Już jutro Sonda Świt (ang. Dawn) osiądzie na orbicie planety karłowatej Ceres, tym samym docierając do drugiego i zarazem ostatniego celu swojej ośmioletniej podróży. Z tej okazji warto poznać kilka podstawowych faktów dotyczących amerykańskiej misji.

1. To część programu Discovery

discoveryMisja Dawn pozo­staje częścią znacznie więk­szego przed­się­wzię­cia NASA, znanego jako program Disco­very. Ogólnym zało­że­niem projektu jest badanie kolej­nych obiektów Układu Sło­necz­nego przez słanie ku nim sto­sun­kowo tanich misji bez­za­ło­go­wych. Uczonym zależy szcze­gól­nie na odsło­nię­ciu historii naszego systemu, zwłasz­cza zdobyciu wiedzy o jego począt­kach i ewolucji. Począw­szy od lotu sondy NEAR Sho­ema­ker sprzed 19 lat, Ame­ry­ka­nie wystrze­lili jak dotąd 11 urządzeń, które zdobyły cenne infor­ma­cje m.in. na temat: Księżyca, Marsa, Mer­ku­rego, aste­ro­idy Eros oraz komety Tempel 1. Zdarzyły się również porażki, jak nieudana próba zbadania komet Encke i Schwas­smann-Wachmann. Sama misja Dawn, jako dzie­wiąty epizod Disco­very, miała wystar­to­wać w roku 2006, ale z uwagi na kłopoty tech­niczne osta­tecz­nie prze­su­nięto ją na wrzesień 2007. Obecnie, powoli zbliża się do końca swojej posługi.

2. Dawn jest pierwszą sondą przechwyconą przez obiekt pasa głównego

solar systemNa cele “Świtu” wybrano dwa naj­ma­syw­niej­sze ciała pasa głównego pla­ne­toid, tj. Westę i Ceres. Jeżeli macie kłopot z ulo­ko­wa­niem pasa, to naj­ła­twiej go sobie wyobra­zić jako pier­ścień dzie­sią­tek, jeśli nie setek tysięcy skał wypeł­nia­ją­cych lukę między Marsem a Jowiszem. Oczy­wi­ście zde­cy­do­wana więk­szość ele­men­tów tego kosmicz­nego gru­zo­wi­ska to po prostu nie­wiel­kie i nie­spe­cjal­nie eks­cy­tu­jące kamienie, ale około dwustu posiada średnicę powyżej 100 kilo­me­trów i to właśnie one naj­bar­dziej rajcują astro­no­mów.  Do tej pory zaledwie kilka naszych instru­men­tów zapu­ściło się w ten obszar (m.in. Rosetta, która przy okazji przelotu w pobliżu pla­ne­to­idy Šteins wykonała jej cenną foto­gra­fię) – ale żaden nie wszedł na orbitę pla­ne­to­idy i nie dokonał jej bez­po­śred­niej obdukcji. Dawn nabije combo, badając za jednym zamachem dwa obiekty.

Od razu zaznaczę, że wbrew pozorom i pod­po­wie­dziom pro­duk­cji science-fiction, problem ewen­tu­al­nej kolizji z przy­pad­kową pla­ne­to­idą nie­spe­cjal­nie trapi uczonych. Nie­bez­pie­czeń­stwo oczy­wi­ście wystę­puje, ale biorąc pod uwagę gigan­tyczne odle­gło­ści między obiek­tami i dotych­cza­sowe doświad­cze­nia, szansa na przy­pad­kowe zde­rze­nie pozo­staje dość mała.

3. Napęd jonowy sprawdza się znakomicie


Wypada choćby krótko wspo­mnieć o nowo­cze­snym i jak się na szczę­ście okazało, całkiem prak­tycz­nym napędzie sondy. Wbrew obie­go­wej opinii silniki jonowe nie stanowią melodii przy­szło­ści lecz dość dobrze poznaną, choć wciąż tylko spo­ra­dycz­nie wyko­rzy­sty­waną tech­no­lo­gię. W silnik jonowy wypo­sa­żona była cho­ciażby japońska sonda Hayabusa, która w 2005 roku lądowała na pla­ne­to­idzie Itokawa.

Metodę dzia­ła­nia napędu porów­nuje się czasem do akce­le­ra­to­rów cząstek ele­men­tar­nych. Podobnie jak w nich, wyko­rzy­stuje się tu silne pole elek­tro­ma­gne­tyczne do roz­pę­dza­nia stru­mie­nia cząstek gazu, w przy­padku sondy Dawn ksenonu. Jony ksenonu wystrze­li­wane są w sposób impul­sywny, co zapewnia słaby ale nie­prze­rwany ciąg przy niskim zużyciu paliwa. Jak na razie kon­struk­cja doznała tylko jednej awarii w sierpniu 2012, jednak została ona usunięta a trzy silniki dzielnie działają już ósmy rok. 

4. Westę już zbadano

westa przed i po2W czwartym roku misji, 16 lipca 2011, Dawn osiadł na orbicie pierw­szego ze swych celów, tym samym stając się pierwszą sondą na orbicie pla­ne­to­idy pasa głównego. Posze­rze­nie stanu wiedzy na temat Westy widoczne jest jak na dłoni, wystar­czy porównać foto­gra­fie wykonane przez Dawn z wcze­śniej­szymi zdjęcia obiektu pocho­dzą­cymi m.in. z tele­skopu Hubble’a (ilu­stra­cja powyżej).

Poza dokład­nymi mapami Westy, ważnym rezul­ta­tem misji było spraw­dze­nie hipotezy na temat jej związku z mete­ory­tami klasy HED. Już stare, nie­wy­raźne zdjęcia pla­ne­to­idy wska­zy­wały na ist­nie­nie ciemnego obszaru na jej biegunie. Według astro­no­mów wybicie sporego krateru, mogło spo­wo­do­wać wyrzu­ce­nie w prze­strzeń sporej ilości materii, a jej frag­menty przybyły na naszą planetę właśnie pod postacią howar­dy­tów, eukrytów i dio­ge­ni­tów. Poza tym, obser­wa­cje potwier­dziły złożoną budowę geo­lo­giczną (posiada wyraźne warstwy Westy) masywnej pla­ne­to­idy, zbliżoną do tej cha­rak­te­ry­zu­ją­cej planety skaliste.

Po nie­ca­łych dwóch mie­sią­cach Dawn opuściła orbitę Westy, ruszając w pogoń za drugim celem.

5. Czego szukamy na Ceres?

Odkryta już na początku XIX stulecia Ceres, nie miała łatwego życia. Najpierw uznano ją za planetę, następ­nie zde­gra­do­wano do poziomu pla­ne­to­idy, aby w 2006 roku (tuż przed misją Dawn) zakwa­li­fi­ko­wać ją wraz z Plutonem jako planety kar­ło­wate. Rzecz jasna to tylko kwestia kon­wen­cji i nazwy, fakty są takie, że Ceres pozo­staje naj­więk­szym i naj­ma­syw­niej­szym ciałem w pasie głównym, choć nadal o 2/3 mniej­szym cho­ciażby od naszego Księżyca.

Ceres co prawda z zewnątrz może nie wygląda zbyt inte­re­su­jąco, jednak jej materia może powie­dzieć nam bardzo dużo o dziejach Układu Sło­necz­nego. Co inte­re­su­jące, na planecie kar­ło­wa­tej wystę­pują dwie naj­bliż­sze ludz­ko­ści sub­stan­cje, czyli węgiel i woda. Astro­no­mo­wie doszli do takiego wniosku już dawno, przy­glą­da­jąc się widmu odbi­ja­nego przez Ceres światła. Nikt rozsądny raczej nie spo­dziewa się znaleźć na zimnej globie śladów życia, ale samo usta­le­nie genezy życio­daj­nych skład­ni­ków pozo­staje kluczowe dla dalszego dopra­co­wy­wa­nia modelu narodzin Układu Sło­necz­nego oraz samej Ziemi. 
drogi plutonie

Literatura uzupełniająca
:
Przebieg misji Dawn, [online: www.misjesondkosmicznych.pl/dawn.html];
Safe Mode Slows Dawn Mission’s Progress to Ceres, [online: www.news.discovery.com/space/asteroids-meteors-meteorites/safe-mode-triggered-on-dawn-mission-ceres-arrival-delayed-140918.htm];
E. Lakdawalla, What did Dawn learn at Vesta?, [online: http://www.planetary.org/blogs/emily-lakdawalla/2014/10091306-what-did-dawn-learn-at-vesta.html].

podpis-czarny
  • Tomash

    Jak zawsze świetny tekst. Podzi­wiam umie­jęt­ność kom­pre­sji naj­waż­niej­szych infor­ma­cji w formie dwóch, trzech akapitów, do tego jasno i przej­rzy­ście napi­sa­nych. A wia­do­mość od Ceres dla Plutona — genialna.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Bańko

    I dlaczego o takich rzeczach w mediach się milczy? Czy osiem lat pracy naukow­ców nie jest wartych wzmianki w wia­do­mo­ściach?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • fatoop

      To jeszcze oglądasz tv ? Współ­czu­jemy

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • prze

    Dlaczego nie wspo­mnia­łeś o nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­nych dotąd świa­tłach, widocz­nych na zdję­ciach Ceres ?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      A widzisz, wyle­ciało mi to z głowy. Dość ciekawa sprawa, ale jeśli naukowcy mają rację co do lodowego płaszcza Ceres, odpo­wiedź może być dość oczy­wi­sta.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0