Nie, nie chodzi o Wernera von Brauna, choć jeśli tak pomy­śle­li­ście to byliście blisko. Dzi­siej­szą notkę poświę­cam postaci, o której mało kto słyszał, a która gdyby żyła, właśnie obcho­dzi­łaby 121 urodziny. 

Naszym boha­te­rem jest Hermann Oberth, nie­miecki inżynier, marzący już przed wojną o kosmicz­nych wojażach. Więk­szość osób zain­te­re­so­wa­nych tematem, podobnie opi­sa­łaby przy­wo­ła­nego przed chwilą unter­sturm­füh­rera von Brauna, twórcę słynnej V-2 i póź­niej­szego ojca ame­ry­kań­skiego programu kosmicz­nego. Oberth urodził się osiem­na­ście lat przed von Braunem i już na początku stulecia kon­stru­ował pro­to­typy rakiet wie­lo­stop­nio­wych i był abso­lut­nie pewny, że wie jak wysłać czło­wieka ponad atmos­ferę. Nie wszyscy podzie­lali te ambicje: jego pracę dok­tor­ską Przez rakiety do prze­strzeni pla­ne­tar­nej (z 1922 roku!) odrzu­cono jako utopijną i nie­prak­tyczną. Podobno mło­dzie­niec miał wtedy obrazić się na nie­miecki system oświaty i obiecać sobie, że nie spocznie póki nie udowodni real­no­ści swoich pomysłów. W ten sposób przy­stą­pił do Towa­rzy­stwa Podróży Kosmicz­nych, ama­tor­skiego klubu entu­zja­stów techniki rakie­to­wej. Co ciekawe, ogra­ni­cze­nia nie­miec­kich sił zbroj­nych płynące z traktatu – czy jak woleli mówić Niemcy – dyktatu wer­sal­skiego, nie doty­czyły rakiet. Nic dziwnego, że armia chętnie zain­we­sto­wała w towa­rzy­stwo, gdzie swoje talenty szli­fo­wali wspólnie m.in. Werner von Braun i Hermann Oberth.

Oberth na pierw­szym planie. Po prawej stronie, na stole siedzi von Braun.


Podczas II wojny świa­to­wej, obaj panowie znaleźli angaż w Peene­münde, gdzie pro­jek­to­wali urzą­dze­nia mili­tarne, mające w nie­da­le­kiej przy­szło­ści stać się podstawą dla pierw­szych rakiet kosmicz­nych. Niestety po 1945 Oberth nie poszedł w ślady młod­szego kolegi. Zamiesz­kał w Szwaj­ca­rii i obser­wo­wał zisz­cza­nie się swoich marzeń z dystansu.

Kwantowy budzik to seria krótkich wpisów zawierających ciekawostki i wieści ze świata nauki, które będą pojawiać się na blogu od poniedziałku do piątku, każdego ranka. Odwiedzaj, lajkuj i czytaj regularnie!



  • http://COSMICBULLETIN.NET cosmicbulletin.net

    “Podobno mło­dzie­niec miał wtedy obrazić się na nie­miecki system oświaty” — skąd my to znamy. Mógłby podać sobie ręce z Albertem (a może podał??).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ser­ma­ciej

      a kiedy Einstein obraził się na nie­miecki system oświaty, skoro do szkoły (a przy­naj­mniej liceum) chodził do Szwaj­ca­rii?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0