Wczoraj infor­mo­wa­łem na fan­pej­dżu, ale wieść jest na tyle istotna, że nie może się obyć bez notki. W nocy z soboty na nie­dzielę do centrum Euro­pej­skiej Agencji Kosmicz­nej w Darm­stadt, dotarły pierwsze od ośmiu miesięcy sygnały od spo­czy­wa­ją­cego na komecie Czu­riu­mow-Gie­ra­si­mienko, lądow­nika Philae!

Praw­do­po­dob­nie wszyscy znacie sytuację, ale na wszelki wypadek przy­po­mnę o czym mowa. Philae to pierwsze w dziejach badań kosmosu urzą­dze­nie badawcze, w ogóle pierwsze dzieło ludzkich rąk, które wylą­do­wało na powierzchni komety. Stu­ki­lo­gra­mową maszynę dostar­czyła sonda Rosetta w ramach epickiej misji, która trwała niemal dekadę (więcej tutaj). Po około 60 godzi­nach dzia­ła­nia, dzięki którym zyska­li­śmy wiele danych i zdjęć, Philae zapadł w stan hiber­na­cji i choć było to brane w rachubę, to nikt nie dawał gwa­ran­cji, że drzemka instru­men­tów nie okaże się snem wiecznym.

Pierwszy sygnał trwał zaledwie 85 sekund, ale wszystko wskazuje na to, że Philae jest w dobrej formie. Świetna wia­do­mość, ponieważ dysk lądow­nika wręcz pęka w szwach od infor­ma­cji wycze­ki­wa­nych przez wszyst­kich uczonych z ESA i nie tylko.

Oczy­wi­ście, jak zwykle wyda­rze­niu towa­rzy­szyła wymiana twit­te­ro­wych uprzej­mo­ści:

philae2


  • m

    wincyj! ! !

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0