Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 25

Artykuły

Najpiękniejsza weryfikacja ogólnej teorii względności

10th Lut '16

Wielu fizyków nazywa szczególną i ogólną teorię względności najlepiej udokumentowanymi teoriami nowoczesnej nauki. Trudno się nie zgodzić. Monumentalna idea Einsteina, mimo stopnia swojej złożoności przetrwała już stulecie wymagających testów i badań. Do najbardziej wyrafinowanych spośród nich, należy bez wątpienia misja Gravity Probe B.

Powtórka z OTW

Grawitacja w wydaniu einsteinowskim, mimo wcześniejszego, spektakularnego sukcesu szczególnej teorii względności, nie została przyjęta zbyt ciepło. Tak się bowiem złożyło, że wielkie brytyjskie ośrodki naukowe niechętnie spoglądały na próby zdewaluowania spuścizny Izaaka Newtona. Śmiała hipoteza Alberta Einsteina zakładała (jak na pewno wiecie) nierozerwalne splecenie czasu oraz przestrzeni. Co jeszcze istotniejsze, przewidywała zniekształcanie tego nowatorskiego konstruktu, następujące pod naporem masy. Jako, że zasadniczo wszechświat zawiera w sobie trochę materii  sieć czasoprzestrzeni właściwie nigdy nie jest gładka. Gdybyśmy mogli ją pokolorować i zobaczyć, dostrzeglibyśmy niezliczone ilości zmarszczek, fałd i krzywizn.

Tylko co z tego wynika? Obecne w równaniach Einsteina elementy (zwane przez mądrych ludzi tensorami krzywizn) mówiąc najogólniej opisują efekty pływowe. Pływy najczęściej kojarzymy ze zbiornikami wodnymi, ale w tym przypadku mamy do czynienia z pływami, falami i krzywiznami powstałymi na strukturze czasoprzestrzeni. Bodaj najbardziej krzykliwy przejaw tego zjawiska spotkamy w pobliżu układów podwójnych czarnych dziur bądź gwiazd neutronowych. Taniec tak gęstych i masywnych obiektów, totalnie rozbełtuje czasoprzestrzeń (dokonano nawet pomiarów tych grawitacyjnych zawirowań, ale zostawmy to na kiedy indziej). Zasada brzmi następująco: im masywniejsze jest ciało tym mocniej napina kosmiczne prześcieradło, a to z kolei rzutuje na trajektorie innych pobliskich ciał. Tak mniej więcej działał nowy model grawitacji, powstały w głowie Einsteina.

Pierwszych weryfikacji OTW doczekało się już po kilku latach. Kluczowe były tu działania ambitnego Arthura Eddingtona, który zaplanował wyjazd na maleńką wysepkę w okolicach równika, w celu dokładnej obserwacji całkowitego zaćmienia Słońca. Anglik stwierdził, że jeśli młody Einstein nie zwariował i przestrzeń wokół masywnych obiektów (a najbliższy nam masywny obiekt to Słońce) jest zakrzywiana, to przelatujące przez ten obszar fotony powinny to ujawnić. Drobną deformację obrazu gwiazd widocznych w pobliżu tarczy słonecznej, udało się zarejestrować podczas zaćmienia w 1919 roku. Wtedy właśnie OTW otrzymała przepustkę do naukowego mainstreamu. Obecnie zjawisko soczewkowania grawitacyjnego  bo tak je nazywamy  nie budzi już żadnych emocji, zaś współcześni astronomowie stykają się z nim i je wykorzystują niemal na co dzień.

Wleczenie czasoprzestrzeni

Obserwacja Eddingtona była zdecydowanie zbyt prosta. Teoria mająca opisywać działanie całego wszechświata w skali makroskopowej, powinna być poddawana kolejnym, najbardziej wymyślnym i bezlitosnym próbom – i tak też się działo. Propozycje testów były i nadal są nadsyłane z całego świata. Jedna z nich okazała się na tyle ambitna i pechowa, że od złożenia pierwszych szkiców do jej realizacji musiało minąć ponad 40 lat.

Szalony plan powstał w głowach trzech naukowców ze Stanford – Leonarda Schiffa, Williama Fairbanka, Roberta Cannona – którzy zapragnęli dowieść „fizyczności” płótna czasoprzestrzeni. Jeżeli einsteinowskie równania były poprawne, w pobliżu wirujących masywnych ciał powinien występować efekt wleczenia, czy też ciągnięcia za sobą przestrzeni. Obrazowo wyjaśnił to, dokooptowany później do projektu Francis Everitt, stosując słodkie porównanie.
„Wyobraźcie sobie Ziemię tak, jak gdyby była zanurzona w miodzie. Gdy planeta się obraca, miód blisko niej będzie ulegać skręceniu, i to samo dzieje się z przestrzenią i czasem.”
— Francis Everitt

Ale, ale. Ziemia, choć wydaje nam się całym światem i łaskawie trzyma nas przy swojej powierzchni, w kosmicznej skali wielkości pozostaje zaledwie maleńką kruszynką, niewywierającą zbyt spektakularnych efektów grawitacyjnych. Zmierzenie, dosłownie mikroskopijnego wleczenia czasoprzestrzeni, wymagało zatem oszałamiająco dokładnego sprzętu. 

Od lewej: Debra, Fairbank, Everitt i Cannon z wstępnym modelem Gravity Probe B.

Niech mnie kule biją!

Schiff opublikował w 1960 roku na łamach Physical Review dwa śmiałe artykuły: o „Możliwych nowatorskich eksperymentach testujących ogólną teorię względności” oraz o „Ruchu żyroskopów według teorii grawitacji Einsteina”. Przekonywał w nich, iż do załatwienia sprawy i ujawnienia skręcania przestrzeni wystarczy zwykły żyroskop. No może nie do końca zwykły, bo nieco bardziej rozbudowany i o wiele dokładniejszy niż zabawka z jaką mogliście się zetknąć w szkole. W przeciętnym żyroskopie wirujący z odpowiednio dużą prędkością krążek dąży do zachowania kierunku osi obrotu. Instrument ze Stanford miał być złożony nie z płaskiego dysku lecz z czterech wirujących kul, zamontowanych nie na metalowej konstrukcji, lecz lewitujących w przestrzeni przy wykorzystaniu efektu nadprzewodnictwa. Tak dopieszczony żyroskop zamierzano wysłać na orbitę okołoziemską wraz z czymś na kształt teleskopu kosmicznego. Teraz najlepsze. Oś obrotu kul miała być wycelowana w odległą gwiazdę, lecz zakładając absolutną poprawność założeń OTW, po jakimś czasie wleczona przez naszą planetę przestrzeń powinna lekko odchylić żyroskopy, przez co gwiazda „uciekłaby” z celownika. Ale uwaga: mowa o anomalii rzędu tysięcznych części stopnia. Jak się pewnie domyślacie, sprzęt przeznaczony do tak delikatnego doświadczenia musiał być skalibrowany z niespotykaną dokładnością. 

Zasada działania Gravity Probe B (za: „Poza kosmosem”).

Może pamiętacie jak w tekście poświęconym Kosmicznemu Teleskopowi Hubble’a, chwaliłem nadludzką precyzję z jaką wykonano jego 2,5 metrowe zwierciadło? Nierówność nie mogła być w tamtym przypadku mniejsza niż tysięczne części centymetra. Naprawdę trudno sobie wyobrazić twór ludzkich rąk wykonany z jeszcze większą pieczołowitością. A jednak! Niedoskonałość powleczonych niobem kwarcowych kul kosmicznego żyroskopu, nie przekroczyła kilku nanometrów! Innymi słowy nierówności były porównywalne z grubością helisy DNA. Przez długi czas żyroskopy ze Stanford dzierżyły tytuł najgładszych oraz najbardziej kulistych obiektów na świecie (gładsze kule krzemu uzyskano zaledwie kilka lat temu). Poza samymi żyroskopami, misja wymagała wielu innych cudów inżynierii, które umożliwiłyby m.in. obniżenie temperatury poniżej 1,9 K, zmniejszenie ciśnienia poniżej miliardowej części Pa, oraz wyeliminowanie pola magnetycznego. Gdy Leonard Schiff przelewał na papier swoje marzenia, większość z koniecznych do ich realizacji technologii jeszcze nie istniała.
kulka gpbRozentuzjazmowani fizycy oficjalnie rozpoczęli Stanford Relativity Gyroscope Experiment w 1961 roku. Wiedząc, że wciąż nieopierzona NASA raczej nie jest jeszcze gotowa na to wyzwanie, zdroworozsądkowo dopuszczali pięcio, może dziesięcioletnią obsuwę. Były to niestety marzenia ściętej głowy. Sama batalia o wstępne fundusze i zatwierdzenie projektu trwała trzy lata. Później misję… zawieszono. I po jakimś czasie wznowiono. Znów zawieszono. Wznowiono i zmieniono nazwę na Gravity Probe B. Zawieszono. Wznowiono… Zabawa trwała aż do początków następnego stulecia, czego nie przewidywali nawet w swych najgorszych koszmarach pomysłodawcy. Nawiasem mówiąc, tylko Robert Cannon dożył momentu wysłania sprzętu na orbitę.

Lepiej późno niż wcale

Rakieta Delta II wystartowała z Vandenberg w Kalifornii wiosną 2004 roku. Satelita o słusznych rozmiarach 6,5 x 2,5 metra znalazł się na wysokości 640 kilometrów, okrążając glob w nieco ponad półtorej godziny. Nowy, odmłodzony zespół Gravity Probe B czekał na wyniki wielkiego testu z zapartym tchem. Obserwowanie dryfu osi żyroskopów wycelowanych w oddaloną o 350 lat świetlnych IM Pegasi zajęło 13 miesięcy, podczas których dokonywano po dwa pomiary na dobę. Obliczenia nakazywały spodziewać się odchylenia w okolicach 40 milisekund kątowych, przy czym jedna milisekunda oznacza rozwarcie o grubości ludzkiego włosa widoczne z ponad 10 kilometrów.

Gdy przyszła pora na ogłoszenie wstępnych wyników, uczonych oblał zimny pot: żyroskopy nie zachowywały się tak jak powinny. Nie dość, że wiele instytucji naukowych spoglądało z zawiścią na drogi, z ich perspektywy zbędny eksperyment, to jeszcze mogło okazać się, że 750 milionów dolarów wyrzucono w błoto. NASA odmówiła wyłożenia funduszy na wyspecjalizowaną analizę koszmarnie zanieczyszczonych danych. Z ratunkiem przybyło dwóch bohaterów – co prawda nie na białych koniach, ale za to z wielgachnymi walizkami pełnymi gotówki. Pierwszym był Turki al-Saud – saudyjski filantrop, absolwent Uniwersytetu Stanforda; drugim natomiast prezes potężnego przedsiębiorstwa kredytowego Capital One, Richard Fairbank… Syn Williama Fairbanka, jednego z pomysłodawców przedsięwzięcia. Trzeba przyznać, że biznesmen złożył niesamowity hołd swojemu staruszkowi.

W dużej mierze dzięki datkom obu dobroczyńców, do 2008 roku udało się uzyskać miarodajne wyniki obserwacji. Żyroskopy potwierdziły z dokładnością do 8 milisekund kątowych, iż Ziemia obracając się wokół własnej osi, istotnie wlecze za sobą czasoprzestrzeń .
„Opracowanie Gravity Probe B było naszym największym wyzwaniem, wymagającym umiejętnej integracji najnowszych dostępnych technologii. Nie osiągnęlibyśmy tego sukcesu bez unikalnej, długoterminowej współpracy, jaką udało się osiągnąć między Uniwersytetem Stanforda, Lockheed Martin i NASA.”
— Francis Everitt

W ten sposób zakończyła się jedna z najdłuższych (prawie pół wieku!) i najbardziej pechowych misji naukowych w dziejach NASA. Natomiast monumentalna teoria Einsteina, wyszła bez szwanku już z kolejnej ciężkiej próby.
Literatura uzupełniająca:
T. Perrotto, NASA’s Gravity Probe B Confirms Two Einstein Space-Time Theories, [online: www.nasa.gov/mission_pages/gpb/gpb_results.html];
J. Overduin, Spacetime and Spin, [online: https://einstein.stanford.edu/SPACETIME/spacetime4.html];
E. Reich, Troubled probe upholds Einstein, [online: http://www.nature.com/news/2011/110510/full/473131a.html];
L. Schiff, Motion of a gyroscope according to Einstein’s theory of gravitation, [online: https://einstein.stanford.edu/content/sci_papers/papers/Schiff_PNAS-1960.pdf].
podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • bleblak

    „Pierwszych weryfikacji OTW doczekało się już po kilku latach. Kluczowe były tu działania ambitnego Arthura Eddingtona”

    A pierwsza nie była sprawa precesji orbity merkurego?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Trudno byłoby mi się zgodzić z takim stanowiskiem. Wiemy, że precesja Merkurego spędzała sen z powiem wielu astronomom i fizykom już w czasach przedeinsteinowskich, a i samego Alberta naprowadzała na potrzebę stworzenia nowego modelu grawitacji. W tym przypadku, raczej nie nazwałbym weryfikacją efektu, znanego jeszcze przed ukuciem samej teorii. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • mause

    Nierówność nie mogła być w tamtym przypadku mniejsza niż miliardowa część centymetra? to 1E-11m -część średnicy powłok elektronowych. Podobnie, 40msec arc = 1/57/60/60/1000*40 = 1.95E-7 rad. Z odległości 10km będzie to prawie 2mm. Włos jest 100 razy cieńszy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Masz zupełną rację, a teraz drapię się po głowie i nie pamiętam dlaczego tak napisałem (tekst ten powstał kilka miesięcy temu i leżał w zamrażarce). Zwłaszcza, że w moim tekście o HST wspominam o nierównościach rzędu tysięcznych części metra. Już poprawiłem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

    Juz w roku 1972/73 w Gdansku istnienie fal grawitacyjnych zostalo udokumentowane fotograficznie. W 1988r w celu ochrony autorskiej odkrycie to wraz z metoda zostalo opatentowanew Urzedzie Patentowym w Monachium / Niemcy pod nr P 38 34 885.3 Tresc patentu i ujecia fotograficzne mozna zobaczyc pod http://www.gravitational-waves.eu

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zaciekawiony

      Bardzo ładnie opisane, ale wydaje się, że to co pan wtedy obserwował było wynikiem drgań wewnątrz strugi wody. Krótka, równa struga przenosi fale podłużne, związane bądź z tarciem o wylot rury, bądź z drganiami kranu lub zlewu. Działa jak rezonator i szybko powstaje w niej fala stojąca, powodująca lekkie zwężenie i poszerzenie strugi. Obserwowane nieregularne zmiany wynikały z nierówności przepływu i drgań.

      Podobne fale ale na tyle duże, że widać je gołym okiem, powstają gdy w cienką strugę włożymy palec, tak aby znajdował się w odległości 2-3 cm od wylotu. Wówczas fale w tym krótkim odcinku strugi są krótkie i mają na tyle dużą amplitudę, że widać je wyraźnie. W pańskim przypadku struga miała kilkanaście centymetrów długości, stąd inna długość fali, i możliwość zaobserwowania tylko w specyficznych warunkach oświetlenia.
      Będę próbował odtworzyć to w łazience przy pomocy latarki.

      Tak że zaobserwowany przez pana efekt był bez wątpienia ciekawy, ale nie miał związku z falami grawitacyjnymi. Gdyby oscylacje o skali możliwej do zaobserwowania w tak dużej skali faktycznie występowały, to fale grawitacyjne wykryto by kilka dekad temu w tracie różnych testów.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zauwaz, ze to co opisujesz powoduje to, ze okres takiej sinusoidy powinien sie wydluzac na calej dlugosci przeplywu laminarnej strugi wody (prawo ciazenia). Lecz tak nie bylo.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kuba

      Dlaczego nie zrobiłeś tego, o co Cię prosił prof. Weber, czyli nie opublikowałeś swoich badań w recenzowanym czasopiśmie naukowym?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Wysylalem na wszystkie strony Swiata, lecz bylo brak odpowiedzi i stanowiska. Dzis wprowadzilem na omawiana strone internetowa jako uzupelnienie symulacje komputerowa – tak jak to widac bylo w 1972/73. Lecz w rzeczywistosci bylo to piekniejsze. Do dzis nie podjeto zadnych krokow aby to zjawisko powtorzyc i zanalizowac. Dokladny opis takiego urzadzenia jest w moim patencie DE 38 34 885.3 i mozna opis zobaczyc na moich stronach internetowych. To co widzialem wielokrotnie nie bylo zadnymi drganiami mechanicznymi. Przeplyw wody musi byc kompletnie laminarny i oswietlenie tej strugi spolaryzowane sloneczne. Wedlug mnie jest to indukowanie fali grawitacyjnej w oddzialywaniu Ziemia-Slonce w plynacej laminarnie strudze wody widoczne w godz. 9-10 rano.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Jeśli wysłałeś to, co napisałeś na stronie, to nie dziwię się, że nie było odzewu. Z tego w żaden sposób nie wynika, że kształt strugi obrazuje fale grawitacyjne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zobacz w youtube pod https://www.youtube.com/watch?v=RPNUi1pRSlc 5min 49 sek do 5 min 51. Przedstawiono animacje tej fali.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Animacja fali trochę podobna. Ale z tego nadal w żaden sposób nie wynika, że obserwowałeś fale grawitacyjne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Napisalem na moich stronach, ze w rzyczywistosci obraz fali byl piekniejszy jak na mojej animacji. Musialbym znac formule matematyczna tej fali aby dokonac animacji poprzez programowanie w Visual Basic i wywolac makro w programie CAD. Stad animacja jest odlegle podobna.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.number-galaxy.eu Bogdan Golunski

        Zeby kazdy z Was zobaczyl na zywo ta „wijaca” sie trojwymiarowa sinusoide to kazdy z Was od razu krzyknal by – fala grawitacyjna. To byly zadne drgania mechaniczne jak jeden z kolegow probowal to skwitowac. Naprawde zyczenie moje jest aby to zjawisko po raz wtory i wielokrotnie zostalo odtworzone. W 1972/73 brak bylo wideo oraz nie mialem kolorowego filmu fotograficznego. W tym domu w Gdansku juz od 40 lat nie mieszkam w przeciwnym razie powtorzylbym ta obserwacje. Czy uklad Ziemia-Slonce lub silny slup rownoleglych promieni slonecznych mial znaczenie? Mysle, ze tak i bez powtorzenia tego doswiadczenia nie uzyskamy odpowiedzi. Jestem pewny, ze oswietlenie wiazka lasera nie da tego efektu. Ci koledzy co maja dostep na swoich uczelniach do urzadzen laserowych na pewno tej obserwacji nie powtorza.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        To nie jest kwestia koloru, oświetlenia, ani jakości filmu. Gdybym zobaczył tą falę, to na pewno bym nie powiedział, że to fala grawitacyjna – bo na jakiej niby podstawie miałbym tak powiedzieć? W tym co piszesz NIC nie łączy kształtu strugi z falami grawitacyjnymi.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://nowaalchemia.blogspot.com/ zaciekawiony

        Fale grawitacyjne podróżują z prędkością światła. Gdyby w miejscu przechodzeniu fali struga wody ulegała odkształceniu, nie zobaczyłby pan tego właśnie z powodu tej prędkości przesuwania się „grzbietów” fal.

        Nie widzę aby w jakiś sposób wykluczył pan że załamania strugi mają inną przyczynę niż fale grawitacyjne. Zakłada pan to z góry. A tymczasem może to być wynik wspomnianych drgań. w końcu nie miał pan w domu idealnego kranu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Henryk Krzemiński

    Podczas
    zapoznawania się z ogólną teorią względno

    ści odkryłem w niej pewną słabość. Albert
    Einstein

    założył w niej, iż nie można bez odniesienia
    się do

    zewnętrznego obserwatora ustalić jakiemu
    rodzajo-

    wi ruchu podlega np. rakieta poruszająca się
    z przy-

    śpieszeniem g, czy winda unosząca się z
    prędkością v.

    Podobnie jest z rakietą poruszającą się z
    prędkością v,

    lub windą spadającą swobodnie w polu
    grawitacyj-

    nym. Niemożliwym jest także ustalenie
    prędkości,

    przyśpieszeń czy kierunku w którym się
    przemieszcz-

    ają. Udało się mi odkryć, iż te wszystkie
    dane można

    uzyskać bez odwoływania się do obserwatora
    zewnę-

    trznego.

    Pragnąłbym poznać opinię na tą kwestię. Czy
    w tej

    sytuacji wyliczenia i wnioski, które
    wyciągnął uczony

    posiadają jakąś wartość logiczną i naukową
    czy też

    nie?.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Garbus

      Ale tak serio? Ile lat studiujesz te prace Einsteina? Zdajesz sobie sprawę że oparto o nie niezliczone ilości prac naukowych i mierzyli się z nimi najwybitniejsi naukowcy którzy pędzili nad tym życie i wielu próbowało bez skutku tezy STW i OTW obalać? Więc przede wszystkim sprawdź może czy Twoje poglądy już nie zostały przez kogoś opublikowane i zrecenzowane.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krzemiński

        Ja się tylko zastanawiam, czy fakt, iż można wykazać różnicę pomiędzy działaniem pola
        grawitacyjnego a oddziaływaniem przyśpieszenia na materię może mieć wpływ na ustalenia
        OTW. Jest to przecież fundament, na którym uczony zbudował swoją teorię. Proszę również nie traktować uczonych jako osoby nieomylne. OTW jest nadal tylko teorią.
        Odnosząc się do STW mogę Panu łatwo wykazać, iż zacny uczony wcale nie udowodnił
        przyśpieszenia czasu w obiektach poruszających się z prędkościami relatywistycznymi.
        Nie oznacza to wcale, że takie zjawisko fizyczne nie ma miejsca.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Jak bez punktu odniesienia i oczywiście nie biorąc pod uwagę pogrzebanego eteru, można by osiągnąć to co postulujesz?
        Druga rzecz. Naprawdę proszę… http://www.kwantowo.pl/2016/02/01/hipoteza-to-nie-teoria-zapamietaj/ Ledwie kilka tygodni temu prosiłem, apelowałem. Oczywiście, że OTW jest teorią, AŻ teorią i nią zawsze zostanie, bo niczym innym być nie może.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krzemiński

        Zapewniam Pana, iż jest to możliwe.Pracuje obecnie nad pewnym szerszym zagadnieniem, gdzie między innymi wykażę również przekraczanie prędkości
        światła. Muszę jednak pozbyć tego nieznośnego obserwatora. Moja umiejętność
        rozważania tych wszystkich metod matematycznych, które zastosował Albert E.
        jest ogromnie skromna. Dlatego zwracam się do czytelników niektórych blogów
        aby skonfrontowali wpływ moich założeń na OTW. Zmieni to jej wyliczenia, czy nie
        będzie posiadało żadnego wpływu na jej treść.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Kuba

        Skąd możesz wiedzieć co wykażesz, jeśli nawet nic nie zacząłeś?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Henryk Krzemiński

        Nie bardzo rozumiem pytanie.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Stanisław Miłkowski

        Da się w pewnych szczególnych przypadkach wykazać różnicę pomiędzy przyspieszeniem zwykłym a grawitacyjnym (np przy zwykłym przyspieszaniu nie występują siły pływowe, przy grawitacyjnym są obecne). Tyle tylko, że nierozróżnialność tych układów była podstawą dla wyobraźni Einsteina, tworzącego OTW, nie jest natomiast postulatem OTW (czyli nie musi być spełniona, aby OTW była prawdziwa).

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • szczepan1

    baju baju Einstein śliwki rwie, a in0 ich dwie

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0