Stało się. Międzynarodowa Unia Chemii obwieściła odkrycie czterech nowych pierwiastków, a tym samym zapełnienie siódmego rzędu układu okresowego. Czy to już koniec? Czy listę pierwiastków możemy aktualizować przez wieczność?

Unununu…

Na początek doko­najmy trau­ma­tycz­nego zabiegu. Cofnijmy się pamięcią do powszech­nie znie­na­wi­dzo­nych, szkol­nych lekcji chemii. Jak część z was na pewno pamięta, na ścianie klasy obo­wiąz­kowo wisiał rozległy, podzie­lony na wiersze (okresy) i kolumny (grupy), układ okresowy. Nawet w naj­bar­dziej pry­mi­tyw­nej wersji, zawsze można odczytać z niego przy­naj­mniej jedną wartość – liczbę atomową – cyferkę umiesz­czaną zazwy­czaj w rogu lub nad symbolem każdego pier­wiastka. Pewnie pamię­ta­cie również, że tablica została tak sprytnie skon­stru­owana, aby posu­wa­jąc się od lewej do prawej i od góry do dołu, nastę­po­wały pier­wiastki o coraz cięż­szych jądrach i coraz wyższej liczbie atomowej.
nowe pierwiastkiBadania japoń­skiego insty­tutu RIKEN i ame­ry­kań­skiego labo­ra­to­rium w Berkeley, odna­la­zły rekor­dowo “ciężkie” pier­wiastki, zapeł­nia­jąc puste okienka w prawym dolnym sektorze układu okre­so­wego, kon­kret­niej w okresie siódmym. W ten sposób doświad­czal­nie dowie­dziono moż­li­wo­ści zaist­nie­nia takich dziwactw jak unun­trium, unun­pen­tium, unun­sep­tium oraz unu­noc­tium, o liczbach ato­mo­wych 113, 115, 117 i 118. Wła­ści­wie rekor­dowe są tylko dwa ostatnie, bo Flerow o liczbie atomowej 114 i Liwermor o liczbie atomowej 116, udało się otrzymać już ponad dekadę temu.

Z i A

pierwiastek4To właśnie liczba atomowa tak naprawdę decyduje o tym z jakim pier­wiast­kiem mamy do czy­nie­nia. Ale co dokład­nie ta maglo­wana wartość oznacza? Otóż to nic innego, aniżeli liczeb­ność protonów skła­da­ją­cych się na dane jądro atomowe. Jeśli więc widzimy, że wodór ma nad sobą “jedynkę” to dowia­du­jemy się, że jego jądro stanowi jeden osa­mot­niony proton. Hel ozna­czony liczbą atomową 2 posiada dwa protony, lit trzy i tak dalej. Żeby było cie­ka­wiej, liczba atomowa z zasady infor­muje nas też o liczbie ota­cza­ją­cych jądro elek­tro­nów. W końcu, zwy­czajny atom (nie będący jonem) powinien pozostać neu­tralny elek­trycz­nie, a żeby to osiągnąć, na każdy dodatni proton musi przy­pa­dać jeden ujemny elektron. Wodór ma zatem jeden proton i jeden elektron, hel dwa protony i dwa elek­trony, lit trzy protony i trzy elek­trony…

Pod żadnym pozorem nie należy jednak mylić liczby atomowej z inną istotną war­to­ścią, zwaną liczbą masową! Ta druga wielkość opisuje całe jądro, tj. sumę protonów i neu­tro­nów w atomie. Przy­po­mi­nam o tym dlatego, że uczeni wpadli na sza­tań­ski plan ozna­cza­nia liczby masowej literą A, podczas gdy inte­re­su­jącą nas liczbę atomową sym­bo­li­zuje jak na złość Z. Jeśli więc słyszymy o uranie 238 (pier­wiastku o A=238, Z=92), to mamy do czy­nie­nia jądrem atomowym złożonym łącznie z 238 cząstek – w tym przy­padku 92 protonów i 146 neu­tro­nów.

Elektrostatyka vs. oddziaływania jądrowe

Powróćmy do posta­wio­nego na początku pytania. Czy układ okresowy ma koniec i czy za ununoc­tium możemy znaleźć coś jeszcze? Przede wszyst­kim musicie wiedzieć, że ist­nie­nie jądra o Z=118 chemicy prze­wi­dzieli już dawno. Wła­ści­wie już pierwsi orga­ni­za­to­rzy tablic pier­wiast­ków, jak Dymirij Men­de­le­jew czy Niels Bohr prze­czu­wali, że kil­ka­dzie­siąt znanych im pier­wiast­ków to dopiero początek zabawy i prze­zor­nie, należy zostawić wolne krzesła dla poten­cjal­nych przy­by­szów. Ale dlaczego w ogóle jakaś granica istnieje? Dlaczego nie może powstać pier­wia­stek, dajmy na to z trzy­stoma pro­to­nami w jądrze?

Niedawno opi­sy­wa­łem schemat reakcji syntezy ter­mo­ją­dro­wej (tutaj), tłu­ma­cząc pokrótce dlaczego stwo­rze­nie pier­wiastka z połą­cze­nia dwóch mniej­szych, pozo­staje pie­kiel­nie trudnym przed­się­wzię­ciem. Naj­waż­niej­szą ze sto­ją­cych nam na drodze prze­szkód jest bariera kulom­bow­ska. Siły elek­tro­sta­tyczne powodują, iż dwa dodatnio nała­do­wane protony zamiast się grzecz­nie przy­tu­lić, za wszelką cenę próbują zachować dystans. Jedynie gigan­tyczne ciśnie­nie i tem­pe­ra­tura rzędu dzie­siąt­ków milionów stopni są w stanie zmusić cząstki aby prze­kro­czyły tę barierę i zbliżyły się na tyle blisko aby zadzia­łało silne oddzia­ły­wa­nie jądrowe. Można je porównać do naprawdę wydaj­nego kleju, rewe­la­cyj­nie zle­pia­ją­cego cząstki w zwartą całość – ale dzia­ła­ją­cego jedynie na bardzo, bardzo krótkich dystan­sach.

Jeśli zaczniemy głów­ko­wać, szybko wyde­du­ku­jemy, że te same mecha­ni­zmy i kłopoty nadały kształt układowi okre­so­wemu. Wspo­mniana odle­głość oddzia­ły­wań jądro­wych ma kluczowe zna­cze­nie. Elek­tro­ma­gne­tyzm odpo­wia­da­jący za odpy­cha­nie dwóch protonów lub przy­cią­ga­nie protonu z elek­tro­nem, funk­cjo­nuje na olbrzy­mich odle­gło­ściach (z punktu widzenia atomu). Oddzia­ły­wa­nie silne z kolei, pozo­staje kom­plet­nie bez zna­cze­nia dopóki nukleony nie zbliżą się do siebie na dystans około 10-14 metra, więc przeszło sto tysięcy razy mniejszy niż średnica atomu. Jednak każdy kto bawił się kiedyś dwoma magne­sami wie, że gdy skie­ru­jemy do siebie dwa “plusy” lub “minusy”, sztabki zaczną uciekać. A skoro elek­tro­ma­gne­tyzm zaczyna działać jeszcze zanim oddzia­ły­wa­nie silne w ogóle zorien­tuje się o co chodzi – zadanie jest wyjąt­kowo kło­po­tliwe.

Neutrony na ratunek

Mówiąc krótko: im ciaśniej upa­ku­jemy nukleony, tym bardziej na zna­cze­niu zyskuje oddzia­ły­wa­nie silne, kosztem oddzia­ły­wa­nia elek­tro­ma­gne­tycz­nego. Sęk w tym, że poszcze­gólne jądra atomowe różnią się między sobą roz­mia­rami. Jądro helu zbu­do­wane z zaledwie dwóch protonów i dwóch neu­tro­nów wypada licho w porów­na­niu do jądra uranu, maga­zy­nu­ją­cego grubo ponad dwieście nukle­onów. (Choć istnieje pewien trik, dzięki któremu jądro prze­wyż­sza roz­mia­rami inne, o wyższej liczbie atomowej. Ale o tym może innym razem). To bardzo istotne, bo nasza bryła protonów i neu­tro­nów w pewnym momencie może okazać się tak wielka, że mocno ogra­ni­czone zakresem dzia­ła­nia oddzia­ły­wa­nie silne, prze­staje ją ogarniać! 
dobry ziomek neutronZ nie­oce­nioną pomocą przy­cho­dzą nam neutrony – apa­tyczni wolon­ta­riu­sze nukle­ar­nego świata. Jak na ironię, cząstka która odpo­wiada za reakcję roz­sz­cze­pie­nia atomu, jed­no­cze­śnie umoż­li­wia stabilną egzy­sten­cję niemal wszyst­kich pier­wiast­ków. Wszystko dzięki temu, że neutron pozo­staje, jak sama nazwa wskazuje, neu­tralny elek­trycz­nie. Jed­no­cze­śnie neutron, podobnie do protonu jest wrażliwy na oddzia­ły­wa­nia jądrowe i z wielką chęcią wchodzi w skład ato­mo­wego jądra. Cząstka niczego nie odpycha ani nie przy­ciąga, ale przy bez­po­śred­nim kon­tak­cie, bez oporów lepi się do swoich sąsiadów. Szczypta neu­tro­nów nie wpływa więc na ładunek elek­tryczny atomu, ale wzmacnia wpływy oddzia­ły­wa­nia silnego usztyw­nia­jąc całą kon­struk­cję.

Jeśli to do was nie prze­ma­wia, to wyobraź­cie sobie protony jako bandę zanadto roz­ryw­ko­wych stu­den­tów, roz­sa­dza­ją­cych codzien­nymi balan­gami akademik. Neutrony to grupa kujonów i abs­ty­nen­tów w kra­cia­stych koszu­lach, którzy zajmują część pokojów, wyci­sza­jąc całą spo­łecz­ność do sen­sow­nego poziomu. Jednak żeby to działało, im więcej przybywa impre­zo­wi­czów, tym więcej potrzeba sta­bi­li­za­to­rów. Spo­glą­da­jąc na cięższe pier­wiastki dostrze­żemy, że w końcu liczba neu­tro­nów zaczyna prze­wyż­szać liczbę protonów w jądrze. O ile w prostym atomie helu mamy piękną rów­no­wagę zapew­nioną przez dwa protony i dwa neutrony, o tyle w trwałym izotopie polonu na każdy proton przypada już 1,6 neutronu. Niestety w pewnym momencie dochodzi do prze­gię­cia w drugą stronę: nie­trwałe ze swej natury neutrony, pozwa­lają jedynie na two­rze­nie coraz mniej sta­bil­nych pier­wiast­ków i ich izotopów. I tak odkry­wane przez nas super­cięż­kie pier­wiastki, nie są w stanie powstrzy­mać się od rozpadu dłużej niż tysięczną część sekundy.

Mityczna wyspa stabilności

Czy osią­gnę­li­śmy więc koniec? W pewnym sensie do krańca doszli­śmy dawno temu, odkry­wa­jąc ostatni trwały w pełni tego słowa zna­cze­niu pier­wia­stek, jakim jest ołów (Z=82), tudzież pier­wiastki mniej trwałe ale spo­ty­kane w przy­ro­dzie, jak pluton (Z=94). Siódmy okres układu udało nam się zapełnić wyłącz­nie dzięki wytę­żo­nej pracy setek fizyków i spe­cy­ficz­nym warunkom zapew­nia­nym przez akce­le­ra­tory cząstek ele­men­tar­nych. Wielu uczonych uważa, że jesteśmy w stanie wycią­gnąć z natury jeszcze więcej i możemy otrzymać w warun­kach labo­ra­to­ryj­nych również pier­wiastki z hipo­te­tycz­nego, ósmego okresu.

Entu­zja­ści dalszego uzu­peł­nia­nia tablic che­micz­nych wspo­mi­nają nawet o tech­nicz­nej moż­li­wo­ści minięcia granicy Z=200 (to bardzo dużo, skoro ununoc­tium ma Z=118). Pojawia się też skromna nadzieja na ustrze­le­nie po drodze tzw. wyspy sta­bil­no­ści. Byłby to super­ciężki pier­wia­stek lub grupa takich pier­wiast­ków, o względ­nie dużej trwa­ło­ści. Takich, które mogłyby prze­trwać dłużej niż mru­gnię­cie oka.

Granica istnieje, ale praw­do­po­dob­nie jeszcze jej nie dosię­gli­śmy.
PS Już pojawiła się petycja aby jeden z uchwyconych pierwiastków nazwać Oktaryną. Fani zmarłego w ubiegłym roku Sir Terrego Pratchetta wiedzą o co chodzi. 🙂

Literatura uzupełniająca
:
K. Ford, 101 kwantowych pytań. Wszystko co chcielibyście wiedzieć o świecie, którego nie widać, przeł. J. Szajkowska, Warszawa 2012;
Dlaczego układ okresowy ma koniec?, [online http://eduinf.waw.pl/fiz/art/artfiz/art_0007.pdf];
Four new elements complete the seventh row of the periodic table, [online: https://www.newscientist.com/article/dn28721-four-new-elements-complete-the-seventh-row-of-the-periodic-table/?].
podpis-czarny
  • alla­dy­nek

    Ja, kiedy jeszcze uczyłem się chemii (dobre 15 lat temu) to tablica kończyła się gdzieś koło Z=108 i wtedy czytałem, że osią­gnię­cie cięż­szych pier­wiast­ków jest na daną chwilę nie­osią­galne ze względów tech­nicz­nych. Jak widać technika poszła na tyle do przodu, że doszli­śmy do zapeł­nie­nia do końca 7 rzędu. Ale wła­ści­wie jak to może być z tymi jeszcze cięż­szymi pier­wiast­kami — czy przy­pad­kiem ich jądra nie będą na tyle duże, że pro­ble­mem może być już odle­głość do 1 powłoki po której poru­szają się elek­trony?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Goku

      Właśnie miałem pisać coś podob­nego i wyświe­tlił mi się twój koment. 😀 Tak samo pamiętam jak jeszcze w jakiejś książce było tyle luk i przez czas mojego krót­kiego życia odkryto całkiem sporo nowych pier­wiast­ków. Ciekawe czasy i liczę na tę wyspę sta­bil­no­ści. Patrząc co się dzieje to pewnie wciągu 10 lat trafimy na 8 okres.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oj mam nadzieję, że to nie wina humo­ry­stycz­nego rysunku, który wkleiłem ;). W tekście “Wszyscy jeste­ście puści” zwra­ca­łem uwagę na to, że samo jądro atomu, choć kumuluje niemal całą jego masę, jest obję­to­ściowo setki tysięcy razy mniejsze od całego atomu. Od naj­bliż­szej powłoki oddziela go gigan­tyczna prze­strzeń, więc akurat taki problem to nie problem. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Negatyw

    Nie no ta oktaryna to raczej żart przy­naj­mniej taką mam nadzieję. To jednak nie godne aby nazywać pier­wiastki zamiast po uczonych nazwi­skami pisarzy jakiejś fan­ta­styki, Tol­kie­nów, Prat­chet­tów czy innych Sap­kow­skich.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • alex

      Pewnie, jeszcze się Unun­se­pe­tium w honorze uniesie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Lukasz

    Fajny artykuł :).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wiewi0r

    “Choć istnieje pewien trik, dzięki któremu jądro prze­wyż­sza roz­mia­rami inne, o wyższej liczbie atomowej. Ale o tym może innym razem).”
    Czyżby zabrakło infor­ma­cji, czyje jądro atomowe się tak rozpycha? 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Bodaj wszyst­kie jądra atomów od Z=3 do Z=10 para­dok­sal­nie mają podobną wielkość, a wręcz maleją. Przy­czyna takiego stanu rzeczy nie jest jednak istotna dla powyż­szego tematu, więc ją sobie daro­wa­łem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • greylin

    Moim skromnym zdaniem, jako upa­mięt­nie­nie sir Terry’ego, bardziej nada­wa­łoby się nar­ra­ti­vum 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ned

    Tak po za tematem chcial­bym dodac ze nowy wyglad strony jest bardzo fajny oraz wygodny. Artykul bardzo fajny jak wszyst­kie zreszta mam nadzieje ze blog będzie cagle sie rozwijal 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • blady

    “To bardzo istotne, bo nasza bryła protonów i nukle­onów w 
    pewnym momencie może okazać się tak wielka, że mocno ogra­ni­czone
    zakresem dzia­ła­nia oddzia­ły­wa­nie silne, prze­staje ją ogarniać! ”
    Czy nie powinno być bryła protonów i neu­tro­nów?. Jeżeli dobrze pamiętam mianem nukleonu określa się właśnie proton i neutron

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oczy­wi­ście. Pewnie na początku chciałem napisać po prostu “bryła nukle­onów” i stąd to pomer­da­nie. Już popra­wiam.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Fizyk o Najcięż. Pier­wiast­kach

    Nowe nazwy tych naj­cięż­szych pier­wiast­ków nie jest trudno wpro­wa­dzić. Wystar­czy wpro­wa­dzić zlepek, czy amal­ga­mat symboli che­micz­nych pier­wiast­ków lżej­szych z tej samej grupy war­to­ścio­wo­ści w Tablicy Okre­so­wej Pier­wiast­ków (np. Al + Be + Ge i dodatki wtrą­ce­niowe w nazew­nic­twie i otrzy­mu­jemy: (113)Balgenit), albo też w zlepkach nazew­nictw z sym­bo­liki pod­kre­śla się cha­rak­ter two­rzo­nych związków, czyli fluoro-chlo­rowce lubią tworzyć hal­lo­genki metali — a stąd powstaje nazwa: Hal­lo­ge­nit.
    Poniżej dalsze.przykłady, po łacinie, w j. polskim, wraz z suge­ro­wa­nym symbolem, przy licznie atomowej Z i ofi­cjal­nej nazwie z lewa:

    (113)Uut — lat. Bal­ge­ni­tium — Bg — pl. Balgenit,
    (114)Uuq — lat. Car­ge­ni­tium — Cg — pl. Kargenit,
    (115)Uup — lat. Nitras­ge­ni­tium — Ng — pl. Nitras­ge­nit,
    (116)Uuh — lat. Ostre­nium — Ot — pl. Ostren,
    (117)Uus — lat. Hal­lo­ge­ni­tium — Hl — pl. Hal­lo­ge­nit,
    (118)Uho — lat. Nec­kre­nium — Nk — pl. Neckren,
    (119)Uue — lat. Tar­ra­ti­nium — Tr — pl. Tar­ran­tin,
    (120)Ubn — lat. Tad­mo­rium — Tm — pl. Tadmor,

    (163)Uht — lat. Tal­ge­ni­tium — Tg — pl. Talgenit,
    (164)Uhq — lat. Plumb­ge­ni­tium — Pq — pl.Plumbgenit,
    (165)Uhp — lat. Biastrum — Bm — pl. Biastr,
    (166)Uhh — lat. Posse­ni­trum — Ps — pl. Posse­nitr,
    (167)Uhs — lat. Atlorum — Ao — pl. Atlor,
    //przykładowo to chlorowiec/fluorowiec/cięższy niż Astat
    (168)Uho — lat. Rexorum — Rx — pl. Reksor.
    //np. to gaz szla­chetny cięższy niż Xenon i Radon.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Fizyk

    A gdzie Tablica Okresowa Anty-Pier­wiast­ków?
    Ist­nie­ją­cej przecież (na razie, jak wiadomo, z całą pew­no­ścią, na poziomie cząstek ele­men­tar­nych) ANTY-Materii?

    Powiedzmy, że każdy anty-pier­wia­stek (w przy­bli­że­niu) będzie mógł być ozna­czany ade­kwat­nym symbolem che­micz­nym, niemniej z przed­rost­kiem ope­ra­tora negacji, np. wykrzyk­nika !
    (sto­so­wa­nego w ope­ra­to­rach negacji w nie­któ­rych językach pro­gra­mo­wa­nia, a podej­rze­wam, że ste­ro­wa­nie takim przy­szło­ścio­wym Anni­hi­la­to­rem Anty-Materii i Materii będzie reali­zo­wane z użyciem języka C albo Perla.., stąd to sko­ja­rze­nie, jako jedne z pierw­szych, które się nasuwa)

    (ste­ro­wa­nie — co fak­tycz­nie — musia­łoby gra­ni­czyć z cudem, w jego reali­za­cji, podobnie, jak w obecnym Mon­stru­al­nym Tokamaku za blisko 1mld Euro w Gre­if­fwal­dzie).

    W ten sposób będzie można w przy­szło­ści i być może oznaczyć wielce egzo­ter­miczną i poten­cjal­nie nie­bez­pieczną, gdy nie­kon­tro­lo­wana, lub reali­zo­waną w nad­mia­rze — reakcję anni­hi­la­cji powiedzmy: 

    atomu helu — He z atomem anty-helu — !He:

    He +!He -> Woo.. Boom! 

    (Green Ethernal Energy from Nothing)

    To jest właśnie idea prze­wod­nia twórców Mega­li­tycz­nych Pro­jek­tów, to Stel­la­to­rów, to kolo­sal­nych Toka­ma­ków za blisko miliard Euro:

    “Nie­koń­cząca się Opowieść” — wdrożona jednakże na rynku Ener­ge­tyki. Czyli otrzy­my­wa­nie “Zielonej Energii” w dowol­nych ilo­ściach, prak­tycz­nie z “Niczego”, albo mówiąc wprost:

    “otrzy­my­wa­nie łatwo dostęp­nej energii po zni­ko­mych kosztach”.

    Myślę, że filo­zo­fia tego postę­po­wa­nia ma wadliwe podstawy zało­że­niowe. Może lepiej od razu pomyśleć o gene­ra­to­rze i anni­hi­la­to­rze cząstek anty-materii?
    To równie wyra­fi­no­wana filo­zo­fia, i równie zwa­rio­wana, pod względem stopnia abs­trak­cji. Bowiem tutaj trzeba by roz­wią­zać z trzy, cztery problemy na.Raz:
    a) two­rze­nie anty-materii,
    b) problem gro­ma­dze­nia i przechowywania,anty-materii w bez­piecz­nych “enkla­wach”, z dala od bez­po­śred­niego kontaktu z materią,
    C) problem kon­tro­lo­wa­nej anni­hi­la­cji zgro­ma­dzo­nej anty-materii.

    Jednak, roz­wią­zaw­szy te trzy powyższe problemy, można byłoby “z powo­dze­niem”:
    A) powrócić do “już stry­wia­li­zo­wa­nego” problemu kon­struk­cji Tokamaka — poże­ra­cza wir­tu­al­nego funduszy nauko­wych w Niem­czech,
    B) albo też natych­miast pod­łą­czyć do anni­hi­la­tora i gene­ra­tora anty­ma­te­rii, naraz wszyst­kie elek­trow­nie wiatrowe Pół­noc­nej Europy, w pełnej skali otwartej Beaforta szkwałów i hura­ga­nów Nad­brzeży Morza Pół­noc­nego, bez obawy o prze­cią­że­nia sieci ener­ge­tycz­nej Niemiec (mniejsza już o mosty ener­ge­tyczne, te — “wyklepie się młotkiem”, jakby co).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • sharent

    Chciałem spytać, czy jest jaki­kol­wiek sens tworzenia/odkrywania tak ciężkich pier­wiast­ków, skoro są one tak nie­trwałe?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • borysses

    No to jak już takie porządki to może czas na bario­nowce i radowce zamiast lan­ta­now­ców i akty­now­ców bo kolej­ność wypeł­nia­nia powłok elek­tro­no­wych d i f.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Janusz Szczą­chor

    Meto­do­lo­gicz­nie nie zgadzam się z nazy­wa­niem nowo odkry­tych atomów pier­wiast­kami. Na początek przy­po­mnę, że pojęcie pier­wiastka wywodzi się z czasów, gdy nie wie­dziano, że istnieją atomy. Pier­wia­stek to sub­stan­cja,
    której nie można rozłożyć na prostsze. Stąd pier­wia­stek, jak każda sub­stan­cja powinien mieć jed­no­znaczne i 
    możliwe doświad­czal­nie do wyzna­cze­nia wła­ści­wo­ści fizy­ko­che­miczne.
    Niestety, nowe ‘pier­wiastki’, to kilka atomów żyjących mili­se­kundy. Jedni twierdzą, że to wystar­czy. Jest to
    moim zdaniem tylko psy­cho­lo­giczne nad­uży­cie.
    Jestem prze­ko­nany, że żadne obli­cze­nia na super­kom­pu­te­rach nie zastąpią eks­pe­ry­men­tal­nego zbadania wła­sno­ści jakie­go­kol­wiek pier­wiastka. Dlatego dla ‘pier­wiast­ków’ ist­nie­ją­cych tylko w formie kilku sztuk przez kilka mili­se­kund powinno się wpro­wa­dzić nowy termin. Ja pro­po­nuję PROTOPIERWIASTEK.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Muszę przyznać, że to bardzo intry­gu­jący argument. Wszystko jednak zależy — co sam zauwa­ży­łeś — od przy­ję­tej defi­ni­cji pier­wiastka. Ja np. zawsze rozu­mia­łem pier­wia­stek jako “typ” atomu, uza­leż­niony od liczby atomowej. Z Twoją defi­ni­cją wiąże się inny problem. Chciał­byś wyłączyć pier­wiastki o krótkim życiu, lecz to które zakwa­li­fi­ku­jemy jako krót­ko­trwałe zależy przecież wyłącz­nie od kon­wen­cji. Mili­se­kunda to za mało, a sekunda? Albo minuta? Kiedy pier­wia­stek uzyskuje “pełnię” praw?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Zwróć uwagę na to co powie­dzia­łem — konieczna jest moż­li­wość doświad­czal­nego zbadania wła­sno­ści fizycz­nych i che­micz­nych takich jak barwa, połysk, gęstość, tem­pe­ra­tura top­nie­nia, tem­pe­ra­tura wrzenia, prze­wod­nic­two cieplne i elek­tryczne. Tego nie da się wyzna­czyć na próbce kil­ku­ato­mo­wej. Dlatego pro­po­nuję nazwę — PROTOPIERWIASTEK.
        Dla mnie pier­wia­stek jest pojęciem doświad­czal­nym, a nie teo­re­tycz­nym. Stąd pier­wia­stek uzyskuje pełnię praw, gdy poznamy jego wszyst­kie wła­sno­ści fizyko-che­miczne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • tech­niczny

        Wydaje mi się, że wymy­ślasz własną defi­ni­cję pier­wiastka wyłącz­nie na użytek swojej argu­men­ta­cji. To, że nie zdołano go dobrze zbadać, bo trwał za krótko, nie znaczy, że nie istniał. Nie wiem, na jakiej pod­sta­wie i dlaczego miałby ktoś ustalać mini­malny czas badania potrzebny do nazwania czegoś pier­wiast­kiem oraz jaki miałby to być czas i dlaczego akurat taki.
        To, co powstało, spełniło zało­że­nia, potwier­dziło teo­re­tyczne wcze­śniej ist­nie­nie pier­wiastka o danej liczbie atomowej. Tyle założono, tyle było = otrzy­mano dany pier­wia­stek. Kropka.
        Takie coś, co pro­po­nu­jesz, podział na pier­wiastki i nie do końca pier­wiastki, tylko dlatego, że jeszcze nie udało się ich zbadać, nie jest nikomu potrzebne i jedynie wpro­wa­dzi­łoby chaos. Za parę lat ktoś je zbada i będzie trzeba zmieniać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Mnie nie odpo­wiada obecna defi­ni­cja pier­wiastka. Uważam, że daw­niej­sza była traf­niej­sza.
        Z Twojej wypo­wie­dzi wynika, że nie rozu­miesz moich zarzutów. Mają one
        cha­rak­ter meto­do­lo­giczno-naukowy, a nie dys­ku­syjny. Możesz jedynie
        uważać, że moja argu­men­ta­cja jest trafna lub nie. Nie istnieje naukowe
        pojęcie “wymy­ślasz własną defi­ni­cję pier­wiastka wyłącz­nie na użytek
        swojej argu­men­ta­cji”, to absurd. Podobnie słowo “pier­wia­stek” będzie
        oznaczać, to co mu nadamy do zna­cze­nia. Nie istnieje pier­wotne lub a 
        priori pojęcie pier­wiastka. To co użyłeś w zdaniu “To, że nie zdołano go
        dobrze zbadać, bo trwał za krótko, nie znaczy, że nie istniał”, to jest
        nuklid lub atom. Pier­wia­stek jest kate­go­rią, a nie obiektem atomowym. W
        moim prze­ko­na­niu błędnie zaczęto utoż­sa­miać pojęcie pier­wiastka z 
        pojęciem atomu, czy wręcz nuklidu. Uważam to za niczym nie­uza­sad­nione
        uprosz­cze­nie. W moim rozu­mie­niu pier­wia­stek to sub­stan­cja, a nie jeden atom pier­wiastka. Z wła­sno­ści jednego atomu nie wynikają wła­sno­ści pier­wiastka!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • tech­niczny

        Ale powiedz, co zmieni to, że nazwie się go “pro­to­pier­wiast­kiem”? Co to ma na celu? Tak jak powie­dzia­łem, za 20 lat albo za rok ktoś je zbada i będzie trzeba zmieniać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Niektóre z tych jąder są tak krótko żyjące, że nigdy nie poznamy ich wła­sno­ści makro­sko­po­wych, bo być może 1 miligram takich atomów ozna­czałby w labo­ra­to­rium wybuch jądrowy, którego nikt by nie przeżył. Na przykład jeden gram polonu wydziela 140 watów mocy, ogrze­wa­jąc się przy tym do ponad 500 °C. Poczytaj jaką ilość Polonu i Radu musieli wyod­ręb­nić Maria i Pierre Curie, aby uznano, że odkryli te pier­wiastki. Z pew­no­ścią nie pięć atomów. Oczy­wi­ście wielu naukow­ców miało argument w nazy­wa­niu tak nie­trwa­łych jąder pier­wiast­kami, bo to jest bardziej nośne medial­nie. Nie można tak czarować spo­łe­czeństw.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • tech­niczny

        Ale co to zmieni? Coś będzie inaczej zapisane na tablicy okre­so­wej? Czy chodzi o czyjeś lepsze samo­po­czu­cie? Bo przecież nie zajmą miejsca jakimś innym “praw­dziw­szym” pier­wiast­kom, i tak muszą trafić na kon­kretną pozycję.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Będzie to jasny sygnał dla osób, że niewiele jeszcze wiadomo o tych “pier­wiast­kach” — sub­stan­cjach. Układ okresowy pier­wiast­ków to tak naprawdę układ okresowy jąder ato­mo­wych, a nie pier­wiast­ków. Pier­wia­stek ma podwójne zna­cze­nie. jedno jako sub­stan­cja, a to drugie jako zbiór atomów. To drugie powstało samo­czyn­nie przez utoż­sa­mie­nie i moim zdaniem jest nad­uży­ciem dla atomów o nie­zba­da­nych wła­sno­ściach makro­sko­po­wych.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szczą­chor

        Weź jako przykład Ferm, liczba atomowa 100, jest to pier­wia­stek w sensie zbioru atomów, ale jako sub­stan­cja taki pier­wia­stek nie istnieje, bo nie są znane jej wła­sno­ści fizyko-che­miczne. Pojęcie pier­wiastka jako sub­stan­cji jest pojęciem powsta­łym najpierw, a zatem w zasadzie nie ma takiego pier­wiastka. I oto chodzi, żeby nie mącić ludziom w głowach i nie chwalić się tym, czego nie znamy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Stefan Banach

    w sumie ten artykuł nie odpo­wiada w ogóle na posta­wione w tytule pytanie.
    Jest wytłu­ma­czone oddzia­ły­wa­nie słabe, na końcu plo­teczki od naukow­ców i stwier­dze­nie że granica istnieje (jaka?) ale jest nie osią­gnięta(??)

    przy­dałby się chociaż jakiś rząd jako ogra­ni­cze­nie albo stwier­dze­nie że takiego nie ma, a granica istnieje tylko z punktu widzenia ówcze­snej tech­no­lo­gii

    Pozdra­wiam

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0