W świa­do­mo­ści osób zain­te­re­so­wa­nych tematem, zako­rze­niło się prze­świad­cze­nie o nie­uchron­nym kata­kli­zmie, który spopieli naszą planetę za jakieś pięć miliar­dów lat. Słońce ewo­lu­ując w stadium czer­wo­nego olbrzyma wchłonie naj­bliż­sze planety, a nawet jeśli tak się nie stanie, to pod­nie­sie tem­pe­ra­turę do nie­zno­śnego poziomu. To sce­na­riusz natu­ralny i nie­odwo­łalny. Jednakże, warto zasta­no­wić się nad tym, czy aby na pewno Układ Sło­neczny dotrwa do tego czasu w obecnie znanym kształ­cie.

Astro­no­mo­wie badający prze­szłość systemu solar­nego, są niemal pewni, że u zarania pre­zen­to­wał się on odmien­nie niż obecnie. Zanim orbity zdołały się usta­bi­li­zo­wać, część ciał nie­bie­skich mogła wpaść prosto na Słońce, inne się ze sobą zderzały (w toku takiej kolizji powstał m.in. nasz Księżyc), a jeszcze inne zostały wyrzu­cone w prze­strzeń. Warto tu wspo­mnieć choćby o teorii Davida Nesvorny’ego, zakła­da­ją­cej, że z gra­wi­ta­cyj­nej smyczy urwała się niegdyś masywna planeta, zapewne należąca do klasy gazowych olbrzy­mów.

Z naszego punktu widzenia — istot żyjących zaledwie sekundę w kosmicz­nej skali czasu — może się wydawać, że tego typu zda­rze­nia to zamierz­chła prze­szłość, a obecny Układ Sło­neczny stanowi zwarty i bardzo dobrze ska­li­bro­wany mecha­nizm. Niestety możemy się srogo zawieść. Wszędzie wokół nas dokonują się drobne, ale liczne procesy, o wielkim zna­cze­niu w szerszej skali czasu. Wiele ciał nie­bie­skich wykazuje aktyw­ność geo­lo­giczną, wszędzie fruwają pla­ne­to­idy i komety, rotacje planet ulegają spo­wol­nie­niu i tak dalej. Naj­bliż­szym nam przy­kła­dem tego typu, brze­mien­nego w skutkach procesu, jest ciągłe odda­la­nie się Księżyca od Ziemi. Jeżeli w ciągu naj­bliż­szych milionów lat, satelita nie prze­sta­nie nam uciekać, to w końcu się oderwie i pod­ry­fuje w prze­strzeń. Dla naszej planety będzie to oznaczać desta­bi­li­za­cję i cał­ko­witą zmianę klimatu, nato­miast Księżyc roz­pocz­nie nowe życie. Nie wiadomo czy uda mu się osiąść na trwałej orbicie, zyskując status nowej planety (lub planety kar­ło­wa­tej), czy raczej ruszy w stronę innych ciał nie­bie­skich, pełniąc rolę małego słonia w składzie por­ce­lany. Szansa na to jest raczej nie­wielka, zwa­żyw­szy na skalę wiel­ko­ści. Moż­li­wość bli­skiego spo­tka­nia z inną planetą jest mniejsza niż tra­fie­nie dzie­siątki w grze w rzutki, po przy­pad­ko­wym rzucie w ruchomą tarczę oddaloną o kilka kilo­me­trów.

Przyszłe roz­ło­że­nie, a nawet skład Układu Sło­necz­nego, pozo­stają zagadką. Możemy dokład­nie prze­wi­dzieć poło­że­nie planet za rok, dziesięć lat, może nawet tysiąc, ale myśląc o milio­nach lat trudno nam zachować dokład­ność. To sytuacja nieco podobna do pro­gno­zo­wa­nia pogody. Mete­oro­lo­dzy potrafią powie­dzieć czy jutro spadnie deszcz, ale sta­wia­nie tak dokład­nych rokowań w skali tygodni lub dłuższej okazuje się nie­moż­liwe. Dzieje się tak, ponieważ nie znamy wszyst­kich drobnych zmien­nych kreu­ją­cych pogodę, a nawet gdybyśmy posia­dali stosowną wiedzę, to żaden komputer nie byłby w stanie dokonać dosta­tecz­nie zło­żo­nych obliczeń.

Musimy się zado­wo­lić bardzo uprosz­czo­nymi modelami. Jedna z symu­la­cji, autor­stwa pro­fe­sora MIT Jacka Wisdoma, wskazuje na to, że w dalekiej przy­szło­ści Merkury poszerzy swoją orbitę i zacznie uciekać od Słońca. Jeśli to prawda, to możemy wyrzucić do kosza animacje poka­zu­jące jak puchnące Słońce, w pierw­szej kolej­no­ści wchłania Mer­ku­rego. Z dużym praw­do­po­do­bień­stwem można się spo­dzie­wać, że za jakieś półtora miliarda lat planeta minie Wenus i być może opuści Układ Sło­neczny. Oczy­wi­ście, o ile nie natrafi po drodze na jakąś prze­szkodę.

Próba prze­wi­dze­nia, gdzie będzie znaj­do­wać się któraś z planet za setki milionów bądź miliardy lat jest więc skazana na nie­po­wo­dze­nie. Jedno pechowe zda­rze­nie może spo­wo­do­wać lawinę, która zburzy obecnie panujące, złudne status quo.


  • Boberro

    Jak wiadomo ludz­ko­ści do tego czasu i tak już nie będzie ;). Ale ciekawe czy taka Ziemia nie zostanie jakoś zdmuch­nięta za kilkaset milionów lat albo czy nie zderzy się z jakąś wyrwaną z orboty planetą.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • H_D

    Nie zapo­mi­najmy o tym, że zanim nasze Słońce skończy swój żywot, Droga Mleczna złączy się z Andro­medą, co może impli­ko­wać różne ciekawe zda­rze­nia, również w naszym układzie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • ktoś

    jak dla mnie to nudne.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.kwantowo.pl/ Adam Adamczyk

      Włącz MTV.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0