Mówi się, że rodzice powinni bezwarunkowo kochać dzieci. Myśl, z którą trudno polemizować, a jednak nie mogę sobie wyobrazić ojca lub matki nie życzących swojemu potomstwu atrakcyjnego wyglądu, ponadprzeciętnej inteligencji i perfekcyjnego zdrowia. Rzecz o tyle ciekawa, że już wkrótce nie będzie zależeć tylko od rzucanych w stronę opatrzności życzeń.

Pierw­szym chętnym do wpro­wa­dze­nia moż­li­wo­ści “upgrade’u” czło­wieka są Chiny – współ­cze­sny raj dla euge­ni­ków. Tam­tej­szych naukow­ców nie obo­wią­zuje zachod­nia moral­ność, nie krępują fundusze, a ambitni rządzący chętnie wesprą badania aby tylko wybić się w kolejnej dzie­dzi­nie. Kilka miesięcy temu, bez zbędnego zaże­no­wa­nia Pekiński Instytut Gene­tyczny poin­for­mo­wał o pobraniu DNA od grupy dwóch tysięcy osób o ponad­prze­cięt­nej inte­li­gen­cji, w celu ziden­ty­fi­ko­wa­nia alleli odpo­wia­da­ją­cych za wysokie IQ. Kiedy naukowcy zgro­ma­dzą potrzebne dane, pójdzie już z górki. Przy zapłod­nie­niu metodą in vitro, odbywać się będzie selekcja, w której wybrany zostanie zarodek o naj­więk­szym poten­cjale. W ten sposób, chińskie mocar­stwo wyhoduje sobie w kilka pokoleń, pokaźne stado geniuszy. 

Nie powin­ni­śmy się oszu­ki­wać. Chiń­czycy bez skru­pu­łów będą wyko­rzy­sty­wać nowe odkrycia jeżeli tylko przy­nie­sie im to profity, a reszta świata będzie zmuszona do doko­na­nia wyboru między kon­tro­wer­syj­nym rozwojem a pewnym zaco­fa­niem. Europa z kolei, stanie oko w oko z demonami prze­szło­ści. Aktion T4 i cała nazi­stow­ska eugenika wypaliły piętno na naszej historii i jestem cał­ko­wi­cie pewien, że nawet po upływie stu lat wąt­pli­wo­ści związane z eks­pe­ry­men­tami na ludziach nie znikną.

Oponenci idei ulep­sza­nia czło­wieka pod­pie­rają się etyką i trudno nie przyznać im cho­ciażby szcząt­ko­wej racji. Inge­ru­jąc w genotyp, będziemy wybierać wedle zachcianki, niczym w super­mar­ke­cie, odpo­wia­da­jące nam cechy. Stąd już tylko krok do zabawy w boga. I nie chodzi mi tu wcale o argument reli­gijny, ale o pewną granicę, po prze­kro­cze­niu której nie będzie już odwrotu. Czy “człowiek idealny” nadal będzie czło­wie­kiem? Czy inni ludzie będą z nim równi? Czy on sam nie będzie trak­to­wał “ludzi natu­ral­nych” jako pod­ga­tu­nek, zasłu­gu­jący jedynie na pozycję siły roboczej? I jakie to wszystko będzie miało skutki spo­łeczne?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której mamy swobodę w usta­la­niu poten­cjału inte­lek­tu­al­nego mającego się urodzić dziecka. Jakie mu damy IQ? 120? Nie po to tyle kom­bi­nu­jemy żeby tworzyć prze­cięt­niaka. 140? To już materiał na geniusza, ale czemu nie dać więcej? 150. Byłoby w sam raz, ale znajoma para zamówiła sobie 160…

W ten sposób możemy wywin­do­wać inte­li­gen­cję przy­szłych pokoleń do nie­bo­tycz­nych wartości. Takich, w których wszystko wymknie się spod kontroli, a my maluczcy okażemy się tylko głupim, brzydkim i podatnym na choroby balastem. W chwili, w której rodzic będzie decy­do­wał o przy­szłym umyśle i ciele swojego potom­stwa, trzeba będzie od nowa wytyczać granice etyki a także jeszcze raz zde­fi­nio­wać czło­wieka. To wysoka cena postępu. Nie wiadomo jednak ani jak wysoka jest owa cena, ani jak daleko idące skutki przy­nie­sie postęp.

  • H_D

    Problem podobny jak w przy­padku pytań o sztuczną inte­li­gen­cję i cyber-ulep­sza­nie ludzi. Jak daleko można się posunąc w pro­jek­to­wa­niu? Czy taki rozwój jest nie­unik­niony? Kiedy człowiek weźmie swoją ewo­luj­cję we własne ręce? No i czy poten­cjalne korzyści są warte całego ryzyka z tym zwią­za­nego?
    Myślę, że w przy­szło­ści (o ile założymy opty­mi­styczny sce­na­riusz w którym ludzie sami siebię nie poza­bi­jają w ciągu kolej­nych 100 lat) nastąpi przejście(płynne, lub z pro­ble­mami) z ‘zwykłych’ ludzi do nadludzi. Nie sądzę, żeby nagle powstał podział na klasę panów i robot­ni­ków, bo wraz ze wzrostem inte­li­gen­cji wzrastac musi poziom etyki, a tylko naj­bar­dziej pesy­mi­styczne wizje mogłyby zakładać umyslne pro­jek­to­wa­nie geinu­szów bez ludzkich uczuć.
    Na szczę­ście to chyba jeszcze nie nasz problem, nie wierzę, że Chiń­czycy znają ludzki genom aż tak dobrze, że potrafią zwięk­szyć czyjeś IQ w sposób inny niż pry­mi­tywna slekcja genów.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Z eugeniką może być jak z mili­ta­riami. Przez rywa­li­za­cję i wyścig zbrojeń może dojść do bardzo szyb­kiego rozwoju tech­no­lo­gii i nie­na­tu­ral­nego wzrostu IQ. 

      Selekcja zarodków to sposób powolny, ale na pewno w ciągu 50–100 lat powstaną bardziej wydajne metody. A wtedy możemy być pewni, że Chiń­czycy prze­te­stują je pierwsi. Pytanie, jak my się powin­ni­śmy w takiej sytuacji zachować?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Katol88

    Naprawdę ciężko się do tego odnieść — samo in vitro jest już grzechem, a wyko­rzy­sty­wa­nie tego dodat­kowo do two­rze­nia nowego czło­wieka? Wszystko powinno być natu­ralne, w przy­padku tkwi Bóg, a bardziej inte­li­gentne dziecko wcale nie oznacza gorsze lub mniej ważne. Nie powin­ni­śmy tykać się takich rzeczy.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/10494457799658594301 Borys Emilian Rittev

    BTW, skąd takie prze­my­śle­nia?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Trafiłem na jakiś artykuł o chiń­skich eks­pe­ry­men­tach. Dlaczego pytasz?

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/10494457799658594301 Borys Emilian Rittev

      Nic spe­cjal­nego, takie pytanie mnie po prostu naszło. Choć obawy płynące z tego tekstu (i nie chcę by to brzmiało nega­tyw­nie lub sar­ka­stycz­nie) trochę przy­po­mi­nają mi teorie spiskowe lub cyber­punk.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      I masz rację. Rzecz w tym, że to co wczoraj było fan­ta­styką już jutro może się okazać bolesną (lub prze­ciw­nie) rze­czy­wi­sto­ścią.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/09923100213536475850 Brain Mystery

    Chiń­czycy chyba zapo­mnieli, że wysokie IQ nie jest rów­no­ważne z sukcesem. Pomi­ja­jąc kwestie etyki, skrajnej dehu­ma­ni­za­cji i braku powa­ża­nia dla natury, inte­li­gen­cja to tylko jeden z niewielu skład­ni­ków, no właśnie czego, udanej kariery naukowej? Główną rolę odgrywa moty­wa­cja, czy też własne doświad­cze­nia. W prze­szło­ści istnieli ludzie, którzy pragnęli stworzyć ze swoich dzieci praw­dzi­wych geniuszy. Jak to powie­dział mój ulubiony profesor, paru osobom się udało. Jako wybitni nasto­lat­ko­wie mieli już po dwa dok­to­raty itd. Potem zapytał nas, czy kie­dy­kol­wiek sły­sze­li­śmy o tym czło­wieku, jego odkry­ciach i podał jakieś nazwisko. Wszyscy prze­cząco pokrę­ci­li­śmy głowami. “No widzicie, inte­li­gen­cja to nie wszystko. Tacy mądrzy byli i niewiele odkryli”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/11397196611078180548 Adam Adamczyk

      Zgadzam się z tym w całej roz­cią­gło­ści. Człowiek inte­li­gentny może być również zin­dok­try­no­wany, samo­lubny, aro­gancki, zakom­plek­siony, agre­sywny itp. Z drugiej jednak strony, jeśli Chiń­czycy będą trenować naukow­ców tak jak spor­tow­ców na igrzyska, to przy­naj­mniej czę­ściowo może to przy­nieść efekt.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/03603837607405946735 Civril

    Być może już teraz mają obozy dla dzieci w których te wybitnie uzdol­nione męczy się inte­lek­tu­al­nie (by wyho­do­wać naukow­ców), tak samo jak męczy się inne dzieci w obozach olim­pij­skich (by wyho­do­wac spor­tow­ców). A moż­li­wość selekcji rozwoju IQ, cóż na pewno się przed tym nie cofną, to pozwoli im na jeszcze większy i szybszy rozwój. A Chiny jako mocar­stwo, biorąc pod uwagę moral­ność tam­tej­szego rządu, to sprawa naprawdę nie­bez­pieczna.

    A druga kwestia nad która sobie tak myślę: może ludzkość jako cywi­li­za­cja kiedyś będzie potrze­bo­wała tak nie­na­tu­ral­nego wzrostu IQ u naukow­ców, tylko pytanie czy nie za wcześnie jeszcze na to?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://cokolwiekowo.blogspot.com/ K.

    Urocza wizja. Armia ide­al­nych klonów-panów, świa­do­mych swojej przewagi nad zwy­czajną częścią spo­łe­czeń­stwa.
    Nie jest to pozy­tywna wizja przy­szło­ści, ale moim skromnym zdaniem nie­unik­niona. Nowe czasy, nowa moral­ność i etyka…

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/13172465379947243624 Adrien Dzie­więć­set­dwu­dzie­sty­trzeci

      I ja jestem za. A niechaj! Może ‘Panowie’ będą mieli lepszy pomysł na ‘pano­wa­nie’, nie zużyją planety za szybko i prze­staną pro­wa­dzić wojny w imię Boże.

      Poza tym w opty­mi­stycz­nej wersji, zmiana całej ludz­ko­ści na wersję 2.0 to kwestia kilku — kil­ku­na­stu pokoleń… Ryzy­ko­wał­bym śmiało.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/13074890977773188312 nokturn

    Problem polega na tym, że geny to nie wszystko. Badania wykazują np. że praw­do­po­do­bień­stwo ukoń­cze­nia studiów jest uza­leż­nione od faktu czy rodzice ukoń­czyli studia. Jed­no­cze­śnie osoby dora­sta­jące w dobrych warun­kach także mają lepsze wyniku edu­ka­cyjne od osób dora­sta­ją­cych w gorszych warun­kach.
    Jeszcze inne badania wykazują, że uczeń uczy się lepiej wtedy, gdy nauczy­ciel jest prze­ko­nany o jego zdol­no­ściach, a gorzej gdy nauczy­ciel uważa, że uczeń jest slaby (ten sam uczeń).
    Jed­no­cze­śnie nic nie wiadomo o jakichś nad­zwy­czaj­nych suk­ce­sach członków Mensy (np. Doda).
    Geny i IQ to naprawdę nie wszystko.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Można przecież by przy okazji pod­krę­cić empatię, wyeli­mi­no­wać rasizm i inne nega­tywne zacho­wa­nia, zakła­da­jąc że są uwa­run­ko­wane gene­tycz­nie. Pytanie tylko czy taki “mięczak” radziłby sobie w spo­łe­czeń­stwie?

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/10794809137083463607 Sergi

    Gen biegania można dorzucić (już ponoć zlo­ka­li­zo­wany), pod­krę­cony meta­bo­lizm, wytrzy­ma­łość na prze­cią­że­nia… Pole do popisu jest spore. W filmie już było (Gattaca), teraz czeka nas naprawdę. Wspa­niała wizja przy­szło­ści, zwłasz­cza jak ulep­szeni stwier­dzą że my, zwy­czajni, jesteśmy tylko balastem dla planety 🙂

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/10494457799658594301 Borys Emilian Rittev

    A pomi­ja­jąc na chwilę aspekt etyczny, czy nie uważacie tego za skrajnie eks­cy­tu­jącą ideę? W końcu, po 200 tys. lat człowiek niemal osta­tecz­nie wygra ze “ślepym zegar­mi­strzem”, ewolucją! W wypadku nagłych zmian śro­do­wi­ska nie będziemy skazani na zagładę, lecz w ciągu jednej gene­ra­cji prze­zwy­cię­żone będzie zagro­że­nie.
    Spójrz­cie też pod tym kątem.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • Katol88

      Ale co znaczy “wygrana”? Budujemy sobie wieżę babel chcąc dorównać Stwórcy co musi się zemścić. Otrzy­ma­li­śmy już wystar­cza­jąco wiele, ale nawet z tego nie potra­fimy zrobić użytku. Gdyby człowiek potrafił wziąć się w garść i wyko­rzy­sty­wać swój poten­cjał do czy­nie­nia dobra to żadne wspo­ma­ga­cze nie byłyby potrzebne.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/10794809137083463607 Sergi

      Nie sądzę, żeby pod­nie­sie­nie IQ grupy ludzi dało nam taką przewagę. To nie będą altru­iści-ekolodzy chcący ratować świat, tylko pewnie eksperci od broni. Zresztą, nie­za­leż­nie od ich pobudek i celów, nawet ich tysiąc nic nie zrobi wobec 6 miliar­dów nie­świa­do­mych miesz­kań­ców planety, które nadal będzie nas pchało w stronę zagłady.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • H_D

      Katol88 — Za x lat nastąpi epoka lodowcowa/ rąbnie w nas wystar­cza­jąco duża asteroida/ wybuch­nie epidemia na światową skalę/ albo jeśli wszystko inne się nie wydarzy, Słońce pochło­nie w końcu Ziemię. Bez postępu nie prze­trwamy, nawet w Twoim Wspa­nia­łym Jedynym Słusznym Świecie, Ziemia nie jest zbyt bez­piecz­nym miejscem.

      Sergi — Obecny nowo­cze­sny świat napędza wizja zysku, wojna światowa nie jest zyskiem, wyeks­po­lo­ato­wa­nie surowców do ostat­niej kropli nie jest zyskiem. Oczy­wi­ście wyścig zbrojeń trwa i trwał będzie, bo nikt nie chce być poten­cjalną ofiarą, ale to branża wojskowa jest w dużej częci motorem postępu. Ci ‘nad­lu­dzie’ których mówimy, pewnie, owszem, zajmować się będą zbro­je­niami, ale również eks­plo­ra­cją kosmosu, tech­no­lo­giami ener­ge­rycz­nymi, pozy­ski­wa­niem mate­ria­łow itd. Poza tym w dobie nara­sta­ją­cego kor­po­ra­cjo­ni­zmu, to wcale nie muszą być projekty rządowe.
      A cała reszta świata to też nie będzie banda kretynów, tylko (w penej częsci) dobrze wyedu­ko­wani ludzie, świadomi zagrożeń i per­spek­tyw zwią­za­nych z dalszym postępem.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/10794809137083463607 Sergi

      @H_D — Kor­po­ra­cje tym bardziej nie mają na celu pomocy ludziom, tylko mak­sy­ma­li­za­cję zysków.
      wojna światowa nie jest zyskiem — Światowa — nie, ale pomiędzy dwoma krajami, którym można sprze­da­wać broń — owszem.
      wyeks­po­lo­ato­wa­nie surowców do ostat­niej kropli nie jest zyskiem — Ale dopóki wła­ści­cie­lami tych surowców nie będą ludzie o nie­prze­cięt­nie wysokiej inte­li­gen­cji, to tak właśnie będzie. Zresztą nawet garstka takich jed­no­stek nie mogła by się oprzeć presji reszty spo­łe­czeń­stwa, żeby wydobyć i wyko­rzy­stać wszystko co się da.
      “A cała reszta świata to też nie będzie banda kretynów, tylko (w penej częsci) dobrze wyedu­ko­wani ludzie, świadomi zagrożeń i per­spek­tyw zwią­za­nych z dalszym postępem.” — Jak na razie tego nie widać; Więk­szość ludzi to albo nie mający pojęcia o zagro­że­niach miesz­kańcy krajów roz­wi­ja­ją­cych się, albo sku­pie­nie na pod­no­sze­niu poziomu życia miesz­kańcy państw pierw­szego świata. Obecnie najwyżej kilka procent popu­la­cji zdaje sobie sprawę i rozumie zagro­że­nia płynące z rozwoju ludz­ko­ści. Chyba że mówisz o odległej przy­szło­ści, gdy więk­szość ludzi na świecie będzie już “ulep­szona”.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/10494457799658594301 Borys Emilian Rittev

      @Sergi
      “ulep­sze­nie” ludzi na świecie nie będzie tak na prawdę odległą przy­szło­ścią — bo (tak jak wiele leków, w np. Afryce) “ulepszać” ludzi można masowo, po uro­dze­niu, poprzez leki genowe. Połyka się kapsułkę, w której są odp. geny z wek­to­rami i w orga­ni­zmie zamiast być tra­wio­nymi “aplikują” się do ludzkich komórek. Kwestią czasu jest wg mnie moment, w którym będzie też dotyczyć to i neuronów.
      Poza tym, ci “inte­li­gentni” mogą też się krzy­żo­wać z nor­mal­nymi ludźmi, co za problem wysłać ze 2–3 tys. takich z misją zapłod­nie­nia (załóżmy roboczo, że to męż­czyźni) jak naj­więk­szej il. kobiet. Jeśli w takim kraju nie­le­galna by była aborcja, lub państwo zaopie­ko­wa­łoby się tymi kobie­tami i dzie­cia­kami, to geny na intelekt mogłyby się szybko roz­prze­strze­nić w spo­łe­czeń­stwie.
      Co więcej, ludzie są wyedu­ko­wani, na prawdę. Wydaje się tylko, że nie, bo dzięki edukacji, którą Ty ode­bra­łeś, możesz mieć wyższe stan­dardy. Niegdyś przecież wierzono w jakiś magiczny związek pomiędzy patrze­niem przez dziurkę od klucza, a poro­nie­niem cho­ciażby. Prze­cięt­nego czło­wieka, choćby nie był wybitny, ale trochę uważał na lekcjach w szkołach, trudniej też okłamać czy oszukać.
      To, że tzw. globalne ocie­ple­nie (ciut długa była ta zima) nie spędza snu z powiek 7 mlrd. ludzi nie znaczy, że nie są go świadomi. Jednak tak na prawdę tylko praca i hobby mogą pochła­niać nas przez dłuższy czas.
      Co do zagrożeń pły­ną­cych z rozwoju ludz­ko­ści, to jestem trochę scep­tyczny. Mam na myśli to, że w sprawie tego co ma nadejść jestem opty­mi­stą. Nie zamar­twiam się takimi pro­ble­mami, gdyż
      a)empiria pokazuje, że one nie działają (“od tych… tych jeż­dżą­cych czaj­ni­ków to się, moja droga, ślepnie!)
      b)większość tych pro­ble­mów jest roz­dmu­chi­wana i nie­re­alna
      c)puki co, rozwój wszędzie (może poza KRLD), choć nie niweluje poziomów różnic między biednymi a bogatymi, podnosi standard życia zwykłego czło­wieka

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/10794809137083463607 Sergi

    Pomysł z roz­płod­ni­kami o wysokim IQ to czysty eskapizm, w żadnym demo­kra­tycz­nym kraju coś takiego by nie przeszło; W kraju takim jak Chiny, pomimo ogrom­nych nakładów, wcale nie musia­łoby to odnieść sukcesu (patrz komen­ta­rze wyżej).
    Co do edukacji, zabo­bo­nów, etc. — Kil­ka­na­ście milionów Ame­ry­ka­nów wierzy, że Obama to Anty­chryst, kolej­nych kil­ka­dzie­siąt, że jest jasz­czuro-czło­wie­kiem. W Polsce (gdzie istnieje obo­wią­zek szkolny) oszuści wycią­gają z naiw­nia­ków 2 miliardy złotych rocznie (i to tylko licząc wróżby, czary etc.). Wobec ogromu takich ludzi fakt, że sporo jed­no­stek jest świadome glo­bal­nego ocie­ple­nia (czy jakie­go­kol­wiek innego zagro­że­nia) niewiele daje. Oni zwy­czaj­nie nic z tym nie robią. Czasem tylko zgaszą żarówkę w dniu Ziemi, bez świa­do­mo­ści tego, jak działa elek­trow­nia.
    Jest sporo racji w tym, co piszesz, rozwój daje nam spore szanse i pod wieloma wzglę­dami jest coraz lepiej, ale daleki jestem od takiego opty­mi­zmu.
    PS — Pisze się “naprawdę”, nie “na prawdę”.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous

    Hitle­rowcy też sto­so­wali eugenikę. Na masową, “obozową” skalę. Prze­ra­ża­jące jest, że współ­cze­śnie istnieja ludzie pokła­da­jący w eugenice jaką­kie­kol­wiek — pozy­tywne — nadzieje.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

    • http://www.blogger.com/profile/10494457799658594301 Borys Emilian Rittev

      @Sergi
      Jeśli chodzi o pomysł z “roz­płod­ni­kami”, to rze­czy­wi­ście, trochę mnie poniosło i potrak­to­wa­łem ludzi zbyt instrumentalnie.Masz rację. O wiele cie­kaw­szy jest pomysł ze szcze­pion­kami DNA, przy czym dopóki lepiej nie poznamy zagad­nień zwią­za­nych z budową i funk­cjo­no­wa­niem ludz­kiego mózgu jest to wciąż pieśń przy­szło­ści.
      Nie wiem jak jest w Stanach, więc niestety nie mogę się na ten temat wypo­wia­dać (acz­kol­wiek to z jasz­czuro-ludem to chyba kawał ze strony nasto­let­nich respon­den­tów lub ankie­te­rów), zaś co do Polski to warto zwrócić uwagę kiedy więk­szość ludzi jest nacią­gana. Są zwykle w trudnych życiowo sytu­acjach, w których wszyscy łatwo ulegamy wpływom szar­la­ta­nów, byleby tylko nie czuć się bez­sil­nymi. Nie powinno więc się tego zrzucać na nie­efek­tyw­ność systemu oświaty, jest to zbytnio związane z sytuacją i cha­rak­te­rem danej osoby.
      Same zabobony są o tyle ciekawe, że są w nas żywe jedynie jako cie­ka­wostka i złamanie lustra powoduje dys­kom­fort psy­chiczny dlatego, że (pomi­ja­jąc utratę samego lustra) kultura nas do tego przesądu przy­zwy­cza­iła i w masowej jest on wciąż obecny.
      Sam pesymizm zaś mi nie służy i raczej wzbudza we mnie apatię i poczucie bez­sen­sow­no­ści moich czynów. Zgodzę się z Tobą, że przy­szłość jest najeżona nie­bez­pie­czeń­stwami, lecz póki co człowiek dawał jakoś radę się nie zabić (Wyspę Wiel­ka­nocną prze­ciw­sta­wiam Nauru).
      Naprawdę dziękuję za korektę orto­gra­fii, lepiej walnąć byka w sieci niż IRL. Poza tym nie zauwa­ży­łeś “puki” (^_^)

      @Anonimowy
      Eugenika nie jest tym o czym toczy się dyskusja. Eugenika polegała na “dilej­tow­niu” ze spo­łe­czeń­stwa (a nie rzadko i życia) arbi­tral­nie wybrane grupy osób. Porów­na­nie jest nie na miejscu. Jeżeli zaś miałeś na myśli ulep­sza­nie genów ludzkich, to zauważ, że ewolucja dzieje się i tak, a ja po prostu mówię o aktywnym udziale homo sapiens w tymże procesie.

      Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • Ano­ny­mous
  • Ano­ny­mous

    Sama inte­li­gen­cja nie wystar­czy. Inge­ren­cja w geny też nie jest taką prostą sprawą, bo wystar­czy coś prze­oczyć i cała per­fek­cyjna “seria” idzie do piachu, ponieważ nie ma róż­no­rod­no­ści gene­tycz­nej i zwią­za­nych z tym różnych moż­li­wo­ści orga­ni­zmu. Siłą rzeczy selekcja natu­ralna będzie dalej istniała i to ona zade­cy­duje czy coś przeżyje, czy też nie.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0

  • http://www.blogger.com/profile/13172465379947243624 Adrien Dzie­więć­set­dwu­dzie­sty­trzeci
  • Ada Pień­kow­ska

    Dla mnie to jest jednak trochę abs­trak­cja choćby z jednego powodu. Nikt jeszcze na dobrą sprawę nie zde­fi­nio­wał czym inte­li­gen­cja jest, a czym nie. Już nawet abs­tra­hu­jąc od tego, że testów na IQ można się wyuczyć i ludzie z IQ 140 mogą wcale nie być genial­niejsi od tych z IQ 110 tylko lepiej wyćwi­czeni. To jeszcze pozo­staje problem tego, że tak na dobrą sprawę to nie inte­li­gen­cja pchała rozwój na przód tylko wyobraź­nia. Einstein miał jakoby IQ porów­ny­walne z Madonny, albo czego niby dokonała Marilyn von Savant?
    Kolejna sprawa, że te testy zwykle badają umie­jęt­no­ści analizy, a przecież od dedukcji nie mnie ważna jest indukcja.
    Więc raczej nie będzie to two­rze­nie geniuszy, tylko co najwyżej poten­cjału genial­no­ści. Bo jednak na nasz fenotyp wpływa znacząco śro­do­wi­sko. Geny, wg nie­któ­rych, mogą mieć zna­cze­nie mniejsze niż 40% w budo­wa­niu Osoby. A wycho­wa­nie chińskie, na słusz­no­ści jednej popraw­nej opcji, nie poszerza znacząco hory­zon­tów.
    Upłynie jeszcze mnóstwo czasu zanim gene­tyczną inży­nie­rię będzie można porównać do fabrycz­nej pro­duk­cji, o ile w ogóle to zdołamy osiągnąć i co naj­waż­niej­sze, o ile to jest w ogóle możliwe.
    Przy tym wszyst­kim ciekawe jest jeszcze inne pytanie (oprócz oczy­wi­ście wyżej zadanych)? Czy wchodząc na tę drogę nie kopiemy sobie grobu? Zupełnie o tym nie wiedząc? Nie w sensie upadku czło­wie­czeń­stwa (cokol­wiek miałby nim być), ale wymarcia gatunku. Bo przecież rzeczy nie dosko­nałe lepiej sobie nie raz radzą, właśnie z powodu swoich nie­do­sko­na­ło­ści.

    Dobrze gada? Dobre 0 Słabe 0