Rozumiem już jak się czuje gej. Tak, zdaję sobie sprawę jak to brzmi, ale analogia nasuwa się sama. Przeciętny homoseksualista nie biega z penisem na wierzchu, nie stroi się w jaskrawe kolory i nie gdera non stop o tym jaki jest szykanowany i jak bardzo żąda równości, a przynajmniej taką mam nadzieję. Niestety w każdej społeczności musi znaleźć się element upośledzony bądź to intelektualnie bądź emocjonalnie, odczuwający niepohamowaną potrzebę wywrzeszczenia światu swojego światopoglądu, najlepiej na środku miasta podczas hałaśliwego korowodu. Takich samozwańczych ambasadorów wyhodował sobie również ateizm.


Sam, choć usilnie zwalczam kre­acjo­nizm i zabobony wsze­la­kie, do ateistów nigdy się nie zali­cza­łem – prędzej do agno­sty­ków. Jednak, jako że w naszym kraju naj­czę­ściej hasła ateizmu, agno­sty­cy­zmu i anty­kle­ry­ka­li­zmu wrzuca się do jednego wora z podpisem “nie­wierni” (ale co się dziwić, skoro walnie do tego przy­czy­niają się sami ateiści!), poczuwam się do pewnej soli­dar­no­ści. 

Z przy­mru­że­niem oka.

W związku z tym boli mnie, iż mimo zuchwa­łych dekla­ra­cji tysięcy osób, ateizm już przestał wyrastać z racjo­na­li­zmu, a zaczął z nie­na­wi­ści do religii tudzież chęci bycia na czasie. Darzę ogromnym sza­cun­kiem bez­wy­zna­niow­ców (podobnie jak i wie­rzą­cych, żeby nie było)  jeżeli byli zdolni zbudować swoje poglądy na twardym fun­da­men­cie rozumu. W każdym razie, na czymś więcej niż tylko umy­sło­wym leni­stwie. To tak jak z czy­tel­nic­twem, nad którym pastwi­łem się kilka miesięcy temu. Prze­czy­ta­nie kilkuset stron cze­go­kol­wiek nie czyni nas jeszcze ludźmi świa­tłymi, tak wsko­cze­nie do okopów im. Richarda Dawkinsa, nie zmieni żadnego idioty w myśli­ciela.

Zdaje się, że za takich mędrców uważali się uczest­nicy Marszu Ateistów (z dużych liter, coby się nie narazić na zarzut lek­ce­wa­że­nia) prze­mie­rza­jący niedawno ulice Warszawy. Tylko dlaczego inte­li­gentny człowiek miałby uciekać się do tak żenu­ją­cej formy demon­stro­wa­nia swoich, jak pewnie sam sądzi głę­bo­kich, prze­ko­nań? Kolorowy pochód dzi­wacz­nych indy­wi­duów, pro­stac­kich haseł i ten­den­cyj­nych przed­sta­wień – za taką alter­na­tywę dla ciem­no­grodu to ja dziękuję.

Człowiek legi­ty­mu­jący się racjo­na­li­zmem kpi z prze­są­dów, z życia poza­gro­bo­wego, z dziwnych rytuałów, po czym sam tworzy zbędne, nic nikomu nie przy­no­szące nabo­żeń­stwa. Coś na kształt drogi krzy­żo­wej, tyle że kiczo­wa­tej i pro­wa­dzo­nej w imię bez­oso­bo­wej idei. Czemu taki hap­pe­ning zastę­puje wykład, pre­lek­cję czy po prostu zdrową dyskusję? A można było skon­fron­to­wać argu­menty, pokazać nie­zde­cy­do­wa­nym, że Bóg nie jest konieczny dla wyja­śnie­nia zjawisk na niebie i Ziemi – to miałoby sens. Ale po co? Przecież łatwiej się przebrać, przy­go­to­wać trans­pa­renty i uty­ski­wać na Kościół.

A wy odczu­wa­cie potrzebę poglą­dowo-ducho­wego eks­hi­bi­cjo­ni­zmu?


  • MaciejSR

    Ha! Oglą­da­łem relacje z tego marszu i fak­tycz­nie nie mogę pojąć tej prostej hipo­kry­zji. Nie wierzę, więc mam religię w nosie i nie muszę nic w związku z tym robić. Ewen­tu­al­nie pody­sku­to­wać z osobą, która będzie tego chciała. Łażenie, krzy­cze­nie i odsta­wia­nie kabaretu to nie dla mnie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Zgadzam się, że powinno to wyglądać trochę inaczej i dyskusja byłaby bardzo na miejscu. Z drugiej strony myślę, że chodziło też o stwo­rze­nie pewnej alter­na­tywy dla rytuałów reli­gij­nych, które również odbywają się na ulicach, w tym również wycieczki świa­to­po­glą­dowe na temat aborcji itp nie­ko­niecz­nie z religią dosłow­nie powią­zane. Troche to była szopka, ale w sumie poka­zy­wa­nie swoich prze­ko­nań (reli­gij­nych lub nie) publicz­nie nie jest może takie naj­gor­sze mimo wszystko, dobrze,że okazuje się, że Polacy jakieś tam prze­ko­na­nia mają 😉 poza tym pre­lek­cja czy wykład racjo­na­li­sy­tyczny mimo wszystko nie sprze­dałby się w mediach w taki stopniu jak pseudo droga krzyżowa.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Michal

    Wydaje mi się, że tym razem nie do końca masz rację, Adamie. Przede wszyst­kim — nie było mnie tam, a więc trudno mi oceniać, jakie były intencje orga­ni­za­to­rów. Swoje wnioski mogę wysnuwać jedynie na pod­sta­wie wąt­pli­wie rze­tel­nych mediów. W moim prze­ko­na­niu, to całe show było prze­śmiew­czą odpo­wie­dzią na nie­po­wścią­gliwe praktyki “anty­ate­istów”. Bo czymże różni się od Bożego Ciała? I być może jeszcze próbą tra­fie­nia z prze­sła­niem do “czło­wieka prze­cięt­nego”, czyli niezbyt wykształ­co­nego, oraz do mas­sme­diów, co im się udało (z jakim skutkiem, to już inna sprawa). Dla tych adre­sa­tów przekaz musi być prosty, chwy­tliwy. Wykłady, dyskusje takie nie są.
    Zgodzę się nato­miast, że raczej to był marsz bardziej anty­kle­ry­ka­łów, niż ateistów, oraz że te dwie idee wrzuca się obecnie do jednego wora, co jest smutne i pro­stac­kie.
    Dziękuję za artykuł.
    Pozdra­wiam, Michał.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

    Odpowiem zbiorczo. Zdaję sobie sprawę, że marsz ma większą siłę prze­bi­cia niż jakiś wykład, zapewnia szum w mieście i w mediach. A jeszcze się jakiś polityk napa­to­czy. Cel w postaci “oglą­dal­no­ści” został więc osią­gnięty — pytanie tylko, po co? W życiu żaden katolik nie porzuci swojej wiary dlatego, że zobaczył insce­ni­za­cję egze­ku­cji Łysz­czyn­skiego. A nawet gdyby, to powta­rza­jąc swoją myśl — taki ateista oprze swoją niewiarę na bardzo słabych pod­sta­wach, będących już prędzej wstępem do anty­kle­ry­ka­li­zmu.

    Źle by było gdyby więcej osób tłu­ma­czyło swój ateizm jak pan z mate­riału, mole­sto­wany w dzie­ciń­stwie przez księdza. Niestety, urazy do poszcze­gól­nych osób czy insty­tu­cji nie są szcze­gól­nie tra­fio­nym argu­men­tem wska­zu­ją­cym na ist­nie­nie lub nie­ist­nie­nie istoty wyższej. A chyba tak stara się to tłu­ma­czyć spora część uczest­ni­ków marszu.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      A ja się cieszę, że ateiści zamie­szali i zauwa­żal­nie zaist­nieli w prze­strzeni publicz­nej. Nie mam nic prze­ciwko temu, by działo się to jak naj­bar­dziej krzy­kli­wie i w aurze skandalu. Życie spo­łeczne rządzi się innymi pra­wi­dłami niż traktaty teo­lo­giczne. Jeśli ateiści chcą wyraź­niej zaist­nieć w prze­strzeni publicz­nej, to nawet powinni być hała­śliwi, a czasem wręcz nie­zno­śni i nie­prze­jed­nani, powinni wyzbyć się wszel­kich kom­plek­sów. W końcu w życiu publicz­nym wcale nie brakuje osób, które nie cofają się przed niczym i bez żadnych skru­pu­łów i żadnego skrę­po­wa­nia głoszą swoje poglądy reli­gijne, poli­tyczne i gospo­dar­cze, nie oglą­da­jąc się wcale na to, co powiedzą inni.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • ser­ma­ciej

      Ale po co mają głosić te poglądy? Co za różnica, czy człowiek jest ateistą, kato­li­kiem, czy pasta­fa­ria­nem? Dlaczego miałoby to obcho­dzić kogo­kol­wiek poza nim?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Choćby po to, żeby się wyrazić, zazna­czyć swoją obecność, dać się zauważyć i poczuć ducha wspól­noty. To takie dziwne? Sądziłem, że ateista też człowiek i ma zwy­czajne ludzkie potrzeby.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04462980978029983637 Tomasz Miśków

      Ale po co wyko­rzy­sty­wać do tego ateizm? Nie lepiej dołączyć do jakiejś grupy, z którą łączysz zain­te­re­so­wa­nia? Np. dołączyć się do kółka sza­cho­wego, zapisać się do drużyny pił­kar­skiej? Wtedy nie tylko poczu­jesz ducha wspól­noty, ale i roz­wi­niesz się inte­lek­tu­al­nie lub fizycz­nie, a także sprawisz sobie dużo przy­jem­no­ści.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Dlaczego z góry zakła­dasz, że ateizm to musi być tylko pery­fe­rium, a nie jądro czyjejś toż­sa­mo­ści? W takim wypadku o żadnym instru­men­tal­nym wyko­rzy­sty­wa­niu ateizmu nie może być mowy. Jest po prostu wolna eks­pre­sja siebie, swoich postaw i poglądów. Takie to kon­tro­wer­syjne?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    “A można było skon­fron­to­wać argu­menty, pokazać nie­zde­cy­do­wa­nym, że Bóg nie jest konieczny dla wyja­śnie­nia zjawisk na niebie i Ziemi – to miałoby sens.”

    Dobry artykuł. 🙂 Jednak nie sądzę, że Bóg jest alter­na­tywą dla nauki albo postacią tłu­ma­czącą to czego nie wytłu­ma­czyła jeszcze nauka. Bóg nie jest istotą, która stoi sobie poza Wszech­świa­tem i przy­gląda się swojemu dziełu.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/14762600116207197741 Dzie­cio­lowy wyru­sza­na­lowy

      Cóż, powiedz to kre­acjo­ni­stom i innym ludziom, którzy na siłę próbują wepchnąc Boga do każdego nowego odkryci lub pojęcia, które nie zostało jeszcze do końca zbadana…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Uważasz, że ateiści powinni siedzieć cicho w kącie i nie wychylać się ze swoimi poglą­dami? Nie wolno im poka­zy­wać skutków, jakie niosą religie? Nie wolno uczcić kogoś zamę­czo­nego za świa­to­po­gląd?
    Nie, dziekuję. Ja tak NIE uważam.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Katolik B.

      Tu o racjo­na­li­zmie, a przecież nawet z czy­ta­niem ze zro­zu­mie­niem co ponie­któ­rzy mają problem :). Jak dla mnie autor nie powie­dział nigdzie “siedźcie cicho” a co najwyżej zaape­lo­wał o umiar i ogar­nię­cie. I słusznie, bo chociaż sam jestem wierzący to się wkurzam kiedy inni Katolicy robią wokół siebie nie­po­trzebną szopkę próbując zakrzy­czeć innych.

      Dobrze wiedzieć, że ateistom nie jest wstyd za osoby paja­cu­jące w ich imieniu :).

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      A co niby takiego jest wsty­dli­wego w paja­co­wa­niu? Czy ateista czy racjo­na­li­sta musi być od razu sztyw­nia­kiem?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Oczy­wi­ście że ateiści mogą otwarcie głosić swoje poglądy a nawet nie powinni się z nimi kryć. Żyjemy w kraju który pozwala nam mieć własne poglądy i nie ogra­ni­cza nas do okre­ślo­nej religii jak jest na przykład w krajach islam­skich. Jednak pochodu tego nie nazwał bym “Marszem Ateistów” ponieważ ludzie biorący w nim udział byli anty­kle­ry­kami wal­czą­cymi z Kościo­łem w sposób żenujący i uwła­cza­jący dla praw­dzi­wego ateisty.
      Oso­bi­ście jako ateista swój brak wiary w istotę wyższą wybu­do­wa­łem na dopa­try­wa­niu się wyja­śnie­nia ota­cza­ją­cego mnie świata w nauce, a nie w magicz­nych sztucz­kach istot których nawet nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zaob­ser­wo­wać.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://monitorartystyczny.pl/ krzysz­tof

    również nie zgadzam się z tą opinią. to troszkę tak jakby mieć za mało odwagi, aby mówić o tym co człowiek myśli, siedzieć cicho w domu i żyć tak, aby nikomu nie nadepnąć na odcisk. tak nie powinno być, ale każdy ma swój oręż, jedni piszą treści na blogach — i chwała im za to, a inni orga­ni­zują coś na szerszą skalę, co trafi do mniej wyedu­ko­wa­nego czło­wieka.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Wolicie kon­fe­ren­cje? Przecież były i one w pro­gra­mie. A byliście na nich?
    Z pew­no­ścią rekon­struk­cja była dla tych, którzy uznali ją za bardzo inte­re­su­jącą i nawet…wzruszającą, czy chwy­ta­jącą za gardło, bo i takie opinie sły­sza­łem. A tych, którzy uważają, że można to zrobić lepiej, lub inaczej, zapra­szam do jej reali­za­cji. Nikt im tego nie broni. A reali­za­to­rom gra­tu­luję sukcesu, bo w tym roku było o niej bardzo głośno.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Marsz o którym Pan pisze to tylko jeden punk z całego programu, który można obejrzeć tutaj: http://lyszczynski.com/
    Zanim się z czegoś zaczniemy wyśmie­wać to wypa­da­łoby spraw­dzić u źródeł czy to był tylko hała­śliwy marsz czy może jednak były jakieś dyskusje czy bardziej war­to­ściowe punkty programu…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ateusz

    A ja byłem na “wykła­dzie” (z braku lepszego słowa) — rze­czy­wi­ście był ale choć ateistą jestem to odczuwam niedosyt. Jestem jeszcze młody a i tak nie czuję aby pre­le­gent uświa­do­mił mnie w czym­kol­wiek. Odnio­słem wręcz wrażenie two­rze­nia kółka wza­jem­nej, ate­istycz­nej adoracji. Nie mówię o tym że trzeba było przy­pro­wa­dzić jakiegoś katola na rzeź, ale przy­da­łaby się właśnie dyskusja z praw­dzi­wego zda­rze­nia. A może taka była, ale ją ominąłem? IMO sami orga­ni­za­to­rzy posta­rali się aby marsz był gwoź­dziem programu i ani w połowie nie przy­ło­żyli się tak do warstwy mery­to­rycz­nej jak do oprawy i reklamy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    O ile uważam, że chłopaki z Pyta.pl są całkiem sym­pa­tyczni, a czasami nawet trafi im się bły­sko­tliwy żarcik około poru­sza­nego tematu, to nie trak­to­wał­bym ich zupełnie bez­kry­tycz­nie. Patrze­nie na rze­czy­wi­stość oczyma Pyta.pl to w końcu patrze­nie na nią w nieco krzywym zwier­cia­dle. Branie tego, co to inter­ne­towe zwier­cia­dełko ukazuje za repre­zen­ta­tywny obraz rze­czy­wi­sto­ści, to byłaby chyba jednak duża inte­lek­tu­alna nie­ostroż­ność.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Od wiekow katolicy robia szopki na ulicach kiedy chca i nikt nic nie mowi.Jedna szopka ateistow a tyle gadania. Czy klamali poka­zu­jac smierc czlowieka,ktory powie­dzial ‚ze boga nie ma.On nigdy go nie widzial,czy ktorys z was go widzial? Ktos pozwala wam na szopki,pozwolcie innym tez.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      I właśnie to, że tyle o tym gadania, to dowód, że naprawdę ubodło, że zabolało, i że było warto!

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/04462980978029983637 Tomasz Miśków

    Aż chce się zakrzy­czeć donośnie “O Boże!” (nawet mimo bycia agno­sty­kiem), czytając więk­szość komen­ta­rzy. Liczna część argu­men­tów za marszem opiera się na “katolicy se robią jakieś marsze i jasełka, to my też!”. Przykro mi, ale IMO wskazuje to na daleko posu­nięty anty­kon­for­mizm (który rozumiem jako obse­syjne i noto­ryczne dążenie do parcia pod prąd, main­stream, nie mylić z non­kon­for­mi­zmem). Chrze­ści­ja­nie mają swoje powody, dla których te “szopki” odpra­wiają. Chrystus nakazał im głosić Dobrą Nowinę i pro­wa­dzić dzia­łal­ność misyjną. Oni mają swój cel. Ateizm to nie religia, ateistów nie łączą żadne wartości, zasady moralne, toż­sa­mość. Nie tworzą zwartej grupy, która musi trzymać się razem. Dlatego też nie widzę żadnego sensu w publicz­nym dekla­ro­wa­niu swoich poglądów i łączeniu się ze zbie­ra­niną ludzi, z którymi nie mam wcale wiele wspól­nego.

    P.S. A tekst w stylu “mole­sto­wał mnie ksiądz, więc zostałem ateistą” jest roz­bra­ja­jący. Równie dobrze ktoś może powie­dzieć, że “zgwałcił go/ją ateista, więc został(a) chrze­ści­ja­ni­nem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      Mylisz się i to w kilku miej­scach.
      1. Na 20 komen­ta­rzy, które do tej pory pojawiły się pod tym arty­ku­łem tylko 4 można by (przy sporej dawce zacie­trze­wie­nia) pod­cią­gnąć pod argu­men­ta­cję typu “katolicy se robią jakieś marsze i jasełka, to my też!”.
      2. To, że ktoś pre­zen­tuje poglądy inne niż więk­szość nie musi oznaczać, że robi to tylko po to by się “obse­syj­nie i noto­rycz­nie” wyróżnić, ale może on po prostu mieć inne poglądy i nie wstydzić (bać) się ich publicz­nie głosić.
      3. Istnieje toż­sa­mość ate­istyczna.
      4. Kibice skoków nar­ciar­skich też nie tworzą “zwartej grupy, która musi trzymać się razem”, ale czy piszesz gdzieś komen­ta­rze pomstu­jące na ich “publiczne dekla­ro­wa­nie swoich poglądów i łączeniu się ze zbie­ra­niną ludzi, z którymi nie mam wcale wiele wspól­nego”?
      5. Jeśli jest komuś wmawiane, że jakiś bóg jest kwin­te­sen­cją dobra i miłości, a księża są przed­sta­wi­cie­lami tego boga na Ziemi, to doświad­cze­nie jakiegoś zła (np mole­sto­wa­nia) od jego przed­sta­wi­cieli może być powodem do zwąt­pie­nia — choć uważam, że facet z filmiku pyty robił sobie po prostu jaja.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04462980978029983637 Tomasz Miśków

      1. ‘Liczna część ARGUMENTÓW za marszem opiera się na “katolicy se robią jakieś marsze i jasełka, to my też!”.’ — napi­sa­łem “argu­men­tów”, nie “komen­ta­rzy”.
      2. Rozumiem. Pytanie: w jakim celu ma je niby głosić? Jak napi­sa­łem, chrze­ści­ja­nie mają taki nakaz od swego Boga. A ateiści? Jak chcą kogoś w czymś uświa­da­miać, to niech lepiej orga­ni­zują wykłady naukowe z różnych dziedzin, a nie marsze.
      3. Ok, mogę się zgodzić. Nie ma to jednak dużego zna­cze­nia.
      4. Łączy ich czer­pa­nie radości z oglą­da­nia występów skoczków. Zbierają się i robią to wspólnie, aby te uczucie spo­tę­go­wać. Nie spo­dzie­wam się jednak, aby ateistów łączyła radość z niewiary w istotę wyższą i spo­ty­kają się ze sobą, aby wspólnie sobie nie wierzyć. Chyba że się mylę…
      5. Naprawdę chciał­bym, aby robił sobie jaja. Ponieważ przed­sta­wiony przez ciebie punkt widzenia świadczy o bardzo naiwnym stosunku do chrze­ści­jań­stwa i nie­zna­jo­mo­ści kilku pod­sta­wo­wych dogmatów (oczy­wi­ście, nie mówię o tobie, tylko o tym hipo­te­tycz­nym ktosiu).

      Gene­ral­nie, to mnie to wszystko śmieszy. Obie strony (chrze­ści­ja­nie i ateiści) próbują zrobić z siebie ofiary dys­kry­mi­na­cji w Polsce i tym zebrać poparcie spo­łeczne. Niestety pokazuje to tylko i wyłącz­nie, że w kraju nadal panuje poza­bo­rowy, powo­jenny i poPRL-owski kult ofiary. Chlub­niej jest być tym uci­ska­nym niż tym domi­nu­ją­cym. Niestety na takich fun­da­men­tach trudno budować jest demo­kra­cję i kapi­ta­lizm.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      1. A ja napi­sa­łem, że ARGUMENTACJĘ w tylko czterech komen­ta­rzach dałoby się pod­cią­gnąć pod “oni marsze i jasełka, to my też”.
      2. Czy powód: Hej! My, ateiści, też tu żyjemy! Też jesteśmy częścią tego spo­łe­czeń­stwa! — nie jest wystar­cza­jący?
      Używając twojej argu­men­ta­cji — napi­sa­łeś, że chrze­ści­ja­nie mają prykaz od swojego boga by głosić Dobrą Nowinę i pro­wa­dzić dzia­łal­ność misyjną, dlaczego więc nie orga­ni­zują wykładów i pomocy dla potrze­bu­ją­cych, tylko łażą po mieście w pocho­dach z jakimś kie­li­chem na czele? 😉
      Poza tym przy­po­mi­nam, że ateiści orga­ni­zo­wali w tych dniach (bo chyba trwało to cały weekend) wykłady i semi­na­ria, a marsz był tylko jednym z ele­men­tów.
      4. Tak jak napi­sa­łem w pkt. 2. — uważam, że ateiści spo­ty­kają się by pokazać sobie i innym, że są.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04462980978029983637 Tomasz Miśków

      1. Chodziło mi o to, że w reszcie komen­ta­rzy wystę­po­wały argu­menty poja­wia­jące się tylko raz, a ten argument pojawił się w kilku z nich. Zostawmy to jednak, bo to do niczego nie prowadzi.
      2. “Czy powód: Hej! My, ateiści, też tu żyjemy! Też jesteśmy częścią tego spo­łe­czeń­stwa! — nie jest wystar­cza­jący?” — Wg mnie nie. Wskazuje na niską samo­ocenę, ale nie zmuszam nikogo do podzie­la­nia moich poglądów.
      Nie wiem, dlaczego chrze­ści­ja­nie tego nie robią. Naprawdę. Dużo bardziej wolałbym wykłady. Może po prostu chcą prze­mó­wić do mało wykształ­co­nej grupy odbior­ców? Ale do mnie to nie prze­ma­wia.
      OK, w takim razie świetnie. Mnie mierzwi tylko marsz. Odbieram to trochę jak zniżanie się poziomem do grupy, którą się kry­ty­kuje. Wykłady i semi­na­ria, jak naj­bar­dziej popieram.
      4. Jakbyś zare­ago­wał na marsz ludzi nie­in­te­re­su­ją­cych się piłką nożną? Każdy wie, że są. Co z tego?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      Nie pamiętam już czy masze­ro­wali (wydaje mi się, że pod­łą­czyli się pod jakąś manifę albo jakiś tęczowy hap­pe­ning) ale przecież przed Euro 2012 akibice pił­kar­scy akcen­to­wali publicz­nie swoje ist­nie­nie.
      Zawsze gdy głosi się, że “wszyscy jesteśmy…”, “wszyscy myślimy, że…”, “wszyscy zgadzamy się, że…”, itd. znajdą się ludzie, którzy nie należą do tych “wszyst­kich” i uważam, że mają pełne prawo głośno o tym mówić.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04462980978029983637 Tomasz Miśków

      Źle mnie rozu­miesz. Ja nie uważam hap­pe­nin­gów, marszów za coś skan­da­licz­nego. Nie zamie­rzam tego prawnie zabra­niać. Z całych sił będę bronił praw do publicz­nych zgro­ma­dzeń. Uważam takie akcje po prostu za… smutne. Tak jak autor, mimo bycia agno­sty­kiem utoż­sa­miam się w jakiś sposób ze wszyst­kimi nie­wie­rzą­cymi i chciał­bym, aby pre­zen­to­wali wysoki poziom. Cieszę się wiec, kiedy orga­ni­zują wykłady i semi­na­ria, a nie podoba mi się, kiedy zniżają się do metod osób, które kry­ty­kują.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Mi również nie są bliżej znane intencje tego marszu, ale może jest to po prostu chęć gło­sze­nia postu­latu niwe­lo­wa­nia roli kościoła w życiu spo­łecz­nym? Gło­sze­nie swojej niewiary jest szczy­to­wym prze­ja­wem hipo­kry­zji, ale oparcie tezy że taki był cel ów mani­fe­sta­cji na pod­sta­wie takich relacji nie jest spra­wie­dliwe. Kościół odgrywa zde­cy­do­wa­nie zbyt dużą rolę w życiu zarówno spo­łecz­nym, jak i “for­mal­nym”. Problemy mnożą się na każdym kroku: odmowa przy­ję­cia sakra­mentu (ze ślubem na czele), życie na kocią łapę, bez­stron­ność wobec kato­lic­kich reguł czy też świąt — wszystko to spotyka się z mocnym szy­ka­no­wa­niem ze strony rodziny, zna­jo­mych i jest to fakt, nie ste­reo­typ. Państwo, choć teo­re­tycz­nie bez­stronne, również nie potrafi zagwa­ran­to­wać nawet równości (spra­wie­dli­wo­ści). Prosty przykład: lekcje religii. Oprócz wyznania nie uczą niczego, oprócz moral­no­ści (która notabene powinna być i jest omawiana na takich przed­mio­tach jak WDŻWR). Lekcje te zabie­rają dzieciom dwie godziny tygo­dniowo przez 12 lat nauki. Poświę­ce­nie choćby jednej godziny na rzecz fizyki spra­wi­łoby, że na tego bloga nikt by nie wchodził — bo dzieci, będąc tak dobrze wyedu­ko­wa­nymi w zakresie nauki, nie znalazły by tu dla siebie niczego nowego! Nauka wiary jak naj­bar­dziej, ale niech odbywa się to w nie­dziel­nych szkół­kach, bez anga­żo­wa­nia w ten proceder oświaty.

    Nie jestem pewien, czy w tym pocho­dzie jest metoda. Walka z opo­nen­tem używając jego własnej broni to przejaw despe­ra­cji. W jakiś sposób trzeba jednak zwracać uwagę ludzi. W myśl zasady — najpierw prze­bie­gnij się nago po rynku, a potem, mając słuchaczy/gapiów, wygłoś swoje racje. Taka zależ­ność jest okrutna, to fakt. Jednak jeszcze bardziej okrutne jest to, że bardzo trudno być ateistą z czystym sumie­niem. Czy odczuwam potrzebę uze­wnętrz­nia­nia swojej ducho­wo­ści? Nie. Odczuwam potrzebę zmiany sytuacji, która jest moim zdaniem nie do przy­ję­cia i uze­wnętrz­nia­nie się może tutaj być orężem w ręku. Wiara wiarą, ale przecież wszyscy jesteśmy równi. Jeśli taki był cel pochodu — wtóruję i sam bym dołączył. Jeśli nie — posypuję głowę popiołem i w pełni popieram autora, bo takie zacho­wa­nie jest kary­godne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Wydaje mi się, że Twoje patrze­nie na rze­czy­wi­stość jest za bardzo skrzy­wione wpływami kato­li­cy­zmu. Dowody? W pocho­dzie widzisz procesję, w insce­ni­za­cji histo­rycz­nej — jasełka, a w wolnym wyra­ża­niu swoich poglądów, do czego w końcu daje nam prawo demo­kra­cja — pro­ze­li­tyzm i misjo­nar­stwo. Uważam, że takie patrze­nie na aktyw­ność racjo­na­li­stów i ateistów to grube uprosz­cze­nie. Być może to efekt wpływu wie­lo­let­niej kato­lic­kiej indok­try­na­cji — bo ewi­dent­nie ciężko Ci spojrzeć na rze­czy­wi­stość, nie używając kato­lic­kich kate­go­rii per­cep­cyj­nych. A na koniec jeszcze “posy­pu­jesz głowę popiołem”. Wyluzuj, to nie Popielec! 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      “Posypać głowę popiołem” to akurat zwrot funk­cjo­nu­jący w języku powsze­dnim, choć tak się przy­pad­kiem złożyło że nawią­zuje do tematyki. Nie wiem nato­miast gdzie napi­sa­łem cokol­wiek o insce­ni­za­cji histo­rycz­nej. Ogólnie twoja teza to spore nad­uży­cie i mam wrażenie, że nie do końca zro­zu­mia­łeś mój przekaz.

      Jak już napi­sa­łem, nie zgłę­bia­łem tematu pochodu. Dla mnie to był po prostu marsz ludzi o jednym wyznaniu (a raczej jego braku). Myślę, że każdy jego uczest­nik miał własne prze­słanki i każdy z nich widział swój własny, inny cel. Korzy­stają, jak napi­sa­łeś, z prawa demo­kra­cji i nie widzę w tym problemu. Pod­kre­śli­łem tylko fakt, że popieram takie przed­się­wzię­cia, jeśli dążą do zwró­ce­nia uwagi ludzi na fakt, jakim jest narzu­ca­nie ludziom wyznania. Podałem prosty, acz podej­rze­wam że trafny przykład. Sfera życia ducho­wego jest jak naj­bar­dziej potrzebna, ale nie powinna być mieszana z innymi — w tym wypadku edukacją. Jeśli nato­miast cel pochodu był inny, mam tu na myśli gło­sze­nie własnych poglądów, to jak napi­sa­łem: wyrażam skruchę i w pełni zgadzam się z autorem bloga. Owszem, to prawo demo­kra­cji. Mija się jednak z zało­że­niem ateizmu. Cytując wpis: “ateizm już przestał wyrastać z racjo­na­li­zmu, a zaczął z nie­na­wi­ści do religii tudzież chęci bycia na czasie”.
      Nie rozumiem też kom­plet­nie, jak kato­li­cyzm miałby zakrzy­wiać moje spoj­rze­nie na rze­czy­wi­stość. Opieram się na faktach, a jeśli snuję domysły, to otaczam je mar­gi­ne­sem bez­pie­czeń­stwa w postaci: “może”, “nie jestem pewien”, “jeśli”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Wypie­rasz się tego, że Twoja men­tal­ność może być spaczona przez reli­gijne kate­go­rie, a jed­no­cze­śnie ateizm, który i co do formy, i co do treści nie ma nic wspól­nego z zin­sty­tu­cjo­na­li­zo­waną religią, nazywasz “wyzna­niem”. Wobec argu­men­tów prze­ciw­nika w dyskusji gotów jesteś “wyrażać skruchę”, jak u kon­fe­sjo­nału lub stopni ołtarza. Zabawne, prawda? Zabawne jest również to, że z trudem by Ci zapewne taka ekwi­li­brystka poję­ciowa przeszła przez gardło w odnie­sie­niu do innych grup spo­łecz­nych. Na koniec pro­po­nuję Ci, żebyś się zasta­no­wił, kto tak naprawdę w tym kraju miesza ducho­wość z edukacją. A może trzeba Ci przy­po­mnieć, ile godzin religii mają dzieci i młodzież na każdym etapie kształ­ce­nia, gdzie się odbywają zajęcia religii, kto i ile za to płaci?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Polecam mocno popra­co­wać nad czy­ta­niem ze zro­zu­mie­niem. Wycią­gasz przeciw mnie argument, który sam przy­to­czy­łem w komen­ta­rzu — to sie nazywa igno­ran­cja. Myślisz chyba, że jestem zago­rza­łym kato­li­kiem, podczas gdy ja mam z takowym nie mam nic wspól­nego. Naprawdę, maturę bez wypeł­nia­nia części bada­ją­cej umie­jęt­ność czytania można zdać, ale w życiu daleko tak nie zaje­dziesz. Prze­czy­taj dokład­nie moje komen­ta­rze i pomyśl nad tym, co napi­sa­łeś.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      To, że ktoś nie jest zago­rza­łym kato­li­kiem, jeszcze nie oznacza, że ma naprawdę wolny umysł. Jak pisał pewien romantyk, “język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie”. Ale między wier­szami z Twoich wypo­wie­dzi i tak udało się wyczytać sporo prawdy o opła­ka­nych skutkach kato­lic­kiej indok­try­na­cji reli­gij­nej.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Życzę Ci, żebyś oce­nia­jąc ludzi na pod­sta­wie ich “między wier­szami” nigdy się nie prze­je­chał. Mój umysł uważam za wolny wiec jeśli posia­dasz jakie­kol­wiek dowody prze­czące temu, chętnie je usłyszę.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Moja uwaga była natury ogólnej i nie odnosiła się bez­po­śred­nio do nikogo, więc nie potrze­buję niczego udo­wad­niać. Niestety, nie jestem jednak tak “upo­śle­dzo­nym ele­men­tem”, jak by chciał autor bloga, więc na takie pry­mi­tywne lepki słowne raczej mnie nie złapiesz. 😉 Przy okazji jednak znowu dowie­dzie­li­śmy się czegoś cie­ka­wego o Twojej umy­sło­wo­ści i pre­fe­ro­wa­nych przez nią metodach dzia­ła­nia, i nie są to — niestety! — rzeczy, które mogłyby komu­kol­wiek przy­nieść chwałę.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Z mojej strony koniec dyskusji. Jeszcze kilka komen­ta­rzy i zaczął­byś wróżyć mój jadło­spis na pod­sta­wie moich prze­my­śleń. Nie kręcą mnie zabawy w psy­cho­loga-znachora, zwłasz­cza bez rze­czo­wych argu­men­tów. Miłego dnia 🙂

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Mimo wszystko możesz się czuć wyko­rzy­stany — bez­względ­nie, instru­men­tal­nie i bez skru­pu­łów. Jak chcesz, to możesz za to nawet podzię­ko­wać i prze­pro­sić, a raczej — jak byś to powie­dział? — wyrazić skruchę i posypać głowę popiołem…

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    1 akapit — ostra teza, 2 — dekla­ra­cja, 3 — ledwo zary­so­wana próba wyja­śnie­nia sta­wia­nej tezy.
    A czy nie wystar­czy zauważyć, że akcji towa­rzy­szy pro­por­cjo­nalna reakcja? Strona kościelna prowadzi dzia­łal­ność na wielu płasz­czy­znach, tych inte­lek­tu­al­nych i także tych prza­śnych, ludowych. Reakcja w postaci tej insce­ni­za­cji także ma cel.
    Dowód? Proszę! Kiedy drogi autorze poświę­ci­łeś czas i wysiłek dla polemiki bądź komen­ta­rza wyda­rze­nia ate­istycz­nego o cha­rak­te­rze inte­lek­tu­al­nym? Czyżby nigdy? A czy wyko­na­łeś to teraz? Czy aby nie okazało się, że incydent o formie, od którego się wyraźnie odcinasz, właśnie spro­wo­ko­wał Cię do hmmm myśli? Czy taki dowód wystar­czy? Tylko się pytam.
    Są momenty, gdy ręce opadają, gdy oponent kopie nie tylko po kostkach ale i w krocze. Ciesz się, że jedyną postacią, którą ste­ru­jesz jesteś Ty sam.
    Mnie śro­do­wi­ska wyzna­niowe mogą skoczyć. Ale mój syn od kiedy przestał chodzić na religię z wzorowej oceny z zacho­wa­nia nigdy nie uzyskał już wyżej niż poprawne, a panie nauczy­cielki po godzi­nach z drużyny pro­bosz­cza nigdy nie wysta­wiły oceny końcowej wyższej niż dosta­teczna (polski, historia, geo­gra­fia). Pie­nią­dze rodziców zostały wydane na witraż do pobli­skiego kościółka, mimo, że na papier ksero szkoła nawet nie ma. Oczy­wi­ście zawsze jest opcja, że to moje dziecko zgłu­piało. Na szczę­ście dzieciak wygrał olim­piadę i był jedynym przy­pad­kiem laureata z 3 na świa­dec­twie…
    To z kim mam o tym niebie pole­mi­zo­wać. Z fana­ty­kami, którzy zara­biają na niebo?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      “Kiedy drogi autorze poświę­ci­łeś czas i wysiłek dla polemiki bądź komen­ta­rza wyda­rze­nia ate­istycz­nego o cha­rak­te­rze inte­lek­tu­al­nym? Czyżby nigdy?“
      Proszę o jedną rzecz. Najpierw sprawdź, potem strzelaj. Tak się składa, że zdarzyło mi się popełnić teksty poświę­cone roz­wa­ża­niom na temat idei boga oraz sporów ate­istyczno-teistycz­nych. Jednak co waż­niej­sze, główną treść tego bloga stanowią teksty zaj­mu­jące się rzeczą pierw­szo­rzędną — jak sądzę również dla ateistów — przed­sta­wia­niem zasad rzą­dzą­cych wszech­świa­tem. Ten fragment Twojego komen­ta­rza jest lekko mówiąc nie­sto­sowny.

      “A czy wyko­na­łeś to teraz? Czy aby nie okazało się, że incydent o formie, od którego się wyraźnie odcinasz, właśnie spro­wo­ko­wał Cię do hmmm myśli? Czy taki dowód wystar­czy? Tylko się pytam.”

      To, że czytam Twój czy jaki­kol­wiek inny komen­tarz również powoduje moją reakcję; czymś dziwnym byłoby gdyby żadna myśl nie powstała. Rzecz w tym JAKA to myśl. Widzom oglą­da­ją­cym jakiś “Taniec na lodzie” też pewnie przy­cho­dzą do głowy róż­no­ra­kie myśli, ale powąt­pie­wam, czy tej godziny bądź dwóch nie dało się spo­żyt­ko­wać lepiej. Poza tym mylisz tu dwie różne rzeczy. Z inną sytuacją mamy do czy­nie­nia gdy dajmy na to cele­bryta wywrze wpływ na nasto­let­niego fana, a z inną gdy jakiś socjolog czy inny badacz popełni o nim artykuł trak­tu­jąc go jako przedmiot/zjawisko.

      “Mnie śro­do­wi­ska wyzna­niowe mogą skoczyć. Ale mój syn od kiedy przestał chodzić na religię z wzorowej oceny z zacho­wa­nia nigdy nie uzyskał już wyżej niż poprawne, a panie nauczy­cielki po godzi­nach z drużyny pro­bosz­cza nigdy nie wysta­wiły oceny końcowej wyższej niż dosta­teczna…”

      Współ­czuję (szczerze) i oczy­wi­ście ganię tego typu postawy spo­łeczne. Tyle, że tak jak napi­sa­łem, wrzucasz tu ateizm i anty­kle­ry­ka­lizm do jednego wora. Gdybyś podjął kon­kretne dzia­ła­nia zmie­rza­jące do wyple­nie­nia pato­lo­gii tj. pety­cjami, zgło­sze­niami do odpo­wied­nich organów itd. to jak naj­bar­dziej Cię poprę. Żaden marsz i tu nie zda egzaminu, bo… powiedzmy szczerze — każda grupa spo­łeczna krzyczy, że jej mało i jest w jakiś sposób dys­kry­mi­no­wana.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Petycje i zgło­sze­nia do odpo­wied­nich organów jako sposoby na wyple­nie­nie pato­lo­gii? Czyż nie tak właśnie działał Neron? Czyż nie tak właśnie pierwsi męczen­nicy wyrze­kali się wiary?!

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Mysle, ze porow­na­nie autora ateistow do gejow jest bardzo trafne. Pamie­tajmy, ze wlasnie przez swoje kolorowe i czesto obu­rza­jace parady zwrocili uwage ludzi na problem jakim byl brak tole­ran­cji.

    Podobnie jak teraz wiele osob ocenialo te parady nega­tyw­nie, wlacznie z czlon­kami ruchow LGBT, ale to dzieki tym paradom zwrocili uwage na siebie i swoje problemy. Mowie tutaj oczy­wi­scie o USA gdzie to wszystko odbywalo sie wiele lat temu; w Polsce sie to dopiero zaczyna.

    Uwazam, ze sam rozglos jest naj­bar­dziej potrzebny. Wiek­szosc ludzi w ogole sie nie zasta­na­wia nad pro­ble­mami gejow czy ateistow i innych mniej­szo­sci. Nie maja powodow, nie wiedza, ze jest problem, w ogole nie zaprza­taja sobie tym glowy.
    Wystar­czyla ta jedna insce­ni­za­cja w War­sza­wie zeby stalo sie o ate­istach glosniej.
    Do tego w mediach poja­wiaja sie reakcje np. pani posel P. i na pewno duzy odsetek ludzi (czyli liczba liczona w wielu tysiach) w Polsce zaczyna sie zasta­na­wiac nad tym. Swoja droga wiele osob po obej­rze­niu sobie pani posel odru­chowo stwier­dzi, ze ‘ci ludzie (ateisci) cos tam maja do powie­dze­nia chyba fak­tycz­nie, skoro ta idio..ka takie straszne kre­ty­ni­zmy mowi’.

    Bez tego ‘show’ problem ateistow nigdy nie prze­do­stalby sie do tele­wi­zji, a wiek­szosc ludzi w Polsce tylko z tego zrodla ma jakie­kol­wiek infor­ma­cje.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Jak to mawiają? Psy szcze­kają, a karawana idzie dalej! 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      @Anonimowy
      Karawany mito­lo­gii egip­skiej czy greckiej też kiedyś sobie szły… 😉

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      A cóż trwa wiecznie?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/03731286275157855536 Przemek Bądaruk

    Zacznę pewną histo­ryjką.
    “Przyjęto nowego członka do sto­wa­rzy­sze­nia ateistów i wol­no­my­śli­cieli za PRL i na pierw­szym posie­dze­niu prezes powie­dział:
    -A teraz jedna minuta wygra­ża­niu Panu Bogu.
    Wszyscy człon­ko­wie wygra­żają pięścią Panu Bogu a nowy członek siedzi cicho.
    -Dlaczego pan nie wygraża pięścią Panu Bogu ? — zapytał prezes.
    -Bo ja nie wieżę w Boga — odpo­wie­dział. ”

    Myślę, że ta histo­ryjka w dużej mierze oddaje “ate­istyczną” paradę. Celowo ten epitet umie­ści­łem pod cudzy­sło­wem gdyż sądzę, że nazy­wa­nie tej szopki ate­istyczną obraża ateistów. Dla mnie cała ta osobliwa trzódka to poganie. Wyznają fana­tyczny anty­kle­ry­ka­lizm i nie kierują się żadnymi war­to­ściami jak świnka lubi wypić, zakąsić i uprawiać seks 24h/dobę. Kończąc ta cała hucpa była w głównej mierze zor­ga­ni­zo­wana przez partie “Ruchu Ruchu” a tam wystę­pują ludzie uwa­ża­jący się za oso­bi­stych wrogów Boga jak prof.Hartman czy Wcz poseł Ryfiński więc nie można się dużo spo­dzie­wać.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Tak jak mi zako­do­wano w szkole i w domu wiem ‚ze wszysko stworzyl Bog.Dzien i noc,dobro i zlo,rozne kolory ludzi,setki religii itd. Stworzyl rowniez chorych,kalekich,madrych,glupich,mordercow i bardzo dobrych ludzi. Stworzyl ateistow tez.Czy oni sa gorsi.Czy im wolno mniej niz tym co chwala Boga kato­lic­kiego, zydow­skiego, muzul­man­skiego i tysiace innych bogow?Mysmy powinni szanowac sie na wzajem,nie narzucac nikomu wiary ‚nie wysmie­wac innych,pozwolic ludziom miec inne poglady.Jesli nie robia nikomu krzywdy maja prawo glosic to co chca.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/04842367139356695435 Hubert Michalak

      No właśnie! Gdyby nie robiły nikomu krzywdy, mało kto by się nimi przej­mo­wał.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://tabletoid.pl/blog Marcin

    heh, temat jak zwykle gorący, liczba komen­ta­rzy mówi sama za siebie. Dodam od siebie, że ateiści przejęli od wie­rzą­cych jeszcze jedną rzecz: sta­wia­nie siebie w roli pokrzyw­dzo­nych, nie­ro­zu­mia­nych owieczek. Co najmniej kilka razy sły­sza­lem komen­ta­rze o tym, jak to ateiści sa dys­kry­mi­no­wani, a ich uczucia obrażane, zresztą nawet Dawkins w jednym ze swoich pro­gra­mów poka­zy­wał, jak to musi się skrywać z ate­istycz­nym kółkiem myśli­cieli, by uniknąć zagro­że­nia (?). Poza tym zgoda ze wszyst­kimi, którzy uważają, że głupi i “nie­prze­my­ślany” ateista, jest tak samo iry­tu­jący jak ślepo wierzący katolik/muzułmanin/żyd/inne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    “umysłowe lenistwo”?! chyba bez­mó­zgimi leniami są osoby bez­re­flek­syj­nie przyj­mu­jące poglądy swoich rodziców i spo­łe­czeń­stwa (kato­lic­kie), bez empatii dys­kry­mi­nu­jący osoby homo­sek­su­alne i kobiety (bo tak jest napisane w biblii, więc tak musi być). Uważam,że takie demon­stra­cje są potrzebne,żeby rząd polski miał świa­do­mość, że w Polsce żyją także ateiści, którzy powinni mieć prawo do wolności. Póki co muszą się dosto­so­wy­wać do prawa for­so­wa­nego przez KK i mani­pu­lo­wany nim rząd.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • MaciejSR

      Zde­cy­do­wa­nie umysłowe lenistwo wyka­za­łeś tym komen­ta­rzem. Odnio­słeś się do dwóch słów, które w kon­tek­ście miały zupełnie inne zna­cze­nie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Adramel

    A pamię­ta­cie jak na początku XX wieku takie głupie babska chodziły po ulicach i się wydzie­rały? Jakieś sufra­rzystki to były. Myslicie że gdyby nie te baby to kobiety miały by dziś prawa wyborcze? Miałby by czelność domagać się takiej samej kasy co męż­czyźni za taką samą pracę? A to tylko były głupie baby co staników nie chciał nosić, dzinsy im się podobały. Głupie i krzy­kliwe co nie zaj­mo­wały się domem, z kuchni nosy wychy­lały nie­po­trzeb­nie.
    Podobnie z gejami. Gdyby nie ci kolorowo poubie­rani zbo­częń­czy para­du­jący z gołymi tyłkami (żeby tylko) na ulicach to taka Malta pozwo­liła by im na związki part­ner­skie? Pewnie do dziś w UK byłyby kary wię­zie­nia dla homosi.
    Zawsze musi być grupa która się obnosi ze swoimi prze­ko­na­niami.
    Jak _my_ lewackie ate­istyczne gnidy będziemy siedzieć cicho i tylko kłaniać się katol­stwu to…

    “Kiedy Przyjdą Podpalić Twój Dom
    Nie Będziesz Miał Już Gdzie Uciekać
    Nie Będziesz Miał Szans Już Się Bronić
    Zosta­niesz Sam — Tylko Ty I Oni

    Co Zrobisz Gdy Zaczną Się Palić Pierwsze Ciała?”

    Może kontekst ory­gi­nały był trochę inny, ale teskt powstał w innych czasach.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. Sufra­żystki miały (przy­naj­mniej w nie­któ­rych krajach) praw­dziwy powód do upo­mi­na­nia się o prawa.
      2. Tak, prawa kobiet zostały naj­wcze­śniej uznane w tych państwa, które z ruchami femi­ni­stycz­nymi wcale wiele wspól­nego nie miały. Niemniej nadal to zupełnie różne problemy.
      3. Myślę, że spo­łecz­ność gejów sko­rzy­sta­łaby na tym gdyby powstrzy­mali się przed “para­do­wa­niem z gołymi tyłkami”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    ach ci ateiści. ”mienili się mądrymi a stali sie głupcami”

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    “Człowiek legi­ty­mu­jący się racjo­na­li­zmem kpi z prze­są­dów, z życia poza­gro­bo­wego, z dziwnych rytuałów, po czym sam tworzy zbędne, nic nikomu nie przy­no­szące nabo­żeń­stwa.”
    “A można było skon­fron­to­wać argu­menty, pokazać nie­zde­cy­do­wa­nym, że Bóg nie jest konieczny dla wyja­śnie­nia zjawisk na niebie i Ziemi – to miałoby sens.”

    Czlowiek inte­li­gentny nie drwi z “nic nikomu nie przy­no­szące nabo­żeń­stwa”, bo jest oczy­wi­ste, ze nabo­zen­stwa przynosz wiele, wielu.

    Czlowiek inte­li­gentny nie kpi sobie z “życia poza­gro­bo­wego” i nie uwaza, ze potrafi udo­wod­nic “że Bóg nie jest konieczny dla wyja­śnie­nia zjawisk na niebie i Ziemi” — bo czlowiek inte­li­gentny wie, ze nie mozna w sposob naukowy tego wyklu­czyc, a wielu znanych naukow­cow bylo i jest osobami wier­za­cymi.

    Czlowiek inte­li­gentny ma wiele pokory w sobie i swia­do­mo­sci, ze nie pozjadal wszyst­kich rozumow, a pan, panie Adamczyk, gloszac takie far­ma­zony para­dok­sal­nie stawia sie po stronie pochodu Pali­ko­tow­cow.

    Wszedlem na strone Kwantowo.pl, natkna­lem sie na ten artykul i czym predzej stad uciekam. Szkoda czasu na czytanie wywodow nawie­dzo­nego agno­styka, ktory mylnie uwaza sie za naukowca guru­ja­cego inte­lek­tem nad “ele­men­tem upo­sle­dzo­nym”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Och na pewno nie “guruję” nad panem. Co to, to nie. Zwłasz­cza, że nie pojął pan kon­tek­stu zacy­to­wa­nych zdań. Pod­po­wiem tylko, że sta­no­wiły one przty­czek w nos “typowego” ateisty, często gło­szą­cego takie tezy jak powyżej. W tym tekście JA nie posta­wi­łem ani żadnej tezy dot. nabo­żeństw ani dowo­dze­nia ist­nie­nia istot wyższych. Stwier­dzi­łem nato­miast, że zgodnie z ate­istycz­nym świa­to­po­glą­dem, sen­sow­niej byłoby ugryźć temat od innej strony — nie przez anty­kle­ry­ka­lizm. A już wisienką na torcie jest kłamstwo: “mylnie uważa się za naukowca”. Naukow­cem można być, to swego rodzaju profesja — ja jej nie pełnię i nie przy­po­mi­nam sobie abym gdzie­kol­wiek powie­dział co innego. W takim razie, lepiej dla wszyst­kich aby pan rze­czy­wi­ście “uciekał”, zamiast opo­wia­dać far­ma­zony.

      Proszę nie trzaskać za sobą drzwiami.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • blac­kjack

    Tak sobie poczy­ta­łam, uśmie­cha­jąc się pod nosem. A dlaczego? Ano dlatego, że ateiści według swego własnego mnie­ma­nia, stanowią coś w rodzaju elity, oświe­co­nej elity, nie wie­rzą­cej w żadne hokus-pokus, góru­ją­cej nad zaco­fa­nym spo­łe­czeń­stwem (zwłasz­cza wyznania kato­lic­kiego). To stawia ich na pie­de­stale, nie­za­leż­nie od tego, jaki głupoty by wyga­dy­wali. Aż tu nagle ktoś ośmielił się pokazać, że i wśród nich są zwykli idioci. To straszne! To sabotaż. Może artykuł spon­so­ro­wany przez papieża? 🙂 Te, autor, przyznaj się, kto ci zapłacił?
    PS. Nie będę wykrzy­ki­wać, że opusz­czam blog i nie wrócę, bo choć z wieloma rzeczami się nie zgadzam, nie uważam je za głupie. Ja myślę swoje, autor swoje, komen­tu­jący swoje. O ile się nie mylę, nazywamy to tole­ran­cją. Kul­tu­ral­nie wymie­niamy poglądy i syci roz­cho­dzimy się po domach. Nie mylić z akcep­ta­cją, co ostatnio jest szalenie modne…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0