Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 26

Artykuły

Nowe pierwiastki… Czy układ okresowy ma koniec?

8th Sty '16

Stało się. Międzynarodowa Unia Chemii obwieściła odkrycie czterech nowych pierwiastków, a tym samym zapełnienie siódmego rzędu układu okresowego. Czy to już koniec? Czy listę pierwiastków możemy aktualizować przez wieczność?


Unununu…

Na początek doko­najmy trau­ma­tycz­nego zabiegu. Cofnijmy się pamięcią do powszechnie znie­na­wi­dzo­nych, szkol­nych lekcji chemii. Jak część z was na pewno pamięta, na ścianie klasy obo­wiąz­kowo wisiał rozległy, podzie­lony na wiersze (okresy) i kolumny (grupy), układ okresowy. Nawet w naj­bar­dziej pry­mi­tywnej wersji, zawsze można odczytać z niego przy­najm­niej jedną wartość – liczbę atomową – cyferkę umiesz­czaną zazwy­czaj w rogu lub nad symbolem każdego pier­wiastka. Pewnie pamię­tacie również, że tablica została tak sprytnie skon­stru­owana, aby posu­wając się od lewej do prawej i od góry do dołu, nastę­po­wały pier­wiastki o coraz cięż­szych jądrach i coraz wyższej liczbie atomowej.
nowe pierwiastkiBadania japoń­skiego insty­tutu RIKEN i ame­ry­kań­skiego labo­ra­to­rium w Berkeley, odna­lazły rekor­dowo „ciężkie” pier­wiastki, zapeł­niając puste okienka w prawym dolnym sektorze układu okre­so­wego, kon­kret­niej w okresie siódmym. W ten sposób doświad­czalnie dowie­dziono moż­li­wości zaist­nienia takich dziwactw jak unun­trium, unun­pen­tium, unun­sep­tium oraz unu­noc­tium, o liczbach ato­mo­wych 113, 115, 117 i 118. Wła­ściwie rekor­dowe są tylko dwa ostatnie, bo Flerow o liczbie atomowej 114 i Liwermor o liczbie atomowej 116, udało się otrzymać już ponad dekadę temu.

Z i A

pierwiastek4To właśnie liczba atomowa tak naprawdę decyduje o tym z jakim pier­wiast­kiem mamy do czy­nienia. Ale co dokładnie ta maglo­wana wartość oznacza? Otóż to nic innego, aniżeli liczeb­ność protonów skła­da­ją­cych się na dane jądro atomowe. Jeśli więc widzimy, że wodór ma nad sobą „jedynkę” to dowia­du­jemy się, że jego jądro stanowi jeden osa­mot­niony proton. Hel ozna­czony liczbą atomową 2 posiada dwa protony, lit trzy i tak dalej. Żeby było cie­ka­wiej, liczba atomowa z zasady infor­muje nas też o liczbie ota­cza­ją­cych jądro elek­tronów. W końcu, zwy­czajny atom (nie będący jonem) powinien pozostać neu­tralny elek­trycznie, a żeby to osiągnąć, na każdy dodatni proton musi przy­padać jeden ujemny elektron. Wodór ma zatem jeden proton i jeden elektron, hel dwa protony i dwa elek­trony, lit trzy protony i trzy elek­trony…

Pod żadnym pozorem nie należy jednak mylić liczby atomowej z inną istotną war­to­ścią, zwaną liczbą masową! Ta druga wielkość opisuje całe jądro, tj. sumę protonów i neu­tronów w atomie. Przy­po­minam o tym dlatego, że uczeni wpadli na sza­tański plan ozna­czania liczby masowej literą A, podczas gdy inte­re­su­jącą nas liczbę atomową sym­bo­li­zuje jak na złość Z. Jeśli więc słyszymy o uranie 238 (pier­wiastku o A=238, Z=92), to mamy do czy­nienia jądrem atomowym złożonym łącznie z 238 cząstek – w tym przy­padku 92 protonów i 146 neu­tronów.

Elektrostatyka vs. oddziaływania jądrowe

Powróćmy do posta­wio­nego na początku pytania. Czy układ okresowy ma koniec i czy za ununoc­tium możemy znaleźć coś jeszcze? Przede wszystkim musicie wiedzieć, że ist­nienie jądra o Z=118 chemicy prze­wi­dzieli już dawno. Wła­ściwie już pierwsi orga­ni­za­torzy tablic pier­wiastków, jak Dymirij Men­de­lejew czy Niels Bohr prze­czu­wali, że kil­ka­dzie­siąt znanych im pier­wiastków to dopiero początek zabawy i prze­zornie, należy zostawić wolne krzesła dla poten­cjal­nych przy­by­szów. Ale dlaczego w ogóle jakaś granica istnieje? Dlaczego nie może powstać pier­wia­stek, dajmy na to z trzy­stoma pro­to­nami w jądrze?

Niedawno opi­sy­wałem schemat reakcji syntezy ter­mo­ją­drowej (tutaj), tłu­ma­cząc pokrótce dlaczego stwo­rzenie pier­wiastka z połą­czenia dwóch mniej­szych, pozo­staje pie­kielnie trudnym przed­się­wzię­ciem. Naj­waż­niejszą ze sto­ją­cych nam na drodze prze­szkód jest bariera kulom­bowska. Siły elek­tro­sta­tyczne powodują, iż dwa dodatnio nała­do­wane protony zamiast się grzecznie przy­tulić, za wszelką cenę próbują zachować dystans. Jedynie gigan­tyczne ciśnienie i tem­pe­ra­tura rzędu dzie­siątków milionów stopni są w stanie zmusić cząstki aby prze­kro­czyły tę barierę i zbliżyły się na tyle blisko aby zadzia­łało silne oddzia­ły­wanie jądrowe. Można je porównać do naprawdę wydaj­nego kleju, rewe­la­cyjnie zle­pia­ją­cego cząstki w zwartą całość – ale dzia­ła­ją­cego jedynie na bardzo, bardzo krótkich dystan­sach.

Jeśli zaczniemy głów­kować, szybko wyde­du­ku­jemy, że te same mecha­nizmy i kłopoty nadały kształt układowi okre­so­wemu. Wspo­mniana odle­głość oddzia­ływań jądro­wych ma kluczowe zna­czenie. Elek­tro­ma­gne­tyzm odpo­wia­da­jący za odpy­chanie dwóch protonów lub przy­cią­ganie protonu z elek­tronem, funk­cjo­nuje na olbrzy­mich odle­gło­ściach (z punktu widzenia atomu). Oddzia­ły­wanie silne z kolei, pozo­staje kom­pletnie bez zna­czenia dopóki nukleony nie zbliżą się do siebie na dystans około 10–14 metra, więc przeszło sto tysięcy razy mniejszy niż średnica atomu. Jednak każdy kto bawił się kiedyś dwoma magne­sami wie, że gdy skie­ru­jemy do siebie dwa „plusy” lub „minusy”, sztabki zaczną uciekać. A skoro elek­tro­ma­gne­tyzm zaczyna działać jeszcze zanim oddzia­ły­wanie silne w ogóle zorien­tuje się o co chodzi – zadanie jest wyjąt­kowo kło­po­tliwe.

Neutrony na ratunek

Mówiąc krótko: im ciaśniej upa­ku­jemy nukleony, tym bardziej na zna­czeniu zyskuje oddzia­ły­wanie silne, kosztem oddzia­ły­wania elek­tro­ma­gne­tycz­nego. Sęk w tym, że poszcze­gólne jądra atomowe różnią się między sobą roz­mia­rami. Jądro helu zbu­do­wane z zaledwie dwóch protonów i dwóch neu­tronów wypada licho w porów­naniu do jądra uranu, maga­zy­nu­ją­cego grubo ponad dwieście nukle­onów. (Choć istnieje pewien trik, dzięki któremu jądro prze­wyższa roz­mia­rami inne, o wyższej liczbie atomowej. Ale o tym może innym razem). To bardzo istotne, bo nasza bryła protonów i neu­tronów w pewnym momencie może okazać się tak wielka, że mocno ogra­ni­czone zakresem dzia­łania oddzia­ły­wanie silne, prze­staje ją ogarniać! 
dobry ziomek neutronZ nie­oce­nioną pomocą przy­chodzą nam neutrony – apa­tyczni wolon­ta­riusze nukle­ar­nego świata. Jak na ironię, cząstka która odpo­wiada za reakcję roz­sz­cze­pienia atomu, jed­no­cze­śnie umoż­liwia stabilną egzy­stencję niemal wszyst­kich pier­wiastków. Wszystko dzięki temu, że neutron pozo­staje, jak sama nazwa wskazuje, neu­tralny elek­trycznie. Jed­no­cze­śnie neutron, podobnie do protonu jest wrażliwy na oddzia­ły­wania jądrowe i z wielką chęcią wchodzi w skład ato­mo­wego jądra. Cząstka niczego nie odpycha ani nie przy­ciąga, ale przy bez­po­średnim kon­takcie, bez oporów lepi się do swoich sąsiadów. Szczypta neu­tronów nie wpływa więc na ładunek elek­tryczny atomu, ale wzmacnia wpływy oddzia­ły­wania silnego usztyw­niając całą kon­strukcję.

Jeśli to do was nie prze­mawia, to wyobraźcie sobie protony jako bandę zanadto roz­ryw­ko­wych stu­dentów, roz­sa­dza­ją­cych codzien­nymi balan­gami akademik. Neutrony to grupa kujonów i abs­ty­nentów w kra­cia­stych koszu­lach, którzy zajmują część pokojów, wyci­szając całą spo­łecz­ność do sen­sow­nego poziomu. Jednak żeby to działało, im więcej przybywa impre­zo­wi­czów, tym więcej potrzeba sta­bi­li­za­torów. Spo­glą­dając na cięższe pier­wiastki dostrze­żemy, że w końcu liczba neu­tronów zaczyna prze­wyż­szać liczbę protonów w jądrze. O ile w prostym atomie helu mamy piękną rów­no­wagę zapew­nioną przez dwa protony i dwa neutrony, o tyle w trwałym izotopie polonu na każdy proton przypada już 1,6 neutronu. Niestety w pewnym momencie dochodzi do prze­gięcia w drugą stronę: nie­trwałe ze swej natury neutrony, pozwa­lają jedynie na two­rzenie coraz mniej sta­bil­nych pier­wiastków i ich izotopów. I tak odkry­wane przez nas super­ciężkie pier­wiastki, nie są w stanie powstrzymać się od rozpadu dłużej niż tysięczną część sekundy.

Mityczna wyspa stabilności

Czy osią­gnę­liśmy więc koniec? W pewnym sensie do krańca doszliśmy dawno temu, odkry­wając ostatni trwały w pełni tego słowa zna­czeniu pier­wia­stek, jakim jest ołów (Z=82), tudzież pier­wiastki mniej trwałe ale spo­ty­kane w przy­ro­dzie, jak pluton (Z=94). Siódmy okres układu udało nam się zapełnić wyłącznie dzięki wytę­żonej pracy setek fizyków i spe­cy­ficznym warunkom zapew­nianym przez akce­le­ra­tory cząstek ele­men­tar­nych. Wielu uczonych uważa, że jesteśmy w stanie wycią­gnąć z natury jeszcze więcej i możemy otrzymać w warun­kach labo­ra­to­ryj­nych również pier­wiastki z hipo­te­tycz­nego, ósmego okresu.

Entu­zjaści dalszego uzu­peł­niania tablic che­micz­nych wspo­mi­nają nawet o tech­nicznej moż­li­wości minięcia granicy Z=200 (to bardzo dużo, skoro ununoc­tium ma Z=118). Pojawia się też skromna nadzieja na ustrze­lenie po drodze tzw. wyspy sta­bil­ności. Byłby to super­ciężki pier­wia­stek lub grupa takich pier­wiastków, o względnie dużej trwa­łości. Takich, które mogłyby prze­trwać dłużej niż mru­gnięcie oka.

Granica istnieje, ale praw­do­po­dobnie jeszcze jej nie dosię­gliśmy.
PS Już pojawiła się petycja aby jeden z uchwyconych pierwiastków nazwać Oktaryną. Fani zmarłego w ubiegłym roku Sir Terrego Pratchetta wiedzą o co chodzi. :)

Literatura uzupełniająca
:
K. Ford, 101 kwantowych pytań. Wszystko co chcielibyście wiedzieć o świecie, którego nie widać, przeł. J. Szajkowska, Warszawa 2012;
Dlaczego układ okresowy ma koniec?, [online http://eduinf.waw.pl/fiz/art/artfiz/art_0007.pdf];
Four new elements complete the seventh row of the periodic table, [online: https://www.newscientist.com/article/dn28721-four-new-elements-complete-the-seventh-row-of-the-periodic-table/?].
podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • alla­dynek

    Ja, kiedy jeszcze uczyłem się chemii (dobre 15 lat temu) to tablica kończyła się gdzieś koło Z=108 i wtedy czytałem, że osią­gnięcie cięż­szych pier­wiastków jest na daną chwilę nie­osią­galne ze względów tech­nicz­nych. Jak widać technika poszła na tyle do przodu, że doszliśmy do zapeł­nienia do końca 7 rzędu. Ale wła­ściwie jak to może być z tymi jeszcze cięż­szymi pier­wiast­kami – czy przy­pad­kiem ich jądra nie będą na tyle duże, że pro­blemem może być już odle­głość do 1 powłoki po której poru­szają się elek­trony?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Goku

      Właśnie miałem pisać coś podob­nego i wyświe­tlił mi się twój koment. 😀 Tak samo pamiętam jak jeszcze w jakiejś książce było tyle luk i przez czas mojego krót­kiego życia odkryto całkiem sporo nowych pier­wiastków. Ciekawe czasy i liczę na tę wyspę sta­bil­ności. Patrząc co się dzieje to pewnie wciągu 10 lat trafimy na 8 okres.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oj mam nadzieję, że to nie wina humo­ry­stycz­nego rysunku, który wkleiłem ;). W tekście „Wszyscy jeste­ście puści” zwra­całem uwagę na to, że samo jądro atomu, choć kumuluje niemal całą jego masę, jest obję­to­ściowo setki tysięcy razy mniejsze od całego atomu. Od naj­bliż­szej powłoki oddziela go gigan­tyczna prze­strzeń, więc akurat taki problem to nie problem. :)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Negatyw

    Nie no ta oktaryna to raczej żart przy­najm­niej taką mam nadzieję. To jednak nie godne aby nazywać pier­wiastki zamiast po uczonych nazwi­skami pisarzy jakiejś fan­ta­styki, Tol­kienów, Prat­chettów czy innych Sap­kow­skich.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • alex

      Pewnie, jeszcze się Unun­se­pe­tium w honorze uniesie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Lukasz

    Fajny artykuł :).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wiewi0r

    „Choć istnieje pewien trik, dzięki któremu jądro prze­wyższa roz­mia­rami inne, o wyższej liczbie atomowej. Ale o tym może innym razem).”
    Czyżby zabrakło infor­macji, czyje jądro atomowe się tak rozpycha? 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Bodaj wszystkie jądra atomów od Z=3 do Z=10 para­dok­salnie mają podobną wielkość, a wręcz maleją. Przy­czyna takiego stanu rzeczy nie jest jednak istotna dla powyż­szego tematu, więc ją sobie daro­wałem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • greylin

    Moim skromnym zdaniem, jako upa­mięt­nienie sir Terry’ego, bardziej nada­wa­łoby się nar­ra­tivum 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ned

    Tak po za tematem chcialbym dodac ze nowy wyglad strony jest bardzo fajny oraz wygodny. Artykul bardzo fajny jak wszystkie zreszta mam nadzieje ze blog będzie cagle sie rozwijal 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • blady

    „To bardzo istotne, bo nasza bryła protonów i nukle­onów w 
    pewnym momencie może okazać się tak wielka, że mocno ogra­ni­czone
    zakresem dzia­łania oddzia­ły­wanie silne, prze­staje ją ogarniać! ”
    Czy nie powinno być bryła protonów i neu­tronów?. Jeżeli dobrze pamiętam mianem nukleonu określa się właśnie proton i neutron

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oczy­wi­ście. Pewnie na początku chciałem napisać po prostu „bryła nukle­onów” i stąd to pomer­danie. Już popra­wiam.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Fizyk o Najcięż. Pier­wiast­kach

    Nowe nazwy tych naj­cięż­szych pier­wiastków nie jest trudno wpro­wa­dzić. Wystarczy wpro­wa­dzić zlepek, czy amal­gamat symboli che­micz­nych pier­wiastków lżej­szych z tej samej grupy war­to­ścio­wości w Tablicy Okre­sowej Pier­wiastków (np. Al + Be + Ge i dodatki wtrą­ce­niowe w nazew­nic­twie i otrzy­mu­jemy: (113)Balgenit), albo też w zlepkach nazew­nictw z sym­bo­liki pod­kreśla się cha­rakter two­rzo­nych związków, czyli fluoro-chlo­rowce lubią tworzyć hal­lo­genki metali – a stąd powstaje nazwa: Hal­lo­genit.
    Poniżej dalsze.przykłady, po łacinie, w j. polskim, wraz z suge­ro­wanym symbolem, przy licznie atomowej Z i ofi­cjalnej nazwie z lewa:

    (113)Uut – lat. Bal­ge­ni­tium – Bg – pl. Balgenit,
    (114)Uuq – lat. Car­ge­ni­tium – Cg – pl. Kargenit,
    (115)Uup – lat. Nitras­ge­ni­tium – Ng – pl. Nitras­genit,
    (116)Uuh – lat. Ostre­nium – Ot – pl. Ostren,
    (117)Uus – lat. Hal­lo­ge­ni­tium – Hl – pl. Hal­lo­genit,
    (118)Uho – lat. Nec­kre­nium – Nk – pl. Neckren,
    (119)Uue – lat. Tar­ra­ti­nium – Tr – pl. Tar­rantin,
    (120)Ubn – lat. Tad­mo­rium – Tm – pl. Tadmor,

    (163)Uht – lat. Tal­ge­ni­tium – Tg – pl. Talgenit,
    (164)Uhq – lat. Plumb­ge­ni­tium – Pq – pl.Plumbgenit,
    (165)Uhp – lat. Biastrum – Bm – pl. Biastr,
    (166)Uhh – lat. Posse­ni­trum – Ps – pl. Posse­nitr,
    (167)Uhs – lat. Atlorum – Ao – pl. Atlor,
    //przykładowo to chlorowiec/fluorowiec/cięższy niż Astat
    (168)Uho – lat. Rexorum – Rx – pl. Reksor.
    //np. to gaz szla­chetny cięższy niż Xenon i Radon.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Fizyk

    A gdzie Tablica Okresowa Anty-Pier­wiastków?
    Ist­nie­jącej przecież (na razie, jak wiadomo, z całą pew­no­ścią, na poziomie cząstek ele­men­tar­nych) ANTY-Materii?

    Powiedzmy, że każdy anty-pier­wia­stek (w przy­bli­żeniu) będzie mógł być ozna­czany ade­kwatnym symbolem che­micznym, niemniej z przed­rost­kiem ope­ra­tora negacji, np. wykrzyk­nika !
    (sto­so­wa­nego w ope­ra­to­rach negacji w nie­któ­rych językach pro­gra­mo­wania, a podej­rzewam, że ste­ro­wanie takim przy­szło­ściowym Anni­hi­la­torem Anty-Materii i Materii będzie reali­zo­wane z użyciem języka C albo Perla.., stąd to sko­ja­rzenie, jako jedne z pierw­szych, które się nasuwa)

    (ste­ro­wanie – co fak­tycznie – musia­łoby gra­ni­czyć z cudem, w jego reali­zacji, podobnie, jak w obecnym Mon­stru­alnym Tokamaku za blisko 1mld Euro w Gre­if­fwal­dzie).

    W ten sposób będzie można w przy­szłości i być może oznaczyć wielce egzo­ter­miczną i poten­cjalnie nie­bez­pieczną, gdy nie­kon­tro­lo­wana, lub reali­zo­waną w nad­miarze – reakcję anni­hi­lacji powiedzmy: 

    atomu helu – He z atomem anty-helu – !He:

    He +!He -> Woo.. Boom! 

    (Green Ethernal Energy from Nothing)

    To jest właśnie idea prze­wodnia twórców Mega­li­tycz­nych Pro­jektów, to Stel­la­torów, to kolo­sal­nych Toka­maków za blisko miliard Euro:

    „Nie­koń­cząca się Opowieść” – wdrożona jednakże na rynku Ener­ge­tyki. Czyli otrzy­my­wanie „Zielonej Energii” w dowol­nych ilo­ściach, prak­tycznie z „Niczego”, albo mówiąc wprost:

    „otrzy­my­wanie łatwo dostępnej energii po zni­ko­mych kosztach”.

    Myślę, że filo­zofia tego postę­po­wania ma wadliwe podstawy zało­że­niowe. Może lepiej od razu pomyśleć o gene­ra­torze i anni­hi­la­torze cząstek anty-materii?
    To równie wyra­fi­no­wana filo­zofia, i równie zwa­rio­wana, pod względem stopnia abs­trakcji. Bowiem tutaj trzeba by roz­wiązać z trzy, cztery problemy na.Raz:
    a) two­rzenie anty-materii,
    b) problem gro­ma­dzenia i przechowywania,anty-materii w bez­piecz­nych „enkla­wach”, z dala od bez­po­śred­niego kontaktu z materią,
    C) problem kon­tro­lo­wanej anni­hi­lacji zgro­ma­dzonej anty-materii.

    Jednak, roz­wią­zawszy te trzy powyższe problemy, można byłoby „z powo­dze­niem”:
    A) powrócić do „już stry­wia­li­zo­wa­nego” problemu kon­strukcji Tokamaka – poże­racza wir­tu­al­nego funduszy nauko­wych w Niem­czech,
    B) albo też natych­miast pod­łą­czyć do anni­hi­la­tora i gene­ra­tora anty­ma­terii, naraz wszystkie elek­trownie wiatrowe Pół­nocnej Europy, w pełnej skali otwartej Beaforta szkwałów i hura­ganów Nad­brzeży Morza Pół­noc­nego, bez obawy o prze­cią­żenia sieci ener­ge­tycznej Niemiec (mniejsza już o mosty ener­ge­tyczne, te – „wyklepie się młotkiem”, jakby co).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • sharent

    Chciałem spytać, czy jest jaki­kol­wiek sens tworzenia/odkrywania tak ciężkich pier­wiastków, skoro są one tak nie­trwałe?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • borysses

    No to jak już takie porządki to może czas na bario­nowce i radowce zamiast lan­ta­nowców i akty­nowców bo kolej­ność wypeł­niania powłok elek­tro­no­wych d i f.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Janusz Szczą­chor

    Meto­do­lo­gicznie nie zgadzam się z nazy­wa­niem nowo odkry­tych atomów pier­wiast­kami. Na początek przy­pomnę, że pojęcie pier­wiastka wywodzi się z czasów, gdy nie wie­dziano, że istnieją atomy. Pier­wia­stek to sub­stancja,
    której nie można rozłożyć na prostsze. Stąd pier­wia­stek, jak każda sub­stancja powinien mieć jed­no­znaczne i 
    możliwe doświad­czalnie do wyzna­czenia wła­ści­wości fizy­ko­che­miczne.
    Niestety, nowe ‚pier­wiastki’, to kilka atomów żyjących mili­se­kundy. Jedni twierdzą, że to wystarczy. Jest to
    moim zdaniem tylko psy­cho­lo­giczne nad­użycie.
    Jestem prze­ko­nany, że żadne obli­czenia na super­kom­pu­te­rach nie zastąpią eks­pe­ry­men­tal­nego zbadania wła­sności jakie­go­kol­wiek pier­wiastka. Dlatego dla ‚pier­wiastków’ ist­nie­ją­cych tylko w formie kilku sztuk przez kilka mili­se­kund powinno się wpro­wa­dzić nowy termin. Ja pro­po­nuję PROTOPIERWIASTEK.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Muszę przyznać, że to bardzo intry­gu­jący argument. Wszystko jednak zależy – co sam zauwa­żyłeś – od przy­jętej defi­nicji pier­wiastka. Ja np. zawsze rozu­miałem pier­wia­stek jako „typ” atomu, uza­leż­niony od liczby atomowej. Z Twoją defi­nicją wiąże się inny problem. Chciałbyś wyłączyć pier­wiastki o krótkim życiu, lecz to które zakwa­li­fi­ku­jemy jako krót­ko­trwałe zależy przecież wyłącznie od kon­wencji. Mili­se­kunda to za mało, a sekunda? Albo minuta? Kiedy pier­wia­stek uzyskuje „pełnię” praw?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Zwróć uwagę na to co powie­działem – konieczna jest moż­li­wość doświad­czal­nego zbadania wła­sności fizycz­nych i che­micz­nych takich jak barwa, połysk, gęstość, tem­pe­ra­tura top­nienia, tem­pe­ra­tura wrzenia, prze­wod­nictwo cieplne i elek­tryczne. Tego nie da się wyzna­czyć na próbce kil­ku­ato­mowej. Dlatego pro­po­nuję nazwę – PROTOPIERWIASTEK.
        Dla mnie pier­wia­stek jest pojęciem doświad­czalnym, a nie teo­re­tycznym. Stąd pier­wia­stek uzyskuje pełnię praw, gdy poznamy jego wszystkie wła­sności fizyko-che­miczne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • tech­niczny

        Wydaje mi się, że wymy­ślasz własną defi­nicję pier­wiastka wyłącznie na użytek swojej argu­men­tacji. To, że nie zdołano go dobrze zbadać, bo trwał za krótko, nie znaczy, że nie istniał. Nie wiem, na jakiej pod­stawie i dlaczego miałby ktoś ustalać mini­malny czas badania potrzebny do nazwania czegoś pier­wiast­kiem oraz jaki miałby to być czas i dlaczego akurat taki.
        To, co powstało, spełniło zało­żenia, potwier­dziło teo­re­tyczne wcze­śniej ist­nienie pier­wiastka o danej liczbie atomowej. Tyle założono, tyle było = otrzy­mano dany pier­wia­stek. Kropka.
        Takie coś, co pro­po­nu­jesz, podział na pier­wiastki i nie do końca pier­wiastki, tylko dlatego, że jeszcze nie udało się ich zbadać, nie jest nikomu potrzebne i jedynie wpro­wa­dzi­łoby chaos. Za parę lat ktoś je zbada i będzie trzeba zmieniać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Mnie nie odpo­wiada obecna defi­nicja pier­wiastka. Uważam, że daw­niejsza była traf­niejsza.
        Z Twojej wypo­wiedzi wynika, że nie rozu­miesz moich zarzutów. Mają one
        cha­rakter meto­do­lo­giczno-naukowy, a nie dys­ku­syjny. Możesz jedynie
        uważać, że moja argu­men­tacja jest trafna lub nie. Nie istnieje naukowe
        pojęcie „wymy­ślasz własną defi­nicję pier­wiastka wyłącznie na użytek
        swojej argu­men­tacji”, to absurd. Podobnie słowo „pier­wia­stek” będzie
        oznaczać, to co mu nadamy do zna­czenia. Nie istnieje pier­wotne lub a 
        priori pojęcie pier­wiastka. To co użyłeś w zdaniu „To, że nie zdołano go
        dobrze zbadać, bo trwał za krótko, nie znaczy, że nie istniał”, to jest
        nuklid lub atom. Pier­wia­stek jest kate­gorią, a nie obiektem atomowym. W
        moim prze­ko­naniu błędnie zaczęto utoż­sa­miać pojęcie pier­wiastka z 
        pojęciem atomu, czy wręcz nuklidu. Uważam to za niczym nie­uza­sad­nione
        uprosz­czenie. W moim rozu­mieniu pier­wia­stek to sub­stancja, a nie jeden atom pier­wiastka. Z wła­sności jednego atomu nie wynikają wła­sności pier­wiastka!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • tech­niczny

        Ale powiedz, co zmieni to, że nazwie się go „pro­to­pier­wiast­kiem”? Co to ma na celu? Tak jak powie­działem, za 20 lat albo za rok ktoś je zbada i będzie trzeba zmieniać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Niektóre z tych jąder są tak krótko żyjące, że nigdy nie poznamy ich wła­sności makro­sko­po­wych, bo być może 1 miligram takich atomów ozna­czałby w labo­ra­to­rium wybuch jądrowy, którego nikt by nie przeżył. Na przykład jeden gram polonu wydziela 140 watów mocy, ogrze­wając się przy tym do ponad 500 °C. Poczytaj jaką ilość Polonu i Radu musieli wyod­rębnić Maria i Pierre Curie, aby uznano, że odkryli te pier­wiastki. Z pew­no­ścią nie pięć atomów. Oczy­wi­ście wielu naukowców miało argument w nazy­waniu tak nie­trwa­łych jąder pier­wiast­kami, bo to jest bardziej nośne medialnie. Nie można tak czarować spo­łe­czeństw.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • tech­niczny

        Ale co to zmieni? Coś będzie inaczej zapisane na tablicy okre­sowej? Czy chodzi o czyjeś lepsze samo­po­czucie? Bo przecież nie zajmą miejsca jakimś innym „praw­dziw­szym” pier­wiastkom, i tak muszą trafić na kon­kretną pozycję.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Będzie to jasny sygnał dla osób, że niewiele jeszcze wiadomo o tych „pier­wiast­kach” – sub­stan­cjach. Układ okresowy pier­wiastków to tak naprawdę układ okresowy jąder ato­mo­wych, a nie pier­wiastków. Pier­wia­stek ma podwójne zna­czenie. jedno jako sub­stancja, a to drugie jako zbiór atomów. To drugie powstało samo­czynnie przez utoż­sa­mienie i moim zdaniem jest nad­uży­ciem dla atomów o nie­zba­da­nych wła­sno­ściach makro­sko­po­wych.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Weź jako przykład Ferm, liczba atomowa 100, jest to pier­wia­stek w sensie zbioru atomów, ale jako sub­stancja taki pier­wia­stek nie istnieje, bo nie są znane jej wła­sności fizyko-che­miczne. Pojęcie pier­wiastka jako sub­stancji jest pojęciem powstałym najpierw, a zatem w zasadzie nie ma takiego pier­wiastka. I oto chodzi, żeby nie mącić ludziom w głowach i nie chwalić się tym, czego nie znamy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0