Nareszcie. Wielki powrót noblisty, odkrywcy neutrina mionowego, byłego dyrektora Fermilabu, profesora Illinois Institute of Technology – złotoustego Leona Maxa Ledermana.

W roku 1996 opu­bli­ko­wana została książka stojąca szcze­gól­nie wysoko w moim oso­bi­stym rankingu: Boska cząstka. Jeśli Wszech­świat jest odpo­wie­dzią, jak brzmi pytanie?, pióra Leona Leder­mana i Dicka Tere­siego. Tytuł o tyle istotny, że to właśnie Leder­ma­nowi przy­pi­sano ukucie efek­tow­nej i uwiel­bia­nej przez pismaków nazwy, dla bozonu prze­no­szą­cego masę. Notabene bozonu, którego fizyk przez lata sam inten­syw­nie poszu­ki­wał, kierując pracą nie­dzia­ła­ją­cego już akce­le­ra­tora cząstek ele­men­tar­nych im. Enrica Fermiego w Chicago. Jak wszyscy dosko­nale pamię­tamy, Ame­ry­ka­nów osta­tecz­nie wyprze­dzili w tym naukowym wyścigu Euro­pej­czycy, tra­fia­jąc na ślad “boskiej cząstki” w czerwcu 2012 roku.
Leon Lederman, nie­wzru­szony wszyst­kimi kon­tro­wer­sjami, jak zwykle ema­nu­jący oso­bi­stym czarem i wewnętrz­nym spokojem, siedzi zato­piony w swym wiel­gach­nym skó­rza­nym fotelu z szerokim uśmie­chem na twarzy, roz­ba­wiony całym zamie­sza­niem, a stojąca na biurku figurka Ein­ste­ina z aprobatą kiwa głową. Okre­śle­nie “boska cząstka” stało się stan­dar­do­wym ele­men­tem nagłów­ków wia­do­mo­ści (…) we wszyst­kich gazetach świata, od Tybetu do Timbuktu.
Wiele wody musiało upłynąć w Mis­si­sipi, nim sym­pa­tyczny profesor uraczył nas kon­ty­nu­acją i jed­no­cze­śnie zwień­cze­niem fascy­nu­ją­cej historii, gonitwy za bra­ku­ją­cym ogniwem modelu stan­dar­do­wego. Nowa praca, już 93-letniego (!) uczonego, siłą rzeczy nawią­zuje do poprzed­niczki, ale nie jest jej prostą kon­ty­nu­acją. Boska cząstka, wbrew tytułowi trak­to­wała o fizyce bardzo szeroko. Autor przed­sta­wiał nam antycz­nych filo­zo­fów, prze­pro­wa­dzał przez pra­cow­nie Gali­le­usza i Newtona, a następ­nie grun­tow­nie opisywał dzieje badań nad struk­turą materii. Nowa lektura pozo­staje grubsza, ale znacznie ści­ślej­sza tema­tycz­nie. Lederman pozwala sobie na dygresje doty­czące finan­so­wa­nia badań nauko­wych (bardzo celne) oraz filo­zo­fii, lecz żaden rozdział nie odbiega zanadto od murów labo­ra­to­riów cząstek ele­men­tar­nych.
Istnieje mnóstwo kiep­skich dowcipów na temat bozonu Higgsa i sposobu, w jaki nadaje on cząstkom masę. (…) Neil deGrasse Tyson rzucił kiedyś na Twit­te­rze żar­ci­kiem: “Odkrycie Higgsa sprawia, że już czuję się cięższy. Przy­dałby się raczej anty-Higgs…”. Oczy­wi­ście, nasze rozu­mie­nie masy w fizyce różni się od sto­so­wa­nego potocz­nie w innych kon­tek­stach. 
Natu­ral­nie naj­więk­szą część książki zajmuje sprawa bozonu Higgsa oraz fizycz­nych mecha­ni­zmów powsta­wa­nia masy, w każdym tego słowa zna­cze­niu. Zapewne nie skłamię pisząc, że nie znaj­dzie­cie na rynku lepszego i dokład­niej­szego, ale jed­no­cze­śnie popu­lar­no­nau­ko­wego obja­śnie­nia tematu. Nauko­wiec chwyta za rdzeń problemu, przed­sta­wia­jąc istotę masy i jej wpływ na takie a nie inne ukształ­to­wa­nie rze­czy­wi­sto­ści. Jeśli więc nie zadowala was upo­wszech­nione przy­rów­na­nie ska­lar­nego pola Higgsa do gęstej cieczy utrud­nia­ją­cej ruch zanu­rzo­nych w niej ciałach; pra­gnie­cie posiąść wiedzę o tym jak masa wpływa na chi­ral­ność cząstek, jak deter­mi­nuje ich toż­sa­mość i co ma do tego wszyst­kiego oddzia­ły­wa­nie słabe – to pozycja dla was.

Problem mogą mieć osoby, których dotych­cza­sowa wiedza o mikro­świe­cie ogra­ni­cza się do protonów, neu­tro­nów i elek­tro­nów. Autor nie­chęt­nie wraca się do samych podstaw fizyki, bez cere­gieli prze­cho­dząc do szcze­gó­łów poszcze­gól­nych pro­ble­mów. Nie powiem, że odradzam omawianą lekturę nowi­cju­szom, ale mogą być oni zmuszeni do kil­ku­krot­nego wracania do poprzed­nich stron czy roz­dzia­łów dla pełnego zro­zu­mie­nia wykładu. Zwłasz­cza, że Lederman w kilku miej­scach rze­czy­wi­ście popłynął, wysta­wia­jąc szare komórki czy­tel­ni­ków na nie lada wysiłek.
Oddzia­ły­wa­nia słabe “wiedzą coś” na temat cząstek o chi­ral­no­ści L, co nie dotyczy cząstek o chi­ral­no­ści R. Obejmują one bowiem jedynie cząstki L, a nie cząstki R. Jednak podobnie jak elek­tro­ma­gne­tyzm, one również mają swój ładunek, który podlega zasadzie zacho­wa­nia. Tylko mion L ma ten słaby ładunek, mion R go nie ma. 
Z lekkim roz­cza­ro­wa­niem muszę przyznać, że Dalej niż boska cząstka, zostaje nieco w tyle za Boską cząstką, pod względem uni­ka­to­wego stylu. Ci, którzy mieli w rękach tamto opra­co­wa­nie, na pewno pamię­tają lotny język, nie­sa­mo­wity humor i nie­kon­wen­cjo­nalne pomysły – w stylu wyima­gi­no­wa­nych dysput między filo­zo­fami – zde­cy­do­wa­nie wyróż­nia­jące je na tle kon­ku­ren­cji. W nowej pozycji polotu i stylu nie brakuje, ale to wszystko nie odbiega już tak bardzo od stan­dar­dów lite­ra­tury popu­lar­no­nau­ko­wej.

Nie jest to jednak szcze­gól­nie istotny man­ka­ment: po prostu środek cięż­ko­ści został nieco prze­su­nięty z formy w stronę treści, co bardziej wyma­ga­jący czy­tel­nicy na pewno docenią. Zwłasz­cza, że nowe dziecko Leder­mana i Hilla naprawdę wymiata pod względem mery­to­rycz­nym, odważnie podej­mu­jąc skom­pli­ko­wane i nie­ek­splo­ato­wane przez innych popu­la­ry­za­to­rów zagad­nie­nia. Dalej niż boska cząstka to praw­do­po­dob­nie naj­lep­sza pozycja poświę­cona fizyce cząstek ele­men­tar­nych od czasów… Boskiej cząstki.

Książkę możecie nabyć m.in. korzy­sta­jąc z tego linku.
podpis-czarny
  • Koni­czyna

    CZytałem te pierwszą i fak­tycz­nie miała w sobie TO coś. Nie wyklu­czam zakupu nowej książki, zwłasz­cza że trzeciej już raczej nie będzie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Steku

    Prze­czy­ta­łem obie książki, jedna po drugiej. Są świetne, a przede wszyst­kim dosko­nale speł­niają swoje zadanie — tłumaczą o co w tym wszyst­kim chodzi.
    Jeśli, ktoś inte­re­suje się fizyką cząstek, budową materii w naj­więk­szym powięk­sze­niu albo chce dowie­dzieć się jak to się dzieje, że mamy masę to te dwie książki to chyba wszystko jeśli chodzi o aktualny stan naszej wiedzy

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kary95

    Fajnie, że ta recenzja się pojawiła, bo zamó­wi­łem tę pozycję w zeszłym tygodniu, i niedługo do mnie zawita.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kwiat Paproci

    Bo “fizycy cząstek są po prostu rybakami łowią­cymi w wielkim morzu Diraca”. Urocze… 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0