Tagi


Archiwa


Zaprzyjaźnione


/ 24

Szybkie przemyślenia

Zbudujmy społeczeństwo odkrywców

7th Cze '13

Współczesny Polak nie posiada wiedzy na temat otaczającej go, fizycznej rzeczywistości. Pisałem już o tym i będę to powtarzał do znudzenia. Postulaty ogólnej teorii względności brzmią dla wielu jak motyw z kiczowatego science-fiction, Ziemię uważamy za całkowicie bezpieczny i stworzony dla naszej wygody pępek wszechświata, natomiast mechanika kwantowa pretenduje do miana bzdurnej fantazji mającej więcej wspólnego z mistycyzmem niż nauką.

By nie być goło­słownym: prze­glą­dając komen­tarze na pewnym portalu inter­ne­towym, dowie­działem się m.in., że mecha­nika kwantowa to „czyste teo­re­ty­zo­wanie”, nie można jej „brać na poważnie” i „różni się od religii tylko tym, że nie oferuje życia wiecz­nego”. Brak wiedzy to jeszcze nie grzech, ale już fakt zabie­rania głosu w dyskusji leżącej mery­to­rycznie na zupełnie innym kon­ty­nencie niż własne zain­te­re­so­wania, świadczy o daleko posu­niętym idio­ty­zmie. Zostawmy to jednak na boku.

Po prze­czy­taniu tego, bzdur­nego komen­tarza przyszła mi do głowy nie­ty­powa, może nawet nieco naiwna idea. Pomysł, który bez wielkich nakładów i dłu­go­let­nich reform, mógłby zauwa­żalnie zwięk­szyć spo­łeczną świa­do­mość i jed­no­cze­śnie zła­go­dzić pora­ża­jący poziom igno­rancji naukowej, z jaką użeramy się na co dzień. Wszystko to, osią­gniemy przez… dodanie do szkol­nego kanonu pozycji popu­lar­no­nau­ko­wych.

Ostudzę nawet swój refor­ma­torski zapał. Dodajmy jedną, krótką i ope­ru­jącą prostym językiem książkę doty­ka­jącą sfery naukowej. Nie narzucam nawet kon­kret­nych tytułów czy nazwisk, gdyż autorów godnych zająć miejsce między Sien­kie­wi­czem a Żerom­skim, można wymienić aż nadto. Wymagam speł­nienia co najwyżej jednego kry­te­rium: lektura musi zain­te­re­sować prze­ciętnie roz­gar­nię­tego nasto­latka. Nie cho­dzi­łoby tu bowiem o naukę wzorów, roz­wią­zy­wanie zadań i wkuwanie defi­nicji. Nikt nie prze­py­ty­wałby uczniów z równania Schrödin­gera lub defi­nicji cza­so­prze­strzeni Min­kow­skiego. Miło byłoby jednak, gdyby poten­cjalny matu­rzysta żyjący w XXI wieku, przy­najm­niej kojarzył takie hasła jak: kot Schrödin­gera, paradoks dziadka czy czarna dziura. Zauważmy, że niektóre pojęcia urosły do rangi memów, poja­wiają się w popkul­turze stając się czymś więcej niż tylko nauko­wymi ter­mi­nami. W tym zna­czeniu, nie różnią się one znacząco od motywów lite­rac­kich, z jakimi zapo­znaje się uczniów na lekcjach języka pol­skiego.

Nie ukrywam, że w obliczu takiej reformy, liczyłbym również na reorien­tacje polskiej kultury czy­tel­ni­czej. Poważnie: ilu z waszych zna­jo­mych regu­larnie sięga do lite­ra­tury naukowej lub popu­lar­no­nau­kowej? No dobra, ilu miało w ręku przy­najm­niej kilka książek nie­fa­bu­lar­nych? I nie pytam tu o osob­ników, którzy ostatni raz prze­czy­tali stronę tekstu, prze­wra­cając instrukcję do tele­wi­zora. System edukacji cał­ko­wicie dys­kry­mi­nuje książki popu­lar­no­nau­kowe, ładując w nas dzie­siątki wolu­minów bele­try­styki. Oczy­wi­ście nie neguję tu ogólnego sensu zapo­zna­wania z lite­ra­turą piękną – trzeba zetknąć się z różnymi stylami, epokami, poznać zasłu­żo­nych autorów i kla­syczne tytuły. Tyle tylko, że uczniowie nie powinni przy tym tracić z oczu innych wartości jakie niesie ze sobą czytanie. Książki mogą nie tylko rozwijać wyobraźnie, ale również krzepić racjo­na­lizm oraz skłaniać do filo­zo­ficz­nego spoj­rzenia na świat.

Nie uważam tego zadania za nie­wy­ko­nalne. Pewnie znów wykazuję się nad­mierną wiarą w ludzkość, ale podobnie jak Carl Sagan, myślę że w każdym z nas drzemie pier­wia­stek sceptyka i odkrywcy. Szkoła nato­miast, powinna robić wszystko, aby kon­fron­tacja dzie­cięcej fascy­nacji nauką z przy­ziem­nymi lekcjami fizyki, biologii i chemii, prze­biegła jak naj­de­li­kat­niej.

Wielu z was uzna ten koncept za eks­tra­wa­gancki i nie mający szansy powo­dzenia. Ale czy cokol­wiek ryzy­ku­jemy? Jedna właściwa lektura, nakre­ślona przez wirtuoza w swoim fachu, może bardzo pozy­tywnie wpłynąć na stosunek nasto­latka względem nauki. A jeśli nie, to przy­najm­niej zmniejszy liczbę pajaców po maturze, myślą­cych, że dźwięk podró­żuje z pręd­ko­ścią większą od światła.

Naukowy totalitarysta. Jeśli nie chcesz aby wpadli do Ciebie naukowi bojówkarze, zostaw komentarz.

  • Ano­ny­mous

    Pomysł bardzo dobty, z tym, że szkoła ma za zadanie oduczyć myślenia, cho­dzenia swoimi ścież­kami, cie­ka­wości świata, i wychy­lania się przed szereg dlatego ten pomysł nie wypali.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Kajtek

      Dokładnie jakieś klucze odpo­wiedzi, nawet pisząc wypra­co­wanie człowiek czuje się jak na teście. Ale dać głąbom to poczy­tania coś war­to­ścio­wego by się przydało, może otwo­rzy­łoby to trochę umysły.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/02969190837879676054 Penny Aldaya

    Ogólna kon­cepcja trafna, ale zapewne rozbije się o mur oporu nauczy­cieli. Lit. popu­lar­no­nau­kową nale­ża­łoby prze­ra­biać na innym, niż już do tego prze­zna­czonym jęz. polskim, przed­miocie. A wtedy pewnie rozległ by się krzyk, że nikt nie ma na to czasu. Być może co bardziej światli peda­godzy wycię­liby ułamek programu i udałoby się to zre­ali­zować, ale na stu­pro­cen­towy odzew nie ma co liczyć. Tym bardziej że, umówmy się, współ­cześni nauczy­ciele sami nie znają tych „kul­to­wych” popu­lar­no­nau­ko­wych pozycji.
    W związku z tym, ogromne pole do popisu mają biblio­te­karze szkolni, którzy, będąc zorien­to­wani w zain­te­re­so­wa­niach czy­tel­ni­czych swoich uczniów, mogą podsuwać im odpo­wiednie pozycje, również te naukowe 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/00255709389210041939 Krzysztof Kacprzyk

    Samo z siebie się nie stanie. Ktoś musi wziąć na siebie przy­go­to­wanie listy pole­ca­nych książek gdzie będzie jedna obo­wiąz­kowa, kilka opcjo­nal­nych i kil­ka­na­ście (kil­ka­dzie­siąt) roz­sze­rza­ją­cych. A kto to ma zrobić? Przecież nie minister bo on nie jest od tego 🙁
    Pro­po­nuję aby w komen­ta­rzach zgłaszać pro­po­zycje takich pozycji i później na blogu zrobić gło­so­wanie nad kolej­no­ścią pozycji a na końcu opu­bli­kować jeden wpis z zebraną tą mądro­ścią, który to wpis można by pro­pa­gować po blogach, fejs­bu­kach i inter­ne­tach 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Przy­po­mniałeś mi swoim postem, że obie­całem sobie recen­zować prze­czy­tane książki popu­lar­no­nau­kowe na łamach bloga. No bo jak to – kry­ty­kuję, nawołuje do zmian, a sam nic nie robię dla poprawy sytuacji =).

      Gdybym miał w tej chwili czymś zarzucić, wybrałbym któreś z dzieł Sagana. Nie tylko ze względu na przy­swa­jal­ność, ale również sylwetkę samego autora-wizjo­nera. Astronom potrafił z nie­spo­ty­kaną gracją opo­wiadać o kosmosie, stale skła­niając do prze­my­śleń. Odra­dzałbym nato­miast Hawkinga. Krótka Historia Czasu jest rze­czy­wi­ście treściwa i stanowi klasykę gatunku, ale mówiąc szczerze autor nie posiada tak lekkiego pióra jak Sagan czy Tyson.

      Pomysł wyboru pozycji do poten­cjal­nego kanonu, wygląda zachę­ca­jąco – może kiedyś. Na razie, aTezy cieszą się jeszcze zbyt małą popu­lar­no­ścią.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/06327866666676149298 Cie­ka­wostki o poranku

      Carl Sagan opowiada o nauce w tak poetycki sposób, że jego książki można by nazwać lite­ra­turą piękną. Jego logiczny sposób myślenia i obe­znanie z meto­do­logią naukową (oraz sama sylwetka autora) spra­wiają, że jest On według mnie głównym kan­dy­datem do takiej listy. Widzę, że wiele osób myśli podobnie, więc postawię otwarte pytanie – jaka książka Sagana byłaby naj­lepsza do prze­czy­tania w szkole? „Błękitna kropka”? „Świat nawie­dzany przez demony”? 

      Postacią która być może nawet prze­gania Sagana w obra­zo­wych, jasnych, prostych i spójnych logicznie wywodach może być Richard Dawkins. Mogę sobie wyobrazić, że po prze­czy­taniu „Boga uro­jo­nego” albo „Samo­lub­nego genu” uczeń już nigdy nie spojrzy na świat tak samo. Terminy wymy­ślone przez Dawkinsa są szeroko wyko­rzy­sty­wane przez naukowców, a nawet…w inter­necie jako memy. Tutaj jednak problem natury tech­nicznej – autor jest znie­na­wi­dzony na całym świecie przez wie­rzą­cych, a Polska jest kato­lickim krajem. 

      Jeśli ktoś również widziałby Carla Sagana i Richarda Dawkinsa na takiej liście to proszę napisać tutaj.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Ano­ny­mous

      Hehe Dawkinsa oczy­wi­ście bym widział, choć Polacy rze­czy­wi­ście się do niego nie prze­ko­nają. A powód jest pro­za­iczny, ludzi boli wyty­kanie bole­snych i nie­wy­god­nych prawd.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    A po co to, skoro i tak więk­szości się nie chce uczyć zwy­czajnej fizyki czy innych przed­miotów?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Ogar­nięty pomysł. Bardzo. Mógłby się spraw­dzić, a że fak­tycznie polo­niści mogliby nie podołać to może warto prze­nieść taką poje­dynczą lekturę na fizykę lub coś podob­nego?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Pomysł do bani.
    1. Więk­szość tak czy tak lektur nie czyta i ma je gdzieś,
    2. Jeśli ktoś czegoś nie zamierza przy­swoić to tego nie zrobi. I nawet jeśli z takiej książki będzie można wywnio­skować defi­nicję ciała dosko­nale czarnego to i tak w końcu człowiek to zapomni,
    3. Teraz jest bardzo dobrze. To, że ktoś wypo­wiada się na temat czegoś o czym nie ma pojęcia to jest jego sprawa. Pro­po­nuję dać sobie z tym spokój i wrócić do własnych zajęć.
    4. Jeśli ktoś będzie miał smykałkę do czegoś lub zain­te­re­suje go coś to będzie to robił dalej. Także odkrywcy odkryją się sami. Sami znajdą siebie i swoje hobby. Nie trzeba w to inge­rować. Wystarczy tego nie utrud­niać poprzez nie mie­szanie się w te sprawy 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      1. Właśnie tego argu­mentu się spo­dzie­wałem. Nie uważasz, że tego typu rozu­mo­wanie prowadzi donikąd? Więk­szość nie czyta w ogóle – po co więc jakie­kol­wiek lektury? Więk­szość nie lubi mate­ma­tyki – wyrzućmy ją z matury. Więk­szość chce być idiotami – dalej obni­żajmy progi i redu­kujmy program.
      Jestem na nie.
      2. Człowiek zapomina wielu rzeczy, których się w ciągu życia nauczy. Celem, co pod­kre­śliłem w tekście, nie jest jednak prze­ka­zanie samych infor­macji, a poka­zanie, że istnieje coś takiego jak lite­ra­tura popu­lar­no­nau­kowa.
      3. Tu masz rację.
      4. Nie wszyscy mają szczę­ście trafić na niszę, która rze­czy­wi­ście odpo­wiada ich poten­cja­łowi i zain­te­re­so­wa­niom. Czasem potrzeba jakiegoś impulsu, auto­ry­tetu, który wepchnie młody umysł na właściwą ścieżkę. Z drugiej strony, bolesne zetknięcie z jakąś dzie­dziną, tra­fienie na nie­sym­pa­tycz­nego nauczy­ciela i nudny pod­ręcznik, może wywrzeć skutek odwrotny. Tak więc, inge­rencja nie jest bez zna­czenia.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Pomarzyc warto, ale niestety naszemu swiatu bardzo daleko do idealu (o kraju juz nawet nie wspomne).
    Edukacja u nas to 3xZ – Zakuj, Zdaj, Zapomnij.
    Ale trudno sie dziwic skoro na biologii ucza budowy pan­to­felka, na geo­grafii wyzyn w Chile, a na polskim musisz trafic w klucz czyli myslec tak jak chce nauczy­ciel (a moze autor mial na mysli, ze to niebo bylo czarne ot szla burza – a nie odrazu smierc, mord itd), a na mate­ma­tyce kujesz na pamiec wzor na objetosc gra­nia­sto­slopa. Osta­tecznie nie nauczysz sie rzeczy przy­dat­nych; jak wypelnic pit, jak ktora droga dojechac z miasta do miasta, jak ugotowac zupe czy zmienic gniazdko.
    Lekcje fizyki czy chemii to klepanie na pamiec regul i wzorow. Nie ma eks­pe­ry­mentow rodem z filmow ame­ry­kan­skich, poje­dynczy nauczy­ciele potrafia wyjsc poza schemat i pokazac jakas cie­ka­wostke w przy­jem­nych przy­kla­dzie.

    A zasad­nicza kwestia i tak jest przykra – wiek­szosc ludzi nie mysli o niczym poza zgro­ma­dze­niem kasy zeby wystar­czylo do konca miesiaca.
    Praca wiek­szosc dnia, pozniej zmeczony w fotelu piwko i tv z tancami na wodzie.
    Wyzsze kwestie tlumacza sobie Bogiem, ‚wszystko wyglada jak wyglada bo Bog tak chcial’ i koniec tudziez ‚jestesmy zbyt mali zeby odkryc wole Boga’.
    Brak dzie­ciecej cie­ka­wosci typu ‚a dlaczego trawa jest zielona’ (to akurat bardzo ciekawe pytanie bylo omawiane na kon­ku­ren­cyjnym blogu).
    Naj­pry­mi­tyw­niejsi wciaz zyja jak zwykle zwie­rzatka – nazrec sie, napic i poruchac…

    Pozdra­wiam, Slawek

    Ps. Tylko prosze sie nie czepiac braku polskich znakow.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Co do pomysłu z książ­kami, to również uważam, że nie przej­dzie z racji tego, że spo­łe­czeń­stwo face­bo­oków nie będzie po prostu zain­te­re­so­wane kolej­nymi „lek­tu­rami”. Ponadto dojdzie naj­waż­niejszy argument czyli kasa. 

    Oso­bi­ście nie czytałem za wiele książek popu­lar­no­nau­ko­wych. Obecnie czytam „Odkryj smak fizyki” Przy­stawy, ale nie dawno miałem w rękach książkę „Fizyka wokół nas” Paul G.Hewitta, którą uważam za wyśmie­nity pod­ręcznik do pod­sta­wówki lub gimnazjum(niestety bardzo drogi).
    Moim zdaniem to właśnie na naj­niż­szych szcze­blach edukacji trzeba pokazać fizykę z jak naj­cie­kaw­szej strony, dlatego ten pod­ręcznik byłby idealny do tego celu. Poza tym potrzebni są nauczy­ciele, którzy chcie­liby wyjść poza schematy nauczania i pokazać jakieś doświad­czenia. Krótki film może też znacząco podnieść jakość lekcji i zacie­kawić uczniów.
    Jest też bardzo fajne cza­so­pismo Neutrino, które nadaje się do gim/liceum a pre­nu­me­rata nie jest droga(tylko przy­da­łoby się, żeby wycho­dziło częściej).

    Niestety rze­czy­wi­stość jest inna, uczy się wzorów bez ich zro­zu­mienia i w wielu uczniach zako­rzenia się myślenie, że nigdy nie nauczą się fizyki.
    Mnie na przykład krew zalewa jak słyszę od kolegi/koleżanki, że ich nauczy­ciel fizyki twierdzi, że wzorów trzeba się wykuć i tyle.

    Z drugiej strony lista cie­ka­wych książek popu­lar­no­nau­ko­wych nie jest złym pomysłem i na pewno sko­rzy­sta­łoby z niej wiele osób, które inte­re­sują się tematem, ale nie czytały za wiele tego typu pozycji(czyli ja xD). Mógłbyś ją mieć na swoim blogu, a może w przy­szłości powiększy się grono zain­te­re­so­wa­nych, którzy trafią na nią buszując w sieci(wiadomo nic nie zrobi się pstryk­nię­ciem palca, na wszystko potrzeba czasu).

    Pozdr., Tobiasz

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/03731286275157855536 Przemek Bądaruk

    Witam,
    nie zgodzę się z autorem, który pro­po­nuje narzucić młodym ludziom ‚program’ nauczania. Według mnie naj­więk­szym pro­blemem polskiej edukacji jest Mini­ster­stwo Edukacji.Uważam, że to rodzic wie jakie pre­dys­po­zycje ma jego dziecko i jak ma się rozwijać, przecież rodzice chcą jak naj­le­piej dla swojego dziecka. Musimy spry­wa­ty­zować szkoły i uczelnie bo tylko dzięki temu bd można osiągnąć sukcesy w nauce, patrzcie USA naj­lepsze ‚uniwerki’ są prywatne i to one narzu­cają trend w fizyce,biologi i innych ścisłych przed­mio­tach. Żeby nie prze­dłużać, autor chce dobrze gdyż poziom wiedzy Polaków jest dość niski co łatwo zauważyć lecz jego pomysły idą w stronę socja­lizmu a Polska szkoła potrze­buje liber­ta­lizmu i odpo­czynku od urzę­dasów.
    pozdr., Przemek

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Dobry pomysł, ale możemy nie doczekać się reali­zacji. Zamiast czekać niech każdy da w pre­zencie jakiemuś zna­jo­memu dziecku książkę albo cza­so­pismo. Ja dostałam od kogoś prawie obcego „Bajki Robotów” Lema. To obudziło moją cie­ka­wość i roz­wi­nęło wyobraźnię. Okazja zawsze się znajdzie, urodziny albo coś.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Pomysł uważam za świetny, wiele bym dał aby wszedł w życie…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Dodat­kowa prze­szkoda, to niestety prze­ciętny poziom wiedzy nauczy­cieli. Są peda­go­giczne bry­lan­ciki ale to promile wśród obecnych nauczy­cieli w Polsce. Bufonada, aro­gancja i niewiele ponad to. Często sami nie rozu­mieją przed­miotu, jakiego uczą. Dlatego nie potrafią popro­wa­dzić ciekawie i zro­zu­miale wykładu .lekcji/. Sam pomysł – marzenie ale chyba nie do speł­nienia. Moja ocena tylko pozornie jest surowa. Mam kontakt z mło­dzieżą gim­na­zjalną i widzę, że ich nauczy­ciele to w więk­szości miernoty. Oczy­wi­ście miernoty z dyplo­mami!

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    jak pokazał Piknik Naukowy, ludzie, a szcze­gólnie młodzież garnie się do wiedzy. Problem w tym, że nie mają jej gdzie zdobyć. Nie daje jej niestety szkoła, nie daje tv „misyjna”, i ta natu­ralna cie­ka­wość zostaje w dzie­ciach zaglu­szona bzdurami z tv, gazetek, inter­netu. Poten­cjał jest, tylko państwo nie potrafi (nie chce) go wyko­rzy­stać. Dlaczego ci studenci pasjo­naci, pro­wa­dzący świetne pokazy dla publicz­ności na Pikniku nie zostają potem nauczy­cie­lami? Dlaczego nauczy­ciel aka­de­micki nie może mieć kilku godzin zajęć w gim­na­zjum czy liceum publicznym? Dlaczego w szkolach zostali w więk­szości nie­udacz­nicy, leczacy swoje kom­pleksy i nie potra­fiący prze­kazać wiedzy uczniom (o zain­te­re­so­waniu ich czym­kol­wiek spoza programu nie wspo­mi­nając). Dlaczego co roku robimy reformy szkol­nictwa, a poziom matury zrównał się co najwyżej z 8 klasą sprzed 20 lat? Dlaczego uczymy wypeł­niać testy, a nie uczymy myśleć?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/06327866666676149298 Cie­ka­wostki o poranku

    Oso­bi­ście czytam jedną książkę naukową bądź popu­lar­no­nau­kową mie­sięcznie i trzymam to tempo od 3–4 lat. Prowadzę nawet listę takich książek i umiesz­czam ich recenzję w inter­necie. Nie wyobrażam sobie przestać je czytać. Powiem więcej – po wcią­gnięciu się w taką tematykę wiele innych książek wydaje się…no…naiwnych. Wydaje mi się, że po prostu wybór tego co czytamy zmienia nasz sposób myślenia. Dlatego w pełni popieram ini­cja­tywę dodania kilku książek popu­lar­no­nau­ko­wych do kanonu książek szkol­nych. Zacie­kawić nauką takimi książ­kami nie trudno. 

    Mogę nawet zapro­po­nować 3 tytuły do roz­pa­trzenia:
    Carl Sagan – Świat nawie­dzany przez Demony.
    Richard Dawkins – Rzeka genów.
    Natalie Angier – Kanon. Wyprawa galopem przez piękne podstawy nauki

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    „Krótka historia prawie wszyst­kiego” Billa Brysona jest ciekawą pozycją. Historia odkryć i wyna­lazków pokazana jest od strony ludzi, tych właśnie odkrywców i wyna­lazców. Lektura godna pole­cenia, zachęca do się­gnięcia po inne książki, żeby doczytać o danym odkryciu czy wyna­lazku i ich autorach.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.godmother.pl/ God­mo­ther

    Bardzo dobry pomysł i bardzo mocno popieram.
    Nie ma zna­czenia, że wiele dzie­ciaków lektur nie czyta, są tacy którzy czytają i w inte­li­gentnym towa­rzy­stwie na stare lata prze­ści­gają się w porów­na­niach do wertera czy dziadów.

    Dlatego apeluję do pomy­sło­dawcy – stwórzmy petycję, oso­bi­ście zaan­ga­żuję się do zbie­rania podpisów, dowiedzmy się ile ich byłoby potrzeba, by akcja została zauwa­żona przez mini­ster­stwo edukacji.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Niestety skoro twórca tekstu jaki był na maturze dostał za jego inter­pre­tację 70% to będzie trudno wpro­wa­dzić wyżej opisany pomysł. Nauczy­ciele nie zgodzą się na to ze względu na wygodę. Szkoda.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Ech to jest pomysł wart wyróż­nienia. Kiedyś tak będzie, dodała bym psy­cho­logię. Jednak mają rację piszący tu że młodzież trudno zachęcić do nowych lektur. Nie zaczy­nała bym od Sagana czy Krótkiej historii czasu, ale właśnie od takich arty­kułów jak tutaj czytam ! To byłby strzał w 10 ! Wierzę że nawet opornych by to wcią­gnęło. Zaczy­nałam od fan­ta­styki popu­larno naukowej( już nie pamiętam)czasopisma popu­larne leciutkie itp, Potem Czarne dziury koniec wszech­świata, zamierz­chła lektura itp. Wg mnie nie ma się co łudzić że zamiast religii dodadzą szybko popu­lar­no­nau­kowe tematy. Jednak pomysł genialny, i to już jest zasiane. Nie wolno się zrażać.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Pomysł dobry lecz, system edukacji w polsce jest jaki jest. Nauczy­ciele tacy jak w mojej byłej szkole uczący po 3/4 przed­mioty, jednak niewiele umnieją. „Jeśli coś można w ogóle zro­zu­mieć, można to też zro­zu­miale wyłożyć. ” a to w Polsce nie jest niestety możliwe. 

    Pozdra­wiam. Marek, uczeń liceum

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0