Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 18

Artykuły

Gluony, czyli kwantowe kolorowanki [+słowo o egzotycznych hadronach]

11th Kwi '14

W niedawnym tekście poświęconym kwarkom i hadronom (jeśliś pominął to klikaj i ucz się), dowiedzieliśmy się, że pewne cząstki zwane elementarnymi – jak protony i neutrony – wcale elementarne nie są; poznaliśmy sympatyczne persony Gell-Manna i Hofstadtera, oraz usłyszeliśmy o złowieszczo brzmiącej swobodzie  asymptotycznej. Po tej lekturze mogło wam przejść przez głowę niegłupie pytanie: ale właściwie jak to się dzieje, że te całe „kwarki” łączą się w grupki aby zbudować… mnie?

Przy okazji, rzucimy okiem na głośną ostat­nimi czasy sprawę tzw. hadronów egzo­tycz­nych.

Kolorowy kort

Na początek prze­nieśmy się na kort tenisowy. Nie taki zwykły, na którym popisują się roz­ka­pry­szeni gwiaz­dorzy, lecz mikro­sko­pijny kort kwantowy, gdzie rolę zawod­ników oraz piłki pełnią cząstki ele­men­tarne. W taki właśnie prosty sposób nie-fizyk może sobie wyobrazić inte­rakcje między dro­bi­nami materii. Kiedy ustawimy koło siebie dwie nie­neu­tralne elek­trycznie cząstki, dojdzie do swoistej wymiany piłek – fotonów, czyli nośników oddzia­ły­wania elek­tro­ma­gne­tycz­nego. Taki mecha­nizm odpo­wiada m.in. za wspólną egzy­stencję protonów i elek­tronów budu­ją­cych wszystkie atomy. Problem polega na tym, że nie wszyscy gracze chcą się anga­żować w tę samą zabawę: jedni stawiają na tenis ziemny, inni wolą soft tenis, a jeszcze inni ping-ponga.

Naukowcy zaj­mu­jący się zgłę­bia­niem tajemnic hadronów, mieli aż nadto dowodów aby stwier­dzić, że powszechny i dobrze znany elek­tro­ma­gne­tyzm nie wyjaśnia w żaden sposób zjawisk zacho­dzą­cych między kwarkami. Wspo­mnijmy cho­ciażby o tym, iż gra, w której uczest­niczą kwarki rozgrywa się jedynie na bardzo, bardzo małych boiskach: powyżej roz­miarów sub­a­to­mo­wych staje się zupełnie nie­wi­doczna, a przecież fotony wesoło fruwają na odle­głości mię­dzy­gwiezdne. Nie­ty­powy był również efekt wspo­mnianej swobody asymp­to­tycznej; z czym­kol­wiek eks­pe­ry­men­ta­torzy mieli do czy­nienia, działało słabiej gdy cząstki znaj­do­wały się blisko, a pocią­gało za smycz gdy pró­bo­wały się od siebie oddalić. W latach 70. teo­re­tycy orzekli, że aby wyjaśnić te i inne kwarkowe dziwy, potrzeba ugryźć temat od zupełnie innej strony. W ten sposób fizyka wpadła na zupełnie nową cechę cząstek, ele­gancko nazwaną przez Murraya Gell-Manna kolorem.

Chromolę taką fizykę!

Kolor w świecie kwantów nie ma w żadnym wypadku nic wspól­nego z roz­róż­nia­nymi przez nasze oczy barwami. To jedynie wdzięczna metafora, poma­ga­jąca wyobrazić sobie pewną abs­trak­cyjną wła­ści­wość. Jakby się uprzeć, kolor cha­rak­te­ry­zu­jący kwarki można w pewnej mierze przy­równać do ładunku elek­trycz­nego. Tyle tylko, że ładunek wybiera jedynie z pośród dwóch kie­runków (dodatni bądź ujemny), nato­miast kolory są trzy. Osoby pamię­ta­jące cokol­wiek ze szkol­nych lekcji plastyki, kojarzą tzw. pod­sta­wową paletę – czerwony, nie­bieski i zielony – które po wymie­szaniu dają biel. Fizycy wymy­ślili to całkiem sprytnie, bowiem ładunki kolorowe mogą wystę­pować jedynie w ściśle okre­ślo­nych kon­fi­gu­ra­cjach, a więc każdy hadron osta­tecznie powinien być pozba­wiony barwy! To dość istotne, o czym prze­ko­nali się fizycy przy okazji odkrycia cząstki o niezbyt poetyc­kiej nazwie Δ++.

Doświad­czenia wska­zy­wały, iż nie­sforna delta zawiera w sobie trio kwarków górnych. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie upier­dliwy Wolfgang Pauli i jego słynny zakaz, w naj­prost­szym ujęciu zabra­nia­jący pozo­sta­wania kilku cząstkom w iden­tycznym stanie. Nowy rodzaj ładunku od ręki roz­wią­zywał ten kłopot, ponieważ nawet gdy każdy z kwarków posiada taką samą masę, ładunek, spin i zapach (to jeszcze jedna z liczb kwan­to­wych, ale darujmy ją sobie) to jednak odróżnia je kolor. Tak właśnie, w przy­kła­dowym protonie zawsze odnaj­dziemy kwark czerwony, nie­bieski i zielony, w wyniku czego cząstka pozo­staje biała. Jedyną kom­pli­kacją uchy­bia­jącą pro­stocie tej barwnej metafory jest wystę­po­wanie anty­ko­lorów. Jednak zasada zostaje ta sama: badając mezony, czyli typ hadronu zło­żo­nego z dwóch kwarków, trafimy na układy czer­wo­nego z anty­czer­wonym, nie­bie­skiego z anty­nie­bie­skim lub zie­lo­nego z anty­zie­lonym. Nie­wy­klu­czony jest również hadron zbu­do­wany z koloru anty­czer­wo­nego, anty­nie­bie­skiego i anty­zie­lo­nego. Byleby kolory wza­jemnie się znosiły.
Cała ta zabawa w kolo­ro­wanie z greki uzyskała nazwę chro­mo­dy­na­miki kwan­towej (QCD). Pozo­stało tylko wytłu­ma­czenie w jaki sposób ów ładunek kolorowy się przenosi – bo jak zauwa­ży­liśmy wcze­śniej, na pewno nie za sprawą fotonów. Nowe pole wymagało nowego nośnika oddzia­ły­wania (czyli bozonu), który ochrzczono mianem gluonu. Tak jak elek­trony koeg­zy­stują z pro­to­nami poprzez wymianę fotonów, tak kwarki uwię­zione w hadro­nach emitują i pochła­niają gluony. Gwoli ści­słości, praca Gell-Manna i Harolda Fritz­scha wykazała, że powinno istnieć osiem rodzajów gluonów aby cała teoria miała ręce i nogi.

Co ciekawe dziś wiemy, że gluony są tożsame z fotonami niemal pod każdym względem; podobnie jak one nie posia­dają masy ani ładunku elek­trycz­nego. Drob­nostką, która wszystko zmienia okazał się stosunek do… koloru. To dość zaska­ku­jące, bo o ile fotony ignorują prze­no­szony przez siebie towar (i dobrze, w prze­ciwnym razie wszech­świat wyglą­dałby zupełnie inaczej), o tyle gluony reagują na swój własny ładunek; innymi słowy chcą wchodzić w inte­rakcję same ze sobą! Ma to kluczowe zna­czenie. Na pewno każdy z was kojarzy proste doświad­czenie z magnesem i opiłkami żelaza, mające una­ocznić kształt linii pola elek­tro­ma­gne­tycz­nego. Jak wiadomo opiłki ułożą się w łuki łączące plus z minusem. Gdyby istniała moż­li­wość prze­pro­wa­dzenia ana­lo­gicz­nego eks­pe­ry­mentu odsła­nia­ją­cego kształt oddzia­ły­wania silnego (kolo­ro­wego), ujrze­li­byśmy proste linie, ułożone wobec siebie rów­no­legle. Można sobie wyobrazić, że śmi­ga­jący między kwarkami kurierzy, mijając się wza­jemnie korygują swoje trasy (Jak jedziesz baranie!) przez co nie mogą się rozbiec. Sprawia to, iż gluony trzymane są w kolo­ro­wych ryzach i dążą prosto do celu, a prze­no­szona przezeń siła w ogóle nie chce słabnąć. Wręcz prze­ciwnie, linie oddzia­ły­wania silnego, niczym nacią­gane gumy eks­pan­dera stawiają opór wraz z próbą ich roz­cią­gnięcia! Mniej więcej w ten sposób fizycy wyja­śnili mecha­nizm rządzący asymp­to­tyczną swobodą.

Kwarkowo-gluonowa egzotyka

Ale to nie wszystko co przy­niosła chro­mo­dy­na­mika kwantowa. W roku 1975 Peter Min­kowski (nie mylić ze sławnym mate­ma­ty­kiem Her­mannem Min­kow­skim) wpadł na nie­kon­wen­cjo­nalny pomysł: skoro gluony chcą wchodzić ze sobą w inte­rakcję, to być może mogłyby samo­dzielnie utworzyć cząstkę. Aby pojąć oso­bli­wość tego konceptu musimy powtó­rzyć, że gluony to tylko bozony, cząstki prze­no­szące oddzia­ły­wania, a nie budujące materię. To trochę tak jak gdyby założyć ist­nienie cząstek zło­żo­nych wyłącznie z fotonów, czyli materii zbu­do­wanej ze… światła. Hipo­te­tyczne kwantowe kołtuny zyskały miano kul glu­ono­wych. Czy taka egzo­tyczna cząstka ma prawo zaist­nieć w rze­czy­wi­stości? Opty­miści twierdzą, że i owszem, ale wykrycie jest utrud­nione w związku z ich bły­ska­wicznym rozpadem wyno­szącym około kwa­dry­liar­dowej części sekundy.

Zgodnie z obiet­nicą, chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, na niedawne odkrycie, luźno związane z powyż­szym. Luźno, ponieważ dotyczy ono cząstek egzo­tycz­nych w trochę innym sensie. Wszystkie hadrony, o których pisa­liśmy dotych­czas funk­cjo­nują jako kom­bi­nacje trzech (bariony) bądź dwóch (mezony) kwarków. Tym­czasem, kilka dni temu naukowcy z CERN ogłosili, że praw­do­po­dobnie wreszcie złapali tetra­kwark, czyli jak nazwa wskazuje cząstkę złożoną z czterech kwarków (choć warto zauważyć, że pierwsze pogłoski o nie­ty­powym hadronie pojawiły się już w roku 2008). Aby pojąć powagę, czy raczej egzotykę tej sytuacji, musimy cofnąć się w naszej bajce do momentu gdy wielki mistrz zakonu kwarków Murray Gell-Mann, obwie­ścił światu swe obja­wienie doty­czące wewnętrznej struk­tury hadronów.

Otóż, gdy pół wieku temu fizyk postawił swoją hipotezę, szybko się zorien­tował, że cegiełki poten­cjalnie budujące m.in. protony, muszą posiadać ładunek elek­tryczny (wreszcie odcho­dzimy od kolo­ro­wanek) wyrażony w ułamku. Była to nowość, bowiem wszystkie poznane do tej pory cząstki posia­dały zadzi­wia­jąco równą wielkość ładunku wyno­szącą około 1,602×10–19 C. Wszyscy byli przy­zwy­cza­jeni, że dana cząstka posiada po prostu ładunek –1 bądź +1, a nowa teoria wymagała aby kwarki cecho­wały się ładun­kiem mniej­szym, tak aby dopiero po zsu­mo­waniu dały upra­gnioną jedynkę. Gell-Mann prze­trwał krót­ko­trwałą burzę i dziś nikt nie ma wąt­pli­wości, że na proton składają się trzy kwarki o ładun­kach +2/3, +2/3 i –1/3, co łącznie daje +1. Dla porów­nania, czte­ro­listna koni­czyna zna­le­ziona w ramach projektu LHC­be­auty (cząstka Z(4430)) składa się z wpra­wia­ją­cego w zakło­po­tanie kwar(k)tetu: kwark powabny +2/3, anty­kwark powabny –2/3, kwark dolny –1/3 i anty­kwark górny –2/3.

Zresztą z kolorami także kolorowo nie jest – anomalie również wystę­pują. Czy skłonią fizyków do prze­mo­de­lo­wania utartych kon­cepcji? Sceptycy uważają, że cząstki wyglą­da­jące na tetra­kwarki, w rze­czy­wi­stości są jedynie dziwnym zlepkiem dwóch mezonów. Pozo­staje uzbroić się w cier­pli­wość, zwłaszcza, że dostęp­nych infor­macji na temat egzo­tycz­nych hadronów, na razie jest jak na lekar­stwo. (Czyt. ja też chcę wiedzieć więcej!)
Literatura uzupełniająca:
P. Gagnon, LHCb confirms existence of exotic hadrons, [online: http://www.quantumdiaries.org/2014/04/09/major-harvest-of-four-leaf-clover/];
Welcome to the LHCb experiment, [online: http://lhcb-public.web.cern.ch/lhcb-public/];
L. Lederman, D. Teresi, Boska Cząstka. Jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?, Warszawa 2005;
A. Dzierbaa, C. Meyerb, E. Swansonc, tłum. Marek Więckowski, Na tropie egzotycznych hadronów, „Postępy Fizyki”, Tom 56, Zeszyt I, Warszawa 2005.

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • Kajetan

    Fajne rzeczy a naj­lepsze jest to że wciąż tyle nie wiemy i ciągle czekamy na odkrycia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    To jest na tyle skom­pli­ko­wane i nie obejmuje całego zagad­nienia (ciągle poja­wiają się kolejne elementy ukła­danki), że śmiem uważać, że jest to naukowy bełkot, nie­kom­pletna zbie­ra­nina obser­wacji.

    Tak samo jak w śre­dnio­wieczu naukowcy-alche­micy nie wie­dzieli czemu dodanie końskiej kupy do żelaza powoduje powstanie upra­gnionej mocnej stali (nie znali pier­wiastków – tu: węgla)
    Tak samo jak w czasach przed-koper­ni­kań­skich naukowcy-astro­lodzy wyli­czali poło­żenie planet z wielką precyzją wedle mate­ma­tycz­nych defe­rentów i epicykli (nie znali wzorów niutona).

    Tak samo teraz naukowcy-kwarkowi-kwantowi kolek­cjo­nują te swoje nie­zli­czone mena­żerie
    kolo­ro­wych, zapa­cho­wych kwarków, gluonów o ułamkach ładunków, upior­nych oddzia­ływań na odle­głość itp.

    Tak naprawdę to te teorie są tyle warte co-
    – formuła alche­miczna na dodanie kupy do żelaza,
    – co mate­ma­tyczny wzór na poru­szanie się wenus po defe­rencie…

    Naukowcy napier­ni­czają pro­to­nami w protony z coraz to większą siłą i patrzą jak to się rozwala
    a potem wydumują te zakrę­cone, skom­pli­ko­wane teorie.

    Musimy poczekać na kolej­nego koper­nika, men­de­le­jewa, który zaora to kwarko-kwanto ZOO
    i przed­stawi to w prostej, oczy­wi­stej postaci.

    I bynajm­niej nie chcę ani autora, ani nikogo swoją wypo­wie­dzią obrazić – fajnie się to czyta.
    Chcę uwy­datnić w jak ciemnej dziurze nie­wiedzy obecnie się znaj­du­jemy
    ( i nigdy się to nie zmieni – nawet w nie­wy­obra­żalnie odległej przy­szłości)

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/13074890977773188312 dede­deede

      Bawi mnie Twoja wypo­wiedź. Doszliśmy już do takiego poziomu zaawan­so­wania nauki, że już raczej nic nie będzie się uprasz­czać, a wielkie odkrycia już dawno prze­stały być doko­ny­wane przez wielkich naukowców indy­wi­du­ali­stów.

      Owszem, nie znamy jeszcze całej ukła­danki, ale jesteśmy na tyle blisko by pewne rzeczy prze­wi­dywać. I to już dużo. Zaj­mu­jemy się tym dopiero od jakichś 50 lat, kupa odkryć przed nami.

      Zwracasz uwagę, ze potrze­bu­jemy jakiejś prostej teorii spi­na­jącej to wszystko. Super. Potrze­bu­jemy. Tylko, że gdy Newton opisywał gra­wi­tację dostrzegał jej efekty wokół siebie. Koper­ni­kowi wystar­czyło popa­trzeć w niebo z odpo­wiednią uwagą. Obaj mieli prościej. My musimy używać apa­ra­tury za miliardy by popa­trzeć jak wygląda struk­tura materii.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Ale co cię bawi?
      o jakim poziomie zaawan­so­wania nauki mówisz ?
      jaką mistyczną, tajem­niczą, nie­moż­liwą do ogar­nięcia przez 1 czło­wieka, skom­pli­ko­waną wizję
      zro­zu­mienia praw fizyki, które obo­wia­zują od 1T (czas Planca) tu przed nami snujesz?

      Przecież tematem tego artykułu są kar­dy­nalne, pod­stwowe prawa fizyki, które obo­wia­zy­wały od wręcz od pierw­szej chwili od wybuchu.

      Czy swoją wypo­wie­dzią glo­ry­fi­ku­jącą zło­żo­ność chcesz obalić jedno z pryn­cy­piów nauki o dekom­po­zycji? (każde zagad­nienie złożone można zde­kom­po­nować na zbiór zagad­nień prostych).

      Czy swoją wypo­wie­dzią chcesz powie­dzieć, że w czasie 1T od wiel­kiego wybuchu JUZ wszystko było skom­pli­ko­wane i tak złożone, że jeszcze tego nie ogar­niamy ?
      (być może nie ogar­niamy dlatego – bo kom­pli­ku­jemy)

      Wybacz ale teraz to ty mnie roz­ba­wiłeś – pro­po­nuje wpro­wa­dzić nową jed­nostkę czasu mniejszą niż 1T np. 1 deede
      w której wszech­świat był jeszcze prosty (bo był taki moment).

      (zmiana tematu)
      Suge­ru­jesz, że New­to­nowi, Koper­ni­kowi było łatwiej? prościej? – bzdury (ich po prostu poprze­dzali tacy jak ty wyznawcy „taaakiego poziomu zaaawan­so­wania nauki” o którym wspo­mi­nasz – to dopiero oni podeszli do sprawy prosto i bez kom­pli­ka­tor­stwa)
      Mam wrażenie, że starasz się bronić i tłu­ma­czysz jakimś urojonym, nie­wy­obra­żalnym stopniem skom­pli­ko­wania wszyst­kich tych… – ona­ni­stów tech­no­lo­gicz­nych, prze­twa­rza­ją­cych tera­flopy danych na sekunde.

      Jeszcze raz, napiszę innymi słowami:
      Uważam, że świat jest piękny w swej pro­stocie.
      Uważam, że rzeczy proste przy­czy­niły się do jego obecnego skom­pli­ko­wania
      (nie mylić z tym co ma miejsce od 1T czasu, jest tematem tego artykułu i jest proste – pomimo, że my obecnie to kom­pli­ku­jemy) i to też jest cudownie piękne (włącznie z pięknem Twojego wyobra­żenia skom­pli­ko­wania świata).
      Uważam, że nigdy – wyraź­niej: nigdy w przy­szłości do czasu gdy panoszy się aktu­alnie naukowo wyzna­wane kwantowe: praw­do­po­do­bień­stwo – nie ogar­niemy prostoty naszego świata.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Włączę się ponieważ dyskusja zabrnęła w dość nie­bez­pieczny zaułek. Do pewnego stopnia się zgadzam z Ano­ni­mowym: rze­czy­wi­ście dążymy do prostoty i ujed­no­li­cenia praw fizycz­nych. Mam jednak wąt­pli­wości co do rozu­mienia owej prostoty.

      Sam piszesz o tym aby nie marzyć o jakiejś mistycznej, tajem­ni­czej zasadzie. Powi­nieneś jednak wziąć pod uwagę, że to Twoje prze­wi­dy­wania doty­czące jakiejś nie­sa­mo­wicie prostej reguły rzą­dzącej wszech­światem, właśnie tak brzmią.

      Bo czym jest prostota? To wcale nie musi być równanie typu 2+2. Tak naprawdę możemy poszu­kiwać całego zbioru wzorów o grubości Biblii, która choć skom­pli­ko­wana mate­ma­tycznie, przy­niesie uni­fi­kację wszyst­kich ota­cza­ją­cych nas praw i na tym polegać będzie jej ele­gancja. Wszech­świat jest jaki jest, a my nie mamy naj­mniej­szej prze­słanki aby postawić tezę o tym, że rze­czy­wi­stość jest łatwa w odbiorze. Ba! My musimy brać pod uwagę, że jesteśmy za głupi aby ją poznać – w sensie bio­lo­gicznym. Oczy­wi­ście to naj­czar­niejszy sce­na­riusz.

      Ostatnia kwestia to zasada nie­ozna­czo­ności, do której się odwo­łałeś. Nie wiem skąd Twoje pro­ein­ste­inow­skie prze­świad­czenie, o tym, że natura musi działać w sposób twardy i prze­wi­dy­walny. Badania próżni, zjawiska zacho­dzące wewnątrz hadronów, być może samo powstanie wszech­świata, wskazują, że w mikro­skali pod­sta­wową zasadą jest właśnie praw­do­po­do­bień­stwo. Nie mamy prawa zaprze­czać obser­wa­cjom tylko na pod­stawie tego jak chcemy aby funk­cjo­no­wała fizyka.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    kwark powabny +2/3, anty­kwark powabny –2/3, kwark dolny 1/3 i anty­kwark górny –2/3.
    dolny ma –1/3

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Rze­czy­wi­ście gdzieś wcięło minus. Już popra­wiam.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/01160983097846117838 Drangir

    Nie­bieski, czerwony i żółty. :) Zielony już się składa z barw pod­sta­wo­wych. Drob­nostka. Czytam dalej.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • arthy

    Jak zwykle swietny wpis Panie Adamie. A moze by tak cos o oddzia­ly­wa­niach slabych popelnic jakis artykul,aby przy­blizyc temat mniej zazna­jo­mionym czy­tel­nikom? (jesli gdzies takowy jest to prze­oczylem i prosze mnie odeslac w odpo­wiednie miejsce).
    p.s.
    „wielki mistrz zakonu kwarków” mnie rowalil 😀

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Michal Mierzwa

    Czy fakt, że owe cząstki nie mają masy jest rów­no­znaczny z tym, że poru­szają się z pręd­ko­ścią światła? A jeśli tak, to owe cząstki materii z nich złożone też poru­szają się z pręd­ko­ścią światła? A jeśli tak, to czas dla nich nie istnieje?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Gluon poru­szałby się z pręd­ko­ścią światła, lecz nie pozwala mu na to oddzia­ły­wanie silne, notabene miliardy razy sil­niejsze od gra­wi­tacji. Mówiąc meta­fo­rycznie, kolor jest żelazną kulą u nogi gluonu.

      Pojawia się jednak pytanie jak zacho­wałby się „swobodny” gluon, poza obrębem hadronu. Praw­do­po­dobnie pomknąłby w świat z pręd­ko­ścią światła – ale trudno tego dowieść, bo gluonów tak jak i kwarków nie potra­fimy jeszcze wyod­rębnić.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Michal Mierzwa

        Czy coś, co nie ma masy, może poruszać się z szyb­ko­ścia różną od pręd­kości światła? Jeśli nie, to czy musi drgać wewnątrz takiego hadronu z szyb­ko­ścia światła? Nie­zleżnie od powyż­szego, cząstka złożona z takich gluonów już nie jest uwiązana, więc nic nie prze­szkadza jej zatrzymać sobie czas i pod­ry­fować z pręd­ko­ścią światła w nie­zba­dane rejony wszech­świata?

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

        Kiedy mie­li­byśmy taką kulę gluonową, poza obrębem hadronu – owszem, być może poru­sza­łaby się z pręd­ko­ścią światła. W samym hadronie, my na dobrą sprawę poru­szamy się po omacku. Trzeba pamiętać, że taki proton czy neutron to cząstka o biliar­dowej części metra, więc dokładnie zaob­ser­wować „ruch” gluonów między poszcze­gól­nymi kwarkami graniczy z cudem. Mówi się nawet o tym, żeby trak­tować gluony jak cząstki wir­tu­alne, bo czas ich ist­nienia jest niemal tak samo krótki. Jeśli więc zapytasz czy ów bozon wewnątrz protonu pomyka z pręd­ko­ścią światła, to powiem szczerze, że nie mam pojęcia – nigdzie takiego stwier­dzenia wprost nie spo­tkałem. I wątpię czy na takim dystansie da się odróżnić 100% c od 99,9999% c. 😉 Na pewno gluon może wpaść na drugi gluon tworząc swego rodzaju pętle (co widać na rycinie), ale to też jest twór mate­ma­tyczny i bez­po­śred­niej obser­wacji raczej nie dokonamy.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

      • Michal Mierzwa

        Raczej pytałem o sam model/teorię. Kiedyś tak to zro­zu­miałem, że działa to w obie strony – tzn: foton może poruszać się z pręd­ko­ścią światła (jak­kol­wiek głupio brzmi to stwier­dzenie), ponieważ nie ma masy, ale też wszystko, co nie ma masy MUSI poruszać się z pręd­ko­ścią światła (i nie może być w spo­czynku). Stąd takie pytanie, bo myślałem, że oprócz fotonów (odkąd neutrina masę mają) nie ma cząstek bez­ma­so­wych.

        Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Pingback: Mezony pi, czyli cząstki stawiające atom do pionu |()

  • Pingback: Kwantowo 2016 |()