Sponsorowane


www.autoczescionline24.PL

Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 26

Artykuły

Nowe pierwiastki… Czy układ okresowy ma koniec?

8th Sty '16

Stało się. Międzynarodowa Unia Chemii obwieściła odkrycie czterech nowych pierwiastków, a tym samym zapełnienie siódmego rzędu układu okresowego. Czy to już koniec? Czy listę pierwiastków możemy aktualizować przez wieczność?


Unununu…

Na początek dokonajmy traumatycznego zabiegu. Cofnijmy się pamięcią do powszechnie znienawidzonych, szkolnych lekcji chemii. Jak część z was na pewno pamięta, na ścianie klasy obowiązkowo wisiał rozległy, podzielony na wiersze (okresy) i kolumny (grupy), układ okresowy. Nawet w najbardziej prymitywnej wersji, zawsze można odczytać z niego przynajmniej jedną wartość – liczbę atomową – cyferkę umieszczaną zazwyczaj w rogu lub nad symbolem każdego pierwiastka. Pewnie pamiętacie również, że tablica została tak sprytnie skonstruowana, aby posuwając się od lewej do prawej i od góry do dołu, następowały pierwiastki o coraz cięższych jądrach i coraz wyższej liczbie atomowej.
nowe pierwiastkiBadania japońskiego instytutu RIKEN i amerykańskiego laboratorium w Berkeley, odnalazły rekordowo „ciężkie” pierwiastki, zapełniając puste okienka w prawym dolnym sektorze układu okresowego, konkretniej w okresie siódmym. W ten sposób doświadczalnie dowiedziono możliwości zaistnienia takich dziwactw jak ununtrium, ununpentium, ununseptium oraz ununoctium, o liczbach atomowych 113, 115, 117 i 118. Właściwie rekordowe są tylko dwa ostatnie, bo Flerow o liczbie atomowej 114 i Liwermor o liczbie atomowej 116, udało się otrzymać już ponad dekadę temu.

Z i A

pierwiastek4To właśnie liczba atomowa tak naprawdę decyduje o tym z jakim pierwiastkiem mamy do czynienia. Ale co dokładnie ta maglowana wartość oznacza? Otóż to nic innego, aniżeli liczebność protonów składających się na dane jądro atomowe. Jeśli więc widzimy, że wodór ma nad sobą „jedynkę” to dowiadujemy się, że jego jądro stanowi jeden osamotniony proton. Hel oznaczony liczbą atomową 2 posiada dwa protony, lit trzy i tak dalej. Żeby było ciekawiej, liczba atomowa z zasady informuje nas też o liczbie otaczających jądro elektronów. W końcu, zwyczajny atom (nie będący jonem) powinien pozostać neutralny elektrycznie, a żeby to osiągnąć, na każdy dodatni proton musi przypadać jeden ujemny elektron. Wodór ma zatem jeden proton i jeden elektron, hel dwa protony i dwa elektrony, lit trzy protony i trzy elektrony…

Pod żadnym pozorem nie należy jednak mylić liczby atomowej z inną istotną wartością, zwaną liczbą masową! Ta druga wielkość opisuje całe jądro, tj. sumę protonów i neutronów w atomie. Przypominam o tym dlatego, że uczeni wpadli na szatański plan oznaczania liczby masowej literą A, podczas gdy interesującą nas liczbę atomową symbolizuje jak na złość Z. Jeśli więc słyszymy o uranie 238 (pierwiastku o A=238, Z=92), to mamy do czynienia jądrem atomowym złożonym łącznie z 238 cząstek – w tym przypadku 92 protonów i 146 neutronów.

Elektrostatyka vs. oddziaływania jądrowe

Powróćmy do postawionego na początku pytania. Czy układ okresowy ma koniec i czy za ununoctium możemy znaleźć coś jeszcze? Przede wszystkim musicie wiedzieć, że istnienie jądra o Z=118 chemicy przewidzieli już dawno. Właściwie już pierwsi organizatorzy tablic pierwiastków, jak Dymirij Mendelejew czy Niels Bohr przeczuwali, że kilkadziesiąt znanych im pierwiastków to dopiero początek zabawy i przezornie, należy zostawić wolne krzesła dla potencjalnych przybyszów. Ale dlaczego w ogóle jakaś granica istnieje? Dlaczego nie może powstać pierwiastek, dajmy na to z trzystoma protonami w jądrze?

Niedawno opisywałem schemat reakcji syntezy termojądrowej (tutaj), tłumacząc pokrótce dlaczego stworzenie pierwiastka z połączenia dwóch mniejszych, pozostaje piekielnie trudnym przedsięwzięciem. Najważniejszą ze stojących nam na drodze przeszkód jest bariera kulombowska. Siły elektrostatyczne powodują, iż dwa dodatnio naładowane protony zamiast się grzecznie przytulić, za wszelką cenę próbują zachować dystans. Jedynie gigantyczne ciśnienie i temperatura rzędu dziesiątków milionów stopni są w stanie zmusić cząstki aby przekroczyły tę barierę i zbliżyły się na tyle blisko aby zadziałało silne oddziaływanie jądrowe. Można je porównać do naprawdę wydajnego kleju, rewelacyjnie zlepiającego cząstki w zwartą całość – ale działającego jedynie na bardzo, bardzo krótkich dystansach.

Jeśli zaczniemy główkować, szybko wydedukujemy, że te same mechanizmy i kłopoty nadały kształt układowi okresowemu. Wspomniana odległość oddziaływań jądrowych ma kluczowe znaczenie. Elektromagnetyzm odpowiadający za odpychanie dwóch protonów lub przyciąganie protonu z elektronem, funkcjonuje na olbrzymich odległościach (z punktu widzenia atomu). Oddziaływanie silne z kolei, pozostaje kompletnie bez znaczenia dopóki nukleony nie zbliżą się do siebie na dystans około 10-14 metra, więc przeszło sto tysięcy razy mniejszy niż średnica atomu. Jednak każdy kto bawił się kiedyś dwoma magnesami wie, że gdy skierujemy do siebie dwa „plusy” lub „minusy”, sztabki zaczną uciekać. A skoro elektromagnetyzm zaczyna działać jeszcze zanim oddziaływanie silne w ogóle zorientuje się o co chodzi – zadanie jest wyjątkowo kłopotliwe.

Neutrony na ratunek

Mówiąc krótko: im ciaśniej upakujemy nukleony, tym bardziej na znaczeniu zyskuje oddziaływanie silne, kosztem oddziaływania elektromagnetycznego. Sęk w tym, że poszczególne jądra atomowe różnią się między sobą rozmiarami. Jądro helu zbudowane z zaledwie dwóch protonów i dwóch neutronów wypada licho w porównaniu do jądra uranu, magazynującego grubo ponad dwieście nukleonów. (Choć istnieje pewien trik, dzięki któremu jądro przewyższa rozmiarami inne, o wyższej liczbie atomowej. Ale o tym może innym razem). To bardzo istotne, bo nasza bryła protonów i neutronów w pewnym momencie może okazać się tak wielka, że mocno ograniczone zakresem działania oddziaływanie silne, przestaje ją ogarniać! 
dobry ziomek neutronZ nieocenioną pomocą przychodzą nam neutrony – apatyczni wolontariusze nuklearnego świata. Jak na ironię, cząstka która odpowiada za reakcję rozszczepienia atomu, jednocześnie umożliwia stabilną egzystencję niemal wszystkich pierwiastków. Wszystko dzięki temu, że neutron pozostaje, jak sama nazwa wskazuje, neutralny elektrycznie. Jednocześnie neutron, podobnie do protonu jest wrażliwy na oddziaływania jądrowe i z wielką chęcią wchodzi w skład atomowego jądra. Cząstka niczego nie odpycha ani nie przyciąga, ale przy bezpośrednim kontakcie, bez oporów lepi się do swoich sąsiadów. Szczypta neutronów nie wpływa więc na ładunek elektryczny atomu, ale wzmacnia wpływy oddziaływania silnego usztywniając całą konstrukcję.

Jeśli to do was nie przemawia, to wyobraźcie sobie protony jako bandę zanadto rozrywkowych studentów, rozsadzających codziennymi balangami akademik. Neutrony to grupa kujonów i abstynentów w kraciastych koszulach, którzy zajmują część pokojów, wyciszając całą społeczność do sensownego poziomu. Jednak żeby to działało, im więcej przybywa imprezowiczów, tym więcej potrzeba stabilizatorów. Spoglądając na cięższe pierwiastki dostrzeżemy, że w końcu liczba neutronów zaczyna przewyższać liczbę protonów w jądrze. O ile w prostym atomie helu mamy piękną równowagę zapewnioną przez dwa protony i dwa neutrony, o tyle w trwałym izotopie polonu na każdy proton przypada już 1,6 neutronu. Niestety w pewnym momencie dochodzi do przegięcia w drugą stronę: nietrwałe ze swej natury neutrony, pozwalają jedynie na tworzenie coraz mniej stabilnych pierwiastków i ich izotopów. I tak odkrywane przez nas superciężkie pierwiastki, nie są w stanie powstrzymać się od rozpadu dłużej niż tysięczną część sekundy.

Mityczna wyspa stabilności

Czy osiągnęliśmy więc koniec? W pewnym sensie do krańca doszliśmy dawno temu, odkrywając ostatni trwały w pełni tego słowa znaczeniu pierwiastek, jakim jest ołów (Z=82), tudzież pierwiastki mniej trwałe ale spotykane w przyrodzie, jak pluton (Z=94). Siódmy okres układu udało nam się zapełnić wyłącznie dzięki wytężonej pracy setek fizyków i specyficznym warunkom zapewnianym przez akceleratory cząstek elementarnych. Wielu uczonych uważa, że jesteśmy w stanie wyciągnąć z natury jeszcze więcej i możemy otrzymać w warunkach laboratoryjnych również pierwiastki z hipotetycznego, ósmego okresu.

Entuzjaści dalszego uzupełniania tablic chemicznych wspominają nawet o technicznej możliwości minięcia granicy Z=200 (to bardzo dużo, skoro ununoctium ma Z=118). Pojawia się też skromna nadzieja na ustrzelenie po drodze tzw. wyspy stabilności. Byłby to superciężki pierwiastek lub grupa takich pierwiastków, o względnie dużej trwałości. Takich, które mogłyby przetrwać dłużej niż mrugnięcie oka.

Granica istnieje, ale prawdopodobnie jeszcze jej nie dosięgliśmy.
PS Już pojawiła się petycja aby jeden z uchwyconych pierwiastków nazwać Oktaryną. Fani zmarłego w ubiegłym roku Sir Terrego Pratchetta wiedzą o co chodzi. :)

Literatura uzupełniająca
:
K. Ford, 101 kwantowych pytań. Wszystko co chcielibyście wiedzieć o świecie, którego nie widać, przeł. J. Szajkowska, Warszawa 2012;
Dlaczego układ okresowy ma koniec?, [online http://eduinf.waw.pl/fiz/art/artfiz/art_0007.pdf];
Four new elements complete the seventh row of the periodic table, [online: https://www.newscientist.com/article/dn28721-four-new-elements-complete-the-seventh-row-of-the-periodic-table/?].
podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • alladynek

    Ja, kiedy jeszcze uczyłem się chemii (dobre 15 lat temu) to tablica kończyła się gdzieś koło Z=108 i wtedy czytałem, że osiągnięcie cięższych pierwiastków jest na daną chwilę nieosiągalne ze względów technicznych. Jak widać technika poszła na tyle do przodu, że doszliśmy do zapełnienia do końca 7 rzędu. Ale właściwie jak to może być z tymi jeszcze cięższymi pierwiastkami – czy przypadkiem ich jądra nie będą na tyle duże, że problemem może być już odległość do 1 powłoki po której poruszają się elektrony?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Goku

      Właśnie miałem pisać coś podobnego i wyświetlił mi się twój koment. 😀 Tak samo pamiętam jak jeszcze w jakiejś książce było tyle luk i przez czas mojego krótkiego życia odkryto całkiem sporo nowych pierwiastków. Ciekawe czasy i liczę na tę wyspę stabilności. Patrząc co się dzieje to pewnie wciągu 10 lat trafimy na 8 okres.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oj mam nadzieję, że to nie wina humorystycznego rysunku, który wkleiłem ;). W tekście „Wszyscy jesteście puści” zwracałem uwagę na to, że samo jądro atomu, choć kumuluje niemal całą jego masę, jest objętościowo setki tysięcy razy mniejsze od całego atomu. Od najbliższej powłoki oddziela go gigantyczna przestrzeń, więc akurat taki problem to nie problem. :)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Negatyw

    Nie no ta oktaryna to raczej żart przynajmniej taką mam nadzieję. To jednak nie godne aby nazywać pierwiastki zamiast po uczonych nazwiskami pisarzy jakiejś fantastyki, Tolkienów, Pratchettów czy innych Sapkowskich.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • alex

      Pewnie, jeszcze się Ununsepetium w honorze uniesie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Lukasz

    Fajny artykuł :).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Wiewi0r

    „Choć istnieje pewien trik, dzięki któremu jądro przewyższa rozmiarami inne, o wyższej liczbie atomowej. Ale o tym może innym razem).”
    Czyżby zabrakło informacji, czyje jądro atomowe się tak rozpycha? 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Bodaj wszystkie jądra atomów od Z=3 do Z=10 paradoksalnie mają podobną wielkość, a wręcz maleją. Przyczyna takiego stanu rzeczy nie jest jednak istotna dla powyższego tematu, więc ją sobie darowałem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • greylin

    Moim skromnym zdaniem, jako upamiętnienie sir Terry’ego, bardziej nadawałoby się narrativum 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ned

    Tak po za tematem chcialbym dodac ze nowy wyglad strony jest bardzo fajny oraz wygodny. Artykul bardzo fajny jak wszystkie zreszta mam nadzieje ze blog będzie cagle sie rozwijal 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • blady

    „To bardzo istotne, bo nasza bryła protonów i nukleonów w
    pewnym momencie może okazać się tak wielka, że mocno ograniczone
    zakresem działania oddziaływanie silne, przestaje ją ogarniać! ”
    Czy nie powinno być bryła protonów i neutronów?. Jeżeli dobrze pamiętam mianem nukleonu określa się właśnie proton i neutron

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Oczywiście. Pewnie na początku chciałem napisać po prostu „bryła nukleonów” i stąd to pomerdanie. Już poprawiam.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Fizyk o Najcięż. Pierwiastkach

    Nowe nazwy tych najcięższych pierwiastków nie jest trudno wprowadzić. Wystarczy wprowadzić zlepek, czy amalgamat symboli chemicznych pierwiastków lżejszych z tej samej grupy wartościowości w Tablicy Okresowej Pierwiastków (np. Al + Be + Ge i dodatki wtrąceniowe w nazewnictwie i otrzymujemy: (113)Balgenit), albo też w zlepkach nazewnictw z symboliki podkreśla się charakter tworzonych związków, czyli fluoro-chlorowce lubią tworzyć hallogenki metali – a stąd powstaje nazwa: Hallogenit.
    Poniżej dalsze.przykłady, po łacinie, w j. polskim, wraz z sugerowanym symbolem, przy licznie atomowej Z i oficjalnej nazwie z lewa:

    (113)Uut – lat. Balgenitium – Bg – pl. Balgenit,
    (114)Uuq – lat. Cargenitium – Cg – pl. Kargenit,
    (115)Uup – lat. Nitrasgenitium – Ng – pl. Nitrasgenit,
    (116)Uuh – lat. Ostrenium – Ot – pl. Ostren,
    (117)Uus – lat. Hallogenitium – Hl – pl. Hallogenit,
    (118)Uho – lat. Neckrenium – Nk – pl. Neckren,
    (119)Uue – lat. Tarratinium – Tr – pl. Tarrantin,
    (120)Ubn – lat. Tadmorium – Tm – pl. Tadmor,

    (163)Uht – lat. Talgenitium – Tg – pl. Talgenit,
    (164)Uhq – lat. Plumbgenitium – Pq – pl.Plumbgenit,
    (165)Uhp – lat. Biastrum – Bm – pl. Biastr,
    (166)Uhh – lat. Possenitrum – Ps – pl. Possenitr,
    (167)Uhs – lat. Atlorum – Ao – pl. Atlor,
    //przykładowo to chlorowiec/fluorowiec/cięższy niż Astat
    (168)Uho – lat. Rexorum – Rx – pl. Reksor.
    //np. to gaz szlachetny cięższy niż Xenon i Radon.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Fizyk

    A gdzie Tablica Okresowa Anty-Pierwiastków?
    Istniejącej przecież (na razie, jak wiadomo, z całą pewnością, na poziomie cząstek elementarnych) ANTY-Materii?

    Powiedzmy, że każdy anty-pierwiastek (w przybliżeniu) będzie mógł być oznaczany adekwatnym symbolem chemicznym, niemniej z przedrostkiem operatora negacji, np. wykrzyknika !
    (stosowanego w operatorach negacji w niektórych językach programowania, a podejrzewam, że sterowanie takim przyszłościowym Annihilatorem Anty-Materii i Materii będzie realizowane z użyciem języka C albo Perla.., stąd to skojarzenie, jako jedne z pierwszych, które się nasuwa)

    (sterowanie – co faktycznie – musiałoby graniczyć z cudem, w jego realizacji, podobnie, jak w obecnym Monstrualnym Tokamaku za blisko 1mld Euro w Greiffwaldzie).

    W ten sposób będzie można w przyszłości i być może oznaczyć wielce egzotermiczną i potencjalnie niebezpieczną, gdy niekontrolowana, lub realizowaną w nadmiarze – reakcję annihilacji powiedzmy:

    atomu helu – He z atomem anty-helu – !He:

    He +!He -> Woo.. Boom!

    (Green Ethernal Energy from Nothing)

    To jest właśnie idea przewodnia twórców Megalitycznych Projektów, to Stellatorów, to kolosalnych Tokamaków za blisko miliard Euro:

    „Niekończąca się Opowieść” – wdrożona jednakże na rynku Energetyki. Czyli otrzymywanie „Zielonej Energii” w dowolnych ilościach, praktycznie z „Niczego”, albo mówiąc wprost:

    „otrzymywanie łatwo dostępnej energii po znikomych kosztach”.

    Myślę, że filozofia tego postępowania ma wadliwe podstawy założeniowe. Może lepiej od razu pomyśleć o generatorze i annihilatorze cząstek anty-materii?
    To równie wyrafinowana filozofia, i równie zwariowana, pod względem stopnia abstrakcji. Bowiem tutaj trzeba by rozwiązać z trzy, cztery problemy na.Raz:
    a) tworzenie anty-materii,
    b) problem gromadzenia i przechowywania,anty-materii w bezpiecznych „enklawach”, z dala od bezpośredniego kontaktu z materią,
    C) problem kontrolowanej annihilacji zgromadzonej anty-materii.

    Jednak, rozwiązawszy te trzy powyższe problemy, można byłoby „z powodzeniem”:
    A) powrócić do „już strywializowanego” problemu konstrukcji Tokamaka – pożeracza wirtualnego funduszy naukowych w Niemczech,
    B) albo też natychmiast podłączyć do annihilatora i generatora antymaterii, naraz wszystkie elektrownie wiatrowe Północnej Europy, w pełnej skali otwartej Beaforta szkwałów i huraganów Nadbrzeży Morza Północnego, bez obawy o przeciążenia sieci energetycznej Niemiec (mniejsza już o mosty energetyczne, te – „wyklepie się młotkiem”, jakby co).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • sharent

    Chciałem spytać, czy jest jakikolwiek sens tworzenia/odkrywania tak ciężkich pierwiastków, skoro są one tak nietrwałe?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • borysses

    No to jak już takie porządki to może czas na barionowce i radowce zamiast lantanowców i aktynowców bo kolejność wypełniania powłok elektronowych d i f.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Janusz Szcząchor

    Metodologicznie nie zgadzam się z nazywaniem nowo odkrytych atomów pierwiastkami. Na początek przypomnę, że pojęcie pierwiastka wywodzi się z czasów, gdy nie wiedziano, że istnieją atomy. Pierwiastek to substancja,
    której nie można rozłożyć na prostsze. Stąd pierwiastek, jak każda substancja powinien mieć jednoznaczne i
    możliwe doświadczalnie do wyznaczenia właściwości fizykochemiczne.
    Niestety, nowe ‚pierwiastki’, to kilka atomów żyjących milisekundy. Jedni twierdzą, że to wystarczy. Jest to
    moim zdaniem tylko psychologiczne nadużycie.
    Jestem przekonany, że żadne obliczenia na superkomputerach nie zastąpią eksperymentalnego zbadania własności jakiegokolwiek pierwiastka. Dlatego dla ‚pierwiastków’ istniejących tylko w formie kilku sztuk przez kilka milisekund powinno się wprowadzić nowy termin. Ja proponuję PROTOPIERWIASTEK.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Muszę przyznać, że to bardzo intrygujący argument. Wszystko jednak zależy – co sam zauważyłeś – od przyjętej definicji pierwiastka. Ja np. zawsze rozumiałem pierwiastek jako „typ” atomu, uzależniony od liczby atomowej. Z Twoją definicją wiąże się inny problem. Chciałbyś wyłączyć pierwiastki o krótkim życiu, lecz to które zakwalifikujemy jako krótkotrwałe zależy przecież wyłącznie od konwencji. Milisekunda to za mało, a sekunda? Albo minuta? Kiedy pierwiastek uzyskuje „pełnię” praw?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szcząchor

        Zwróć uwagę na to co powiedziałem – konieczna jest możliwość doświadczalnego zbadania własności fizycznych i chemicznych takich jak barwa, połysk, gęstość, temperatura topnienia, temperatura wrzenia, przewodnictwo cieplne i elektryczne. Tego nie da się wyznaczyć na próbce kilkuatomowej. Dlatego proponuję nazwę – PROTOPIERWIASTEK.
        Dla mnie pierwiastek jest pojęciem doświadczalnym, a nie teoretycznym. Stąd pierwiastek uzyskuje pełnię praw, gdy poznamy jego wszystkie własności fizyko-chemiczne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • techniczny

        Wydaje mi się, że wymyślasz własną definicję pierwiastka wyłącznie na użytek swojej argumentacji. To, że nie zdołano go dobrze zbadać, bo trwał za krótko, nie znaczy, że nie istniał. Nie wiem, na jakiej podstawie i dlaczego miałby ktoś ustalać minimalny czas badania potrzebny do nazwania czegoś pierwiastkiem oraz jaki miałby to być czas i dlaczego akurat taki.
        To, co powstało, spełniło założenia, potwierdziło teoretyczne wcześniej istnienie pierwiastka o danej liczbie atomowej. Tyle założono, tyle było = otrzymano dany pierwiastek. Kropka.
        Takie coś, co proponujesz, podział na pierwiastki i nie do końca pierwiastki, tylko dlatego, że jeszcze nie udało się ich zbadać, nie jest nikomu potrzebne i jedynie wprowadziłoby chaos. Za parę lat ktoś je zbada i będzie trzeba zmieniać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szcząchor

        Mnie nie odpowiada obecna definicja pierwiastka. Uważam, że dawniejsza była trafniejsza.
        Z Twojej wypowiedzi wynika, że nie rozumiesz moich zarzutów. Mają one
        charakter metodologiczno-naukowy, a nie dyskusyjny. Możesz jedynie
        uważać, że moja argumentacja jest trafna lub nie. Nie istnieje naukowe
        pojęcie „wymyślasz własną definicję pierwiastka wyłącznie na użytek
        swojej argumentacji”, to absurd. Podobnie słowo „pierwiastek” będzie
        oznaczać, to co mu nadamy do znaczenia. Nie istnieje pierwotne lub a
        priori pojęcie pierwiastka. To co użyłeś w zdaniu „To, że nie zdołano go
        dobrze zbadać, bo trwał za krótko, nie znaczy, że nie istniał”, to jest
        nuklid lub atom. Pierwiastek jest kategorią, a nie obiektem atomowym. W
        moim przekonaniu błędnie zaczęto utożsamiać pojęcie pierwiastka z
        pojęciem atomu, czy wręcz nuklidu. Uważam to za niczym nieuzasadnione
        uproszczenie. W moim rozumieniu pierwiastek to substancja, a nie jeden atom pierwiastka. Z własności jednego atomu nie wynikają własności pierwiastka!

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • techniczny

        Ale powiedz, co zmieni to, że nazwie się go „protopierwiastkiem”? Co to ma na celu? Tak jak powiedziałem, za 20 lat albo za rok ktoś je zbada i będzie trzeba zmieniać.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szcząchor

        Niektóre z tych jąder są tak krótko żyjące, że nigdy nie poznamy ich własności makroskopowych, bo być może 1 miligram takich atomów oznaczałby w laboratorium wybuch jądrowy, którego nikt by nie przeżył. Na przykład jeden gram polonu wydziela 140 watów mocy, ogrzewając się przy tym do ponad 500 °C. Poczytaj jaką ilość Polonu i Radu musieli wyodrębnić Maria i Pierre Curie, aby uznano, że odkryli te pierwiastki. Z pewnością nie pięć atomów. Oczywiście wielu naukowców miało argument w nazywaniu tak nietrwałych jąder pierwiastkami, bo to jest bardziej nośne medialnie. Nie można tak czarować społeczeństw.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • techniczny

        Ale co to zmieni? Coś będzie inaczej zapisane na tablicy okresowej? Czy chodzi o czyjeś lepsze samopoczucie? Bo przecież nie zajmą miejsca jakimś innym „prawdziwszym” pierwiastkom, i tak muszą trafić na konkretną pozycję.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szcząchor

        Będzie to jasny sygnał dla osób, że niewiele jeszcze wiadomo o tych „pierwiastkach” – substancjach. Układ okresowy pierwiastków to tak naprawdę układ okresowy jąder atomowych, a nie pierwiastków. Pierwiastek ma podwójne znaczenie. jedno jako substancja, a to drugie jako zbiór atomów. To drugie powstało samoczynnie przez utożsamienie i moim zdaniem jest nadużyciem dla atomów o niezbadanych własnościach makroskopowych.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Janusz Szcząchor

        Weź jako przykład Ferm, liczba atomowa 100, jest to pierwiastek w sensie zbioru atomów, ale jako substancja taki pierwiastek nie istnieje, bo nie są znane jej własności fizyko-chemiczne. Pojęcie pierwiastka jako substancji jest pojęciem powstałym najpierw, a zatem w zasadzie nie ma takiego pierwiastka. I oto chodzi, żeby nie mącić ludziom w głowach i nie chwalić się tym, czego nie znamy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0