Czy płonące kule gazu i plazmy mogą fascynować? Owszem, jeśli dostrzeżemy, że każdy z migoczących na niebie anonimowych punkcików kryje własną historię. Aby poznać kilka z nich, zapraszam na przechadzkę po Drodze Mlecznej. Pokażę wam kilka, spośród czterystu miliardów gwiazd, które naprawdę warto poznać. 

1. Alfa Centauri – tuż za rogiem

alfaNa dobry początek gwiazda, a dokład­niej system gwiezdny, o którym powinien słyszeć każdy. Mowa bowiem o naszym naj­bliż­szym sąsiedz­twie. Do układu należą aż trzy gwiazdy, w tym dwie o wła­ści­wo­ściach bardzo zbli­żo­nych do Słońca i ogrze­wa­jąca się w ich blasku, maleńka i ledwie widoczna Proxima. 

Z powodu nie­wiel­kiego dystansu (mniej niż 4,5 roku świetl­nego) oraz podo­bień­stwa Alfy A i Alfy B do naszej Gwiazdy Dziennej, Alfa Centauri od dekad budzi wśród astro­no­mów wielkie pod­nie­ce­nie. Jeszcze nie tak dawno deba­to­wano nad tym, czy aby tuż pod naszym nosem nie funk­cjo­nuje przy­ja­zny system pla­ne­tarny. Marzenie mogło ziścić się w roku 2012 gdy wykryto, że w pobliżu drugiej gwiazdy rze­czy­wi­ście krąży jakaś planeta. Co lepsze, masę obiektu ochrzczo­nego mianem Alfa Centauri Bb, osza­co­wano na niemal iden­tyczną z ziemską, co ozna­czało upo­lo­wa­nie planety ska­li­stej, mogącej posiadać atmos­ferę. Niestety na tym dobre wieści się skoń­czyły. Egzo­pla­neta okrąża swoją gwiazdę po eks­tre­mal­nie ciasnej orbicie, w odle­gło­ści mniej więcej 6 milionów kilo­me­trów, czyli prawie 10 razy bliżej niż Merkury Słońce. Osoby nie­ma­jące fetyszu spa­ce­ro­wa­nia po roz­ża­rzo­nych węglach i kąpieli w lawie, powinny zatem ostudzić swój zapał.

Szkoda, bo ewen­tu­al­ność ist­nie­nia drugiej Ziemi akurat tuż za miedzą, mogłaby poważnie zmo­bi­li­zo­wać ludzkość do więk­szego zaan­ga­żo­wa­nia w zamysł pierw­szej misji mię­dzy­gwiezd­nej. Nie zmienia to faktu, że jeśli kiedyś zde­cy­du­jemy się odtwo­rze­nie czegoś w stylu Projektu Longshot, właśnie Alfa Centauri zostanie naszym pierw­szym celem. W końcu to “tylko” jakieś 40 bilionów kilo­me­trów.

2. Wega – kosmiczne jajo

vegaKolejna sto­sun­kowo bliska gwiazda, leżąca jedyne 25 lat świetl­nych stąd. Jednak inaczej niż w przy­padku skład­ni­ków Alfa Centauri, Wega znacznie różni się od Słońca. Jest dwu­krot­nie masyw­niej­sza, prawie pięć­dzie­siąt razy jaśniej­sza i rotuje wokół własnej osi z ogromną pręd­ko­ścią. W efekcie, podczas gdy Słońce jest niemal idealnie okrągłe, Wega przy­po­mina złożone z plazmy jajko.

Mój dodat­kowy sen­ty­ment budzi rola tej gwiazdy w powieści Kontakt autor­stwa Sagana (nad­ra­biaj jak nie czytałeś: klik!). W książce to właśnie z okolic Wegi wysłano, czy raczej odesłano wia­do­mość obcej cywi­li­za­cji, na której kon­cen­truje się fabuła. Z per­spek­tywy czasu możemy napisać, że astronom wybrał całkiem reali­styczne miejsce. Wiele wskazuje na to, iż Wegę rze­czy­wi­ście obiegają jakieś planety. Kilka lat temu Teleskop Spitzera zaob­ser­wo­wał nawet zda­rze­nie inter­pre­to­wane jako czołowa kolizja dwóch obiektów wiel­ko­ści Księżyca. Czyż­by­śmy mieli do czy­nie­nia z młodym systemem, tudzież dyskiem pro­to­pla­ne­tar­nym?

3. VY Canis Majoris – gigant wśród olbrzymów

canis majorisDobra, przejdźmy do czegoś więk­szego. Znacznie, znacznie więk­szego, bo VY Canis Majoris to naj­więk­sza spośród zaob­ser­wo­wa­nych gwiazd. Jej średnica może wynosić nawet 3 miliardy kilo­me­trów, a więc być dwa tysiące razy większa od Słońca! Abyście mogli ogarnąć pro­por­cję, przy­po­mi­nam, iż maleńka na tle swojego kosmicz­nego grzej­nika Ziemia jest odeń zaledwie 110 razy mniejsza. Nawet światło potrze­buje ponad dwóch i pół godziny dla pełnego okrą­że­nia tego hipe­rol­brzyma!

Nie powiem jednak, że mamy do czy­nie­nia z wagą ciężką, ponieważ przy swoich gaba­ry­tach VY Canis Majoris pre­zen­tuje się całkiem zgrabnie, posia­da­jąc zaledwie 30 mas Słońca (a znamy znacznie masyw­niej­sze gwiazdy, jak choćby R136a1). Jednak bez względu na małą gęstość olbrzym zasłużył na swoją sławę, a jego śmierć odczuje całe kosmiczne sąsiedz­two. Pozo­staje cieszyć się, że super lub nawet hiper­nowa eks­plo­duje w bez­piecz­nej odle­gło­ści prawie 5 tysięcy lat świetl­nych od nas.

4. Betelgeza – rozrywkowa gwiazda

betelgezaKolejny czerwony olbrzym; o jakąś połowę mniejszy od przy­wo­ła­nej wcze­śniej Canis Majoris, ale dla nas wcale nie mniej inte­re­su­jący. Wszystko dlatego, że Betel­geza leży 20 razy bliżej Ziemi niż poprzed­niczka a na dodatek nie naj­le­piej się trzyma. To kla­syczny przykład starej, mocno styranej gwiazdy, która w każdej chwili może zakoń­czyć swój żywot w prze­ra­ża­ją­cej eks­plo­zji. I tu pojawia się powód czarnej sławy Betel­gezy. Pismaki lubiący roz­sie­wać sensacje chętnie pod­chwy­cili temat, przed­sta­wia­jąc naj­czar­niej­szy z moż­li­wych sce­na­riu­szy, to jest wyste­ry­li­zo­wa­nie Ziemi przez śmier­cio­no­śne pro­mie­nio­wa­nie. Już kiedyś na łamach bloga nawią­zy­wa­łem do tego problemu, więc tylko powtórzę, iż na 99% znaj­du­jemy się w bez­piecz­nej odle­gło­ści aby uniknąć poważ­nych kon­se­kwen­cji. Jednakże błysk i tak powinien być na tyle jasny, że przez jakiś czas będziemy cieszyć się nie lada atrakcją na naszym nie­bo­skło­nie. 

5. HDE 226868 – złowrogie sąsiedztwo 

HDEMiałem tu spe­cjalne miejsce dla pocho­dzą­cej ze śród­mie­ścia Drogi Mlecznej gwiazdy S2, ale osta­tecz­nie zamiast wałkować ciągle to samo (klik!) wybrałem HDE 226868. Obie bidulki łączy jedno: są trzymane na krótkiej smyczy przez bliskie im czarne dziury. Cały obiekt, znany pod nazwą Cygnusa X1, od początku lat 60. kon­ster­no­wał astro­fi­zy­ków jako nie­po­ko­jąco inten­sywne źródło pro­mie­nio­wa­nia rent­ge­now­skiego. Dzięki uru­cho­mio­nemu po dzie­się­ciu latach eks­pe­ry­men­towi Uhuru stwier­dzono, że moc emi­to­wa­nych fotonów ulega dra­stycz­nym zmianom, co uznano za bardzo szybkie migo­ta­nie. Dopiero następne obser­wa­cje udo­wod­niły, że na Cygnusa składają się dwa elementy. Pierw­szym jest po prostu duża gwiazda, olbrzym około 15 razy masyw­niej­szy od Słońca; drugim zaś coś małego ale tylko niewiele lżej­szego oraz zdolnego do wypro­du­ko­wa­nia pro­mie­nio­wa­nia rent­ge­now­skiego.

Badania tego układu były krokiem milowym w historii astro­fi­zyki. Po raz pierwszy przy­ła­pano układ podwójny gwiazda – czarna dziura, których ist­nie­nie teo­re­tycy (Jakow Zeldo­wicz, pamię­tamy!) postu­lo­wali już wcze­śniej. HDE 226868 wdała się z nie­sym­pa­tyczną towa­rzyszką w taniec przy­tu­la­niec (odle­głość mniejsza niż Ziemi od Słońca), dostar­cza­jąc jej nie­prze­rwa­nych dostaw paliwa. Czarna dziura o średnicy nie­prze­kra­cza­ją­cej 200 kilo­me­trów dosłow­nie wyrywa z nad­ol­brzyma materię, która następ­nie nań opada tworząc gęsty i wyso­ko­ener­ge­tyczny dysk akre­cyjny, zdolny do emisji pro­mie­nio­wa­nia rent­ge­now­skiego.

6. Nu Scorpii – w kupie siła

nu scorpiiOgromna ilość gwiazd we wszech­świe­cie pozo­staje w układach podwój­nych, niewiele mniejsza w potrój­nych (patrz Alfa Centauri). Okazuje się jednak, że od czasu do czasu można również napotkać systemy cztero, pięcio, sześcio, a nawet siedmio gwiaz­dowe! Kan­dy­dat­kami na rekor­dzistki są AR Kasjo­peja oraz oddalony o 400 lat świetl­nych Nu Scorpii.

Trudno szcze­gó­łowo opisać tak złożony system. Pewnym jest, że na Nu Scorpii składa się co najmniej pięć gwiazd, w tym dwa olbrzymy; resztę skład­ni­ków stanowią zaś ciem­niej­sze karły. Jeżeli w tych oko­li­cach doszło do narodzin cho­ciażby jednej planety, niebo z jej powierzchni musi pre­zen­to­wać się naprawdę zja­wi­skowo!

7. Fomalhaut – Sauron patrzy

fomalhaut
My pod­glą­damy Fomal­hauta, a on nas. Na takie humo­ry­styczne sko­ja­rze­nie pozwo­lili sobie astro­no­mo­wie po uzy­ska­niu wyraź­nego obrazu eks­cen­trycz­nego obiektu, przy­po­mi­na­ją­cego zło­wro­gie Oko Saurona z Władcy Pier­ścieni. Co prawda oddalona o 25 lat świetl­nych gwiazda nie grzmi  I See You!, ale i tak zasłu­guje na szersze zain­te­re­so­wa­nie.

Nie­ty­pową otoczkę tworzą ogromne ilości skał i pyłu, otu­la­jące gwiazdę dwu­krot­nie masyw­niej­szą od Słońca. Co jednak naj­waż­niej­sze, wśród tego kosmicz­nego gru­zo­wi­ska zauwa­żono plamkę naj­praw­do­po­dob­niej będącą planetą. Fomal­haut b to tylko bardzo zimny gazowy olbrzym, ale jeśli obser­wa­to­rzy mają rację, to mamy do czy­nie­nia z pierwszą dostrze­żoną bez­po­śred­nio za pomocą tele­skopu planetą poza­sło­neczną! Trzeba przyznać, że zoba­cze­nie nie­świe­cą­cego ciała nie więk­szego od Jowisza, odda­lo­nego o co najmniej 240 bilionów kilo­me­trów, to nie lada wyczyn.

I pomy­śl­cie, że te wszyst­kie cuda natury zostały zaob­ser­wo­wane wyłącz­nie w naszej galak­tyce. Jakie olbrzymy, układy wie­lo­krotne i dziwadła zamiesz­kują odległe wyspy wszech­świata?

podpis-czarny
  • m

    Dzięki za artykuł 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sza­ta­nejro

    Do poprawy!
    Jest: “Alfa Centeuri”
    Powinno być: “Alfa Centauri”

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Spo­koj­nie, tylko lite­rówka. Sytuacja opa­no­wana. =)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • rysiek

    Cześć,
    Jeśli piszesz o VY Canis Majoris, to nie możesz w innych miej­scach pisać samego “Canis Majoris”, bo to nie nazwa gwiazdy, a jedynie dopeł­niacz łaciń­skiej nazwy gwiaz­do­zbioru (Canis Major), czyli infor­ma­cja o tym, że gwiazda leży w Wielkim Psie…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie napiszę, że nie masz racji — bo abso­lut­nie ją masz. Ale czy jest to tak ciężki błąd jak to przed­sta­wiasz? Według mnie, w żadnym wypadku nie, bo nawet małpa wywnio­skuje z kon­tek­stu, że cały czas mowa o gwieź­dzie. Bardzo podobnie w wielu miej­scach pisze się (ja również) po prostu o Andro­me­dzie. Autor może mieć na myśli albo galak­tykę albo gwiaz­do­zbiór. W pierw­szym przy­padku oczy­wi­ście powinien zasto­so­wać ozna­cze­nie M31 i gdybyśmy mieli do czy­nie­nia z arty­ku­łem naukowym bez tego by się nie obyło. Tutaj jednak, czy­tel­nik nie będący debilem wie o czym mowa i nikt nie będzie bawił się wyła­py­wa­nie takich niuansów.
      Ale pod­kre­ślam, w całym swym cze­pial­stwie masz rację ;).

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • rysiek

        Szczerze? Tak, to ważne. Bo “Canis Majoris” znaczy “Wiel­kiego Psa” (od nazwy gwiaz­do­zbioru).
        Więc np. pisząc: “Canis Majoris – gigant wśród olbrzy­mów” piszesz tak naprawdę:
        “Wiel­kiego Psa — gigant wśród olbrzy­mów”. Nie ma to żadnego sensu. Nie mówiąc już o tym, że potem ludzie pro­pa­gują to w sieci myśląc, że gwiazda nazywa się “Canis Majoris” (choćby w ser­wi­sach z obraz­kami).
        Gwiazd w Wielkim Psie jest mnóstwo i nazw gwiazd postaci “alfa/beta/…/VY/.. Canis Majoris” też jest mnóstwo.
        W przy­padku M31, można ją nazwać Galak­tyką Andro­medy (bo taka nazwa się przyjęła), ale nie Andro­medą (bo to nazwa gwiaz­do­zbioru).
        Gdy piszesz o Tatrach, to używasz nazwy Tatry lub jej odpo­wia­da­ją­cej, a nie Unia Euro­pej­ska, mimo, że leżą w jej gra­ni­cach. Myślę, że to dobra analogia.

        Myślę, że warto dbać o poprawne nazew­nic­two, nazwa bloga zobo­wią­zuje. 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        W takim razie, dbając i wize­ru­nek oraz popraw­ność już popra­wiam. =)

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Gushing Granny

    A nr 6 to Asimov — Nastanie nocy

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Polo­wa­nie na Zdrowie

    Mnie naj­bar­dziej inte­re­sują miejsca, w których można znaleźć życie i w ogóle badania na ten temat. Nie śledzę bloga od początku, dlatego spytam — był może o tym jakiś wpis? 🙂 A jeśli nie, to czekam na taki :-).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Wpisy ogólnie zaha­cza­jące o problem ist­nie­nia życia kilka razy się poja­wiały, choćby o równaniu Drake’a, seria o “Kon­tak­cie” oraz astro­te­olo­gii. Nie jest to jednak szcze­gól­nie eks­plo­ato­wany przeze mnie temat.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://polowanie-na-zdrowie.blogspot.com/ Polo­wa­nie na Zdrowie

        Rozumiem :-). Dziękuję za odpo­wiedź.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.brainwaves.pl/ Iga Będ­kow­ska

    Boże, jak tu fajnie. 🙂 Cieszę się, że tu trafiłam. Mało jest blogów w takim klimacie…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Ale Boga to Ty w to nie mieszaj. =)

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • MJ

    Aktu­al­nie za naj­więk­szą zaob­ser­wo­waną gwiazdę uważa się UY Scuti.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Michał Gro­chow­ski

    ” Pokażę wam kilka, spośród czte­ry­stu miliar­dów gwiazd, które naprawdę warto poznać. ” — to dla mnie jest problem. I to podwójny, bo a) gra­ma­tycz­nie sugeruje to ist­nie­nie 400 mld inte­re­su­ją­cych gwiazd (przy czym nie określa to wła­ści­wie, czy tylko w naszej galak­tyce, ale to jakoś doro­zu­mia­łem). b) naukowo nie jestem prze­ko­nany, że mamy aż tak liczną repre­zen­ta­cję gwiazd (choć wiem, że z nie­daw­nych pomiarów tyle się daje zliczyć). 

    “Jej średnica może wynosić nawet 3 miliardy kilo­me­trów, a więc być dwa
    tysiące razy większa od Słońca! Abyście mogli ogarnąć pro­por­cję,
    przy­po­mi­nam, iż maleńka na tle swojego kosmicz­nego grzej­nika Ziemia jest
    odeń zaledwie 110 razy mniejsza. Nawet światło potrze­buje ponad dwóch i
    pół godziny dla pełnego okrą­że­nia tego hipe­rol­brzyma!” — Dla gwiazdy poda­wa­nie czasu w jakim światło ją okrąża jest, cóż — średnio roz­sąd­nym pomysłem — zwłasz­cza, że jest dość lekka. No, ale niech i tak będzie. Wtedy mają do poko­na­nia jakieś 3pi*10^9 km. Dla c=3*10^6 km/s daje to jakiś czas 1000pi s. Czyli nieco mniej niż godzinkę 😉

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Nie_wiem

      Jak kolega to liczył? Przecież dzieląc 3 mld przez 300 tys otrzy­mu­jemy 10 tys sekund = 2,7 godziny.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Michał Gro­chow­ski

        Ach, fakt — błąd o 1 rząd wiel­ko­ści. (Co widać w poprzed­nim moim komen­ta­rzu — gdzie za c przy­ją­łem 3*10^6, a nie 3^10^5 km/s.)
        W takim wypadku czas pełnego okrą­że­nia gwiazdy (jak rozumiem — po obwodzie) to 10^4 pi s. Czyli nie małe 3 godziny, a ok. 10 h.

        No i co do inte­re­su­ją­cych gwiazd. To są zdania nie­za­leżne. Autor może mieć “katalog” 400 mld inte­re­su­ją­cych gwiazd, który otwiera akurat na roz­dziale “Droga Mleczna” i z niego wybiera kilka, które przed­stawi nam na blogu. (Tak, tutaj kolej­ność zdań nie zmienia ich zna­cze­nia!)

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Nie_wiem

      Po drugie:
      “nie określa to wła­ści­wie, czy tylko w naszej galak­tyce, ale to jakoś doro­zu­mia­łem”
      Nie trzeba niczego doro­zu­mie­wać, tylko czytać ze zro­zu­mie­niem 😛
      “Aby poznać kilka z nich, zapra­szam na prze­chadzkę po »> Drodze
      Mlecznej «<. Pokażę wam kilka, spośród czte­ry­stu miliar­dów gwiazd…”

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Damian Kuśmierz

    Od niedawna naj­więk­szą zaob­ser­wo­waną gwiazdą nie jest VY Canis Majoris, tylko UY Scuti
    Oto linki do Wiki
    PL: https://pl.wikipedia.org/wiki/UY_Scuti
    EN: https://en.wikipedia.org/wiki/UY_Scuti

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0