Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 14

Artykuły

5 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o misji Rosetty

26th Paź '14

Na dziś był planowany dorodny artykuł poświęcony ciemnej materii, ale na drodze stanął mi Bagiński… Pomyślałem, że wobec premiery epickiej Ambicji, nie wypada mi nie wspomnieć ani słowem o jednej z najciekawszych misji kosmicznych ostatnich lat.

1. To zaczęło się 10 lat temu!

rosetta1
Aby uzmy­słowić sobie o jak długiej operacji mówimy, przy­pomnę, że cały program Apollo trwał 6 lat. W tym czasie z przy­lądka Cana­veral wysłano w prze­strzeń 17 rakiet, z których pięć dotarło do Księżyca. Ba! Od wystrze­lenia radziec­kiego Sputnika do posta­wienia pierw­szego kroku na Księżycu musiało minąć „tylko” 12 lat. 

Zbli­ża­jąca się właśnie do punktu kul­mi­na­cyj­nego wyprawa Rosetty, wystar­to­wała z kosmo­dromu Kourou na początku marca 2004. Po dwóch latach sonda prze­mknęła obok Marsa i z pomocą jego gra­wi­tacji osiadła na orbicie oko­ło­sło­necznej. Był to jednak dopiero wstęp, a dalsze mode­lo­wanie toru lotu przy pomocy dwóch kolej­nych asyst gra­wi­ta­cyj­nych trwało do roku 2009. Wtedy to roz­po­częła się właściwa gonitwa za kometą 67P/Czuriumow-Gierasimienko, trwająca aż do teraz. Łącznie, w ciągu dekady, urzą­dzenie pokonało drogę 6,5 miliarda kilo­me­trów, czyli mniej więcej dystans dzielący Słońce od Plutona.

Gorąco polecam inte­rak­tywną animację przy­go­to­waną przez ESA: Klik!

2. Curiosity to przy tym pikuś

rosetta2
No dobrze, hiper­bo­li­zuję – ale tylko odrobinę. Skoro tyle emocji wywołuje lądo­wanie na Księżycu czy Marsie, jak nie odczuwać pod­nie­cenia na myśl o tra­fieniu w kil­ku­ki­lo­me­trowy kamyczek oddalony (w tym momencie) o ponad 400 milionów kilo­me­trów i mknący przez prze­strzeń z pręd­ko­ścią 15 km/s? I nie wygląda to oczy­wi­ście jak prosty strzał z pisto­letu: zgodnie z tym co pisałem w poprzednim akapicie, Rosetta wykonała multum sub­tel­nych manewrów, korekt i czte­ro­krotnie korzy­stała z asyst gra­wi­ta­cyj­nych, aby osiąść na orbicie zbli­żonej do orbity komety. Nie mniej deli­katnym zadaniem jest samo zbli­żenie. Wszakże nie lądujemy na dorodnym ciele nie­bie­skim, a obiekcie posia­da­jącym masę ledwie 10 miliardów ton. Pole gra­wi­ta­cyjne jest w tym przy­padku zbyt słabe by „samo­dzielnie” pochwy­ciło sondę, toteż obieg dookoła komety wspo­ma­gają silniki (tzw. manewry po trój­kącie). W momencie gdy piszę te słowa, Rosetta okrąża cel na wyso­kości 7 kilo­me­trów. 

Przed nami wciąż pozo­staje arcy­trudne zadanie lądo­wania próbnika Philae. Pamię­tajmy, że dokładne para­metry i kształt komety nie były znane naukowcom podczas pro­jek­to­wania apa­ra­tury, toteż wiele klu­czo­wych decyzji zostanie pod­ję­tych w ostat­niej chwili. Drobny błąd może zni­we­czyć cały dotych­cza­sowy wysiłek i miliar­dową inwe­stycję. Ale właśnie te kom­pli­kacje czynią z misji ESA jedno z naj­bar­dziej zło­żo­nych przed­się­wzięć w dziejach badania kosmosu.

3. Rosetta przysypiała


Sonda dotarła do aphelium swojej orbity w listo­pa­dzie 2012 roku. W odle­głości 800 milionów kilo­me­trów od Słońca – pięć razy dalej niż Ziemia – kolek­tory nie gwa­ran­to­wały pełnej wydaj­ności. Z tego powodu od czerwca 2011 do stycznia roku bie­żą­cego, Rozetka spo­kojnie drzemała. Przez ten czas niemal wszystkie systemy pozo­sta­wały wyłą­czone, wyjątek sta­no­wiły moduł grzewczy oraz komputer, dzięki któremu kon­tro­lo­wano co jakiś czas tra­jek­torię lotu.

Wyjście ze stanu hiber­nacji było jednym z klu­czo­wych epizodów wyprawy. Obawiano się czy wszystkie urzą­dzenia odpo­wiedzą na sygnał po trzech latach snu w kosmicz­nych warun­kach. Nic dziwnego, że Euro­pejska Agencja pró­bo­wała uczynić z wybu­dzenia sprawę medialną. Zaowo­co­wało to wysypem youtu­bo­wych filmów pod hasz­ta­giem #WakeU­pRo­setta. Na szczę­ście i tym razem inży­nie­rowie nie zawiedli a cała akcja zakoń­czyła się pełnym sukcesem.

4. Czuriumow to bardzo nietypowa kometa

rosetta3
Celem misji jest zbadanie komety odkrytej w 1969 roku przez pocho­dzą­cych z Ukrainy, Klima Czu­riu­mowa i Swie­tłanę Gie­ra­si­mienko. Rzecz jasna, jak każda sza­nu­jąca się kometa, 67P/Czuriumow-Gierasimienko obiega Słońce po wydłu­żonej orbicie: najpierw zbliża się do gwiazdy na odle­głość niewiele większą niż Ziemia (wypusz­czając przy tym na wolność swój ogon), aby po około trzech latach uciec za orbitę Jowisza, na dystans 840 milionów kilo­me­trów. To wszystko było jasne na długo przed samą misją. Zdzi­wienie badaczy wywołał nato­miast kształt obiektu, wyraźnie prze­ana­li­zo­wany dopiero… trzy miesiące temu. Trudno jednak obwiniać Teleskop Hubble’a o brak precyzji. Wszakże nie tak łatwo zgłębić struk­turę zaledwie 4-kilo­me­tro­wego ciała z dystansu setek milionów kilo­me­trów, na dodatek otu­lo­nego chmurą gazu i pyłu. Dopiero zdjęcia wykonane przez samą Rosettę wykazały, iż mamy do czy­nienia z nie­ty­pową kometą, wyglą­da­jącą na zlepek dwóch skał. To na pewno utrudni lądo­wanie, a w dodatku zrodzi pytanie, którą „połówkę” lepiej zbadać.

5. Inspiruje jak mało co


Nie tyle fakt, co film, który naprawdę warto zobaczyć. Zwłaszcza, że autorem Ambicji jest jeden z naj­bar­dziej kre­atyw­nych polskich twórców, a główną rolę gra Aidan Gillen a.k.a. Lit­tle­finger. Jak widać nawet w XXI wieku istnieje silna potrzeba arty­ku­ło­wania pod­sta­wo­wych motywów, dla których stawiamy przed sobą nie­zwykłe cele i zmie­rzamy ku nie­zna­nemu. Ale skoro promocja trzyma poziom, nie mam nic prze­ciwko.

Poza oczy­wi­stym prze­sła­niem, film w ciekawy sposób przemyca hipotezę o kosmicznym rodo­wo­dzie ziem­skiego życia, tzw. pan­spermii. A przy­najm­niej takie odnoszę wrażenie. Zresztą co będę się roz­pi­sywał – zapra­szam was do seansu.

podpis-czarny

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • Konik kosmiczny

    Ta precyzja jest abso­lutnie n i e s a m o w i t a ! Równie dobrze możnaby zestrzelić kaczkę w Los Angeles celując w War­szawie. Zgadzam się z autorem i lit­tle­fin­gerem, to nie­zwykłe i pokazuje ile możemy gdy tylko chcemy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Budek

      Ile możemy gdy mamy na to pie­niądze. 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Drangir

        Jak ci się będzie chciało, to i pie­niądze nic nie pomogą.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Budek

        To sobie kogoś wynajmę 🙂

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Brus

    Lądo­wanie na komecie? Przy­po­mina się Arma­gedon ;).

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • eryer

    bylo duzo takich dlugich lotow sond. nic nowego. jak sie uda bede gra­tu­lowal ale na razie nie ma czego

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Nie mogę się z tym zgodzić. Prawdą jest, że np. Voyager 1 przebył dwu­krotnie dłuższą drogę, ale nie porów­nujmy zło­żo­ności tych pro­jektów. Gra­tu­lować również jest czego już w tym momencie: dotarcie do tak małego i odle­głego obiektu oraz utrzy­manie się na orbicie dookoła niego to nie lada wyczyn.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Stachu

        Z góry prze­pra­szam za offtopa, i pytanie nie związane z tematyką artykułu, ani nawet z tematyką bloga. Nie wiem do kogo zwrócić się z tym pytaniem, a tak sobie pomy­ślałem, że przecież ty możesz wiedzieć, więc dlaczego by nie spró­bować.
        No więc zasta­nawia mnie, dlaczego jeszcze w pierw­szej wojnie świa­towej używało się kara­binów jedno strza­ło­wych, skoro maga­zynek bęben­kowy wymy­ślono znacznie wcze­śniej w XIX w.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Nie mam więk­szego obycia w dzie­dzinie mili­ta­ry­styki, a już I wojny świa­towej, to w ogóle. Może chodziło o jakieś wady kon­struk­cyjne jakie jeszcze na tym etapie broń z bębnem mogła zawierać; tj. część żoł­nierzy czuła się pewniej mając w ręce prostszy karabin (podobna historia miała się później chyba z Garan­dami)? A może chodziło o pro­za­iczne kwestie zaopa­trze­niowe? Naprawdę nie wiem.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Sergiusz

        Nigdy nie jest tak, że w momencie wyna­le­zienia danego urzą­dzenia wszyscy natych­miast na nie prze­noszą. Wymiana kara­binów dla całej piechoty wymaga czasu i środków, a podczas kon­fliktu jednego i drugiego brakuje. Do tego dochodzi dużo innych kwestii – licencje, logi­styka, kalibry, prze­szko­lenie. I choćby takie pro­za­iczne rzeczy jak to, że broń musi być prosta i nie­za­wodna, a zwykła grudka błota w mecha­ni­zmie łado­wania może spo­wo­dować śmierć żoł­nierza.
        Warto też wspo­mnieć, że WW I to konflikt o ogromnej skali – w jednej bitwie ginęły nieraz tysiące ludzi. Czy mieli karabin zdolny wystrzelić 100 razy w ciągu minuty czy 10, nie miało więk­szego zna­czenia, ważne że w ogóle mieli z czego strzelać.
        Nie wiem czy ktoś to w ogóle prze­czyta 😉

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • rafspace.pl

    Warto moze ze docelowo to inna kometa byla celem (46P/Wirtanen), dopiero gdy pier­wotnie misja sie mogla wystar­towac to w chyba 3 miesiace obli­czono ta aktualna kometę. Zespół za to odpo­wie­dzialny to Flight Dynamics pra­cu­jacy w ESOC. Na wylą­do­wanie tak szybko od osią­gnięcia orbity zde­cy­do­wanie się poniewaz kometa zmierza w strone Slonca i jej aktyw­nosc bedzie tylko wieksza. Do tego aktu­alnie OWLT (One Way Light Time) wynosi prawie 27 minut, co oznacza ze komu­ni­kacja w obie strony trwa 54 minuty. Oznacza to ze Philae po odcze­pieniu bedzie musial poradzic sobie ze wszystkim sam. No jesli to nie jest impo­nu­jace to nie wiem co jest 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • anon

    Ten film jest super.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • raffak

    „Ale skoro promocja trzyma poziom, nie mam nic prze­ciwko”

    skoro ta promocja wpłynęła na zmianę planów publi­kacji autora tego świet­nego bloga
    to śmiem twier­dzić, że promocja trzyma poziom i jest potrzebna 🙂
    [skoro tu się pisze o Rosetta to spełniła swoje zadanie]

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Sergiusz

    Trochę mnie dziwi, czemu tak ważna i złożona misja w ogóle nie jest widoczna w mediach. Dopiero niedawno natknąłem się na blogach nauko­wych na ślady tego projektu.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0