John Nash nigdy nie parał się fizyką, ale trudno zigno­ro­wać fakt jego śmierci. Profesor z Prin­ce­ton był wielkim uczonym i fascy­nu­ją­cym czło­wie­kiem. Jego naj­waż­niej­sze prace – te doty­czące teorii gier – okazały się skrywać bardzo szerokie prak­tyczne zasto­so­wa­nie, uży­teczne nawet w naukach spo­łecz­nych. Nie­przy­pad­kowo naj­więk­szym wyróż­nie­niem Nasha pozo­staje zgar­nię­cie w 1994 roku Nagrody im. Nobla w dzie­dzi­nie ekonomii.

Mniej osób kojarzy uczonego z próbami roz­gry­zie­nia jednej z naj­bar­dziej intry­gu­ją­cych zagadek współ­cze­snej mate­ma­tyki, znanej jako hipoteza Riemanna. Mate­ma­tyka nie należy do moich zain­te­re­so­wań, więc napiszę tylko, że owa hipoteza dotyczy liczb pierw­szych i poszu­ki­wa­nia wśród nich regu­lar­no­ści. Wielu twierdzi, że mamy do czy­nie­nia z czymś więcej niż tylko teo­re­tyczną łami­główką – pozy­ska­nie takiej wiedzy mogłoby znaleźć zasto­so­wa­nie choćby w fizyce cząstek ele­men­tar­nych. Niestety problemu sfor­mu­ło­wa­nego w XIX wieku przez Bernarda Riemanna nie roz­wią­zał nikt do dziś, mimo że na śmiałka, który ubije mate­ma­tycz­nego smoka czeka okrągły milion dolarów.

Aka­de­micka legenda głosi, iż naukowcy zain­te­re­so­wani zagadką szybko popadają w obsesję nie­rzadko marnując swoje kariery. Z hipotezą całymi latami zmagali się m.in. John Lit­tle­wood, Godfrey Hardy, Louis de Bragnes i właśnie John Nash. W przy­padku tego ostat­niego “klątwa” Riemanna objawiła się wyjąt­kowo ostro: męczony uro­je­niami geniusz w kwiecie wieku wpadł w objęcia schi­zo­fre­nii.


Rzecz jasna, zde­cy­do­wana więk­szość osób zapa­mięta nazwisko Nasha dzięki oska­ro­wemu hitowi Piękny umysł. Trzeba przyznać, że mate­ma­tyk miał szczę­ście, docze­ku­jąc solidnej bio­gra­fii, której mogłoby mu pozaz­dro­ścić wielu innych zna­mie­ni­tych uczonych. 

  • Wcina

    Tak się składa, że kilka dni temu oglą­da­łem dokument z Planet+ o hipo­te­zie Riemanna. John Nash był jednym z boha­te­rów tego filmu dla tego infor­ma­cja o jego śmierci poru­szyła mnie bardziej niż bym się spo­dzie­wał.

    Co do hipotezy Rihmana to “coś” odkryto. Otóż hipoteza Riemanna mówi, że pewna funkcja zbu­do­wana z liczb pierw­szych zwana funkcją dzeta (fone­tycz­nie) ma miejsca zerowe, które wyzna­czają linię prostą. Hipoteza sprawdza się empi­rycz­nie ale nikt jej nie udo­wod­nił mate­ma­tycz­nie (milion dolarów nagrody — ktoś chętny?) Do tego rozkład tych miejsc zerowych jest bardzo regu­larny z porów­na­niem do rozkładu liczb pierw­szych. Ale to jeszcze nic.
    Prof. dr Hugh L. Mont­go­mery odkrył wzór opi­su­jący rozkład tych miejsc zerowych i gdy podczas porannej kawy zgadał się z prof. dr Freeman Dyson okazało się, że taki sam wzór opisuje funkcja rozkładu poziomów ener­ge­tycz­nych jądra ciężkich atomów.

    Jest to chyba jeden z niewielu przy­kła­dów poka­zu­ją­cych, że liczby pierwsze i przyrodę jednak łączy coś więcej 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0