Po co czytać, kiedy można sobie popatrzeć na gify? Najwyższa pora na drugą porcję animowanych obrazków, ilustrujących niecodzienne zjawiska oraz wydarzenia z zakresu fizyki i nie tylko.



Przebywająca na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) Karen Nyberg, pokazuje jak trudnym zadaniem wobec braku grawitacji, jest umycie włosów.

Widok z okna promu kosmicznego wchodzącego w atmosferę przy prędkości 24 tys. km/h.

Animacja w przejrzysty sposób pokazuje 9-letnią podróż sondy New Horizons, z Ziemi na krańce Układu Słonecznego.

Test silnika RS-25, który będzie podstawą napędu rakiet SLS.

Obrazowe umiejscowienie dwóch największych gruzowisk Układu Słonecznego: Pasa Głównego oraz Pasa Kupiera (za: How the universe works? Finding Proof of the Kuiper Belt).

Modelka Kate Upton podczas nietypowej sesji, na pokładzie pikującego w dół samolotu (za: Kate Upton’s Sports Illustrated Swimsuit 2014 zero gravity shoot).

Bardzo dosłowne przedstawienie pytania o to “ile waży kilogram pierza” (za: Limmy’s Show. Kilogramme).

Zarejestrowane przez Solar Dynamics Obserwatory “tornado”. Plazmowa anomalia miała rozmiary pięciokrotnie większe od naszej planety.

Polerowanie dużego teleskopowego zwierciadła w Obserwatorium Stewarda w Arizonie.

Porównanie rozmiarów Marsa i Ziemi.

Tak wyglądały ziemskie testy marsjańskiego łazika Curiosity (za: Mission To Mars Challenge, prod. Nova).

Wizualizacja startu rakiety Ares, która pierwotnie miała posłużyć przy załogowej wyprawie na Marsa. Prawdopodobnie zastąpi ją bliźniacza rakieta SLS (za: Misja na Marsa, prod. BBC).

Oto ile nowych planetoid poznaliśmy w ciągu ostatnich kilku dekad.

Zapłodnienie komórki jajowej metodą in vitro.

Artystyczna, rysunkowa wizualizacja procesu ewolucji stworzona na potrzeby jednego z odcinków klasycznego “Cosmosu” Carla Sagana.

Białe krwinki rozprawiają się z ciałem obcym.

Być może tak będzie wyglądać z perspektywy ziemskich obserwatorów eksplozja oddalonej o 460 lat świetlnych Betelgezy (za: Kosmos. Śmierć nadolbrzyma).

Sowieccy kandydaci na pierwszych kosmonautów oglądają silniki rakiety R-7.

Fragment wydania specjalnego amerykańskich wiadomości z października 1957 roku. Dziennikarze ze zgrozą tłumaczyli jak wyglądało wyniesienie na orbitę pierwszego Sputnika.

Tak rozprzestrzeniała się radioaktywna chmura po katastrofie w Czarnobylu z 1986 roku.

Wizualizacja powierzchni Charona (największego księżyca Plutona), wykonana na podstawie zdjęć dostarczonych dotychczas przez sondę New Horizons.

Poprzedni odcinek znaj­dzie­cie tutaj. Jeśli chcecie aby kolejne paczki gifów poja­wiały się regu­lar­nie… Wiecie co musicie. 🙂

podpis-czarny
  • ToJa

    Trochę dziwnie było, bo nie tylko kosmos, nie tylko fizyka, ale i… Wszystko… Czy to dobrze? Nie wiem… :/

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Sądziłem, że dobrze byłoby wrzucać paczki uroz­ma­icone, zawie­ra­jące też ciekawe gify z innych dziedzin wiedzy. Jeśli to szkodzi całości, to więcej się nie pojawią — ale niech się wypowie więcej osób.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Apogeum

        Dla mnie bomba a wizja animacji ewolucji stwo­rzo­nej na potrzeby serialu rewe­la­cja 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Marian Lubecki

        Jak dla mnie bomba, że są też gify z innych dziedzin. Przy­kła­dowo ten z białymi krwin­kami to coś nie­sa­mo­wi­tego.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Piotr T.

    Nie prze­szka­dza­łyby mi gdyby Astro­gify były prze­pla­tane Astro­cie­ka­wost­kami. Albo może raczej cie­ka­wostki tekstowe od góry na czas łado­wa­nia .gif 😉

    Już wiem dlaczego akurat na mazurach w 1986 ludzie żar­to­wali — że grzyby takie że aż świecą.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Kra­bow­ski

    Extra zwłasz­cza ten drugi. Nie­wy­obra­żam sobie co czuje gość zamknięty w kabinie kiedy wszystko się trzęsie a tem­pe­ra­tura na zewnątrz wzrasta do kilku tysięcy stopni.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • winged

    Akurat na przed-przed ostatnim obrazku grafika pokazuje wynie­sie­nie na orbitę satelity Vanguard 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Nowy

    Pytanie może z innej beczki… Ale jak to jest z prawami autor­skimi? Wyko­rzy­stu­jesz czyjeś mate­riały i dokle­jasz do nich swoje logo. W nie­któ­rych przy­pad­kach podajesz źródło, ale to nic nie zmienia — rzecz jest dalej wątpliwa moralnie i pewnie też prawnie. Jak się do tego odnie­siesz?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Zamkną mnie. Ale będę siedział w jednej celi z 43561 autorami innych serwisów, więc przy­naj­mniej będzie z kim w karty grać.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Czater

        Nie no, chyba nie chodzi o to, żeby zarzucać taką fajną serię!
        Pro­ble­mem chyba bardziej są loga i podpisy “kwantowo.pl” na tych gifach, a nie samo wyko­rzy­sta­nie tych treści. Ale z drugiej strony są one bardzo przy­datne i ciekawe, a szko­dli­wość na tyle mała, że chyba nikomu nie robi to problemu.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Podpisy pełnią pro­za­iczną rolę, która nie powinna nikogo dziwić: to ozna­cze­nie serwisu, z którego dany plik pochodzi. Teraz jeśli taki kwejk pożyczy gifa, to każdy będzie wiedział gdzie szukać więcej. Tak robi każdy ogar­nięty twórca w inter­ne­cie. Również dlatego, żeby inni nie żerowali na cudzym serwerze (choć akurat te gify leżą na zewnętrz­nym).

        Ale już po wszyst­kim. Dodałem do animacji pobra­nych z komer­cyj­nych pro­duk­cji źródła, tym samym korzy­sta­jąc z dobro­dziejstw prawa cytatu. Mam nadzieję, że to rozwiewa obawy wraż­li­wych; jeśli nie moralne, to przy­naj­mniej prawne.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Nowy

        Zasta­na­wiam się dlaczego ton twojej odpo­wie­dzi jest nie­przy­ja­zny, czy wręcz wrogi. Czy tak wygląda ta tak zwana rzeczowa dyskusja, którą powinno się uprawiać w nauce? Nie napi­sa­łem nic złego, chciałem jedynie wyjaśnić pewne moje wąt­pli­wo­ści.
        Jak już wspo­mniano, problem nie leży w samym cyto­wa­niu tych animacji, lecz w wsta­wie­niu do nich loga. Oczy­wi­ście rozumiem intencję, ale wsta­wie­nie źródła do tych dwóch animacji może być nie­wy­star­cza­jące. Chodzi o to, że (o ile się mogę zorien­to­wać, jeśli jest inaczej to proszę mnie poprawić) więk­szość tych grafik nie leży w domenie publicz­nej. Wsta­wia­nie loga jest tutaj formą reklamy, co sam przy­zna­łeś, a więc to swego rodzaju dzia­ła­nie komer­cyjne. Czy jesteś pewien, że autorzy, wydawcy lub po prostu posia­da­cze praw do tych grafik mogli być zado­wo­leni, że ktoś się rekla­muje wyko­rzy­stu­jąc ich pracę? Nawet jeśli mate­riały zostały opu­bli­ko­wane na licencji typu Creative Commons, to w więk­szo­ści wypadków nie dawało by to moż­li­wo­ści w inge­ren­cję dzieła, a już szcze­gól­nie w formie dosta­wie­nia do niego swojego loga.
        W żaden sposób nie mam na celu ata­ko­wa­nia ciebie jako autora tej strony, ponieważ jest ona dla mnie bardzo inte­re­su­jąca i zawiera b.dużo cie­ka­wych mate­ria­łów. Mimo wspo­mnia­nych wąt­pli­wo­ści seria astro­gi­fów podoba się także mnie i czekam na następną porcję 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Prze­pra­szam jeśli poczułeś się obrażony lub zbesz­tany; sądziłem, że wyrażam się zwięźle i rzeczowo. Może w inny sposób. Ten wpis, jako zbiór gifów opa­trzo­nych opisami to osobny twór objęty prawem autor­skim. Ana­lo­gicz­nie, obok na regale zalega mi “Wybór źródeł historii państwa i prawa” prof. Szcza­niec­kiego. Czy zamiesz­czone wewnątrz doku­menty zostały przez niego napisane? Nie. On dokonał selekcji i opra­co­wa­nia wycinków źródeł, a cała książka jest jego autor­stwa. Prawo cytatu pozwala na korzy­sta­nie z frag­men­tów dzieł, zwłasz­cza w celach dydak­tycz­nych. Jedynym warun­kiem — jak wspo­mnia­łem — jest podanie źródła / autora i tu postaram się więcej nie grzeszyć.

        Jeżeli chciał­byś pole­mi­zo­wać głębiej, na gruncie doktryny i orzeczeń prawa cywil­nego, to służę uprzej­mie i zapra­szam na maila.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Nowy

        Odwo­ła­nie się do przy­kładu “Wyboru…” prof. Szcza­niec­kiego nie ma zasto­so­wani a meritum sprawy, ponieważ Profesor nie opatrzył tam cyto­wa­nych przez siebie doku­men­tów SWOIM podpisem. Jego autor­stwa było zesta­wie­nie i wyni­ka­jące z niego pewne wnioski tworzące książkę. Podobnie tutaj — jesteś autorem zesta­wie­nia infor­ma­cji będących cytatami (czego nikt Ci jako autorowi nie odmawia pod­pi­sy­wać), nie zaś autorem każdej z tych infor­ma­cji. Pod­pi­sa­nie każdego cyto­wa­nego GIFa zaś może wpro­wa­dzać w błąd odbiorcę.

        Pewnie w wolnej chwili napisze też na maila, ale na tę kon­kretną wia­do­mość proszę jeszcze o odpo­wiedź tutaj.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Jak to? W rogu każdej strony widzę nazwisko autora opra­co­wa­nia i jego tytuł, coby osoba kse­ru­jąca wie­działa skąd fragment pochodzi. Co więcej, pisząc pracę magi­ster­ską i wsta­wia­jąc przypis, również podajesz zbiór, opra­co­wa­nie czy archiwum, z którego dane źródło pobrałeś. Ale rze­czy­wi­ście, oddalamy się od meritum — chciałem podać jakąś analogię, ale należy też pamiętać o spe­cy­fice inter­netu.

        Jeżeli pod gifem zamie­ści­łem źródło (za: pro­gra­mem XYZ), to sprawa jest jasna. Inter­nauta może czegoś nie zro­zu­mieć jeśli zobaczy sko­pio­wany stąd gif na innej stronie, gdy autor tejże strony zabierze sobie sam gif, bez podpisu. Ale czy w tym przy­padku ja odpo­wia­dam za jego nie­do­pa­trze­nie? Siląc się na aku­rat­ność, to Ty pod­rzu­ca­jąc gdzieś gif powi­nie­neś zazna­czyć, źródło. I jeszcze żeby była jasność: gif pod­pi­sa­łem, bo jest moim tworem. Tak, opiera się na cytacie, tj. 5-sekun­do­wym frag­men­cie jakiegoś utworu, ale został przeze mnie prze­two­rzony trzema pro­gra­mami, przy­śpie­szony, uprosz­czony, pod­ko­lo­ro­wany itp. Zatem osoba lin­ku­jąca powinna zarówno oznaczyć pier­wotne źródło jak i autora gifa.

        Oczy­wi­ście w idealnym świecie. Ja nie znam osób, które zaprzą­tają sobie tym głowę. Co więcej, nie umiesz­cza­jąc na gifie adresu ryzykuję, że portal typu kwejk go skopiuje, jeszcze z automatu dodając swoje logo. I to jest poważnie wąt­pli­wie, bo autor takiego serwisu nie ma naj­mniej­szego wkładu w two­rze­nie publi­ko­wa­nych przez siebie treści. Problem polega na tym, że prawo autor­skie nie nadąża za siecią, a w praktyce każdy inter­nauta wie (choć może jesteś wyjąt­kiem), że logo jakiejś strony to ozna­cze­nie źródła, a nie “podpis” autora. Co nie zmienia faktu, że serwis powinien starać się odsyłać do pier­wot­nego źródła.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://n4no.com/pl/ Bar­tło­miej Tadych

    Skoro offto­powy wpis, może kiedyś jakiś wpis o pole­ca­nych blogach/serwisach w podobnej co Kwantowo tematyce? 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      To będzie trudne bo opieram się niemal wyłącz­nie na książ­kach. Może From Quarks to Quasars? Ale nie czytam żadnego regu­lar­nie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • dijego

    aha

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • łukasz sz.

    W podpisie pod 1. gifem jest pewna nie­ści­słość. Na ISS gra­wi­ta­cja ziemska jest i to w sile 89%, więc niewiele mniejsza niż u nas (podaję za Dave’em Gol­ber­giem w: Wszech­świat w lustrza­nym odbiciu). Nie ma więc tam nie­waż­ko­ści, tylko mikro­gra­wi­ta­cja. Wynika to z tego, że ISS jest w stanie swo­bod­nego spadku, podobnie jak śliczna Kate Upton w samo­lo­cie piku­ją­cym w dół. Mimo wszystko nie do końca rozumiem, o co chodzi z tą mikro­gra­wi­ta­cją. Może autor bloga by się kiedyś zajął tym ciekawym zagad­nie­niem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie jest to więc do końca nie­ści­słość. Mecha­nika dzia­ła­nia swo­bod­nego spadku nie różni się niczym od “braku” gra­wi­ta­cji. A kwestii tej dotkną­łem w którejś części cyklu o Ein­ste­inie “Archi­tekt nowej fizyki”. 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0