Projekt Manhattan był prawdziwym ewenementem. Amerykanie zdołali skupić w jednym miejscu najtęższe umysły z całego świata, kierując ich wysiłki na jeden, jasno wyznaczony cel: skonstruowanie bomby, która zakończy wojnę. Oto siedem niekoniecznie znanych faktów na jego temat.

1. Kompleksy X i Y

Słynne labo­ra­to­rium w Los Alamos, nie było jedynym ani pierw­szym kom­plek­sem wznie­sio­nym w ramach Projektu Man­hat­tan. Wcze­śniej oddano do użytku placówkę X, w pobliżu Oak Ridge we wschod­nim Ten­nes­see. Podobnie jak w przy­padku placówki Y, jak nazywano Los Alamos, poło­że­nie insty­tu­cji nie było przy­pad­kowe. Pasmo górskie Black Oak Ridge, oraz spora odle­głość od morza, miały zapewnić zabez­pie­cze­nie dla woj­sko­wych tajemnic. Na wszelki wypadek zajęto również naj­bliż­sze 800 działek, z których wysie­dlono ponad tysiąc rodzin. Jed­no­cze­śnie, co istotne, w pobliżu Oak Ridge prze­bie­gał ważny węzeł komu­ni­ka­cyjny, pro­wa­dzący do Nowego Jorku. Łącznie, Placówka X miała zająć prawie 250 kilo­me­trów kwa­dra­to­wych. Jej głównym zadaniem było wzbo­ga­ce­nie uranu, koniecz­nego do skon­stru­owa­nia gadżetu (jak nazywano prototyp bomby atomowej), który miał dopro­wa­dzić do rychłego zakoń­cze­nia wojny.

2. Skąd wzięto uran?

Główny przed­miot zain­te­re­so­wań pra­cow­ni­ków z Oak Ridge stanowił, nie­wy­do­by­wany w tym okresie w USA uran. Z pomocą Ame­ry­ka­nom przyszło przed­się­bior­stwo Edgara Sengiera  Union Miniere du Haut Katanga. Po tym, jak w roku 1940 Rzesza zajęła Belgię, Seniger zaczął trans­por­to­wać wszyst­kie zapasy z koloni w Kongo do Nowego Jorku. Sam uran, do tej pory, uważany był jedynie za produkt uboczny wydo­by­wa­nia srebra. Bel­gij­ski przed­się­biorca musiał być zachwy­cony, gdy miej­scowi inwe­sto­rzy złożyli ofertę wykupu wszyst­kich posia­da­nych przez niego zapasów owego odpadu.

3. Kobiety nie miały lekko

Kobiety również pracowały w Oak Ridge i Los Alamos
Jeżeli myślicie, że kobiety nie brały udziału w pracach pro­wa­dzo­nych w Oak Ridge i Los Alamos, to jeste­ście w błędzie. Jeden z dekretów pre­zy­denc­kich, pocho­dzący z roku 1942 wyraźnie stwier­dzał: w przy­padku zatrud­nie­nia pra­cow­ni­ków w pań­stwo­wym prze­my­śle obronnym, nikt nie będzie dys­kry­mi­no­wany ze względu na płeć, rasę, wyznanie, kolor skóry lub naro­do­wość. Wcze­śniej, nie było to do końca takie oczy­wi­ste. Jednej z kobiet zatrud­nio­nych w Placówce X, Jane Greer, niedługo przed pod­ję­ciem pracy, z racji płci odmó­wiono przy­ję­cia na studia inży­nier­skie. Wiele z pań bio­rą­cych czynny udział w pro­jek­to­wa­niu bomby jądrowej, jak noblistka Maria Goeppert-Mayer, skoń­czyło studia w Europie a dopiero później wyemi­gro­wało do USA. Panowała kurio­zalna sytuacja: wiele ame­ry­kań­skich uczelni odma­wiało kształ­ce­nia fizyczek, ale kom­pleksy badawcze nie miały oporów w ofe­ro­wa­niu im pracy!

4. Szaleństwa Feynmana

Kiedy Richard Feynman został zapro­szony do Projektu Man­hat­tan, miał nie­spełna 25 lat. Od początku jego kariery, jasne były dwie rzeczy: ma zadatki na wybit­nego fizyka, ale jed­no­cze­śnie na równie wiel­kiego eks­cen­tryka. Udo­wod­nił to dość szybko, wpadając na pomysł zakpie­nia z systemów obron­nych kom­pleksu badaw­czego w Los Alamos. Anegdota głosi, iż mło­dzie­niec włamał się do sejfów zawie­ra­ją­cych tajne akta, pozo­sta­wia­jąc po sobie wia­do­mość z napisem “mądrala”. Jak później wspo­mi­nał: Podobno gdy ktoś się boi, jego twarz przy­biera ziemisty kolor, ale do tamtej chwili nigdy tego nie doświad­czy­łem. Cóż, to święta prawda. Twarz De Hoffmana (odpo­wia­da­ją­cego za ochronę  przyp. A.) zrobiła się szara, a potem żółto-zielona.

5. Najwyższa tajemnica

Projekt Man­hat­tan był utrzy­my­wany w naj­więk­szej tajem­nicy. Nawet najwyżsi dygni­ta­rze w Waszyng­to­nie, nie mieli pojęcia co się święci w wybu­do­wa­nych za kilka miliar­dów dolarów kom­plek­sach. Po śmierci pre­zy­denta Roosvelta w 1945, jego następca, a wcze­śniej wice­pre­zy­dent, Harry Truman, w chwili objęcia urzędu, również nie zdawał sobie sprawy z badań nad super­bro­nią. Truman, dopiero po odbyciu serii spotkań, został uświa­do­miony o wielkim pro­jek­cie tęgich umysłów z Los Alamos. Cała sprawa podobno bardzo nim wstrzą­snęła, napisał: czułem się jakby Księżyc, gwiazdy i wszyst­kie planety nagle zawaliły mi się na głowę.

6. Pierwszy test atomowy

Uczest­nicy Projektu mieli bardzo zróż­ni­co­wane ocze­ki­wa­nia co do osta­tecz­nego efektu swojej pracy. Próba Trinity odbyła się w lipcu 1945 w Nowym Meksyku. Ame­ry­ka­nom zależało na czasie. Chciano zakoń­czyć testy i nie­zwłocz­nie poin­for­mo­wać o wynikach pre­zy­denta Trumana, prze­by­wa­ją­cego w tym momencie na kon­fe­ren­cji w Pocz­da­mie. Wiedza o posia­da­niu nowej broni miała być nowym asem podczas rozmów ze Stalinem. Pierwszy gadżet umiesz­czono w stalowym pancerzu Jumbo i zrzucono z trzy­dzie­sto­me­tro­wej wieży. Jako, że test Trinity był dość gwał­tow­nym wyda­rze­niem, nie udało się go ukryć. Ofi­cjalny komu­ni­kat brzmiał: Dziś doszło do eks­plo­zji w poło­żo­nym na uboczu maga­zy­nie z amunicją zawie­ra­ją­cym znacznie ilości mate­ria­łów wybu­cho­wych. O tym, co naprawdę zaszło w Nowym Meksyku, spo­łe­czeń­stwo i media, uświa­do­miły sobie dopiero po atakach na Hiro­szimę i Nagasaki.



7. Podejrzany Oppenheimer

Kierownikiem Projektu Manhattan był Robert Oppenheimer
Robert Oppen­he­imer (w kape­lu­szu) po teście Trinity.
Naukowy szef Projektu Man­hat­tan, Robert Oppen­he­imer, niedługo po zakoń­cze­niu wojny popadł w niełaskę ame­ry­kań­skich decy­den­tów. Poszu­ki­wano zdrajców, którzy umoż­li­wili roz­po­czę­cie programu ato­mo­wego w Związku Radziec­kim, a przy­szłość uta­len­to­wa­nego fizyka wydawała się pod tym względem wyjąt­kowo mroczna. Młody Oppen­he­imer przez długi czas roman­so­wał z niejaką Jean Tatlock, człon­ki­nią partii komu­ni­stycz­nej, silnie zapa­trzoną w czerwone ideały. W tym okresie nauko­wiec posiadał wielu lewi­cu­ją­cych przy­ja­ciół, a nawet prze­zna­czał daro­wi­zny na rzecz ich ugru­po­wań. Fascy­na­cja komu­ni­zmem zakoń­czyła się wraz z zerwa­niem związku z panną Tatlock, na kilka lat przed pod­ję­ciem prac w Los Alamos. Śledztwo FBI, rze­czy­wi­ście nie przy­nio­sło żadnych dowodów potwier­dza­ją­cych szpie­go­stwo Oppen­he­imera. Mimo to, pre­zy­dent Eisen­ho­wer poparł decyzję o odsu­nię­ciu fizyka od wszyst­kich istot­nych infor­ma­cji i badań.

Atomowy konkurs!

Co powiecie na mały konkurs? Do wygrania mam trzy egzem­pla­rze świe­żut­kiej książki Dziew­czyny Atomowe autor­stwa Denise Kiernan. Praca stanowi owoc siedmiu lat rozmów, wywiadów, wer­to­wa­nia doku­men­tów, oraz stu­dio­wa­nia nagrań, doty­czą­cych udziału kobiet w Pro­jek­cie Man­hat­tan. A wierzcie mi, rola dziew­cząt w kon­stru­owa­niu bomby jądrowej, wcale nie była taka mała. Książka skupia się szcze­gól­nie na życiu kilku dziew­cząt, które porzu­ciły swoje rodzinne strony, przyj­mu­jąc posady w owianym tajem­nicą kom­plek­sie. Jeśli to kogoś zain­te­re­suje  jedną z boha­te­rek jest, posia­da­jąca polskie korzenie, Celia Szapka. Więcej się dowiecie z recenzji, którą nie­wąt­pli­wie opu­bli­kuję gdy sam zakończę lekturę.
 
Zadanie dla was, będzie się oczy­wi­ście łączyło tema­tycz­nie z Dziew­czy­nami Ato­mo­wymi oraz wpisem. Nie będę jednak spraw­dzał waszej wiedzy, a poglądy na bardzo nur­tu­jącą mnie kwestię. Czy Ame­ry­ka­nie postą­pili słusznie prze­pro­wa­dza­jąc ataki jądrowe na Hiro­szimę i Nagasaki? Zrobili tak jak należy, chroniąc swoich żoł­nie­rzy przed dalszymi stratami? A może, mimo wygranej w garści, urzą­dzili nie­uza­sad­niony pokaz siły, poprzez zrów­na­nie z ziemią dwóch wielkich miast i eks­ter­mi­na­cję setek tysięcy ludzi?
 
 
Nie wymagam żadnych refe­ra­tów, a jedynie kil­ku­na­stu-zda­nio­wych, oso­bi­stych opinii. Autorzy naj­cie­kaw­szych (nie­ko­niecz­nie naj­dłuż­szych) i naj­le­piej uza­sad­nio­nych komen­ta­rzy, mogą liczyć na na darmową lekturę best­sel­leru “New York Timesa”. Koniecz­nie poda­waj­cie w komen­ta­rzach maile, abym mógł się do was zgłosić później po adresy!
 

6. Pierwszy test

Uczest­nicy Projektu mieli bardzo zróż­ni­co­wane ocze­ki­wa­nia co do osta­tecz­nego efektu swojej pracy. Próba Trinity odbyła się w lipcu 1945 w Nowym Meksyku. Ame­ry­ka­nom zależało na czasie. Chciano zakoń­czyć testy i nie­zwłocz­nie poin­for­mo­wać o wynikach pre­zy­denta Trumana, prze­by­wa­ją­cego w tym momencie na kon­fe­ren­cji w Pocz­da­mie. Wiedza o posia­da­niu nowej broni miała być nowym asem podczas rozmów ze Stalinem. Pierwszy gadżet umiesz­czono w stalowym pancerzu Jumbo i zrzucono z trzy­dzie­sto­me­tro­wej wieży. Jako, że test Trinity był dość gwał­tow­nym wyda­rze­niem, nie udało się go ukryć. Ofi­cjalny komu­ni­kat brzmiał: Dziś doszło do eks­plo­zji w poło­żo­nym na uboczu maga­zy­nie z amunicją zawie­ra­ją­cym znacznie ilości mate­ria­łów wybu­cho­wych. O tym, co naprawdę zaszło w Nowym Meksyku, spo­łe­czeń­stwo i media, uświa­do­miły sobie dopiero po atakach na Hiro­szimę i Nagasaki.


7. Podej­rzany Oppen­he­imer
Robert Oppen­he­imer (w kape­lu­szu) po teście Trinity.

Naukowy szef Projektu Man­hat­tan, Robert Oppen­he­imer, niedługo po zakoń­cze­niu wojny popadł w niełaskę ame­ry­kań­skich decy­den­tów. Poszu­ki­wano zdrajców, którzy umoż­li­wili roz­po­czę­cie programu ato­mo­wego w Związku Radziec­kim, a przy­szłość uta­len­to­wa­nego fizyka wydawała się pod tym względem wyjąt­kowo mroczna. Młody Oppen­he­imer przez długi czas roman­so­wał z niejaką Jean Tatlock, człon­ki­nią partii komu­ni­stycz­nej, silnie zapa­trzoną w czerwone ideały. W tym okresie nauko­wiec posiadał wielu lewi­cu­ją­cych przy­ja­ciół, a nawet prze­zna­czał daro­wi­zny na rzecz ich ugru­po­wań. Fascy­na­cja komu­ni­zmem zakoń­czyła się wraz z zerwa­niem związku z panną Tatlock, na kilka lat przed pod­ję­ciem prac w Los Alamos. Śledztwo FBI, rze­czy­wi­ście nie przy­nio­sło żadnych dowodów potwier­dza­ją­cych szpie­go­stwo Oppen­he­imera. Mimo to, pre­zy­dent Eisen­ho­wer poparł decyzję o odsu­nię­ciu fizyka od wszyst­kich istot­nych infor­ma­cji i badań.

Atomowy konkurs!

Co powiecie na mały konkurs? Do wygrania mam trzy egzem­pla­rze świe­żut­kiej książki Dziew­czyny Atomowe autor­stwa Denise Kiernan. Praca stanowi owoc siedmiu lat rozmów, wywiadów, wer­to­wa­nia doku­men­tów, oraz stu­dio­wa­nia nagrań, doty­czą­cych udziału kobiet w Pro­jek­cie Man­hat­tan. A wierzcie mi, rola dziew­cząt w kon­stru­owa­niu bomby jądrowej, wcale nie była taka mała. Książka skupia się szcze­gól­nie na życiu kilku dziew­cząt, które porzu­ciły swoje rodzinne strony, przyj­mu­jąc posady w owianym tajem­nicą kom­plek­sie. Jeśli to kogoś zain­te­re­suje  jedną z boha­te­rek jest, posia­da­jąca polskie korzenie, Celia Szapka. Więcej się dowiecie z recenzji, którą nie­wąt­pli­wie opu­bli­kuję gdy sam zakończę lekturę.
 
Zadanie dla was, będzie się oczy­wi­ście łączyło tema­tycz­nie z Dziew­czy­nami Ato­mo­wymi oraz wpisem. Nie będę jednak spraw­dzał waszej wiedzy, a poglądy na bardzo nur­tu­jącą mnie kwestię. Czy Ame­ry­ka­nie postą­pili słusznie prze­pro­wa­dza­jąc ataki jądrowe na Hiro­szimę i Nagasaki? Zrobili tak jak należy, chroniąc swoich żoł­nie­rzy przed dalszymi stratami? A może, mimo wygranej w garści, urzą­dzili nie­uza­sad­niony pokaz siły, poprzez zrów­na­nie z ziemią dwóch wielkich miast i eks­ter­mi­na­cję setek tysięcy ludzi?
 
 
Nie wymagam żadnych refe­ra­tów, a jedynie kil­ku­na­stu-zda­nio­wych, oso­bi­stych opinii. Autorzy naj­cie­kaw­szych (nie­ko­niecz­nie naj­dłuż­szych) i naj­le­piej uza­sad­nio­nych komen­ta­rzy, mogą liczyć na na darmową lekturę best­sel­leru “New York Timesa”. Koniecz­nie poda­waj­cie w komen­ta­rzach maile, abym mógł się do was zgłosić później po adresy!
 
  • http://www.blogger.com/profile/16320329476395826233 Nesunas

    Nie­ko­nieczne, ale przy­datne i uza­sad­nione.
    Jeśli chodzi o użycie broni jądrowej w Japonii to chodziło o szybsze zakoń­cze­nia wojny. Możemy uważać że takie dzia­ła­nia nie były konieczne lecz przecież oby­wa­tele USA także byli zmęczeni wojną. Ilość osób które ucier­piały podczas tych 2 ataków to nic w porów­na­niu z ilością ludzi którzy ucier­pieli w wyniku nalotów dywa­no­wych na Tokyo. Owszem, teraz patrzymy na to jak na sta­ty­stykę ale nie wiadomo ile ludzi musia­łoby jeszcze zginąć gdyby nie te ataki.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Dlaczego nie “Atomowe dziew­czyny”?
    Po pierw­szej wojnie świa­to­wej Niemcy czuli się nie pokonani ale zdra­dzeni przez elity i było to jedno z głównych haseł rekla­mo­wych nazistów. W czasie drugiej wojny świa­to­wej alianci nie chcieli popełnić tego samego błędu stąd okupacja Niemiec i Japonii. Gdyby Ame­ry­ka­nie chcieli zająć Japonię “kla­sycz­nie” to pewnie zgi­nę­łoby o wiele mniej Japoń­skich cywilów ale dużo więcej Ame­ry­kań­skich żoł­nie­rzy co jest wystar­cza­ją­cym argu­men­tem dla użycia bomb ato­mo­wych nie wspo­mi­na­jąc nawet o prężeniu muskułów przed Stalinem.
    Pozdra­wiam
    kolbastozkowa@gmail.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://opowiastki.mojeforum.net/ Lor­dVe­ti­nari

    Z tego co udało mi się niegdyś wyczytać obie bomby atomowe zrzucone na Japonię pocią­gnęły za sobą mniej ofiar niż jeden nalot ame­ry­ka­nów na Tokio przy użyciu bomb zapa­la­ją­cych. Ale tamte bomby atomowe są postrze­gane jako nie­ludz­kie okru­cień­stwo, bo zadzia­łały cho­ler­nie efek­tow­nie. I bardzo wielu zapomina, że japońscy cywile naprawdę byli gotowi walczyć z ame­ry­ka­nami bam­bu­so­wymi kijami. Ogólnie “atomówki” raczej ocaliły Japonię niż ją znisz­czyły.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/06279565609960060972 Marcin

    Samo zrzu­ce­nie bomb przy­spie­szyło tylko odrobinę nie­uchronny upadek Japonii. Wojskowi naci­skali na cesarza, by wojna trwała do cał­ko­wi­tego wynisz­cze­nia, więc cud, że Hirohito ska­pi­tu­lo­wał po znisz­cze­niu Nagasaki. Nie da się powie­dzieć, jaki byłby bilans strat, gdyby Ame­ry­ka­nie kon­ty­nu­owali żabie skoki.
    Są jednak i plusy. 1) Było to jedyne “labo­ra­to­rium” umoż­li­wia­jące zbadanie fak­tycz­nych skutków wybuchu bomby atomowej podczas działań wojen­nych. 2) Znisz­cze­nie Hiro­szimy i Nagasaki jest do dziś dosko­na­łym stra­sza­kiem przed bronią jądrową. Kolejną okazją na deto­na­cję bomby atomowej była zimna wojna i myślę, że między innymi skutki Japonii odstra­szały i Sowietów, i Ame­ry­ka­nów przed atakiem. A kto wie, ile byłoby ofiar takiej potyczki.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ser­ma­ciej

    Bez wąt­pie­nia USA miało kilka celów, dla których użyli bomb ato­mo­wych. Szybsze zakoń­cze­nie wojny, prze­stra­sze­nie ZSRR, demon­stra­cja siły, czy poligon doświad­czalny dla nowej broni. I choć przy­naj­mniej jeden z tych celów był słuszny, to już sposób nie był. Zginęły dzie­siątki tysięcy nie­win­nych cywili, miesz­ka­ją­cych w miastach daleko od frontu, a znisz­czone zostały dwa miasta. To nie był dobry sposób na zakoń­cze­nie wojny. Sku­teczny, ale nie słuszny.
    sermaciej@gmail.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/14984853454911881003 Miłosz Giliński

    Zrzu­ce­nie bomb ato­mo­wych z pew­no­ścią przy­spie­szyło zakoń­cze­nie II wojny świa­to­wej. Jednak w wyniku wybuchów zginęło ponad 150 tys ludzi, w więk­szo­ści ludności cywilnej a życie kolej­nych tysięcy zmieniło się w koszmar w wyniku chorób popro­mien­nych. Gdyby bomby nie zostały zrzucone, wojna, rze­czy­wi­ście mogła by trwać trochę dłużej a liczba ofiar mogła również być większa. Pojawia się jednak pytanie czy USA musiało zrzucać bomby na gęsto zalud­nione miasta? Czy nie wystar­czyło by aby znisz­czyli za pomocą bomby jakiejś wyspy lub celów stricte woj­sko­wych? Myślę, że reakcja Japonii była by podobna, gdyż na pewno byli by w stanie sobie wyobra­zić co by się stało po zrzu­ce­niu takiej bomby na Tokio. Stany chciały jednak za wszelką cenę prze­pro­wa­dzić demon­stra­cję swojej siły aby zyskać respekt, przede wszyst­kim u Sowietów.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Aby odpo­wie­dzieć na pytanie o słusz­ność powin­ni­śmy dys­po­no­wać wszyst­kimi infor­ma­cjami, jakie posiadał i roz­strzy­gał sztab decy­zyjny przed wydaniem rozkazu a to chyba nie­moż­liwe. Fakt ten mocno kom­pli­kuje próbę udzie­le­nia war­to­ścio­wej odpo­wie­dzi.

    Wydaje mi się, że wielce nie­praw­do­po­dob­nym jest aby sztab decy­zyjny tak ogrom­nego przed­się­wzię­cia jakim był Projekt Man­hat­tan podej­mo­wał decyzję o bom­bar­do­wa­niu nie roz­pa­tru­jąc naj­do­kład­niej jak to tylko możliwe wszyst­kich sce­na­riu­szy. Zakła­da­jąc, że posia­dali naj­lep­szą wiedzę odnośnie skutków zrzucenia/niezrzucenia ładunków na Japonię trudno zakwe­stio­no­wać słusz­ność ich decyzji.

    W związku z tym gdybym miał udzielić odpo­wie­dzi na pytanie o słusz­ność powie­dział­bym tak: jeżeli (w tym przy­padku) armia zde­cy­do­wała się wydać rozkaz o zrzu­ce­niu bomb to wierzę, że była to naj­lep­sza decyzja pośród roz­pa­try­wa­nych sce­na­riu­szy.

    hjsda[at]lykamspam.pl (alias na maila, dzia­ła­jący)

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Sprawa bomb zrzu­co­nych na Japonie moze miec rowiez inny aspekt a mia­no­wi­cie na rywa­li­za­cji miedzy bronia bio­lo­giczna nad ktora tak inten­syw­nie pra­co­wali Japon­czycy a bronia atomowa kon­stu­ro­walna przez USA.

    Okru­cien­stwo Japon­czy­kow prze­za­ralo wywiad USA oraz inne osoby wta­jem­ni­czone w szpie­go­stwo jaka sile posia­daja bakterie…
    Po wojnie jednak odku­po­wali od Japon­czy­kow wia­do­mo­sci oraz wyniki badan (mozna prze­sad­nie powie­dziec ze w formie kon­try­bu­cji).. no i.. w mojej ocenie, projekt Agent Orange w Wiet­na­mie byl niejako wyko­rzy­sta­niem doswiad­cze­nia zdo­by­wa­nego przez Japn­czy­kow w okresie ‘Przed Fat Tomem’.

    Pod­su­mo­wu­jac, oce­nia­nie czy dobrze zrobili Ame­ry­ka­nie, jest oczy­wi­scie try­wialne, poniewaz odpo­wiedz jest natu­ral­nie pote­pia­jaca.
    Jedynie mozna sobie zawsze zadac pytanie jak wygla­daly by czasy gdyby to Japon­czycy uderzyly o wiele sil­niej­sza bronia w Ame­ry­ka­now…

    pozdr.
    .paniczem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    W mojej opinii Ame­ry­ka­nie postą­pili słusznie, doko­nu­jąc zrzu­ce­nia bomb ato­mo­wych na Hiro­szimę i Nagasaki. Wywo­ła­nie realnego strachu przed cał­ko­wi­tym znisz­cze­niem Japonii było jedynym sposobem uzy­ska­nia bez­wa­run­ko­wej kapi­tu­la­cji, który wymagał poświę­ce­nia pie­nię­dzy, a nie własnych wojsk. Japonia była zde­ter­mi­no­wana, aby walczyć dalej, czego przy­kła­dem jest brak kapi­tu­la­cji po zrzu­ce­niu bomby na Hiro­szimę, a przy­ję­cie jej dopiero po ataku na Nagasaki. Akt kapi­tu­la­cji dopro­wa­dził do defi­ni­tyw­nego końca II Wojny Świa­to­wej i zapew­nie­nia względ­nego pokoju na świecie. Ponadto zde­to­no­wa­nie bomb ato­mo­wych pokazało ludziom, jak ogromną energię niesie za sobą mani­pu­lo­wa­nie materią w skali atomowej. Dopro­wa­dziło to do zakazu używania broni jądrowej poza deto­na­cją pod­ziemną oraz póź­niej­szego rozwoju ener­ge­tyki jądrowej.
    karina.starczynowska@gmail.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Pierwszy raz spotykam się z infor­ma­cją jakoby “Gadżet” został zrzucony ze swojej wieży. Skąd pochodzi ta infor­ma­cja?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Jak rozumiem, chodzi o sam fakt “zrzu­ce­nia”? Taką infor­ma­cję mam na stronie 294 “Dziew­czyn Ato­mo­wych”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/03603837607405946735 Civril

    W sumie to jestem zwo­len­ni­kiem opcji, że zrzu­ca­nie bomb na miasta było zbędne. Fakt, faktem przy­spie­szyło to zakoń­cze­nie wojny, ale USA mogło po prostu zrównać z poziomem oceanu jakieś ważne stra­te­gicz­nie wyspy, efekt byłby zbliżony, a obe­szłoby się bez tysięcy ofiar. Władza Japonii, domy­śli­łaby się raczej bez problemu, że tego typu broń byłaby w stanie zrównać miasto z ziemią. IMO USA zacho­wała się po bar­ba­rzyń­sku, a biorąc pod uwagę fakt, że ma się za moralny auto­ry­tet świata to tym bardziej nisz­cze­nie miast było zbędne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Prosta sprawa, zain­we­sto­wali projekt olbrzy­mie naklady, wojna miala sie ku koncowi i szkoda byloby tej bomby nie prze­te­sto­wac.
    blaktro at gmail.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://circusmedia.pl/ pozy­cjo­no­wa­nie lublin

      a co ma się marnować..

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/13071990453477728950 Paweł Boboń

    Zrzu­ce­nie bomb ato­mo­wych na Japonię było krokiem jak naj­bar­dziej słusznym. Gdyby nie ta demon­stra­cja siły Japonia bro­ni­łaby się do ostat­niego żoł­nie­rza. Przy­pusz­czam, że gdyby doszło do desantu na wyspy japoń­skie ilość ofiar po obu stronach barykady byłaby znacznie większa. Gdyby nie szok spo­wo­do­wany siła eks­plo­zji, ilością ofiar i roz­mia­rem znisz­czeń wojna potrwa­łaby dłużej i pochło­nęła więcej ofiar.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/03597162310480448759 Amadeusz Olesz­czak

    Odpo­wiedź na to pytanie wymaga wpro­wa­dze­nia mody­fi­ka­cji schematu prze­ko­nań. Twier­dze­nie: “Życie każdego czło­wieka jest war­to­ścią bez­względną”, trak­to­wane jako impe­ra­tyw kate­go­ryczny, nie ma więk­szego sensu, gdyż podważa racjo­nalną ocenę decyzji Ame­ry­ka­nów. Dopiero odrzu­ce­nie tego twier­dze­nia jako praw­dziwe daje moż­li­wość roz­pa­try­wa­nia sprawy.
    Moim zdaniem Ame­ry­ka­nie postą­pili słusznie. Dziś trudno uwierzyć w pro­pa­gandę jaką ser­wo­wano spo­łe­czeń­stwu 70 lat temu. Nie­wy­godną decyzję podjętą przez ame­ry­kań­ski sztab tłu­ma­czono m.in. okru­cień­stwami “żółtych barbarzyńców”(nie wątpię, że Ame­ry­ka­nie byli na nich porząd­nie wkurzeni), czy odmową pod­pi­sa­nia kapi­tu­la­cji przez demo­nicz­nych podludzi, mało kto wspomina o tej z 13 lipca 1945 r. która to ówcze­snemu pre­zy­den­towi Tru­ma­nowi po prostu nie pasowała (dlaczego? ano dlatego że 3 dni później miała odbyć się pierwsza próba Trinity, o której wspomina autor w powyż­szym wpisie). Wynika z tego to, że sprawa Japonii odgry­wała tutaj dru­go­rzędną rolę. Do projektu zrzu­ce­nia bomby zarówno naukowcy, politycy i żoł­nie­rze pod­cho­dzili z równym, dia­bo­licz­nym wręcz zapałem. Ame­ry­ka­nie chcieli zrzucić tę bombę. Nie chcę ryzy­ko­wać stwier­dze­nia, że kie­ro­wała nimi zwy­czajna (nie)ludzka cie­ka­wość, jednak naj­bar­dziej oczy­wi­stym celem polityki sztabu ame­ry­kań­skiego była krwawa demon­stra­cja siły. Siły, która miała poha­mo­wać apetyt Stalina i pozwolić Ame­ry­ka­nom na dyk­to­wa­nie własnych warunków w nowym powo­jen­nym świecie. Siły, która usunie w cień wizję glo­bal­nej wojny kon­wen­cjo­nal­nej… Makia­we­lizm Ame­ry­ka­nów przy­niósł sensu largo czasy pokoju.
    Pozdra­wiam,

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Przede wszyst­kim należy znać sytuację Stanów Zjed­no­czo­nych w okresie zrzu­ca­nia bomb ato­mo­wych na Japonię — spo­łe­czeń­stwo ame­ry­kań­skie miało już dość wojny, która pochło­nęła ogromną ilość istnień ludzkich jak i pie­nię­dzy. Gdyby Ame­ry­ka­nie chcieli prze­pro­wa­dzić desant na Wyspy Japoń­skie, ofiary w tej operacji liczone byłyby w setkach tysięcy, nie mówiąc już o wysiłku gospo­dar­czym Stanów zjed­no­czo­nych czy zawzię­to­ści Japoń­czy­ków. Atak na Hiro­szimę i Nagasaki był infor­ma­cją dla Japonii: “Dalsza walka nie ma sensu, posia­damy zbyt potężną broń”. Zrzu­ce­nie bomb ato­mo­wych było po prostu tańsze — kosz­to­wało mniej życia żoł­nie­rzy i cywilów, jak i pie­nię­dzy.

    daniel994@op.pl

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Zrzu­ce­nie dwóch bomb ato­mo­wych na Japonię było pokazem siły oraz speł­nie­niem cie­ka­wo­ści co do mocy nowej broni. Na pytanie czy to było uza­sad­nione, nie ma jed­no­znacz­nej odpo­wie­dzi. Z jednej strony oszczę­dziło to życie sporej liczby Ame­ry­ka­nów (kosztem Japoń­czy­ków sic?), skróciło czas wojny, z drugiej strony zabito dużą liczbę cywilów. To jest dyskusja dla etyków i filo­zo­fów.
    Myślę że kluczową kwestią jest to co Ame­ry­ka­nie zrobili po zajęciu Japonii. Zbierali dane co do chorób popro­mien­nych, inte­re­so­wali się skutkami, lecz były to dane tajne i wcale nie pomagali pokrzyw­dzo­nym. Chorzy byli poniżani (np. małe dziew­czynki musiały stanąć gołe przed zaj­mu­ją­cymi wszyst­kie miejsca w sali kinowej/teatralnej naukow­cami i leka­rzami).
    Krislaziale@gmail.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Zrzu­ce­nie bomby atomowej na te dwa miasta było błędem. Wszyst­kie dotych­cza­sowe naloty czy bom­bar­do­wa­nia moty­wo­wano do tamtego czasu (praw­dzi­wie i nie­praw­dzi­wie) koniecz­no­ścią znisz­cze­nia poten­cjal­nych zagrożeń mili­tar­nych jak skła­do­wi­ska amunicji czy fabryki broni. Zrzu­ce­nie bomby na Hiro­szimę i Nagasaki miało jeden cel. Zastra­szyć prze­ciw­nika. Ame­ry­ka­nom się udało. Ale efekt, który zrobili spo­wo­do­wał że nikt już więcej nie odważył się sko­rzy­stać z tej broni dla działań bojowych. Dlaczego? To proste. Nawet Stalin czy później Mao wie­dzieli że nic nie jest wstanie uza­sad­nić mor­do­wa­nia w tak okrutny sposób tylu ludzi na raz. Ame­ry­ka­nie prze­kro­czyli ta linie i przy­czy­nili się do wie­lo­let­niego zastra­sza­nia się różnych stron kon­flik­tów wojen­nych przez kolejne lata. Taka nowa wojna pozy­cyjna (np. zimna wojna). Naj­gor­szym skutkiem jest, jak widać, obecna sytuacja poli­tyczna Ameryki. Politycy tego kraju, schowani za ato­mów­kami obalają dyk­ta­to­rów i ich wynoszą do władzy. Dlaczego? Bo każdy wie, że tylko Ame­ry­ka­nom nie szkoda ludzi i gdy zajdzie potrzeba jako jedyni ich wymor­dują za pomocą atomówek.

    Vladimir

    vladimir@vp.pl

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Ame­ry­ka­nie postą­pili słusznie i to wcale nie z powodu przy­spie­sze­nia wygrania wojny z Japonią, ale tego, co stało się potem. Dzięki Hiro­szi­mie i Nagasaki ludzie wiedzą do czego była zdolna nowa broń i że wojny z atomowym mocar­stwem nie można wygrać. Może nawet ura­to­wało nas to przed III Wojną Światową? Bomba atomowa to gwa­ran­cja pokoju, od ‘45r. po dziś.

    pozdra­wiam,

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    W moim odczuciu zrzu­ce­nie bomby atomowej na dwa japoń­skie miasta było poniekąd słuszną decyzją. Wiadomo było, że wojna jest już wygrana została otwarta tylko kwestia strat i “nowego porządku” na świecie. Rząd USA zdawał sobie sprawę, że gdy tylko Stalin zapro­wa­dzi komunizm w swojej części Europy, będzie chciał aby rewo­lu­cja pro­le­ta­riacka rozlała się na cały świat i chciał temu zapobiec, a co sku­tecz­niej studzi zapał na nie­sie­nie rewo­lu­cji jak głowica nukle­arna?

    Pozdra­wiam
    maly.trol@wp.pl

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Z mili­tar­nego punktu widzenia był to bojowy test narzę­dzia świa­to­wej supre­ma­cji USA, o prze­słan­kach stra­te­gicz­nych nie ma co wspo­mi­nać — Japonia dogo­ry­wała, było tylko kwestią czasu aż sami zapro­po­nują rozejm.
    Z czysto ludz­kiego — zrów­na­nie z ziemią dwóch bez­bron­nych miast naszpi­ko­wa­nych cywilami — to po prostu ludo­bój­stwo
    Nato­miast z per­spek­tywy poli­tycz­nej, atak był ważnym atutem w kon­tak­tach z ZSRR i dał czytelny sygnał, jakie państwo rozdaje karty i może trzymać inne w atomowym szachu.

    h3n13k@gmail.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/13071990453477728950 Paweł Boboń

    Brzytwa Ockhama Panie i Panowie… Mnożycie sztuczne problemy po czasie mie­sza­jąc w to filo­zo­fię, moral­ność, czło­wie­czeń­stwo. Podczas wojny nie ma miejsca na takie rzeczy — albo się zabija albo jest się zabitym. Jedyne co jestem w stanie przyznać to to, że oprócz chęci szyb­kiego zakoń­cze­nia rzezi zbom­bar­do­wa­nie Japonii ato­mów­kami było też demon­stra­cją siły przed Stalinem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/03745728171201000653 Wiktor Nie­swadba

    Trzeba sobie powie­dzieć wprost. Zrzu­ca­nie cze­go­kol­wiek na kogo­kol­wiek, choćby to było wiadro kamieni, jest czynem dosyć paskud­nym. Użycie broni atomowej w Japonii było czynem szcze­gól­nie paskud­nym i jed­no­znacz­nie złym. Niemniej już kon­se­kwen­cje i reper­ku­sje jej użycia to zupełnie inna sprawa i pole do spe­ku­la­cji. Da się powie­dzieć że skróciło to wojnę i ura­to­wało życia zarówno cywili w Japonii jak i żoł­nie­rzy obu stron. Da się też powie­dzieć że było zbędne, jako że USA już wygrały tą wojnę. Oba te sta­no­wi­ska zapewne są praw­dziwe, ciężko nie będąc histo­ry­kiem roz­są­dzić. Naj­waż­niej­sze w tym wszyst­kim jest to, że mimo upływu czasu nie zapo­mniano o Hiro­szi­mie i Nagasaki i do dzisiaj wspo­mi­namy, często z lękiem, to co się tam wyda­rzyło. To jest naj­więk­sza korzyść którą jako planeta odnie­śli­śmy. Od tego czasu broń jądrowa nie została użyta w żadnym kon­flik­cie, mimo że jest jej coraz więcej i coraz łatwiej ją wyprodukować/zdobyć. Podej­rze­wam że jest to “zasługa” tego że zbom­bar­do­wano miasta. Gdyby celami były armie, pew­ni­kiem do tej pory już ktoś zde­cy­do­wał by się na ponowne użycie broni atomowej na wojnie — okazji wszak było bez liku. Naj­waż­niej­szym jest teraz pamiętać ludzi którzy zginęli i ludzi którzy musieli żyć z kon­se­kwen­cjami wybuchu — zarówno ofiary, jak i decy­den­tów zań odpo­wie­dzial­nych. I oglą­da­jąc Japoń­skie filmy pamię­tajmy że to jedna z metod jakimi odre­ago­wują te wyda­rze­nia.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    A nie nurtuje was dlaczego zrzucono dwie bomby? Przecież jedna w Hiro­szy­mie star­czyła by żeby “spełnić warunki” powyż­szych waszych komen­ta­rzy. Ame­ry­ka­nie osią­gnęli by to wszystko po pierw­szym wybuchu, a mimo to dokonali drugiego zrzutu. Chciał­bym poznać jego praw­dziwą przy­czynę.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/03359534688164036611 Alek­san­der Denis

      Ponieważ jak wspo­mniano wcze­śniej byli gotowi z bambusem porwać się na czołgi i nie chcieli się poddać tylko pró­bo­wali nawet ukryć to przed całą Japonią. Ame­ry­ka­nie musieli zagrać VaBank — kolejna bomba byłaby gotowa za 4–6 miesięcy, raczej nie chcieli jej marnować. Dodat­kowo wie­dzieli już że deto­na­cja plutonu ciśnie­niowo działa (trinity) dlatego nie można Nagasaki trak­to­wać jako testu

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Użycie bomb ato­mo­wych wobec Japonii nale­ża­łoby roz­pa­try­wać w kilku płasz­czy­znach.
    - moralna — wybuchy bomb zabiły tysiące ludzi, w więk­szo­ści cywili, którzy z zało­że­nia są chro­nieni kon­wen­cjami o użyciu broni. Z drugiej strony mowa o Japonii, która nie prze­strze­gała prak­tycz­nie żadnych kon­wen­cji i nie miała żadnych skru­pu­łów w bez­względ­nej i okrutnej rzezi cywili. Jakby to bru­tal­nie nie brzmiało, to nie można Japoń­czy­ków trak­to­wać jako nie­wi­nią­tek. Zbrodnie wojenne, których się dopu­ścili są równie okropne (jeżeli nie bardziej) niż osła­wione zbrodnie popeł­nione przez nazistów.
    - mili­tarna — zde­cy­do­wa­nie przy­spie­szyło to zakoń­cze­nie walk na Pacyfiku. Doktryna wojenna Japonii raczej zakła­dała walkę do samego końca, mimo prze­wa­ża­ją­cych sił wroga. Obszar walk, który często składał się z silnie ufor­ty­fi­ko­wa­nych wysp japoń­skich. Straty przy atakach na takie obiekty były ogromne. Jed­no­cze­śnie zakres znisz­czeń powo­do­wa­nych bombami ato­mo­wymi jed­no­znacz­nie pokazał, że Japonia nie jest potęgą i dalszy opór nie ma sensu.
    - poli­tyczna — tak naprawdę chyba naj­waż­niej­sza przy­czyna użycia broni atomowej. Czę­ściowo pokrywa się ona z częścią mili­tarną — Japonia kapi­tu­luje, ale nie można tego uznać za jedyny cel. Należy pamiętać, że w tym okresie potęgą stał się ZSRR, który był gotów do dalszej eks­pan­sji na zachód. Taka demon­stra­cja siły nie mogła przejść bez echa i nieco przy­sto­po­wać zapędów Stalina. Dodat­kowo każdy ura­to­wany żołnierz własnej armii to zasługa dla wodza.

    Pod­su­mo­wu­jąc — użycie broni było brutalne, okrutne i cał­ko­wi­cie sensowne z punktu widzenia USA. Na jednym ogniu upiekli wiele pieczeni i ocalili mnóstwo swoich żoł­nie­rzy przed śmiercią w walce. Straty zadane cywilom kładą się cieniem na wize­runku USA, ale nalezy pamiętać, że to zwy­cięzcy piszą historię. Nie można jed­no­znacz­nie określić kwestii użycia tej broni. Czy było to złe? Było — z punktu widzenia Japoń­czy­ków. Czy było dobre? Było — z punktu widzenia Ame­ry­ka­nów. Osta­teczny werdykt jest tak naprawdę w sumieniu każdego z nas i kal­ku­la­cji — lepiej zabić 1000 cywili wroga, czy lepiej dać zginąć 1000 naszym ludziom?

    loncjo@wp.pl

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Tak!
    Te dwa ataki cał­ko­wi­cie znisz­czyły moralnie Japonię, nikt się tego nie spo­dzie­wał. Ame­ry­ka­nie po wygranej wojnie mogli spraw­dzić sku­tecz­ność bomb oraz nie dopu­ścili Japoń­czy­ków do badań nad nową bronią. Miasta te miały ważne funkcje w państwie. pszk93@gmail.com

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    tl;dr: Bomby atomowe ura­to­wały nie tylko tysiące Ame­ry­ka­nów, którzy zgi­nę­liby podczas inwazji na Wyspy Japoń­skie, ale kosztem około 200 tys. ofiar zapo­bie­gły milio­no­wym stratom wśród samych Japoń­czy­ków.

    A teraz roz­wi­nię­cie i uza­sad­nie­nie tej opinii dla bardziej wni­kli­wych, któzy mają dużo czasu ;):

    Gdy odłożymy na półkę roz­wa­ża­nia etyczne, a skupimy się na prostym bilansie zysków i strat, wniosek może być tylko jeden: zrzu­ce­nie bomb ato­mo­wych było z jednej strony korzystne dla Ame­ry­ka­nów, a z drugiej ura­to­wało życie nie­zna­nej, ale praw­do­po­dob­nie bardzo znacznej liczbie Japoń­czy­ków.

    Korzyści Ame­ry­ka­nów są oczy­wi­ste: broń atomowa oszczę­dziła im inwazji na Wyspy Japoń­skie, które byłyby bronione z wielkim poświę­ce­niem. Krwawe walki o Okinawę były przed­sma­kiem tego, czego można byłoby się spo­dzie­wać podczas pod­bi­ja­nia archi­pe­lagu. Co ciekawe, po wojnie okazało się, że Japoń­czycy dosko­nale prze­wi­dzieli miejsca pla­no­wa­nych, ame­ry­kań­skich desantów, więc inwazja ozna­cza­łaby ogromne straty obu stron.

    Jed­no­cze­śnie Ame­ry­ka­nie pokazali swojemu nie­daw­nemu (a for­mal­nie ciągle obecnemu) sojusz­ni­kowi – ZSRR — że dys­po­nują nową bronią o wyjąt­ko­wej sile. Pamię­ta­jąc o roz­bu­do­wa­nych i sku­tecz­nych radziec­kich siatkach szpie­gow­skich można dys­ku­to­wać, na ile ten pokaz był konieczny, ale bez wąt­pie­nia dawał do myślenia każdemu, kto wpadłby na pomysł kon­ty­nu­owa­nia wojny w Europie.

    Na koniec teza naj­bar­dziej kon­tro­wer­syjna – bomby atomowe były tak naprawdę aktem łaski dla Japoń­czy­ków. Dlaczego? Pamię­tajmy, że o ile dwór cesarski skłaniał się ku kapi­tu­la­cji, to armia była gotowa walczyć do końca. Obrońców miała wspomóc rzesza pobież­nie prze­szko­lo­nych Japoń­czy­ków. Do walki z siłami inwa­zyj­nymi pla­no­wano rzucić miliony niemal nie­uzbro­jo­nych, wypo­sa­żo­nych m.in. w tyczki z ładun­kami wybu­cho­wymi cywilów. Ich starcie z wojskami ame­ry­kań­skimi zakoń­czy­łoby się rzezią na nie­sły­chaną skalę.

    Aby uniknąć spo­dzie­wa­nych, wysokich strat wśród własnych żoł­nie­rzy, jako jeden z warian­tów inwazji Ame­ry­ka­nie roz­wa­żali atak che­miczny na kil­ka­dzie­siąt głównych ośrodków Wysp Japoń­skich. Generał William N. Porter przy­go­to­wał zarys takiej operacji, która w lipcu 1945 roku została zatwier­dzona przez pre­zy­denta Trumana jako jedna z moż­li­wych alter­na­tyw. Sza­co­wane skutki ataku: co najmniej 5 mln zabitych. W takim kon­tek­ście zrzu­ce­nie bomb ato­mo­wych można wręcz uznać za akt miło­sier­dzia.

    rolers@o2.pl

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0