach Physical Review dwa śmiałe artykuły: o „Moż­li­wych nowa­tor­skich eks­pe­ry­men­tach testu­ją­cych ogólną teorię względ­ności” oraz o „Ruchu żyro­skopów według teorii gra­wi­tacji Ein­steina”. Prze­ko­nywał w nich, iż do zała­twienia sprawy i ujaw­nienia skrę­cania prze­strzeni wystarczy zwykły żyroskop. No może nie do końca zwykły, bo nieco bardziej roz­bu­do­wany i o wiele dokład­niejszy niż zabawka z jaką mogli­ście się zetknąć w szkole. W prze­ciętnym żyro­skopie wirujący z odpo­wiednio dużą pręd­ko­ścią krążek dąży do zacho­wania kierunku osi obrotu. Instru­ment ze Stanford miał być złożony nie z pła­skiego dysku lecz z czterech wiru­ją­cych kul, zamon­to­wa­nych nie na meta­lowej kon­strukcji, lecz lewi­tu­ją­cych w prze­strzeni przy wyko­rzy­staniu efektu nad­prze­wod­nictwa. Tak dopiesz­czony żyroskop zamie­rzano wysłać na orbitę oko­ło­ziemską wraz z czymś na kształt tele­skopu kosmicz­nego. Teraz naj­lepsze. Oś obrotu kul miała być wyce­lo­wana w odległą gwiazdę, lecz zakła­dając abso­lutną popraw­ność założeń OTW, po jakimś czasie wleczona przez naszą planetę prze­strzeń powinna lekko odchylić żyro­skopy, przez co gwiazda „ucie­kłaby” z celow­nika. Ale uwaga: mowa o anomalii rzędu tysięcz­nych części stopnia. Jak się pewnie domy­ślacie, sprzęt prze­zna­czony do tak deli­kat­nego doświad­czenia musiał być ska­li­bro­wany z nie­spo­ty­kaną dokład­no­ścią. 

Zasada dzia­łania Gravity Probe B (za: „Poza kosmosem”).

Może pamię­tacie jak w tekście poświę­conym Kosmicz­nemu Tele­sko­powi Hubble’a, chwa­liłem nad­ludzką precyzję z jaką wykonano jego 2,5 metrowe zwier­ciadło? Nie­rów­ność nie mogła być w tamtym przy­padku mniejsza niż tysięczne części cen­ty­metra. Naprawdę trudno sobie wyobrazić twór ludzkich rąk wykonany z jeszcze większą pie­czo­ło­wi­to­ścią. A jednak! Nie­do­sko­na­łość powle­czo­nych niobem kwar­co­wych kul kosmicz­nego żyro­skopu, nie prze­kro­czyła kilku nano­me­trów! Innymi słowy nie­rów­ności były porów­ny­walne z gru­bo­ścią helisy DNA. Przez długi czas żyro­skopy ze Stanford dzier­żyły tytuł naj­gład­szych oraz naj­bar­dziej kuli­stych obiektów na świecie (gładsze kule krzemu uzyskano zaledwie kilka lat temu). Poza samymi żyro­sko­pami, misja wymagała wielu innych cudów inży­nierii, które umoż­li­wi­łyby m.in. obni­żenie tem­pe­ra­tury poniżej 1,9 K, zmniej­szenie ciśnienia poniżej miliar­dowej części Pa, oraz wyeli­mi­no­wanie pola magne­tycz­nego. Gdy Leonard Schiff prze­lewał na papier swoje marzenia, więk­szość z koniecz­nych do ich reali­zacji tech­no­logii jeszcze nie istniała.
kulka gpbRoz­en­tu­zja­zmo­wani fizycy ofi­cjalnie roz­po­częli Stanford Rela­ti­vity Gyro­scope Expe­ri­ment w 1961 roku. Wiedząc, że wciąż nie­opie­rzona NASA raczej nie jest jeszcze gotowa na to wyzwanie, zdro­wo­roz­sąd­kowo dopusz­czali pięcio, może dzie­się­cio­letnią obsuwę. Były to niestety marzenia ściętej głowy. Sama batalia o wstępne fundusze i zatwier­dzenie projektu trwała trzy lata. Później misję… zawie­szono. I po jakimś czasie wzno­wiono. Znów zawie­szono. Wzno­wiono i zmie­niono nazwę na Gravity Probe B. Zawie­szono. Wzno­wiono… Zabawa trwała aż do początków następ­nego stulecia, czego nie prze­wi­dy­wali nawet w swych naj­gor­szych kosz­ma­rach pomy­sło­dawcy. Nawiasem mówiąc, tylko Robert Cannon dożył momentu wysłania sprzętu na orbitę.

Lepiej późno niż wcale

Rakieta Delta II wystar­to­wała z Van­den­berg w Kali­fornii wiosną 2004 roku. Satelita o słusz­nych roz­mia­rach 6,5 x 2,5 metra znalazł się na wyso­kości 640 kilo­me­trów, okrą­żając glob w nieco ponad półtorej godziny. Nowy, odmło­dzony zespół Gravity Probe B czekał na wyniki wiel­kiego testu z zapartym tchem. Obser­wo­wanie dryfu osi żyro­skopów wyce­lo­wa­nych w oddaloną o 350 lat świetl­nych IM Pegasi zajęło 13 miesięcy, podczas których doko­ny­wano po dwa pomiary na dobę. Obli­czenia naka­zy­wały spo­dziewać się odchy­lenia w oko­li­cach 40 mili­se­kund kątowych, przy czym jedna mili­se­kunda oznacza roz­warcie o grubości ludz­kiego włosa widoczne z ponad 10 kilo­me­trów.

Gdy przyszła pora na ogło­szenie wstęp­nych wyników, uczonych oblał zimny pot: żyro­skopy nie zacho­wy­wały się tak jak powinny. Nie dość, że wiele insty­tucji nauko­wych spo­glą­dało z zawiścią na drogi, z ich per­spek­tywy zbędny eks­pe­ry­ment, to jeszcze mogło okazać się, że 750 milionów dolarów wyrzu­cono w błoto. NASA odmówiła wyło­żenia funduszy na wyspe­cja­li­zo­waną analizę kosz­marnie zanie­czysz­czo­nych danych. Z ratun­kiem przybyło dwóch boha­terów – co prawda nie na białych koniach, ale za to z wiel­gach­nymi waliz­kami pełnymi gotówki. Pierw­szym był Turki al-Saud – sau­dyjski filan­trop, absol­went Uni­wer­sy­tetu Stan­forda; drugim nato­miast prezes potęż­nego przed­się­bior­stwa kre­dy­to­wego Capital One, Richard Fairbank… Syn Williama Fair­banka, jednego z pomy­sło­dawców przed­się­wzięcia. Trzeba przyznać, że biz­nesmen złożył nie­sa­mo­wity hołd swojemu sta­rusz­kowi.

W dużej mierze dzięki datkom obu dobro­czyńców, do 2008 roku udało się uzyskać mia­ro­dajne wyniki obser­wacji. Żyro­skopy potwier­dziły z dokład­no­ścią do 8 mili­se­kund kątowych, iż Ziemia obra­cając się wokół własnej osi, istotnie wlecze za sobą cza­so­prze­strzeń .
„Opra­co­wanie Gravity Probe B było naszym naj­więk­szym wyzwa­niem, wyma­ga­jącym umie­jętnej inte­gracji naj­now­szych dostęp­nych tech­no­logii. Nie osią­gnę­li­byśmy tego sukcesu bez uni­kalnej, dłu­go­ter­mi­nowej współ­pracy, jaką udało się osiągnąć między Uni­wer­sy­tetem Stan­forda, Lockheed Martin i NASA.”
— Francis Everitt

W ten sposób zakoń­czyła się jedna z naj­dłuż­szych (prawie pół wieku!) i naj­bar­dziej pecho­wych misji nauko­wych w dziejach NASA. Nato­miast monu­men­talna teoria Ein­steina, wyszła bez szwanku już z kolejnej ciężkiej próby.
Literatura uzupełniająca:
T. Perrotto, NASA’s Gravity Probe B Confirms Two Einstein Space-Time Theories, [online: www.nasa.gov/mission_pages/gpb/gpb_results.html];
J. Overduin, Spacetime and Spin, [online: https://einstein.stanford.edu/SPACETIME/spacetime4.html];
E. Reich, Troubled probe upholds Einstein, [online: http://www.nature.com/news/2011/110510/full/473131a.html];
L. Schiff, Motion of a gyroscope according to Einstein’s theory of gravitation, [online: https://einstein.stanford.edu/content/sci_papers/papers/Schiff_PNAS-1960.pdf].
podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • bleblak

    „Pierw­szych wery­fi­kacji OTW docze­kało się już po kilku latach. Kluczowe były tu dzia­łania ambit­nego Arthura Edding­tona”

    A pierwsza nie była sprawa precesji orbity mer­ku­rego?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Trudno byłoby mi się zgodzić z takim sta­no­wi­skiem. Wiemy, że precesja Mer­ku­rego spędzała sen z powiem wielu astro­nomom i fizykom już w czasach przede­in­ste­inow­skich, a i samego Alberta napro­wa­dzała na potrzebę stwo­rzenia nowego modelu gra­wi­tacji. W tym przy­padku, raczej nie nazwałbym wery­fi­kacją efektu, znanego jeszcze przed ukuciem samej teorii. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mause

    Nie­rów­ność nie mogła być w tamtym przy­padku mniejsza niż miliar­dowa część cen­ty­metra? to 1E-11m –część średnicy powłok elek­tro­no­wych. Podobnie, 40msec arc = 1/57/60/60/1000*40 = 1.95E-7 rad. Z odle­głości 10km będzie to prawie 2mm. Włos jest 100 razy cieńszy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Masz zupełną rację, a teraz drapię się po głowie i nie pamiętam dlaczego tak napi­sałem (tekst ten powstał kilka miesięcy temu i leżał w zamra­żarce). Zwłaszcza, że w moim tekście o HST wspo­minam o nie­rów­no­ściach rzędu tysięcz­nych części metra. Już popra­wiłem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

    Juz w roku 1972/73 w Gdansku ist­nienie fal gra­wi­ta­cyj­nych zostalo udo­ku­men­to­wane foto­gra­ficznie. W 1988r w celu ochrony autor­skiej odkrycie to wraz z metoda zostalo opa­ten­to­wanew Urzedzie Paten­towym w Mona­chium / Niemcy pod nr P 38 34 885.3 Tresc patentu i ujecia foto­gra­ficzne mozna zobaczyc pod http://www.gravitational-waves.eu

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

      Bardzo ładnie opisane, ale wydaje się, że to co pan wtedy obser­wował było wynikiem drgań wewnątrz strugi wody. Krótka, równa struga przenosi fale podłużne, związane bądź z tarciem o wylot rury, bądź z drga­niami kranu lub zlewu. Działa jak rezo­nator i szybko powstaje w niej fala stojąca, powo­du­jąca lekkie zwężenie i posze­rzenie strugi. Obser­wo­wane nie­re­gu­larne zmiany wynikały z nie­rów­ności prze­pływu i drgań.

      Podobne fale ale na tyle duże, że widać je gołym okiem, powstają gdy w cienką strugę włożymy palec, tak aby znaj­dował się w odle­głości 2–3 cm od wylotu. Wówczas fale w tym krótkim odcinku strugi są krótkie i mają na tyle dużą ampli­tudę, że widać je wyraźnie. W pańskim przy­padku struga miała kil­ka­na­ście cen­ty­me­trów długości, stąd inna długość fali, i moż­li­wość zaob­ser­wo­wania tylko w spe­cy­ficz­nych warun­kach oświe­tlenia.
      Będę próbował odtwo­rzyć to w łazience przy pomocy latarki.

      Tak że zaob­ser­wo­wany przez pana efekt był bez wąt­pienia ciekawy, ale nie miał związku z falami gra­wi­ta­cyj­nymi. Gdyby oscy­lacje o skali możliwej do zaob­ser­wo­wania w tak dużej skali fak­tycznie wystę­po­wały, to fale gra­wi­ta­cyjne wykryto by kilka dekad temu w tracie różnych testów.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zauwaz, ze to co opi­su­jesz powoduje to, ze okres takiej sinu­soidy powinien sie wydluzac na calej dlugosci prze­plywu lami­narnej strugi wody (prawo ciazenia). Lecz tak nie bylo.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kuba

      Dlaczego nie zrobiłeś tego, o co Cię prosił prof. Weber, czyli nie opu­bli­ko­wałeś swoich badań w recen­zo­wanym cza­so­pi­śmie naukowym?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Wysy­lalem na wszystkie strony Swiata, lecz bylo brak odpo­wiedzi i sta­no­wiska. Dzis wpro­wa­dzilem na omawiana strone inter­ne­towa jako uzu­pel­nienie symu­lacje kom­pu­te­rowa – tak jak to widac bylo w 1972/73. Lecz w rze­czy­wi­stosci bylo to piek­niejsze. Do dzis nie podjeto zadnych krokow aby to zjawisko powto­rzyc i zana­li­zowac. Dokladny opis takiego urza­dzenia jest w moim patencie DE 38 34 885.3 i mozna opis zobaczyc na moich stronach inter­ne­to­wych. To co widzialem wie­lo­krotnie nie bylo zadnymi drga­niami mecha­nicz­nymi. Przeplyw wody musi byc kom­pletnie lami­narny i oswie­tlenie tej strugi spo­la­ry­zo­wane slo­neczne. Wedlug mnie jest to indu­ko­wanie fali gra­wi­ta­cyjnej w oddzia­ly­waniu Ziemia-Slonce w plynacej lami­narnie strudze wody widoczne w godz. 9–10 rano.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Jeśli wysłałeś to, co napi­sałeś na stronie, to nie dziwię się, że nie było odzewu. Z tego w żaden sposób nie wynika, że kształt strugi obrazuje fale gra­wi­ta­cyjne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zobacz w youtube pod https://www.youtube.com/watch?v=RPNUi1pRSlc 5min 49 sek do 5 min 51. Przed­sta­wiono animacje tej fali.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Animacja fali trochę podobna. Ale z tego nadal w żaden sposób nie wynika, że obser­wo­wałeś fale gra­wi­ta­cyjne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Napi­salem na moich stronach, ze w rzy­czy­wi­stosci obraz fali byl piek­niejszy jak na mojej animacji. Musialbym znac formule mate­ma­tyczna tej fali aby dokonac animacji poprzez pro­gra­mo­wanie w Visual Basic i wywolac makro w pro­gramie CAD. Stad animacja jest odlegle podobna.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zeby kazdy z Was zobaczyl na zywo ta „wijaca” sie troj­wy­mia­rowa sinu­soide to kazdy z Was od razu krzyknal by – fala gra­wi­ta­cyjna. To byly zadne drgania mecha­niczne jak jeden z kolegow probowal to skwi­towac. Naprawde zyczenie moje jest aby to zjawisko po raz wtory i wie­lo­krotnie zostalo odtwo­rzone. W 1972/73 brak bylo wideo oraz nie mialem kolo­ro­wego filmu foto­gra­ficz­nego. W tym domu w Gdansku juz od 40 lat nie mieszkam w prze­ciwnym razie powto­rzylbym ta obser­wacje. Czy uklad Ziemia-Slonce lub silny slup row­no­le­glych promieni slo­necz­nych mial zna­czenie? Mysle, ze tak i bez powto­rzenia tego doswiad­czenia nie uzyskamy odpo­wiedzi. Jestem pewny, ze oswie­tlenie wiazka lasera nie da tego efektu. Ci koledzy co maja dostep na swoich uczel­niach do urzadzen lase­ro­wych na pewno tej obser­wacji nie powtorza.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        To nie jest kwestia koloru, oświe­tlenia, ani jakości filmu. Gdybym zobaczył tą falę, to na pewno bym nie powie­dział, że to fala gra­wi­ta­cyjna – bo na jakiej niby pod­stawie miałbym tak powie­dzieć? W tym co piszesz NIC nie łączy kształtu strugi z falami gra­wi­ta­cyj­nymi.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zacie­ka­wiony

        Fale gra­wi­ta­cyjne podró­żują z pręd­ko­ścią światła. Gdyby w miejscu prze­cho­dzeniu fali struga wody ulegała odkształ­ceniu, nie zoba­czyłby pan tego właśnie z powodu tej pręd­kości prze­su­wania się „grzbietów” fal. 

        Nie widzę aby w jakiś sposób wyklu­czył pan że zała­mania strugi mają inną przy­czynę niż fale gra­wi­ta­cyjne. Zakłada pan to z góry. A tym­czasem może to być wynik wspo­mnia­nych drgań. w końcu nie miał pan w domu ide­al­nego kranu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Henryk Krze­miński

    Podczas
    zapo­zna­wania się z ogólną teorią względno

    ści odkryłem w niej pewną słabość. Albert
    Einstein

    założył w niej, iż nie można bez odnie­sienia
    się do

    zewnętrz­nego obser­wa­tora ustalić jakiemu
    rodzajo–

    wi ruchu podlega np. rakieta poru­sza­jąca się
    z przy–

    śpie­sze­niem g, czy winda unosząca się z
    pręd­ko­ścią v.

    Podobnie jest z rakietą poru­sza­jącą się z
    pręd­ko­ścią v,

    lub windą spa­da­jącą swo­bodnie w polu
    gra­wi­tacyj–

    nym. Nie­moż­liwym jest także usta­lenie
    pręd­kości,

    przy­śpie­szeń czy kierunku w którym się
    prze­mieszcz–

    ają. Udało się mi odkryć, iż te wszystkie
    dane można

    uzyskać bez odwo­ły­wania się do obser­wa­tora
    zewnę–

    trznego.

    Pra­gnąłbym poznać opinię na tą kwestię. Czy
    w tej

    sytuacji wyli­czenia i wnioski, które
    wycią­gnął uczony

    posia­dają jakąś wartość logiczną i naukową
    czy też

    nie?.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Garbus

      Ale tak serio? Ile lat stu­diu­jesz te prace Ein­steina? Zdajesz sobie sprawę że oparto o nie nie­zli­czone ilości prac nauko­wych i mierzyli się z nimi naj­wy­bit­niejsi naukowcy którzy pędzili nad tym życie i wielu pró­bo­wało bez skutku tezy STW i OTW obalać? Więc przede wszystkim sprawdź może czy Twoje poglądy już nie zostały przez kogoś opu­bli­ko­wane i zre­cen­zo­wane.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krze­miński

        Ja się tylko zasta­na­wiam, czy fakt, iż można wykazać różnicę pomiędzy dzia­ła­niem pola
        gra­wi­ta­cyj­nego a oddzia­ły­wa­niem przy­śpie­szenia na materię może mieć wpływ na usta­lenia
        OTW. Jest to przecież fun­da­ment, na którym uczony zbudował swoją teorię. Proszę również nie trak­tować uczonych jako osoby nie­omylne. OTW jest nadal tylko teorią.
        Odnosząc się do STW mogę Panu łatwo wykazać, iż zacny uczony wcale nie udo­wodnił
        przy­śpie­szenia czasu w obiek­tach poru­sza­ją­cych się z pręd­ko­ściami rela­ty­wi­stycz­nymi.
        Nie oznacza to wcale, że takie zjawisko fizyczne nie ma miejsca.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Jak bez punktu odnie­sienia i oczy­wi­ście nie biorąc pod uwagę pogrze­ba­nego eteru, można by osiągnąć to co postu­lu­jesz?
        Druga rzecz. Naprawdę proszę… http://www.kwantowo.pl/2016/02/01/hipoteza-to-nie-teoria-zapamietaj/ Ledwie kilka tygodni temu prosiłem, ape­lo­wałem. Oczy­wi­ście, że OTW jest teorią, AŻ teorią i nią zawsze zostanie, bo niczym innym być nie może.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krze­miński

        Zapew­niam Pana, iż jest to możliwe.Pracuje obecnie nad pewnym szerszym zagad­nie­niem, gdzie między innymi wykażę również prze­kra­czanie pręd­kości
        światła. Muszę jednak pozbyć tego nie­zno­śnego obser­wa­tora. Moja umie­jęt­ność
        roz­wa­żania tych wszyst­kich metod mate­ma­tycz­nych, które zasto­sował Albert E.
        jest ogromnie skromna. Dlatego zwracam się do czy­tel­ników nie­któ­rych blogów
        aby skon­fron­to­wali wpływ moich założeń na OTW. Zmieni to jej wyli­czenia, czy nie
        będzie posia­dało żadnego wpływu na jej treść.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Skąd możesz wiedzieć co wykażesz, jeśli nawet nic nie zacząłeś?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krze­miński

        Nie bardzo rozumiem pytanie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Sta­ni­sław Mił­kowski

        Da się w pewnych szcze­gól­nych przy­pad­kach wykazać różnicę pomiędzy przy­spie­sze­niem zwykłym a gra­wi­ta­cyjnym (np przy zwykłym przy­spie­szaniu nie wystę­pują siły pływowe, przy gra­wi­ta­cyjnym są obecne). Tyle tylko, że nie­roz­róż­nial­ność tych układów była podstawą dla wyobraźni Ein­steina, two­rzą­cego OTW, nie jest nato­miast postu­latem OTW (czyli nie musi być speł­niona, aby OTW była praw­dziwa).

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • szcze­pan1

    baju baju Einstein śliwki rwie, a in0 ich dwie

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0